Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czego może uczyć nas Linux?

Od prawie roku, używam dystrybucji opartych na Linuxie, jako podstawowego systemu na co dzień. Najpierw rozpocząłem ("pełną") przygodę od Gentoo, gdy na wakacyjnym stażu był to odgórnie zarządzony system do używania przez stażystów, by następnie w okolicach października/listopada przerzucić się na Debiana. Który to, najbardziej przypasował mi do gustu i preferencji.
Co prawda we wcześniejszych latach, miałem kilka podejść do Linuxa, ale zawsze było coś... czego po prostu mi brakowało. Chyba potrzebowałem takiego przyparcia do muru z koniecznością używania tego systemu, aby wreszcie "poszerzyć horyzont" i patrzeć innymi pryzmatami na ten system ;-)

Tak czy tak, po tych kilku miesiącach, dzisiaj zdałem sobie sprawę, że generalnie - to sam Linux bardzo sporo mnie nauczył. Może co poniektórzy będą uznawać ten wpis, za gadkę czysto hmm... "filozoficzną", albowiem dzielę się moimi subiektywnymi spostrzeżeniami, które powstały na podstawie używania systemu operacyjnego. Tak, wiem - trochę to śmiesznie brzmi, ale jednak coś w tym jest - o ile jest to zbliżone do filozofii Wolnego Oprogramowania, za które słynny na dobrychprogramach Webnull, to nawet i groźbami cielesnymi reagował (:D), to ja chcę uniknąć wojenek systemowych.

Chcę napisać tylko swoje odczucia, a także chciałbym wskazać, że nie tylko ludzie, zdarzenia bądź np. literatura - mają na nas duży wpływ. Ale są też swego rodzaju "narzędzia" (bo w sumie w codziennej pracy, pracuję właśnie za pomocą Debiana), których używanie potrafi utrwalić w nas pewne podejście do życia, zaszczepić idee i wzorce albo po prostu poszerzyć horyzont postrzegania świata ;-)

Więc, czego mnie nauczył Linux po niecałym roku użytkowania?

...Kombinowania i upartości zwanej wytrwałością - to podstawa

Linux (przynajmniej dla mnie) to nie tylko system gdzie wykonam podstawowe czynności związane z Internetem, grami albo multimediami, ale także (a może i przede wszystkim) z pracą. Jako początkujacy administrator systemów Linuxowych, a także pasjonat bezpieczeństwa komputerowego - Linux otwiera mi świetną drogę, poprzez mnogość możliwości wykorzystania jego potencjału, a także powszechność użytku w obydwóch branżach.

Dla co poniektórych, Linuxowy terminal jest czymś strasznym, wręcz odpychającym. I nic w tym dziwnego, każdy ma przecież prawo do tego typu podejścia, a także nie ma obowiązku zmiany swoich przyzwyczajeń. Ja natomiast pomimo początkowej fazy "nieogarnięcia się" w przytłaczającej ilości komend i ich kombinacji, jednak podjąłęm wyzwanie i zacząłęm grzebać w konfiguracjach usług, pakietów, protokołów itd. itp. Nie raz coś zepsułem, czasem naprawiłem, a często po prostu "gubiłem się" w gąszczu systemu plików :D Zdarzało się nawet tak, że wyłączenie konsoli i włączenie od nowa - to był najgorszy możliwy pomysł.

Pomimo tego wszystkiego, zacząłem nadal uparcie kombinować i wytrwale to robiąc, z czasem bardzo to polubiłem. Nawet moja Dziewczyna niekiedy jest pełna podziwu, że z przyjemnością wertuję setki logów pojawiających się na ekranie, z taką pasją jakbym co najmniej "tworzył" jakieś dzieło :P A całe to podejście, przejawia się coraz bardziej w moim życiu codziennym, po prostu rzadziej pozostawiam nierozwiązane zagadki. Dodatkowo, wytrwałość w moim przypadku nabrała żywszych odcieni, przez co bardzo często jak mam coś zrobić, to po prostu zrobię, nie ważne kiedy, ale zrobię ;-)

Z upartością tylko jest czasem problem, bo nie jest to de facto pozytywna cecha w życiu, a bardzo często upartość przyciąga do siebie inne negatywy :D

... tego, że darmowe, nie jest gorsze.

Od zawsze wydawało mi się, że to co darmowe może i owszem, potrafi być lepsze, ale... częstokroć rzeczywistość pokazywała coś innego. Podobna sytuacja jest z oprogramowaniem, jak dobrze wiadomo Linux jest darmowy i przeznaczony do powszechnego użytku. Jest nieograniczony prawnie, można go wykorzystywać praktycznie we wszystkich możliwych sytuacjach, a nawet i zarobkowych. Dodatkowo, dzięki dużej społeczności skupionej wokół Linuxa, istnieje masa darmowego oprogramowania o podobnym podejściu licencyjnym, które (jak również zauważyłem), bardzo często jest po prostu lepsze niż płatne albo ograniczone licencyjnie odpowiedniki.

Systemy Windows, niestety niektóre gorsze inne lepsze - ale wszystkie płatne. Często to koszt rzędu kilku stówek, które de facto trzeba doliczyć do nowo zakupionego sprzętu, a jednocześnie w zależności od potrzeb - najczęściej są to pieniądze rzucone w błoto dla zwykłego użytkownika, ponieważ najpopularniejsze dystrybucje Linuxa, spokojnie sprostają jego potrzebom.

Apropo Windowsa, przypomniał mi się tekst, który usłyszałem od Dziewczyny przy okazji zwykłej zwyczajnej rozmowy (użytkowniczka Windows od zawsze, tyle że ambitna pod kątem poznania Linuxa jako ciekawej alternatywy :-))

- hej, co tam porabiasz? - właśnie instaluję windowsa... - windowsa? przewróciłeś się Kochanie?!

Taka reakcja dosyć mocno rozbawiła mnie wtedy, ale że był to żart sytuacyjny, to nie każdego może tak bardzo rozbawić, a szkoda ;p

...starać się by żyć zgodnie z prawem i naturą.

Sytuacja, deczko podoba do poprzedniej sekcji. A dokładniej, odkąd zacząłem czynnie korzystać z Linuxa, wpoiłem sobie w nawyk życie zgodnie z licencjami , a także prawem (bardziej niż zwykle). Przynajmniej w zakresie oprogramowania, bo w przypadku multimediów, mam odmienne zdanie, do czego jawnie się przyznaję ;-)

Teraz, staram się unikać pirackich wersji oprogramowania, a do tego jeśli już muszę pozyskać coś płatnego, to to kupuję, a nie ściągam. Może dla niektórych jest to naiwne podejście, ale jednak - przez Linuxa zacząłem doceniać pracę innych, szczególnie zauważając mnogą ilosć deweloperów mających bardzo duży wpływ w rozwój dystrybucji Linuxa. Robią to charytatywnie, dla własnej przyjemności i doświadczenia - podziwiam takie podejście, bo nie dość, że pochłania sporą ilość czasu, to jeszcze nie wynagradza niczym poza satysfakcją i kształtowaniem umiejętności.

Taki stan rzeczy, sprowokował mnie do tego abym bardziej doceniał pracę innych, zwłaszcza tych, którzy na tym zarabiają. Chyba, że sami ustalają licencję dla powszechnego użytku, to wtedy szukam czy można przesłać jakieś podziękowania, albo skromny datek.

...czuć się wolnym, bo granice ustalam tylko ja.

