Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Gdy taty nie było w domu, a komputer stał zamknięty w biurku — czyli o kombinowaniu w praktyce kilka anegdot

Jak zapewne większość z Was, uwielbiałem za dzieciaka godzinami przesiadywać przy komputerze. Gdy pod koniec lat 90-tych pojawił się u mnie w domu pierwszy komputer (Pentium III, 64 MB RAM) - był on dla mnie niesamowitym obiektem zainteresowania. Mając wtedy niespełna 7-8 lat, bardzo dużo radości czerpałem nie tylko z gier, ale także MS Paint'a, WordPada czy specjalnie kupowanych przez moich rodziców gier edukacyjnych firmy Optimus.

W związku z powyższym, bardzo źle znosiłem wszelkie ograniczenia i kary nań nałożone. A niestety tych było dużo, komputer nie tylko zawsze był utrudniony w dostępie poprzez zamykane biurko, ale także ograniczały go kary łapane przeze mnie i mojego starszego brata. A we wszystkim mój Tata był bardzo konsekwentny stąd nie było przebacz ;-)

Sytuacja taka miała miejsce dosyć długo, bo komputer cały czas znajdował się w pokoju rodziców, a my "stanu grzeczności" nie poprawialiśmy. Stąd trzeba było się odwoływać do różnych rozwiązań, które z dzisiejszego punktu widzenia można wspominać jako zabawne anegdoty. Kilka z nich, przypomniało mi się ostatnio przy okazji rozmowy z kolegą - dlatego postanowiłem podzielić się nimi w szerszym gronie :-)

Główny wróg - "zabezpieczone" kluczem biurko

Do dziś pamiętam bardzo dobrze swojego wroga, a może bardziej "utrudniacza" dostępu do komputera. Było to proste biurko z jedną wewnętrzną półką. W środku schowane były przede wszystkim przewody, ale także listwa zasilająca, której uruchomienie dało możliwość korzystania z komputera.

W początkowych "fazach" naszego (w sensie mojego i brata) korzystania z komputera, zabezpieczenia były dosyć łatwe w obchodzeniu. Jednak w wyniku naszych potknięć, błędów czy po prostu wyczucia sytuacji przez Tatę - owe zabezpieczenia nie tylko zwiększały swoją ilość, ale także skutecznie podwyższały poprzeczkę w ich pokonaniu.

Poniżej opisałem kilka dobrze zapamiętanych przeze mnie sposobów na złamanie "zabezpieczeń biurka". Starałem się przedstawić je w kolejności chronologicznej od najstarszych.

Sposób najprostszy - wysuń półkę od klawiatury!

Pierwszym sposobem pozwalającym na skuteczne uruchomienia komputera z zamkniętego biurka, było wysunięcie półki od klawiatury i wsadzenie ręki, celem wciśnięcia włącznika.

Niestety z racji wieku (jak pisałem wyżej, w tamtym czasie miałem około 7-8 lat) moje warunki na realizację tego sposobu były słabe... Dlatego wspierałem się różnymi metodami, zazwyczaj była to... długa drewniana łyżka kuchenna.

Ale nie obyło się oczywiście bez mojego spartolenia roboty. No bo jakież było zdziwienie mojego Taty gdy kiedyś otworzył biurko, a wewnątrz niego znalazł drewnianą łyżkę, która mi tam wpadła i za żadne skarby nie mogłem jej już wyjąć... Na szczęście wtedy skończyło się tylko na ostrzeżeniu i przeniesieniu listwy na dolną półkę :P

Akcja z drążkiem od piłkarzyków

Jednym z początkowych sposobów uniknięcia konsekwencji przeniesienia listwy zasilającej na dolną półkę - był wyrwany z piłkarzyków drążek. Jakoś tak się stało, że znalazł się on pośród moich zabawek, do tego na długość był świetny. Przede wszystkim mieścił się w szczelinę między półkami, a wewnętrzną stroną drzwiczek.

Swoją drogą już w tamtym czasie mój Tata coś przeczuwał, że kombinujemy. Dobrze wiedzieliśmy, że nie jest w "ciemię bity", ale raz o mały włos nie zdemaskowałem naszego sposobu "na drążek z piłkarzyków". Pewnego razu po moim marudzeniu o dostęp do komputera Tata stwierdził, że okej, ale mam sobie sam włączyć.
Przypływ euforii po usłyszanej odpowiedzi niestety wyłączył mi myślenie. Zaaferowany pobiegłem po drążek do pokoju gdzie na szczęście zatrzymał mnie mój brat i wyrwał mi go z rąk. Pograć na komputerze na szczęście mi pozwolono bez kombinowania, ale o mały włos i byłby "komputer pogrzebany"...

Natomiast wracając do metodyki stosowania drążka...

...dzięki umocowanym na całej jego długości piłkarzykom, można było najpierw pionowo wsadzić drążek do biurka. Następnie jak już byliśmy na wysokości listwy to trzeba było go obrócić o 90 stopni i nogami piłkarzyka włączyć lub wyłączyć listwę. Był to świetny i długo stosowany sposób aż do momentu gdy lista zasilająca nie wylądowała możliwie najgłębiej w półce. Co by poprawić naszą sytuację - wysuwana półka została zablokowany od dołu poprzez... śruby z nakrętkami.

