Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Chcę być lepszym, jeszcze lepszym programistą! Opracowałem już strategię...

Biorąc pod uwagę odzew na mój ostatni wpis, który opisywał moje przygody z programowaniem - postanowiłem aby stworzyć kolejny, będący rozszerzeniem poprzedniego.

Po rzuceniu studiów, wziąłem się konkretnie do roboty i tak rozplanowałem sobie mój dalszy rozwój, aby jak najlepiej i najefektywniej przyswoić potrzebną mi wiedzę. To dzięki niej będę mógł szlifować umiejętności i nabywać bardzo cenne doświadczenie.

Dlatego też opracowałem strategię, która ma prowadzić mnie do osiągnięcia celu i przynieść zadowalające korzyści. Dodatkowo chciałbym przy okazji wspomnieć, że wpis ten dedykuję osobom, które zastanawiają się nad rzuceniem studiów i podjęciem się samonauki albo, które rzuciły je, tylko brak im planu co dalej i nie wiedzą w jaki sposób go realizować.

Rzucam studia, dlaczego tak?

Główną ideą porzucenia studiów, był samorozwój. Niestety, w momencie gdy posiada się dobrą pracę, która pozwala na szybki i efektowny rozwój - studia zaczynają przeszkadzać. Człowiek przychodzi po pracy, bardziej jest skłonny poświęcić wolny czas na przećwiczenie nowo poznanego frameworku, przeczytania materiałów dotyczących nurtującego zagadnienia - niż naukę matematyki czy fizyki.

Studia niestety wymagają poświęcenia czasu i energii na naukę przedmiotów, które de facto w późniejszym życiu przydają się bardzo rzadko. Podejrzewam, że nawet w sferze zawodowej - matematyka czy fizyka, nie będzie potrzebna na większości stanowisk... Warto zauważyć ile poświęcenia wymagają te dwa przedmioty, a są jeszcze inne, jeszcze bardziej pochłaniające. Co prawda większość z tych innych przedmiotów to stricte techniczne/informatyczne zagadnienia, ale... w większości opierające się o archaiczną już naukę ;)

Przykładowo, na jednym z wykładów "podstaw programowania" na politechnice gdzie studiowałem, wykładowczyni twierdziła, że nie wolno stosować instrukcji warunkowych, a używanie tablic jedno/wielowymiarowych to bardzo duże obciążenie dla pamięci. No tak... zapomniałem, że prowadząca zatrzymała się na epoce 8-bitowców ;-)

Tak więc, wszystkie te czynniki negatywnie wpływają na "studenta". Demotywują do dalszego działania, zwłaszcza gdy codzienna praca odkrywa i uczy rzeczy o których na studia nawet wykładowcy nie słyszeli ;-)

Dlatego też uważam, że nie da się pogodzić pracy i studiów jednocześnie. Chyba że, chce się robić wszystko "po łebkach" i w efekcie być "średniakiem". A to moim zdaniem nie jest dobre rozwiązanie.

Jakie to może nieść zagrożenia?

Moim zdaniem żadne. I swoje zdanie opieram na podstawie rozmów ze znajomymi (de facto specjalistami/ekspertami w branży) i usłyszanych relacji. Większość pracodawców (tu warto zauważyć: prywatnych, a nie państwowych) - nie zwróci uwagi na studia. Zwłaszcza, gdy nasze CV będzie opiewać w konkretne informacje o umiejętnościach i doświadczeniu. "Normalny" pracodawca, nie będzie warunkował ewentualności zatrudnienia pracownika w oparciu o ukończone studia. Będzie to uzależniał tylko o doświadczenie, umiejętności, a także postawę kandydata.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt o którego słuszności nie jestem w stu procentach pewien. Jest nim możliwość awansu - a dokładniej możliwość jego utrudnienia ze względu na "brak ukończonych studiów".
Ze wstępnego rekonesansu, który przeprowadziłem - zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że bez studiów kierownikiem (i stanowiska wzwyż) się nie zostanie, a inni twierdzą, że zostanie ;-)

Osobiście uważam, że studia nie powinny/nie mają wpływu na awans. Dodatkowo sam jestem zdania, że kierownik ogranicza od konkretnej pracy na rzecz papierków. Osobiście preferuję pierwsza formę, sprawia zdecydowanie dużo przyjemności. Z drugiej też strony, coraz modniejsze są formy współpracy w formie kontraktu pracodawcy z "pracownikiem", realizującym obowiązki jako zarejestrowana przez niego działalność gospodarcza. Takowej w przyszłości też nie wykluczam :-)

Co wybrać - pracę czy studia?

Patrząc racjonalnie - zdecydowanie pracę. To ona daje pieniądze, pozwala szlifować umiejetności oraz zdobywać doświadczenie. Daje duży komfort w życiu i możliwości dalszego rozwoju.

Studia? Jeśli już to tylko dzienne. Zaoczne może i są dla wytrwałych, ale warto zauważyć - pogodzenie pracy i studiów najprawdopodobniej zrobią z nas "średniaka" ;)

Dlatego uważam, że jeśli jesteśmy pasjonatami i wierzymy sobie, a także w to co robimy - to zdecydowanie warto poświęcić się i przejść na samorozwój. Studia tylko zabiją w nas tę pasję...

Jak więc to wszystko zrobić? Jak zacząć lub jak realizować samorozwój? Aby odpowiedzieć na te pytania przedstawię Wam moją strategię.

Moja strategia na realizację samorozwoju

Mój sposób samonauki, to zbiór kilku składowych. Pierwsza, to umiejętność znalezienia odpowiednich źródeł wiedzy i materiałów do nauki. Druga, to plan oszczędności na potrzeby funduszu "rozwojowego", pozwalającego na zakup materiałów, sprzętów i innych istotnych rzeczy do nauki.
Trzeci sposób, to odpowiednie nastawienie i ciągłe motywowanie się. Bardzo ważna jest wiara w samego siebie jak też w to co robimy. A czwarta to wytrwałość...

Przejdźmy przez te wszystkie składowe.

Grunt to dobre źródła do nauki.

Po pierwsze - dokumentacje oraz artykuły HowTo

W pierwszej kolejności przy nauce, staram się sięgać po dokumentacje danego języka, frameworka, protokołu itp. Moim zdaniem jest to pierwsze i najważniejsze źródło wiedzy o danym zagadnieniu, zwłaszcza dla początkującego.

Podstawową zaletą towarzyszącą tego typu materiałom jest to, że są w dużej większości bezpłatne. Dostępne na "stronach domowych" projektów, pozwalają bardzo łatwo je wyszukać już w pierwszych wynikach przeglądarki. I częstokroć są to rozbudowane wyniki, jak np. w przypadku Springa:

Innym bardzo ważnym aspektem dotyczącym dokumentacji jest to, że są one dziełem twórców/autorów projektów (lub osób bardzo blisko związanych z projektem). Jest to bardzo ważne, bo kto lepiej zna kod jak nie sam autor? ;-)
Zdarza się też, że takie dokumentacje są rozwijane przez samych specjalistów/ekspertów - którzy już korzystali z danego dobrodziejstwa i na łamach dokumentacji, dzielą się swoimi uwagami/opiniami/doświadczeniami.

Dlatego też, biorąc pod uwagę wymienione wyżej cechy - uważam, że dokumentacja jest najlepszym, najszybszym i przede wszystkim najtańszym źródłem wiedzy. Oczywiście przyjmując, że dane zagadnienie posiada stosowną dokumentację i nie ogranicza się ona do instalacji i wstępnej konfiguracji... ;-)

Po drugie - książki

Książki są świetną formą nie tylko do tworzenia własnej biblioteki, która przy tworzeniu projektów w domowym zaciszu okazuje się niezłym źródełkiem wiedzy :-)

Techniczne książki, pozwalają na zgromadzenie istotnych informacji w jednym miejscu z komentarzem/uwagami od autora (częstokroć będącego właśnie specjalistą/ekspertem w danej dziedzinie). Są one treściwe oraz posiadają dużą wartość merytoryczną.

Niestety książki mają to do siebie, że już nie są za darmo (aczkolwiek są wyjątki np. Dive Into Python 3 i inne ;)). Ale to są wyjątki...
W celu uzyskania jak najtaniej ksiażek - warto zapisać się na newsletter danego wydawnictwa np. Helionu żeby dostawać na bieżąco informacje o promocjach. Dzięki temu, moja biblioteczka widoczna powyżej jest uzupełniana pozycjami kupowanymi za naprawdę małe pieniądze :-)

Apropo książek, warto też podchodzić do nich z dystansem. Bardzo często, niestety językowo/tłumaczeniowo - mogą wprowadzać w błąd. Wspominał o tym ostatnio Gynvael Coldwind, przy okazji pisanej przez niego książki. Okazuje się, że w którejś z książek od Heliona, XSS został przetłumaczony jako... "skrypty krzyżowe"...

Po trzecie - prasa branżowa

Tutaj warto zwrócić uwagę, że niestety na polskim rynku nie ma dużego wyboru. Swego czasu 2-3 artykuły o programowaniu, można było znaleźć na łamach wspominanego przeze mnie w poprzednim wpisie, magazynu Komputer Świat: Ekspert. Natomiast na dzień dzisiejszy istnieje bodajże jeden magazyn, w dodatku stricte programistyczny - "Programista".

Zaletą tego typu źródeł wiedzy jest przede wszystkim praktyczne ujęcie danego tematu. Większość artykułów opisuje konkretne zagadnienia dotyczące przeróżnych tematów związanych z programowaniem (np. "Pierwsze kroki z Django od Pythona" itp.). Dzięki temu, Czytelnik może zobrazować sobie jak dana technologia wygląda i czy wstępnie go interesuje.

Summa summarum, od dawna przymierzam się do kupna prenumeraty Programisty, ale... jakoś zabrakło odwagi i czasu. Tak czy tak, może uda się na dniach kupić najnowszy numer :-)

Fundusz "rozwojowy"

Zapewne byli/obecni studenci studiów zaocznych, którzy rzucili/chcą rzucić studiami - rozplanowali swoje finanse tak, aby opłacać regularnie i w terminie czesne. Jednakże w przypadku, gdy chcemy dokonać zmiany w życiu i przejść na samorozwój te pieniądzę zostaną w naszej kieszeni.

Warto więc pomyśleć o nich w inny sposób i spożytkować je, inwestując w nas samych. Jak wcześniej wspominałem są płatne źródła wiedzy w postaci książek lub magazynów branżowych - dlatego warto posiadać fundusz na zakup takowych materiałów. Tworzenie swojej biblioteki wiedzy jest bardzo pomocne - o czym wspominałem wcześniej.