System Linuxowy, a także oprogramowanie z nim związane - w większości nie posiada żadnych granic. Jawny jest kod źródłowy, możliwe do edycji są wszelkie pliki konfiguracyjne, częstokroć wszystko można zrobić... To jest system, który każdy może dostosować pod siebie, czyli swoje gusta, preferencje i potrzeby. W tym układzie, jedyną granicą jest wyobraźnia użytkownika, którą zawsze może poszerzać :-)

Używanie Linuxa, to też spory komfort - prawny, o czym wyżej pisałem, ale także względem bezpieczeństwa. Na szczęście, nie jest to tak "atrakcyjny" system dla złośliwego oprogramowania, co wynika z małej popularności. Ale dodatkowo też, można znaleźć inne "wolne" funkcje jak np. przeróżne środowiska graficzne do wyboru, albo i dystrybucje.

Przeróżne są też formy zastosowania np. Linux działa swobodnie na Raspberry Pi, przejmując spokojnie sporą liczbę funkcjonalności, które można zastosować w dniu codziennym. Począwszy od przeglądania Internetu, a nawet i na prostych, rozluźniających grach kończąc... na urządzeniu, które ma tylko 512 MB RAM oraz procesor z taktowanie 0.7 GHz :-)

Linux nie jest piękny, Linux po prostu zaszczepia pozytywne wzorce

Nie staram się tutaj ewangelizować, lecz jedynie dzielę się moim spostrzeżeniem wobec świata, które najprawdopodobniej przełożyło się z dużej ilości czasu poświęconego dla Linuxa, którego użytkowanie wpoiło mi kilka pozytywnych wzorców. Brzmi to trochę smutno, a nawet i strasznie, ale spokojnie - to nie były noce spędzone przed komputerem, lecz jedynie wolne chwile z racjonalnym podejściem do czasu nań przeznaczonego :-)

Summa summarum, staram się nie wyolbrzymiać roli Linuxa w moim życiu, ale po prostu zauważam pewne pozytywne przejawy. Częstokroć przecież można na dobrychprogramach w komentarzach przeczytać treści typu "co Ty widzisz w linuxie", albo "jak można używać systemu bazującego na konsoli". Ten tekst przez takie osoby prawdopodobnie nie zostanie przeczytany, ale z drugiej strony - może ktoś poszerzy horyzont postrzegania tego systemu jako hobby, narzędzia albo kto wie jeszcze czego, które potrafi wpłynąć dobrze na podejście do życia :-) 

linux oprogramowanie

Komentarze

0 nowych
cyryllo   16 #1 02.04.2014 15:45

Z taktowaniem 0.7GHz :)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #2 02.04.2014 15:49

Fakt Cyryllo, nie wiem skąd ta ósemka... poprawiłem, dzięki :-)

Jim1961   7 #3 02.04.2014 17:41

@autor
Patrząc na pierwszą fotkę i na (dwukrotnie z dużej litery) odniesienia do "dziewczyny", sądzę że wpis dedykowany właśnie jej ... jakaś rocznica :D

@Zbigniew2003
A. H. był Austriakiem :P

mikolaj_s   13 #4 02.04.2014 18:00

@GMB:
Moim zdaniem kluczowa jest tu wolność jaką daje oprogramowanie na otwartych licencjach. Do tego chętniej poznaje jego sposób działania, bo raz, że nie jest tajny, a dwa nie jest własnością żadnej firmy, jest więc trochę mój. ;)

@Jim1961: "A. H. był Austriakiem" Skoro czuł się Niemcem to był nim niezależnie od tego gdzie się urodził.

  #5 02.04.2014 18:05

Nie musiałeś pisać, że chodziło o Gentoo - to widać :p
Miałem identycznie, jak Ty.
Po pierwszej udanej instalacji, gdy po uruchomieniu pojawiła mi się konsola, wszedłem w google i wyniki przyprawiły mnie o nietypowe ( nawet jak dla mojej wyobraźni ) wyobrażenie:
Zdjęcie pingwinka z dorobionym trollfacem i dymkiem: "Panie, a czy Pan tak łaskawie wybrał jaki to chce mieć ten pulpit ?" - Rozbroiło mnie to na maksa.
Spodziewałem się normalnie, że będzie coś jak XP, tylko że więcej opcji i w ogóle, dlatego brałem najbardziej konfigurowalną dystrybucję na początek, a ilość tych właśnie "dodatkowych opcji" przyprawiła mnie o kilka zawrotów głowy, bo po pierwszym to jeszcze do mnie nie dotarło :D
A jak spojrzałem na ilość projektów i ich licencje, to zacząłem czytać od deski do deski, czy przypadkiem jakiś haczyków nie ma w tym całym GPL :D
I też się przyznam, że przestałem piracić :p - Zresztą teraz nie mam po co.

Jim1961   7 #6 02.04.2014 18:26

@mikolaj_s
W rozumieniu słowa "ethnicity", ja. W rozumieniu "nationality", nein. Ja będę Polakiem do us*anej śmierci, nawet jak za parę lat wyląduję np. w Japonii, poznam przeuroczą Nanami, a tamtejsza ziemia będzie mi o wiele lżejsza ...

Areh   16 #7 02.04.2014 18:32

Dobry wpis. Też przechodziłem okres zachwytu tym systemem, nawet przez jakiś czas był to mój jedyny system na desktopie. Później różnie bywało, system stał się narzędziem a nie filozofią. Po kilku latach moja wcześniejsza fascynacja Linuksem zaowocowała tym, że dostałem pracę gdzie znajomość tego systemu była wymagana. Ostatnio, przy okazji wymiany sprzętu w pracy "góra" chciała mnie uszczęśliwić Windowsem. Zrezygnowali dopiero w momencie kiedy powiedziałem że i tak nie będę go używał. Po prostu do tego co robię jest on bardzo niewygodny.
AVE Debian :D

  #8 02.04.2014 19:04

Czego może uczyć nas Linux? The power of masturbation.

Frankfurterium   9 #9 02.04.2014 19:12

Instalacja i użytkowanie Linuksa pomaga rozpoznać w ludziach totalną łamagę XXI wieku. Mała wiedza z danej materii to żaden powód do wstydu. Nieumiejętność korzystania z Google'a - to już tak...

n33trox   6 #10 02.04.2014 20:25

Czy ja dobrze zrozumiałem? Zaczynałeś od Gentoo? Nie od Ubuntu czy Fedory, tylko od Gentoo?!

enedil   9 #11 02.04.2014 20:41

@n33trox nie do końca. Gentoo było pierwszą dystrybucją używaną na codzień... przynajmniej ja tak to zrozumiałem.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #12 02.04.2014 20:54

Świetny wpis :) Ja dodałbym tylko:

Linux uczy wytrwałości i pokory do wiedzy.
Linux zmusza do myślenia i daje wybór.

  #13 02.04.2014 21:17

W pełni się zgadzam, dodam jeszcze jedną rzecz, za którą bardzo cenię środowisko wolnego oprogramowania - jeżeli jakiś projekt jest przydatny, to nie zginie niezależnie od wymysłu pierwotnych autorów - vide GNOME 2/MATE, MySQL/MariaDB, OpenOffice/LibreOffice, a znalazłoby się tego więcej.

W sprawie konsoli - jako 3,5 letni użytkownik Linuksa znam komendy dosyć dobrze i dzięki temu nieraz stawianie systemu na nogi po jakiejś awarii szło mi dużo szybciej niż zainstalowanego obok Windowsa, który przecież "jest prostszy, bo wszystko można wyklikać".
Też lubię kombinować, więc chociaż na co dzień używam Debiana, stawiałem parę razy Archa od zera do pulpitu, a kiedyś nawet w ramach ćwiczeń FreeBSD. Że nie wszystko umiem to oczywiste, ale jak już ktoś zauważył, w takiej sytuacji są Google i masa opisów na różnych forach, i nie rozumiem, jak można nie umieć z tego skorzystać.
W sumie dzięki temu zainteresowałem się też tematem hackintoszy, gdzie jest jeszcze więcej kombinowania :-).

