Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

„Samouczenie jako podstawa Twojego sukcesu”

Bycie samoukiem brzmi, jak coś bardzo przyjemnego i wartościowego. Dzięki posiadanemu własnemu samozaparciu oraz odpowiedniej motywacji można nabyć mnóstwo adekwatnej do potrzeb wiedzy. „Samonauka” jest pewną formą indywidualizmu pozwalającą w dość egoistyczny sposób nabywać oraz utrwalać wiedzę i praktyczne umiejętności. Dlaczego egoistyczny ? Spytajcie moich kolegów, kiedy próbują wyciągnąć mnie kolejny raz na piwo… ;p

Jestem samoukiem odkąd tylko uznałem, że to z informatyką właśnie (przepraszam za frazes) chciałbym związać swoją przyszłość zawodową. Dotąd sporo czasu spędziłem na nauce (z przerwami na sen oczywiście :P), co pozwoliło mi na wiele – począwszy od możliwości poznania kogoś ze środowisk skupionych wokół danej dziedziny informatyki np. Security, na zarabianiu pieniędzy dzięki posiadanej wiedzy kończąc :)

Samouczenie – jak to robić?

Samo nauczanie jest niezwykle przyjemnym i efektownym procesem, pozwalającym stosowanie trzech punktów, o których w szkole i na studiach możemy sobie tylko zaledwie marzyć. Oto one:

  • 1. Sam sobie wybieram to, czego się uczę
  • 2. Sam sobie ustalam, kiedy się uczę
  • 3. Sam sobie określam porcje wiedzy do nauczenia

Reasumując - sam jestem sobie sterem, kapitanem i okrętem

Biorąc pod uwagę powyższe, samouczenie przychodzi bardzo łatwo. Trzeba jedynie spełnić dwa podstawowe warunki - lubić to, czego się uczy/robi oraz być zmotywowanym do nauki/pracy.

Niektórzy mogą powiedzieć, że to przecież szkoła/studia istnieją celem dania potencjalnemu studentowi szansy na nabycie potrzebnej wiedzy. Nie twierdzę że nie. Bywają nauczyciele z powołania nauczający wartościowych rzeczy lub też kierujący/motywując na odkrywanie nowych ścieżek, poszerzania horyzontów. Doszedłem jednakże do wniosku że w tych sprawach lepiej wychodzić z prostego założenia…

„Umiesz liczyć? - Licz na siebie”

Inni również mogą powiedzieć „to papierki (świadectwa, certyfikaty) będą wyznacznikiem posiadanej przeze mnie wiedzy/umiejętności/doświadczenia i to one zaważą kiedyś na tym, czy będę gdzieś pracował, czy nie, oraz czy w ogóle zostanę przyjety do pracy”

Bzdura. Pracodawca patrzył będzie na nas przede wszystkim przez pryzmat już posiadanych umiejętności, z których zazwyczaj zostaniemy przez niego przetestowani, a nie na posiadaną teczkę “papierków”.

Dla (nadal) nieprzekonanych przykładem niech będą Gynvael Coldwind, j00ru i lcamtuf – Polacy z Google Security Team.

Rzeczywista wartość wiedzy

Samouczenie jest sposobem na zdobywanie wiedzy w sposób najłatwiejszy. Wystarczy spojrzeć na schemat poniżej, aby jednoznacznie uświadomić sobie, jak bardzo cenna jest wiedza i jak wielu warta poświęceń.

Powyższy schemat pozwala uzyskać szybko sukcesy takie, jak opanowanie programowania w PHP lub opanowanie płynnej obsługi terminalu Linuksa. Takie szybkie „małe” sukcesy składają się w jeden wielki…

…Sukces!