Włamanie do szafki z zapasowymi kluczykami od biurka

Po wyżej wymienionych zabezpieczeniach musiałem posunąć się do bardziej radykalnych kroków.

Pewnego razu zwróciłem uwagę, że mój Tata trzymał jakieś ważne rzeczy, osobiste pamiątki itp. w specjalnej szafce na przedpokoju. Szafka była zabezpieczona kluczami LOB i była częścią dosyć dużego regału. Zamknięcie było tylko zabezpieczeniem przede mną jako ciekawskim dzieckiem i znaną wszystkim "psują".
Summa summarum udało mi się ustalić, że trzyma tam klucze pasujące do tego, który używaliśmy do otworzenia biurka komputerowego...

Także mając nadzieję na "zwinięcie" jednego klucza z całego pęku - uknułem plan włamania do szafki :D

Na szczęście wystarczyło odsunąć delikatnie szafę (tak, żeby nie powywracać przedmiotów znajdujących się w "sejfie"!), a następnie nożem podważyć dyktę na wysokości całej szafy.
Zadanie to wykonywałem w czasie kiedy Taty nie było w domu, czyli po przyjściu ze szkoły (około godziny 11) miałem czas do 14.30 kiedy mogłem spodziewać się przybycia rodziców z pracy.

Gwoli ściłości doskonale pamiętam sprawę z włamaniem do szafy bo oczywiście nie obyło się bez przygód. Okazało się, że samo wyjęcie dykty (a była ona olbrzymich rozmiarów jak dla 9-10 latka :D) nie było dla mnie problemem i dostając się "od tyłu" do szafki - miałem pełen dostęp by gwizdnąć jeden z kluczy (który jak się okazało był jednym z kilku właściwych!). Natomiast problem był z zamocowaniem dykty zwłaszcza, że w kilku momentach trochę mi się połamała...

Zrezygnowany, popłakany i spanikowany zadzwoniłem ze stacjonarnego telefonu do... szkoły mojego brata (na szczęście telefon do recepcji był zapisany w domowym notesie) i z płaczem poprosiłem go do telefonu (cudem było, że tamtejsza pani woźna go kojarzyła :D).

To był hit, gdyż słysząc że rozwaliłem szafkę - mój brat najpierw się zdenerwował, by następnie słysząc o sukcesie w zdobyciu klucza do biurka komputerowego migiem postanowił przyjechać do domu. Cudem udało się zamaskować ślady włamania, a tylko Tata potem dziwił się czemu miał tam wszystko powywracane skoro utrzymywał w szafce porządek... ;P

Niespodziewane wcześniejsze przyjście...

Pewnego razu przy przechodzeniu misji z gry Commandos Behind Enemy Lines, zostałem niestety zaskoczony przez rodziców. Z jakiegoś powodu przyszli do domu wcześniej niż zwykle i... zastali mnie grającego przed komputerem.

Na szczęście kluczyk został uratowany przez szybkie schowanie do kieszeni, a otwarte biurko udało się wytłumaczyć niedokmnięciem :P

...i do dwóch razy sztuka czyli utrata zdobytego klucza

Kolejnym razem już przeszedłem samego siebie - zostawiając kluczyk na ławie w pokoju rodziców... Poprostu beztrosko skończyłem sesję grania, posprzątałem sobie i zapomniałem o kluczu. Niestety, przepadł. No i przy okazji wyjaśniła się sprawa tamtego bałaganu w szafce...

Poprzeczka "potrzeb" wzrosła - pojawił się Internet w domu!

Rok po zakupie nowego komputera z pieniędzy komunijnych, rodzice zdecydowali się na dołączenie do osiedlowej sieci internetowej. W pierwszych latach nie do końca mnie to interesowało zwłaszcza, że w tym czasie królowała pierwsza wersja Call Of Duty.

Jednak z czasem na wskutek kolegów zainteresowałem się Gadu-Gadu, Czateriami i innymi kultowymi usługami internetowymi z tamtych czasów. Dodatkowo po którymś remoncie zmieniło się miejsce komputera w mieszkaniu i wylądował u brata w pokoju. Zmieniły się także restrykcje, zluzowano ograniczenia - ale nie wobec Internetu. Na ten, miałem bezwzględny zakaz.

Wtyczki szeregowe moim wrogiem...

O ile w tym przypadku Tacie trudno byłoby egzekwować w normalnych warunkach moje korzystanie z Sieci, to postawił na bardzo ciekawe rozwiązanie. Jako że z zawodu jest elektrykiem to w swoim szrocie posiadał zestaw miernika elektrycznego z przewodem szeregowym. Wyobraźcie sobie, że był na tyle zdeterminowany w swoich działaniach, iż postanowił sztukować skrętkę i za jej końcówkę zastosować męska wtyczkę portu szeregowego.