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #14 02.04.2014 21:24

A co wy tego Hitlera tak czepiliście? Ni jak nie mogę go do świetnego wpisu GBM'a wpasować.

@Pangrys - nic dodać, nic ująć.

  #15 02.04.2014 22:05

@Zbigniew2003 - nie sądzę - „...czuć się wolnym, bo granice ustalam tylko ja.” - tego zresztą i bez Linuxa się niestety nauczył.

@Jim1961 - może i A. H. był Austriakiem, ale ówcześni ludzie go wychowali na takiego, jakim był, co zresztą ułatwił fakt, że jako jedyny z rodzeństwa przeżył - uznał więc, że to przeznaczenie.

Zopsesen   4 #16 02.04.2014 22:10

Choć wiele rzeczy w linuxie podoba mi się i to bardzo, szczególnie z filozoficznego punktu widzenia, to jednak z tymi dobrymi odpowiednikami programów na Maca czy Windowsa to tak trochę... nie do końca prawda. :)

W kwestii wydajności i wygody obsługi żaden darmowy odpowiednik Lightrooma do pięt mu nie dorasta. Sad but true.

Jakoś nigdy się zdecydować nie mogłem, prawdę mówiąć. Dlatego używam obu na raz. Zwirtualizowany pingwin w tle obciąża komputer niezauważalnie, a pozwala mi na wszystko, do czego jest mi on potrzebny. :)

Tak czy siak, wszystko, co motywuje do myślenia, to jest spoko sprawa! Ja w podstawówce stałem się posiadaczem laptopa 200Mhz/32MB. Tak dowiedziałem się, co to Slackware i konsola, bo instalator Mandrake (młody jestem, to laptop był stary już wtedy) miał za duże wymagania, by się włączyć. :D

  #17 02.04.2014 22:35

To samo można było powiedzieć o Atari z magnetofonem ;-)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #18 02.04.2014 22:38

huh, człowieka kilka godzin nie ma i tyle odpowiadać trzeba. Dzięki za komentarze i miłe słowa :-)

@Zbigniew: Dzięki, ale z tym Hitlerem to hmm... zdecydowanie poprawiłeś mi humor na wieczór :D Zaś, nie wiem czy to też nie działa w drugą stronę - czy aby Adolf nie miałby złego wpływu na Linuxa? ;p

@Jim: Nieee, Stary no co Ty :D Żadnego "ukrytego przekazu", a czemu pisane z dużej litery? Bo mówię o ukochanej, więc pełen szacunek się należy (tak samo czynię mówiąc też o każdej innej osobie) - więc spoko ;-)

@mikolaj_s: Pełna prawda, jasność dotycząca tego co używam i na czym pracuję - jest bardzo komfortowa, co odbija się na samej pracy ;-)

@Areh: AVE! :D
Dzięki, ale nie wróż mi tego iż moja fascynacja Linuxem ujdzie na rzecz hmm.. jedynie narzędzia pracy. To też (jak pisałem w wpisie) hobby, które de facto dobrze na mnie wpływa i odstresowuje ;d Nie samą filozofią przecież człowiek żyje ;p

@Frankfurterium: Przyznam Ci rację, ale przed tym co mówisz - postawiłbym podstawową rzecz, a dokładniej przełamanie stereotypów, które zwykli użytkownicy kreują wokół Linuxa. Przecież "konsola to stek niezrozumiałych znaków", a środowisko graficzne Linuxa jest fuj i be ;-)

@n33trox: I tak i nie. Gentoo nie było pierwszym hmm... "kontaktem" z Linuxem, ale był pierwszą dystrybucją, która faktycznie używałem dzień w dzień i de facto można powiedzieć, że faktycznie od niej zaczynałem. I na pierwszy rzut Gentoo nie jest złym wyborem, pod warunkiem, że chce się poszerzyć wiedzę i poznać tego rodzaju zabawę. Fakt, może okazać się trudny dla początkujących, ale... 3-4 dni wertowania dokumentacji technicznej przynosi swoje, a poza tym wtedy jeszcze była motywacja pierwszego zadania, które przede mna stało na stażu - "postaw Gentoo na komputerze". Tak czy tak, dla chcącego nic trudnego :P

Wcześniej nie używałem nigdy Linuxa jako systemu podstawowego, jak myślał @enedil - były to jedynie Debiany, Ubuntu albo Bactrack, które żyły sobie na wirtualnych maszynach. Służyły jedynie poszerzaniu doświadczeń, a nie pełnej na nich pracy ;-)

@Pangrys: A dzięki, natomiast faktycznie - proponowane przez Ciebie tezy, powinny znaleźć miejsce w wpisie, sam nie wiem czemu mogłem je pominąć. W sumie to ten wpis powstał pod wpływem chwili, nie "dojrzewał" jak co poniektóre inne :)

@Shaki: Dzięki :-)

@Zopsesen: Wymieniłeś bardzo dużą bolączkę towarzyszącą fascynatom, którzy lubią Linuxa, ale... nie mogą się przesiąść, właśnie ze względu na brak oprogramowania/odpowiednika, który spełniał by bardzo ważne dla nich rolę, z poziomu Linuxa. Ale widzę, że radzisz sobie wspierając się maszynami wirtualnymi więc nie jest źle :P

A co do Slackware'a, to przypomniał mi się świeży tekst z bash.org.pl, a dokładniej:

" nie po to mam slackware zeby mi pierwsza lepsza aplikacja sciagnieta z internetu po prostu dzialala"

:D

  #19 02.04.2014 23:05

Nie musiałeś pisać, że chodziło o Gentoo - to widać :p
Miałem identycznie, jak Ty.
Po pierwszej udanej instalacji, gdy po uruchomieniu pojawiła mi się konsola, wszedłem w google i wyniki przyprawiły mnie o nietypowe ( nawet jak dla mojej wyobraźni ) wyobrażenie:
Zdjęcie pingwinka z dorobionym trollfacem i dymkiem: "Panie, a czy Pan tak łaskawie wybrał jaki to chce mieć ten pulpit ?" - Rozbroiło mnie to na maksa.
Spodziewałem się normalnie, że będzie coś jak XP, tylko że więcej opcji i w ogóle, dlatego brałem najbardziej konfigurowalną dystrybucję na początek, a ilość tych właśnie "dodatkowych opcji" przyprawiła mnie o kilka zawrotów głowy, bo po pierwszym to jeszcze do mnie nie dotarło :D
A jak spojrzałem na ilość projektów i ich licencje, to zacząłem czytać od deski do deski, czy przypadkiem jakiś haczyków nie ma w tym całym GPL :D
I też się przyznam, że przestałem piracić :p - Zresztą teraz nie mam po co.

  #20 02.04.2014 23:09

Hitler był z kosmosu ! - Co wy nie wiecie ?!?! :p
A tak na serio, to może być prawda, że wszyscy nie pochodzimy z Ziemi ...
Jest taka teoria, że w asteroidach ( reagujących z pyłem gwiezdnym bodajże ) gromadziły wodę i pozostawiały ją na Ziemi po uderzeniu w niej, a jak wiemy woda jest źródłem życia ...
Źródło: kopalniawiedzy.pl

enedil   9 #21 03.04.2014 00:17

Am I the only one here

who didn't start with Linux from Gentoo?