Innym możliwym, a raczej prawdopodobnym zakupem - będzie inwestycja we wszelakie sprzęty czy elektronikę. W przypadku, gdy np. będziemy chcieli tworzyć inteligentne domy - w naszym zaciszu domowym będzie musiał powstać odpowiedni lab, na którym będziemy się uczyli i realizowali projekty dzięki którym nabędziemy doświadczenia. Inni mogą zainteresować się robotyką - tutaj będzie potrzebny fundusz na elektronikę.

I tak dalej... Generalnie fundusz zapewniający wzrost i stabilność posiadanych pieniędzy i gotowych do inwestycji, jest moim zdaniem bardzo ważny. Warto odkładać te kilka procent kwoty czesnego - może 20%, a może 30% lub więcej? Na pewno inwestycje, zrealizowane dzięki tym pieniądzom - będą bardzo przydatne :-)

Wiara w siebie i to co robimy

To jest bardzo ważna jak nie najważniejsza rzecz i stosunkowo powinna być umieszczona na początku listy ;-)

Zakładam, że Czytelnikami są pasjonaci, którzy są zaciekawieni samorozwojem, jak też chcą przejść na taką formę nauki. Ewentualnie osoby, które nie czują pasji do informatyki, ale mają dużą motywację by coś osiągnąć w branży :)

Wszystkich łączy jedno - informatyka i co najmniej zainteresowanie nią. To już jest bardzo dużo.

Od dawna, w życiu staram się kierować cytatem Jacka Walkiewicza (przy okazji polecam jego wykład, jest naprawdę motywujący i daję konkretnego kopa w 4 litery!)

"Pasja rodzi profesjonalizm, profesjonalizm daje jakość, a jakość to luksus w życiu. W dzisiejszych czasach szczególnie..." ~ Jacek Walkiewicz

Zainteresowanie łatwo jest przerodzić w pasję. Pasja pozwala uprzyjemniać pracę, pozwala Człowiekowi na realizowanie zadań/obowiązków, które dla innych mogą być katorgą i mogą faktycznie być trudne. Jednakże pasjonatowi sprawia to przyjemność. Dzięki temu stajemy się "ludźmi od trudnej roboty" i już jakieś osiągamy z tego profity... uznanie współpracowników, premie, a przede wszystkim satysfakcję z samego siebie - to naprawdę bardzo pomaga i podbudowuje ;)

Pasja, pozwala też utrzymywać wiarę w samych siebie i to co robimy. To dzięki temu jesteśmy przekonani, że idziemy dobrą ścieżką w życiu. Widzimy sens w tym co robimy i automatycznie pcha nas to do przodu. To jest naprawdę świetne uczucie, jedno z niewielu tak bardzo uszczęśliwiających :-)

Dlatego uważam, że mimo wszystko - trzeba w sobie budować i pielęgnować na bieżąco wszystkie wyżej wymienione wartości. Jednakże warto jeszcze...

Uzbroić się w cierpliwość...

Niestety, z początkami naszych zmian, czyli porzucenia studiów na rzecz samonauki - sporo osób będzie niezadowolonych. Na czele znajdzie się najbliższa rodzina, która nie zawsze ma świadomość realiów, częstokroć żyje z poczuciem, że życie bez studiów wyższych prowadzi do ubóstwa.

Wiadomo, rodzina chce dla nas jak najlepiej. Rodzicom, zależy aby dzieci były wykształcone. Ale niestety nie zwracają uwagi na to, że uzyskane samemu umiejętności i doświadczenie, to także wykształcenie :-)

Dlatego w takich przypadkach, warto uzbroić się w cierpliwość i spokojnie tłumaczyć skąd wzięła się nasza decyzja (tylko jak coś, to proszę nie zwalać na mnie - jeszcze będzie mnie ktoś nachodził i opierdzielał za "przewroty" :D), a także co chcemy dalej ze sobą robić. Podejrzewam, że jak wytłumaczy się wszystko na spokojnie popierając racjonalnymi argumentami - to spokojnie jest to do przejścia :-)

...i zdystansować do otoczenia...

Mogą nas czekać także, trochę bardziej drastyczne reakcje otoczenia. Sam często zmierzam się z takimi słysząc od osób, które z łatwością przeszły sobie studia - że "jestem leniuchem", argumentując to moją "niechęcią do nauk ścisłych". Tutaj nie ma znaczenia fakt, że informatyka też jest nauką ścisłą, ale cóż... głową muru nie przebiję :-)

Moją receptą na tego typu ataki, jest... trzymanie na dystans. Warto również, nie wchodzić w znaczne polemiki oraz nie przejmować się specjalnie - generalnie nikt nam przecież nie udowodni, że nagle w pracy zamiast programować - zajmiemy się rozwiązywaniem działań różniczkowych ;-)

Wytrwałości! cel prędzej czy później osiągniemy!

I ostatnia ze składowych... czyli wytrwałość w dążeniu do celu.

Jest to rzecz równie bardzo istotna. Wspierana jest przez wiarę w siebie i to co robimy, uskuteczniana przez systematyczną i sumienną naukę, a broniona przez dystansowanie się do negatywnych bodźców zewnętrznych.

Śmiem twierdzić, że prędzej czy później (bo czas spełnienia jest uzależniony tylko i wyłącznie od nas) - zauważymy pierwsze efekty i... wtedy już będzie z górki :-)

Powodzenia! :-) 

porady programowanie

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #1 17.12.2014 21:27

Odniosłem wrażenie, że (pomimo tego, że tekst świetny), cały wpis ogranicza się do tego jaki to jesteś mądry bo rzuciłeś studia. Błąd.

Teraz masz dobrą pracę, i bardzo mnie to cieszy, ale za kilka lat nie wiadomo co przyniesie życie i będziesz starał się o pracę gdzie indziej, gdzie pracodawca będzie myślał inaczej jak ty, czyli będzie patrzył na papierek i wtedy przegrasz w przedbiegach z kimś kto taki papierek będzie miał.

Ale to bardzo dobrze, że obierasz sobie konkretne cele i konsekwentnie do nich dążysz.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #2 17.12.2014 21:33

@Shaki81: Oj... właśnie tego najbardziej starałem się uniknać i wyważyć moje opinie/uwagi/komentarze z potencjalnym odbiorem jako "mądrego bo rzucił studia". Hmm... To nie taki jest przekaz - bardziej chciałem zaprezentować właśnie moją strategię, to jak się odnajduję w nowej sytuacji oraz jak do tego wszystkiego podchodzę. Może przez to można (na szczęście mylnie, bo daleko mi od przechwalania się... nie ma czym przecież :P) po części ten wpis tak odebrać :)

I jasne - masz rację, bo nie wiadomo co przyniesie jutro, następny rok itd. Papierek papierkiem, ale na szczęście zauważam, że coraz mnie traci na znaczeniu jako "klucz do pracy" :)

xomo_pl   20 #3 17.12.2014 21:47

@GBM: hmmm... zaczynam ostatnio myśleć, że możesz mieć rację, inna sprawa, że droga, którą opisujesz jest idealna tylko dla osób, które mają duże pokłady mobilizacji wewnętrznej i potrafią się zmusić żeby "coś" zrobić :)
Jak ktoś potrzebuje "motywatora" stale to raczej jest to kiepska opcja ;)

Songokuu   14 #4 17.12.2014 21:56

Samomotywacja to w Twoim przypadku koń pociągowy i Twój największy atut.
Do tego dochodzi oczywiście odwaga i wdrożenie planu w życie.
Mało ludzi stać na takie kroki.
Tym bardziej gratuluję i trzymam kciuki.

flaszer   10 #5 17.12.2014 22:06

Podzielam zdanie Shakiego - na chwilę obecną, przynajmniej jeśli chodzi o Wrocław, jako Java Developer potrzebować będziesz min. tytułu inżyniera, inaczej możesz odpaść w przebiegach (mowa o większych firmach).
Co do samych studiów - to, czego się tam nauczysz lub dowiesz procentuje w przyszłości, uwierz mi. Wiesz co i jak, wiesz gdzie dalej szukać informacji, masz podstawy. Co na chwilę obecną wiesz np. o algorytmach i strukturach danych? Przykłady można mnożyć, ale to są na prawdę podstawy każdego programisty. I nie wszystkie przedmioty są "zacofane" - na PWr, na studiach magisterskich realizujesz projekty na czasie, ba, w dodatku w Scrumie ;)

michal_93   6 #6 17.12.2014 22:23

Osobiście również studiuję informatykę (dziennie), oraz pracuje w J2EE na 3/5 etatu, J2EE notabene nie jest moją silną stroną (bardziej celuję w zagadnienia niskopoziomowe, systemowe i c++).

Chiałem, po niestety pobieżanym przeczytaniu twojego wpisu zauważyć, że brakuje mi w twoim planie czasu na pisanie kodu, którego powinno być około 50%.

Obserwując poziom moich rówieśników stwierdzam, że najbardziej brakuje im umiejętności zwinnego kodowania, wynika to ze zbyt małej ilości napisanego kodu - zadań podstawowych - algorytmicznych. Od razu zaczynają poznawać frameworki na temat których książki czyta się jak Harrego Pottera ;P , ale gdy przychodzi do praktycznego stworzenia czegoś nie mogą wyjść poza ramy cookbooka. ??

Podsumowując w programowaniu najbardziej chodzi o pisanie, pisanie i pisanie ˘

moh   6 #7 17.12.2014 22:30

@michal_93 Ja mam na odwrot - wszyscy mnie odrzucaja bo nie znam tego czy tamtego frameworka :D

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #8 17.12.2014 22:49

Mnie czasem od dokumentacji twórców odstrasza to, że są napisane momentami dość chaotycznie. Czasem to bardziej szybkie przebiegnięcie po specyfikacji, w którą trzeba solidnie się wczytać i złożyć potem w jakąś całość. Niby nic nowego, ale da się coś takiego pisać bardziej przystępnie / życiowo (sam pisywałem specyfikacje różnej maści i dokumentacje, więc da się pisać życiowo a nie od geeka dla geeka).

Dlatego właśnie lubię kupować książki o konkretnych frameworkach - wiedza ułożona w usystematyzowaną całość :-)

Autor edytował komentarz.
budda86   9 #9 17.12.2014 22:52

Oczywiście, że warto skończyć studia. Dzięki temu masz 26 dni urlopu po dwóch latach pracy, a nie po dziesięciu. ;)

Żarty na bok. Moim zdaniem w programowaniu jest wysoki próg wejścia, tzn. trudno jest zacząć. Przez rok pracy na stanowisku programisty nauczysz się dziesięć razy tyle co przez całe studia, to prawda. Ale nikt ci nie da pracy, jeśli jesteś zupełnie zielony. Jeśli masz dużo motywacij i samozaparcia, to może faktycznie jesteś w stanie nauczyć się podstaw z samouczków i książek, ale nie każdy da radę to zrobić. Dla wielu osób studia są po prostu sposobem na wejście w branżę, na poznanie podstaw.