Przez co żeby podłączyć kabel sieciowy do komputera, potrzebny był specjalnie zrobiony przez niego przewód sieciowy z końcówką RJ-45 po jednej stronie, a po drugiej... z męską końcówką portu szeregowego :D

Takim rozwiązaniem zaimponował mi niesamowicie. Mało tego ja do dzisiaj posiadam stworzony przez niego twór (na zdjęciu powyżej), który trzymam na pamiątkę. Jeszcze nigdy nie słyszałem o podobnym rozwiązaniu blokady dostępu do Internetu :D

Tak czy tak, bez zdobycia tego przewodu nie było możliwości wpięcia się do sieci. Ba! Tata z początku trzymał go w swojej szafce, potem w małej kasie pancernej, a czasami też zabierał specjalnie do pracy. Niestety, tutaj dużego pola do popisu nie było i taka sytuacja trwała latami...

Jednakże w późniejszym czasie bo około roku 2008, Tata kupił sobie laptopa, a już nowszy komputer (Athlon 64 X2 3600+ z GeForce 7600GS i 1 GB RAM na pokładzie) trafił pod moje strzechy. Wtedy kieszonkowe cichaczem zainwestowałem w bezprzewodową kartę sieciową i łączyłem się do niezabezpieczonych sieci komputerowych, których niestety nie było dużo. Dodatkowo pomimo, że mieszkałem na bardzo dużym blokowisku to z parteru miałem utrudniony zasięg... Aczkolwiek była jedna niezabezpieczona sieć z której pomimo bardzo słabego zasięgu, często korzystałem :-P

Dzięki technologii bezprzewodowej, jakoś udało się ominąć blokadę :-)

Z dzisiejszego punktu widzenia...

Gdy wspominam dzisiaj te wszystkie kombinacje, to oprócz uśmiechu na twarzy, pojawiają mi się w głowy setki pytań. Zazwyczaj zastanawiam się, dlaczego pewnych rzeczy nie zrobiliśmy inaczej - np. skoro przewód zasilający do komputera leciał do listwy w biurku to czemu nie wykombinowaliśmy dodatkowego przewodu i podłączyliśmy do innego źródła prądu? Może to wynikało z tego, że monitor miał wbudowany kabel zasilający? Może takiego przewodu nie byliśmy w stanie załatwić? Nie mam pojęcia...

Druga sprawa to klucz.. czemu nie zrobiliśmy sobie zapasowego klucza do biurka gdy go już posiadaliśmy? Przecież to był zwykły klucz i kwota usługi nie byłaby duża, a kieszonkowe by wystarczyło...

I takich pytań można by mnożyć. Jednak z drugiej strony te chwile spędzone przy komputerze w ograniczonym czasowo wymiarze, a także pod ryzykiem dekonspiracji - zasadniczo były piękne. Naprawdę piękne. Człowiek wtedy doceniał wartość spędzania w ten sposób czasu, doceniał każdą minutę czy to grania, czy innej formy zabawy z pecetem. Mało tego korzystając w tak bardzo nieregularny sposób zwiększał się smaczek na kolejne sesje... ;-)

Mimo wszystko, że z dzisiejszego punktu widzenia kilku rzeczy nie rozumiem (zwłaszcza tego przesadnego ograniczenia dostępu do komputera) - tamten czas wspominam bardzo dobrze. Mogę się dziś z tego pośmiać, opowiedzieć te anegdotki w towarzystwie czy po prostu powspominać je z najbliższą rodziną. Zasadniczo te wszystkie sytuacje wyżej opisane były świetnym sposobem na naukę zaradności, "kombinatoryki stosowanej" i organizacji czasu, serio! :-)

Źródła zdjęć/obrazków:

[1] link

[2] link

[3] link

[4] link

[5] link

[6] link 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
Ostatni Mohikanin   26 #1 19.11.2015 21:21

+1 :)

SebaZ   16 #2 19.11.2015 21:36

Bardzo ciekawy i fajny wpis, a widząc Jak to Działa aż się łezka w oku kręci na wspomnienia. Do tej pory pamiętam jedną z mini gierek budowania rakiety, która, żeby polecieć musiała być złożona oczywiście we właściwy sposób.

  #3 19.11.2015 21:40

+1

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #4 19.11.2015 22:01

Świetne, ja jakoś nie miałem nigdy takich przebojów. Komputer od zawsze stał u mnie w pokoju, bo moich rodziców w czasach mojego dzieciństwa kompy w ogóle nie interesowały.

En_der   9 #5 19.11.2015 22:08

No, panie Grzegorzu - mieliście z bratem ogromne szczęście, że więzienie Alcatraz zostało zamknięte w 1963 roku. Wasz tata, za takie wyczyny- miałby prawo, tam was umieścić. I to bez wyroku ;)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #6 19.11.2015 22:15

@En_der: No cóż, myślę że wtedy raczej nie pożałowalibyśmy ponowienia czynów Clinta Eastwooda z partnerami, przedstawionych w filmie "Ucieczka z Alcatraz". Może drążka czy kluczyka by nie było, ale coś by się wymyśliło żeby uciec do komputera ;P

@SebaZ Pisząc powyższy wpis, wpadła mi myśl aby poszukać pośród szpargałów mojego egzemplarza tego programu i spróbować odpalić. Sporo rzeczy tam zamieszczonych na pewno miło będzie sobie przypomnieć. Zwłaszcza te świetne ilustracje graficzne :)