Citizen73   2 #22 03.04.2014 00:48

Tekst przeczytałem z zaciekawieniem, mnie również bardzo podoba się idea wolnego oprogramowania. Ja mimo tego że pierwszy raz spotkałem się z Linuksem jakieś dwa lata temu nadal jestem początkującym użytkownikiem :) Byłem nawet na kursie obsługi Linuksa dla początkujących. Gość trochę zanudzał zmianami uprawnień dla plików w konsoli, do tego większość komputerów pracowała w trybie Live bo zakazano na nich pełnej instalacji systemu. Od tego momentu eksperymentowałem już sam i początkowo doszedłem do wniosku że linuksowe oprogramowanie jest świetne ale paradoksalnie sam linuks już nie. Dodatkowo zniechęcał mnie jeden z nauczycieli ze średniej szkoły który wyznawał zasadę „konsola, konsola i jeszcze raz konsola” Tak więc wertując katalogi dobrych programów wyposażyłem mojego Windowsa XP tylko w darmowe oprogramowanie (często Linuksowe), świetnie śmigało się z MuseScore, Pidginem, Audacity pod Windowsem, a najważniejsze że wszystko legalnie. W poglądzie że linuks jest fatalny utwierdzały mnie również liczne niepowodzenia z Ubuntu, po instalacji przez Wubi nie chciał wyłączyć komputera, raz chyba wykoleił się przez jakieś sterowniki i już nie chciał się włączyć... później przyszła kolej na wirtualne maszyny i to okazał się u mnie strzał w 10. Dodatkowo o linuksie przypomniał mi wykładowca ze studiów który prezentował na nim oprogramowanie matematyczne. Po przeglądnięciu kilku dystrybucji osiadłem na Lubuntu, największy problem miałem z multimediami... przycinający się obraz, brak dźwięku itp. Jednak trochę cierpliwości, googla i zacząłem odnosić pewne sukcesy. Myślę że Windows do obsługi drukarki i oprogramowania Autodesk zostanie, a Linuks będzie wykonywał teraz resztę. Wbrew pozorom, na moje potrzeby konsola jest potrzebna tylko sporadycznie. Zastanawiam się jeszcze nad przesiadką na Xubuntu bo wydaje się być ładniejsze od LXDE.

  #23 03.04.2014 02:08

Z tą dziewczyną cierpliwą to bajer. Ciężko uwierzyć, że to nie mama, ale ok

mikolaj_s   13 #24 03.04.2014 08:20

@Jim1961:
" Ja będę Polakiem do us*anej śmierci, nawet jak za parę lat wyląduję np. w Japonii, poznam przeuroczą Nanami, a tamtejsza ziemia będzie mi o wiele lżejsza ..."
Ty tak, ale mój kolega mieszkający w Polsce, ale uważający się za Białorusina będzie się pewnie do końca życia czuł Białorusinem. Podobnie z Hitlerem, który mieszkając blisko granicy z Niemcami, jak wielu ludzi w tamtym rejonie uważali się za Niemców. Wystarczy zauważyć, że w pierwszej wojnie światowej Hitler nie służył w austro-węgierskiej armii tylko niemieckiej.

ariiell   11 #25 03.04.2014 11:45

Świetny wpis :)
Kiedyś zastanawiałam się nad popracowaniem chwilę na Linuxie. Najpierw długo zastanawiałam się który wybrać, później zaczęłam czytać i czytać...
Skończyło się na czytaniu :) Może kiedyś do tego pomysłu wrócę, ale muszę dysponować paroma wolnymi chwilami, zwłaszcza gdy zaobserwowałam poczynania co poniektórych, gdy sapiąc i marudząc pod nosem stawali po raz enty system ;)
Może na emeryturze znajdę na to czas :)

  #26 03.04.2014 12:46

ok, linux dla pasjonatów,
a od kiedy linux (któraś z dystrybucjiI) zacznie być dla zwykłych użytkowników ?

kilka razy podchodziłem do linuxa i ciagle z niego rezygnoiwałem z prozaicznego powodu
jak w windowsie co chwila coś nowego i od początku trzeba sie wszystkiego uczyć
nawet obecne kde odeszło w ustawieniach od opcji "kalsycznego" windowsa
i znowu trzeba wszystkiego szukać - tak, wiadomo że to jest - problemem jest tylko... gdzie ?
nie rozumiem tej bezmyslnej pogoni za nowymi rozwiazaniami kosztem komunikatywnosci
tak - jeden podstawowy system graficzny i jako ciewaostki całe ich multum
ale ten jeden, podstawowy winien być wartościa nienaruszalną
bardzo długo miałem po dwa/trzy systemy na komputerze
i zawsze interfejs win98 zwycieżał z xpekiem i jakimś linuxem
a gdy juz win98 stał się za stary i wypadł, interfejs klasyczny xpeka zawsze zwyciezał w konfrontacji z każdym linuxem ze względu na łatwosć i intuicyjnośc obsługi i pracy
windows ósemka wydawało sie ze rozłoży mikrosoft, i tak właściwie już zaczynałem żegnać sie z xpekiem by przesiaść sie na stałe na debiana ale teraz, gdy wraca menu start to .... ???
poczekam, zobaczę, i jeśli tylko nastąpi powrót do opcji klasycznego interfejsu jednak zdecyduję sie na kupno windowsa w wersji 9 bo na powrót linuxa do "korzeni" nie ma co liczyć, gdyż ten w dalszym ciagu jest zabawką dla programistów całkowicie nie liczacych sie z gustami masowego odbiorcy

Vidivarius   13 #27 03.04.2014 13:22

@all
Czego uczy Linux?

Linux uczy, że czas to pieniądz.

Słowa te należy traktować niczym słowa z pism świętych (Biblia, Koran, Bhagawadgita itp), w tym sensie, że każdy niech zinterpretuje je sobie jak mu się podoba. :P

GBM MODERATOR BLOGA  19 #28 03.04.2014 13:37

@Zbigniew Mistrz! :D

@s77s: "Nie musiałeś pisać, że chodziło o Gentoo - to widać :p ", mianowicie? :P

@gość123: Moja Mama już od dawna używa FreeBSD na starym Dellu z 1999 roku, gnome2 Jej wystarcza, wiadomości czyta z poziomu terminala, żeby oszczędzic RAM... po prostu wzór cierpliwości z Niej, jakby nie patrzeć ;-)

@ariiell: Chęci widzę, że masz, więc wystarczy tylko siąść w wolnej chwili i spróbować tematu... po co czekać do emerytury? ;>
A.. no i nie warto patrzeć na innych, szczególnie w przypadku Linuxa... to może być zgubne :P

@la_linea_2: wytrwałości, wbrew pozorom dużo się nie zmienia w Linuxie :-)

@Vidivarius: Idąc za tym wzorcem, którym się podzieliłeś - to powinienem dostać nerwicy przy pierwszych (testowo-edukacyjnych) instalacjach Gentoo na komputerze :D

  #29 03.04.2014 13:57

@GBM... linux to jednak "wieczna" zabawka a niekiedy chce sie mieć porządne narzędzie
(młotek jest młotkiem od niepamiętnych czasów więc jego obsługa nie wymaga ponownego zapoznawania się z instrukcją jego użytkowania po kupnie nowego)

swego czasu śmiano się, że gdyby microsoft miał od kogo kupić linuxa to dawno by to zrobił
ale microsoft najwyraźniej wybrał inną, bardziej dalekowzroczna opcję... nie przeszkadzał w tworzeniu ciagle nowych dystrytbucji
i to właśnie owe dystrybucje pogrążają linuxa stajac sie jego kamieniem u szyji przy okazji wiążąc nadaktywnych programistów w jałowej pracy powielania nawzajem swej pracy

światełkiem w tunelu nassa, która postawiła na linuxa
i jeśli dopracuje sie porzadnego, stabilnego rozwiazania, łatwego i intuicyjnego w obsłudze (kosmonauta musi mieć interfejs prosty i intuicyjny) oraz zdecyduje sie na udostępnienie jego masowemu odbiorcy to taka wersja z wiodącym dysydentem dopiero linuxowi otworzy drogę do rozprzestrzenienia się bo póki co linux jest i pozostanie jeszcze długo alternatywą niszową

