r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

HP zmienia zasady, aktualizacje firmware tylko z aktualną gwarancją lub wykupionym Care Pack

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Przez ile czasu producent sprzętu komputerowego powinien dostarczać dla niego łatek i aktualizacji? Na rynku mobilnym odpowiedzi na to pytanie są bardzo różne. Przykładowo Apple pozwala uruchomić najnowszego iOS-a 7 na iPhonie 4 z 2010 roku, podczas gdy Sony potrafi ogłosić zaprzestanie wydawania aktualizacji dla Xperii wyprodukowanych raptem półtora roku temu. O ile jednak dla rynku urządzeń konsumenckich tak krótki czas wsparcia można na różne sposoby usprawiedliwiać, to w wypadku sprzętu adresowanego do biznesu należałoby oczekiwać wieloletniego wsparcia, nikt przecież nie wymienia serwerów co dwa lata. Należałoby – ale najwyraźniej nie można. Jeden z liderów serwerowej branży, HP, przygotował dla swoich klientów coś, co można by było nazwać niezbyt miłą niespodzianką, gdyby nie to, że w Enterprise IT takie posunięcia wcale nie są czymś wyjątkowym.

Użytkownicy popularnych serwerów HP z linii ProLiant, obejmującej zarówno niedrogie komputery dla MŚP jak i potężne, kosztujące kilkadziesiąt tysięcy złotych maszyny korporacyjne, od 19 lutego br. stracą dostęp do aktualizacji firmware'u i service packów, dostępnych do tej pory na stronach HP Support Center, o ile nie będą mieli ważnej gwarancji na swój sprzęt, wykupionej usługi Care Pack albo podpisanej umowy o wsparciu.

Powodem podjęcia takiej decyzji jest zarówno chęć dbania o dobro klientów HP, jak i konieczność ochrony własności intelektualnej HP. Tak przynajmniej twierdzi Mary McCoy, wiceprezes pionu HP Server – Support Technology Services, która we wpisie na korporacyjnym blogu pod wiele znaczącym tytułem „Customers for life” (klienci na całe życie) wyjaśnia, że decyzja ta wzmacnia nasz cel zapewnienia dostępu do najnowszego firmware HP (które jest cenną własnością intelektualną), dla tych naszych klientów, którzy zdecydowali się zmaksymalizować i chronić swoje inwestycje w IT. Przyznaje zarazem, że jest to zmiana względem dotychczasowych praktyk HP, ale zmiana ta wpisana jest w najlepsze praktyki branżowe i posłuży klientom i partnerom.

HP nie zamierza też zmuszać klientów do wykupienia dodatkowych usług wsparcia – ma to być zawsze decyzja klienta. Dla wielkich korporacyjnych klientów to raczej nie problem, ich rozdmuchane budżety IT potrafią znieść przecież nawet koszty licencji Oracle'a. Gorzej z tymi małymi firmami, które chętnie kupowały modele MicroServer, by usprawnić pracę i uporządkować dokumenty. I nic dziwnego – dobrze oceniany przez klientów ProLiant G7 N54 można dziś kupić już za 1200 złotych, otrzymując w tej cenie dwurdzeniową maszynę z 4 GB pamięci ECC, o niskim zużyciu energii. Nie jest też problemem kupić z drugiej ręki używane modele MicroServerów poprzedniej generacji za raptem kilkaset złotych – i urządzenia takie faktycznie spotyka się nie tylko w polskich małych firmach, ale wszędzie tam, gdzie umieją liczyć pieniądze.

Nawet jednak na nowy MicroServer otrzymujemy tylko roczną gwarancję. Jeśli okaże się, że po tym czasie zakupiony serwer ma np. problemy z kompatybilnością, wynikające np. z aktualizacji systemu operacyjnego, to jedynym sposobem na legalne otrzymanie nowego firmware'u będzie zakupienie HP Care Pack, a nie jest to mały wydatek, nierzadko wynosi połowę ceny sprzętu. Problemy z kompatybilnością, wymagające instalacji nowego firmware nie są zaś czysto hipotetyczne, szczególnie dla użytkowników Windows Servera. Jeszcze gorzej, jeśli okaże się, że w oprogramowaniu systemowym znaleziono błąd zagrażający poprawności przetwarzania danych – tak było np. w firmware kontrolera dysków zastosowanego w niektórych ProLiantach, gdzie podłączenie niektórych dysków SATA powodowało błędy w transferze danych, a nawet grożący uszkodzeniem maszyny – gdy twardy reset mógł uszkodzić płytę główną działającego przez dłuższy czas serwera.

A jak faktycznie wygląda kwestia tych najlepszych praktyk branżowych, o których pisze pani McCoy? Podobne warunki gwarancyjne znane są dobrze posiadaczom sprzętu od IBM – tyle że IBM to przede wszystkim produkty dla dużych klientów, przyzwyczajonych do kupowania wsparcia na co się tylko da. Największy rywal HP na rynku MŚP, Dell, podchodzi do sprawy zupełnie inaczej, oferuje darmowy dostęp do swojego firmware'u, sterowników i pakietów poprawkowych dla użytkowników wszystkich jego urządzeń, bez względu na ich cenę i typ. Są też i tacy, którzy ograniczają dostęp do firmware'u, ale ograniczenie to jest raczej symboliczne – np. Cisco wymaga po prostu przejścia procesu rejestracji w serwisie internetowym. Najwyraźniej własność intelektualna Della czy Cisco jest po prostu mniej cenna, niż własność intelektualna HP.

Nie bardzo wiemy, jak skomentować takie posunięcie firmy. Możemy tylko przypomnieć, by obliczając koszt zakupu serwera od HP, doliczyć ceny aktualizacji jego oprogramowania w następnych latach. Nie zaszkodzi też zainteresować się cenami konkurencji – sprzęt Della nie jest zły, a porównywalne z MicroServerami serwery PowerEdge kosztują w zasadzie tyle samo.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.