Autor edytował komentarz.
McDracullo   17 #7 19.11.2015 22:41

Nie pamiętam juz kiedy przeczytałem wpis na blogu od deski do deski ;)

super zdjęcia ;) szczególnie nr 4 a wynalazek z ostatniego powinien zostać opatentowany! fizyczna blokada rodzicielska ;)

bachus   20 #8 19.11.2015 23:01

:-) Świetny wpis @GBM. Przypomina mi się też moje kombinowanie. Jak dostałem Atari 65XE miałem z 10 lat. Miałem wtedy swój pokój, Atari było podłączone do czarno-białego telewizora. Aby zabezpieczyć przed oglądaniem po nocach MacGyvera i innych "Różowych Landrynek" telewizor został pozbawiony pinów do ustawiania zakresów kanałów (wysuwana szuflada na której zamykało się zworki do odowiednich zakresów), oraz nie było podłączonej anteny. Zworki zrobiłem ze spinaczy do papieru. Problem anteny został rozwiązany dzięki stojącej przy samym telewizorze wielkiej szafie - na tylnej ściance nakleiłem płaski przewód antentowy (tak, kiedyś takie były) w formie ślimaka, obraz był lepszy niż z tej podłączonej na dachu, Patent uchował się na długo.

Autor edytował komentarz.
Hrustus   8 #9 19.11.2015 23:50

Commandos mam gdzieś do dziś, Red Alert 1 tak samo :)
Jak to Działa - jedna z najlepszych "gier" naukowych, najśmieszniejszy był chyba alarm w domu jak Ci kolesie próbowali ukraść lodówkę :D

Pamięta ktoś Lwa Leona? ;)

PS. Moimi pierwszymi grami (które dostałem razem z pierwszym PC) było jakieś "ŚwirusCD", "Punky Duck" i "Hokus Pokus Różowa Pantera" :)
PS2. Ale bym teraz pograł!

Darthnorbe   13 #10 20.11.2015 01:44

Ze mną było podobnie tylko Tato chował cały dysk z kieszenią.
No i mogłem pograć przez godzinę dziennie, pod warunkiem że tyle samo się też uczyłem.
Potem dostałem od rodziców własny dysk, z własną kieszenią, po to żebym swoimi gierkami "nie namieszał na komputerze"
Musiałem na niego zainstalować system, jaki sobie chciałem, ale to nie było problemem, raz widziałem instalację W95 to potem już sam instalowałem wszystko od 3.11 do Me właśnie na moim pierwszym dysku 40GB :)
Piękne czasy.

  #11 20.11.2015 02:10

Ale czemu kabla z przejściówką nie można było zastąpić... zwykłym całym kablem? :)

SebaZ   16 #12 20.11.2015 07:18

@Darthnorbe: Popełniłeś masochizm instalacji Me?

Axles   17 #13 20.11.2015 07:49

My z o 2 lata młodszym bratem nie mieliśmy utrudnień, bo dla całej rodzinki początkowo Commodore 128, później PC było nowością więc razem uczyliśmy się ich :) Jak był zakaz to bardziej ustny, nie wolno i basta wtedy chodziło się do kolegów, aż dziwne że wy na to nie wpadaliście na dodatek mieszkając w tak wielkim blokowisku :)
Przez te wasze kombinowania pewnie tak ci zostało i widać po dziś dzień, że też do kombinatorów/majsterkowiczów należysz :)
Świetnie czytało się :)

Autor edytował komentarz.
Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #14 20.11.2015 08:30

@GBM Good Job.
Swoją drogą, ile dzieci są w stanie coś zrobić by osiągnąć upragniony cel :)

Canaletto   12 #15 20.11.2015 09:20

Świetny wpis! :)

flecht   7 #16 20.11.2015 09:26

@GBM: Ja takich przebojów nie miałem. Z dziwnych kar pamiętam tę mojej siostry – na GG... Skoro GG było zabronione, to lukę wypełnił Tlen, który sieć GG też obsługiwał. :P
Z JTD najlepiej wspominam historie mamutów. ;) Niestety, z tego co pamiętam, program ma problemy z pracą na nowszych systemach operacyjnych.

  #17 20.11.2015 09:48

Świetnie się czytało. Większość młodych miała jakieś przeprawy z serii rodzice a komputer. Moja ulubiona? Wyszedłem o 4 w nocy zimą, lat 14 mając. Wróciłem koło dziewiątej - przy drzwiach wejściowych leżał kij od mopa, hub i modem zaś wcięło. Przez dwa miesiące mój internet zapindalał 5kB/s (GPRS) i nie miał obrazków. Ile się wtedy naczytałem :D <- z perspektywy czasu świetne przeżycie, choć wtedy tak nie uważałem

rafal_pl   6 #18 20.11.2015 09:52

@GBM: Do odpalenia tego w dzisiejszych czasach jest potrzebna chwilka by zrobić wirtualne z systemem który ma wbudowane środowisko Dos

  #19 20.11.2015 10:09

Bardzo fajny wpis, ja bym na twoim miejscu na ten kabel z pc któy podmieniłbyś na własny puścił zasilanie na monitor ;)

