Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O niekiedy niebezpiecznej pracy informatyka

Wbrew tytułowi, wpis nie będzie o tym jak poparzyłem się ostatnio prądem, albo jak wbiłem sobie śrubokręt w rękę bądź pociąłem się blachą w obudowie. (Nie, żadna z tych wymyślonych sytuacji nie zdarzyła mi się ;).

Chciałbym opowiedzieć o pewnej sytuacji, która zdarzyła mi się w ostatnim czasie. Zaczęła się od niewinnego telefonu od nieznajomej z prośbą o naprawę laptopa, a skończyła na powrocie do domu z podwyższonym ciśnieniem i dużą dawką adrenaliny…

Ale zacznę od początku.

Dwa tygodnie temu, podczas gdy wracałem ze szkoły do domu, dostałem telefon od nieznajomej mi kobiety z prośbą o pomoc przy naprawie laptopa. Aby jak najlepiej zdać relacje, postanowiłem zamieścić moją rozmowę w postaci dialogu.

Ja: Z tej strony Grzegorz Wróbel, słucham. Nieznajoma: Witam, jestem Monika. Dzwonię do Pana z prośbą o naprawę mojego laptopa. Mam problem z uruchomieniem go, niby świecą się diody, ale jest czarny ekran. Ja: Witam, rozumiem. Czy mógłbym spytać skąd Pani dostała mój numer ? Czy ktoś go Pani dał ? Nieznajoma: Nie, nie. Ja znalazłam w Internecie Pański numer.

Po jej informacji o tym że znalazła mój numer w Internecie, zapaliła mi się czerwona lampka. Przecież nie udostępniam mojego numeru telefonu w Internecie, co najwyżej na Facebooku, ale dostępny jest on tylko osobom znajdującym się na liście moich znajomych. Trochę zdziwiony tą sytuacją, jakoś nie bardzo byłem skory do pomocy, ponieważ coś mi mówiło że coś tu jest nie tak.

Ja: Rozumiem, nie bardzo wiem jak Pani mogła znaleźć mój numer telefonu. Jeśli jest Pani zainteresowana to bardzo bym prosił o przekazanie mi laptopa na dzień, góra dwa. Postaram się go naprawić w domu. Nieznajoma: Kurde, ale nie za bardzo jestem w stanie go Panu przekazać, ponieważ chciałabym być przy naprawie. Rozumie Pan, boję się o swoje dane. Ja: Rozumiem, w takim razie z racji że jest już późna pora, to proszę mi wysłać adres sms-em, a jutro postaram się u Pani być w godzinach popołudniowych. Nieznajoma: Ale ja potrzebuję dzisiaj ten komputer naprawić, ponieważ jest mi bardzo potrzebny. Zapłacę Panu podwójną stawkę za naprawę jeśli tylko Pan do mnie przyjedzie jeszcze dziś.

Hmm… i tu właśnie trochę się przekupiłem. Z racji tego że pieniądze są mi aktualnie potrzebne i chwytam się czego da, ażeby móc coś zarobić, zdecydowałem się poświęcić na naprawę komputera.

Ja: Hmm… a gdzie Pani mieszka ? Nieznajoma: Na Krowodrzy Górce. Dokładny adres prześlę Panu sms-em. Ja: Oj… Proszę Panią niestety w takim przypadku nie jestem w stanie do Pani dzisiaj dotrzeć. Mieszka Pani na drugim końcu miasta, a z racji późnej pory nie będę wyruszał tak daleko. Nieznajoma: Ale proszę Pana, naprawdę bardzo mi zależy żeby dzisiaj laptop został naprawiony, zapłacę Panu potrójną stawkę, proszę mnie zrozumieć… naprawdę go potrzebuję.

Niestety, przeważyła we mnie litość i współczucie…

Ja: No dobrze, w takim razie proszę mi wysłać sms-em Pani adres, a ja postaram się tam dotrzeć w ciągu najbliższych dwóch godzin. Nieznajoma: Dziękuje Panu bardzo, zaraz wyślę Panu adres.

Pewnie wszyscy pomyślą że jestem cholernym materialistą, ale nie. Zdecydowałem że nie wezmę potrójnej stawki, którą kobieta mi proponowała, tylko wezmę trochę drożej niż ogólnie. Zazwyczaj za taką sprawę biorę od 30 do 40 zł.

