r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Idziemy w ślady Niemców: polski Przemysł 4.0 zaczyna się we Wrocławiu

Strona główna AktualnościSPRZĘT

We Wrocławiu trwa już druga odsłona konferencji Fabryka Przyszłości 4.0, przygotowanej przez działające na lokalnym rynku firmy Balluff, Fanuc, Lapp Group i Wago oraz Politechnikę Wrocławską. Nazwa jest nieprzypadkowa – to nawiązanie do niemieckiego terminu Industrie 4.0, wizji czwartej rewolucji przemysłowej, która ma być kolejnym etapem automatyzacji, pozwalającym na uelastycznienie produkcji w sposób do tej pory niemożliwy. Czy to właśnie Fabryki 4.0 pozwolą działającym w naszym kraju firmom wyjść wreszcie z etapu tanich montażowni i logistycznego zaplecza Zachodu?

Idea Industrie 4.0 (Przemysł 4.0) została rzucona relatywnie niedawno, podczas targów w Hanowerze w 2011 roku. Wkrótce po tym niemieckie firmy powołały grupę roboczą, mającą koordynować prace projektowe, a w 2013 roku do inicjatywy przyłączył się niemiecki rząd federalny, po tym, gdy w ręce Angeli Merkel trafił raport, przedstawiający perspektywy przemysłu w erze wybrednej klienteli i gospodarki bazującej na wiedzy.

Tak naprawdę niemiecka koncepcja mówi o tym samym, co amerykański Internet Rzeczy, jest jednak znacznie bardziej ukierunkowana na poważniejsze niż domowy czujnik dymu zastosowania. Tu chodzi o czwartą rewolucję przemysłową, następującą po erze pary, erze elektryczności oraz erze komputeryzacji produkcji. Industrie 4.0 łączy rozwiąnia Internetu Rzeczy, Internetu Usług, komunikacji międzymaszynowej oraz cyberfizycznych systemów.

r   e   k   l   a   m   a

Niemiecki raport wyznacza sześć wyróżników bystrej fabryki, która ma pozwolić na pożądaną elastyczność produkcji i dostarczanie produktów skrojonych według gustów klientów, w ilościach nawet pojedynczych sztuk, bez towarzyszącemu temu podwyższaniu kosztów. Tak więc Industrie 4.0 to przede wszystkim interoperacyjność, rozumiana jako zdolność do komunikowania się ze sobą ludzkich pracowników, infrastruktury fabrycznej oraz cyberfizycznych systemów (np. robotów transportowych ale też samych gotowych produktów), decentralizacja, rozumiana jako zdolność cyberfizycznych systemów do autonomicznego działania oraz modularność, czyli możliwość zmiany charakterystyki produkcji poprzez wymianę lub dołożenie gotowych modułów do procesu.

To jednak nie wszystko. Fabryki 4.0 charakteryzować się mają też możliwością pełnej wirtualizacji – ich cyfrowe kopie, powstałe poprzez połączenie danych sensorycznych z Internetu Rzeczy do wirtualnych modeli sprzętu fabrycznego, na którym działają modele symulacyjne, pozwalać mają na szybkie testowanie zmian procesu produkcji, dając pewność, że fizyczne wdrożenie przyniesie oczekiwane rezultaty. Powstanie takich cyfrowych kopii możliwe jest dzięki gromadzeniu danych w czasie rzeczywistym z oplatającego fabrykę sensorium, a następnie udostępnieniu jej usług (a także usług poszczególnych elementów) poprzez Internet Usług. W ten sposób łączona jest masowa produkcja z personalizacją już na poziomie linii produkcyjnej – coś niemożliwego do tej pory do zrealizowania – a zarazem uzyskuje się znacznie wyższą jakość powstających w fabryce rzeczy.

Polskie firmy, biorące udział we wrocławskiej konferencji, wierzą, że automatyzacja na tym poziomie pozwoli powrócić produkcji do Europy. Czasy offshoringu mają się mieć ku końcowi, a Chiny przestaną być fabryką świata. Paweł Stefański, dyrektor zarządzający polskiego oddziału firmy Baluff, zajmującej się głównie sensoryką przemysłową, stwierdził: zamiast popularnego 20 lat temu offshoringu, czyli wyprowadzania produkcji do dalekich krajów azjatyckich, mamy do czynienia z backshoringiem – powrotem do krajów źródłowych, lub nearshoringiem – otwieraniem fabryk blisko rynków zbytu. Dzieje się tak ze względów logistycznych, bo tania dziś ropa za chwilę może podrożyć koszty, oraz kulturowych – łatwiej w takim otoczeniu optymalizować koszty i robić biznes. W Azji trudno uzyskać też oczekiwaną coraz bardziej przez klientów zmienność produkcji, niezbędną w czasach, gdy walka cenowa nie może już dać należytej przewagi konkurencyjnej.

Działania rodzimych firm w tej kwestii napawają optymizmem. Może nie dorównamy szybko pod tym względem Niemcom, gdzie pod egidą niemieckiego ministerstwa edukacji i badań naukowych doszło do powstania klastra przemysłowego OstWestfallenLippe, łączącego siły 173 firm, uczelni i jednostek badawczych, ale analogiczne, choć w mniejszej skali zaangażowanie biznesu i nauki pozwala mieć nadzieję, że i u nas Fabryki 4.0 ruszą. Łukasz Czajkowski z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej liczy, że jeden z pierwszych takich nowoczesnych zakładów powstanie właśnie w okolicach Wrocławia.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.