Shiefo   3 #20 20.11.2015 10:36

"cienie bity" ? chyba nie w ciemię bity, a może chodziło o "cienkie bity" ;-)

  #21 20.11.2015 10:38

Bardzo ciekawy wpis :)

davidns   7 #22 20.11.2015 10:38

U mnie był dysk w szufladzie na kluczyk, który po przekręceniu odcinał dostep do dysku i komp sie nie bootował. Oczywiscie klucz ojciec zabierał ze sobą :( Na szczescie szybko kluczyk dorobiłem bo wszystkie były takie same :)
http://img2.sprzedajemy.pl/540x405_szuflada-na-twardy-dysk-do-pc-2211547.jpg

Autor edytował komentarz.
bachus   20 #23 20.11.2015 10:41

@davidns: to jak już nostalgią jedziemy (szuflady do dysków)
- wpadnę do ciebie z dyskiem, to mi przegrasz
- a jaką masz szufladę? /standard/
- Optimus
- aaaaa, bo ja mam Adax
Tu wypada wspomnieć, że dysk oczywiście łatwo się odrkęcało(cztery śrubki), jednak ze względu na ceny HDD i możliwość uszkodzenia molex (gniazdko zasilania), albo IDE (gniazdko sygnałowe) każdemu się trochę ręce trzęsły przy tym. Z mniej "cool story" - kolega w ten sposób spalił dysk (połamał obudowę gniazda zasilania i podłączył kabelek na odwrót). Udało mu się pożyczyć od kogoś dysk - pogwizdując ze szczęścia wchodząc po schodach tak wywijał plecakiem, że przywalił nim o schody. Nie muszę chyba mówić, że w plecaku był dysk.

Autor edytował komentarz.
davidns   7 #24 20.11.2015 10:42

@bachus: Wystarczyło w 20 sekund przełożyc dysk. Oczywiście żeby w taki sposób wymieniać sie danymi trzeba było mieć w kompie minimum 2 dyski, czyli nie dla biedoty :) Na szczęście nagrywarki i płyty CD szybko taniały...

Autor edytował komentarz.
WODZU   17 #25 20.11.2015 10:52

@GBM: No i widzisz jaka dawka wiedzy praktycznej i gimnastyki intelektualnej ominęłaby Cię, gdy komputer stał "niezabezpieczony"? ;)

csrpl   11 #26 20.11.2015 11:15

@Shaki81: Dokładnie, ja też nie miałem jakichś specjalnych ograniczeń, komputer stał w moim pokoju, tata od czasu do czasu sobie pograł w jakąś strategię i tyle (więcej grał jak miałem jakieś 4-5 lat, jak rodzice kupili sobie pegasusa, ostro ciupali ^^ a mnie się to udzieliło). Kary - pewnie, że były, ale to raczej w wieku do 13-14 lat. I częściej to były kary na wychodzenie na dwór niż na komputer :P

Autor edytował komentarz.
csrpl   11 #27 20.11.2015 11:18

@SebaZ: ME był o wiele lepszym systemem niż zabugowany 98, który sypał bluescreeami przy każdej operacji. No i działał znacznie żwawiej (przynajmniej na moim Celeronie 800MHz i 128MB RAM w 2000 roku)

  #28 20.11.2015 11:32

W czasach C64 i Amigi 500 problemów nie miałem, raczej zabezpieczeń nie było. Potem, przy PC były hasła zakładane na biosie i windzie... W domu Internetu nie było, wiec u kogoś trzeba było szukać info o tym jak to zdejmować. Człowiek się od dziecka informatyki uczył :)

Jak to działa było genialne. Tak jak encyklopedia, ta o wszechświecie i lądowanie na księżycu:)

  #29 20.11.2015 11:35

Taki młody a już bandyta. W pale się nie mieści.

K4m3L3on   9 #30 20.11.2015 11:36

Jest takie powiedzenie, że zakazany owoc smakuje lepiej ;-D

GBM MODERATOR BLOGA  20 #31 20.11.2015 11:58

@Jokeros (niezalogowany): Jeśli mówisz o sieciowym, to niestety nie dało się z prostego powodu - ten kabel sieciowy był ciągnięty z klatki schodowej ze skrzynki operatora :)

@flecht Ostatnio dostałem płytkę instalacyjną dla Windows 95/98 to może uda się coś podziałać :-)

  #32 20.11.2015 13:16

Pod koniec lat '90 zazdrościł bym takiego sprzętu bo w 1999 miałem Celerona 400Mhz i S3Trio ... ale Quake2 działał.