Firmy, które zatrudniają bądź nie zatrudniają z powodu papierka, omijam szerokim łukiem. Ja na przykład nigdy nie zrobiłem żadnego certyfikatu z Javy. Zawsze miałem ciekawsze zajęcia, niż uczenie się API biblioteki standardowej na pamięć. Widziałem zbyt wielu certyfikowanych debili, żeby miało to dla mnie jakieś większe znaczenie.

"Studia niestety wymagają poświęcenia czasu i energii na naukę przedmiotów, które de facto w późniejszym życiu przydają się bardzo rzadko."

Nie podzielam tak utylitarnego podejścia do wiedzy i nauki. Moim zdaniem solidne wykształcenie ogólne jest wartością samą w sobie, niezależnie od tego, czy przydaje się w życiu, czy też nie. Pozwala ogólnie lepiej rozumieć świat, uczy krytycznego myślenia i przyzwyczaja do sięgania po prawdę głęboko zamiast brania tego, co jest łatwo dostępne na powierzchni.

Poza tym znacznie ciekawiej jest iść na piwo z człowiekiem, z którym można porozmawiać o fizyce, historii, filozofii i sporcie. Człowiek, który potrafi gadać tylko o programowaniu, jest nudny ;)

"Podejrzewam, że nawet w sferze zawodowej - matematyka czy fizyka, nie będzie potrzebna na większości stanowisk..."

To zależy, czym się zajmujesz. Jeśli chcesz kodować aplikacje webowe, to z matematyki będzie ci potrzebna logika, może trochę teorii grafów, może trochę teorii zbiorów.

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #10 17.12.2014 22:58

@flaszer: "to, czego się tam nauczysz lub dowiesz procentuje w przyszłości, uwierz mi" - zgadzam się w 100%, są rzeczy, sposoby myślenia, wskazówki, które przekazane przez drugą osobę zaoszczędzą Ci wiele miesięcy dochodzenia do tego samemu - a są to rzeczy, których zazwyczaj nie da się wyczytać z książek czy "internetów" :) Mi się udało pogodzić studia dzienne z własną firmą i nie narzekam - znaczy się narzekam, ale tylko w okolicach 10. każdego miesiąca :P

Autor edytował komentarz.
corrtez   11 #11 17.12.2014 23:11

Ja uwazam ze studia mozna zrobic pózniej. Nadal w wielu dziedzinach taki czlowiek po studiach jest zielony i nie ma doswiadczenia a te bardzo czesto oznacza ze danej pozycji nie dostaniemy. Sam tego doswiadczylem: no fajnie ma pan studia i jakás praktyke/staz ale to za malo na poczatek.
I jak juz wspomnieli inni trzeba duzo samozaparcia, determinacji i wytrwalosci. Ale jesli lubi sie to co sie robi to jest latwiej. Powodzenia @GBM.

  #12 17.12.2014 23:21

Zgadzam się z przedmówcami. Firmy, które patrzą przez papierek należy omijać szerokim łukiem. Najczęściej zatrudniają ludzi, którym wydaje się, że się coś komuś za ten papierek należy. Stąd mając wiedzę większą od kolegów, a nie mając papierka będziesz robić za murzyna. Ofert od takich firm jest najwięcej. Sam sobie odpowiedz dlaczego. Byłem, widziałem. Nigdy więcej.

Nie słuchaj ludzi, którzy mówią, że papier jest do czegoś potrzebny oprócz podcierania tyłka.

Jeżeli skończyłbyś Stanford lub MIT lub podobne, to owszem, można coś o tobie powiedzieć (na pewno to, że jesteś idiotą, bo pracujesz po takiej uczelni w polsce). Jeżeli nie, to sobie daruj. Znam warunki nauczania na polskich "renomowanych" uczeniach i chyba wolałbym uczyć się wyrzucania gnoju, niż tego co na nich zapodają.

Pamiętam czas, kiedy na rozmowie z pierwszym pracodawcą (a byłem wtedy po kursie "programowania" na polibudzie), którego miło wspominam, miałem krótką pogawędkę. Gość w 2 godziny uświadomił mi więcej rzeczy dot. programowania niż te profesorki po latach nauki. Gość był po prostu pasjonatem i do tego z prawie 20 lat doświadczenia.

  #13 17.12.2014 23:31

@budda86: Każde wykształcenie wlicza się do stażu pracy dla wyliczania urlopu, nie tylko wyższe, np. ukończenie szkoły policealnej traktowane jak 6 lat stażu, a samo liceum 4, szkoła wyższa - 8. Tak więc "10 lat" dotyczy chyba tylko osób z wykształceniem podstawowym, bo nawet "zawodówka" to już 3 lata na "start".

Frankfurterium   9 #14 17.12.2014 23:40

Studia dały mi jedno - masę znajomości. Wielu ludzi ode mnie z roku rozpierzchło się po różnych mniejszych i większych firmach. Head-hunterzy i inni naganiacze nawet na torturach nie napiszą słowa prawdy, a znajomi szczerze opiszą warunki pracy albo i nawet szepną odpowiednie słówko szefowi.

No i nie radziłbym korzystać z polskojęzycznych książek. Przekłady są tragiczne, a sama treść w chwili wydania na naszym rynku jest już nieaktualna (no, poza paroma klasykami Becka, Blocha i Martina). IMO lepszym rozwiązaniem jest zaczytywanie się w javowej blogosferze, w której twórcy wszelakich technologii są bardzo aktywni.

budda86   9 #15 18.12.2014 00:48

@Anonim (niezalogowany): Fakt, po liceum masz 26 dni urlopu po 6 latach pracy.

Dodam jeszcze 3 drobne uwagi:

1. Programowanie jest jak jazda na rowerze - nie nauczysz się tego czytając książki.

2. Programowanie to nie tylko klepanie kodu, ważne są też tzw. umiejętności miękkie. Trzeba umieć pracować w grupie, współpracować z testerami, analitykami, czasem z klientem.

3. Język angielski to podstawa.

  #16 18.12.2014 01:21

Slabe studia moze warto rzucic, ale napewno warto probowac isc na dobre studia.

Mysle, ze czesto jest bledne zalozenie ze idziesz na studia by nauczyc sie programowania. W dzisiejszych czasach, w czasach tysiaca tutoriali, ksiazek, portali itp. programowania to mozna sie nauczyc spokojnie w domu i studia nie sa do tego potrzebne.

Studia nie sa po to by nauczyc Cie programowania (to mozesz sie nauczyc w domu) maja Cie nauczyc bycia programista. Dac wiedze z fizyki , matematyki czy roznych dzialow informatyki (grafika, algorytmika, logika, jezyki formalne etc.). Tak czy robisz w JS, HTML, C, Python czy cokolwiek to bezproblemu sie szybko odnajdziesz. Jak jutro pojdziesz pracowac do R&D czy w roznych projektach badawczych to tez sie tam odnajdziesz. Zauwaz ze nie ma tysiaca prostych tutoriali objasniajacych fizyke, matematyke itp. Tez to sa rzeczy, ktore nie wiesz kiedy Ci sie moga przydac, ale jak raz bedziesz je potrzebowal to bedziesz musial szybko sie ich nauczyc.

Zauwaz ze wiecej czasu zajmuje nauka zmiany mysle (np. przejscie z programowania strukturalnego do fukcyjnego) niz uczenie sie kolejnego frameworka do C#/Javy itp.ktore z grubsza sa podobne ale roznia sie tylko szczegolami. Znam kilku super programistow ktorzy nie skonczyli studiow, ale ich slaba strona zawsze jest teoria (matma, fiza, algorytmika) bo jakos nigdy z nich nie wyciagal w domu wieczorami ksiazke z matematyki dyskretnej i jej nie studiowal.

A co do papierkow, trzeba pamietac ze zachodnie firmy na to patrza. I juz nie wspominajac o takie banalne rzeczy, ze z papierkiem ze studiow jest latwiej zdobyc rozne wizy czy przejsc wstepna selekcje.

marrrysin   6 #17 18.12.2014 01:41

Jeszcze, z łaski swojej, pochwal się gdzie to rzuciłeś te studia, że tak się tym chwalisz. Bo raczej PW(MINI) to nie było...

  #18 18.12.2014 01:49

Rzucenie studiów to duży błąd - problem jest taki, że konsekwencje są widoczne po wielu latach pracy. Co gorsza, są one NIEODWRACALNE.

C.A.R. Hoare powiedzał kiedyś, że technologie przemijają a algorytmy i koncepcje nie.
Thomas Cormen z kolei mawia, iż technologii można nauczyć się zawsze i wszędzie. Algorytmów można nauczyć się tylko na studiach.

Oczywiście, rynek IT potrzebuje rąk do pracy. Potrzebować będzie również w przyszłości. Stawki na starcie są bardzo kuszące. I to jest właśnie
pułapka czychająca na ludzi ambitnych i dobrych w IT.

Problem jest taki, iż często ludzie którzy interesują się IT, na pierwszych semestrach studiów po prostu się nudzą. Muszą pisać programy w technologiach
które znają od liceum, muszą chodzić na filozofię, wf - masakra !

Czemu więc nie rzucić studiów i iść do pracy ? W końcu w pracy człowiek uczy się 100x szybciej niż na studiach ! GBM, nie słuchaj tego. To typowa gadka klasycznych
programistów rzemieślników.

Jeśli porównać studia i pracę sytuacja jest następująca: na studiach początek jest wolny i nudnawy (trzeba wyrównać poziom), ale im później tym ciekawiej. W szczególności studia magisterskie tudzież doktoranckie to jest już czysta poezja. W pracy z kolei jest na odwrót. Człowiek uczy się mnóstwo rzeczy już od pierwszych dni. Pierwsze lata są super, jednak po 2-3 latach przychodzi stagnacja. Ludzie bez studiów doświadczają często wypalenia zawodowego.

Wypalenie zawodowe, jak to właściwie działa ? Ano jesteś doświadczonym programistą, bez studiów - bo to strata czasu. Przychodzi w życiu moment, że znasz już na wylot 20 języków programowania. Masz 20 lat doświadczenia. Marzy ci się praca w ekskluzywnym dziale research, ale przez ten cholerny brak papierów są problemy. No i pewnego dnia pojawia się praktykant. Praktykant jak to młody dzielny padawan - jest świeżo po studiach. Po pracy, przy piwie wyśmiewacie z kolegami jego zmagania z technologiami, ale on ciągle zalewa was pytaniami i szkoli się. Po miesiącu młody padawan odkrywa, że periodyczne obliczenia które wykonujecie rokrocznie na średniej wielkości klastrze (a które trwają okrągły miesiąc) można przyspieszyć do 2 dni roboczych jeśli użyć innego modelu - i co za tym idzie algorytmów. Młody padawan dostaje lukratywą posadę w dziale research - bo właśnie takich tam szukają. Młodych - otwartych umysłów.

