Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jak pomimo przeciwności losu zostałem programistą – historia o tym, że niemożliwe staje się możliwe

Swój pierwszy program napisałem w Pascalu w 3 klasie gimnazjum. Korzystałem wtedy z artykułu w Komputer Świat Ekspert, gdzie prowadzony był kilku-częściowy kurs programowania w Pascalu.
Dosłownie podniecony możliwością "dyrygowania" komputerowi co ma robić — złapałem tak dużego bakcyla, że w kółko przepisywałem listingi kodu z gazety do edytora FreePascal i... na tym się skończyło.

Niestety wówczas nie posiadałem dostępu do Internetu, a moim jedynym źródłem wiedzy były kupowane gazety. Pieniądze udawało mi się oszczędzać z zachowanej cichaczem reszty po drobnych zakupach, na które wysyłali mnie Rodzice. "KŚ Ekspert" posiadał w zestawie płytkę CD z oprogramowaniem (w większości dotyczącym poruszanych tematów w artykułach) - było to dość bogate źródło wiedzy dla takiej osoby jak ja.

W szkolnej bibliotece niestety ciężko było dorwać wolny komputer, a limity czasowe również nie pozwalały aby w spokoju i w ciszy przeczytać dany artykuł, czy też znaleźć odpowiedni i zgrać go na dyskietkę. Tak, ja jeszcze pamiętam dyskietki i w 2007/2008 roku z nich korzystałem. Dopiero pod koniec trzeciej klasy dostałem pendrive, a z początkiem technikum — dostęp do Internetu.

Rozpoczęło się technikum, profil informatyczny...

A wraz z początkiem września 2009, kiedy to przechodziłem przez bramę mojego technikum byłem pełen zapału i nadziei. Nadziei na to, że to właśnie w tej szkole będę miał świetne warunki do rozwoju i przyswojenia sobie podstaw informatyki w różnych jej pod-dziedzinach.

Niestety... już w pierwszych tygodniach mogłem odczuć, że myliłem się. Nauczyciel od systemów operacyjnych, nieprzychodzący kilka razy na lekcje z moją klasą, bo... trzeba było panią sekretarkę z internatu zabawiać rozmową czy też bardzo mała liczba godzin dla przedmiotów zawodowych. O braku jakichkolwiek zajęć pozalekcyjnych związanych z informatyką to nawet nie warto się rozpisywać... Pytałem, prosiłem, ale niestety nikt nie chciał stworzyć takowego kółka.

Cóż... pozostało mi więc zdobywać wiedzę samemu. Co przez cały okres pierwszej klasy czyniłem, zostawiając powrót do programowania na klasę drugą. Albowiem wtedy właśnie według programu nauczania, miałem rozpocząć lekcje "Programowania strukturalnego i obiektowego".

"Nauka" programowania w technikum

Na pierwszych lekcjach programowania w technikum uczyliśmy się algorytmów. Przez pierwsze dwie lekcje poznawaliśmy schematy blokowe algorytmów na podstawie prostych zadań, a na trzeciej lekcji — kartkówka. Ocenianie? Pomylisz jeden bloczek, zabraknie Ci grota na strzałce albo nie zakończysz polecenia średnikiem — ocena niedostateczna. Poważnie, jakkolwiek ktoś nie napisał świetnego algorytmu, który idealnie rozwiązuje zadany problem to wystarczył taki błahy powód, by oblać kartkówkę.

Można powiedzieć, że nauczyciele potrafią znaleźć idealne sposoby na to jak ZDEMOTYWOWAĆ ucznia do nauki. I nie mówię to bez powodu, ponieważ większość jak nie cała klasa już na wstępie zniechęciła się do programowania i całego przedmiotu. Stąd też pojawiały się liczne zagrożenia "nieuzyskania promocji" wystawiane przez nauczyciela pod koniec każdego semestru.

Oczywiście ja też nie zaliczyłem kartkówki i musiałem poprawiać tę ocenę przy tablicy kilka tygodni później, rysując cały algorytm dla funkcji kwadratowej. Był on wcześniej przez nas ćwiczony, więc nie miałem większych problemów ze zrozumieniem tego co rysuję, dlaczego w danej kolejności wszystko się odbywa itd.
No i kurczę... pomyliłem się w ostatnim bloczku, gdzie zamiast "bloku wyjścia/wejścia" narysowałem "blok operacyjny". Nie ważne było, że cała tablica algorytmu była poprawnie i czytelnie wykonana - najważniejsze było, że dostałem niedostateczny za TEN jeden blok. I od tego momentu się zaczęło... Nauczyciel cały czas "jedynkujący" nas za poszczególne błędy coraz bardziej demotywował do dalszej nauki. Osobiście jakoś udawało mi się na ocenę dopuszczającą zdać, ale to były męczarnie...

Programistycznego horroru, ciąg dalszy...

Klasa trzecia i czwarta, to były 3 semestry nauki C++ i 1 semestr nauki Javy. Nauczycielka? Beznadziejna, o zerowym pojęciu co to jest (prawdziwe) programowanie. Metody bardzo podobne do pierwszego nauczyciela i znowu sypało się jedynkami za jakieś pierdoły, częstokroć niemające dużego wpływu na całość.

Tworzyliśmy programy naprawdę nikomu nie potrzebne typu - rysowanie z figur geometrycznych domków lub zwierzątek. Nie korzystaliśmy z żadnych framework'ów, żadnych narzędzi wspomagających pracę zespołową (typu SVN albo Git). Zdarzało się, że pisaliśmy skomplikowane kalkulatory całek... I tutaj warto wspomnieć, że w programie nauki matematyki dla technikum niestety nie ma całek. A "kochana" Pani od programowania (z wykształcenia matematyczka) nie omieszkała nam wytłumaczyć tej całki w sposób zrozumiały dla kogokolwiek ;-)

Przez cały okres tych dwóch klas, niestety im więcej nauki programowania, tym bardziej nabierałem negatywnego nastawienia i złych nawyków — po prostu coraz bardziej miałem tego dość. Do tego dochodziła liczna kanonada ocen niedostatecznych za testy i kartkówki (mieliśmy dwugodzinne testy na których mieliśmy do stworzenia 5 dosyć czasochłonnych programów), a także tłumaczenia Rodzicom, że to naprawdę nie jest tak, że olewam przedmiot... Człowiek naprawdę starał się, ćwiczył w domu, a i tak po pewnym czasie przestał. Bo to w ogóle nie przynosiło rezultatów i lepiej było realizować strategię „byle zaliczyć”...

Pewnie zapytacie czy nie było ani jednej osoby, która sobie radziła? Tak, była... kupiła książkę do C++ z której korzystała nauczycielka by następnie mieć ją na kolanach przy każdorazowym pisaniu programów na lekcjach. Reszta... mimo, że wielu z nas dawałoby sobie spokojnie radę przy tworzeniu zadanych programów to cała atmosfera na lekcjach z panią nauczycielką co samo w sobie już demotywowało.

Sam często też usłyszałem teksty typu:

Wróbel! Ty nie będziesz programistą! [...] Nie nadajesz się do programowania!

Zwłaszcza wtedy, gdy znudzony całą lekcją najzwyczajniej w świecie zacząłem olewać przedmiot i spędzać go na rozmowach z kolegami. Dziwicie się? Dokładnie wtedy uświadomiłem sobie, że niemożliwym jest dla mnie zostać programistą, a szczególnie z takim podejściem...

Koniec technikum... wreszcie!

Tak oto zdemotywowany do programowania, bez większych umiejętności nabytych w szkole, skończyłem po czterech latach technikum. Czasami zastanawiam się, czy jakbym nie był samoukiem i w zaciszu domowym nie uczył się na własną rękę różnych pod-dziedzin informatyki, to czy nie popadłbym w depresję po skończeniu technikum...

Na szczęście, poświęcenie samonauki nad szkołę zaowocowało natychmiastowym, wakacyjnym stażem w dużym portalu internetowym o żółtych barwach z niebieskimi literami. Tam trafiłem do świetnego "Działu Rozwoju Usług Infrastruktury" gdzie pośród naprawdę niezłych administratorów mogłem poznawać smaczek prawdziwej pracy w IT. To tam przekonałem się do Linuxów, tam też zapoznałem się z programowaniem w PHP i Perlu, a także doszedłem do wniosku, że w sumie to dosyć mocno ciągnie mnie do "adminki".

Po stażu zatrudniłem się w innym portalu jako redaktor i "specjalista ds. IT", od początku wiedziałem, że to był świetny wybór. Mogłem zapoznać się z szeroką gamą aspektów związanych z interesującym mnie bezpieczeństwem komputerowym, a jednocześnie uczyć się programowania w Pythonie. Tworzyłem ciekawe projekty, rozwijając jednocześnie ścieżki programowania i administracji. To było naprawdę dobre zjawisko dzięki któremu ćwiczyłem także wytrwałość w zdobywaniu informacji i wielozadaniowość w projektach i obowiązkach. Ale dalej mój ból do programowania tkwił we mnie i nie pozwalał w pełni rozwinąć skrzydeł...

Po niecałym roku postanowiłem znaleźć coś nowego, co pozwoli mi wyspecjalizować się w administracji. Poprzednie dwie prace, a także praktyki i formy dorobku oraz aktywności zawodowej — dosyć fajnie wyglądały na moim CV, ale uważałem, że nie było to wystarczające by być pewnym siebie pod kątem szukania pracy. Dlatego też szukałem tak naprawdę czegokolwiek byle zbliżonego do dotychczasowego mojego profilu zawodowego. Czyli administracji :P

O dziwo, telefony dosyć często się odzywały przez ten okres jednocześnie zapraszając mnie na rozmowy do różnych firm, firemek, a nawet i korporacji. Jedna z takich dużych firm zaprosiła mnie na rozmowę dotyczącą stanowiska administratorsko-wdrożeniowego. W opisie stanowiska znajdowały się informacje o ciekawych technologiach oraz zakresie obowiązków, który również dawał wyobrażenie odpowiedzialnej i rozwijającej pracy.

Postanowiłem więc wybrać się na (którąś z kolei) rozmowę. Miło zaskoczony fajną atmosferą i wstępną rozmową nadszedł czas na techniczne aspekty. Wówczas przyszedł mój (obecny już ;p) dyrektor, na wejściu mówiąc...

Chciałbym Panu zaproponować pracę jako młodszy programista Java...

-eeeee? Ale ja kandydowałem na inne stanowisko...

Początkowe zdziwienie zostało stłumione przez kilka pytań dotyczących tego czy programowanie mnie satysfakcjonuje, jak je postrzegam, a także czy miałem już jakieś doświadczenie w pisaniu jakichkolwiek programów. W odpowiedzi streściłem to co Wam powyżej. Szczerze przedstawiłem moje podejście, że programowanie lubię tylko po prostu do tej pory przeciwności losu niestety... utrwalały mnie w przekonaniu, że nie nadaję się do tego, a także nie jest mi to pisane. (oczywiście opisując przykład nauczycielki)

Rozmowa trwała jeszcze kilka chwil i opiewała w różne opisy pracy oraz rozwoju na tym stanowisku. Z każdą minutą coraz bardziej przekonywałem się do tego, że w sumie warto by spróbować i zobaczyć jak to będzie. Na pożegnaniu usłyszałem "To mam nadzieję, że do zobaczenia" i zdałem sobie sprawę, że to kurczę chyba jednak jest niezła szansa. Dodatkowo chciałem uwzględnić, że nie za psie pieniądze, bo kwestia "szukamy naiwnego programistę za małe pieniądze" też mi przeszła przez myśl na początku rozmowy ;-)

Doszedłem do wniosku, że jeśli ktoś chce takiego żółtodzioba w programowaniu jak ja (a szczególnie w Javie), uczyć i wskazać dobrą ścieżkę rozwoju jako programista - to jest to świetna oferta.Nie skorzystać z niej to byłby naprawdę wielki błąd. Dodatkowo, firma jest duża i gwarantuje stabilność zatrudnienia oraz duże możliwości rozwoju... Więc warto spróbować.

Postanowiłem odezwać się do innej firmy, która już szykowała dla mnie stanowisko jako administrator Linuxa i zrezygnować z oferty. Na drugi dzień zadzwoniłem do mojego obecnego dyrektora, potwierdzając przybycie i... zostałem programistą z zawodu ;p

Tylko jeszcze nie wszystko grało, tak jak chcę, więc...

Rzuciłem studia informatyczne...

...po raz drugi, dokładnie z tego samego wniosku — czas poświęcony na studiach zaocznych (weekendy) mogę z powodzeniem przeznaczyć na naukę baz danych, poszerzania wiedzy o programowaniu w Javie, czy na tworzenie nowych projektów.
W sumie to nie banalne projekty przychodziły mi do głowy podczas wykładów, które kończyły się złością i pretensjami do samego siebie "czemu ja tu siedzę, a nie rozwijam się w tym co wiem, że będzie mi potrzebne!?".

Taka myśl towarzyszyła mi bardzo często i powodowała, że nie za dobrze sobie z tym radziłem. Nie będę przedstawiał planu całego tygodnia, ale moim zdaniem studia ograniczały mnie w rozwoju nie tyle, że własnych zainteresowań, a bardziej w rozwoju głównej ścieżki zawodowej. Będąc na okresie próbnym ma to szczególne znaczenie dla mnie.
Zanim jednak podjąłem ostateczną decyzję, spędziłem mnóstwo czasu na przemyśleniach sprawy i próbach przewidzenia poszczególnych scenariuszy. Dodatkowo, nie wykluczam studiów na innym kierunku czy odczekania jeszcze trochę czasu na ponowne podjęcie się studiowania informatyki.

I w sumie "rzucenie studiów" to wcale nie powód do dumy, a wręcz przeciwnie. Uważam, że znowu zrobiłem krok w tył przez zaległości zebrane z lat szkolnych na wskutek spędzania czasu nad książkami komputerowymi czy w blasku monitora. Niestety zrobiło to swoje i zablokowało mnie co do nauki matematyki i fizyki, a to dodatkowo spotęgowało decyzję o porzuceniu studiów ;]

Jednak podjętej decyzji nie żałuję bo de facto to dzięki temu ślęczeniu przed komputerem i książkami - dzisiaj mam pracę, rosnące doświadczenie i to... bez "ukończonych studiów". Co z drugiej strony utwierdza w przekonaniu, że warto było zostać samoukiem i liczyć tylko na siebie :-)

Co przede mną?

...tego nie wiem. Natomiast wiem na pewno, że złapałem do programowania mocnego bakcyla. Wierzę w to co robię, coraz bardziej to lubię, a jednocześnie widzę cały czas efekty moich prac (choćby tak prymitywne jak w zakładce "Console" w środowisku programistycznym ;p). Codziennie rozwijam się o nowe doświadczenia, szlifuję umiejętności na różnych obszarach. A na pytanie "Co przede mną?" mogę patrzeć ze spokojem i optymistycznym nastawieniem. :-)

Z drugiej strony studia to nie koniec zmian, które mam zamiar wdrażać w mojej dotychczasowej codzienności. Taki okres przemyśleń to też motywator do realizowania czegoś dla siebie samego. Choćby poprzez tworzenie własnego poletka w Internetach pod własnym nazwiskiem i na swoich zasadach — czy warto będzie? Czas pokaże...