edmun   12 #33 20.11.2015 13:47

Mój hit? Ojciec zabierał mi przewód VGA do monitora. Nauczył się przechodzić pierwszy level w Quake2 bez obrazu (na dźwięk). Później ojciec zabierał mi dysk twardy (synu! odłacz dysk i przynieś! masz szlaban), to wtedy pokusiło mnie żeby nauczyć się dosa. Nauczyłem się używać ramdisku, który mieścił mi spokojnie gry typu F16 czy GTA1 czy Tomb Raider. Save'y po każdym graniu musiałem przenosić na dyskietkę, bo po wyłączeniu zasilania - dane z ramdisku znikały. A co do przenoszenia dysku. Pierwsze uszkodzenie jakie zrobiłem to oczywiście miałem ładny woreczek na sznurek w którym dysk ten nosiłem (miałem już na tamte czasy Samsunga 6.4GB). Kiedyś sznurek pękł i cały worek spadł na kafelki w przedpokoju zostawiając mnie z dyskiem 1GB bo reszta to była bad sectory. Zdarzało się też, że wyrwałem gniazdo IDE i po alkoholu jak wpadłem do kolegi z dyskiem to mieliśmy zagwozdkę że jego nowy komnputer ma taśmy które nie pasują do mojego dysku (bez gniazda IDE). Ile wtedy wydałem na smsy do kolegi, który mi to zlutował z powrotem żeby działało (do przerzucenia danych).

  #34 20.11.2015 13:51

0202122 magiczny numer...
"Znów siedzieliście na Internecie! Nie mogłem się do domu dodzwonić!!!"
i rachunki za telefon po 200-300 zł :P

  #35 20.11.2015 14:14

U mnie to był składak z Pentium 166 MHz i 16 MB RAM, dysk 1,5 GB :D Jako że nie miałem wtedy internetu, to jakichś specjalnych zakazów nie było, a jak pojawił się internet, to już nikt mi niczego nie zakazywał. Natomiast problemem było ukrywanie fapfolderu - komputer miałem niby swój, ale czasami ktoś z niego korzystał, i głupio by było że tak powiem. Sprawy związane z fapfolderem też mogłyby być kanwą fajnego wpisu.

Darthnorbe   13 #36 20.11.2015 15:36

@SebaZ: "Popełniłeś masochizm instalacji Me?"
Bardzo lubiłem ten system. W mojej opini był lepszy od 98.
Co 2 windows jest dobry, prawda :D

  #37 20.11.2015 16:22

Haha. To były czasy. Mi rodzice zakładali hasło w BIOSIE i nie raz udało mi się podpatrzyć jak je wpisywali. Ale oczywiście wydało się, że znam hasło bo zostałem przyłapany na gorącym uczynku.

Dwukrotnie udało mi się odgadnąć password. Tak! Byłem tak zdeterminowany, że znając ilość liter (liczyłem klikanie klawiatury) zdołałem odgadnąć ciąg znaków. JAK WIELKI BYŁ TO SUKCES. Pamiętam jedno z haseł do dziś: olenka (zdrobnienie imienia mojej siostry). Ale oczywiście sielanka trwała krótko, rodzice wykryli moją działalność na kompie i był kolejny szlaban.

Nie zapomnę jak wyciągnąłem bateryjkę na płycie, żeby skasować CMOS. Wszystko fajnie, pograłem kilka godzin, wytłumaczyłem, że coś się pewnie zepsuło a czas przy kompie poświęcony był nauce ;-) Ale już kolejnego dnia takie wytłumaczenie nie przeszło i dostałem srogo po uszach + na obudowie pojawiła się mała kłódka. Więc trzeba było wymyślić inny sposób.

Nadarzała się idealna okazja bo mój Tata wyjechał wtedy na delegację, a mama z racji pracy naukowej dot. wód Bałtyku musiała wypłynąć w kilkudniowy rejs badawczy. Miała opiekować się mną Babcia, ale że miałem już 13-14 lat, to obiecałem, że będę grzeczny i zostanę sam, babcia miała mi robić tylko żarcie. Więc była okazja grania bez ograniczeń przez kilka dni. Trzeba było wszystko genialnie zaplanować, bo wiedziałem, że hasła w życiu nie dostanę. W domu były dwa komputery. Kupiłem więc za zaskórniaki używaną klawiaturę ps2 od kolegi, przedłużyłem jej kabel skrętką telefoniczną do około 20m, tak aby kabel sięgał do komputera taty w drugim pokoju. Skrętkę musiałem tak położyć, aby moja mama nic nie zauważyła. Tak więc miałem klawiaturę stojącą u mnie przy kompie podłączoną do komputera taty :D No i zadziałałem. Poprosiłem mamę, żeby włączyła mi kompa taty (również z hasłem), bo niby chciałem coś wydrukować. Gdy mi go włączyła, podłączyłem klawiaturę stojącą przy moim kompie w drugim pokoju i poprosiłem mamę, żeby wpisała mi hasło. W kompie taty odpaliłem edytor tekstu i czekałem. XDE No i po chwili pojawiło się hasełko i enter, hasełko i enter. No i krzyk mamy, że coś nie działa i trzeba czekać, aż tata wróci.
W ten przebiegły sposób uzyskałem nieograniczony dostęp do komputera i miałem okazję obejrzeć swoje dwa pierwsze filmy dvix: matrixa i U-571.
Nie zapomnę tych chwil :)

Pamiętam historie moich kolegów. Jeden musiał zwracać kabel zasilania do sklepu, bo jego mama odkryła, że gra podczas jej nieobecności. Zabierała mu kabel a ten cwaniak kupił swój własny. Płakał całą drogę do sklepu ;)

Drugi kolega miał przesrane, bo jego ojciec sprawdzał czy moniotor jest nagrzany. ;-) A tak kochał HEROSÓW :) Jak się potem okazało, bezwładność cieplna materiałów była ulubionym przedmiotem Marka na studiach :)

Pozdrawiam!