I tak to wygląda w praktyce.

Ludzie którzy rzucają studia, rzucają się tak na prawdę w pogoń za pieniądzem. Stają się trybikiem napędzającym korpo. Ślepo wierzą w słowa, że praca to doświadczenie, a doświadczenie to pieniądze. Owszem, tylko, że ich płaca rośnie logarytmicznie. A awans ? Niestety często jest tak, że brak papierka jest dużym ograniczeniem. Dlaczego ? Ano bo dla pracodawcy to świetna wymówka. "Bez papierka nie ma awansu". Prawda jest taka, że ktoś musi klepać ten kod, podczas gdy inni awansują.

Jeden z moich kolegów rzucił studia na pierwszym roku - stwierdził, że 3000zł na rękę go zadowalają. Teraz, po wielu wielu latach zarabia około 6000. Inni którzy pokończyli studia magisterskie i pracują w działach research MS czy google, robią za około 200zł/h. Oczywiście, wyjątki się zdarzają.

Jednak nie chodzi tylko o pieniądze. Brak szerszych horyzontów to smutna sprawa. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz się prześcigać z innymi w kwestii technologii, czy właśnie chcesz się od tego uwolnić. Zastanów się co Ci w informatyce daje prawdziwe szczęście. Bo potem dochodzi do takich sytuacji, że narzekasz na brak prasy. Zaprenumeruj CACM. Pewnie nigdy o tym nie słyszałeś. No tak, tam nie przeczytasz o nowym frameworku do pythona. Tam znajdziesz tylko takie bzdury jak modele, paradygmaty czy algorytmy.

A jeśli chodzi o to czy te studia są takie bezużyteczne - wejdź na POLSKI SPOJ i rozwiąż kilka trudnych zadań. Jeśli rozwiążesz wszystkie zadania na spoju, gwarantuję Ci, że przyjmie Cię każda firma na świecie - a sam poczujesz się szczęśliwy i spełniony.

...bo nie będziesz tylko znał technologi. Będziesz ponad nią.

oprych   12 #19 18.12.2014 07:38

Cóż fakt, że studia, a faktyczna praca to dwa światy. Jednak, tak jak pisał Frankfurterium, studia to masa znajomości, które można dobrze wykorzystać w dalszym rozwoju.

Axles   16 #20 18.12.2014 07:53

Świetny wpis na prawdę. Zastanawiam się tylko czy abyś za szybko decyzji nie podjął? Życzę ci, aby przyszłość nie zmusiła cię do podejmowania podobnych dylematów: praca czy rodzina, rodzina czy znajomi. Niekiedy trzeba iść na kompromis i o ile teraz praca może ci sprawiać wielką satysfakcję pamiętaj zawsze, że to ona ma być dodatkiem do życia, a nie życie do pracy :) Coś czuję, że @mordzio się obrazi bo znów oddalasz go od nagród :)

flaszer   10 #21 18.12.2014 07:58

@corrtez: Ja z kolei uważam, że "później" znaczy "nigdy". Znam takich, którzy mówili w identyczny sposób i do dziś żadnych studiów skończyć im się nie udało. A przecież starzejemy się z każdą sekundą, mamy inne obowiązki, rodzine itd. Lepiej robić studia za młodu, tj. wtedy, kiedy teoretycznie tego czasu jest najwięcej ;)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #22 18.12.2014 08:28

@xomo_pl: Fakt, proponowane przeze mnie rozwiązania wymagają naprawdę dużych pokładów mobilizacji. Sam często zastanawiam się, czy aby na pewno podołam tym wszystkim założeniom, które chce realizować. Z góry mogę założyć, że na pewno planu nie da się wykonać w 100%, choćby przez wypadki losowe. Natomiast warto starać się przeć do przodu, robić co swoje i cieszyć się z efektów. Jednocześnie, trzymać na dystans taki rozwój, żeby nie przeobraziło się to w coś złego – czyli np. odbiło się na rodzinie – o czym wspomina @Axles Tego się będę starał trzymać ja – a Czytelnicy? Myślę, że każdy z nich będzie miał odwagę zrobić pierwsze kroki – reszta sama ich wciągnię. A przynajmniej taką mam nadzieję :)

@Songokuu: Dzięki serdeczne :)


@flaszer: Nie mówię nie. Jedni będą wymagać właśnie statusu uczelni wyższych, a inni konkretnych umiejętności i doświadczeń. Jednakże osobiście będę starał się takowych firm unikać, tzn. takich – dla których najważniejsze są studia i uważają, że są one zdecydowanie lepsze w rozwoju niźli samonauka ;-)

Nie mówię, że wszystkie są zacofane – ale większość na pewno tak. Piszesz o Scrumie, a czy na którychś studiach na laboratoriach, jest kontakt studenta z Git’em albo chociażby SVN’em? Czy używane są powszechnie stosowane frameworki? Ćwiczona jest praca w grupie? ;-)

@michal_93 Celowo nie wspominałem o pisaniu kodu. To jest swego rodzaju oczywistość, a ja bardziej się skupiałem na tym jak można dążyć/motywować się do tej „oczywistości”. Dla pisania kodu potrzebne są odpowiednie teoretyczne podstawy, które pozwolą zrozumieć czy też dowiedzieć się o istotnych dla właśnie kodzenia sprawach. Na tym się właśnie skupiłem :)

@Jusko Racja, aczkolwiek po dokumentacjach warto jeszcze szukać przykładowych kodów dla danego frameworka – to całkiem dobre uzupełnienie i mi przykładowo, pomaga :-P

@budda86 Fakt, podejście może zbytnio utylitarne, ale jest z pogranicza brutalnej prawdy ;-)
Z resztą, ze mną naprawdę da się porozmawiać o fizyce czy matematyce. A już najbardziej o historii, literaturze (zwłaszcza wojennej), a także mnogiej ilości tematów – kilku zlotowiczów to na pewno potwierdzi :P

@corrtez: Dziękuję :)

@Frankfurterium: Fakt, wymieniłeś jedną z największych zalet studiowania. W pracy takie znajomości można zawrzeć, ale są one już w bardziej ograniczonym stopniu. Na szczęście tego typu problem w jakimś tam stopniu uzupełniam znajomościami z IRC-a – bardzo cennymi! :)

Wezmę sobie Twoje uwagi do serca.

@marrysin: Komentarz #2 – widać, że go nie przeczytałeś ;-) Nie chwalę się tym, że rzuciłem studia… na krakowskiej polibudzie ;)

@Axles: Niee.. za szybko na pewno nie. Ta decyzja kosztowała mnie dużą ilość przemyśleń – a tak jak pisałem wcześniej w komentarzu. Staram się dystansować prace – a życie prywatne. Wiem jak to drugie jest bardzo istotne i chciałbym nigdy nie zaniedbać tego. Kompromis kompromisem, ale warto wiedzieć co jest w życiu największym priorytetem i tego się trzymać, czyli… najbliższego otoczenia :-)

Autor edytował komentarz.
flaszer   10 #23 18.12.2014 08:42

@GBM: Odnośnie wymagań papierka - tak jak napisałem, wymagają go większe firmy/korpo, np. Nokia Networks, Credit Suisse itd. Prawdopodobnie obroniłbyś się doświadczeniem, ale te procesy rekrutacyjne są często wieloetapowe i już na etapie składania podania trzeba podać wykształcenie, co potem weryfikuje w pierwszej kolejności jakaś nietechniczna osoba.
Wykształcenie przydaje się również, co ważne, w przypadku negocjowania warunków wynagrodzenia i podwyżek ;)

"Piszesz o Scrumie, a czy na którychś studiach na laboratoriach, jest kontakt studenta z Git’em albo chociażby SVN’em? Czy używane są powszechnie stosowane frameworki? Ćwiczona jest praca w grupie? ;-) "
Pamiętam jeszcze ze studiów inżynierskich, przedmiot który nazywał się "Projekt programistyczny" - jak nazwa wskazuje był to projekt kilku-osobowy, co oczywiście wymuszało pracę z CVSem ;)
Nie poruszane były za to żadne frameworki z tego co pamiętam, ale te rzeczy szybko ewoluują i zmieniaja się, więc może i nie było by większego sensu ;)

  #24 18.12.2014 09:36

Ja powiem tak:
jak Ty rzuciłem studia informatyczne, jak Ty postawiłem na samorozwój, teraz jestem dobrym PHP Developerem (po 4latach od momentu rzucenia studiów) ale znam też cały FrontEnd i naklepię co trzeba.

i co z tego mam? dobrą pracę -tak, uznanie znajomych ze studiów - jak najbardziej, ale mój samorozwój popycha mnie znów na studia, trochę inne, trochę bardziej przyszłościowe (ciężko będzie z programistą po 45 roku życia)

Więc nie tak hop, nie tak siup :P

Samurai   15 #25 18.12.2014 10:34

Tekst fajny, no ale jest to "ale". Mam kolegów którzy podostawali się na studia dzienne, ja uczyłem się zaocznie i zacząłem pracować na szczęście w zawodzie. I co się okazało? Po roku spora część moich znajomych przeniosła się z studiów dziennych właśnie na zaoczne bo chciała podjąć pracę i zdobywać doświadczenie, gdzie ja już miałem roczne oni dopiero zaczynali. Więc nie do końca się z Tobą zgodzę, że jak studia to tylko dzienne. Pogodzenie pracy i studiów jest po prostu trudniejsze, aha i tak zdaję sobie sprawę, że nie zawsze na studiach są przydatne rzeczy.

Aha jeszcze jest taka opcja, że do wykonywania niektórych zawodów potrzebny jest ten papierek.