PS. Mam wielką ochotę spotkać teraz moich nauczycieli programowania z technikum i złośliwie uśmiechnąć się do nich. Z drugiej jednak strony, na samą myśl, że uczą oni w ten samo sposób kolejne pokolenia... to robi mi się słabo ;] 

porady programowanie inne

Komentarze

0 nowych
Sheep94   3 #1 18.11.2014 22:21

Gratuluję wytwałości pomimo tych "wspaniałych nauczycieli", wierz lub nie, ale tacy "nauczyciele" są w niemal każdej szkole przynajmniej jeden. Ja obrałem jednak drogę studiów dziennych, rozwijając się w domu po godzinach. Zobaczymy jak na tym wyjdę ;) Powodzenia w dalszej pracy i sukcesów samych :D

P.S. Jedyny sklep o niebieskich barwach z zółtymi napisami kojarzy mi się tylko Interia z layoutem przed zmianami :P trafiłem?

Autor edytował komentarz.
Frankfurterium   10 #2 18.11.2014 22:40

W sumie gratulacje na progu nowej drogi życia. No i nieco współczuję. Twoje życie zacznie przypominać gify z devopsreactions i thecodinglove (razem z Java Code Geeks codzienna lektura obowiązkowa) ;-]


Btw. nie wiem, jak z innymi językami, ale ostatnio panuje dziwny sezon łowczy na programistów Javy. Korpo podkupują sobie całe działy, a sami programiści dostają dziennie po kilka-kilkanaście uprzejmych propozycji stawienia się na milą pogawędkę. Słyszałem nawet, że rekruterzy zaczepiają studentów na korytarzach polibud i pytają, czyby czasem nie chcieli dorobić jako javowcy (i to nic, że nie znają języka).

xywa11   9 #3 18.11.2014 23:06

Chcesz powiedzieć, że w każdym liceum/technikum informatycznym tak jest? Za rok mam wybrać kierunek liceum i zastanawiam się właśnie nad IT.

A wpis świetny :P. Zawsze jak chcę wymienić takie osoby jak Ty opisałeś wyżej gryzę się w język i pytam samego siebie, czy chcę, by ich imiona szpeciły mój tekst :).

Autor edytował komentarz.
  #4 18.11.2014 23:15

@ GBM | Świetny artykuł - felieton. I jednak optymistycznie zachęca do próbowania w życiu. :-)

dripix   3 #5 18.11.2014 23:16

@GBM Świetny artykuł! Jak go czytałem, widziałem siebie w liceum. Wprawdzie był to tylko profilak "zarządzanie informacją", ale na lekcjach też mieliśmy zalążek "programowania" i też nauczyciela, który skutecznie do tego zniechęcił.

Dokładnie tak samo groził on "nie otrzymaniem promocji", a że poza tym, że prowadził przedmioty z profilu, był dodatkowo moim wychowawcą - musiałem użerać się z nim dosyć często.

Jednak nie dałem mu się w ten sposób zastraszać (bo nie znosiłem jak napawał się tym "że ma władzę" - chociaż nauczyciel i pedagog z niego marny). Przestałem chodzić na jego lekcje, pokazując, że nie ruszają mnie jego groźby i nim gardzę. Nie otrzymałem promocji - ale miało to ogromny plus. Grono pedagogiczne było zszokowane takim obrotem sprawy (bo wcześniej byłem jednym z lepszych uczniów, podnoszącym średnią) i wszyscy zobaczyli i dowiedzieli się, że to ja byłem ofiarą Pana nauczyciela.

Po tym incydencie wielu kolegów z mojej klasy potwierdziło głośno, że też ma / miało z nim niemały problem i Pana S. wyrzucono z pracy... Ja miałem jedynie rok w plecy, a on przekreśloną karierę. Nieskromnie powiem, że dzięki temu stałem się też małym bohaterem szkoły bo wszyscy odetchnęli z ulgą, że Pana S. już nie ma...

Jednak do rzeczy "nauczanych" przez pana S. już nigdy nie wróciłem i jakoś omijam je szerokim łukiem...

xomo_pl   21 #6 18.11.2014 23:48

@GBM pomyśl sobie, że pójdziesz na studia i też trafisz na takiego "nauczyciela" jak technikum :D

świetny tekst :)

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  21 #7 19.11.2014 00:28

Niestety ostatnio nie mam czasu na czytanie wpisów na blogu, ale po szybkim spojrzeniu na Twój wpis postanowiłem go przeczytać.

Naprawdę świetny tekst ;)

We wrześniu 2009 r. też rozpocząłem naukę w technikum informatycznym i mimo iż z programowania miałem 4 i 5, to poziom nauczania był bardzo niski, nauczycielka nie potrafiła i tak naprawdę nie miała co nam przekazać, prawie cała klasa nienawidziła tego przedmiotu, niestety aby mieć te lepsze oceny wszystkiego uczyłem się sam. Notatki mojej ukochanej pani "profesor" były nudne, wyglądały na tworzone metodą kopiuj i wklej z Wikipedii, najgorsze było to że sama zbytnio ich nie rozumiała.

Studia? Coraz częściej zastanawiam się czy jest sens wydawania pieniędzy na zaoczne, tym bardziej, że na wielu rzeczach się zawiodłem, a podejście dla studenta jest tragiczne. Przez co straciłem zapał do nauki, obawiam się, że ten semestr będzie tragiczny.

corrtez   12 #8 19.11.2014 01:25

@GBM
Swietny tekst. Gratulacje wytrwalosci. Co do studiów to zdazysz je jeszcze zrobic i co najwazniejsze w odpowiedniej uczelni bo to jest bardzo wazne.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #9 19.11.2014 06:01

@GBM
Brawo, naprawdę świetny tekst. Trzymam kciuki za ciebie i gratuluję samozaparcia.

PAMPKIN   11 #10 19.11.2014 08:43

Chciało by się rzec: od Komputer Świata do Świata Komputerowców. Luta!

GBM MODERATOR BLOGA  20 #11 19.11.2014 09:14

@Sheep94: Domyślam się, że wszędzie znajdzie się "czarną owcę" jak nie kilka, które skutecznie utrudniają życie... ;)

Nie, to nie Castorama. Firma to portal internetowy ;p

@Frankfurterium: Już dawno oglądam te gify :P

A co do Javy, to ciekawy temat... W sumie taką tendencję zauważyłem również na LinkedIn...

@xywa11: Nie w każdym, ale warto uzbroić się w pancerz cierpliwości ;)

@dripix Gratuluję, że pokonałeś nauczyciela. Szkoda jednak, że musiałeś poświęcić na to rok z życia...

@xomo_pll: I dlatego nie idę na studia! :D (żartuję ;p)

@Scorpions.B: Nie no, przeszedłeś już dwa semestry to trzeci też przejdziesz ;)

A sens studiów? To już sam musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie :P

@corrtez @Pangrys @PAMPKIN i reszta: Dziękuję serdecznie za dobre słowo :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #12 19.11.2014 09:38

Świetny tekst, brawo.. i powodzenia w realizacji swoich planów.

Autor edytował komentarz.
krzochalski   3 #13 19.11.2014 10:02

Programowanie to jedna z tych rzeczy, do których szkoły nie zdołały mnie zniechęcić. Pamiętam jak mając 12 lat napisałem pierwszą stronę internetową, mam jeszcze książkę, której używałem jako źródło wiedzy, kod pisałem w zeszycie bo nie miałem komputera, potem u kolegów przepisywałem to w notatniku do .html i w kafejkach dopiero wrzucałem to na serwery.

Potem przyszedł czas na JS, Ruby, trochę PHPa i się kręci :D

Autor edytował komentarz.
MiL-   9 #14 19.11.2014 10:05

Niestety programy nauczania to zwykle tragedia. Kiedyś na studiach miałem programowanie w C++ i w tym czasie od 2 lat pracowałem już jako programista C++. Na kolokwium dostawałem same 3 bo pytania były tak oderwane od rzeczywistości że szkoda gadać. Oczywiście wszystkie kolokwia były na papierze i jeżeli odpowiedź nie pokrywała się ze wzorcem to znaczyło że jest źle.

TrustNoOne   11 #15 19.11.2014 10:25

Historia jak u mnie. ;) Tylko ja w pracy poszedłem lekko inną stroną. ;) Także pamiętam nauczyciela "infy" z podstawówki. Mój rocznik jako pierwszy miał informatykę w szkole. Komputery dostaliśmy z dofinansowania SLD i się zaczęło... rysowanie domków w Paint... ;) Potem była obsługa kompa itp, jakieś suche informacje. Ze wszystkich zadań wywiązywałem się na 5 więc jeżeli coś zrobiliśmy szybciej na lekcji to mogliśmy iść do domu (informatyka to była nasza ostatnia lekcja). Czasami zostawaliśmy, aby pograć sobie w Dooma. :)
Po podstawówce LO (nie jestem z rocznika gimnazjów). Tam informatyka była już czym innym niż Paint, ale i tak niewiele się nauczyłem. Tzn była obsługa MS Office i mega szybkie łącze... modemowe. ;) Tam zaczęły się moje pierwsze przygody z "Prosiakiem", tworzeniu stron, komend pod DOSem itp. Generalnie nuda.
Na studia nie poszedłem bo nie mogłem znaleźć niczego co by mnie zaciekawiło. Udałem się do policealki.
Policealka to okres ciekawych rzeczy. Blałek i czasami piwka, ze znajomymi z klasy, gdzieś w okolicznym pubie. I ciężkich sprawdzianów z matematyki (tam dopiero polubiłem w 100% matmę z powodu tego jak nauczycielka ją wykładała, tam też zauważyłem, że to czego nauczyłem się w LO [mieliśmy wymagającego nauczyciela] na tym przedmiocie bardzo mi się przydaje w policealnej szkole) i nauki informatyki. Różnych jej aspektów, od sieci, poprzez programowanie (pascal, c+) po multimedia. Muszę przyznać, że mnie to zaciekawiło. Niestety, mała liczba godzin przeznaczonych na praktyczną naukę tych wszystkich rzeczy spowodowała, że nie zainteresowałem się tą dziedziną jeszcze bardziej. Co było fajne, że z sieci, multimediów itp nie pisałem żadnych sprawdzianów z powodu tego, że na lekcjach dość sporo się udzielałem.
W międzyczasie zacząłem praktyki, potem staż w Powiatowym Urzędzie Pracy jako asystent administratora. Na dzień dobry przywitano mnie wielką księgą Novela. Tam to dopiero były nudy.
Potem wojsko z wyboru, następnie praca u jednego z operatorów na słuchawkach przez kilka lat i w końcu wyjechałem za granicę. Dopiero poza Polską mogłem się zacząć rozwijać. Ukończyłem kilka kursów, dowiedziałem się nowych rzeczy, jednak chciałbym więcej. Chciałbym nauczyć się programowania, jednak nie bardzo wiem od czego zacząć, w sumie nie wiem od jakiego języka powinienem zacząć.

Na koniec powiem tylko jedno - szkolnictwo w Polsce leży i dogorywa. Nauczyciele w wielu przypadkach nie mają praktycznego pojęcia o tym czego mają nauczać (mam znajomego, który był przez jakiś czas nauczycielem informatyki i... jego wiedza jest bardzo słaba). Mam wrażenie, że wiele rzeczy w Polsce (szkolnictwo) robi się na odpieprz... Szkoda. Szkoda, bo jeżeli nie natrafi się na dobrego nauczyciela, który odpowiednio pokieruje to albo trzeba samemu się uczyć lub pozostać niespełnionym robić to czego się nie lubi. Ja należę do samouków.

Autor edytował komentarz.
  #16 19.11.2014 10:26

jeśli faktycznie nauczyciele byli tace, to szkoda. Widzę, że oceniali na zasadzie zerojedynkowej: działa-nie działa. Powinni jednak rozbijać problem na elementy składowe i oceniać każdy z osobna. Autor artykułu nie uwzględnia czegoś takiego jak podstawa programowa, z której realizację odpowiadają nauczyciele. Poza tym trudno sobie wyobrazić, aby lekcje były koncertem życzeń. Żeby były perle, pytony czy jawy. Ale dobrze przeprowadzony kurs C++ daje już dobrą podstawę aby samemu nauczyć się innych języków. Mimo wszystko warto kontynuować studia, bo wprowadzają inne spojrzenie na proces projektowania programów. Ciekawe jak autor postąpiłby na miejscu nauczyciela, jeśli po raz dwudziesty czy setny uczniowie robiliby te same trywialne błędy? Po prostu trzeba przycisnąć żeby nauczyli się pewnych reguł na pamięć. Uczeń, który coś dziubie w programach, sam uczy się na pamięć mimo woli, a ten, który przychodzi aby odwalić szychtę, nigdy się nie nauczy chyba, że zostanie przyciśnięty do muru.
Ogólnie wpis jest trochę sensowny, trochę wali samouwielbieniem a trochę pretensjami do Kosmosu za jego bezwzględność.

kaisuj   11 #17 19.11.2014 10:26

@xywa11: Obawiam się, że opisany przykład niestety można by przypiąć do większości szkół, w tym również szkół wyższych. Poza kilkoma najlepszymi uczelniami w Polsce, w większości przypadków nauczanie informatyki leży. W moim mieście jest kilka uczelni z kierunkiem informatyki (zarówno państwowe jak i prywatne) i wszędzie jest tak samo kiepsko. Programy są przeładowane masą niepotrzebnych rzeczy, a nauczycieli, którzy sami coś umieją albo im się chce jest jak na lekarstwo. Sam miałem na laborkach sytuację, w której przychodził nauczyciel na zajęcia i mówił: "Poczytajcie sobie w wikipedii co to jest SSH". No kurcze blade, na wikipedii to ja sobie mogę w domu poczytać i nie porzebuję do tego uczelni. Nie dziwię Ci się, że zrezygnowałeś, zwłaszcza jeśli udało Ci się znaleźć pracę, w której nauczysz się 100 razy więcej niż na tkiej uczelni. Dzisiejsze uczelnie (przynajmniej na kierunkach informatycznych) udają, że coś robią, że uczą. W większości rpzypadkóo, brakuje dobrych nauczycieli. Informatycy z wiedzą praktyczną wolą pracować za większą kasę w prywatnych firmach, a nie męczyć się na uczelniach. Dlatego często uczelnie dają 3-letni kurs matematyki, z elementami informatyki po licencjacie/inżynierce i nazywają to studiami informatycznymi. Nie teierdzę, że tak jest wszedzie, ale tak jest w większości uczelni w Polsce, a w szkołach tym bardziej.

  #18 19.11.2014 10:29

Niezły wpis, choć w połowie musiałem sobie zrobić przerwę, bo mną trzęsło...

Co do studiów, to wcale nie będę zachęcał do kontynuacji, bo sam nie wierzę w sens tego (sam rzuciłem swoje). Mimo to mogą się przydać (choć sam uważam, że to nie ma sensu). Czasem pracę można zacząć, ale brak inż. może być blokadą na drodze dalszego awansu.

#r2d2#   11 #19 19.11.2014 10:51

Świetny wpis :-)
Mam wrażenie, że lekcje informatyki wyglądają tak w większości szkół. W moim liceum na rozszerzonej informatyce facet "tłumaczył" nam przemianę fazową jakichś pierwiastków i kazał liczyć całki (był fizykiem). Przez 3lata nie zdobyłem ani grama praktycznej wiedzy. Teraz zacząłem studia i mam nadzieję, że będzie lepiej. Chociaż przedmioty typu socjologia albo filozofia na studiach technicznych potrafią dobić człowieka.