WolfX   13 #38 20.11.2015 17:14

Heh, ja pamiętam że raczej (od czasu kiedy zrozumiałem filozofię obsługi Windows 2000) to ja częściej utrudniałem rodzicom dostęp do komputera, trzeba było kompinować z kieszeniami na 2 dyski, bo miałem zapędy do psucia systemu.

  #39 20.11.2015 17:40

W 2008 mialem 14 lat wiec nie jakos duzo i nie wyobrazam sobie zeby rodzice ograniczali mi komputer (ktory mielismy od 98 roku) czy internet (stale lacze od 2002). Malo tego w 2008 sam skladalem kompa a dzis sie utrzymuje z tego co od dziecka tak mnie ciekawilo i z takim uporem rozgryzalem. Fajnie sie czyta i z wtyczkami rs232 na skretce fajny pomysl, ale pierwsze co mi przyszlo do glowy to co by wyroslo z lebka ktory naprawde chce zaglebiac wiedze, poznac to i sprawia mu to frajde i tak kombinuje. Dzis moze zamiast pisac jak obchodziles zabezpieczenie biurka, pisalbys jak skanowales siec osiedlowego ispa ktory nadawal przepustowosci na adresy mac i przepinales sie na abonentow z najszybszym transferem.

Dimatheus   22 #40 20.11.2015 17:43

Hej,

Genialny wpis. Świetnie napisany, z dużą dozą humoru. Sam też lubię z bratem wspominać przekręty z młodzieńczych lat. Łezka aż w oku się kręci.

Pozdrawiam,
Dimatheus

Amaterasu   9 #41 20.11.2015 18:17

U nas nie było żadnych zasad albo ich nie pamiętam. Zamiast z siostrą żyć w zgodzie, niemal pozabijałyśmy się o komputer :P (obydwie uzależnione, teraz tylko ona).
@Hrustus - u nas nadal znajduje się "Hokus Pokus Różowa Pantera", jednak płyta nie wytrzymała swojego wieku i nie chce odpalić. Pamiętam, jak bez żadnej wiedzy przechodziło się tę grę porządne kilka godzin, szukając bezmyślnie kolejnego pomysłu, by rozwiązać kolejne problemy (i się wędrowało tu i tam) :,).

Jeszcze polecaną przeze mnie grą z dzieciństwa jest darmowy Glace, gdzie wcielamy się w potworka z innej planety. Pamiętam, jak raz pokonałam boss'a, jednak on zabił mnie po tym i nie poznałam końca historii, hehe. Wtedy tak się wkurzyłam >:D.
Wpis bardzo dobry, gratuluję jego napisania :).

Autor edytował komentarz.
funbooster   8 #42 20.11.2015 18:53

Kiedyś miałem karę na kompa i tata założył mi hasło. Wpisałem "dupa" i ujrzałem magiczny napis "Zapraszamy!"

Amaterasu   9 #43 20.11.2015 21:20

@funbooster: Raz było u nas hasło ustawione (za jakiś wybryk): "masz karę" :,D

funbooster   8 #44 20.11.2015 22:08

@Amaterasu: U mnie ciągle jakieś hasła były, w podstawówce źle się uczyłem, rozrabiałem i musiałem mieć w jednym roku szkolnym 3 dzienniczki ucznia, bo nie mieściły się uwagi od nauczycieli, raz nawet wychowawczyni groziła mi wizją spędzenia paru lat w poprawczaku ;)

Ale zawsze był sposób jak odgadnąć hasło, raz nawet zrobiłem niewidzialne konto na XPeku ;) Kiedyś prawie wpadłbym w przypał w czasie grania po cichaczu usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi, więc postanowiłem wyłączyć PC na szybko tylnym wyłącznikiem od zasilacza, niestety po tej akcji spaliłem karte graficzną ;) Ale bądź co bądź hasła zawsze zakładali banalne, że po 15 minutach dawało radę odgadnąć. Pamiętam kiedyś w nocy potrzebowałem mieć dostęp do Gadu-Gadu, ale nie chciałem hałasować kompem, to zabrałem telefon mamy nokia e63 i podłączyłem się do wi-fi :P, pamiętam że coś się telefon zawiesił i niestety karta na PIN i cały czar prysł, rano jako wymówkę musiałem mamie powiedzieć, że w nocy wibrował jej telefon i wyłączyłem bo coś się chyba zawiesił :D

accessibility   5 #45 21.11.2015 03:36

Świetny tekst. Aż sam postanowiłęm się podzielić swoimi co ciekawszymi historyjkami.

Raczej nie przypominam sobie jakichś okazji do uskuteczniania spektakularnych wyczynów, rodzice nie przejawiali chęci do korzystania z komputera i w związku z tym pole manewru mięli też ograniczone.
Za to ja mialem talent do tworzenia najdziwniejszych awarii. Raz, jeszcze w czasach Win98 (system chyba nie do zajeżdżenia) albo usunąłem, albo podmieniłem sterownik grafiki i komputer uruchamiał się na pulpit, tyle, że ekran ładowania nie znikał. Cały czas stało na Windows 98, :) widząca osoba musiałaby robić format, w najlepszym wypadku instalację nakładkową, a, że ja miałem czytnik ekranowy, który też się swoją drogą pluł o brak sterów i działał tylko z poziomu API nie udostępniając mi wszystkich informacji odkręciłem to z płytką Win98.

