r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google zasypuje nas nowościami w Chrome i rezygnuje z integracji Dart VM

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Przeglądarka Google Chrome stanie się w najbliższym miesiącach jeszcze szybsza i będzie lepiej reagować na polecenia użytkownika – do takich wniosków można dojść za sprawą ostatnich wydarzeń związanych z jej rozwojem. Niektórych programistów może natomiast zmartwić fakt, iż Google powoli wycofuje się z rozwijania niektórych aspektów swojego autorskiego języka Dart, jaki miał stać się alternatywą dla JavaScriptu.

Użytkownicy Chrome i jego pochodnych już teraz raczej nie narzekają na szybkość renderowania stron. Powodem do narzekań jest apetyt przeglądarki na pamięć operacyjną, ale choćby w związku z pracą w odrębnych procesach nie jest to problem łatwy do wyeliminowania. Choć zauważenie niewielkich poprawek jest obecnie niemalże niemożliwe, programiści wciąż starają się coś poprawić. W Chrome 41 wprowadzono asynchroniczne parsowanie plików JavaScript, które rozpoczyna się wraz z pobieraniem pliku. Dzięki temu da się przyśpieszyć analizę w przypadku dużych skryptów i powolnych połączeń internetowych.

W kolejnej wersji Chrome pojawi się jeszcze jedno interesujące rozwiązanie. Obecnie silnik V8 kompiluje kod JavaScript przy każdej wizycie danej strony. Po opuszczeniu strony jest on usuwany, bo w większości przypadków kod jest uzależniony od wielu czynników zewnętrznych np. urządzenia, czasu, stanu przeglądarki. Nowa wersja wprowadza buforowanie kompilowanego kodu. Dzięki odpowiedniej analizie część skompilowanego JavaScriptu da się przechowywać lokalnie i wyeliminować konieczność ponownej, czasochłonnej analizy. Według danych Google pozwoli to zredukować ilość kompilowanego kodu nawet o około 40%. Najwięcej zyskają na tym urządzenia mobilne, bo tam powinno się to mocno odbić na szybkości ładowania stron i oszczędności energii.

r   e   k   l   a   m   a

To nie koniec nowości. W Chrome Web Store znajdziemy już oficjalny dodatek, który pozwala na skompresowanie przesyłanych do użytkownika stron i tym samym oszczędzanie transferu. Wykorzystuje ono serwery proxy uruchomione przez Google, korzysta z protokołu SPDY i znacznie zmniejsza rozmiar pobieranych stron poprzez np. kompresję gzip, transkodowanie do formatu WebP i wykorzystywanie bibliotek PageSpeed do wycinania zbędnych fragmentów kodu. Dodatek jest jeszcze w fazie beta, ale działa poprawnie i według naszych testów pozwala na spore oszczędności. Nie polecamy jednak używania go gdy mamy do dyspozycji dobre połączenie internetowe: spadek jakości np. obrazów umieszczanych na stronach jest zauważalny. Poza tym, kompresja obejmuje tylko strony nieszyfrowane. Te korzystające z HTTPS pozostają w niezmienionej formie i dodatek Google nie wpływa na nie.

W dłuższej perspektywie Chrome stanie się również wygodniejszy – programiści pracujący nad przeglądarką zdecydowali się na wdrożenie do silnika Blink zestawu Pointer Events API przygotowanego przez Microsoft. Odpowiada ono za zdarzenia obejmujące pracę myszki, obsługę dotykiem i rysikami. Zostało wprowadzone w Internet Explorerze 10 i szybko zyskało zainteresowanie np. Mozilli i osób zajmujących się pracami nad jQueryUI. Obecnie jest wręcz zalecane do używania przez konsorcjum W3C. Co zmiana da w praktyce? Chrome powinno lepiej reagować na wszystkie metody sterowania, nareszcie znikną mikroprzycięcia przy przewijaniu stron, choć deweloperzy nie ukrywają, że chcą jeszcze nieco w API poprawić. Nie zostanie ono wdrożone w ciągu kilku dni, implementacja zajmie nieco czasu ze względu na to, iż Chrome jest dostępne dla wielu platform.

Ostatnia z decyzji nie będzie zbyt przyjemna dla niektórych programistów: w Chrome nie pojawi się wbudowana maszyna wirtualna języka Dart. Został on stworzony w 2011 roku z myślą o zastąpieniu koszmarnego JavaScriptu. Język umożliwia pisanie kodu w sposób wygodniejszy, a następnie jego kompilację do JS, lub bezpośrednie wykonywanie w dedykowanej maszynie wirtualnej. Według zewnętrznych deweloperów Dart jest niesamowicie wygodny, ale brakuje im lepszej integracji z JavaScriptem. Korporacja nie widzi w tym języku już zamiennika dla JavaScriptu, co można było realizować właśnie za sprawą Dart VM.

Rozwój Darta nie zostanie jednak zaprzestany – Google chce skupić się na ulepszeniu kompilacji. Wynika to przede wszystkim z jego wewnętrznego wykorzystania w wielu usługach tej firmy. Z Darta korzysta Google Ads, Google Fiber, Google Express i wiele innych usług. JavaScript wydaje się więc niezagrożony. Co prawda dla wielu programistów jest prawdziwym koszmarem, ale to język wszechobecny, wykorzystywany przez wiele aplikacji i obsługiwany coraz lepiej. Wprowadzanie nowego rozwiązania było z kolei krytykowane od samego początku, z powodu fragmentowania technologii webowych.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.