Kuragari91   10 #20 19.11.2014 10:52

Mógłbym zmienić tytuł z programisty na grafika i mógłbym opisać siebie. Zajęcia z programowania się zgadzają z moją szkołą, no chyba, że trafiło się na prawdziwego zapaleńca, albo na profil programowania. W moim przypadku, zawsze trafiam na administrację, z braku chętnych moim kierunkiem. W ten sposób na moim CV widnieje certyfikat Cisco i Autodesk-u. Ale postanowiłem hobbistycznie uczyć się grafiki, robiąc kilka rysunków na zajęciach z motywacji i w wolnym czasie zerkać na projektowanie stron, a jak na razie kończę administrację sieciami, gdzie będę na początek pracować.

zac7   2 #21 19.11.2014 10:59

Hah! Widzę podobną sytuację jak u mnie :) Ja w gimnazjum złapałem bakcyla na PHP więc jak poszedłem do technikum to miałem już jakieś podstawy programowania i przez te 4 lata przebrnąłem przez Pascala, C++ i C++ Buildera (środowisko oczywiście w wersji 6) ale momentami łatwo nie było. Głupota i niewiedza nauczycieli jest straszna. Mój nauczyciel programowania miał taki stary zeszycik, w którym miał spisane wszystkie programy, które nam dawał do robienia. Pamiętam jak w c++ builderze (kombinowałem raczej sam niż z pomocą nauczyciela bo on niewiele wiedział, no ale od czego jest wujek Google) doszedłem do etapu wyświetlenia message boxa i zobaczył to mój nauczyciel... był tak zaskoczony, że można coś takiego zrobić, że zapisał sobie jego składnię w tym swoim magicznym zeszyciku... nie muszę mówić jak bardzo mnie zamurowało :)
Ze studiów informatycznych tak samo zrezygnowałem i szczerze powiem że była to bardzo dobra decyzja. Mnóstwo czasu marnowałem na zajęciach a mogłem go poświęcić na naukę jakiegoś frameworka itp i wykorzystać to w pracy. Uczelnie wyższe (nawet te najlepsze) to też jedna wielka ściema. Programowania uczyłem się na własną rękę, studiów nie skończyłem, a od kilku lat pracuję jako programista. Najważniejsze to mieć świadomość, że trzeba dalej uczyć samemu nowych rozwiązań, frameworków itp żeby nie zostać w tyle jak ci nasi nieszczęśni nauczyciele.

zmyslowasowa   6 #22 19.11.2014 11:07

@TrustNoOne: W takim razie polecam: http://www.superbelfer.net

  #23 19.11.2014 11:30

Lol, przeciwności losu? Nie bądź żałosny, opisując takie "przeciwności losu" i jeszcze się tak bardzo żaląc.

TrustNoOne   11 #24 19.11.2014 11:35

@zmyslowasowa: Z tego co wiem, to większość moich dawnych nauczycieli już nie pracuje w szkołach. Pozostali tylko nieliczni i to niezwiązani z informatyką. Swoją drogą - widząc link ucieszyłem się, że znajdę jakiś fajny poradnik od czego zacząć naukę programowania, z jakimiś konkretnymi przykładami itp. No ale nic. Dzięki za podpowiedź odnośnie nauczycieli.

yarek35   4 #25 19.11.2014 11:36

Super wpis. Powodzenia

  #26 19.11.2014 11:50

wiem coś o tym. miałem z programowania gościa, który rozerwał kartkę na kawałki, rozpisał oceny zgodnie z krzywą Gaussa i kazał losować sobie ocenę. Albo mówił, że ostatnio pisaliśmy kartkówkę i mamy podać oceny jakie dostaliśmy... oczywiście wszystkie z głowy. klasa była na tyle zdemotywowana do nauki, że wszystkim pasowało to rozwiązanie, byle tylko przetrwać bez większych problemów...

GBM MODERATOR BLOGA  20 #27 19.11.2014 11:56

@krzochalski: Na kartki też przepisywałem kod, ale doszedłem do wniosku, żę... już lepiej pisać je do źródeł w systemie, niż na kartkę. Po co dwa razy przepisywać to samo? :P

@MiL-: Niestety... na pierwszym kolokwium z programowania, dostałem 4.5 za algorytmy. Ale na wykładach... czułem się jakby Pani opowiadał o programowaniu w ujęciu Commodore'a, Spectrum z użyciem BASIC czy Pascala - bo każdy bajt pamięci jest mega istotny... ;)

@TrustNoOne: Ja motywowałem się tym tekstem: http://gynvael.coldwind.pl/?id=238.

Jest naprawdę bardzo pomocny, a jednocześnie pokazuje kilka dróg rozwoju. Nie napisał go byle kto, tylko bardzo doświadczony programista rozwijający się w wielu dziedzinach, więc... imho powinieneś rzucić na to okiem :)

@glos z drugie strony: Fakt, podstawa programowa zakłada co zakłada. Ale podejście nauczyciela jest bardzo istotne ;-)

Wiadomo, że nawet i Pascalem da się zaszczepić w uczniu odpowiednie paradygmaty i pozytywne nawyki, profitujące w dalszym programowaniu. Ale nie formą taką, która demotywuje jedynkami, atmosferą... Nie ważne, że nauczyciel uczy to po raz 20-30 czy setny... To jest jego zawód, który sam sobie wybrał ;)

Dodatkowo, nie uważam aby nauka programowania polegała na wkuwaniu... Najważniejsze, to nie pamiętać wszystkie funkcji danej biblioteki - tylko rozumieć, do czego służy, gdzie najlepiej je stosować i dlaczego. Imho takim rozumowaniem posługuje się programista ;)

@kaisuj: Z tym SSH to jakaś masakra... Podobnie też miałem w technikum na systemach, wszystkie tematy sami mieliśmy sobie ogarnąć w formie tworzonych przez nas notatek. Bardzo mało było pokazanych praktycznych ujęć, choćby takiego logowania po SSH, pokazania konfiguracji... Moze w sumie nauczyciel tego nie umiał? Kto wie ;)

@Wicu: Trzęsło?

Studia mogą się przydać, fakt - boję się właśnie scenariusza z "blokadą awansu", ale... czas pokaże czy wymagany jest konkretny kierunek czy jedynie status wyższego wykształcenia.

@zac7: Dokładnie tak samo ja teraz myślę jak Ty w trakcie Twoich studiów ;)


Dzięki Wszystkim za dobre słowa! :-)

  #28 19.11.2014 12:08

Klękajcie narody... przeczytałem ten felieton i komentarze pod nim i... jawią mi się kandydaci do napisania kolejnej wersji kalkulatora wyborczego BIS dla PKW....
Jeśli pomylił pan blok "blok wyjścia/wejścia" z "blokiem operacyjny" to znaczy, że algorytm był zły - nie wdrożył by Pan z sukcesem projektu, który zawierałby taki błąd - chyba, że za sukces uznaje Pan otrzymanie zapłaty.

Nie znam Pana osobiście, nie znam Pana uzdolnień i predyspozycji, więc jest wielce prawdopodobne, ze część z mojej wypowiedzi będzie dla Pana niesłusznie krzywdząca....
Niestety jednak widząc opis Pana kariery i nauki oraz obserwując rynek firm produkujących oprogramowanie, jestem zdania, że produkowane są buble i jak na dłoni ujawnił Pan przyczynę - część tej winy nieświadomie biorąc na siebie.
Czas trwania projektów skracany do kuriozalnych rozmiarów, oszczędzanie na zasobach ludzkich - to proszenie się w tej dziedzinie o poważne kłopoty.

Jak można zajmować się programowaniem interfejsów opartych o bazy danych niewiele o nich wiedząc? Nie wiedząc, a to się wynosi ze studiów, czym są struktury danych, indeksy różnych rodzajów, optymalizacja operacji IO....
Oczywiście można nabyć pewnej sprawności przez praktykę, podglądanie pewnych gotowych już rozwiązań, uczenie się na własnych błędach, ale prawda jest taka, ze nigdy nie będzie Pan wiedział "JAK" i "DLACZEGO". A niestety to jest kwintesencja dobrego specjalisty w każdej dziedzinie IT....

Jest taki inżynierski żart: "Teoria jest wtedy kiedy wszystko wiemy, ale nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, ale nikt nie wie dlaczego.
Tutaj łączymy teorię z praktyką - tu nic nie działa i nikt nie wie dlaczego… "

Tak do przemyślenia....

GBM MODERATOR BLOGA  20 #29 19.11.2014 12:34

@Anonim (niezalogowany): Szanowny Panie,

Specjalnie zaznaczyłem, że tylko ostatni blok sobie pomyliłem, a reszta algorytmu była poprawna i czytelna. Każdy się przecież może pomylić, a w realnym projekcie - kolega z zespołu rzuci okiem, zauważy i poprawi. I działa to w drugą stronę - ja zauważę jego błąd i poprawię. Oboje oczywiście, mówiąc sobie o tym. Mylić się przecież, jest rzeczą ludzką.

Dodatkowo, takie podstawowe (i nie tylko) błędy, są w dużej większości wychwytywane przez narzędzia, które stosuje się przy programowaniu. Choćby w środowisku programistycznym - duża część jest uproszczona przez funkcje, dodatki itd. Także nie radykalizowałbym tutaj sukcesu projektu, na prostych błędach, które jeszcze łatwiej się wychwytuje i nikt nikogo za to nie karze ;-)

Nie do końca rozumiem stwierdzenie, że "część tej winy nieświadomie biorę na siebie". Jak też porównanie mojej kariery do przytoczonych przez Pana skróceń czasu trwania projektów i oszczędzaniu na zasobach ludzkich - w tekście nie wspomniałem przecież o takich sprawach.

A co do teorii... Proszę mi uwierzyć, ale na studiach dowiem się zdecydowanie mniej o tym co to są "struktury danych, indeksy różnych rodzajów, optymalizacja operacji IO.... ", niż z ogólno-dostępnej literatury, dokumentacji czy wszelakich opracowań. A niektóre z tych materiałów dydaktycznych... dostępne są za darmo w Internecie.

Osobiście, programowanie jak też szereg innych dziedzin, uczyłem i uczę się przede wszystkim w oparciu o książki i dokumentacje - dla mnie nie ma lepszego źródła wiedzy dla tych specjalności.
Ponadto sporo moich kolegów, w tym kilku cenionych w branży specjalistów - w podobny sposób zdobywali i utrwalali wiedzę i jak widać... da się! :-)

To też tak do przemyślenia...

PS. Co do stwierdzenia, że jawią się tutaj Panu kandydaci do napisania kolejnego bubla typu "kalkulatora wyborczego BIS dla PKW", a deklarują oni, że rzucili studia. W tym celu, chciałbym gwoli ścisłości podkreślić, że autorka/autor tego kalkulatora to... (podobno świeży) absolwent politechniki :-)

  #30 19.11.2014 12:56

Rozumiem, że będzie Pan bronił swojego podejścia... OK.
Tylko widzę, ze nadal nie rozumie Pan użytych przeze mnie argumentów...
I to mnie smuci...

"Specjalnie zaznaczyłem, że tylko ostatni blok sobie pomyliłem, a reszta algorytmu była poprawna i czytelna"
A ja specjalnie Panu to podkreślam, ze jednem blad w algorytmie przekresla algorytm jako poprawny!!! To jest operacja zero-jedynkowa!!!

"kolega z zespołu rzuci okiem, zauważy i poprawi. "
To z kolei pokazuje, ze to czym się Pan zajmuje, to nie są projekty informatyczne! Wie Pan czym są scenariusze testów?

"Dodatkowo, takie podstawowe (i nie tylko) błędy, są w dużej większości wychwytywane przez narzędzia"
Pan myli projektowanie algorytmu (zapis blokowy - vide notacja UML) z programowaniem.... Rozumie Pan, że myli Pan podstawowe pojęcia i paradygmaty?

"Nie do końca rozumiem stwierdzenie, że "część tej winy nieświadomie biorę na siebie"."
To proszę analizować dalej.....

"niż z ogólno-dostępnej literatury, dokumentacji czy wszelakich opracowań. A niektóre z tych materiałów dydaktycznych... dostępne są za darmo w Internecie. "
I tam jest cała analiza matematyczna b-tree, clastra itd.... taaaak... szczegolnie w dokumentacji Oracla hehehehe


"W tym celu, chciałbym gwoli ścisłości podkreślić, że autorka/autor tego kalkulatora to... (podobno świeży) absolwent politechniki :-)"
Dlatego nie dyskutowałem z Pane o poziomie nauczania, tylko z tym jakie wnioski dla siebie z tego poziomu Pan wyciągną..... Różnica diametralna...

Nie chce tu wyjsc na starego pryka akademickiego, bo ani tak staro się nie czuję, ani z uczelniami, poza goszczeniem w ich murach nie mam nic wspólnego...
Tylko środowisko developerskie znam od podszewki, widzę kogo i dlaczego się zatrudnia, widzę jak prowadzone są nawet duże projekty i ... krew mnie zalewa....
W tym środowisku nikt nie bije się w pierś, za grosz oceny własnych możliwości czy nawet predyspozycji. Jakoś to będzie, klient zapłaci, a później wydamy wersje z poprawkami.
Że czas jest NIEREALNY? Że nie mamy kompetencji aby projekt zrealizować? A kto by się tym przejmował - przecież możemy się nauczyć w trakcie jego tworzenia. I tak dalej i tak dalej....
Nie wierzy Pan - proszę odszukać w sieci list rozżalonego prezesa Górala z Asseco, gdy jego firma nie wygrała w przetargu na rozwijanie i serwis systemu w PZU....
Pan niestety powiela wiele z tego schematu myślenia....

Aha - to jest trend światowy a nie tylko polski....

Viperoo   8 #31 19.11.2014 12:59

Powodzenia ;)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #32 19.11.2014 13:46

@Anonim (niezalogowany):
"ja specjalnie Panu to podkreślam, ze jednem blad w algorytmie przekresla algorytm jako poprawny!!! To jest operacja zero-jedynkowa!!!"

Owszem, algorytm nie jest wtedy poprawny, ale rozumiem, że według Pana - nie da się go już naprawić? Czytając Pana słowa, przeszła mi przez głowę myśl, że chyba pomylił Pan zawód programisty z saperem, skoro nie można się pomylić... ;-)

"To z kolei pokazuje, ze to czym się Pan zajmuje, to nie są projekty informatyczne! Wie Pan czym są scenariusze testów? "

Nieeee... To tylko pomysły rzucone w eter i jak chcemy wiedzieć, czy coś ma sens - to wychodzimy przed firmę i pytamy przypadkowych przechodniów o zdanie... Bardzo proszę, jak chcemy normalnie rozmawiać - to bez arogancji i z merytoryką.

"Pan myli projektowanie algorytmu (zapis blokowy - vide notacja UML) z programowaniem.... Rozumie Pan, że myli Pan podstawowe pojęcia i paradygmaty?"

A Pan skupia wszystko wokół tego przykładowego algorytmu, a nie patrzy na całość. Kiedy ja mówię o wszystkim, Pan uczepia się jednego poziomu. To chyba nie tak powinno wyglądać ;-) (UML - jest mi znane).

"To proszę analizować dalej..... "

...To proszę być bardziej elastycznym w myśleniu i wypowiadaniu się w poruszanym temacie.

