r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google Chrome 27 wciąż bez Blinka, ale ulepszeń w WebKicie nie zabrakło

Strona główna Aktualności

Nie zdążyliśmy się jeszcze obejrzeć, a tu Google wydało kolejną wersję Chrome. W stabilnym kanale zjawiła się wersja 27. To wciąż nie to, na co czekamy – nowy silnik renderujący Blink będzie gotowy nie wcześniej niż za kilka miesięcy, więc zmiany rewolucyjne nie są, choć zagorzali użytkownicy Omniboksa – zintegrowanego pola wyszukiwania i pola adresowego w Chrome zauważą je dość szybko.

Wpisywanie słów kluczowych do wyszukiwania w Omniboksie stało się łatwiejsze – przeglądarka skuteczniej je podpowiada, poprawiając jednocześnie błędy w pisowni. Google zmieniło zarazem zasady rejestrowania podpowiedzi i wyszukiwania dynamicznego, w domyślnym wypadku gdy zintegrowaną wyszukiwarką jest Google Search. Mają one przynieść użytkownikom (o ile to możliwe) większą ochronę prywatności, przy jednoczesnym zwiększeniu zakresu gromadzonych wyszukiwań, i opisane są tutaj. Oczywiście jeśli ktoś korzysta z innej wyszukiwarki w Chrome, to nowa google'owa polityka go nie obejmuje.

Deweloperzy Chrome'a chwalą się też przyspieszeniem wczytywania stron internetowych o średnio 5%, co było możliwe dzięki wprowadzeniu nowego planisty, działającego w procesach przeglądarki i pozwalającego skuteczniej oceniać ogólny stan systemu, w tym to, co dzieje się w otwartych kartach i na stosie sieciowym. Zmiany umożliwiły między innymi ładowanie z wyprzedzeniem zasobów strony, nawet jeśli pobierany jest i wykonywany kod w JavaScripcie, dynamiczne ustawianie priorytetów dla tych zasobów i umożliwienie WebKitowi rysowania strony zaraz po napotkaniu znacznika <body> w HTML.

W Chrome zjawił się też nowy interfejs programowania chrome.syncFileSystem, pozwalający na zapisywanie i synchronizowanie danych na Dysku Google. Dzięki niemu aplikacje dla Chrome zyskają własną powierzchnię dyskową do wykorzystania offline i synchronizowania pomiędzy klientami. Interfejs nie pozwala jednak na dostęp do dokumentów użytkownika wygenerowanych przez Google Docs.

Jak zwykle, nowe wydanie to też garść poprawek bezpieczeństwa – w większości odkryć niezależnych specjalistów. Tym razem na nagrody dla nich wydano 14633,70 USD – jedną z nagród jest „elitarne” 3133,7 dolara za odkrycie groźnej luki w obsłudze pamięci przez podsystem WebAudio. Nowe Chrome przynosi też nową wersję wbudowanej wtyczki Flash, rozwiązującą problemy z przerwami w dźwięku.

A co się dzieje ze sławetnym Blinkiem? Na razie Google za wiele na ten temat nie mówi. Ujawniono jedynie, że od rozpoczęcia prac, udało się usunąć ponad 8,8 mln linii kodu, a programiści pracujący nad silnikiem renderującym nagle stali się znacznie bardziej produktywni, nie musząc się już martwić o zgodność z innymi wersjami WebKita. Mogą teraz też bardziej śmiało eksperymentować – jednym z takich eksperymentów jest próba implementacji trybu, w którym przeglądarka renderuje tylko to, co użytkownik aktualnie widzi na stronie, innym przeniesienie węzłów DOM na stertę, co miałoby przyspieszyć pracę z nimi. Być może w przyszłości zmiany te pomogą nie tylko Chrome, ale też budowanej na bazie Chromium Operze, której dopiero co wydana mobilna wersja trochę zaskoczyła użytkowników ociężałością na słabszym sprzęcie.

Chrome 27 możecie pobrać w wersji dla Windows tutaj. Dostępne są też wersje dla Linuksa i OS-a X.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.