Możemy go rozumieć różnie, wszystko zależy od perspektywy ;)

Według mnie sukcesem w IT jest zbudowanie własnej wartości zawodowej, pozwalającej brylować na rynku pracy, a także pracować na atrakcyjnych warunkach, w przedsiębiorstwie, w którym zawsze chciałem pracować. (Google! :D)

Nie osiągnę tego sukcesu bez ciężkiej pracy polegającej przede wszystkim na poznawaniu nowej wiedzy, pozwalającej zyskiwać umiejętności, a w konsekwencji cenne doświadczenie.

Z jakiego źródła czerpać wiedzę?

  • 1. Poważne wydawnictwa i czasopisma branżowe
  • 2. Szanowane portale/wortale, skąd w postaci newsów przekazywane są bardzo cenne informacje (czytanie newsów pozwala nadążać za wciąż rozwijającą się technologią)
  • 3. Blogi osób z branży
  • 4. Dokumentacja, FAQ, HELP – tak, to też jest skarbnica wiedzy, wbrew pozorom, np. na temat szukanego języka, bądź softu
  • 5. Konferencje, seminaria, spotkania
  • 6. Zapytania Google’a…
  • 7. Pytając tu i ówdzie ludzi z branży (fora, IRC etc.)

A więc do dzieła!

Nadchodzi czas, by działać, przyswajać wiedzę, kształtować umiejętności i zdobywać doświadczenie samodzielnie ;)

Powodzenia!  

porady inne

Komentarze

0 nowych
Banan   10 #1 25.03.2012 22:10

Wydaje mi się, że komu byś nie dał tego do przeczytania to każdego natchnie ten wpis do działania. Dzięki =)

  #2 26.03.2012 00:32

Przykłady Gyna są ok ale nie oszukujmy się - 99,9% z nas NIE BĘDZIE pracować w Google, Microsofcie czy Apple a w normalnych firmach gdzie teraz panuje bum na papierek ;) chociaż przeglądając ostatnio oferty pracy paru polskich większych firm na stanowisko administratora systemów zauważyłem, że zniknęło kryterium wyższego wykształcenia (a widniało one przedtem przez długi okres czasu). Ciekawe dlaczego? ;) Może kiedyś do polskich pracodawców dojdzie fakt, że ograniczanie komuś możliwości wstępu na dane stanowisko tylko dlatego, że nie posiada dyplomu uczelni wyższej (a często wymagają byle jakiego kierunku byleby był) jest strzałem w stopę.

bujaka5236   2 #3 26.03.2012 01:16

pamietam slowa kolezanki po zdobyciu MaGazynieRa z informatyki : "studia informatyczne to byl piekny czas imprez, poznawania ludzi i fachowego slangu. tylko ze realia sa takie, ze na kursach mozna dowiedziec sie duzo wiecej, a najwiekszymi 'szychami' w dziedzinie sa osoby, ktore nie maja zadnych tytulow, bo nie jest im potrzebna wiedza, jak sie cos nazywa. wazne, ze wiedza jak to dziala i jak to zastosowac. a to osiagneli sami, siedzac godzinami w domu i praktykujac' :)

ciekawy wpis :)

pozdrawiam!

adriano765   5 #4 26.03.2012 09:13

Bardzo ciekawy wpis, ale jakiś papier lepiej mieć niż go nie mieć. Sam wolę uczyć się w domu samodzielnie, ale kontakt ze szkołą i nauczycielami też dużo daje.

Ostatni Mohikanin   25 #5 26.03.2012 09:27

"Samouczeniem" nie zawsze da się osiągnąć zamierzone cele. Bo weźmy choćby za przykład naukę języka obcego - jeżeli ktoś ani trochę nie liznął podstaw wymowy czy akcentu, to nigdy perfekcyjnie nie opanuje danego języka.

andrewi   12 #6 26.03.2012 10:13

Ja też chodzę często na zajęcia na studiach z myślą w głowie "ale po co? tracę tylko czas bo często nie dowiaduję sie niczego nowego czego bym już nie umiał lub czego nie mógłbym się sam nauczyć dużo szybciej i bardziej intuicyjnie niż serwują mi to na studiach". Wychodzę jednak z założenia, że papierek mimo wszystko jest potrzebny.