Jak powiedziałem tak zrobiłem. Czyli pojechałem do tej kobiety. Miałem o tyle szczęście, że akurat w tym czasie byłem umówiony o kupno procesora od sprzedającego na tablica.pl. Sprzedający był bardzo życzliwy i podwiózł mnie pod podany adres.

Będąc na miejscu, znalazłem blok i odpowiednią klatkę. Dzwoniąc domofonem pod podany adres, nikt nie odbierał. Postanowiłem przejść się i zapukać osobiście.

Wchodząc po schodach w klatce, poczułem się jak w jakimś horrorze – wieczór, odrapana brudna klatka i ja sam, a wokół cisza. No cóż, czego się nie robi dla pieniędzy i pomocy innym. Jednakże w pewnym momencie, nie wiadomo skąd pojawił się koło mnie mężczyzna, któremu nie patrzyło się dobrze z oczu. Stał i mnie obserwował. Cóż olałem go i poszedłem do góry.

Po zadzwonieniu dzwonkiem do znalezionych po chwili drzwi, jakaś kobieta otworzyła drzwi i przez łańcuch (kompletnie jej nie widziałem), spytała głośno kim jestem. Trochę zdziwiony, odpowiedziałem że przyszedłem w sprawie naprawy komputera. W odpowiedzi, kobieta wydarła się na mnie że nie ma komputera, a także że nikogo nie potrzebuje i że zadzwoni po policję.
Będąc w kompletnym szoku odszedłem, ale wchodząc na schody spotkałem znowu tego mężczyznę, który mnie obserwował przed chwilą. Trochę wystraszony ominąłem go i zszedłem na dół, aby zadzwonić do nieznajomej zleceniodawczyni.

Na moje pytanie o zaistniałą sytuację, odpowiedziała że chodziło o numer 102, a nie 42. Będąc święcie przekonany że dobrze słyszałem, poszedłem jeszcze raz do bloku.

Wchodząc do klatki, znajdował się za mną ponownie ten mężczyzna. Wystraszony nie na żarty, zastanowiłem się nad całą sytuacją i podjąłem decyzję, aby iść do góry, tym razem windą.

Jako że było to ostatnie piętro, to stwierdziłem że to pewnie jakiś „społeczniak” i nie będzie się fatygował na ostatnie piętro.

Podchodząc pod numer 102, nogi mi się ugięły… Ów facet wszedł po schodach na to samo piętro i stał na końcu korytarza. Zapukałem do drzwi wystraszony. Otworzył mi facet, i po mojej informacji że przyszedłem w sprawie naprawy laptopa – nie miał pojęcia o co chodzi. Wtedy zdałem sobie sprawę że to wszystko nie ma sensu… Odszedłem od drzwi i podążałem w kierunku schodów, w międzyczasie zauważyłem że „obserwator” idzie w moim kierunku…

Nawet sprawy sobie nie zdajecie, jakże szybkiego kopa w cztery litery dostałem ! Zbiegłem szybko ze schodów i wybiegłem z klatki biegnąc na najbliższy przystanek. Akurat trafił mi się autobus i bezpiecznie już dojechałem do domu, aczkolwiek cały czas adrenalina dawała o sobie znać…

No cóż, dużo osób zapewne powie że:

a) Po tym jak kobieta „znalazła mój telefon w Internecie”, powinienem przerwać rozmowę

b) Nie powinienem o tak późnej porze jechać na głupią naprawę laptopa

c) Po incydencie z kobietą, a także spotkaniu po raz drugi „obserwatora” iść spokojnie do domu.

d) Nie być aż tak zachłannym na pieniądze…

Patrząc na to wszystko po pewnym czasie, zgadzam się ze wszystkimi czterema punktami. Ale człowiek uczy się na błędach, i przy podobnych sytuacjach w przyszłości – na pewno będę ostrożniejszy.

Najważniejsze że wszystko skończyło się dobrze i dziś mogę Wam to opowiedzieć w formie anegdoty ;)

Pozdrawiam.
 