  #30 03.04.2014 14:22

@GBM
Każdy kto zaczyna od Gentoo raczej skuma :p
Ogólnie tak samo zaczynałem i te same wnioski miałem - to tak jakby się jakaś reguła tworzyła :D

  #31 03.04.2014 14:29

@Vidivarius Czas to pieniądz ? Jak tam pieniędzmi gardzę :p
Ogólnie jest tak, że życie może ułożyć Ci ktoś inny, ale nigdy nie będzie po Twojemu.
Zaplanować ( tudzież bardziej informatycznie: skonfigurować ) sobie życie samemu to cecha pozytywna pod każdym względem: samodyscyplina, przyjemność ( z życia ) no i oczywiście satysfakcja - nieocenione jeszcze żadną walutą :-)

  #32 03.04.2014 14:33

@enedil Chyba masz przyjemność pisać z ludźmi, którzy żyją starymi regułami ( tj. Linux is only for geeks ) i nie bali się na starcie pójść na całość - normalnie aż duma mnie rozpiera, że należę do tej grupy :p

treuer25   6 #33 03.04.2014 14:45

Ja używam Linuxa już jakieś 6 lat. też używając tego systemu sporo się nauczyłem dodatkowo wiedzy o komputerach i wogóel o informatyce jako takiej wpadło do łba. Ale najbardziej jestem zadowolony że nie piracę i właśnie to dzięki Linuxowi po prostu sam jestem teraz zaangażowany w społeczności Linuxowej i wiem ile pracy trzeba włożyć w oprogramowanie.

Vidivarius   13 #34 03.04.2014 16:06

@s77s (niezalogowany)
Na grząski filozoficznie wkraczamy grunt :-) Bo jeśli układanie sobie życia przyrównać do konfigurowania systemu (tu zapewne w domyśle Linuxa) to mamy problem. Gdyż - ani dokumentacji, ani instrukcji, BDOS-y się zdarzają i wprawdzie darmowy ale nie opensource (kod niedostępny). I tylko rodzi się pytanie - czy naturą swą Linux (czy może inny system) bardziej jest podobny do życia, czy życie do Linuxa (innego systemu)?

A że czas to pieniądz, to wiadomo już od dawna. Każdy pracownik sprzedaje swój czas, tylko wycenia tego czasu zmienia się w zależności od kompetencji. Zatem prawdziwą waluta jest czas. Co ciekawe nie podlega inflacji, ani deflacji - nie da się go "dodrukować" ani zmniejszyć jego podaży na rynku.
Mnie Linux uczy (choć nie tylko on), że czas to pieniądz. Po prostu nie mam czasu podczas zarabiania pieniędzy na walczenie z konfiguracją systemu i nie mogę podjąć ryzyka występowania potencjalnych błędów.
Linuxa trochę poznałem, chciałem się nawet przesiąść na niego w celach oszczędności, ale chłodna kalkulacja zysków i strat szybko mnie sprowadziła na ziemię. Mógłbym próbować instalować narzędzia jakich używam (InDesign, Photoshop, MSOffice, drukarki, skanery) na Linuxie, jednak stracił bym nazbyt wiele czasu na coś co pod Win po prostu działa.
Nie umniejszam tym LInuxa. W innych zastosowaniach jest zapewne lepszy od Win.
I w tym znaczeniu - Linux uczy, że czas to pieniądz. - To moja interpretacja :)

  #35 03.04.2014 18:39

@la_linea_2
Właśnie duża ilość dystrybucji jest niewątpliwą zaletą Linuksa i jakoś wcale nie przeszkodziła mu w osiągnięciu większość chociażby na serwerach. I nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że ich tworzenie to niepotrzebne powielanie pracy programistów - każda z dystrybucji ma trochę inną filozofię i jest tworzona dla innego rodzaju użytkowników.
Dla osoby potrzebującej prostego w obsłudze i konfiguracji systemu, a przy tym dającego duże możliwości, polecam openSUSE. Za to dla bardziej obeznanej w temacie osoby Debian czy Arch może być wygodniejszy i nie rozumiem po co to zmieniać.
Nie rozumiem, dlaczego możliwość dokonania wyboru (której z kolei w przypadku Windowsa nie ma) jest powodem do paniki. Jakoś na to, że są różni producenci np. procesorów, dysków, płyt głównych, itp. nikt nie narzeka.

enedil   9 #36 03.04.2014 20:58

@s77s w tym problem, że we wrześniu 2012 roku, kiedy instalowałem pierwszego Linuksa, nie wiedziałem, że istnieje coś innego niż Ubuntu :-) Teraz używam Archa.

ps. Pójście na całość nazywa się "Linux from scratch", a nie Gentoo :-)

  #37 03.04.2014 21:39

@MKjanek32
to sklepikarz ma w sklepie co "chodzi" bo ludziska głosują ... kupując
takie sa pornostronki jakie życzą sobie ci co płacą za ich przegladanie a nie ci co wymądrzając się mają się za estetów
a linuxa na swych deskopach ludziska nawet za darmo nie chcą (1,73% nie oszałamia) wiec coś z tym linuxem jest nie tak
odpycha od niego nie tylko jego nienaturalność obsługi oraz potrzeba zdania sie na łaske i niełaske linuxowych "znawców" ale i muchy w nosie jakie prezentują w kontaktach z potrzebującymi informacji bo brak dla masowego odbiorcy choćby takiego "komputerświata" tłumaczącego poczatkującym użytkownikom choćby i elementarne rzeczy
na serwerach króluje linux ala na deskopach dalej ... windows
i mimo, że go na serwerach nie ma to jednak microsoft obraca miliardami

  #38 03.04.2014 22:07

@enedil
Ja też nie zaczynałem od Gentoo ;-). Absolutnie pierwszy kontakt z Linuksem - Xubuntu LiveCD, 2006. Pierwsza instalacja - Ubuntu na taty komputerze w pracy, 2007. Pierwsza dystrybucja do pracy na co dzień - Debian Sid, grudzień 2010.
I na razie tak zostało, z tym że teraz zamiast Sida mam testing.

  #39 03.04.2014 22:23

@la_linea_2
Nieobecność Linuksa na desktopach w większym stopniu wynika wg mnie z paru rzeczy. Przede wszystkim Microsoft z prostym w obsłudze systemem był pierwszy, więc Windows mocno się rozpowszechnił. Co jest powodem następujących przyczyn:
1. Na Windowsa powstało dużo programów, które nie mają swoich wersji na Linuksa. Wielu potencjalnych użytkowników Linuksa przy Windowsie trzyma obecnie tylko to.
2. Ze zwykłych użytkowników mało kto w ogóle wie o istnieniu Linuksa, nawet jeżeli do tego, co oni robią w zupełności by wystarczył.