  #26 18.12.2014 10:39

Eh typowy krakus. Studia nic nie znaczą.

corrtez   11 #27 18.12.2014 10:41

@flaszer: Tu juz nalezy rozpatrywac kazdy przypadek z osobna. Jednym sie udaje innym nie. Tym co sie nie udalo byc moze nie mieli tyle motywacji by to zrobic.
Studia za mlodu to duzo wiecej zabawy i imprez bo potem nie za bardzo jest juz czas :)

  #28 18.12.2014 10:51

No wydaje mi się, że twój to rozumowania nie jest racjonalny. Póki co pracę masz ,ale za jakiś czas gdy będziesz zmuszony zmienić ją to może i będziesz mieć większe szanse ze świeżakiem po studiach , ale już z kimś kto pracuje kilka lat nie. Bo na pewno widząc twoje ambicje byle jakiej pracy nie wybierzesz, a na takie stanowisko obok doświadczenia będzie ważny papierek ze studiów. Pracodawcy nie tylko patrzy  że masz tam papierek, ale ukończenie studiów pokazuje że jesteś wytrzymałą bestia pracując i studiując równocześnie i pracodawcy dobrze patrzą na takich którzy własnie pracowali podczas studiów i je ukończyli. Wiem to z doświadczenia ;)

karolradom   10 #29 18.12.2014 10:56

Mówi się, że wykształcenie to jedyna rzecz, którą zabierzemy ze sobą do grobu.
Posiadanie wyższego wykształcenia jeszcze nikomu nie zaszkodziło a jego brak może w wielu przypadkach utrudnić nam osiągnięcie zamierzonych celów.
Niemniej życzę wszystkiego najlepszego "na nowej drodze życia".

Druedain   13 #30 18.12.2014 11:15

Z tym awansem to zdania są podzielone z jednego prostego powodu: w jednej firmie go nie dostaniesz, a w innej dostaniesz.

Co do magazynu programista, jeśli będziesz umiał spojrzeć na publikowane tam treści okiem krytycznym, to wiedz, że dobrze się dzieje ;-) .

McDracullo   16 #31 18.12.2014 12:26

Nigdy nie zgodzę się z tym, że studia są niepotrzebne. Ten "głupi papierek" może Ci się jednak przydać. Na studiach, jeśli tylko chcesz, możesz się również czegoś nauczyć (a nie tylko zaliczać kolejne porcje materiału). A przede wszystkim - wyrabiasz znajomości. Ja podczas studiów pracowałem. Studiowałem dziennie, tak ustalałem zajęcia, żeby móc pracować jak najwięcej. Udało się - studia skończyłem w terminie, w pracy też na mnie nie narzekali. To nauczyło mnie jeszcze jednego - zarządzania własnym czasem. :)

wlprzemek   5 #32 18.12.2014 12:58

Witam.
Przeglądam w miarę regularnie oferty z branży IT (3 miasto) i wystarczy tam poczytać jakie są wymagania, prawie w każdym pada wykształcenie wyższe lub w trakcie studiów informatycznych, więc myślę że to pierwsze kryterium w rekrutacji a przy takiej konkurencji na rynku pracy tym bardziej.

MiL-   8 #33 18.12.2014 13:12

Jeżeli ktoś ma dobre portfolio lub doświadczenie to wykształcenie nie ma nic do rzeczy. A firmy które wolą zatrudniać świeżaka z doktoratem zamiast kogoś kto od 15 lat projektuje systemy ale ma wykształcenie średnie należy omijać z daleka.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #34 18.12.2014 13:33

@wlprzemek: Podam przykład z jednej ze znanych na rynku firm z sektora IT. Relację mam z pierwszej ręki od osoby, która ma styczność z zatrudnianiem do zespołu adminów.

Dział HR wysyła do szefa zespołu mejla, aby wystawił wymagania na potrzeby rekrutacji. To pisze:
- wystarczy aby miał podstawową znajomość X
- obsługiwał Y, Z
- ogólnie był przyjaźnie nastawiony, miał chęć do nauki itp.

Mejl poszedł do HR-u, a tam przyklejono kolejne "wymagania"... czyli wyższe wykształcenie, biegła znajomość angielskiego itd. itp. - Wszystko wklejane z gotowych schematów. I taka oferta jest publikowana na portalach. I nie ważne, że szef zespołu tego nie zawarł w swoich wymaganiach. Pani z HR-u wkleja mimo wszystko, bo "będzie ładniej" :-)

Także nie brałbym tych wszystkich ofert tak serio. Sam jestem przykładem osoby, która nie studiując (akurat był to okres gdzie jeszcze nie zacząłem studiów) - dostałem pracę na stanowiskach, oficjalnie wymagających wykształcenia wyższego.
Dodatkowo, gdy szukałem pracy i wysyłałem CV - nie miałem zawartej tam informacji o studiach - a jednak często zapraszano mnie na rozmowy kwalifikacyjne.

Poza tym zauważ także, że pewne formułki (w tym m. in. odnośnie wykształcenia) - praktycznie powiela się w większości ofert. Także powyższy schemat działu HR, pewnie też :-)

mikolaj_s   13 #35 18.12.2014 13:47

@GBM: Jak już inni wspomnieli nie napisałeś o najważniejszym. Czyli jak się chce zostać pisarzem to trzeba pisać ;) Oczywiście nieustannie trzeba czytać innych, żeby mieć natchnienie i uczyć się od nich. Pracując masz okazję do pisania i jeśli masz doświadczonych programistów w grupie to się dużo nauczysz, więcej niż na studiach. Gorzej, że w niektórych firmach zatrzymasz się i nie nauczysz czegoś czego firma nie robi. Chyba, że praca zostawia Ci dużo czasu na samorozwój, ale nie każdy ma tak dobrze.
A co ma zrobić ktoś kto pracy nie może znaleźć bo nie ma kwalifikacji? Zostają mu studia, bo samodzielna nauka nie jest wcale dobra dla każdego. Błąd polega tylko na tym, że niektórym studentom się wydaje, że nauczą się wszystkiego co potrzebują na zajęciach. Tymczasem studia jak same pochodzenie tego słowa wskazuje, to samodzielna nauka wspomagana przez mentorów, którymi są wykładowcy. Proponują Ci oni podstawową wiedzę i poszerzają horyzonty. Praktyczne umiejętności zmieniają się w IT bardzo szybko. Moda na frameworki i biblioteki pojawia się i przemija. Jeśli Ty pracując możesz się sam uczyć to czy student nie może? Gdyby Ci profesorowie wykładowcy byli praktykami to zarabialiby w firmach, a nie siedzieli na uczelniach. Nie oczekuj, że będą mieli wiedzę praktykującego programisty.

Co do wymagań papierków przez firmy to się zgadzam. Tylko słabe firmy patrzą na papierek, a nie na osiągnięcia. Znacznie lepsze jest stwierdzenie, pokaż mi swój kod na githubie, a powiem Ci kim jesteś ;) (oczywiście nie każdy profesjonalista ma czas na własne projekty, ale akurat profesjonalista ma zazwyczaj wystarczające referencje).

Jusko   12 #36 18.12.2014 13:48

@Engsere (niezalogowany) #24:

- "(...) mój samorozwój popycha mnie znów na studia, trochę inne, trochę bardziej przyszłościowe (ciężko będzie z programistą po 45 roku życia) "

Średnio rozumiem właśnie, dlaczego tak wielu jest zafiksowanych na tym, że programista to jak manager w McDonalds - wejdziesz na wiek to wypadasz z branży, bo nie pasujesz do profilu.

Mogę mówić wyłącznie za swoje doświadczenia, lecz niejednokrotnie współpracowałem z firmami (w tym niektóre większe, znane w PL), gdzie byli jak najbardziej programiści po 50 roku życia. Przecież wraz ze stażem pracy wzrasta Twoja wiedza, więc jesteś tym bardziej ceniony jako doświadczona osoba.

Zamieniłbyś doświadczonego pracownika jak mówisz mającego 45 lat na nowego, po studiach? Ano właśnie - prawdopodobnie nie.

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #37 18.12.2014 13:52

@wlprzemek #32: To prawda, jednak z doświadczenia mogę powiedzieć, że dobrym CV i doświadczeniem da się to przeskoczyć. Papierek jest tylko jako czysta formalność, aby zminimalizować liczbę "przypadkowych" kandydatów z kapelusza.

Autor edytował komentarz.
Druedain   13 #38 18.12.2014 13:52

@GBM: Potwierdzam – wymóg posiadania wykształcenia lub bycie w trakcie studiów, bardzo często jest dla picu.

@McDracullo: Czyli warto iść na studia, bo na pewno coś z tego pozytywnego będzie? A nie uważasz, że należałoby jeszcze zaznaczyć, że dotyczy to poważnych uczelni i poważnych ludzi? Poza tym ty studiowałeś i pracowałeś równocześnie, ale niektórzy mają też jeszcze swoje życie. Cieszę się, że Ci się udało, ale wiedz, że to nie jest standard, co ty otrzymałeś.

PAMPKIN   10 #39 18.12.2014 14:06

Jakiś czas temu wybrałem drogę jaką obrał GBM, dzisiaj zastanawiam się nad studiami, ale bardziej dla wzbogacenia "portfolio", niż z jakiejś potrzeby.

GBM czy ja na tej Twojej półce widzę dyskietki 5 1/4 cala? Przy okazji szacunek, że nie wstydzisz się serii dla "Bystrzaków"

wlprzemek   5 #40 18.12.2014 14:27

Często spotykam się ze stwierdzeniem iż warto zainwestować w konkretne certyfikaty i nimi się "chwalić" niż studia - może cos w tym jest...

wlprzemek   5 #41 18.12.2014 14:36

@GBM: więc i tak na starcie mają większe szanse Ci z wyższym przy pierwszej segregacji...

Jusko   12 #42 18.12.2014 14:39

@wlprzemek #40: Bo jest, certyfikat to jakieś potwierdzenie Twoich umiejętności, papierek z wyższym niekoniecznie ;-)

Jusko   12 #43 18.12.2014 14:43

@wlprzemek #41: Wszystko zależy od Twojego CV. Wyższe jako wymóg to często sztuczna bariera do odsiania "cienkich Bolków". Mnie samemu jakiś czas po szkole średniej zdarzało się pracować na stanowiskach rzekomo dla "wyższych". Wydaje mi się, że po prostu CV jakoś mówiło za mnie i dlatego decydowali się zapraszać mnie na rozmowę (hehe, dobrze sobie coś czasem wmawiać) ;-)

Sam widzisz - ten sztuczny wymóg już Tobie daje nieco do myślenia, że to zaniża szanse tym bez studiów. I o to właśnie chodzi w tej psychologicznej grze - aby nie aplikowali Ci "słabsi" (choć to bardziej z wygody i dla oszczędności czasu rekrutujących). *Dobry* manager rozumie i wie, że nie warto czasem tracić okazji do porozmawiania z wartościowym człowiekiem, mogącym być świetnym pracownikiem.