djfoxer   17 #7 26.03.2012 10:25

Tekst ok, ale nie można przesadzić (wyjdź czasem na %, na wersję bez% :P)

Poza tym jest coś czego nie nauczysz się sam, a mianowicie praca z ludźmi w grupie. To wbrew pozorom nie jest łatwe, a rzadko pracuje się tylko samemu. Nawet freelancer ma spotkania z klientami i nie może zachowywać się jak koleś "z innej bajki" (koszule kraciaste są ok :P );)

  #8 26.03.2012 10:43

To, że firmy wymagają "papierka" nie oznacza, że go musisz posiadać.
Ja sam jestem bez "papierka", a jednak złożyłem swoje CV do firmy, która owego wymagała - przynajmniej tak mieli napisane w wymaganiach.

A co się okazało? Nawet nie drążyli tematu, kiedy na pytanie, dlaczego nie wpisałem studiów w CV, odpowiedziałem, że nie studiowałem i zamiast tego pracowałem/praktykowałem.
Dalej szło już sprawdzanie teoretycznej wiedzy a następnie praktycznej.
(doświadczenie się liczy)
I co było? Odpadli Ci co mieli "papierki" a ja pracuje ;]


Akurat świat komputerowy jest typowym, gdzie nie są potrzebne dokumenty stricte uczelniane. Tutaj najważniejsze są projekty, w których się uczestniczyło. Czy to grupowe czy samodzielne.
Rozumienie problemu i umiejętne rozwiązanie go, to jedyny warunek jaki w IT trzeba umieć.

floyd   14 #9 26.03.2012 11:45

@Buuua
Znajomy (samouk bez wykształcenia informatycznego) wyjechał do Anglii miesiąc temu i już pracuje jako programista stron www w dość dużej firmie.
Mówiąc półżartem, to Pitagoras, Newton i wielu wielu innych twórców nauki też byli samoukami bo od kogo np. taki Pitagoras miał się dowiedzieć o tw. Pitagorasa? :)
Niestety, ale nie każdy z nas jest Einsteinem.
Samemu można wiele osiągnąć, ale nie deprecjonuje to roli szkoły bo doszlibyśmy do absurdu, że szkoły są w ogóle nie potrzebne i należy je zlikwidować. :)
Szkoła daje szersze podstawy bo nie jest wąsko ukierunkowana na wiedzę praktyczną.
Praktyczna wiedzę pieczenia chleba można sobie przyswoić w jeden dzień, a te wszystkie teoretyczne wiadomości o składnikach mąki, glutenie, skrobi itd itp które poznaje się w szkole pozornie wydają się zbyteczne, ale czy naprawdę, to już każdy musi sobie sam rozstrzygnąć.

  #10 26.03.2012 12:18

@floyd
Mylisz się.

Te składniki "samoucząc się" również się poznaje samemu. Szkoła do tego nie jest potrzebna.

Ale też nie twierdzę, że szkoła jest niepotrzebna.
Są typy "człowieków", którzy potrzebują nauczyciela do nauki.

alucosoftware   7 #11 26.03.2012 12:20

Interesujący wpis, na pewno zainspiruje niektórych do samodzielnej nauki.

Niemniej muszę zmartwić wszystkie osoby prezentujące antyuczelniane nastroje. Ucząc się wyłącznie w domu ominiecie większość tych "nudnych", "niepotrzebnych nikomu" tematów, które stanowią Podstawę wiedzy (przez duże P) z danej dziedziny i umożliwiają głębszą analizę danego zagadnienia. Ucząc się wyrywkowo, zgodnie z aktualnym trendem na rynku, sami podkładacie sobie przysłowiową kłodę pod nogi, bo wszystkie wasze działania opierać się będą na wiedzy nawet nie połowicznej, niepełnej, która - to fakt - często wystarcza w codziennej pracy. Kiedy napotykamy prawdziwe przeszkody, problemy, na które Google nie ma gotowych odpowiedzi, często to właśnie wiedza "nudna i niepotrzebna" przychodzi nam z pomocą. Bez niej człowiek jest tylko szarą masą niezdolną do abstrakcyjnego myślenia (wykraczającego poza wiadomości dostępne z poziomu przeglądarki internetowej).