"I tam jest cała analiza matematyczna b-tree, clastra itd.... taaaak... szczegolnie w dokumentacji Oracla hehehehe "

Rozumiem, że wykładowcy uczelni wyższych to istoty, które narodziły się z arcywiedzą co do technologii Oracle'a itp.? Rozumiem też, że według Pana specjalistyczna wiedza, którą posiadają wykładowcy jest niemożliwa dla mnie do zdobycia? W takim razie idąc Pana tokiem rozumowania, to współczuję tym biednym ludziom pracującym za takie małe pieniądze na uczelniach, a posiadających TAKĄ SPECJALISTYCZNĄ wiedzę :D

Coraz zabawniejsze są Pana sformułowania, wychodzi Pan dokładnie na takiego starego pryka akademickiego, co w dalszej części komentarza Pan zaprzecza. Dlatego też, odechciało mi się odpowiadania Panu na dalsze kwestie. Proszę mi wybaczyć mój wybór, ale... praca sama się nie wykona ;-)

bjonczy   3 #33 19.11.2014 14:22

Ja miałem to szczęście, że jak w liceum tak na studiach trafiałem na ludzi, którzy mówili "nadajesz się do tego jak nikt inny". Takie słowa potrafią zmotywować. I któryś rok już pracy zawodowej leci i ciągle mi mało wrażeń i nowych rzeczy. Ciągle czuję się jak dzieciak w szkole z wielkimi oczami wpatrujący się w nowości programistyczne :)

analfabeta11   3 #34 19.11.2014 14:47

A ja odnośnie tej nauki powiem tyle, że jak ktoś chce to może. Przykładem jest autor wpisu.
A co do samych nauczycieli... nie wszędzie tak jest. Moi nauczyciele (2 ich łącznie było) w technikum mieli chyba komputery zamiast mózgów. Nie było metody, żeby ich zagiąć (na naszym poziomie wiedzy) w jakiejkolwiek dziedzinie informatyki. No i oczywiście mieliśmy system zero-jedynkowy. Program działa - 5, nie działa - 1. Bardzo dobrze się to sprawdzało i jestem szczęśliwy, że tak właśnie było.

  #35 19.11.2014 14:51

"Owszem, algorytm nie jest wtedy poprawny, ale rozumiem, że według Pana - nie da się go już naprawić?"
No więc go pąn poprawiał - na kolejnych poprawkach z testu.... O co ma Pan żal... Ciekawe do kogo...

"Czytając Pana słowa, przeszła mi przez głowę myśl, że chyba pomylił Pan zawód programisty z saperem, skoro nie można się pomylić... ;-) "
Nie - ponieważ nikt Pana przez to ze szkły nie wywalił - kazał się douczyć i podejść do testu ponownie. Znowu popełnia Pan bład "algorytmiczny" w swoim rozumowaniu - ten błąd ma pokłosie w niekończących się usterkach oprogramowania. Tak się je właśnie tworzy - "przecież nie jestem saperem i mogę się pomylić". To się nazywa nonszalancja....

Coś Panu opowiem - kiedyś też byłem programistą. Pewnego dnia, zarząd spółki zebrał się ze mną na 'rozmowę dyscyplinującą". Okazało się bowiem, że odstaję o 1/3 od średniej w firmie w ilości obsłużonych miesięcznie zadań....

Jakież było moje rozbawienie, gdy biorąca w tym spotkaniu jedna z analityczek, wyciągnęła listy zadań, ale z przestrzeni kilku miesięcy... Co się okazało - moje zadania w danym miesiącu określone statusem "zrealizowane, przekazane do klienta" w następnych miesiącach pojawiały się sporadycznie jako ponownie otwarte.... A u moich kolegów, niestety w przerażających ilościach.
Po przeprowadzeniu analizy, ale nie na miesięcznym a półrocznym wycinku czasu, okazało się, ze mam najwięcej zadań ze statusem "zamkniete, przekazane do klienta"...
Aleeeeee... to wcale zarządu mojej firmy NIE USATYSFAKCJONOWAŁO. A dlatego, ze rozliczała się z odbiorcami na podstawie częściowo zryczałtowanej kwoty za serwis, a częściowo za wykonane zadania. Interesem biznesowym firmy było więc nie oddawanie sprawdzonych rozwiązań ale ich ilość....
Ponieważ moja miesięczna "wydajność z hektara" się po tej rozmowie nie zwiększyła, to postanowiliśmy się rozstać za porozumieniem stron.

"A Pan skupia wszystko wokół tego przykładowego algorytmu, a nie patrzy na całość."
Bo ten przykład wiele mówi o sposobie Pana myślenia!!!!

"Rozumiem, że wykładowcy uczelni wyższych to istoty, które narodziły się z arcywiedzą co do technologii Oracle'a itp.?"
Boże... nawet tego prostego przykładu Pan nie zrozumiał? B-drzewo TO STRUKTURA. Oparta o teorie grafów, gdzie dokładnie można modelować pod kątem wydajności metodami MATEMATYCZNYMI wydajność jej funkcjonowania... Analogicznie ma się z innymi indeksami oraz sposobem organizacji danych w bazach danych - to jest MATEMATYKA!!!!

Mój wykładowca od algebry abstrakcyjnej miał jednak rację... Prawdziwymi informatykami, są jedynie matematycy, od biedy fizycy (bo aparat obliczeniowy mają na dobrym poziomie)...
Pan ma pojęcie czym jest przestrzeń zupełna, policzalność?
A to są podstawy podstaw projektowania struktur i algorytmów....

"W takim razie idąc Pana tokiem rozumowania, to współczuję tym biednym ludziom pracującym za takie małe pieniądze na uczelniach, a posiadających TAKĄ SPECJALISTYCZNĄ wiedzę"
Znów nie wie Pan o czym mowi.... Większość moich wykładowców była doradcami w koncernach informatycznych... Czy były tam niedojny? Oczywiście... Ale dało się je obejść aby nie uprzykrzały życia...

Ja nie wątpię, ze używając któregoś z frameworków JEE jest Pan w stanie napisać całkiem dobry program... Mówię tylko, ze Pan nie rozumie pewnych podstaw, dlaczego to co Pan napisał działa i zadziała też w określonych warunkach. Bo stwierdził Pan, ze nauka tego jest Panu zbędna....

  #36 19.11.2014 15:10

do GMB...

Dobreprogramy.pl wcieły mi obszerny komentarz, nie będę się na niego ponownie silił...

Powiem w skrócie - jest Pan z tego pokolenia ludzi, dla których informatyka to nie jest gałąź matematyki - to widać, słychać i czuć... Dodam - niestety.

  #37 19.11.2014 15:12

Bardzo ciekawa historia! W dodatku podobna do mojej ;) Też przerwałem studia, teraz mam własną firmę i radzę sobie nieźle.

zac7   2 #38 19.11.2014 15:36

@analfabeta11 Masz rację, że nie wszędzie tak jest ale niestety w większości przypadków tak to wygląda. Sam miałem w szkole ok 6-7 nauczycieli przedmiotów zawodowych ale większość się niestety nadawała co najwyżej do "pchania karuzeli po sezonie" a z informatyką mieli wspólnego niewiele, potrafili jako tako obsługiwać komputer, a ich wiedza zatrzymała się x lat temu. Co prawda miałem jednego nauczyciela, który na prawdę miał niezłą wiedzę i potrafił nauczyć, a jeśli czegoś nie wiedział to przynajmniej się przyznawał i szukał informacji na dany temat. Reszta niestety ściemniała, że się "nie da" albo żeby im nie przeszkadzać w lekcjach...

@GBM Cieszę się, że nie jestem jedyny :) Podjęcie tej decyzji zajęło mi sporo czasu. Wszyscy w okół cały czas mi powtarzali "skończ studia, bo papierek, bo to czy tamto". Też studiowałem zaocznie na prywatnej uczelni, nie byłem z niej zadowolony kompletnie, bo okazało się, że ma tylko renomę na rynku a poza tym jest tam taki bajzel jak na każdej innej uczelni. Na tygodniu praca, czasem jakieś prywatny projekt wpadł, masę czasu musiałem poświęcać na rzeczy ze studiów, które były mi potrzebne jak rybie ręcznik, potem w weekendy zjazdy (zazwyczaj całodniowe) i wpada się w taką pętle, że człowiek nie ma czasu dla siebie, a to męczy psychicznie po jakimś czasie. Nie było opcji żeby jeszcze dodatkowo doszkalać się z czegokolwiek we własnym zakresie, a nawet jak chwila się znalazła to byłem tak zmęczony psychicznie, że po prostu się już nie chciało nawet. Już pomijam fakt, że uczelnia brała za to sporo hajsu.
Moim zdaniem nie warto tylko dla papierka studiować, czasem dużo więcej można zdziałać samemu - tylko jak wiesz, trzeba chcieć :)

kaisuj   11 #39 19.11.2014 16:12

@Anonim (niezalogowany): Sęk w tym, że w dzisiejszych czasach takiej wiedzy nie wynosi się ze studiów. Prędzej taką wiedzę posiądzie się w pracy, pracując przy projektach pod nadzorem bardziej doświadczonych osób. Niestety taka jest rzeczywistość nauczania. Zaznaczam, że są pozytywne wyjątki.

  #40 19.11.2014 16:39

kaisuj......

Widzisz, ja kończyłem pięcioletnie studia mg inz... trzy lata niemal samej matmy i fizyki... Gdy szedłem do pierwszej pracy, musiałem przekonywać ludzi, a na szczęście trafiłem na rozsądnych, ze nauczenie się produktywnego obsługiwania jakiegoś RADa czy notacji językowej, to ok 2 tygodni. Na szczęście wybierałem duże środowiska ERP (takie skrzywienie - lubię modelowanie proesów biznesowych) gdzie środowiska były oparte już o pełna obiektowość i polimorfizm... Szynko się więc okazało, ze nie mam problemu ze strukturami i zarządzaniem nimi, z późnym wiązaniem włącznie, czy dana odmiana notacji SQL....

Ale faktycznie moi koledzy często napotykali na mur niezrozumienia - "Pan w Delphi nie kodował? A nie, to dziękujemy..." I tak dalej...
Powstał wówczas mit, ze polskie uczelnie techniczne nie kształcą inżynierów na rynek pracy....
Co było tylko minimalnie prawdziwe - owszem, Ci ludzie mieli często problem w podejściu do realizacji projektów, nie byli nakierowani na wynik itd, ale wnioski naszego biznesu były inne - ci ludzie nie umieją kodować w określonych narzędziach, administrować daną bazą danych itd....

Doszło do tego, ze na moich studiach na pierwszym roku wprowadzono przedmiot - WDUK - wprowadzenie do użytkowania komputerów. Bo kadra wykładowcza miała dość uwag swoich znajomych i rodziny, ze przyszedł do nich student z ich wydziału i nie umiał postawić systemu operacyjnego ;)

Gdy swego czasu zobaczyłem, ze politechniki papugując styl zachodni wprowadziły dwustopniowe studia przyjrzałem się ich programowi... i zadrżałem.... Zrobiono to po brzytwie - czyli zaczęto kształcić koderów, adminów i tak dalej na pierwszym stopniu (posługując się jednak często starymi systemami - bo te miała "produkcyjnie" opanowane kadra wykładowców), a na drugim stopniu... powielano program pierwszego stopnia...

Zgodziłbym się nawet z wprowadzeniem studiów dwustopniowych, ale z innym programem!!
A teraz mamy ni psa ni wydrę...

Mnie w dużej mierze pomogło to, ze brałem udział podczas wakacji pomiędzy 2 i 3 rokiem w bardzo ciekawym projekcie badawczym w bardzo dużym przedsiębiorstwie. Tak - projekt badawczy był stricte informatyczny :)
Wówczas dopiero przejrzałem na oczy, widząc, ze te wszystkie narzędzia matematyczne, które wbijano nam do głowy - jak najbardziej mają zastosowanie w życiu.

Myślę, ze GBM miał pecha - w swoim rozumieniu czym jest informatyka nikt mu nie pomógł, więc GBM postanowił znaleźć winnego i wytłumaczenie dlaczego to wszystko jest mu niepotrzebne....
Szkoda.

aragorn9   8 #41 19.11.2014 16:40

@GMB Widzę, że jesteśmy rówieśnikami ;) Różnica jest jednak taka, że ja idąc do technikum nie wiedziałem co to programowanie, bałem się tego jak nie wiem, a to właśnie w technikum zostałem nim zarażony (i nie powiem same technikum odwiedzam czasami i wspominam te lata z nauczycielami ;) )Moją przeciwnością byli koledzy którzy twierdzili, że nigdy nie będę programistą. Jakże bardzo się pomylili gdyż 2 miesiące po maturze zdobyłem pierwsze zlecenie, dziś dalej pracuję jako freelancer otrzymując coraz większe zlecenia ;)

#r2d2#   11 #42 19.11.2014 16:46

Pan Anonim jest chyba szczęśliwą osobą, która zawsze trafiała na dobrych nauczycieli, bo kompletnie nie rozumie o co chodzi we wpisie. Albo jest takim sobie nauczycielem, któremu sprawia radość nękanie uczniów ocenianiem zero-jedynkowym. A przecież każdy człowiek popełnia błędy, a już zwłaszcza w trakcie nauki.

  #43 19.11.2014 17:02

r2d2.... patrz, a sądziłem, że z treści moich postów jasno wynika, iż nie zajmuję się edukacją, co niemal explicite napisałem....

Moja nauczycielka informatyki w liceum była alkoholiczką niezdolną nauczyć czegokolwiek sensownego, chociaż miała bardzo dużą wiedzę jako matematyk.... Po prostu ta choroba jej to uniemożliwiała...

A czy jestem szczęśliwy... To zupełnie nie zależy od mojego pojmowania informatyki, ale od tego, czy moje dzieci są zdrowe, czy udało mi się ładnie wyremontować podłogę w pokoju, czy było dużo kopnego śniegu podczas wypadu na narty itd....

Savpether   6 #44 19.11.2014 17:07

@Anonim (niezalogowany): "Mówię tylko, ze Pan nie rozumie pewnych podstaw", których nauczycielom akademickim nie chce się tłumaczyć i wymagają ich znajomości.

Pana komentarze zawierają teorię tego, jak powinno wyglądać nauczanie na technicznych uczelniach wyższych, ale niestety są dalekie od tego, jak to wygląda w praktyce. Przeszedłem Informatykę na wydziale ETI na PG i nikomu nie życzę tego samego. BTW wizyty u psychologa mieliśmy darmowe, sponsorowane przez wydział. Wydział jest nazywany wydziałem samobójców, bo w krótkim odstępie czasu dwóch studentów popełniło samobójstwo, a trzeci zarąbał profesora toporem. Ja na szczęście obyłem się tylko jednym załamaniem nerwowym. Powiem Panu, jak to dzisiaj wygląda - jest pewna ilość przedmitów na semestrze, z czego jeden lub dwa są po to, aby oblać studentów, a reszta jest łatwa. Dlaczego tak się dzieje? Kasa. Za poprawkę przedmiotu się płaci i to srogo. Za drugim lub trzecim razem Cię puszczą, ale na osobie wyciągają z 1500 zł.

Podczas studiów pracowałem w firmie, która implementowała autorskie rozwiązania w dziedzinie urządzeń elektronicznych. Czas, który tam poświęcałem nie mogę uznać za stracony. Pracowałem ramię w ramię z inżynierami, którzy ukończyli przeróżne Politechniki. Moim zadaniem była praca w Assemblerze i C. Wykorzystywaliśmy assembler otwarto źródłowy NASM, miał nieco inne zasady dotyczące tworzenia kodu, ale nie odbiegał tak bardzo od Microsoftowego MASMa. W tym samym czasie na studiach mieliśmy przedmiot, który nazywał się Architektura Komputerów i opierał się właśnie na tworzeniu algorytmów w Assemblerze. Zdawałem go 3 razy przy czym 2 razy za poprawki płaciłem. Powód? Niewystarczająca znajomość praktyki :) Przykład pozostawiam do Pańskiej analizy. Dopowiem tylko, że z ćwiczeń miałem 17pktów/25pktów (pisanie w Assemblerze na KARTCE), a z zajęć laboratoryjnych 24 pktów/25 pktów (pisanie w Assemblerze na komputerze). Były egzaminy z których dostawałem ledwo 7 pktów/50 pktów.