Autor edytował komentarz.
bachus   19 #44 18.12.2014 16:00

Co do studiów... Zacząłem dziennie, jednak dość późno (po dwóch latach na PWR) nie za bardzo byłem zadowolony z kierunku (chociaż oceny miałem umożliwiające kontynuację nauki - w tym pozaliczane matematyki i fizykę, czyli już skończyłem studia - tylko nie wiadomo jeszcze kiedy...). Zdecydowałem się jednak odejść z uczelni, zacząć pracę zawodową i jednocześnie studia zaoczne u prywaciaka. Tak - tylko żeby mieć ten nieszczęsny tytuł inżyniera.
W Polsce nadal panuje ten beton, że magister/inżynier musi być. Nie pracuję w Polsce od 7-miu lat i jeszcze nigdy nikt nie chciał oglądać mojego dyplomu ukończenia studiów... bardziej interensuje historia zawodowa, certyfikaty, czy szkolenia. Jak ktoś robi studia "na siłę/bo mama kazała" - warto się zastanowić. Te same pieniądze może jednak warto poświęcić na szkolenia zawodowe? Nie każdy musi znać całki a mi jakoś minął własnie kolejny dzień bez konieczności liczenia różniczek. Jasne, że jak ktoś ma aspiracje do niektórych dziedzin programowania, gdzie matematyka wyższego poziomu jest niezbędna (silniki gier 3D, czy będzie programować lądownik NASA), to mu się to przyda.

Co do samych studiów - na uczelni wykładał/wykłada dość znana postać PWR, człowiek-kosa, postrach, miałem z Profesorem dość ważny projekt. W tym samym czasie udało mi się zmienić pracę i dołączyć do zespołu bardzo dobrych integratorów systemowych, gdzie musiałem sporo nadrobić swojej - jak się okazało - cieniutkiej wiedzy. To praktycznie oderwało mnie od innych czynności na pół roku. Przychodzi do oddawania projektu, idę sam od gabinetu. Mówię grzecznie:
"nie zrobiłem nic. Zrobiłem spis treści, w projekcie trzeba zrobić to i to, w ten i ten sposób / wiem jak to zrobić, ale nie zrobiłem. Poświęciłem swoje siły na dla nowej pracy , bo to jest teraz ważniejsze a nie ten projekt.". Spodziewałem się wyrzucenia za drzwi...
- a jaka firma?,
- firma X,
- ooo, a kto cię przyjmował?
- dyrektor Y i Z,
- dziękuję, 5, spotkamy się pewnie jeszcze zawodowo.
Takie cool story z życia.
GBM - mega dobre podejście, też tak walczyłem kiedyś o swoje. Najważniejsze to chcieć i zacząć a później jakoś już leci.

Autor edytował komentarz.
wlprzemek   5 #45 18.12.2014 16:11

@Jusko: Rozumiem o czym piszesz, lecz akurat ja pracuję w innej branży i wiadomo Pracodawca stawia jak najwyższe wymagania bo chce mieć jak najlepszego pracownika i ja twierdzę iż 2 osoby z takimi samymi umiejętnościami (bo to też zweryfikują) gdzie 1 z nich będzie miała wymagane wyższe będzie miała większe szanse i nie twierdzę że ta 2 zostaje bez szans bo Pracownikowi też muszą odpowiadać warunki i często nie godzi się z różnych powodów, wtedy ta 2 zapewne brana jest na "tapetę".

Autor edytował komentarz.
Viperoo   7 #46 18.12.2014 16:23

@Engsere (niezalogowany): Po 45 roku życia będziesz miał tyle doświadczenia że no ja nie wiem jak ktoś może Cię zastąpić kimś jeżeli nawet będą to trzej studenci ;D

Powodzenia autorze

Jusko   12 #47 18.12.2014 16:35

@wlprzemek #45: Tak, to prawda - informatyka jest właśnie na tyle specyficzną dziedziną, że można tu pewne elementy właśnie obejść.

Nie jest tak jednak wszędzie - wiadomo, że lekarz musi być po medycynie, a psycholog po psychologii (tak ogólnie). Są jak najbardziej miejsca pracy, gdzie jak się napisze "wyższe", no to musi tak być i koniec. Nie zawsze brak wyższego oznacza brak umiejętności czy wiedzy, ale taka decyzja została odgórnie podjęta i tyle. Ja siedzę w IT, ale poza tą działką pewnie jest jak mówisz.

Osobiście jestem zwolennikiem szlifowania młodych talentów, ponieważ inwestując w pracownika (mniej doświadczonego) można zyskać fajnego i lojalnego pracownika. Natomiast jak ktoś już jest doświadczoną wygą to nie oszukujmy się - wie co ma w głowie i nie będzie siedział w kiepskiej firmie :-)

Ciężko znaleźć dziś firmę inwestującą w pracownika (głównie małe firmy), ale jak już się taka znajdzie - to idealne miejsce na szybki progres zawodowy. Wiem sam po sobie - trafiłem pewnego razu do małej firmy IT i to był mój największy boost zawodowy, od którego się zaczęło (a wiedza z tej firmy przydaje mi się do dziś).

Autor edytował komentarz.
LonngerM   11 #48 18.12.2014 16:49

Ciekawy wpis, ale strasznie mnie denerwują pewne założenia. Mam wrażenie jakby autor zakładał, że przez czas edukacji na studiach nic nie robi praktycznego tylko zakuwa rzeczy niepotrzebne i gdy zamiast na studia będzie się douczać i pracować wyjdzie na tym lepiej.

Nie rozumiem podejścia "albo, albo". Przecież idzie to bardzo zgrabnie pogodzić i po studiach masz tytuł "Mgr" lub "Mgr inż" i parę lat doświadczenia. Wygrywasz z tym który się kształcił sam, bo zapewne dowiedziałeś się wiele rzeczy, które na pierwszy rzut oka są niepotrzebne, ale jednak się przydają i wygrywasz z tym który ma parę lat doświadczenia, bo dodatkowo masz wiedzę i dokument potwierdzający tą wiedzę.

Zawsze uważałem, że studia nie są dla wszystkich i nie chodzi tu o ubliżanie komukolwiek. Jeden będzie chciał klepać kod, a drugi będzie wolał działanie analityczne. Duży zasób wiedzy teoretycznej jest potrzebny by pójść dalej.

Kształcąc się samemu bardzo często możemy pomijać wiele ważnych aspektów, które mogą wydać się nudne, niepraktyczne lub całkowicie niezwiązane z tematem.

Sam byłem na informatyce i inżynierii biomedycznej. Uważam, że bardzo dobrze zrobiłem studiując oba kierunki. Informatyka jako kierunek zgodny z moją karierą zawodową, a inżynieria biomedyczna (specjalność informatyka medyczna) jako poszerzenie horyzontów. Na drugim kierunku miałem takie przedmioty jak fizykę, biofizykę, chemię, biochemię, anatomię i fizjonomię, metrologię, elektronikę i elektrotechnikę i wiele, wiele innych przedmiotów (pomijając treści typowo informatyczne).

Wiedza, którą uzyskałem nie jest może wystarczająca do pracy z ich wykorzystaniem, ale jest wystarczająca, by móc się rozeznać w wielu dziedzinach naukowych. Uważam, że takiej wiedzy po prostu się nie da zdobyć w chwili, gdy się kierunkujemy tylko zawodowo.

Tak czy siak życzę autorowi jak najlepiej i powodzenia :) Nie każdego stać na takie samozaparcie, by realizować wcześniej ustalone cele edukacyjne. Dlatego podziwiam śmiały krok i kibicuję w jak najpełniejszej realizacji założonych celów :)

  #49 18.12.2014 16:57

Hm.. ja nie wiem, co tu jest dobrym wyborem. Sam zdecydowałem się na kontynuację studiów (od października robię magisterkę), do tego pracuję w DP i w mojej osobistej opinii ten dopisek "współpracownik" nie oddaje tego co robię. Wspominam o tym m.in. dlatego, że autor wpisu kilkukrotnie już kwestionował fakt należenia do ekipy redakcyjnej pewnych osób nie mając bladego pojęcia jak to wygląda w praktyce...

No ale nie o tym miało być. Nie jest łatwo. Dałoby się pogodzić studia zaoczne + taką pracę, tym bardziej, że bardzo lubię to co robię, no ale jest jeszcze życie osobiste (ogromnie trudne w ostatnim czasie), a także ambicje na uczenie się wielu rzeczy dodatkowych - jestem samoukiem w PHP i śmiejcie się, ale to właśnie w nim obecnie piszę rzeczy potrzebne do zajęć dotyczących grafów (i jest ok), do tego staram się w końcu polubić język niemiecki, a na dodatek próbuję swoich sił w admince serwerów. Czasami chce się to wszytko kompletnie rzucić, przyjąć gdzieś lokalnie na "8 godzin i święty spokój" tyle że... do mnie to jakoś nie przemawia. Albo robię co lubię, albo jestem robotem... a nie jestem.

Może byłaby to jednak dobra odmiana... ciągle chodzi mi to po głowie.

Autor edytował komentarz.
macminik   15 #50 18.12.2014 18:07

Myślę, że kwestia studiowania i pracy to sprawy niezwykle indywidualne. Jednym studia wystarczają dla samego faktu ich posiadania, a następnie łapią taką pracę jaka się nawinie. Inni robią studia bo chcą się rozwijać i doskonale łącza prace ze zdobytą wiedzą. Kiedyś słuchałem wywiadu z Rafałem Brzoska, prezesem dobrze znanego InPostu. Powiedział on, że w jego,ocenie błędem jest poświęcenie się tylko nauce i sztucznego przeciągania nauki. Zazwyczaj tacy ludzie legitymują się ukończeniemwielum wielu kierunków ale nie potrafią pracować. Bardzo podobało mi się jego stwierdzenie, że najlepszym rozwiązaniem jest balowanie na pierwszym i drugim roku, natomiast na kolejnych równoległa praca i nauka. Kończąc studia takimstudent ma i papier i doświadczenie zawodowe i co ważne, wiedzę na temat tego, czego oczekuje od swojej pracy.

Berion   13 #51 18.12.2014 18:13

Papier toaletowy niestety wciąż w cenie. Ale życzę Ci jak najlepiej.

Pewnie wyrwałeś jej cytat z kontekstu. Jawi mi się obraz kalkulatora potrzebującego 1GB RAM do sprawnego działania - czyli dzisiaj norma wśród oprogramowania (taka delikatna aluzja).