Rozumiem, że teraz łatwo o papierek. Większość studentów wyznaje zasadę "wkuj i zapomnij", nie dziwię się więc, że pracodawcy wybierają kandydatków na podstawie prezentowanych umiejętności a nie posiadanego "papierkowego wykształcenia". Papierek się w życiu nie liczy. Liczy się natomiast "nuda i niepotrzebność", która dźwiga gospodarkę. Z człowiekiem przepełnionym podstawową (a zakres ten jest bardzo obszerny) więdzą z zakresu IT będę mógł porozmawiać na wszystkie tematy, taka osoba szybko zaadaptuje się w nowym środowisku pracy. Nie wyobrażam sobie natomiast kandydata, który nie wie co to całka czy równanie różniczkowe a o Fourierze to słyszał chyba w jakimś serialu w TV.

Jako pracodawca nie wymagam papierka, jednak prawdopodobieństwo wyłonienia osoby znającej się na danej rzeczy jest większe (choć i tak znikome, patrz "wkuj i zapomnij") w grupie osób z wykształceniem wyższym niż uczących się samodzielnie. Bo - jeszcze raz to powtórzę - człowiek pozostawiony sam sobie z natury jest leniem, a uczelnia z zasady wymaga...

Każdy, nawet domowy, sposób nauki jest dobry, jeśli zakłada, że najpierw powie się A zanim powie się B :)

Druedain   13 #12 26.03.2012 12:21

Poszedłem na studia bo zdaję sobie sprawę, że marny ze mnie samouk. Niemniej idąc na zajęcia, na których można nic nie robić bez konsekwencji, staram się robić wszystko, a idąc na zajęcia, na których trzeba robić wszystko, ale to wszystko to niewiele, staram się we własnym zakresie robić więcej, nawet jeśli jest to tylko pośrednio związane z tematem zajęć.

Bycie samoukiem jest poniekąd bardzo fajne jeśli się chce być specjalistą od swoich klocków. Pytanie, skąd człowiek ma wiedzieć co go będzie najbardziej pociągało? Studia pozwalają liznąć po trochu dużej liczby rzeczy. Mając rozeznanie łatwiej wybrać co się chce robić.

Praca w Google'u nie wymaga odmawiania znajomym pójścia na piwo. Znam ludzi, którzy sobie nie odmawiali życia towarzyskiego, skończyli studia i co? I pracują w Google'u, czy w Operze. Oczywiście jest to rzecz gustu, ale moim skromnym zdaniem ich ścieżka karieru jest ciekawsza.

A już całkowicie subiektywna kwestia to to, czy człowiek chce mieć pojęcie o świecie, czy tylko o swoich klockach. Jeśli ktoś nastawia się na bycie samoukiem i robi wszystko dla karieru w Google'u, to można sobie zadać pytania, czy prócz bycia specjalistą będzie on też miał pojęcie o innych dziedzinach życia. Studia to z jednej strony kontakt z ludźmi o innych zainteresowaniach, a z drugiej obowiązek uczestniczenia w zajęciach humanistycznych. Dla mnie jest to istotne, bo w pewnym momencie można osiągnąć prawdziwy sukces, mieć kasę, dom, fajny wózek i pełny portfel, ale okazać się może, że w wolnym czasie człowiek potrafi jedynie pracować więcej, bo nie ma już znajomych, z którymi pójdzie na grilla, czy na piwo. Jak już ewentualnie gdzieś mu się uda wypaść na imprezę, to może się okazać, że trudno mu w towarzystwie się odnaleźć, bo rozmawiać potrafi tylko o swojej pracy.