Mogę też podać drugi - Algorytmy i Struktury Danych. Na projekcie jeden z prowadzących potrafił udupić za rzekomy plagiat. Mieliśmy trzy projekty, pierwszy zrobiłem, za drugi dostałem niby plagiat, a trzeciego nawet nie oddawałem z jasnej przyczyny. Z projektu miałem 20pkt/100pktów, żeby zaliczyć przedmiot potrzebowałem 150 pkt. Wystarczy powiedzieć, że z innym prowadzącym na laboratoriach (Pan Joachim Erdei - jeden z lepszych nauczycli, jakich w życiu miałem) ocenił ostatecznie moją pracę na 83 pkt/100 pktów, a na egzaminie otrzymałem od Profesora Manuszewskiego 93 pkt/100 pktów. Przedmio zaliczyłem, ale projekt napsuł mi nie mało krwi za rzekomy "plagiat".


I żeby dobić do trójki - trzeci przykład. Aby egzamin został uznany za ważny musi go zaliczyć conajmniej 10% studentów. U nas na uczelni, jak zaliczyło mniej niż 10% to próg był obniżany o tyle, aby dobić do 10% ;)

Autor edytował komentarz.
  #45 19.11.2014 17:17

"Aby egzamin został uznany za ważny musi go zaliczyć conajmniej 10% studentów. U nas na uczelni, jak zaliczyło mniej niż 10% to próg był obniżany o tyle, aby dobić do 10% ;)"
Pozwoli Pan, że skomentuję tylko ten fragment...
Widać że uczelnia brała dopłaty z UE na edukację - tam, aby tego finansowania nie uwalić są te progi i punktacje...
I to się nazywa polska implementacja zasad europejskich - szkoda gadać.
I co mogę powiedzieć? Szkoda...

Jusko   13 #46 19.11.2014 17:22

Moim zdaniem @Panem Anonimem (niezalogowany) nie ma się co przejmować - z takim podejściem to komputery, informatyka czy wiele dziedzin edukacji w ogóle, powinny być nadal tylko dla brodatych nerdów bez życia, czyli gdzieś w zaciszach akademickich, a nie dla szarych ludzi ;-)

Jego opinię - akceptuję jako argumenty w dyskusji. Jako życiowość - kompletnie przeterminowane poglądy :-)

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  20 #47 19.11.2014 21:26

@Jusko: Podpisuję się pod Twoimi słowami :-)

@zac7: I vice versa. Komentarze zamieszczone pod moim wpisem, tylko utwierdziły moje optymistyczne przekonania, a zwłaszcza te opisy własnych przeżyć :)

Co do tej pętli obowiązków, niwelującej wolny czas... niestety już zaczynałem to czuć na własne skórze, a to był dopiero początek...

@Anonim: Proszę Pana, proszę wybaczyć, ale nie mam ochoty sprzeczać się w nieskończoność i na siłę przepychać się argumentami. Pan wie swoje, utrzymując stricte akademickie podejście w szczególnym uwzględnieniu matematyki w informatyce. Ja natomiast preferuję podejście polegający na praktyce, która poprzez szlifowanie umiejętności i zdobywanie wiedzy - pozwala cały czas kształtować coraz lepsze cechy programistyczne, administracyjne itd. Nie sądzę, aby któryś z nas przekonał drugiego ;)

@aragorn9: Czyli najważniejsze, że słuchałeś własnego głosu serca i kierowałeś się rozumem, a nie opiniami innych. To bardzo cenna cecha!

mikolaj_s   14 #48 19.11.2014 22:23

@GBM No i przekonałeś się, że nauka tak na prawdę polega na samodzielności. Cały obecny system nauczania to kicz. Liczy się to co sam osiągniesz. Dobry nauczyciel pomoże ci tylko pokazując drogę i czasem wspomoże przy potknięciu. A co do poziomu wiedzy nauczycieli, to pomyśl. Skoro wzięli Cię do pracy mimo, że nic nie umiałeś, ale widocznie ktoś zauważył w Tobie potencjał, to kto zostaje w szkole uczyć?

Z drugiej strony to właśnie fakt, że nie miałeś lekko i musiałeś sam zdobywać wiedzę ukształtował Twój charakter. Przecież teraz w pracy też nikt Cię za rączkę nie będzie prowadził. Czyli wychodzi na to, że nauczyciel zrobił Ci dobrze ;)

"bo każdy bajt pamięci jest mega istotny... ;) "

"Ja natomiast preferuję podejście polegający na praktyce, która poprzez szlifowanie umiejętności i zdobywanie wiedzy - pozwala cały czas kształtować coraz lepsze cechy programistyczne, administracyjne itd. Nie sądzę, aby któryś z nas przekonał drugiego ;) "

Niestety Anonim ma sporo racji. Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał zejść głębiej w programowaniu do algorytmów to zderzysz się z brakiem wiedzy na skraju matematyki i informatyki. Chociaż duża część pracy programisty, szczególnie Java wymaga IMO bardziej innych umiejętności, które zdobędziesz w praktyce, ucząc się od innych (w pracy i na konferencjach) i ucząc się z różnych publikacji i książek.

Trochę widocznie nie zrozumiałeś o czym mowa. Wydajność algorytmów to podstawa. Zobacz sobie jak wyglądają konkursy informatyczne. Zresztą ta wydajność nie jest celem samym w sobie, tylko metodą na zmuszenie ucznia do myślenia i rozwiązywania problemów, znajdowanie nietypowych rozwiązań itp.


@dripix: Nie masz się czym chwalić, niestety. Zabawiłeś się w grę pt. Drewniana noga. Przemyśl co dało Ci niezdanie? To samo, czyli reakcję dyrekcji na problem można było uzyskać bez takiego dramatyzmu.

@kaisuj "Sam miałem na laborkach sytuację, w której przychodził nauczyciel na zajęcia i mówił: "Poczytajcie sobie w wikipedii co to jest SSH". No kurcze blade, na wikipedii to ja sobie mogę w domu poczytać i nie porzebuję do tego uczelni."

Bardzo dobrze, że kazał Ci czytać. Jeśli chciałbyś aby nauczyciel trzymał Cię za rączkę i wbijał wiedzę do głowy w sposób tajemny bez Twojego wysiłku to jesteś w błędzie. Może i zdobyłbyś trochę wiedzy, ale byłbyś bezradny w przyszłości. Ale fakt, że po takim czytaniu powinno się zweryfikować i utrwalić wiedzę przez ćwiczenia i upewnić się, że uczeń faktycznie opanował materiał.

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #49 19.11.2014 23:30

@GBM: Jako javowiec zatem, może potrafiłbyś polecić fajne źródło (np. książkę), z których korzystasz? Aktualnie zastanawiam się nad kolejną książką o Javie, gdyż chciałbym wskoczyć o kolejny poziom wiedzy :-) Dobre źródło to skarb, a ciężko o elastyczne i przystępne w odbiorze (ogólnie, nie piję do Javy).

Co do samej Javy - co prawda nie kodzę w niej zawodowo ani jakoś długo, ale jest całkiem, całkiem. Co prawda są języki, w których pisze się szybciej, logiczniej składnią i mniejszym rozwleczeniem kodu (np. Python), jednak jest OK - nie ma języka idealnego, w każdym będą fajne i znienawidzone aspekty. Osobiście wykorzystuję Javę do pisania małych programów, usprawniających mi pracę codzienną (np. nakładki na narzędzia konsolowe czy skrypty) i jestem zadowolony. Przy okazji Swing co prawda nie jest już rozwijany, ale też dzięki niemu można szybko zbudować aplikację okienkową i to również jest fajne (jaka to radość była, kiedy w ciągu paru minut dzięki Swingowi napisało się pierwszy w życiu program w GUI, radocha bezcenna).

Co do języków programowania - mnie również nauczyciele w dawnych latach obrzydzili programowanie. Przede wszystkim dlatego, że wałkowane były abstrakcyjne aplikacje matematyczne, kiedy ja miałem werwę do pisania prawdziwych aplikacji okienkowych, które miały robić coś konkretnego, prawdziwego, życiowego. Tym sposobem zrazili mnie do programowania i C++ nie ruszyłem go już NIGDY potem, stąd zacząłem na upartego szukać innych języków, gdzie pisałem z przyjemnością to co chciałem.

Autor edytował komentarz.
fras   8 #50 19.11.2014 23:32

@Jusko: Jusko: operujesz bardzo dziwnymi stereotypami. Dlaczego informatyk po konkretnej edukacji uniwersyteckiej ma być nolifem? Dlaczego studia informatyczne to wg. Ciebie nieżyciowa zabawa dla nerdów? A co powiesz o inżynierach - bo ja wiem... - budownictwa, lotnictwa. Co powiesz o chemikach, o lekarzach. Wszyscy to są nerdy bez życia? No proszę Cię! Z drugiej strony człowiek bez studiów też może być nolifem siedzącym całe dzień przed kompem. Bez sensu ta Twoja uwaga.

Akurat informatyka ma to do siebie, że daje szerokie pole do różnych prac. Znajdzie się miejsce dla samouków, znajdzie się miejsce dla osób po odpowiednich studiach. Nie widzę żadnego problemu, byle nie wpadać w dogmatyzm. Pamiętaj jednak, że NIE MA czegoś takiego jak lekarz samouk. No, w każdym razie nie polecam wizyt u takiego :). Podobnie jest z częścią informatyków. Pewne zadania wymagają solidnego fundamentu teoretycznego. Jak na przykład chcesz się zająć przetwarzaniem sygnałów albo kompresją stratną bez rozbudowanego aparatu matematycznego? Nie ma takiej możliwości. Szansa, że prywatnie, do poduszki postudiujesz sobie szeregi Fouriera jest bliska zeru. Żadne szkolenie tego nie oferuje, żaden tutorialik online tego nie da.

"naukowcy" mają tendencję wyolbrzymiać znaczenie przygotowania teoretycznego, z drugiej strony wielu samouków bez "wyższego" ma niepotrzebne kompleksy i neguje wartość wykształcenia. Akurat GBM sprawia wrażenie faceta z poczuciem własnej wartości, o kompleksy go nie posądzam, aczkolwiek widzę, że Ty go trochę podpuściłeś z jednej strony, a politechniczny anonim podpuścił z drugiej....Nawiasem mówiąc ten "Pan Anonim" na moje oko jest od Ciebie dużo starszy i bardziej doswiadcozny - więc daruj sobie dziecinadę w stylu "nie ma co się nim przejmować". Moim zdaniem wniósł sporo wartościowych uwag do tematu. Fakt, że ma tendencje do brutalnej szczerości - o! Tym bym się akurat nie przejmował.

Jusko   13 #51 19.11.2014 23:45

@fras #50: Być może wyraziłem się niezbyt precyzyjnie i stąd sens mojej wypowiedzi został niepoprawnie odebrany.

To, co miałem na myśli jest proste - ja te wypowiedzi odebrałem tak, że chcesz jeździć samochodem to musisz być mechanikiem (a jeszcze lepiej inżynierem co silnik zna co do śrubki), chcesz być informatykiem to profesorem matematyki, chcesz wymienić uszczelki w armaturze to hydraulikiem. Tak ja to odebrałem, jak dawanie po łapach komuś, że chce ruszać temat bez stopnia profesora, habilitacji i fakultetów.

Dla mnie właśnie takie myślenie jest hermetyczne, bo tym tokiem to komputery faktycznie nie wyszłyby poza mury akademicko-korporacyjne i Panowie z Brodą nadal trzaskaliby wszystko w Assemblerze czy Fortranie, bo to wiedza tylko dla odpowiedniego IQ, nikt inny jej nie umie i szary człowiek niech się tego nie tyka, bo robi błędy, nie zna się itd. Czasy się jednak zmieniły i podziwiam wiedzę programistów dawnych lat, ale teraz da się prościej i nie trzeba już spędzać połowy życia na nauce i programowaniu, aby pracować z komputerem. Tę zabawę wykraczającą już poza programowanie desktopu czy internetu zostawmy korporacjom projektującym podzespoły i ludziom piszącym dla nich firmware, robotykę bądź oprogramowania kalibru wojskowego, NASA etc.

Lekarz musi być po studiach i nie da się zaprzeczyć, podobnie inne odgałęzienia medycyny, inżynierowie itd. Ale na crona - nie róbmy z programowania codziennych aplikacji sztuki tylko dla wybrańców, gdzie jeśli ktoś pomylił się w rozpisywaniu algorytmu na kartce już jest spalony na starcie. Tak jak widzę komentarze powyższego @Anonima. A psychologia uczy wyraźnie: człowiek jest człowiekiem i ma prawo do robienia błędów i będzie je robił nadal (mogę podać źródło jeśli trzeba). Także zamiast kajać za robienie błędów w głupim algorytmie, to zagląda się w kod i go poprawia. Ja nie znam oprogramowania bez bugów, zatem tokiem @Anonima - nikt nie mógłby się zajmować programowaniem, bo błędów w każdym sofcie będzie od groma.

Autor edytował komentarz.
  #52 20.11.2014 03:49

Jusko...
"Lekarz musi być po studiach i nie da się zaprzeczyć"
Naprawdę? No patrz, a w moim liceum każdy potrafił zaopatrzyć złamaną kończynę, wiedział jak delikwenta ustawić w pozycji bocznej ustalonej, zrobić masaż serca czy sztuczne oddychanie... A nie było to liceum medyczne!
Ty też pójdziesz na studia medyczne, żeby się wykurować z grypy, czy zabezpieczyć ranę powstała przy krojeniu chleba?
Mało jest przyklasztornych sklepików z ziółkami na wszelkie dolegliwości?

Ciekawe czy zrozumiesz te paralele.... Taki teścik dla Ciebie.. :)

" podobnie inne odgałęzienia medycyny, inżynierowie itd".
Taaak? A wiesz ze w składzie zespołu ratunkowego w karetce nie ma już często lekarzy? ;)
No i nie mów mi, ze sam nie zrobisz "przeprawy mostowej" nad strumykiem z kilku mocnych desek czy dwóch zwalonych sosen...

To taka podpowiedz do poprzedniej paraleli....

Bracia Wright... ot przypadek prawda? :)

Próbujecie mnie tu Państwo zaszufladkować, a tak łatwo się nie da :)

Reasumując - ja nie mam pretensji do tego, że GBM został developerem Java... Może zostać kimkolwiek chce - to piękno ludzkiej kreatywności.

Problem, jest ten, ze Pan GMB zwalając wszystko na "podłych nauczycieli" począwszy od technikum a na studiach kończąc swój wywód zakończył, ze ta całą nauka tej informatyki to jakaś bzdura, bo wszystko co do szczęścia jest potrzebne jest w dokumentacji....
Chciałem jemu i kilku ludziom uświadomić, ze racji nie mają. Że przy takim podejściu będą w wielu obszarach pariasami, nie przez brak świstka papieru, ale brak podstaw w wykształceniu.

Otóż atlasy anatomiczne też są powszechnie dostępne, a wykonanie tracheotomii wcale nie jest takim traumatycznym przeżuciem ;)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #53 20.11.2014 08:12

@mikolaj_s Chyba masz dużo racji w tym co piszesz ;)

Wiadomo, w pracy nikt mnie za rączkę nie prowadzi, a nawet nie da rady... bo sam staram się rozwiązywać moje problemy i pytam, jeśli już naprawdę nie mogę sobie poradzić (czyli po wyczerpaniu odpowiedzi od wujka google i innych źródeł).

