r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google pozwala zdecydować, co się stanie z danymi po śmierci właściciela

Strona główna Aktualności

Kiedy ktoś odchodzi, jego fundusze i majątek ruchomy oraz nieruchomy zostaje odziedziczony przez rodzinę lub wyznaczonych spadkobierców. Rzadko o tym myślimy, ale w dzisiejszych czasach nasze dane również są częścią naszego majątku. Co jednak ma się stać z dokumentami, zdjęciami, korespondencją, nagraniami filmowymi, muzyką, wpisami na forach i serwisach czy kodem w repozytoriach? Czy powinniśmy zapisać hasła dostępu do różnych kont w testamencie?

Google pozwoli użytkownikom zdecydować, co się stanie z ich kontem i danymi po śmierci… a właściwie w przypadku, jeśli nie zalogujemy się na konto przez 3, 6, 9 lub 12 miesięcy. Narzędzie zostało nazwane mało fantazyjnie — Menedżer nieaktywnych kont. Pozwala on zdecydować, kto zajmie się danymi powierzonymi firmie Google w przypadku długiej nieaktywności konta, przy czym właściciel zostanie powiadomiony miesiąc wcześniej, że ten termin się zbliża. Maksymalnie 10 zaufanych osób można poinformować o nieaktywności konta i można ustalić, do jakich danych mają dostęp (będą mogły je pobrać), na wzór zostawienia im w spadku lub na wypadek nieszczęścia dokumentów, zdjęć czy wpisów. Można ustawić automatyczną odpowiedź Gmaila, aby kontaktujące się z adresatem osoby wiedziały, że konto jest nieaktywne. Odpowiedź automatyczna będzie wysyłana nie częściej niż raz na 4 dni. Jest również możliwość automatycznego usunięcia konta, a wraz z nim wszystkich danych — filmów na YouTube, wpisów na Google+, blogów na Bloggerze i tak dalej.

Do myślenia o przyszłości danych coraz mocniej skłaniają różne przypadki z Sieci. Zdarzyło się, że konto zmarłego „polubiło” coś na Facebooku. Podliczenie ile ktoś wydał na gry na Steam, aplikacje w Play czy muzykę w iTunes też skłania do refleksji. Gdyby te pieniądze zostały wydane na fizyczne nośniki, można je komuś przekazać, ale cyfrowe dobra najprawdopodobniej przepadną bezpowrotnie. Co więcej, przepadną też, jeśli coś niedobrego stanie się z firmą, której je powierzyliśmy. To spotkało użytkowników Megaupload i na taką ewentualność Google na razie nie proponuje rozwiązania. Jeśli jednak zostaniemy uprzedzeni o nadchodzącej katastrofie, możemy skorzystać z narzędzia Takeout.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.