Komentarze

0 nowych
dodo.gemini   5 #1 25.11.2011 20:38

przeczytałem całość i mam pytanie, ta kobieta do Ciebie już nie zadzwoniła ponownie?

sla17   7 #2 25.11.2011 21:24

Dobrze, że nic się nie stało bo typ śledzący wrogo patrzący nie wróży nic dobrego ;)

  #3 25.11.2011 21:49

To jest artykuł nie o niebezpiecznej pracy informatyka (bo "coś złego" zdarzyć się może dosłownie każdemu), a raczej o głupocie pewnej, młodej. osoby. Niekoniecznie o głupocie, a o naiwności; na jedno wychodzi.

djfoxer   17 #4 25.11.2011 22:00

Dobrze, że nic się nie stało. Ja staram się, w takich sprawach brać jedynie "zlecenia" od znajomych znajomych.

januszek   18 #5 25.11.2011 22:22

Fragment z nieznajomą kobietą - 5+ :P

  #6 25.11.2011 22:39

Jesli numer mieli tylko znajomi to wychodzi na to ze cie ktos wystawil..npsosz przy sobie pieniadze / wartosciowy telefon?

Areh   16 #7 25.11.2011 22:52

A mnie zdziwiła kwota - 30, 40 zł. Za takie pieniądze? W dodatku z dojazdem na drugi koniec miasta. Ceńcie się bardziej chłopaki.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #8 25.11.2011 23:12

Oj stary - nie podpadłeś komuś w ostatnim czasie? Może ktoś po prostu chciał się na Tobie odegrać.

4lpha   9 #9 25.11.2011 23:40

"Zapukałem do drzwi wystraszony."

Jeszcze musisz się sporo nauczyć. Nie znalazłem się jeszcze w takiej sytuacji, ale mogłeś np. zagadać do tego gościa, niby w żartach, że teleportuje się czy coś.

I nie pokazywać żeś wystraszony ;)
Mhm... Biję się raczej nieźle, więc zaryzykowałbym podejście do gościa.
Polecam Ci GBM poćwiczyć jakieś Muay Thai, Krav Magę, etc.

4lpha   9 #10 25.11.2011 23:40

Podnosi samoocenę i pewność siebie.

Semtex   17 #11 25.11.2011 23:51

@sunbeam96

Adrenalina, wyobraźnia, stres, podpowiadają w takich sytuacjach najgorsze scenariusze, jak sam napisałeś, nie byłeś w takiej sytuacji, nie wiesz jak byś się zachował, pod uwagę trzeba jeszcze wziąć że na kozaka może trafić się większy kozak....

Gdy byłem młodszy (szkoła średnia/wojsko) zawsze szło się na żywioł, o konsekwencjach myślało się już z podbitym okiem :P, teraz gdy człowiek jest starszy trochę, ma rodzinę, to częściej kalkuluje i myśli o tym co mogłoby się zdarzyć....

  #12 26.11.2011 00:04

@sunbeam96

Rozsądny człowiek w takich sytuacjach zmywa się bo co jeśli ten facet miały nóż? Idiota z nożem jest bardziej niebezpieczny niż zawodnik Muay Thai. Sam krakowski trener Krav Magi podpowiada w takich sytuacjach najzwyczajniej w świecie unikanie konfrontacji z przeciwnikiem i ucieczkę.

command-dos   17 #13 26.11.2011 10:28

W takich sytuacjach zazwyczaj umawiam się z kimś, np. w pobliskim parku, przystanku, itp. Jeśli komuś naprawdę zależy, to podejdzie po nas te 100[m]...

Wolfgar   7 #14 26.11.2011 10:53

Po pierwsze to się ciesze, że Ci się nic nie stało. Dwa lata temu spędziłem w szpitalu 3 dni przez osoby trzecie także wiem co musiałeś czuć.
@Zazwyczaj za taką sprawę biorę od 30 do 40 zł. - Gamoń jesteś! Tyle to się za sam dojazd bierze.
Przyznaj się gdzie masz podany swój numer telefonu?
@bartek46op - Dokładnie!

Maxi_S   4 #15 26.11.2011 11:27

Morał tego opowiadania z dreszczykiem jest już od dawna znany:
"Nie wierz nigdy kobiecie, nie ustępuj na krok,bo przepadłeś z kretesem nim zrozumiesz swój błąd; ledwo nim dobrze pojmiesz swój błąd, już po tobie...".

zoso71   8 #16 26.11.2011 11:58

@sunbeam96 -> "Polecam Ci GBM poćwiczyć jakieś Muay Thai, Krav Magę, etc." O ile dobrze pamiętam, to wszystkie szkoły walki lub samoobrony mają jedną wspólną zasadę, i to zasadę nr 1: jeśli masz możliwość uniknięcia konfrontacji, to ją uniknij poprzez ucieczkę/oddalenie się z miejsca.

