r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

GC'08: Empire: Total War

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Kiedy na pytanie rzucone ze strony dwóch panów z The Creative Assembly: „Czy któryś z Was zaznajomiony jest z jakąś z gier z serii Total War?” padło gromkie „TAK!” składające się z pięciu zjednoczonych zapałem dziennikarskich głosów, wiadomo było, że konferencja nie skończy się bez kilkunastu różnych kwestii do wyjaśnienia. Nasz zapał udzielił się zresztą i prezentującym bitwy lądowe pracownikom studia. Po włączeniu znanego już wszystkim filmiku ze starciami morskimi szybko zapuścili pokazową wersję Empire: Total War. Żadna z wojen, przez które przeszliśmy w Shogunie, Rome i obu częściach Medieval nie przygotowała nas na to, co zobaczyliśmy.

Był piękny, letni dzień. XVII-wieczne miasteczko zagubione gdzieś wśród pól północnej Francji czekało z niecierpliwością. Zajęte jakiś czas temu przez brytyjskie wojska leżało akurat na drodze największej armii pruskiej, zmierzającej do opanowanego przez wyspiarzy Paryża. Prusacy nie zawiedli i stawili się na miejscu, ustawieni w formacje bojowe – piechota na środku, z przodu, kawaleria niedaleko artylerii, czekającej tylko na rozkaz. Podczas pokazu pracownik The Creative Assembly sterował wojskami atakującymi miejscówkę. Wyjaśnił nam, że w przeciwieństwie do poprzednich części serii, aby zająć miasto nie wystarczy po prostu dostać się do środka i wytrzymać na rynku przez 3 minuty.

Otóż teraz należy wojska przeciwnika z niego wypędzić. To nie będzie już takie proste, jak szybki atak na rynek kawalerią i zwyczajne czekanie. Podczas prezentowanej bitwy siły kierowane sztuczną inteligencją stanęły naprzeciwko naszym wojskom tuż za miastem. Poprzecinane niskimi murkami oraz ogrodzeniami pola wcale nie były najlepszym miejscem na bitwę dla naszego przeciwnika. Prusacy dysponowali znacznymi siłami kawalerii, a w liczbie dział artyleryjskich mocno przewyższali żołnierzy korony brytyjskiej. Prezenter wyjaśnił, że mimo mniejszych szans na zwycięstwo w polu Brytyjczycy wyszli poza mury miasta, aby zminimalizować jego zniszczenia. Sztuczna inteligencja w grze ma bowiem działać zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w Rome, czy Shogun.

r   e   k   l   a   m   a

Wojska brytyjskie maszerowały w długiej kolumnie, żeby zmniejszyć straty od salw artyleryjskich. Kiedy tylko podeszły na odległość strzału, zaczęły chować się za osłoną. Rzecz będzie działać podobnie, jak miało to miejsce w Company of Heroes - nasi podwładni sami poszukają najlepszej ochrony przed ogniem przeciwnika. Brytyjski dowódca decyduje się na frontalny atak, ale najpierw próbuje odwrócić naszą uwagę uderzając z flanki naszą artylerię, którą zostawiliśmy z tyłu. Widzi, że do jej obrony oddelegowaliśmy tylko jeden oddział piechoty, więc szansę na wygraną ma całkiem sporą. Nie wie jednak, iż po naszej stronie mamy małą innowację – XVII–wieczny odpowiednik min.

1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.