I tu muszę się zgodzić, że niestety obsługi Linuksa się nie uczy. Moim zdaniem powinno się tego uczyć w szkołach na informatyce. Tzn. są lekcje na Windowsie i Linuksie z omówieniem podstaw obsługi tych systemów, warto byłoby też coś wspomnieć (przynajmniej teoretycznie) na temat takich systemów jak *BSD i Mac OS X. Żeby uczeń kończący dajmy na to gimnazjum wiedział, że Windows to nie jedyny system operacyjny, a gdyby w przyszłości chciał z jakieś dystrybucji Linuksa korzystać, podstawowe rzeczy będzie już umiał.

enedil   9 #40 04.04.2014 00:06

@la_linea_2:
Nienaturalność obsługi? Wynika to z przyzwyczajenia do rozwiązań Microsoftu. Zapewniam Ciebie, że gdybyś od małego miał(a) tylko komputery z Linuksem, Windows sprawiałby Toboe problemy z obsługą.

lynx44   10 #41 04.04.2014 02:08

Tak jednak dla mnie przefilozofowane :). Oprogramowanie to oprogramowanie, ot ma działać i być dla mnie wygodne, Kompletnie nie rozumiem i nie trawię dodawania do tego jakichś ideologi czy innych takich. No ale jeśli komuś to potrzebne :)

  #42 04.04.2014 08:26

@MKjanek32
@enedil

jak system operacyjny ma swe warstwy tak i wszystko co nasz otacza więc oprócz konstrukcji (co jest pasjonujące dla projektantów) a wcześniej warsty materiałoznastwa (rzeczy samej w sobie pasjonującej), jest warstwa technologii wykonania (znam pasjonatów technologów) ale jest i warstwa eksploatacyjna (najbardziej rozbudowana w lotnictwie przy obsłudze samolotów ale nie sposób jeździć i samochodem bez tej odrobiny wiedzy choć na rowerze można tyle ze tylko gdy spadnie łańcuch do domu trzerba wracac piechotą) ale jest i warstwa użytkowa (do czego się czegoś używa nie wnikajac w co i jak byle tylko - dobrym przykładem hamerykański kierowca który umie jeździć tylko do przodu, skręcać w lewo i prawo i reagować na sygnał STOP)

i cały problem, w tym ze światek linuxowy zdominiwali projektanci tworząc silnie zamknietą enklawę, bez kontaktu ze środowiskiem odbiorców i użytkowników
i stąd linux jest tak silnie odciety od rzeczywistych potrzeb użytkowników (brak w środowisku projektantów tych którzy by uwzględniali juz na etapie projektowania / programowania wszystkie specyficzne cechy tych warstw)

sukces windowsa 95 ?
ale jego warstwa pośrednicząca pomiedzy użytkownikiem a sprzetem ograniczyła sie tylko do zastąpienia w grafice rastra pikselem i wzbogaceniem palety kolorów, reszta została wypracowana w srodowisku znakowym - symulującym grafikę - DOSa,
i właśnie te wypracowane w siermiężnym DOSowym środowisku zasady są uniwersalne i każde odejście od nich rodzi zerwaniem z intuicyjnoscią obsługi systemu operacyjnego który w istocie jest tylko takim użytkowym "młotkiem"

w jednym z wywiadów spytano Lema : jak pisze swe ksiazki
ten w odpowiedzi pokazał starą, z początku XXwieku maszynę do pisania potocznie zwaną kozą
zdziwienie, dlaczego nie na komputerze
Lem odpowiedział : komputer sam w sobie jest na tyle ciekawy i atrakcyjny, że gdybym próbował się nim zająć to zabrakło by mi czasu na pisanie ksiażek

no i sedno sprawy
pasjonatów takich jak tu wypowiadających sie i dziwiacych, dlaczego... jakby mniej interesuje warstwa uzytkowa środowiska linuxowego a jedynie linux sam w sobie, gdy standardowego użytkownika akurat to najmniej interesuje bo jest tylko konsumentem tego co oferuje informatyka (i bez znaczenia jest czy sygnał przestłany jest cyfrowo, czy analogowo, wazne zeby to co na ekranie się pokazywało było ładniejsze)

i właśnie dlatego linux przegrywa w konfrontacji z windowsem
przegrywa, bo w microsofcie kupa ludzi koncentruje swa uwage tylko na warstwie jego uzytecznosci dla potencjalnego odbiorcy i potrafi swe spostrzezenia wprowadzic w samą konstrukcję jego obsługi
(spróbowano odejsc od tej zasady wprowadzajac środowisko modern, no i ostro microsoft się na tym pośliznął)

THE END

  #43 04.04.2014 09:53

Hmmm, sama używając Linuxa nauczyłam, czy może raczej przyzwyczaiłam się, do kombinowania czy tego, że nie wszystko co darmowe musi być "be".

Bawi mnie jednak w Twoim wpisie fragment o "życiu w zgodzie z prawem i naturą" (już pomijając, że nie wiem co ma tu do tego wszystkiego "natura"). Nie uważasz, że ten akapit brzmi to nieco hipokrytycznie? Z jednej strony, kiedy sam musiałeś zakasać rękawy i ogarnąć kodowanie, byłeś w stanie docenić pracę innych programistów i dlatego zdecydowałeś się za nią płacić. Multimedia jednak, a więc filmy i muzyka, nadal, wg Ciebie, powinny Ci się należeć za darmo. Może zatrudnij się na jakimś planie, albo w studiu, i potem już nie będziesz tak niekonsekwentny w poglądach? ;)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #44 04.04.2014 11:21

Droga @Winduru.

W poglądach staram się być konsekwentny, nie wyobrażam sobie faktu aby mówić B, a myśleć A :-)

Co do sytuacji, której mi zarzucasz - fakt, jest w tym trochę hipokryzji, która może i jest słuszna, ale postawiona przy założeniu, że albo "przestrzega się wszystkiego" albo "nie przestrzega się w ogóle". Dla co poniektórych przecież, hipokryzją jest już hmm... tworzenie wyjątków, które nie godzą się z ich światopoglądem. Czyli niedopuszczalna jest sytuacja gdy "przestrzega się to, ale nie przestrzega się tego bo coś tam" :-)

Sam aspekt multimedialny, który poruszam tj. filmy i muzyka, w świetle polskiego prawa -- w zakresie pobierania (oczywiście do własnego użytku, a to podstawa) nie jest nielegalne. W przypadku oprogramowania? Tak, a dodatkowo samo posiadanie nielegalnego oprogramowania jest już przestępstwem. Dlatego, wspominając o multimediach, bardziej myślałem o nich przez kontekst etyki w zakresie trudu włożonego przez artystów/reżysera itd. niźli w kontekście prawno-licencyjnym :-)

Dodatkowo, zauważ Winduru, że oprogramowania jest krocie z danego hmm... "tematu", a filmów niestety nie. O ile, oprogramowanie mogę sobie dobrać, to film/książkę już nie. Ale wszystko zależy też od przeznaczenia czy jest to narzędzie czy forma rozrywki ;)

I ważna kwestia, ja nie doceniłem wkładu innych programistów, ze względu na to, że sam musiałem kodować tudzież zakasać rękawy. Doceniłem ich pracę głównie ze względu na "charytatywne" podejście, które skłania się ku rozwojowi Linuxa, a jest bardzo efektowne w działaniu.
I druga sprawa -- bardzo staram się unikać płacenia za oprogramowanie (nie wiem skąd ten zarzut, skoro w tekście piszę o sprawach licencyjnych, a nie finansowych), mam tę dogodna sytuację, że np. Office 365 wygrałem w jednym z konkursów, a licencję Windows 7 dostałem wraz z kupnem laptopa. Abstrahując, że rzadko używam te wymienione oprogramowanie, to jednak naprawdę nie widzę potrzeby wydawać pieniędzy na coś, co ma swój darmowy odpowiednik, częstokroć lepszy :-)

Słowo "natura", jest swego rodzaju nacechowaniem emocjonalnym dla tytułu, ot taka bardziej przyciągająca uwagę Czytelnika sztuczka, która uatrakcyjnia czytanie przez Niego wpisu :-)

Pozdrawiam :)

  #45 04.04.2014 13:54

Zwracam uwagę na dwa sformułowania:
1) "Jako początkujacy administrator systemów Linuxowych, a także pasjonat bezpieczeństwa komputerowego - Linux otwiera mi świetną drogę [...]";
2) "liczbę funkcjonalności".
Oba - mocne!
Ad meritum: ciekawe, choć to smutna konstatacja, że poszanowania prawa uczy dopiero ideologia związana z informatyką...