Przyznaj się: tę pierwszą lekcję o zasadach opuściłeś? ;->

freeq52   8 #17 26.11.2011 14:44

Czyta się, jak jakiś kryminał :D:D

A na poważnie - nie rozumiem jak można wieczorem jechać na drugi koniec miasta (w tym przypadku to Kraków?), za 30-40zł, żeby naprawić jakiejś babie laptoka... Ja rozumiem, że pewnie jesteś młody i każda kasa się liczy, ale no... bez jaj. Jak już nie chcesz brać więcej, to za taką kasę to niech ludzie sami do Ciebie jeżdżą :)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #18 26.11.2011 14:57

@dodo.gemini: Zadzwoniłem jak wróciłem do domu, ale wyłączyła telefon.

@PavloAkaLogan: To prawda, byłem naiwny. Na szczęście ta sytuacja nauczyła mnie paru rzeczy.

@bartek46op, Shaki81: Tak myślałem o tym, ale ciężko byłoby mi dojść kto. Z resztą nic mi się nie stało, a prawda jest taka że jakby np. chciano mnie okraść - było mnóstwo okazji.

@sunbeam96: W takich sytuacjach, gdzie nie jestem pewny swoich sił - należy uciekać. Nigdy nic nie wiadomo czym może dysponować napastnik.

@Command-Dos: Po tym zdarzeniu - zgadzam się z Tobą :)

@Wolfgar i Areh: Hmm... przy tych cenach mam nawet kilka zleceń miesięcznie niźli gdybym miał ceny lekko mniejsze niż serwisy komputerowe :)

@freeq52: Nie nie, od 30 do 40 zł to ja biorę zazwyczaj za taką sprawę. Tym razem chciałem wziąć 60, właśnie ze względów, które wymieniłeś :)

  #19 26.11.2011 15:12

Jako że mieszkam w niezbyt bezpiecznym mieście, od lat mam przy sobie gaz w sprayu: niewielki, względnie tani i nie wymaga pozwolenia ale za to jest skuteczny - już kilka razy ratował mi tyłek, za przeproszeniem.
Ten kotek na zdjęciu jest super :)
Tak poza tym to fajny wpis i pouczający, pozdrawiam :)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #20 26.11.2011 16:46

@Zbigniew2003: Hmm... to prawda. Dostałem nauczkę w postaci sporego dreszczyku strachu. Dzięki czemu nauczyłem się, co robić w takich sytuacjach. Po prostu przytoczę starą jak świat prawdę - "Człowiek uczy się na błędach".
@Przemkos79: Nie no na pewno gaz łzawiący jest skuteczny, aczkolwiek wszystko zależy od sytuacji. Równie dobrze może zakupić pistolet gazowy, który wzbudzi jeszcze większy respekt u napastnika niźli puszka gazu :)

Pozdrawiam.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #21 26.11.2011 17:33

No ja na szczęście raczej takich przygód nie przeżyje. Kto mnie poznał osobiście to wie, że ze względu na moją posturę, to raczej mało kto zaatakuje, ale wracając do tematu obrony w takich sytuacjach ucieczka to jedyne sensowne rozwiązanie.

Ryan   15 #22 26.11.2011 17:53

@Areh: Z ust mi wyjąłeś. ;]

@sunbeam96: No tak, bo opanowanie się w sytuacji stresowej to prosta sprawa. W ogóle po co miał ćwiczyć MT czy BJJ? Lepiej z miejsca nauczyć się rzucać fireballe w takiej sytuacji. Co za problem? ;>

GBM MODERATOR BLOGA  19 #23 26.11.2011 18:06

@Ryan: No nie powiem, ale rzucanie fireball'ami byłoby hardkorowe :D

command-dos   17 #24 26.11.2011 20:34

@GBM - to w ogóle poszedłeś tam, nie mając nawet shotgun'a? Ja rozumiem, żeby wyjść z domu bez nailgun'a, railgun'a, ale ten topór chociażby trza dzierżyć ;)
Fajnie, że tak się to skończyło, teraz sobie można pożartować...

  #25 27.11.2011 00:27

A ta kobieta to była stara/młoda? Ten facet stary/młody/dres? Numer z którego dzwoniła zastrzeżony/widoczny?