To nie są kwestie zero-jedynkowe. Wszystko ma swoje „zady i walety”. Trzeba umieć znaleźć złoty środek. Nie każda uczelnia w Polsce ogranicza się do robienia bzdur i zanudzania bardziej ogarniętych ludzi. Nie trudno też natrafić na artykuły o ludziach, którzy poświęcając życie prywatne na rzecz pracy, kończą na antydepresantach. Z drugiej strony obowiązek posiadania wykształcenia szukając pracy w informatyce odchodzi do lamusa właśnie dlatego, że studia na przeciętnej uczelni w Polsce nie determinują stawania się dobrym specjalistą (niedawno gdzieś czytałem o tym jak to na rozmowie kwalifikacyjnej ludzie po studiach nie umieli zaprogramować w swoim ulubionym języku pętli, która się 10 razy wykona).

GBM MODERATOR BLOGA  19 #13 26.03.2012 12:53

Druedain: Wszystko prawda, zawsze trzeba wypośrodkować życie zawodowe od rodzinnego/towarzyskiego. Pracoholizm, w mojej opinii nie jest zaletą ;)
A co do Google'a to umieściłem go tutaj jako czynnik końcowy, który jednocześnie będzie motywował swoją renomą i nie tylko :P (aczkolwiek, nie powiem, ale marzę o pracy w Google'u :)

Ogólnie, co do wymienionej przeze mnie sytuacji z "wyjściem na piwo" - to nie jest tak, że jestem abstynentem stroniącym od imprez i spotkań towarzyskich :) (Semtex, Shaki, Kubut i Paradise - coś o tym wiedzą :)
Ale wychodzę z założenia, że lepszego czasu jak teraz - nie będę miał na naukę.

  #14 26.03.2012 13:50

@alucosoftware
Nie mam pojęcia do czego przyda się "Nie wyobrażam sobie natomiast kandydata, który nie wie co to całka czy równanie różniczkowe a o Fourierze to słyszał chyba w jakimś serialu w TV" w pracy dajmy na to administratora IT. To już jest przeginanie.

parasite85   7 #15 26.03.2012 14:22

@GBM:
To bardzo miłe, że nazywasz mnie rajem, a ja jestem tylko małym pasożytem:P

Co do wpisu - uczyć się samemu?? Jasne, jak najbardziej, oczywiście i niezaprzeczalnie, ale nie rezygnuj przy okazji z papierków. Po pierwsze, nigdy nie wiesz kiedy co Ci się przyda, po drugie papierek uchyla dodatkowe wyjścia (moim zdaniem zawsze warto mieć jakieś wyjścia awaryjne). Poza tym, to nie jest tak, że studia to strata czasu. Owszem, osoba która nic nie chce robić, może jakimś fartem się przecisnąć, ale osoba która jest zainteresowana tematem to może naprawdę sporo wynieść. Poza tym, nigdy nie wiesz na jakich wykładowców trafisz - mnie np. wykładowca zaproponował zlecenie na napisanie jakiegoś programiku do generowania ankiet w sumie w dowolnym języku (z tego nic nie wyszło, ale to dlatego, że zleceniodawca chciał to "prawie" za darmo). Poza tym, tak jak już ktoś wspomniał, to jest dobra podstawa do dalszej samodzielnej nauki która wtedy jest efektywniejsza:)

alucosoftware   7 #16 26.03.2012 15:17

@Buua
W pracy na stanowisku programisty już przegięciem to nie jest.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #17 26.03.2012 17:36

Parasite85: Oj tam, oj tam :) - co do papierków, owszem - one się przydają. Aczkolwiek wychodzę z założenia że najlepiej jest mieć już "konkretne" papierki niż mieć ich kilkadziesiąt. Przez "konkretne" rozumiem, certyfikaty takich firm jak CISCO, Microsoft, Novell, Oracle .