W sumie można by uznać, że przez tego nauczyciela faktycznie sytuacja ukształtowała mój charakter, ale z drugiej strony można było zrobić to w sposób znacznie bardziej przyjazny ;)

Co do Anonima... Nie mówię, że racji nie ma - wręcz przeciwnie, mogę mu przyznać w kilku aspektach rację. Wiadomo, że na pewnym poziomie w informatyce - bez matematyki naprawdę ciężko jest się poruszać. Jednakże są to albo dziedziny naukowe, częstokroć dotykane w akademickich zakątkach, albo ściśle wyspecjalizowane i tworzone przez ludzi z niesamowitymi zdolnościami (np. NASA). W codziennym życiu szaraczka-programisty, wydaję mi się - że aż tak bardzo złożonych projektów raczej nie będzie. A jeśli już, to mimo wszystko i tak trzeba się będzie z nimi zmierzyć, w końcu wszystko jest dla ludzi ;)

@Jusko Od dwóch miesięcy, gdy zacząłem przyswajać sobie wiedzę nt. Javy, korzystam z "Java. Podstawy. Wydanie IX" (http://helion.pl/ksiazki/java-podstawy-wydanie-ix-cay-s-horstmann-gary-cornell,j...). Jest napisana konkretnym i przyjaznym językiem, a także porusza bardzo dużo zagadnień zarówno Javowych jak też i ogólno programistycznych - wszystko tłumacząc i obrazując na przykładach (których jest bardzo dużo).

Dodatkowo, Ci sami autorzy stworzyli "przedłużenie" tej książki w formie: "Java. Techniki zaawansowane. Wydanie IX" (http://helion.pl/ksiazki/java-techniki-zaawansowane-wydanie-ix-cay-s-horstmann-g...), gdzie po prostu poruszono wiele innych istotnych zagadnień choćby poruszony przez Ciebie Swing :) Dla mnie te dwie książki to jest kawał solidnej i przyzwoicie napisanej wiedzy :-)

Ta druga książka jest na mojej liście "do kupienia". Dodatkowo też pomału zastanawiam się nad kupnem książek "Spring w praktyce" (http://helion.pl/ksiazki/spring-w-praktyce-willie-wheeler-joshua-white,spripr.htm) albo "Spring w Akcji. Wydanie III" (http://helion.pl/ksiazki/spring-w-akcji-wydanie-iii-craig-walls,sprwa3.htm). Obydwie poruszają bardzo ważny framework jakim jest Spring (poznałem go w pracy, gdzie dowiedziałem się, że jest to jeden z podstawowych frameworków przy kodzeniu w Javie).

Te dwie książki, uzupełniane dokumentacjami i poradnikami typu "HOW-TO" czy też tematami na StackOverflow - imho pozwalają dosyć przyjemnie przyswajać Jave :-)

@fras Dziękuję za dobre słowo, to bardzo motywuje :-)

Autor edytował komentarz.
mikolaj_s   14 #54 20.11.2014 08:35

@GBM Praca programisty tak wygląda jak Twój horror w szkole. ;) Masz problem do rozwiązania, który wydaje się nie do wykonania, nikt w około Ci nie pomoże jesteś zdany na siebie. Bierzesz się więc do roboty i czasem faktycznie problem Cię przerasta, albo cała koncepcja jest do d..y, a czasem znajdujesz światełko w tunelu. Tego nie nauczą Cię w żadnej szkole.
Czytałem ostatnio wywiad z scoutem od Google, który twierdził, że wolą ludzi nie będących absolwentami renomowanych uczelni. Jak widać uczelnie i prowadzenie za rękę ucznia nie są gwarancją sukcesu w życiu.

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  20 #55 20.11.2014 08:45

@mikolaj_s: Też uważam, że studia nie są gwarancją sukcesu w życiu. Moim zdaniem, taką gwarancją jest ciężka praca i dbanie o własny rozwój - prędzej czy później ktoś zauważy nas wysiłek i wtedy rozpocznie się pasmo sukcesów :-)

A pomału już odczuwam czym jest praca programisty - często zdarza się, że można na kilka godzin stanąć nad jednym zagadnieniem albo fragmentem kodu, który nie działa. Wtedy, trzeba albo doczytać w dokumentacji (np. biblioteki albo frameworka) albo poszukać podobnych problemów w Internecie - czasami to jest horror, ale w większości przypadków - zawsze jest jakaś opcja, która rozwiązuje sprawę :)

A uczelnie... Uważam, że ich skończenie - nie jest żadnym istotnym dla kariery czy też rozwoju, wyznacznikiem ;-)

Areh   17 #56 20.11.2014 09:35

@GBM: ostatnio mam mało czasu na czytanie wpisów na blogu, ale ten przeczytałem od początku do końca. Świetna robota. Osobiście znam programistów którzy są samoukami i bardzo dobrze na rynku sobie radzą.
Co zaś do programistów javy - w firmie w której pracuję cały czas są braki i chętnie zatrudniamy każdego zdolnego.

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  20 #57 20.11.2014 09:43

@Areh: Dzięki za miłe słowa :-)

A co do Twojej firmy... kto wie, może kiedyś tam zapukam skoro macie wolne miejsca ;p

  #58 20.11.2014 09:50

mikolaj_s
"Czytałem ostatnio wywiad z scoutem od Google, który twierdził, że wolą ludzi nie będących absolwentami renomowanych uczelni."
Oczywiście jest w tym pewna logika - na renomowanych uczelniach wykładają renomowani wykładowcy (dlatego są renomowane :)), którzy posiadają silną osobowość, w związku z tym maja bardzo silny wpływ na studentów i kształtują ich na swoje podobieństwo.
A google często szuka ludzi z świeżym spojrzeniem, nie stłamszonych jednym postrzeganiem np. relacyjnych baz danych...

Ale jeśli przyjrzysz się pytaniom z testów rekrutacyjnych do googla rzuca się w oczy jedna rzecz - ogromny nacisk na logike i pojęcie, a raczej poczucie MIARY.
I znow wracamy do matematyki, metryk itd.... :)

GMB - ogromnym błędem, który popełniasz jest Twoje podejście do matematyki. To wcale nie są specjalistyczne zagadnienia... Zdziwił byś się, o ile lepiej byś kodował, gdybyś znał ten matematyczny warsztat.
Nawet nie wiesz, że pisząc jakąkolwiek funkcję oprogramowujesz funkcjonał, który operuje na dziedzinie i daje pewien zakres wartości. Gdybyś to robił świadomie, wiedziałbyś, ze żeby mieć pewność, że funkcja zadziała, określił byś jej dziedzinę i zbadał zakres wartości brzegowych... To taki najprostszy przykład :)
Zapewne robisz to często nieświadomie, przeprowadzając podstawowe testy.
Gdybyś sobie to uświadomił, robiłbyś lepszy kod, odporny na to, że ktoś twoją funkcję wykorzysta w sposób, którego nie przewidziałeś.... Twoja funkcja zwróci wówczas wartość przez Ciebie zamierzoną!

Nie chodzi o to, żebym Cię pouczał. Część z tych matematycznych "mądrości" jest zawarte w best practices. Tylko dlaczego się do tego ograniczać w imię zasady, ze "matma mi się nie przyda"???
Chlopie!!! Za inteligentny na to jesteś!!!!

  #59 20.11.2014 12:54

Znowu "zjedzone" komentarze...? eeeee no moge nie pisac ;)

SinTom   8 #60 20.11.2014 14:17

Ja naukę programowania zacząłem również przepisując kod. Z kopii podręczników do Atari, które się kupowało na grzybowskiej :-) Basic to było coś. Później pisałem w Basicu na wbudowanym w DOS-a edytorze. Mimo wszystko w taki sposób poznałem podstawy programowania. Za to rodzice gonili mnie zawsze sprzed komputera i razem z panią od matematyki skutecznie zabili pasję. Mam do nich żal bo gdyby moje 9 letnie dziecko w sposób świadomy wybierało pisanie kodów zamiast gier to raczej bym go starał się w tą stronę prowadzić. No cóż, było minęło. Wpis świetny.

bachus   20 #61 20.11.2014 15:29

@SinTom: no ja za to zawsze matce dziękuje, że nigdy nie tłumiła we mnie pasji. Pierwszy komputer w domu kosztował pewnie ze 4 wypłaty (Atari 65XE), kolejne też nie były tanie, czasem spłacane latami.

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  20 #62 20.11.2014 16:45

Drogi Panie Anonimie,

Wbrew pozorom nie wykluczam definitywnej nauki matematyki. Gdy uznam, że będzie to blokowało np. rozwój projektu w którym uczestniczę lub też będę miał poczucie potrzeby - usiądę wtedy do danego zagadnienia z matematyki by go zrozumieć.
Póki co jednak, nie zakładam kontynuowania nauki na kierunku informatycznym, gdyż rozkład i forma nauki tamtejszego materiału... najzwyczajniej w świecie ogranicza mnie. Wydaję mi się, że w moim wpisie w miarę wyczerpująco określiłem moje zdanie w tym temacie.

Moje podejście do matematyki, wynika z poczynionych przeze mnie zaległości, ale też z nie specjalnie pozytywnej troski byłych nauczycieli. Proszę zauważyć, że w pokrewny sposób próbowano obrzydzić mi programowanie, a jednak... ostatecznie udało mi się wrócić na właściwe tory :-) Dlatego też chyba nie wszystko wykluczone z tą matematyką...

Mimo wszystko jednak, będę nadal utrzymywał - że kierowanie się nauką poprzez praktykę jest tym, co chcę nadal wykonywać. Jestem samoukiem, który praktykę buduję albo na fundamencie przyswojonej teorii albo metodzie prób i błędów. Bo przecież, kto nie próbuje ten nie robi nic.

Sama "samonauka", póki co na dobre mi wychodzi (nie przechwalając się oczywiście), proszę tylko zauważyć, że aktualnie posiadam dosyć dobrą i satysfakcjonującą mnie pracę, a w CV mam już czym się pochwalić. Dodatkowo fakt, że mam dopiero 21 lat jest dla mnie skutecznym motywatorem - by dalej kontynuować ten kierunek własnego rozwoju...

Dziękuję Panu serdecznie za tak aktywne próby wytłumaczenia oraz zainteresowanie/troskę moją osobą. Doceniam te słowa, które tutaj padły - cieszę się także, że będę mógł do nich wrócić, a jednocześnie będą one zachowane dla potomnych :-) Za dobre i miłe słowa również dziękuję, tak jak pisałem w innym komentarzy wyżej - działają one na mnie bardzo motywująco :-)

Pozdrawiam serdecznie.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #63 20.11.2014 19:26

No i widzisz kolego, wystarczy trochę samozaparcia i można wiele osiągnąć.

Quest-88   15 #64 20.11.2014 20:21

@GBM No i zamiast bezrobotnego magistra mamy niewykształconego eksperta na poziomie juniora. :P Fajnie, że Ci się tak dobrze poukładało życie. Skoro już zacząłeś to AMA, to gdzie odpowiedź na standardowe pytanie? Ile zarabiasz? :>

GBM MODERATOR BLOGA  20 #65 20.11.2014 20:23

@Quest-88: Tyle, że czuję iż to jest przyzwoity zarobek jak też i motywujący :P

"niewykształcony ekspert", dobre! :D

@Shaki81: Dokładnie tak :-)

Quest-88   15 #66 20.11.2014 20:26

@GBM: 15 tysięcy cebulionów miesięcznie? :P

GBM MODERATOR BLOGA  20 #67 20.11.2014 20:29

@Quest-88: zarobek w bitcoinach Panie! #21wiek :D

p_mache   5 #68 21.11.2014 13:38

To ja nie wiem jak ja miałbym się streścić, jako że ja miałem gorzej. Ale daje radę. Wybrałem profil informatyczny. Uwalili mnie. Wybrałem gastronomik. Ok. Uwalili mnie. Za długa historia. Teraz robie maturę. Po maturze idę na studia informatyczne. Jednak materiał jaki mi się przyda, muszę sobie przyswoić sam. Tak. Fizykę - całe 4 klasy, matematykę oczywiście.

W zasadzie moją edukację z zakresu informatyki i pokrewnych przedmiotów mogę podsumować jednym słowem: SAMOUK.

dav4   4 #69 22.11.2014 15:04

@GBM - Twoja sytuacja po części przypomina mi moją i chyba jesteśmy w tym samym wieku ;) Także skończyłem technikum informatyczne - co prawda nie było tak źle z programowaniem jak u Ciebie bo na 3 nauczycieli, jeden z nich miał pojęcie i robiliśmy z nim całkiem ciekawe rzeczy, ale za to nigdy nie byłem jakoś super dobry z matematyki i fizyki, a więc siłą rzeczy nawet nie startowałem do matury rozszerzonej = dostać się na jakieś fajne studia było prawie nie wykonalne. Cały czas jednak poszerzałem swoją wiedzę w domu - bawiłem się linuxami, pehapami, js'ami. Poszedłem na elektronikę i telekomunikację, jednak po roku studia przerwałem bo już w połowie studiów dostałem pracę jako webdeveloper (najpierw zdalnie, potem na miejscu). Jestem zadowolony z tego co robię obecnie (praca w angularJS + Phonegap), bo przez te kilka miesięcy nauczyłem się masę nowych rzeczy i wiem, że nawet bez studiów teraz będzie mi łatwiej znaleźć pracę, w porównaniu do ludzi którzy kończą studia informatyczne i mają zerowe doświadczenie. Zastanawiam się czy od przyszłego roku nie zacząć studiów zaocznych. Życzę Ci powodzenia ! ;)

chinek01   3 #70 22.11.2014 23:33

świetny tekst - a ile wspomnień i bardzo podobnych doświadczeń:)

  #71 23.11.2014 13:19

Także ostatnio zrezygnowałem ze studiów informatycznych. Pracuję jako programista Java.

Studia rzuciłem, bo nie uczyli tam niczego, co przydałoby mi się w obecnej pracy, a przecież nie o to chodzi by płacić za coś, co ma zerową wartość, a czasem i dokładać, bo czas zmarnowany na studia można spożytkować o wiele lepiej.

ItsYogSothoth   3 #72 23.11.2014 18:49

Świetny artykuł, który po części opowiada o mnie. Jak na razie chodzę do 3. klasy technikum informatycznego, ale z moimi nauczycielami przedmiotów zawodowych nie jest tak źle. Poszedłem do tej szkoły głównie po to, aby nauczyć się programowania. Niestety w życie weszła nowa podstawa programowa i z obiecanych nam C++, Javy i tych innych tak naprawdę zostało tylko JavaScript, PHP i JQuerry. Lecz dzięki motywacji jednego nauczyciela rozwiązuję zadania z konkursu programistycznego (WIPING jakby ktoś pytał). Przez rozwiązywanie takiego typu zadań zacząłem odczuwać, że dopiero teraz tak naprawdę uczę się programowania. Jak się dalej potoczy moja przyszłość - nie mam pojęcia, ale ten wpis motywuje mnie tylko w kierunku kształcenia się w programowaniu (nie tylko C++, myślę też o nauce Javy). Życzę sukcesów w przyszłym życiu zawodowym.

Autor edytował komentarz.
wojmal   6 #73 23.11.2014 19:53

Dzięki za tekst, dobry i daje do myślenia... jak uczyć programowania uczniów... :)

piterk2006   10 #74 24.11.2014 19:29

Twoja kariera zaczęła się od stażu po technikum. Ale czy jesteś pewien, że dostałeś go dzięki swoim umiejętnościom, a nie papierkowi "technik informatyk" ? Jak samouk bez studiów ma udowodnić swoją wiedzę komukolwiek?

