Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

IBM wdraża własne oprogramowanie. Ale heca!

Malte Timmermann jak i serwis Heise-online powołując się na to samo źródło, informują o odrobinę rozbieżnych zjawiskach.

Podczas gdy pierwszy napomniał o prośbie kierownictwa o nieużywaniu Microsoft Office'a, Adam Chabiński, red. naczelny newsroomu, informuje o odgórnej decyzji, której konsekwencją jest migracja oprogramowania z biurek blisko 360 tys. pracowników. A jak jest naprawdę, to wiedzą tylko nieliczni, ewentualnie niemieckojęzyczni czytelnicy dziennika Handelsblatt.

Jeśli Prawda stoi za opcją numer dwa, należy to działanie uznać za milowy krok. Big Blue zatrudnia ok. 399 tys. ludzi na całym. Z tego wynika, że zmianom ulegnie ponad 90% personelu. Milowy (krok) jednak nie jest synonimem słowa pozytywny. Pracownicy IBM-a w zastępstwie dostaną macierzysty pakiet Lotus Symphony, który bazuje na przestarzałym OpenOffice.org 1.1. Korporacja swoją decyzję o migracji argumentuje potrzebą pełnej otwartości. Timmermann z kolei snuje odważne plany, jakoby ta migracja miała stać się uosobieniem sukcesu ODF - jeśli można to tak ując. Ta decyzja - w oczach Malte - ma pomóc otworzyć oczy decydentom innych firm, którzy z powodu nieuzasadnionych obaw (nie technicznych wad) wstrzymują się ze wspieraniem standardu. A co na to pracownicy IBM-a?

Symphony ma ciekawy interfejs, który przyciąga użytkowników. Osobiście sądzę, że to tylko długotrwały "efekt łał", ale spędziłem zbyt mało czasu na pracy z nim, aby wypowiadać się o użyteczności nowego interfejsu. Z drugiej strony dobiegały mnie ochy i achy. Symphony jest po po prostu wolny. Częściową winę ponosi freamwork Eclipse a częściową historyczne zaszłości OpenOffice.org. Symphony jest uboższe od pierwowzoru o niedominujące komponenty. Nie znajdziemy w nim Matha czy Drawa, które wbrew pokutującej opinii, są fajne!

I najważniejsza rzecz! Wybierając za podstawę OO.o 1.1, zdecydowali się na obsługę ODF 1.0/1.1. Archetyp Lotusa w najnowszej odsłonie obsługuje ODF 1.2, który w przypadku np. wypunktowania nie jest kompatybilny z tą samą częścią starej specyfikacji. Oznacza to, że wymiana dokumentów między OpenOffice.org 3.x a Lotusem może być w niektórych przypadkach kłopotliwa. Z tego wynika dalej, że część ludzi, która ma w zwyczaju zabieranie niedokończonej pracy do domu, będzie nijako skazana na Symphony, albo będzie używała OpenOffice.org w wersji 1.1. Ta polityka IBM-a w pewien przewrotny sposób przypomina politykę Microsoftu, który przymykając oko na piractwo, uzależnia użytkowników. Ci pracując, używają tego czego nauczyli się w domu na pirackich kopiach. W tym przypadku możemy mieć do czynienia z uzależnieniem pracownika i mechaniczną ekspansją na komputery domowe.

Z tego też punktu wnioskuję, że migracja będzie przymusowa i nie ma mowy - jak to napisał Malte - o proszenie się pracowników, o nie używanie (komercyjnego) oprogramowania konkurencji, czy darmowego OOffice'a. Ciekawe jest również to jak IBM poradzi sobie z wewnętrznym obiegiem dokumentów, ale też i tym w Internecie. Jeśli dokument zapisany w ODF 1.2 straci wypunktowanie w Symphony, nic poważnego się nie stanie. Nie jest to problem, którego nie można w łatwy sposób rozwiązać. Zresztą Lotus wciąż jest rozwijany. Jego następne wydania będą (?) bazować na nowszych wersjach OpnOffice.org, będą również obsługiwały specyfikację ODF 1.2 i nowszą. W przyszłości problem odczytu starych dokumentów będzie można rozwiązać poprzez zwykłe zainstalowanie starej wersji aplikacji, lub poprzez masowe aktualizacje oprogramowania (choć OOo2 nie obsługuje wypunktowania z OO.o3, to na odwrót ta zasada nie obowiązuje). Prawdziwa katastrofa może dopiero nastać, gdy korporacja zacznie masowo udostępniać dokumenty zapisane w ODF 1.2, kiedy na biurkach użytkowników goszczą jeszcze Symphony 1.x czy OpenOffice 1.x/2.x Te kilkaset tysięcy dokumentów, wygenerowanych i wylanych do sieci, mają stać się symbolem wielkiej wygranej ODF-u. Ja natomiast mam obawy, czy nie staną się symbolem, mówiąc w żargonie Wykopu, symbolem EPIC FAIL-u. 

Komentarze

0 nowych
nintyfan   11 #1 12.09.2009 15:27

Moim zdaniem pomogą Microsoftowi poprawnie obsługiwać ODF 1.2 ;-) .