Zbigniew2003: Nie dziękuję żeby nie zapeszyć :). Cieszę się bardzo że rozumiesz moje podejście do sprawy, a co do sprawy papierków, to jestem tego samego zdania, które można przeczytać powyżej :)

sla17   7 #18 26.03.2012 18:35

Samokształcenie jest piękną rzeczą - podoba mi się to, ze sam sobie wybieram materiał, który chcę się nauczyć, nikt mnie z tego nie sprawdza (ew. sam siebie sprawdzam), nikt mi nie narzuca żadnych terminów, mogę zacząć kiedy chcę, zrobić sobie przerwę kiedy chcę, skończyć kiedy chcę. Robię to, co chcę ;) Niestety, nie każdy pracodawca z tego co czytuję myśli podobnie i liczy się dla niego papier. Z drugiej strony mam wrażenie, że powoli coś się zmienia ;)

  #19 26.03.2012 19:21

@sla17
Tak jak pisałem - powoli znika kryterium wyższego wykształcenia w ofertach popularnych polskich firm.

xomo_pl   20 #20 26.03.2012 23:46

Największy problem przy "samouczeniu się jest" to, że człowiek z reguły leniwy jest i odkłada na potem wszystko (a gdy przychodzi to potem to na kolejne "potem").
Uczelnia jednak zmusza do jakiejś mobilizacji, do zrobienia czegoś do kiedyś tam, powoduje, że nie możns odkładać wszystkiego cały czas na potem.
Owszem, są ludzie, którzy sami się lepiej mobilizują ale takich jest bardzo mało w społeczeństwie. Dlatego "papier" jest ważny bo jest to nie jako potwierdzenie, że coś tam "umie" kandydat.
Osoby bez papierka mają gorzej bo pracodawcy się nie chce sprawdzać tych bez papierka (szkoda czasu, funduszy), wolą brać tych co mają przynajmniej na papierze wiedzę. A rzeczywistość i tak werfikuje potem życie codzienne.

  #21 27.03.2012 09:41

"Osoby bez papierka mają gorzej bo pracodawcy się nie chce sprawdzać tych bez papierka (szkoda czasu, funduszy), wolą brać tych co mają przynajmniej na papierze wiedzę. A rzeczywistość i tak werfikuje potem życie codzienne."

Nie jest to prawdą.
Pracodawcy nie stać jest ryzykować i zatrudniać osobę nie mającą pojęcia o dziedzinie, której znajomość potwierdza posiadany przez nią "papierek".
Sprawdzenie wiedzy to naprawdę nie jest wielki koszt, zwykle wystarczy test z kilkudziesięcioma pytaniami i od razu można się zorientować, czy warto zatrudnić danego kandydata.

MaRa   7 #22 02.04.2012 11:37

Jednak w Polsce liczy się przede wszystkim papierek. Można nawet nie mieć pojęcia o danej dziedzinie, ale papierek musi być. Obok papierka liczy się znajomość angielskiego, najlepiej też z odpowiednim papierkiem (angielskiego - nie ma znaczenia, czy zna się jakiekolwiek inne języki, na to nie patrzą, patrzą na angielski, bo nie wiedzieć czemu w biurze na 100 pracowników musi być 100 tłumaczy angielskiego, choć 99 z nich nigdy nie będzie miało okazji porozmawiać z klientem po angielsku). Dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, że wymagają "bardzo dobrej znajomości języka angielskiego i skończonych studiów technicznych" (kuriozalne jest to, że w zasadzie nie ma żadnego znaczenia, jaki się skończyło kierunek techniczny, ważne by był skończony jakikolwiek, czy informatyka, czy architektura). A wiedzy to nikt nie sprawdza, jeśli już, to na kolejnym stopniu weryfikacji kandydata. Jak mają 100 kandydatów na miejsce, to nie będą bawić się w egzaminowanie ich, patrzą na papierki.
Ale z programistami może być inaczej, bo to teraz bardzo poszukiwani specjaliści, choć to tylko wyjątek od reguły na rynku pracy.