GBM MODERATOR BLOGA  20 #75 24.11.2014 20:44

@piterk2006: Staż udało mi się uzyskać, może nie tyle dzięki umiejętnościom, a bardziej pasji, którą pokazałem dyrektorowi działu do którego trafiłem. Cała rozmowa miała miejsce, podczas... szkolnej wycieczki w tamtejszej firmie :-) Wtedy jeszcze technikum nie miałem ukończonego, a to był początek drugiego semestru klasy maturalnej.

Wcześniej, mój znajomy (były pracownik tej firmy) wspominał, że odbywają się tam staże oraz, że są one bardzo wartościowe. Dlatego też, podczas przechadzki po serwerowni najzwyczajniej zapytałem czy nie można u nich poduczyć się adminki oferując się co zabawne, zupełnie za darmo. Pomysł ten spodobał się, ale... niestety okres maturalny był pewnym elementem, gdzie firma nie chciała mi zakłócać tego czasu dodatkową pracą, a szkoda. Natomiast umiejętności nie miały tutaj dużego wpływu na dostanie się na staż, natomiast w trakcie były całkiem przydatne :)

Autor edytował komentarz.
  #76 24.11.2014 22:57

@piterk2006: właśnie efektami swojej samodzielnej pracy, często kilka prostych samodzielnych programów świadczy o tym, że gość "umie się uczyć", a to jest bardzo ważna cecha u programistów.

Do autora artykułu: Pamiętaj, że dobry programista uczy się cały czas. Uważaj w przyszłości, żeby nie ulec złudnemu przeświadczeniu, że dany język masz w jednym palcu i nic nowego Ci nie potrzebne, bo zostaniesz "młodym programistycznym dziadkiem" ;) śledź na bieżąco nowe frameworki, nowe wersje języków i czytaj co pisze społeczność, a nie zginiesz :)

  #77 25.11.2014 10:09

piterk2006: Rzuć okiem też na http://gynvael.coldwind.pl/?id=338 - wydaje się to być odpowiedzią na Twoje pytanie :)

zac7   2 #78 25.11.2014 14:10

@piterk2006 Z doświadczenia Ci powiem, że papierek "technik informatyk" tylko ładnie wygląda. Jak szukałem pracy to nikt nigdy nawet o to się nie zapytał. Teraz naprawdę dla pracodawcy liczy się to co potencjalny pracownik potrafi, jakie projekty robił, jakie zna technologie, frameworki itp. Ale to tylko moje własne obserwacje.

A tak wracając do tematu naszych "wspaniałych" szkół to pamiętam jak odebrałem papierek technika i przeczytałem "co potrafię" (czyli czego nauczyli mnie w szkole) to głośno się zaśmiałem bo o większości rzeczy, które tam były wypisane w mojej szkole to pewnie nawet nie słyszeli :)

Mekotron   11 #79 27.11.2014 07:23

@GBM Tak, świat spływa sugestią poschipnotyczną, największą role odgrywają osoby które mają tak zwany autorytet, niestety Pani su.. tzn nauczycielka nie była nauczycielką, nie była też programistą, bo przecież nauczała w szkole. Po za tym nauczyciel to nie osoba która naucza lub ma papierek. Nauczyciel to osoba która kocha to co robi. Ona nie miała pojęcia jak nauczać.
Jeszcze 50 lat temu w poradniku psychologicznym czytamy: Rolą rodzica jest zniszczyć psychikę dziecka. dziś jest to eeee troszkę inaczej.... Dziś wiemy że dziecko modeluję mnie, ciebie, społeczeństw.
Nikt nie rodzi się w wierze w Boga, ale możemy spotkać małego muzułmanina który biega i krzyczy Allah Abba
kto go tego nauczył? Czy ten mały chłopieć zastanawia się czy jest wystarczająco religijny?

Jedną z zasad które mogą odmienić życie jest kwestionowanie wszystkiego. Wiem, jako mały człowiek trudno to zrobić ale teraz?
Więc kwestionujcie wszystko co widzicie: Kwestionuj mnie, kwestionuj jego, kwestionuj szkolę, kwestionuj własne myśli, bo własne myśli nie są naszymi myślami lecz jest to podświadoma projekcja naszego ego która nie jest nami.

Kiedyś moja siostra powiedziała mi jak byłem dzieckiem że fałszuje.
Następnie w każdej wolnej chwili śpiewałem z wiarą że fałszuję, że to było jest i będzie. że jest to czynnik nie zmienny.
I o tyle o ile pozwalałem sobie na śpiew w sytuacji gdy byłem sam, o tyle nigdy przy kimś już nie śpiewałem.
Trening czyni mistrza, lecz z wiarą że nie potrafię śpiewać wynikało tylko jedno, nic tego nie zmieni.
Teraz gdy wiem że to tylko sugestia poschipnotyczna w którą uwierzyłem,staram się robić to co wydaje się niemożliwe.

"Z drugiej jednak strony, na samą myśl, że uczą oni w ten samo sposób kolejne pokolenia... to robi mi się słabo ;] "
Chciałbym aby ich zwolnili. Stąpają po cudzych marzeniach, po marzeniach dzieci którzy jeszcze nie mają głosu który mówi im możesz powiedzieć NIE.

kiyosaki powiedział że jest w nas o wiele więcej niż nam się wydaje, nie pozwólmy wmówić nikomu że jest inaczej.

Nie pozostaje mi nić innego jak pogratulować ci wspaniałego wpisu i wspaniałego życia, bowiem nauczyłeś się czegoś więcej niż programowania, nauczyłeś się coś o samym sobie, pewnie masz też umysł analityczny który wykorzystałeś aby przemyśleć całą tą sytuacji. Nie jesteś tylko programistą jesteś kimś więcej.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #80 27.11.2014 08:14

@Mekotron: Dziękuję za bardzo miłe słowa, Twój komentarz jest szczególnie motywujący... Dziękuję :-)

Od dziecka zmagam się z hmm... swego rodzaju mankamentem, jakim nie jest czyste brzmienie głosu, jest to swego rodzaju seplenienie. Wiadomo, szkoła jak to szkoła - byłem z tego tytułu gnębiony czy tam jakoś wyśmiewany. Po którejś bójce nauczyłem się, że nie ma co zmieniać świata trzeba go po prostu olewać i robić swoje. Tak więc robiłem, jednakże... z mojego bliskiego kręgu osób bliskich, częstokroć wmawiano mi że owa wada wymowy przeszkodzi mi w karierze, nie znajdę dziewczyny oraz stek innych bzdur nie mających tak naprawdę poparcia w rzeczywistości ;)

Pomimo, że teraz patrzę na to realnie - to wtedy jakoś tak obniżało to moją wiarę w samego siebie... Przeminęło mi kilka różnych okazji, np. wystąpienie jako prelegent czy też prowadzenie szkolenia. Ale jednak ostatnimi czasy udało mi się to przezwyciężać, dodatkowo jak czytałeś - w kwestiach zawodowych jestem na dobrej drodze, w kwestiach miłosnych jestem niesamowicie szczęśliwym człowiekiem, a co lepsze - staram się otwierać do ludzi, przezwyciężać poczucie wstydu, nieśmiałości i braku odwagi do kontaktów ludzi.

Wydaję mi się, a przynajmniej pojmuję to wszystko teraz tak - że życie od początku rzuca nam kłody pod nogi z powodów wszelakich. My natomiast, musimy się nauczyć te kłody obchodzić, a także przezwyciężać strach i inne negatywne emocje, związane z nimi. W mojej opinii, to właśnie dzięki temu poznajemy siebie samych i odkrywamy jakieś swoje nowe cechy, możliwości, potencjał... I Kiyosaki ma rację, potencjał w każdym z nas jest ogromny, trzeba tylko poznać go i próbować tego do skutku :)

Areh   17 #81 27.11.2014 08:35

@GBM: "staram się otwierać do ludzi, przezwyciężać poczucie wstydu, nieśmiałości i braku odwagi do kontaktów ludzi."

No czego jak czego, ale tego to u Ciebie nie zauważyłem :D
A jak sobie teraz przypomnę, to faktycznie, chyba trochę sepleniłeś, ale uwierz mi - na to zwracają uwagę chyba tylko dzieciaki w podstawówce. Gdybyś o tym nie napisał, umknęłoby mi to całkowicie.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #82 27.11.2014 08:45

@Areh: Nie zauważyłeś...? ;>

Co do wady... fakt, ale jednak zdarzają się czasami osoby o IQ równym temperaturze pokojowej, które muszą swoją szpilkę wbić żeby podbudować swoje ego ;-) Ale taka wada ma też swoje dobre strony, albowiem jest to świetny wykrywacz prawdziwego charakteru u danej osoby, gdzie "badane" jest pierwsze zachowanie/reakcja na... usłyszaną mowę ;p

Mekotron   11 #83 27.11.2014 09:06

@Areh: Wada wymowy rośnie w oczach człowieka któremu się ją wmawia, programuję aby czuł się gorzej, nawet najlepsze intencje powodują że zamiast iść przez i brać doświadczenia jako czyste, robimy tak że dorabiamy sobie sentencje. Seplenisz = jesteś gorszy. seplenisz = nie znajdziesz dziewczyny. seplenisz = nie znajdziesz pracy. Ci pomocni ludzie, często bliskie nam osoby mają największą sile władczą w programowaniu naszego sposobu postrzegania siebie i świata.

GB@GBMa pewno na swojej drodze poznałeś osoby które gdzieś tam miały jakiś problem, różniły się, jedne się tym przejmowały inne uważały to za zwyczajne "coś" co jest tak na prawdę nie istotne.

Ostatnio coś sobie zrobiłem z nogą, kuleję. Sam się z tego śmieje, ale widziałem już kilka reakcji ludzi którzy zwracali na to uwagę.

Jak mówi Grzesiak, ludzie są w początku budzenia się, inteligencja emocjonalna jest na niesamowicie niskim poziomie, raczkujemy. Myślimy że nasze własne myśli są prawdziwe. a przecież nie są. Ile razy miałem scenariusz jako młody nastolatek że zabijam ludzi, dokonywałem dokładnych obliczeń jak to zrobić, czym to zrobić aby nie być złapanym. Nagle "budziłem" się i wstydziłem się moich myśli. Myślałem wtedy: a może ja jestem mordercą? :D

Wpływ telewizji, prasy, brutalnych filmów, społeczeństwa i braku zainteresowania ze strony rodziny lub negatywne podejście rodziny robi swoje. Niby mamy rodzinę ale zapytajcie się swojej mamy lub taty jacy tak na prawdę jesteście? co lubicie? co kochacie? czasem okaże się że będą mieli wielki problem aby odpowiedzieć na te pytania. dlaczego? bo może się okazać że w ogolę was nie znają. Ile jest takich rodzin które żyją że sobą lata i w ogolę się nie znają? Co dzień to samo, od rana do wieczora, mijają lata, a nam się wydaje że poznaliśmy naszą partnerkę w 100%. Potem przychodzi gorzka prawdą, zdajmy sobie sprawę że każdy człowiek się zmienia i nagle uświadamiamy sobie sprawę że osobą która tak bardzo kochamy jest już inną osobą, a my nawet o tym nie wiemy.

Grzesiak miał chyba problemy z dykcja, jego ojciec jest aktorem, dzięki temu Mateusz ćwiczył swoją dykcje i artykułował każde słowo, nauczył się też jak sprawić aby jego kursanci przestali się jąkać.
znam dwie metody:

Pierwsza:
Mówisz tak bardzo wolno aby się nie jąkać, więc podchodzi do dziewczyny i mówisz tak:
Cccccczzzzzzzzzzzzeeeeeeeeeeeeeeeśśśśśśććććććć.
w końcu po wielu treningach mówisz szybciej i szybciej.
wymaga to walki z tym co ona o tobie pomyśli, a raczej z tym co ty sobie sam o sobie pomyślisz.

Drugi:

Oddech, Grzesiak mówi że to brak wyćwiczonego oddychania powoduje jąkanie.
Trzeba odpowiednim ruchem przytrzymać klatę piersiową i docisnąć ją tak mocno aby powietrze krążyło w niej regularnie podczas wypowiadanych słów, to nauczy nasz mózg oddychać swobodnie.

Nie wiem ile ma wspólnego seplenienie z jąkaniem ale może jest tu jakiś informatyk który po przeczytaniu uzna że to nie ważne co o nim ktoś myśli lecz to kim naprawdę jest.

Autor edytował komentarz.
Mekotron   11 #84 27.11.2014 11:31

@GBM: Ciekawy wykrywacz, zobacz co zrobiłeś, znalazłeś pierwszy powód twojej "wady" aby była twoją zaletą, brawo! :)
Gdybym był twoim ojcem (bo nie wiem ile masz lat a i ja nie jestem stary) powiedział bym: Jestem z ciebie dumny.

  #85 29.11.2014 16:48

Heh stary jak bardzo bardzo ja Cię rozumiem, ja też miałem pokręconą historię, najpierw technikum elektroniczne, później przeniosłem się do budowlanki, a jeszcze później do LO, w sumie szkoła średnia zajęła mi 8 lat :D Studia 3 razy rzuciłem.
Teraz mam już drugą firmę zajmującą się szeroko pojętym marketingiem w sieci i nie jest źle :)
Jak spotykam czasem takiego jednego pana profesorka, który mnie pałował za byle co, to śmieje mu się prosto w twarz, a w głębi duszy chętnie bym mu napluł między oczy tylko kultura osobista mi nie pozwala.
Większość nauczycieli sama nic w życiu nie osiągnęła i potrafią nauczyć nas tylko jak zostać robolem za najniższą krajową. Wybijają się tylko nieliczni, którzy mają dużo samozaparcia.
Wszystkim szukającym zawodowego sensu w życiu polecam książkę "Bogaty Ojciec - Biedny Ojciec" R.Kiyosaki

LordRuthwen   6 #86 05.12.2014 19:15

@GBM: dobry wpis, na prawdę, dawno nie czytałem tyle tekstu nie będącego dokumentacją z zainteresowaniem :)
Gratuluję wytrwałości i podejścia, masz też sporo racji.
Sam jestem po technikum elektronicznym i mnie szlag trafiał, gdy mieliśmy więcej godzin religii tygodniowo niż matematyki (SIC!).
Studia rozpocząłem pracując jako serwisant sieci u dostawcy internetowego, powiem Ci, że to była strata czasu i pieniędzy. W zasadzie wszystko, czego nas uczyli miałem już przećwiczone w praktyce, tym bardziej, że mi się awansowało na admina serwerów i tą ścieżkę ciągnę dalej od 2007 roku... A od lutego zmiana barw, nawet widziałem je tu powyżej :)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #87 05.12.2014 21:41

@LordRuthwen: Dobrze słyszeć o tej firmie ;)
Cieszę się, że tekstem nie będącym dokumentacją, a jedynie długością jej przybliżonym - uraczyłem Cię :P

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #88 05.12.2014 23:18

@GBM

Może to dziwnie zabrzmi, ale to niby seplenienie Twoje to według mnie coś co powoduje, że jesteś charakterystyczny, wyjątkowy wręcz. Można to przekuć na naprawdę wielką zaletę. Podam Ci prosty rzeczywisty przykład, związany ze mną. Dzięki temu właśnie zapamiętałem Ciebie od samego początku jak się poznaliśmy i wręcz nigdy nie zwracałem na to już szczególnej uwagi podczas rozmowy z Tobą. Jesteś po prostu w porządku gość i jak ktoś darzy Cię sympatią to na takie pierdoły nie zwraca uwagi. Poza tym pamiętam naszą podróż na Cold Zlot z Comandosem, 3 blogerów against the world :) Facet, który tyle gada, nie może mieć już z tym problemu :P (hehe) — ot taka mała przeciwwaga do komplementowania Cię ;)

Pamiętam kiedyś, chyba to był 2 mój HZ, bodajże Zamek na Skale , kiedy chyba przede mną pokazywałeś coś o Gmailu (popraw jeżeli się mylę), jak łatwo się podszyć pod kogoś. Wysłałeś fikcyjny mail podszywając się pod Krogulca, co oczywiście wszystko wiedzący Docent szybko i sprawnie wyjaśnił i zdementował, udowadniając, że przepuszczenie takiego maila nie ma szans przez ich serwer. Ale do czego dążę. Nie wiem czy to był Twój pierwszy występ (mój tak, byłem chyba zaraz po Tobie), ale czułem, że się stresowałeś wtedy, widać to było, czułem, że to co mówiłeś i sam fakt takiego wystąpienia był dla Ciebie trudny. Ale zrobiłeś to, dałeś radę. To co wtedy dostrzegłem (samemu zresztą nie było to dla mnie łatwe występować przed taką ilością osób), tylko potwierdza zależność moich odczuć — wtedy, do tego co zawarłeś w tym wpisie.