Trebron   7 #52 18.12.2014 18:40

No cóż, życia za autora nie przeżyję (i nie umrę :P), to i krytykować go nie zamierzam. Ale artykuł odbieram trochę jako próbę usprawiedliwienia się przed samym sobą za rzucone studia. Osobiście jednak uważam, że poświęcenie kilku lat na studia na dobrej polskiej czy zagranicznej uczelni na kierunku Informatycznym jest tego warte. Oczywiście osoby które poświęcą ten czas tylko pracy będą miały bogatsze doświadczenie i początkowo więcej zarobią niż świeżo upieczony absolwent. Z drugiej jednak strony zapominamy, że dzisiejszym dwudziestokilkulatkom przyjdzie pracować 50-60 lat, i to ile kto zarabiał na początku kariery nie będzie miało żadnego znaczenia. Dobre studia są jak lokata długoterminowa, one zaprocentują w przyszłości, jeżeli ktoś włożył w nie nieco wysiłku. Na studiach można dobrze opanować teorię i podstawy, które wielu lekceważy. Co z tego, że ktoś zna dziś jakiś super modny framework, jak za 10 lat nikt o nim nie będzie słyszał, chyba, że z artykułu na wikipedii. Utrzymanie się w tej branży na dłuższą metę oznacza ciągły rozwój, bez porządnych podstaw będzie to trudne, szczególnie w wieku 40-50 lat ;). Gdy będziesz starszy może cię spotkać los tej starszej pani, z którejdziś tak (nieco niesłusznie) się nabijasz.

Autor edytował komentarz.
  #53 18.12.2014 19:21

Ja również się z autorem zwyczajnie nie zgadzam. ;)

Doprawdy, te 3.5 roku życia poświęcone na zdobycie tytułu inżyniera to jest bardzo niewiele w porównaniu z przewidywanym czasem Twojej pracy na rynku. Załóżmy, że pełen "rozkwit" developer osiąga po 10 latach pracy na pełen etat. W przypadku podjęcia studiów będzie to za 13.5 roku licząc od teraz. Czy uważasz, że te 3.5 roku naprawdę robi różnicę biorąc pod uwagę taki okres? ;) Życia starczy, żeby się napracować.

Przytaczasz znajomości frameworków jako atut. I tutaj inni już odpowiadają prawidłowo: frameworki się zmieniają. Weźmy web development. Można powiedzieć, że dzisiaj na topie jest AngularJS. Będziesz pracował w nim przez 2 lata, potem przyjdzie coś nowego i co wtedy? Znowu pozycja startowa.

Pytasz, czy na studiach jest Git lub SVN. Może trafisz. A jeśli nie - skoro już wiesz, że takie coś istnieje to możesz tego używać do projektów uczelnianych. W czym problem? Podobnie z innymi frameworkami. Zazwyczaj technologia wykonania projektu jest do wyboru i uzgodnienia z prowadzącymi... Poza tym, porządnie wykształcony programista potrafi douczyć się takich rzeczy jak Git bardzo szybko. To są proste rzeczy przecież.

Status studenta otwiera też bardzo wiele drzwi. Szczególnie stażowych. Jak ma się głowę na karku to nie jest problemem złapać staż w Microsoft, Google, Facebook w USA. Spędzenie pół roku w takim środowisku da Ci więcej niż 5 lat pracy na polskim rynku - brałeś pod uwagę takie możliwości? ;)

Przez cały wpis nawiązujesz do swojej pasji, a już na starcie podcinasz sobie skrzydła! Mierz ambitniej, studia na pewno Ci nie przeszkodzą. Przytoczę jeszcze przykład USA. Zachce Ci się kiedyś hipotetycznie popracować na tamtym rynku i będzie zonk - ludzie po studiach wpadają do innej puli wiz pracowniczych ;) Ty zostaniesz w tej samej kategorii, co ludzie pracujący na budowie.

Pozdrawiam :)

MaXDemage   17 #54 18.12.2014 20:19

Każdy z nas ma swoje przeżycia i pewne przemyślenia. Słuszne czy nie, dobre czy złe, są one zborem naszych doświadczeń oraz decyzji które podjęliśmy w dotychczasowym życiu.

Widzisz GBMie drogi, ja również zrezygnowałem na końcu ze studiów gdyż wybrałem drogę pracy i zarobku. Nie była to jednak w pełni świadoma decyzja, raczej wypadkowa mojego w tamtym momencie położenia. Czy dobrze zrobiłem? Czy ten ostatni semestr magisterki naprawdę musiałem odpuścić... w końcu było tak blisko.

Z perspektywy dnia dzisiejszego trudno powiedzieć. Mam pracę, spore doświadczenie, pewna renomę. Czy miałbym większa czy mniejszą ciężko powiedzieć, ale stało się. Na pewno nie żyje mi się źle.

Podobnie masz Ty teraz - dobrze Ci i to jest najważniejsze. Czy postąpiłeś dobrze czy źle... czy to ważne ;p

Niestety czuje jednak podobnie jak inni komentujący, że na siłe próbujesz się usprawiedliwić i to mam wrażenie, że nie przed nami a sobą samym. A może nawet przed kimś kto Twoich blogów nie czyta a uprzykrza Ci życie z powodu Twoich decyzji. Być może przesadzam z analiza psychologiczną, ale takie mam wrażenie i pewnego rodzaju doświadczenie życiowe ;D

Masz umiejętności i zdolności, przyj do przodu, nie przejmując sie niczym i Twórz swoją przyszłość. Nie wahaj się pytać starszych o zdanie i wysłuchaj go, ale podejmuj decyzje sam. Nauczysz się na błędach i będziesz sto razy mądrzejszy. A kto wie, może za 3-4 lata zechcesz mieć ten papierek ze studiów dla czystej satysfakcji... ;D

McDracullo   16 #55 18.12.2014 20:45

@Druedain: z cały szacunkiem - studiowanie na wyższej szkole trawy i haszu (czyli tak popularne w naszym kraju WSTiH) to strata czasu sama w sobie. Sam siebie traktuje poważnie więc skończyłem studia. I nie żałuje. I tak - pracując i studiując poznałem wielu ciekawych ludzi, wypiłem dużo alkoholu, rozwinąłem własne zainteresowania - czy to zalicza się do "swojego życia"? Po prostu - jeśli musisz (i chcesz) to znajdziesz czas. Na wszystko. Podczas tego okresu wypowiadałem się na dobrychprogramach (byłem na prawie wszystkich zlotach - oprócz pierwszego ale wtedy jeszcze nie studiowałem) czy aktywnie przeglądałem demotywatory. Nie rozumiem więc Twojej sugestii że nie miałem "swojego życia".

McDracullo   16 #56 18.12.2014 20:46

@macminik: Taki student ma również spore znajomości, które później mogą mu się przydać w życiu zawodowym. Również się z tym zgadzam.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #57 18.12.2014 20:47

@lukasamd: "Wspominam o tym m.in. dlatego, że autor wpisu kilkukrotnie już kwestionował fakt należenia do ekipy redakcyjnej pewnych osób nie mając bladego pojęcia jak to wygląda w praktyce... "

Nie kwestionuję Twojego należenie do redakcji DP, a jedynie Twoje podejście względem Czytelnika. Wypracowałeś sobie u mnie opinię taką, że gdy widzę tekst Twojego pochodzenia - omijam go.

Akurat trafiłeś jak kulą w płot bo przez niecały rok byłem etatowym redaktorem jednego z najpoczytniejszych portali w Polsce. Co prawda przez ten rok nie stałem się dziennikarską wygą, ale w bardzo dużym stopniu poznałem pracę redaktora od kuchni (m. in. też dlatego, że codziennie uczyłem się od mojego Mentora, będącego znaną ikoną na scenie Security w Polsce - pokazał mi oraz nauczył - bardzo wiele) Codzienne opisywanie "interwencji", kontakt z instytucjami publicznymi, ministerstwami, firmami... Do tego ciężki rekonesans nad źródłami, a także nadrabianie braków w wiedzy - żeby w ostateczności napisać merytoryczny, wyczerpujący temat artykuł. Tobie przykładowo, zabrakło czegoś takiego przy okazji recenzji NAS'a od Synology, który... nie wisi już na portalu z tego co widzę ;)

Nie pisz mi Kolego, że kwestionuję coś nie mając o tym bladego pojęcia. Jako redaktor DP, mając tak duży zasięg i możliwość fajnego feedbacku - zdecydowanie możesz/powinieneś wysilić się i pisać więcej niż to co na np. na arstechnica.com ;-)
Jeździć po konferencjach, relacjonować eventy itd. itp. - popatrz na DjDziadka albo Pangrysa - potrafią jako BLOGERZY zorganizować sobie świetne źródła, jeździć co chwile na różne eventy i na biężąco relacjonować coraz to nowsze sprzęty. Ty jako redaktor, który de facto powinien mieć większe "wejścia" - nie zauważyłem byś to robił. Wolisz pisać "klikalnościowe" teksty i kłócić się z userami, że przecież nie mają racji i mieć ich w D... ;)

Zanim chwycisz się kamienia, żeby go rzucić... zastanów się czy aby nie masz sobie nic do zarzucenia, żeby samemu kamieniem nie dostać ;-)

@MaXDemage Neee... usprawiedliwiać się przed sobą, nie mam w sumie po co... Tym bardziej przed kimś innym. Zaskoczyło mnie, że można tak wywnioskować z wpisu. Skłoniło jednocześnie do rozważań na ten temat, czy aby nie ma w tym trochę racji? No cóz... przemyślę to ;-)

I podsumowując... to chcę robić - przeć do przodu i tworzyć coraz lepsze "jutro". Dziękuję Ci za dobre słowo :-)

Autor edytował komentarz.
McDracullo   16 #58 18.12.2014 20:52

@lukasamd: Nie gniewaj się, ale co w takim razie powinno znajdować się przy Twoim nicku? Współpracujesz i rób to dalej. Tylko błagam - nie pisz żadnych artykułów/newsów o Windows Phone, Microsoft itp. Jeśli ktoś jest w jakikolwiek sposób negatywnie nastawiony do danych rozwiązań/technologii nie powinien popełniać publikacji ich dotyczących - taka osoba traci kontakt z rzeczywistością. Pochwała jednak za zmianę stylu tytułowania swoich publikacji.

Quest-88   15 #59 18.12.2014 21:06

@lukasamd:

>Tobie przykładowo, zabrakło czegoś takiego przy okazji recenzji NAS'a od Synology, który... nie wisi już na portalu z tego co widzę ;)

Czy prawdą jest, że zamiatasz pod dywan swoje wybitne teksty? Potwierdzasz to? :>

  #61 18.12.2014 21:40

@Quest-88: Poszło PW w tej sprawie.

kilgour   8 #62 18.12.2014 23:21

@GBM
Gratuluję otwartego widzenia świata i ciekawego wpisu, szczerze Ci życzę sukcesu na obranej drodze!