  #46 04.04.2014 14:16

@la_linaa_2
No i właśnie po wcześniejszym użytkowaniu Windowsa XP, nie miałem problemu ze zorientowaniem się w KDE 3, później 4. Tylko GNOME 2 wymagało trochę innych przyzwyczajeń, ale układ 2 pasków bardzo mi się spodobał i używam go teraz pod KDE.
Za to po pierwszym uruchomieniu Windowsa 8 nie mogłem się w tym całym Modern odnaleźć (zwłaszcza jak chciałem zamknąć system :-).

Pod Linuksem na prawdę w kwestii interfejsu dużo się nie zmienia. Z tradycyjnych i znanych DE nawymyślali dziwactw tylko w GNOME 3 (i wtedy GNOME się pozbyłem), a KDE, XFCE, GNOME 2/MATE obsługuje się w taki sposób, jaki na PCtach znany jest właśnie od tego Windowsa 95.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #47 04.04.2014 15:44

@~|~: 1.) Nie rozumiem totalnie tego czepialstwa, zwłaszcza, że przekazuje ono zdecydowanie negatywny wizerunek głoszącego :-)

2.) Jak wyżej ;-)

Hmm... nie uogólniajmy przestrzegania licencji (które de facto jest mocno związane z prawem) do ogólnego statusu prawa jako czynnika/wartości codziennego życia ;-)

  #48 04.04.2014 18:02

@Vidivarius
Życie może Ci matka ułożyć, może też Twoja wybranka ( bo niektóre taki charakter mają ) - możesz być szefem firmy, albo gwiazdą i mieć mnóstwo fanek, ale nikt nie powiedział, że chciałbyś akurat coś takiego mieć ( możesz nie lubić sławy na ten przykład ). Lecz nieważne, jak sobie nie zaplanujesz życia, to wiesz że żyjesz po swojemu i nie będziesz tego żałować.
Na obu systemach da radę pracować, każdy system może się zepsuć - tak samo z życiem. Plany ( nie ważne czyje ) nie zawsze wypalą. Jeśli będziesz żył, jak lubisz to nie ważne czy wygrasz czy przegrasz - np. możesz być artystą i być docenionym przez 100+ osób ( marzenie spełnione ), ale nie jest powiedziane, że będziesz przez miał zapewnioną spokojną starość.
Chodzi mi o to, że Windows jest sztywny pod względem wyglądu i nie daje zbyt wielu opcji konfiguracji. Można pójść na przykład do biura pracy i ewentualnie zapisać się na stronę - taki "plan dla każdego" - innymi słowy mówisz ( czy piszesz ) że jesteś bezrobotny i szukasz pracy i czekasz aż Cię znajdą.
Możesz też zrealizować kilka projektów i napisać CV, w którym będzie o wiele więcej na starcie i będzie ono o wiele atrakcyjniejsze. Z lepszym niż domyślne CV możesz samemu sprawdzić kilka firm szukających pracy i samemu się zgłosić. Konfiguracja w Linuksie to przygotowywania - nie są one wymagane, ale później możesz wyjść na plus dzięki temu.

Konfiguracja systemu odbywa się na początku, a nie na co dzień - to jak tworzenie planu na życie. Plan gotowy, to pozostaje tylko się go trzymać.
"Każdy pracownik sprzedaje swój czas, tylko wycenia tego czasu zmienia się w zależności od kompetencji." - Chciałbym, żeby tak było ... Gdzieś wyczytałem, że mamy więcej urzędników niż wojska ... Urzędnicy zarabiają w tysiącach, a kraj w gówno coraz bardziej wciągają, a mądrzy ludzie często nie mają kasy na studia, a że wiele jest ogłoszeń wymagających czy to ukończenia, czy to ostatniego roku, to ciężko o pracę jest, a bez pracy nie ma zarobków.

I jeszcze jedno:
Pisze się Linux normalnie, ale przy odmianie x zamienia się na ks: Linuksa, Linuksie itp. itd.

  #49 04.04.2014 18:15

@enedil Na początek trzeba zadać sobie kilka podstawowych pytań. Ślepe chodzenie po świecie i poznawanie nieznanych rzeczy nie jest najefektywniejszym sposobem odkrywania rzeczy najbardziej Ciebie interesujących. Ja miałem to szczęście, że słyszałem tylko Linux i wyszło w Wikipedii, że to tylko jąderko :p
LFS - prawda i wiedziałem o nim i myślałem o tym ... ale to już nie takie proste w porównaniu do Gentoo ... Trzeba do tego przestudiować przynajmniej jedną dobra książkę o Linuksie ( jak pracuje taki system ) by zrozumieć i by było łatwiej wszystko poinstalować i poustawiać. Niestety nie miałem wtedy aż tyle czasu na LFS ( na Gentoo - wiedza + instalacja - było prawie że na styk :D ).

  #50 04.04.2014 18:32

@la_linea_2 Nienaturalność obsługi Linuksa ... Dla mnie to prawie cały Windows i M$ jest nienaturalny - to znaczy trzyma się standardów własnych mimo iż są już takie uniwersalne np. IE11 ( na którego był wielki szał ) ma nadal poniżej 400 punktów w html5test.com. Stawia to wielki problem dla programistów. Zamiast takie strony www robić z myślą o najnowszych standardach, to trzeba robić stronę w miarę prosto ( żeby IE załapało, a inne przeglądarki wyświetlały to tak samo ) i z wieloma poprawkami - hakami dla starszych wersji ( tu nie było takiego buntu z powodu fragmentacji, jak w przypadku Androida ).
Poza tym nie uważam wcale używanie KDE, GNOME, XFCE, LXDE, Razor i wielu innych środowisk graficznych posiadających przycisk start, listę programów, zasobnik systemowy, zegar i ( co najważniejsze ) piękne tapety z ikonami za coś nienaturalnego. Obsługa ich różni się w większości przypadków jedynie wyglądem, który to może, który to może zostać bez problemu zmieniony, a nawet upodobniony do Windowsa.

enedil   9 #51 04.04.2014 22:25

@s77s wtedy byłem raczej "średnio" rozgarniętym użytkownikiem komputera :-) a LFS instalowałem, prawie mi wyszedł, to "prawie wyjście" zajęło 3 dni. Tą książką jest właśnie LFS :D muszę przyznać, że jednak wiele się nauczyłem wtedy.

  #52 05.04.2014 22:22

Wieam jestem odniedawna uzytkownikiem linuxa i choc muj laptop ma orginalny win7 to po dwuch latach perturbacji z nim przesiadlemsie ostatecznie na linuxa.Oczywiscie po zapoznaniusie ztym systemem ukazala mi sie jego latwosc ibez obslugowosc,no bo mam lenia i teraz to moze z raz w tygodniu wyczyszcze przegladarke,nie mam uwiklania w beznadziejna prace,choc syndrom helsinski sie mi odzywa.AAA system coraz piekniejszy i latwiejszy w obsludze,Mam troche problemuw z informatyka bo dopiero do 2lat wogule uzywam komputer/i mam 43 lata,Ale oco chodi to oto ze linux po obyciu /tj na obecna hwile 3moze 4 miesiace\ iawi mi sie jako latwiejszy i wygodniejsz,jJezeli chodzi o terminal to tez mie przerazal,ale co mozna bez niego nawet na winie pozadnego zrobic,no wlasnie ze nic bo programowo wykozystuje sie jego w moze 30/40% a w peli tez sie nie wykzystuje nawet z gpedit.Serce misie rwie aby wyprubowac i odnalezc nowy win,Tego napewno juz nie zrobie dla czeg a wlasnie ze win wyglada jak sierota przy mozliwosciach graficznyh linuxa.A ostatnio poprosilem kogos o drobna pomoc no ijakie bylo zdziwienie ze to linuxA wogule czy ktos wspomina o rewolucji w dziedzinie oprogramowania jaka jest hybryda linux.Az sie nie chce wizyc,ico winki.Wiele by pisac o kopciuszku(linux) .Motto mego zycia to patrzec i roumiec /pred nami juz doswiadczyli/poco namnazac bledy przeszlosci,linux ucz i sieucz irozwijaajak wyglada jego bracia no napewno sa mniej rozwinieci.LINUX komercjalizuje sie staje sie multimedialny.Sa tez inne czynniki przychamowywujace jego rozwuj jak uklady.Wiec kazda dystrybucja nie zrseszona bedzie sie wyrywac itwozyc ten sam produkt o poprawionych bledach.Czy conikal nie moze wypuscic poprawionej wersji no wlasnie ze nie I nie rozumiejac tych praw bedziemy na forach rozpisywac i zjadac czas ludziom ktuzy czegos potrzebuja.Konkretnego.A furtki zarobku w uczciwy sposub np instalujac komus taki system itp itp.FREE co nie znaczy ze jestes wolny/ ograniczaja przesady nastawieni marketing /JA jestem woly a ty