Także ja też jestem z Ciebie dumny tak jak Mekotron, a tym bardziej z tego, że masz sporo odwagi pokazywać swoje emocje. To wielka i niestety zanikająca cecha wśród ludzi. Ukrywamy to skrupulatnie.

Trzymam za Ciebie kciuki.

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  20 #89 06.12.2014 18:19

@DjLeo: Dziękuję Ci bardzo, za te miłe słowa. Bardzo podbudowują, a jednocześnie pokazują, że warto w życiu mieć odwagę do podejmowania trudnych decyzji :-)

Fakt, o dziwo strasznie dużo gadam i niekiedy mam problem z zamknięciem jadaczki. To na podstawie tej wyprawy na ColdZlot pomyśl, że biedny @command-dos, który musiał się naprzejeżdząc tych kilometrów ze mną :D

Tak, prezentacja była o Gmailu i podszywaniu się pod cudzy adres mejlowy. Fakt, Docent od razu sprostował wszystko (szczególnie patrząc na przerażoną minę Krogulca :D), żeby nie wybuchła panika :P
Natomiast to był mój pierwszy występ do więcej niż 20 osób publiki. Cieszę się, że mam to za sobą i nie wtopiłem jakoś specjalnie z prezentacją :)

Dzięki raz jeszcze! :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #90 12.12.2014 01:30

@GBM: Ja również dziękuję ;),a prezentacja była fajna, zaskakująca — tylko Docent wszystko popsuł ;). Ja szczególnie cenię ludzi, którzy wykazują się taką odwagą jak ty. Sam wiele razy w życiu tej odwagi mi brakowało i nieraz brakuje. Ale każdy dzień to nowa lekcja...

Draqun   9 #91 15.12.2014 12:38

Świetnie się czyta. Gratuluję pracy i powodzenia w karierze programisty :)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #92 15.12.2014 12:41

@Draqun: Dziękuję :-)

bachus   20 #93 15.12.2014 18:46

@GBM: też mi się dobrze czytało, gratki!

Silver9999   5 #94 16.12.2014 13:04

Świetny wpis. Powiem szczerze dawno się tak nie wczytałem w jakiś wpis.
Fajnie się czytało i gratuluję a także życzę szczęścia w dalszym rozwoju kariery.

kamilchw   4 #95 16.12.2014 17:00

Tekst naprawdę świetny. Ja też coś od siebie dodam.
Gimnazjum już pominę, bo to wiedza ogólna, ale przejdę do technikum. Z matematyką w gimnazjum nie miałem problemów i nawet ją lubiłem, nadszedł czas technikum. Matematyka to była zgroza, na lekcjach stres i strach, brak jakiegokolwiek zrozumienia, normalnie jak w obozie, blokada w mózgu i prawie same jedynki. Z nieznanych mi przyczyn nauczycielka już nie pracowała w mojej szkole, przydzielono nam inną. Zacząłem więcej rozumieć, czwórki ze sprawdzianów się zdarzały, tylko zmieniono nauczyciela. Tym przykładem chcę podkreślić, że nauczyciel swoją postawą może zrobić krzywkę dziecku, nastolatkowi. Całkowicie zniechęcić do danej dziedziny, przedmiotu.

W mojej małej mieścinie, na moim specyficznym kierunku informatyki z nauczycielami było ciężko. Jedna to wikipedię nam do zeszytu dyktowała, a jak zapytałem się o jakieś rozwiązanie problemu (elektronika mnie też interesuję), który był związany z przedmiotem, powiedziała, że pewnie to moja praca domowa. Starałem się tłumaczyć, że to sam w domu robię, ale odpowiedzi i tak nie uzyskałem.

Wielkim problemem moim zdaniem jest po prostu rekrutacja. Patrzą tylko na punkty. Powinni patrzeć na zainteresowania i możliwość nauczenia, przyszłego ucznia w danym kierunku.
Co z tego, że klasa będzie miała np 20 osób, jak tylko z 5 osób będzie chciało się nauczyć, a reszta tylko szkołę ukończyć(i to nie wszyscy, np. bo rodzice wysłali).
Moja klasa to była jedna wielka zbieranina i może z 6 osób chciało się tego zawodu nauczyć.
Do czego zmierzam. Jeden nauczyciel (którego osobiście dobrze wspominam i szanuję) naprawdę fajnie tłumaczył, odpowiadał na pytania itp. No ale po jakimś czasie grupa której to nie interesowało po prostu "rozpraszali" lekcję. Po czasie nauczyciel zobaczył, że uczniowie olewają przedmiot, stracił entuzjazm i po prostu robił już to na odpiernicz - pisał na tablicy co miał napisać i tyle, bez większego wytłumaczenia.
Teraz są nauczyciele których źle wspominam, a są tacy, których dobrze i jakaś wiedza została wyniesiona i jest aż po dzisiaj.

Tytuł technika jest, ale jak przeczytałem swoje "umiejętności" po nauczaniu i gdzie mogę pracować, to myślałem, że to kawał i zacząłem się śmiać. Z połowę tego nie miałem na lekcjach. Fakt, trochę rzeczy sam się nauczyłem.

Teraz leci drugi rok informatyki. Znowu łapanka studentów, jedni w ogóle nie mają pojęcia co i jak z informatyką. Dlaczego tak jest, proste uczelnia przyjmuje aby kasa była za studenta.
Co do wykładowców, nie chcę zbyt dużo informacji przekazywać, ponieważ można łatwo wywnioskować kim jestem i potem będą nieprzyjemności.
Jedni dobrze przykazują wiedzę, a drudzy tragicznie. Już nawet nie policzę ile razy miałem już zwątpiłem. Człowiek przyjdzie z zajęć gdzie nic nie rozumiał i już kompletnie się odechciewa. Przez to kolejne kolokwium niezaliczone.
Przez ten natłok informacji, wszystko się pomieszało. Już nic nie wiem z matematyki, miałem większą wiedzę po technikum niż teraz w czasie studiów. Teraz to proste zadania z technikum zaginają mnie.

Jakbym wcześniej sam się uczył w jednej dziedzinie konkretnie, a nie w paru po trochę i byłaby praca, to już dawno rzucił te studia.
Nie wiem czy jest sens studiować, bo i tak nie wiem czy dalej dotrwam. Może warto samemu zacząć się uczyć w danej dziedzinie

Czas pokaże...

enedil   9 #96 06.01.2015 17:36

@Jusko: Zainteresuj się PyGObject. GTK 3 dla Pythona. Na prawdę szybkie i wygode, dodaktowo nieźle się integruje z Gnome.

squeet   13 #97 06.02.2015 23:18

Tak czytam sobie ten wpis i dochodzę kolejny raz do wniosku, jak ważnym jest bycie dobrym nauczycielem lub - z drugiej strony - trafienie na takiego. Piszę to z autopsji zarówno jako uczeń jak i nauczyciel. Właściwy człowiek na właściwym miejscu potrafi porwać i zarazić wszelkimi dostępnymi czynnikami do danego przedmiotu. I tak samo: może zdemotywować zrzucając winę za porażki na ucznia, którego trzeba przecież wprowadzić w temat i pociągnąć dalej.

Jest jeszcze jeden wniosek. Nauczyciel, który stawia w większości złe oceny powinien się zastanowić, czy czasem on nie stanowi wąskiego gardła przekazywania wiedzy...

  #98 12.02.2015 13:43

Bardzo ciekawy wpis. Dobrze odzwierciedla sytuację sprzed kilku lat, kiedy ludzie chcieli uczyć się programowania, ale szkoła czy studia skutecznie zniechęcały ich do nauki. Podejście nauczycieli już się zmieniło od tamtego czasu, ale w dalszym ciągu jeszcze studenci narzekają na formy nauczania. Często spotykam osoby, które przerwały studia informatyczne i na własną rękę zaczęły uczyć się programowania, m.in. dlatego, że na studiach musiały wkuwać rzeczy, które kompletnie nie przydałby się im w życiu zawodowym. Pracuję w szkole programowania http://goo.gl/ayg9bw, gdzie przychodzi dużo takich osób, które są zawiedzione programem nauczania na studiach i podejściem wykładowców. Zależy im przede wszystkim na tym, żeby ktoś im pomógł zdobyć konkretne umiejętności i żeby wyszli z taką wiedzą, która bez problemu pozwoli im znaleźć pracę na stanowisku programisty.

MaXDemage   18 #99 23.03.2015 14:55

A co, a niech stracę, a masz! Po koleżeńsku... nie liczę też na rekompensatę. Póki co ;>

GBM MODERATOR BLOGA  20 #100 23.03.2015 14:56

@MaXDemage: Dziękuję, na Ciebie zawsze mogę liczyć Max ;D

  #101 21.05.2015 09:50

Anonim (niezalogowany) #35...

"Jakież było moje rozbawienie, gdy biorąca w tym spotkaniu jedna z analityczek, wyciągnęła listy zadań, ale z przestrzeni kilku miesięcy... Co się okazało - moje zadania w danym miesiącu określone statusem "zrealizowane, przekazane do klienta" w następnych miesiącach pojawiały się sporadycznie jako ponownie otwarte.... A u moich kolegów, niestety w przerażających ilościach.
Po przeprowadzeniu analizy, ale nie na miesięcznym a półrocznym wycinku czasu, okazało się, ze mam najwięcej zadań ze statusem "zamkniete, przekazane do klienta"... "

współczuję szczerze, ale moim zdaniem to nie wina, ani zadań "do poprawy", ani ludzi.. jedynie braku nowych zleceń dla Pana :(
Nie ma sensu wylewać jadu NA KOGOŚ, kto inaczej świat postrzega, ZA TO że realizm i polityka firmy jest nie-do-prze-programowania;)
Pozdrawiam

  #102 02.06.2015 21:44

Dla mnie zadna to nowosc. O poczatku studiow informatycznych zorientowalem sie, ze przedmioty, ktore z nazwy maja uczyc nas programawac (pisac cos fajnego dzialajacego w) w nowych jezykach jakie kolejno wrowadzanan, byly po jedynie inna forma wyrazania skomplaikowanych obliczen i funkcji metymatyczno-fizycznych. Nawet ciezko nazwac to nauka, teorertycznie umielismy juz calki i rozniczki, granice ciagow, macierze. A potem magle okazalo ze mamy robic to samo na przedmiotac uczycych programowania!!!! hahaha. Żenada!

Ja olalem studia po drugiej druga sesji (poprawkowo olalem calkiem). Przez rok uczylem sie sam programnia w C# + t-sql + jakis tam basic front-end, pracujac i zarabiajac jakies skromne pieenidze w firmie ojca. Wszstkiego uczylem sie z codeacademy.com i videokursow na w necie - jak boga kocham. Robiac wlasne projekty posilkowalem sie googlem i stackoverflow jak mial przestoj - tyle wystarczylo.
Dopiero jak zaczolem pracowac na etacie jako programista .net to kupic sobie "Biblie mozliwosci c# i .net". - tak z checi rozwoju.

Jak dawni znajmo ze stodiow porobili tyluly "mgr inz" to ja juz zarabialem na konraktach kwoty 5-cyfrowe, przebierajac sobie w tym w czym w ogole chce teraz robic.

Nigdy nie przypadalem na nauka wydaniu "szkolnym", ale studia informatyczne to zalosna rzecz i niesamowita wrecz (5 i pol roku!) strata czasu. Odradzam.

  #103 18.09.2015 21:23

" Tak, ja jeszcze pamiętam dyskietki i w 2007/2008 roku z nich korzystałem."

serio? dżizes...też pamiętam dyskietki ale nawet gdzieś w granicach '98 już tego czegoś nie używałem, nie licząc jakiś sporadycznych przypadków. Jak się chodziło do kafejki internetowej na tzw.nocki pośmigać na szybkim łączu to brało się dyzia+kieszonkę i ściągało na niego całe strony, to samo u znajomych z wymianą plików, tylko dyski..jak sobie człowiek przypomni ich rozmiary i pojemność.. haha.

zaba285   7 #104 19.10.2015 18:34

a ja poszedłem na studia z celem rozwoju na administratora sieci i systemów informatycznych, już pracowałem w zawodzie, chociaż firma nieduża, więc jednak większość pracy to było coś w rodzaju help-desk. do programowania zostałem zniechęcony podobnie jak Ty, nienawidziłem tego. na pierwszym roku zdałem programowanie w C++ bo miałem na roku kolegę pasjonata który przyszedł "po papierek, bo może się przyda" (miał już kilka lat doświadczenia w IT mimo młodego wieku). jednak na studiach było więcej programowania niż czegokolwiek innego, więc mimo nienawiści chciałem skończyć co zacząłem i trwałem. na 3 roku administracja zaczęła mnie nudzić, bo nie miałem wyzwań w pracy, a w programowaniu zacząłem dostrzegać potencjał, również jeśli chodzi o możliwość zatrudnienia i finansów. przysiadłem w domu dodatkowo i wsiąkłem :) muszę tu oddać mojemu doświadczonemu koledze, że potrafił mi wskazać lepszą drogę niż tą na studiach, miałem mentora :) (np mieliśmy pisać aplikację WWW z użyciem JSP, a kolega namówił mnie na użycie ZK Framework i było łatwiej i fajniej, z netu się dowiedziałem, że lepiej zamiast JSP używać JSF itp generalnie zanim użyłem czegoś co proponowano na ćwiczeniach pytałem kolegę, czy są jakieś technologię żeby to zrobić łatwiej, na szczęście prowadzący ćwiczenia pracował zawodowo więc był kumaty i się nie czepiał technologii). no i mi się studia przydały, poznałem wielu fajnych ludzi, z którymi nadal od czasu do czasu się spotkam. mimo, że ogromna ilość materiału na co dzień nie jest przydatna w tym co robię, to wiele rzeczy których nie lubiłem i uważałem za trudne okazały się łatwiejsze niż myślałem i studiowanie dodało pewności siebie, a niektóre rzeczy które sa pozornie nie przydatne ułatwiało realizację obowiązków zawodowych :) generalnie polecam studia, tam jest trochę lepiej niż w nauczaniu na wcześniejszych poziomach edukacji, jeśli trafisz na kumatych prowadzących i postarasz się wykorzystywać technologie przydatne w pracy to efekty mogą być ciekawe (możesz też trafić na słabego prowadzącego, ja na ćwiczeniach "Zaawansowane programowanie obiektowe" trafiłem na gościa, który po obejrzeniu aplikacji WWW napisanej w ZK Framework stwierdził, że to on mógłby się uczyć ode mnie :) ) jak pójdziesz to rozejrzyj się za mentorem, albo sam spróbuj być dla kogoś mentorem, to też dużo uczy :)