Przypuszczam, iż jednym z fundamentalnych czynników, które spowodowały u Ciebie wybór takiej właśnie drogi, jest "kochany model edukacji", wymuszający sztuczne "starzenie młodego pokolenia" - młody "zapaleniec" powinien mieć możliwość ukończenia studiów wraz z magisterką w 21 czy 22 roku życia, zaś szczególnie uzdolniony ze dwa lata wcześniej.

W świecie to się zdarza, u nas... lepiej w tym miejscu nic nie napiszę.

Bodaj Helmuth von Moltke napisał coś podobnego do "Żaden plan bitwy nie przetrwa kontaktu z przeciwnikiem" - cytat z pamięci. To, co napisałeś, jest takim planem bitwy na całe życie. Jeśli Ci się powiedzie, jak "młodym szalonym z Doliny Krzemowej", którzy "wypalają się" po 8 czy 10 latach, lecz do końca życia wystarczy im tego, co w tym czasie dostali, to fajnie. Lecz na jednego takiego przypada 100 innych, którzy będą musieli pracować znacznie dłużej.

W tym miejscu pojawia się brak możliwości przewidzenia, co z informatyką będzie za, powiedzmy skromnie, 10 lat. Jest to jedna z najbardziej nieprzewidywalnych gałęzi aktywności zawodowej człowieka. Może się okazać, że jedynym ratunkiem jest osiąść gdzieś w strukturach biurokratycznych - tej hydry nawet potop nie zatopi - a wówczas wszelkie "papierki" okażą się bezcenne, i to na zasadzie, czym więcej, tym lepiej.

Wnioski wyciągnij sam, stać Cię na to.

Jeszcze raz życzę Ci sukcesu!

Maxi_S   4 #63 18.12.2014 23:54

Nie chcę oceniać życiowych wyborów Autora - nie mój cyrk, nie moje małpy - ale sam tekst tchnie sporą dozą naiwności, jaką można zaobserwować u świeżo zafascynowanych książkami o ogólnej tematyce "jak zrealizować marzenia i zyskać furę pieniędzy". Powtarzane jak mantra słowo "samorozwój", które w opisywanym przypadku jest samokształceniem, wszystkie te "ścieżki" i "plany"... pardon "strategie"... Widzę tu optymizm, widzę tu pasję teraz - jak będzie po kilku pierwszych "zimnych prysznicach"?
Fragment o gromadzeniu funduszy - uskładasz na książki i jakiś podstawowy sprzęt, ale - o święta naiwności - automatyka czy robotyka na poziomie przemysłowym w domowym laboratorium? Tylko po to by się uczyć? Moim skromnym zdaniem sprzęt za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy to inwestycja, która ma na siebie zarobić, żeby nie wspomnieć że za takie pieniądze dostaniesz jakiegoś podstawowego PLC i ewentualnie oprogramowanie. W tym przypadku studenci mają przewagę, bo często mają dostęp do nieźle wyposażonych laboratoriów.
Ostatnia rzecz. Dyskusja zaczyna przypominać tę spod wpisów "Windows vs Linux" - powoli nadciągają "fanboje". Prawda o studiach jest niezwykle prosta: jeśli są one dla Ciebie trudnością, to się na nie nie nadajesz. To czy są stratą czasu, zależy wyłącznie od Ciebie. W społeczeństwie potrzebny jest zarówno "pan Zdzisław" od cieknącego kranu, jak i profesor. Niemniej jednak postęp zależy jedynie od tego czy pełni się rolę twórczą czy odtwórczą. W tym wszystkim jednak najważniejsze jest by robić to, co się lubi i mieć z tego dobry dochód (wedle swoich oczekiwań).

greg_redditch   4 #64 19.12.2014 00:49

@Shaki81: Mi sie spodobalo, Mieszkajac w UK, nie pracujac na zmywaku (od kilku lat) uwazam, ze artykol jest OK! jasno pokazuje ze kwit to tylko kwit i juz nie wiele znaczy w polskim spoleczenstwie :) Tak dalej!

pulka103   5 #65 19.12.2014 17:50

Świetnie się to czyta, motywujące. :) 3/4 tych sytuacji dotyczy mnie właśnie teraz.
Dodatkowo, dziękuję za link do wykładu. Z jakiegoś powodu podczas ostatnich słów pana Walkiewicza oczy napełniły mi się łzami (czyżby właśnie ten przebłysk? ;>).

  #66 19.12.2014 19:50

@GBM teraz jeszcze tak publicznie... dzięki wielkie za ten wpis, motywuje, a że koniec roku się zbliża, to idealna okazja do skoku do wody... najwyżej się utopię :)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #67 19.12.2014 20:12

@lukasamd: Przesłuchaj sobie jeszcze wykładu o którym wspomina @pulka103 ;)

polf   3 #68 21.12.2014 08:45

Ciekawy wpis. Ciekawe podejście do tematu. Widzę ogromne pokłady zapału i samozaparcia. Nie dziwię się Twojej rezygnacji ze studiów. Polska pseudoedukacja zabija kreatywnośc i często upadla... Polski system edukacji tworzy beznamiętnych odtwórców którzy nie potrafią stworzyc nic innowacyjnego. Są jednak wyjątki. Na szczęście. I wcale niekoniecznie rezygnuję oni ze studiów. Traktują je tylko jako czas na zrobienie owego papierka który ma im pomóc w otwieraniu drzwi. Moje obawy o Twoja osobę wobec tak daleko idącej decycji czyli porzuceniu studiów mają podłoże czysto techniczne. Zamykasz sobie drzwi. Nie wszystkie rzecz jasna. I życzę Ci byś wytrwał i odnajdywał zawsze te właściwe drzwi kariery do których nie potrzeba klucza w postaci dyplomu wyższej uczelni i tytułu magistra i inżyniera.
Powodzenia.

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  19 #69 21.12.2014 12:53

@polf: dziękuję bardzo za dobre słowo :-)

Mk13   15 #70 21.12.2014 16:13

@GBM: "Nie kwestionuję Twojego należenie do redakcji DP, a jedynie Twoje podejście względem Czytelnika. Wypracowałeś sobie u mnie opinię taką, że gdy widzę tekst Twojego pochodzenia - omijam go. " problem jest trochę szerszy, a grono użytkowników, którzy mają podobną procedurę jest o wiele większe niż jedna czy dwie osoby, ale to jest już kwestia długoterminowego wypracowania sobie takiej a nie innej opinii głównie przez zarówno zawartość tekstów jak i - o wiele bardziej IMO - stosunek do komentujących i czytelników. Także, GBM'ie, nie jesteś sam - jest takich wielu.

Autor edytował komentarz.
matty24   9 #71 21.12.2014 22:37

Tekst motywujący i dający do myślenia. Jednak osobiście uważam, że samo ukończenie studiów już daje jakąś przepustkę do ciut lepszej pracy (lub pracy w branży którą się wybrało). Później można się już samemu rozwijać zdobywając jakieś tam doświadczenie i środki na samorozwój. Oczywiście gratuluję wytrwałości i samozaparcia. Czekam na kolejne wpisy na blogu :)

Edit: @GBM super wykład - dzięki za link. Nie słyszałem wcześniej o tym człowieku.

Autor edytował komentarz.
nitro2012   10 #72 22.12.2014 00:36

bez studiów a raczej magicznego papierka większość pracodawców ciebie nie przyjmie, w ogłoszeniach piszą o tym

  #73 27.12.2014 17:36

Przeczytałem uważnie. Większość komentarzy też, choć temat bardziej może niedługo moich wnuków dotyczyć niż mnie. Uderzająca jest radykalność poglądów na sprawę wcale nie tak oczywistą. Zgadzając się w całej rozciągłości z opinią na temat jakości postpeerelowskiego szkolnictwa wyższego, chciałbym Ci zwrócić uwagę na fakt, że rezygnując ze studiów pogłębiasz, oczywiście tylko przyczynkowo, jego mizerię. Nie żartuję. Tylko ludzie ambitni i odważni są w stanie świat zmieniać. Nie rezygnuj, pokaż że jesteś ponad miernotą i głupotą, która kwitnie wszędzie tam gdzie funkcjonuje biurokracja - i na uczelni i ... niestety w wielu firmach. Spróbuj znaleźć sobie "mentora" również na uczelni. Wierzę, że na każdej taki przynajmniej jeden się znajdzie; na ogół siedzi gdzieś w kącie z nosem w książkach ...
Pozdrawiam. I trzymam kciuki.
PS. Na Twojego bloga wpadłem przypadkowo, szukając rozwiązania problemu związanego z Dellem T3500.

Quest-88   15 #74 29.12.2014 19:24

@lukasamd: Wysłałem Ci pytanie na forum. Dostałeś list? Bo od kilku dni nie doczekałem się odpowiedzi.

squeet   12 #75 06.02.2015 21:54

Samorozwój jest możliwy wówczas, kiedy jesteśmy w stanie się zmobilizować do pracy, stawiać sobie użyteczne cele i je realizować. Nie każdy jednak ma tyle samodyscypliny, żeby to wykonać. Dlatego czasami potrzebne jest zewnętrzne narzucenie struktury, która daje poczucie bezpieczeństwa i sensu... Można owszem to zbudować samemu, ale myślę, że do tego potrzebne są wiedza i doświadczenie. To drugie z resztą w połączeniu z konsekwencjami jest najlepszym czynnikiem rozwojowym IMHO...

Autor edytował komentarz.
  #76 07.05.2015 09:17

@Trebron: taa, to takie tłumaczenie sobie; po coś te studia muszą być :), a prawda jest taka, że to strata czasu jeżeli nie zamierzasz iść w kierunku nauki.

  #77 05.06.2015 12:23

@Shaki81: "i wtedy przegrasz w przedbiegach z kimś kto taki papierek będzie miał"
I bardzo dobrze... To jasny sygnał, że aplikowałeś do niewłaściwego pracodawcy, dla którego takie "pierdółki" jak "papierek" mają znaczenie. Z doświadczenia (już niemałego): wolę pracować dla ludzi, dla których liczy się konkret, którym mogę spojrzeć w oczy i nawiązać porozumienie, niezależnie od tego ile trzyliterowych skrótów mam na czole... vs dla takich, do których mówię coś, a oni patrzą jakie noszę buty, zamiast słuchać.

Inna sprawa to jakość studiów. Mam nadzieję że teraz jest już lepiej, ale w 2000-2003 roku było delikatnie mówiąc średnio. Na swoich studiach zaliczyłem 5 semestrów, średnio 3 przedmioty + 1 wykład + 1 kurs / semestr, łącznie daje około 25 tematów. Z tego: bardzo dużo dał mi 1 (słownie: jeden) przedmiot, i jeszcze trochę korzystny był 1 kurs. Reszta to była fajna/przyjemna, ale strata czasu.