r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

[IDF 2015] Czy w XXI wieku można robić wielkie wynalazki w garażu?

Strona główna AktualnościSPRZĘT

W świecie Internetu Rzeczy wydawać się może, że niewiele miejsca pozostaje dla związanych z techniką indywidualnych inicjatyw – ot w najlepszym razie ktoś napisze kolejną aplikację na smartfona. Przy tym jednak poziomie złożoności innowacyjność i wynalazczość mają być zarezerwowane dla korporacji i jednostek badawczo-naukowych. Na zakończenie Intel Developer Forum usilnie próbowano nas jednak przekonać, że wcale tak nie jest. Flirtując ze społecznością Twórców, wiceprezes Intela, pani Genevieve Bell, przedstawiła dość specyficzne spojrzenie na wynalazczość, wrzucając do jednego worka rzeczy wielkie i małe, podlewając to nieco naiwną analizą lingwistyczną i na koniec prezentując rzeczy, które można stworzyć dzięki intelowej ofercie dla Twórców.

Obecność pani Bell w zarządzie Intela niektórych może dziwić, niewiele ma ona bowiem wspólnego z biznesem, fizyką półprzewodników czy informatyką. Jest ona z wykształcenia i praktyki akademickiej tzw. antropologiem kultury. W firmie przewodzi zespołowi socjologów, projektantów interfejsów, inżynierów „czynników ludzkich” i informatyków, zajmującemu się ludzkimi potrzebami i pragnieniami, które to miałyby zostać przekute w nowe produkty i techniki Intela – można by powiedzieć, że robi za „ludzką twarz” firmy. I to „robi” nie jest tu bynajmniej kolokwializmem, gdyż sama Genevieve Bell bardzo zachwyca się potencjałem czasownika „to make”, wokół którego dosłownie urobiła swoją prezentację.

Pamiętacie Thomasa Edisona? Zainteresowani historią techniki powinni dobrze znać tego geniusza, twórcę żarówki, fonografu, akumulatora, prądnicy prądu stałego, telegraficznego switcha, betoniarki i krzesła elektrycznego. Nie bez powodu więc pierwsze intelowe urządzenie adresowane do społeczności Twórców – wynalazców, konstruktorów i artystów – to mikrokomputerek Edison. Pani Bell, przypominając, co zrobił Edison mogła zapytać – a co Ty zrobisz (zapewne w domyśle – z naszym Edisonem)?

r   e   k   l   a   m   a

Zapewne dobrze znana jest też Maria Curie, w Polsce nazywana Skłodowską-Curie, prekursorka radiochemii i dwukrotna noblistkę z fizyki i chemii. Znacznie mniej osób pewnie jednak wie, że i Maria Curie była wynalazcą (przynajmniej w świetle definicji podanej przez wiceprezes Intela) – to ona skonstruowała pierwsze mobilne laboratoria rentgenowskie, dzięki którym podczas I Wojny Światowej ocalono życie setek tysięcy żołnierzy. Wybór nazwy „Curie” dla intelowego czipu, które ma napędzać miriady urządzeń Internetu Rzeczy też jest jak widać nieprzypadkowy.

Wielkości Edisona i Curie zaprzeczyć nie sposób, kto jednak słyszał o Lilliam Gilbreth, która podobno wynalazła współczesną (amerykańską) kuchnię, wprowadzając odkrycia psychologii do praktyki inżynierskiej? Przedstawione w jednym rzędzie obok dzieł wielkich wynalazców zostało zestawienie sprzętu kuchennego w roboczy trójkąt, dzięki któremu wzrosła wydajność gospodyń domowych. Czy Intel swój następny czip dla Internetu Rzeczy nazwie Gilbreth?

To wszystko wynalazki sprzed ponad stu lat. Co możemy jednak zrobić dzisiaj, w świecie nieporównywalnie bardziej złożonej techniki, gdzie próg wejścia jest daleko wyższy? Podobno wszystko możemy – ale zaprezentowane na dowód tego projekty jakoś jednak bliższe są pracom pani Gilbreth, niż osiągnięciom Edisona i Curie. I tak oto mogliśmy zobaczyć śliczne plastikowe skarabeusze z Edisonem w środku, które same sobie chodzą, maszynę do sortowania kolorowych cukierków czy (sic!) kiwające się sowy, które martwią się za ich właściciela, by on się nie musiał martwić. Na tle tych cokolwiek osobliwych innowacji chyba jedynym wynalazkiem o realnym znaczeniu był system serwerowo-kliencki dla epidemiologów, zbudowany z użyciem komputerka Edison i zasilania bateryjnego. Jego twórca współpracował z organizacją Lekarze bez Granic, i jak twierdzi, zbudował ten sprzęt, aby pomóc w walce z epidemią eboli. Linuksowy serwer na Edisonie był jedynym komputerem mogącym znieść stosowane tam chlorowe środki odkażające.

Niewątpliwie dla Intela współpraca z wynalazcami, twórcami przeróżnych gadżetów i urządzeń, to wielki zysk PR-owy – któż bowiem nie lubi szalonych wynalazków? Jednak to, co zostało przedstawione jako owoce pracy społeczności Twórców dowodzi raczej nie tego, co Intel chciałby powiedzieć. To już nie jest XIX ani XX wiek, lecz wiek XXI, istotne innowacje nie powstają już w garażach. W najlepszym razie w garażach zbudować można sobie coś z gotowych klocków, będących pomysłem wyrafinowanej korporacyjnej inżynierii i produktem ogromnych zautomatyzowanych fabryk. Niemniej jednak dla Intela produkcja tychże klocków ma stać się ważną częścią ich biznesu – przyuczeni do Edisona czy Curie wynalazcy być może na ich podstawie zrobią coś, co później trafi do masowej produkcji, a to już dla Chipzilli czysty zysk. Takie więc a nie inne zakończenie konferencji deweloperskiej firmy, która sama żyje przecież z robienia przede wszystkim składowych komponentów do produktów innych firm, nie powinno nikogo dziwić.

Zapraszamy więc do krótkiego przeglądu tych wszystkich Zrobionych rzeczy, którymi chwalili się Twórcy podczas tegorocznego IDF.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.