Parę lat później firma składająca komputery dla takich osób jak ja, bo wtedy alternatyw nie było musiała robić szkolenie na całą Polskę po moim użyciu Norton Goback, swoją drogą była to ciekawa appka do robienia migawek dysku, było jednak jedno ale. Posiadała funkcję szyfrowania, w związku z czym gdy zmieniło się płytę główną nie było dostępu do dysku. Raczej mało przyjemne to było doświadczenie.

Co do ograniczeń na Internet. Raczej nie było, a jeżeli byly to tworzone celowo przeze mnie. A, że byłem mściwym dzieckiem lub po prostu sam czasem chciałem posiedzieć, często byłem zmuszony uciekać się do wyłączania tcp/ip i w ten sposób pozbawiać mojego kochanego rodzeństwa dostępu do niego. Oczywiście awaria, bo i cóż by innego, nie byli szczęśliwi, ale z drugiej strony jak kochający brat mógłby dopuścić żeby się uzależnili od Internetu czy marnowali czas przeznaczony na naukę? :3
Pozdróweczki

Amaterasu   9 #46 21.11.2015 09:31

@funbooster Właśnie się dowiedziałam, że raz było ustawione jeszcze inne, ciekawsze hasło: "Hasło w dupę trzasło" :,D

funbooster   8 #47 21.11.2015 12:02

@Amaterasu: I tak od czasów win2000 wystarczyło logować się na konto administratora o ile nie miało założonego hasła :P Jako 1 internet miałem jakąś radiówkę, wystarczyło zmienić sobie IP i cieszyć się szybszym łączę o ile się trafiło na odpowiednie IP ;)

Autor edytował komentarz.
darek719   38 #48 21.11.2015 14:35

też miałem takie problemy.. kiedyś komputer to był rozrywka, teraz dzieciaki bardziej zaboli szlaban na wyjścia z domu albo odcięcie gotówki :p hehe

Autor edytował komentarz.
jarodebombel   7 #49 21.11.2015 15:23

Zabepieczenie sieciówki jako dwóch wtyczek COM rozwaliło mnie :D :D :D :D :D

Polak potrafi! Szkoda tylko, że nasza obecna młodzież jedyną wtyczkę jaką znają to USB. Ech, gdzie się podziało COM, LPT, port gier, FireWire... :(

czarnylas   14 #50 21.11.2015 17:44

Ja to miałem komputer przynajmniej dwa razy w miesiącu stawiałem system od nowa, klucz do Windows-a znałem na pamięć.

msnet   19 #51 22.11.2015 11:43

Ciekawa historyjka, pokazująca jednocześnie, że ja to już stary jestem... Pod koniec lat 90-tych byłem na studiach i na przełomie wieków stałem się posiadaczem własnego komputera (który też był moim pierwszym - wcześniej miałem styczność z komputerem w szkole, gdzieś na początku lat 90-tych, a jeszcze wcześniej także u kolegów - zaczęło się od klasyka, czyli Commodore 64).

Autor edytował komentarz.
  #52 23.11.2015 00:15

:) Muszę przyznać że mieliście z bratem niezłe wyzwanie. Czytając przypomniały mi się czasy kiedy Mama zamknęła peceta na kluczyk po wywiadówce, były kiedyś takie stacyjki w obudowie komputera. Pamiętam jak w akcie desperacji po paru dniach odwyku od gier rozkręciliśmy z bratem obudowę i z tyłu stacyjki poucinaliśmy przewody i ładnie porządnie je zlutowaliśmy :) było na parę tygodni grania zanim Mama się kapnęła że już nie pytamy jej kiedy szlaban na kompa nam się skończy.... ()

squeet   13 #53 01.12.2015 22:49

Bardzo ciekawy wpis. Czytało się szybko i to chyba jedyny minus, @GBM. Pozdrawiam serdecznie.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #54 02.12.2015 07:50

Dziękuję @squeet ;-)

Również pozdrawiam Cie serdecznie :-)

puella   8 #55 16.12.2015 10:02

@funbooster: widać nasi ojcowie byli podobni, bo u mnie hasło było "dupa Maryni" ;)

funbooster   8 #56 16.12.2015 10:50

@puella: Współczuję.

Autor edytował komentarz.
amsteldam   4 #57 17.12.2015 14:29

Dobry wpis. Moje początki z PC to komp z Vobisu za 5000 zł z pentium 75 4 MB RAM dyskiem 1,2GB (absolutny HIT) i traidentem 0,5mb rozszerzonym do 1mb bez neta oczywiście. Oryginalny win95 i pamiętne 2 teledyski na płytce. Kto pamięta je?

  #58 13.04.2016 13:54

Ptaki latają , niedźwiedzie
Już wstają , a gryzonie nowe
dzieci mają.