Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ile jest jeszcze fotografii w fotografii?

Żyjemy w świecie w którym każdy jest fotografem, a jeśli nie to bardzo łatwo może siebie „mianować” tym oto tytułem, który z roku na rok ma w sobie coraz mniej jakiejkolwiek wartości. Żyjemy w czasach w których każdy jest fotografem, jeśli tylko ma aparat i czasem stwierdzam, że nie ma już chyba różnicy czy jest to aparat Canon 5D Mark III czy aparat w telefonie. W tym artykule nie mam zamiaru porównywać parametrów, jakości i możliwości owych urządzeń, które umożliwiają Nam rejestrowanie obrazu. Mam zamiar skupić się na tym jakie znaczenie miała dla Nas fotografia kilka lat temu, a jakie ma aktualnie. O tym, że spopularyzowanie technologii często powoduje spadek wartości dla Nas samych!?

Selfie, dzióbki i parówki!?

Wszelkiego rodzaju portale społecznościowe zasypywane są co dziennie mnóstwo zdjęć popularnie nazywane „selfie”, „sweet focia”, „samojebka” i tym podobne określenia. Modne swego czasu stało się robienie zdjęć z tak zwanym „dzióbkiem”, a prawda jest taka, że im większy „dzióbek” tym lepiej, gdyż to jest szansa na otrzymanie większej ilości lajków. Mało kto wie, że ponad 180 lat temu naświetlenie zdjęcia trwało kilka godzin. Pierwsze w świecie najbardziej rozpoznawalne zdjęcie, ale tylko przez zapalonych fotografów, zostało wykonane w 1826 roku przez Josepha Nicephone Niepce. Naświetlenie zdjęcia trwało około 8 godzin i przedstawiało widok z okna w jego mieszkaniu. Nie wydaje mi się, że teraz jakaś osoba byłaby na tyle zdeterminowana, by stać przez obiektywem z dzióbkiem przez 8 godzin, chyba że była by bardzo zawzięta. W sumie po dzióbka nadeszła pora na „paróweczki”, czyli zdjęcia Naszych nóg w miejscu, w którym aktualnie się znajdujemy i koniecznie wrzucamy je na fecebooku, żeby Nasi znajomi doskonale wiedzieli, gdzie jesteśmy oczywiście jeśli Bóg pomoże dali jak najwięcej lajków.

I to jest to, w tym tkwi największy fenomen – jak to jest, że kiedyś, gdy oglądaliśmy Nasze zdjęcia z wakacji najczęściej znajdowały się na nich Nasze całe rodziny, znajomi – przeważnie w całości z głowami i cała resztą, znajdywały się na nich niezapomniane widoki, a nie nasze nogi wyglądające jak paróweczki na tle tych niezapomnianych widoków. A ilość naszych zdjęć ograniczała się do jakże magicznej liczy 24 lub 36. Zapewne dla sporej części osób nie jest to wcale magiczna liczba, tylko liczba klatek na filmie, który wkładaliśmy do aparatu. To były czasy, w których nie istniało zapytanie „pokaż, jak wyszłam!?”, bo na efekty czekało się troszkę dłużej niż obecnie. Może i bardziej się przykładaliśmy do zrobienia zdjęcia, aniżeli jak teraz, gdy robimy setki zdjęć z których większość jest takich samych, ale muszę się przyznać, że sama tak często mam odkąd pracuję na lustrzance cyfrowej, ale staram się wypracować w sobie odczucie jakbym robiła zdjęcia na kliszy, dlatego też najpierw ustawiam kadr, przysłonę, czas naświetlania, ostrość, a dopiero potem wstrzymując oddech na chwil kilka, by następnie wcisnąć spust migawki. I czyż to nie było intrygujące, gdy z niecierpliwością czekaliśmy na Nasze zdjęcia. Zabierało się kliszę do fotografa, wybieraliśmy rodzaj papieru, format i z numerem zlecenia wracaliśmy do domu, by za kilka dni móc zjawić się ponownie w zakładzie fotograficznym, by wreszcie obejrzeć efekty Naszej pracy. Myślę, a nawet wiem na własnym przykładzie, że takie oczekiwanie sprawiało nam więcej emocji niż teraz, czuliśmy się wtedy jak małe dzieci, które dostały czekoladkę do ręki i dopiero jedząc czują jaki smak miało nadzienie otrzymanej czekoladki.