Najlepszym wyjściem jest oparcie nowej wersji o nowsze wydanie OO, jednak współpracując z Microsoft-em uwiążą użytkowników Microsoft Office, jak i Open Offie. Użytkownicy Open Office będą przechodzić na Lotus Symphony z powodu, że Microsoft Office potrafi otworzyć dokumenty zapisane w tym programie. Użytkownicy Microsoft Office będą przechodzić na Lotus Symphony ze względu na dostępność pod wieloma systemami, bo jest na fali, a również ze względu na ucieczkę przed wstążką i cenami.

Tak ja to widzę.

SxMaN   6 #2 13.09.2009 11:29

Quest-88 weź pod uwagę jeszcze to, że ODF w wersji 1.2 nie został jeszcze nawet ukończony. Po co ma być wspierany przez różne produkty, jeżeli mogą zajść w nim jeszcze zmiany ?? o.O Po dodaniu wsparcia przez IBM dla ODF 1.2, co niewątpliwie nastąpi wkrótce po oficjalnym zatwierdzeniu standardu, podejrzewam że zaimplementują też mechanizm zgodności z poprzednią wersją pakietu. Na pewno da się zapisać dokument w ten sposób, aby był poprawnie odczytany w pakiecie ze wsparciem ODF 1.1 i 1.2. Po drugie Microsoft też miewał problemy z kompatybilnością doców zapisanych w różnych wersjach pakietu office i nie było EPIC FAILu. Uważam, że problem jest rozdmuchany, tym bardziej że aktualizacja z OO 2.x do 3.x nie jest jakimś ogromnym problemem. o.O

  #3 13.09.2009 13:15

Big Blue zatrudnia ok. 399 tys. ludzi na całym (świecie).

MaRa   8 #4 13.09.2009 14:05

Format dokumentu nie ma aż tak istotnego znaczenia. Jeśli pracownik zapisze w odf 1.1, to plik da się odczytać w programie obsługującym nowszy. Tak samo jak plik zapisany w Wordzie 2002, a nawet 97 (doc), da się otworzyć w Wordzie 2007.
Jeśli specyfikacja odf 1.2 nie jest jeszcze ukończona, to byłby poważny problem w implementacji w innym programie, analogiczny do niedawnej sytuacji z przeglądarkami. Office 2007 SP2 obsługuje odf 1.1, podobnie jak programy z serii koffice i gnome office, czy inne, komercyjne.
Nie jestem pewien, czy Lotus oparty jest na kod openoffice 1.x, czy nowszym. Ale to też nie ma znaczenia, jeśli chodzi o obsługiwane standardy. Przecież najstarszy openoffice i tak obsługiwał domyślnie własny format plików (staroffice), odf został wprowadzony dopiero w wersji 2.x. Natomiast Lotus w wersji 1.3 już obsługuje formaty Office 2007. Wzięli ten kod źródłowy, który uznali za odpowiedniejszy do dalszych modyfikacji, może też był bardziej stabilny. Od tego czasu na pewno zmienił się na tyle, że niewiele przypomina pierwowzór.
Edytora równań rzeczywiście brakuje, albo ja nie znalazłem jego odpowiednika. Z poza tym ma podstawowe funkcje tego typu programów.

Temu, że IBM wycofuje się z programów Microsoftu, to się nie dziwię. Firma zatrudniająca świetnych programistów, a musi kupować od konkurenta pakiet biurowy za około 1000 zł x 400000 pracowników = 400 milionów zł. A działa tylko na Windows, w dodatku w dużych firmach potrzeba wersji professional (chodzi o sieci firmowe), to daje kolejne 250 mln zł za licencje.
W dodatku dziwnie to wygląda, bo IBM swoich klientów namawia na zakup ogromych komputerów z linuksem, czy co one tam mają (pojęcia nie mam, ale komputerów za setki tysięcy nie dostarcza się bez systemu operacyjnego).

A w sieci zamieszcza się głównie pdf-y.

MaRa   8 #5 13.09.2009 15:32

Doczytałem, że IBM oferuje system AIX. Na ich stronie widzę wiele rozwiązań programistycznych, nawet dla małych firm, serwery, macierze dyskowe. W supermarkecie widziałem, ich kasę.
I szczerze mówiąc, kompletnie nie orientuję się, co takiego konkretnego IBM oferuje, nigdy z tym nie miałem do czynienia, prócz Lotus Symphony, który wygląda na część większego pakietu biznesowego.
Ale to by było na tyle, jeśli chodzi o przekonanie niektórych czytelników DobrychProgramów, że w firmie musi być Windows plus Office.

Rafal_F   3 #6 13.09.2009 19:04

Kiedyś spróbowałem go używać, ale jakoś nie przypadł mnie do gustu. LS jest straaaaaaaasznie wolny. O wiele wolniejszy od OO, nie mówiąc już o MSO. Ale pewnie równocześnie przyspieszą też pracę nad LS i powinno być lepiej. Kto wie, może powstanie z tego coś ciekawego.