Semtex   17 #26 27.11.2011 11:14

@""stary/młody/dres""

You have made my day.... hahahahah

Ciekawa klasyfikacja, dawno się z taką nie spotkałem :D

GBM MODERATOR BLOGA  19 #27 27.11.2011 12:13

@Zbigniew: A no, niestety to jest życie. Homo Homini Lupus Est - nie zawsze, ale często.
Jednakże jestem niezmiernie wdzięczny za miłe słowa :)

@Command-dos: Nic niestety nie wziąłem ;P - ale raczej skorzystam z pomysłu Ryana i nauczę się rzucać fireball'e :D

PS. Aczkolwiek w Krakowie jest ostatnio moda na maczety ;>

@Bartek46op: po głosie chyba młoda, facet ~40 lat. Numer widoczny, ale i tak już skasowałem więc nie jestem w stanie "odwdzięczyć" się ;)

@Semtex: hehe, rzeczywiście piękna klasyfikacja :D

  #28 27.11.2011 16:37

Nie ma to jak dobre ilustracje, bo bez nich treść byłaby przecież nieinteresująca.

  #29 27.11.2011 20:29

Straciłem ponad 5min zeby przeczytac ten belkot o niczym. Juz nigdy wiecej nie bede klikal w linki na glownej stronie DP...

  #30 27.11.2011 21:57

Moje pytanie brzmi następująco : Kiedy pójdziesz na policję ?

mleczakm   3 #31 27.11.2011 22:51

To jest tak nudne i śmieszne, że oja********. Przestraszyłeś się typa na schodach i musiałeś o tym wszystkim dookoła opowiedzieć?

GBM MODERATOR BLOGA  19 #32 28.11.2011 07:26

Rozpoznanie:
mleczakm - postawa ignoranta skrzyżowana ze cwaniactwem.
xyzx - typowa postawa ignoranta.

Zalecenia:
Zastosowanie knebla na dziób, w celu uniemożliwienia marudzenia i gadania rzeczy bezkonstruktywnych, a przy okazji uświadomienia starej jak świat prawdy - "Nie podoba się, nie czytaj"

bassrockers   6 #33 28.11.2011 07:33

hahah dobre ja najciekawszą historie miałem jak facet przyniósł mi komputer że w środku coś mu stuka puka i tak dalej. Otwieram a tam dzieci rosół wylały od góry (dodam że na górze obudowy miał otwór na wentylator) i kluski po wyschnięciu zachaczały o wentylator romantycznie dyndając ;D. A on się zastanawiał że ponad dwa tygodnie do kompa nie podchodziły LOL

hiropter   9 #34 28.11.2011 08:45

He he... historyjka jak z "Kryminalnych". Co do reszty, to masz nauczkę na całe życie. Nie czytaj także komentarzy co niektórych o blechów o postawieniu się itp. Wybrałeś słuszną drogę i nie ma się co wstydzić - lepiej biegać niż jeździć na wózku (szczególnie gdy poznasz smak ojcostwa i biegania za takim nie strudzonym szkrabem)...

Jedyna moja pretensja, to stawka... dzięki Tobie ludzie mają informatyków za niepotrzebne zło. Ceń się trochę bardziej, to służy nam wszystkim. Ja osobiście za tyle, to bym powiedział by babka sobie sama go naprawiła, albo przywiozła go pod wskazany adres, a nie zasuwał na drugi koniec miasta... Druga sprawa, to naprawy u klienta... Nie raz znajomi (tu akurat konkretnie Szczecin) otwierali takie cuda, by po kliku tygodniach je zamykać - najczęściej po tym jak ktoś zarąbał im sprzęt, dokumenty. Oczywiście nie zabrakło także delikatnego liftingu twarzy...

PS: Zweryfikuj swoich znajomych...

  #35 28.11.2011 09:03

Jak się świecą diody, a jest czarny ekran to co chciałeć zrobić w domu u tej pani ? Mogłeś jedynie wymienić taśmę sygnałową od matrycy, sprawdzić pamięć, procesor i to wszystko, ale wątpię aby pomogło.

  #36 28.11.2011 11:21

nudna historia. bez zakończenia. zapowiadało się raczej na jakieś ciekawe opowiadanie o zabarwieniu erotycznym. pierwszy punkt każdej pomocy technicznej: "proszę sprawdzić, czy wtyczka została włożona do gniazdka"... ;)

Jaahquubel_   12 #37 28.11.2011 11:39

"Dziś homo homini jak świnia świni" - jak śpiewają poznaniacy.