MaRa   7 #23 02.04.2012 11:42

Jednak w przypadku weryfikacji programisty nie patrzą na to, czy ktoś potrafi pisać programy, ale na podstawy i matematykę, np. jest jakieś zagadnienie matematyczne, trzeba napisać program KONSOLOWY do jego rozwiązania.

pax0r   4 #24 02.04.2012 11:47

Oczywiście samouczenie się jest BAARDZO ważne, jednak DOBRE studia (podkreślam DOBRE a nie Wyższa Szkoła Zarządzania, Informatyki i Poezji w Pcimciu Dolnym) dają ogromną ilość tak zwanego warsztatu. Przykład z życia wzięty w pewnej dużej i bogatej firmie - starszy programista, samouk pracujacy dosc dlugo vs mlody programista po studiach na Politechnice Warszawskiej - tworzenie algorytmów do zapytań do bazy (DUŻEJ)
młodszy programista - Ty ale ten algorytm to będzie miał złożoność n^3 - to bez sensu
starszy - e a co to?

MaRa   7 #25 02.04.2012 20:36

Wiem, że to niedorzeczne, ale w tym kraju nikogo nie obchodzi, na czym kto się zna, tylko jakie ma papierki. Aby dobrze zarabiać, można mieć choćby doktora z teologii.
Ten system tak działa, że aby dostać jakąkolwiek pracę, to kierunek studiów nie ma większego znaczenia, ważne jest ukończenie studiów z dobrymi ocenami oraz roczne lub dwuletnie doświadczenie zawodowe na podobnym stanowisku. Nie można dostać się a staż bez wykształcenia kierunkowego w danym zakresie, więc nie ma możliwości przez samouka zdobycia doświadczenia zawodowego, bez doświadczenia zawodowego nikt nie przyjmie do pracy. Samouctwo oznacza brak papierków, bez papierków nie zatrudnią na danym stanowisku, ani... na jakimkolwiek innym - bo ktoś jest za bystry w stosunku do posiadanych kwalifikacji zawodowych (dlatego np. na słynny zmywak w Anglii trzeba ukrywać wykształcenie, bo szef jest prostym człowiekiem i boi się mądrzejszych od siebie).
Po części to wina specyficznego, hierarchicznego postrzegania świata przez ludzi - ktoś jest "gorszy" (bo ma gorszy samochód, gorszą szkołę skończył) i można się uważać za lepszego, ktoś jest "lepszy" i wtedy można się uważać za gorszego. Np. ksiądz jest "lepszy", bo jest wyżej w hierarchii społecznej, choć prywatnie może być debilem, ale to nie ważne, policjant nawet nie da mu mandatu, a bezdomnego spałuje.
Prawdopodobnie też ten system edukacji powstał w celu maksymalnego ogłupienia ludzi, takiej tresury, by nie mieli motywacji do rozwoju osobistego i nie zagrozili pozycji społecznej tych na samym szczycie. Zresztą szkoły w takiej formie jak obecnie powstały w średniowieczu w celu indoktrynacji religijnej.

  #26 05.06.2012 18:34

Całkowicie się z tym zgadzam. Ja właśnie zbieram owoce samouczenia. W Liceum, często kosztem szkoły co wielu się nie podobało, uczyłem się... tylko że Linuksa, sieci komputerowych itd. Obecnie, jeszcze nie skończyłem studiów, ale z pracą nie ma problemu. Pracodawcę interesowało to co umiem w praktyce zrobić i to w zupełności wystarczyło do pokonania innych kandydatów.
Całe szczęście że nie zawierzyłem swojej przyszłości tylko i wyłącznie papierkom ukończenia wyższych uczelni itp. Teraz przynajmniej mogę optymistycznie patrzeć w przyszłość:)

Mam nadzieje że taki tekst otworzy oczy niektórym młodym ludziom, którym się wydaje że ich przyszłość zależy tylko od papierków...