r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Gigabitowego Wi-Fi z 802.11ac nie będzie, jednak pierwsze wdrożenia i tak są obiecujące

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Zapewne router sieci bezprzewodowej jest jednym z tych urządzeń IT, które znajdują się w posiadaniu większości naszych Czytelników. Zapewne też większość z Was nie ma jakichś szczególnych planów co do zakupów kolejnego routera, gdyż nie bardzo wiadomo, co nowego mógłby on zaoferować. Urządzenia sprzed kilku lat, takie jak TPLink 1043ND, w niczym nie ustępują najnowszym modelom, szczególnie gdy zaopatrzyć je w lepsze firmware, takie jak np. OpenWRT czy DDWRT. W tej sytuacji, jedynym co mogłoby przełamać stagnację na tym segmencie rynku, byłoby wprowadzenie technologii łączności bezprzewodowej, zapewniającej odczuwalnie wyższą szybkość transmisji.

Prace nad 802.11ac, następcą obecnie wykorzystywanego standardu 802.11n zostały już praktycznie ukończone, finalna specyfikacja opublikowana ma być przez 802.11 Working Group już na początku 2014 roku. Obietnice wyglądają nieźle – dla wielopasmowych sieci WLAN transfery rzędu 1 Gb/s, a dla pojedynczych połączeń przynajmniej 500 Mb/s, a to wszystko dzięki wykorzystaniu szerszego pasma radiowego (nawet do 160 MHz), wykorzystaniu czterokrotnie gęstszej modulacji QAM i większej liczby strumieni MIMO. Wielu producentów zaczyna już w swoich urządzeniach instalować pierwsze chipy radiowe, pozwalające na obsługę 802.11ac – Apple zrobiło to w najnowszym MacBooku Air, HTC w telefonie HTC One, a Samsung w telefonie Galaxy S4.

Pierwsze testy w realnych wdrożeniach pokazują jednak, że gigabitowych połączeń bezprzewodowych raczej długo jeszcze nie zobaczymy, choć nie można też zaprzeczyć, że nowy standard Wi-Fi przyniesie odczuwalną poprawę sytuacji. Jednym z takich wdrożeń jest sieć na campusie University of Delaware, zestawiona z wykorzystaniem 3700 punktów dostępowych 802.11ac firmy Aruba Networks. Jak wyjaśnia Mike Davis, opiekun tej sieci, w testach z wykorzystaniem Macbooka Air udało się uzyskać stabilne 400 Mb/s przy jednoczesnym podłączeniu do sieci ponad 120 innych klientów. Dowieść to miało, że punkty dostępowe 802.11ac mogą zapewnić lepsze transfery niż 802.11n, obsługując przy tym więcej klientów.

To, ile uda się z takiej sieci „wydusić”, zależy od tego, czy klienty są w stanie wykorzystać szerokie pasma 80 MHz i modulację 256xQAM (sieci 802.11n stosują 64xQAM). To zaś zależy od odległości klienta od punktu dostępowego – im jest on dalej, tym klient przełącza się na węższe kanały i niższe modulacje. Znaczenie ma także liczba przestrzennych strumieni, czyli różnych przestrzeni w obrębie tego samego kanału widma, które służą do multipleksowania sygnałów wysyłanych jednocześnie przez różne anteny w konfiguracji MIMO. W idealnych warunkach, trzystrumieniowe urządzenie 802.11ac zdołało uzyskać nawet 1,3 Gb/s.

Ten rekordowy wynik dotyczy jednak tylko przesyłu surowych danych. Gdy uwzględnić narzut generowany przez protokoły komunikacyjne, to wciąż w tych samych idealnych warunkach, dla danych użytkownika zostaje niespełna 800 Mb/s. Jeśli strumieni przestrzennych będzie mniej (jak to jest w Macbooku Air, gdzie można wykorzystać dwa, lub smartfonach HTC i Samsunga, gdzie dostępny jest tylko jeden), wówczas wynik ten znacząco spada, do maksymalnie 430 Mb/s w jednostrumieniowej konfiguracji. Trzeba jednak pamiętać, że w porównywalnych warunkach 802.11n jest w stanie zapewnić do 60 Mb/s.

Nawet jeśli zaczniemy się oddalać od punktu dostępowego nowej generacji, transfery przez 802.11ac pozostają odczuwalnie lepsze, niż przez 802.11n. Chris Brown, dyrektor rozwoju biznesu z Broadcoma twierdzi, że z przeprowadzonych przez firmę testów wynika, że jednostrumieniowe połączenie 802.11ac jest na dystansie 60 metrów wciąż lepsze, niż typowe połączenia 802.11n – by mu dorównać, trzeba wykorzystać połączenia punkt-punkt w konfiguracji dwóch anten klienckich i dwóch urządzeń radiowych 802.11n.

Zaletą nowego standardu jest też wymuszenie jako obowiązkowych dwóch technologii, które w jego poprzedniej wersji były opcjonalne. Transmit Beam Forming (TBF) pozwala na skoncentrowanie sygnału dla określonego klienta w określonym kierunku, zwiększając wyraźnie zasięg sieci Wi-Fi, zaś Low Density Parity Check (LDPC) zwiększa czułość odbiornika, pozwalając na skuteczniejszy nasłuch sieci. Ich wykorzystanie przynosi zdumiewające efekty w zamkniętych przestrzeniach, gdzie sygnał propagowany jest przez ściany i sufity. Podczas testów przeprowadzonych przez Broadcoma, urządzenia klienckie 802.11n oraz 802.11ac z wyłączonymi TBF i LDPC uzyskały porównywalną przepustowość, na poziomie 32 Mb/s. Wystarczyło jednak włączyć obie technologie, by urządzenie 802.11ac uzyskało przepustowość ponad trzykrotnie wyższą.

Firma badawcza In-Stat w 2011 roku opublikowała wyniki badań, z których wynikać miało, że w 2015 roku urządzeń 802.11ac będzie na świecie ponad miliard (przy jednoczesnych deklaracjach, że technologia ta sprawi, że gigabitowe sieci Wi-Fi staną się codziennością). Teraz widać już, że choć zapowiadany gigabit był grubą przesadą, to jednak powodów, dla których warto będzie zainwestować w nowe routery jest całkiem sporo – i miliard urządzeń do 2015 roku nie musi być liczbą wyssaną z palca.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.