Jakby Cię ten typ chciał okraść, to chyba miał ku temu wystarczająco dużo okazji. Poza tym, może ze strachu Ci się przywidziało i na górze to nie ten sam typ, co na dole?

Nie polecam pistoletu gazowego.
Wyjaśnienie (w ciekawym wątku no forum): http://forum.jagged-alliance.pl/jaka-najlepsza-bron-osobista-polecacie-t2267-45....

  #38 28.11.2011 13:28

Trochę nietrafiony tytuł. Naprawianie komputerów to nie praca informatyka, tak samo jak naprawianie kalkulatorów to nie praca w charakterze matematyka.

direct39   5 #39 28.11.2011 13:34

Fajnie się czytało ten wpis. Chciałoby się powiedzieć: "oby więcej takich", ale chyba sobie już takich sytuacji nie życzysz :).

  #40 28.11.2011 18:35

Myśle że to mogła być hm.. łagodnie pisząc ladacznica :D a gościu jej opiekun :) niby do laptopa..to nie ona by zapłaciła ale ty za usługe lub nawet zapłaciłbyś za samą rozmowe.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #41 28.11.2011 19:01

@bassrockers: Hehe, kluski to pikuś. Kiedyś gdzieś czytałem (nie wiem nawet czy to DjDziadek nie opowiadał) że w komputerze znalazł szczątki gryzonia, które dzieci włożyły :P

@hiropter: Oj znam to bieganie za szkrabem, nie ma nic bardziej męczącego i powodującego szybkie opadanie włosów z głowy przez nerwy ;>
Stawka, hmm... nie chcę też brać dużo. Znajomym i tak biorę mało, a nieznajomym stawkę zwiększam.

@bitx: No właśnie, moje zamiary co do laptopa właśnie wymieniłeś ;)

@Jaahquubel_: Też jestem tego zdania co Ty, jestem święcie przekonany że to był ten sam facet co na dole.

@pm: Wiem, ale informatyk jest określeniem niestety uniwersalnym. A do serwisanta, to jeszcze trochę mi brakuje ;)

@direct39: Miło mi :) Sytuacji takiej przeżyć bym już może nie chciał, ale w sumie każda przygoda pozwala nabyć cenne doświadczenie :)

natus08   7 #42 29.11.2011 09:36

Najlepiej na takie wyprawy nosić jakiś gaz, albo coś w tym stylu. Jak znów się skusisz to przynajmniej będziesz miał większe szanse :D

4lpha   9 #43 03.12.2011 13:58

Źle mnie zrozumieliście. Nie chodzi mi o dążenie do konfrontacji.
Po prostu mówisz gościowi, że wydaje Ci się, że za Tobą chodzi.

@semtex | 25.11.2011 23:51
Chodziło mi konkretnie o taką sytuację, by ktoś za mną łaził.

A nerwy da się opanować. Ja potrafię, wy też możecie.

4lpha   9 #44 03.12.2011 13:58

Zawsze mogłeś też podejść i walnąć go z loł kika ^^

  #45 05.01.2012 19:33

Ktoś sobie zrobił z Ciebie jaja i tyle, zapewne któryś ze znajomych wywinął numer- zazwyczaj tak jest.

Over   9 #46 26.12.2012 15:08

@GBM
Też miałem sytuacje parę lat temu i miałem akurat przy sobie pistolet gazowy a że delikwenci byli wcięci to po wyciągnieciu uznali mnie za Gline i troszke nie ciekawie było bo mogłem już na V HZ nie być ale skończyło sie na podbitym oku, racja człowiek uczy się na błedach.

  #47 17.02.2013 23:44

40 zl z dojazdem ... pan nie jest informatykiem nawet nie wiem jak to nazwac

szczerze mowiac od wiekow nie zchodze ponizej 120 (dojazd osobno)za cokolwiek prostego a i tak to jest malo, za tyle to mi gosc przyszedl na 5min powiedziec co jest zle z satelita.

kurde ludzie wy chyba chcecie byc biedni cale zycie

potem mi klient pierdzi ze znajdzie tanio ... to niech bierze a nie mi czas zajmuje bo zaraz mam klienta na pol dnia za 600zl

ludzie szacunku do siebie nie warze ze macie mniej lat czy nie macie doktoratu .... wiedza nie zna wieku

  #48 11.07.2014 11:37

Tak działa niestety nie uczciwa konkurencja...