r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Hitman: Sniper Challenge

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Square Enix w ciekawy sposób zdecydowało się skłonić graczy do złożenia przedpremierowych zamówień na Hitmana: Rozgrzeszenie. Zamiast pójść przetartą ścieżką dorzucania do tytułu jakichś bonusów w formie DLC (które i tak w większości byłyby od razu na płycie), wyczekiwanie na listopadową premierę produktu postanowiono umilić za sprawą Sniper Challenge, jednej misji Agenta 47, przedstawionej w formie niezależnego projektu. Zgłębiając tajniki „zabójczego” fachu oczywiście odblokujemy kilka rzeczy w głównej grze, niemniej zrobimy to dla odmiany w sposób jak najbardziej aktywny.

Z karabinem wchodzimy na dach drapacza chmur, aby mieć wgląd w to, co się dzieje na innym wieżowcu nieopodal. Impreza, drinki, zastęp ochroniarzy, na brzegu lądowisko helikopterów. Wkrótce pojawi się nasz cel wraz z sowicie opłacaną obstawą. Ma wpaść na 15 minut i tyle oto właśnie dostajemy czasu na odstrzelenie delikwenta oraz jego uzbrojonej po zęby świty. Cóż, z początku czeka każdego rozczarowanie. Szybka kulka w łeb zaraz po wyjściu ze śmigłowca, potem dobicie tych, którzy nie zdążyli się pochować. Koniec gry. Żadnych innych zadań, zapomnijcie o lataniu po całym świecie wykonując podobne egzekucje. Z niedowierzaniem odpalamy całość jeszcze raz, tym razem starając się wybić cały orszak, zaś dopiero na końcu specyficznego gościa w garniturze… [image source="Galerie/Hitman_Sniper_Challenge:45573" mode="normal"]

Rozglądając się za pojedynczymi strażnikami do wymordowania tak, aby nie wzbudzić podejrzeń innych, poznajemy schematy działania patroli. Jeden typ na dolnym piętrze lubi palić, wychylając się ponad barierkę ochronną. Impet strzału w głowę zrzuca go na ulicę w dole. Nie ma ciała, nie ma problemu. Inny staje na brzegu lądowiska - czeka biedaczynę podobny los. Znajdzie się jeszcze amator rybek, który przyglądając się mieszkańcom sztucznego zbiornika straci dla nich głowę i prześpi z nimi w płytkim, mokrym grobie. Naturalnie po tym, jak mu odpowiednio z odległości pomożemy. Najgorzej z przemieszczającymi się po dachu w grupach, bo wystarczy źle wymierzona kula, by podniósł się alarm. Pognają w stronę pilota, a do ruchomego celu wypala się zdecydowanie trudniej…

r   e   k   l   a   m   a
1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.