  #53 05.04.2014 23:09

mnie lenistwa Bo do tego copotrzebuje linux jes stwozony a mam go 3/4 miesiace i nie jestem informatykiem to nie telata i przygode zaczolem 2lata temu na winie ,co uwazam za blad i syfistym winie Wszystko da sie zautomatyzowac na lienuchu.Co mie cieszy to to ze jest jak diament ktury samemu szlifujesz.No i uzywaj i zapomnialem obzdetach wina /czyszczenie defrag itp/ naprawde checi mi wrucily przez ta prawie bezobslugwosc.linux = lotos,bo jak kwiat wdzieki ci okrywa swoje itrud wen wlozony procetuje taki to ci jest linux.A jak nie wizy tonie se obejzy filmik olinux chybryda no i wdomu przyjazny a nie z kaskiem na glowie internet ogladac.A co do gruzb to fundamentalisci winsloa sa i im za to placa,bo chyb byc nie moze iz sa do tego wten sposub przekonani a mac os tez leprzy a trudny przypomina archa linux lub jakies bsdlinux/no i jes to bsd ato wysza jazda i bez terminala ani rusz jaki by to nie byl system zawsze bedzie to "DOS"imocy szukac to u niego wszystk to inne to tylko jakes w swego rodzaju nakladki i nie wszystko jest programowo /smietnik//by sie stal/Nakladki jakies mozna zrobic i zautomatyzowac polecenia no tak jak to jest we filmiku o xkill czy,programiki do obslugi usb juz sa na wyposazeniu A dobra ztym muwmy o pogodzie na forach przekonania pozostawmy sobie nikt niema racji do konca,Nawet jest alternatywa walki doba izla.namnaza sie na intenecie tych bzdur fundamentalnych>linux ma solidne zalety a jeszcze pokaze.ito bedzie jego tryumf i kleska jak windows.Prawa zycia a ladnyci to pisklaczek/kopciuszek leniwy lotos

  #54 07.04.2014 23:26

@enedil Ta ... problem z LFS jest taki, że o ile robisz całkiem sam ( np. bez menadżera pakietów ) i sam wybierasz pakiety, to wtedy zajmuje to mnóstwo czasu. Wymaga to nie tylko dużej wiedzy, ale i obeznania z każdą nowinką dotyczącą jakiegokolwiek pakietu. Sprawdzanie czy i jak działa pakiet i ewentualnie robienie poprawek. W Gentoo / Funtoo raczej wątpie byś miał jakieś ograniczenia. Domyślnie zależności wiele wybierają za Ciebie, ale odpowiedni dobór flag USE i jako takie obeznanie pozwala stworzyć równie dobry własny system. LFS jest raczej dla twórców dystrybucji i najlepiej gdyby jakaś grupka wzajemnie sobie przy tym pomagała, bo inaczej ciężko na dłuższą metę ... Ostatnio kupiłem parę książek i taki LFS ( i nie tylko :p ) nie będzie dla mnie najmniejszym problemem.

  #55 12.04.2014 10:59

uzywam Linuxa od 4 lat, Debiana od 2.
W tej chwili używam Windows 7 i Debiana na równi. Mam zacięcie programistyczne i jestem "power userem" (użytkownikiem korzystającym z zaawansowanych funkcji, które mało kto rozumie).
Używam glównie konsoli, a nawet uważam, że konsola jest świetna (tzw. skrypty bash). Konsola nabiera ogromnego sensu po solidnej nauce skryptowania i edytowania (Vim).

Cały problem z Linuxem polega na braku dostępnego oprogramowania które znajduje się na Windowsie. I tutaj nie ma żadnego gadania - ja swoich odpowiedników nie znalazłem. Gdyby były odpowiedniki i miałbym pewność, że takie oprogramowanie jest, to korzystalbym z Linuxa w 100%. Nie boję się zaawansowanych kompilacji i instalacji, już nawet kilka bardzo trudnych rzeczy uruchomiłem, ale po prostu nie ma dostępnego oprogramowania.

Tymczasem kombinacja z dwoma systemami w jednym momencie zabiera sporo czasu i człowiek za bardzo koncentruje się na systemach, a za mało na pracy.
Stąd myślę czy nie zrezygnować z Linuxa i zostać tylko przy Windows. Windows nie ma konsoli, jest wolniejszy, brzydszy, cięższy, niebezpieczny, ma znacznie gorszą filozofię, śledzi użytkowników, ale znacznie bardziej funkcjonalny.

zyrol81   9 #56 22.06.2014 12:48

O tak, to prawda - linux potrafi trochę namieszać w życiu. i to nie tylko wirtualnym, czy komputerów. Dzięki linuxowi poznałem np xbmc, który doskonale nadaje się jako kino domowe. Dzięki linuxowi nauczyłem się doceniać coś nietypowego, innego. Jestem teraz spokojny, że mimo iż nie wydałem 3tyś zł na system i programy mam wszystko czego mi trzeba i to wszystko jest legalne.
Mam komfort psychiczny. Mogę używać komputera bez stresu o jakieś wirusy, czy aktualizacje. W dodatku nie boje się, że systemowi nagle zachce się aktualizacji (właśnie kiedy człowiekowi najbardziej się spieszy). No i ta świadomość, że umiem coś więcej niż wszyscy wokoło. Nie boje się nowości, odmienności. No i mało tego - mam się czym pochwalić. Wszyscy mają na ekranie swoich komputerów dokładnie to samo. Ale jak ktoś przyjdzie do mnie to mu oczy wychodzą. Włączam laptopa i ludzie głupieją. Włączam TV i komputer do niego podłączony i oczy wychodzą ludziom z zachwytu. No i ta pełna wolność i swoboda, której nie miałem przy widnows. Teraz mogę wszystko, żadnych zakazów, nakazów, przykazać licencyjnych. Robię co chcę ze swoim systemem i żaden Gates nie będzie mi mówił co mogę czego nie. To jest tak jak z praca u kogoś, a pracą we własnej firmie. U kogoś robisz co on ci każe i nie robisz niczego co zabronione. U siebie masz luz i swobodę - robisz co chcesz, wchodzisz gdzie chcesz i nikt nie mówi co masz robić. W linuxie to system robi to co ja chce, w Windowsie miałem wrażenie że jest odwrotnie.
Tak, linux potrafi wiele nauczyć i wiele pokazać. Może więc i dobrze, że jest tak mało popularny. Dzięki temu linuksiarze mogą się poczuć trochę jak elita.