r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Gamescom 2010 okiem redakcji

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Gamescom 2010 w liczbach: ponad 254 tysiące odwiedzających, 505 wystawców z 33 krajów zachwalających swoje produkty, których debiut akurat na targach zaliczyło tym razem oto przeszło 200. Ogromny europejski (i światowy) sukces organizatorów, z miejsca zapowiedziana na 17-21 sierpnia przyszłego roku kolejna edycja imprezy, nawet pomimo pewnych kłopotów „gruntowych” – nie wiadomo było, czy wszystko dojdzie do skutku w tym samym miejscu. Ale dojdzie. Chciałoby się piać z zachwytu, lecz niestety nie można... Gamikaze w tym roku również oczywiście pojechało do Niemiec, aby przyjrzeć się tytułom różnym, ale tej edycji lepszą od 2009 nazwać nie możemy.

Wstęp TomisHa, bo ktoś zacząć musi

Na pewne rozczarowanie składa się szereg rzeczy. Poginęły przykładowo listy na pokazy, przez co kilka produkcji mogło przejść nam koło nosa, niemniej prezentacje akurat prawie zawsze da się jakoś wyjaśnić, dograć, więc ostatecznie źle nie było. Gorzej, że zaszwankowała atmosfera. Ludzi masa, ale już nie tak obładowanych gadżetami i darmowymi próbkami, jak poprzednio, tłum mniej radosny. Nie wiem czemu, ale o tak zwane „fanty” w tym roku było niesłychanie trudno i jeśli ktoś liczył, że po prostu pójdzie na dane stoisko i coś dostanie był w wielkim błędzie. Wystarczy wspomnieć, że MiH, który ma "pieskie" oczy, a stąd wejdzie wszędzie i wszystko samo do niego leci do rąk (taki jego urok), teraz nazbierał… z 10 koszulek Portal 2. Plus jakieś bzdety. W końcu sporo euro wydał na zabawki (wielki, pluszowy Szalony Kłólik, drący głośno japę, rozkładał każdego na łopatki). Przebierańców także zabrakło, a co bardziej roznegliżowane panny chowały się gdzieś po kątach. Do tego na Street Fighter X Tekken wpuszczono raptem 400 osób, a kolejka ciągnęła się przez cały główny korytarz, zaś pojedyncze (a ważne) stoiska PC znaleźć można było w hali… Nintendo. Ktoś nie pomyślał.

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32236" mode="thumb"] [image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32237" mode="thumb"] [image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32239" mode="thumb"] [image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32241" mode="thumb"] [image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32243" mode="thumb"] [image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32246" mode="thumb"]

r   e   k   l   a   m   a

Wzrost zainteresowania społeczeństwa (nie tylko niemieckiego) na pewno jest widoczny, bo teren targów pustkami już absolutnie nie świecił – jak pamiętacie, na to narzekałem poprzednio. Szacunek dla ekipy sprzątającej, która tym razem wywiązywała się ze swoich obowiązków wzorowo. Stoiska ponownie w większości nijakie, kwadratowe, „ciosane”, na większą różnorodność pozwoliły sobie znowu tylko pomniejsze firmy, próbujące zachęcić przybyłych do takiego, czy innego, promowanego przez siebie, darmowego MMO. Do boksów ważniejszych gier, kiedy ktoś nie miał „prasówki”, stało się i kilka bitych godzin. Co ciekawe, niektórzy wystawcy wzięli się na sposób, by nie zniechęcać ewentualnych nabywców ich produktów do bezproduktywnego sterczenia w kolejce – przed stoiskiem powiedzmy 15 osób, ale za drzwiami w środku „ślimaczek” przy ścianie i tam kolejnych 30… Perfidne na maksa.

Czy udało mi się przynajmniej ujrzeć w akcji to, co chciałem? W większości tak. Ogromną niespodziankę zrobił mi Bioshock: Infinite, bo po prezentacji tego tytułu stwierdziłem, że mogę już chyba wracać do domu, gdyż nic lepszego na Gamescom nie zobaczę… W sumie miałem rację, ale dobrze, że zostaliśmy, bo rozmowa z Adrianem Chmielarzem odnośnie Bulletstorm czy pokazywanie Edowi Boonowi kto rządzi w Mortal Kombat należały do przeżyć równie niezapomnianych. Żal po L.A. Noire pokazywanego w tajemnicy w boksie Rockstar (a założę się, że i Max Payne 3 był) zamazało po części sprawdzenie Marvel Vs. Capcom 3 oraz Dead Rising 2 u Capcomu. Tak, bo wiele firm (w tym i Sony) swe produkty pokazywało za halami, w pobliskich hotelach. Kto wiedział o tym, ten wiedział…

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32292" mode="normal"]
Top 3 - słabizna:

  • Arcania: Gothic 4 - po ograniu zacząłem szperać w opcjach, szukając ustawień graficznych, bo produkcja prezentowała się słabo, jak na obecne standardy. Okazało się, że wszystko jest na maksa, włącznie z ustawioną rozdzielczością...
  • Crysis 2 - można było sprawdzić w akcji tryby zabawy wieloosobowej, a tutaj tytuł niestety nie poraża ani oprawą (praktycznie zerowe możliwości niszczenia otoczenia, ledwie 30 klatek na sekundę), ani rozgrywką. Ufam, że można lepiej.
  • Spider-Man: Shattered Dimensions - kamera wariuje, Pająk nie potrafi wejść ze ściany na sufit, zabawa jest nieintuicyjna i nawet kilka "modeli" Spidera rzeczy nie zmienia - a wręcz pogłębia zagubienie. Jednym słowem niestety gniot.
  • Top 3 - moc:

  • BioShock: Infinite - To jest BioShock, ale nie w Rapture. To się czuje. To jest piękne. To zaskakuje. To co chwila uderzało po głowie czymś nowym i coraz cięższym. To będzie hit i co do tego nie mam żadnych (całkiem!) wątpliwości.
  • Mortal Kombat - tego smocza seria potrzebowała, powrotu do przeszłości, do krwawego, bezpardonowego ukazania akcji i przede wszystkim - szybkości. Jest dobrze, czekam aż twórcy ujawnią pełną listę postaci. Liu Kang musi być!
  • Castlevania: Lords of Shadow - prezentuje się przepięknie, chociaż potrafi przyciąć. Jak God of War z wampirami i wilkołakami oraz umiejętnie wplecionymi sekwencjami QTE. Może za dużo wstawek, ale też Kojima przy tym siedzi...
  • 1 2 3 następna
    © dobreprogramy

    Komentarze

    Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
    Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.