Technologia idzie do przodu wielkimi krokami z roku na rok, a czasem można odnieść wrażenie, że nawet z dnia na dzień. Oczywiście nie jestem przeciwniczką technologii, może jedynie jej nieodpowiednie wykorzystanie. Chyba najbardziej śmieszy sytuacja, gdy spotykam "profesjonalnego" fotografa z lustrzanką najnowszej generacji z pół metrowych obiektywem robiąc zdjęcia w trybie P (prosty, podstawowy, prymitywny!?) i najlepiej jeszcze z włączoną praktycznie do każdego zdjęcia – nawet w plenerze – a mianowicie wewnętrzną lampą błyskową. A kolejna intrygująca grupa ludzi to gimbaza, która ma w ręku pusty kubek starbucks i najnowszy model Iphone, którym robią selfie, które znajdzie się na tweeterze czy instagramie. Będąc jakiś czas temu w Pradze, na rynek można było dostrzec ludzi pochylonych nad swoimi talerzami – od razu wyjaśniam, że nie modlili się, ani też nie konsumowali owych potraw, ich pochylenie wraz z telefonem wskazywało na robienie zdjęcia tego co zostanie za chwile przez nich skonsumowane. Jest to kolejny trend panujący teraz w fotografii. Myślę, że każdy z Nas pragnie zobaczyć na fb co Nasz znajomy zjadł na obiad czy na kolację... W sumie powinnam się cieszyć, że znajomi nie wrzucają na facebooka zdjęć swojej strawionej kolacji w troszkę jednak mniej artystycznej formie. Można by pisać jeszcze długo o zbrodniach dokonywane w dziedzinie, jaką jest fotografia, ale ten wpis miała być krótką, osobistą rozprawką na owy temat.

Osobiście uważam, że fotografią może być sztuką - może pomóc uchwycić Nam niezwykle ważne wydarzenia z Naszego życia, nierzadko też rejestruje istotne fakty historyczne – jeśli tylko umiejętnie ją wykorzystujemy.

 

internet hobby inne

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #1 15.10.2015 00:23

Witaj na blogu.. to po pierwsze :)

Co do tekstu, to w sumie czasy się zmieniły. Nic na to nie poradzimy, taka jest cena postępu. A cała ta gimbaza o której mówisz i strojenie ryjków do fejsa, to szczerze, ostatnia rzecz jaką powinnaś się przejmować. Właściwie to co Ciebie obchodzi, że ktoś robi z siebie kalekę (choć może nie według jego/jej znajomych). Jeżeli Cię to irytuje dłużej niż chwilę, to chyba trzeba szukać przyczyny w samym sobie (samoanaliza dobra rzecz, polecam). Rozumiesz o co mi chodzi? Coś w sumie na zasadzie, oni mają to gdzieś to po co się tym przejmować i w ogóle zwracać na to uwagę. Ja już dawno przestałem się tym spinać. Pomimo iż nie rozumiem pewnych trendów i zachowań. Jak np. picie kawy w autobusie :) Rozumiem, że ten termos to sprawa życia i śmierci a siorbanie z niego w miejscu publicznym to oznaka bycia zajebistym. No cóż, nie znajduję się to w ramach mojego poczucia "smaku". Ale z drugiej strony dopóki ta kawa z termosa nie ląduje na mnie, nie siorbie mi jej właściciel przed nosem i nie krzyczy na cały głoś, że kawa jest dzisiaj "wykurwienna", to cóż, jedyne co mi się nasuwa to to, że mam to właściwie gdzieś.

A fejsa omijam szerokim łukiem jak tylko mogę. Za dużo tam obłudy, hipokryzji i egocentryzmu. Używam wyłącznie we firmie do komunikacji z pracownikami. Każdy kto wrzuci selfi z dziubkiem i nie robi sobie jaj albo beki, ma u mnie out.

Vidivarius   14 #2 15.10.2015 02:06

@Panna_Anna
Podobne rozterki trawiły artystów-malarzy gdy pojawiły się pierwsze aparaty fotograficzne. :)
Myśleli sobie, tonąc w zgryzocie:
Przecież to cała przyjemność pójść sobie w plener, rozłożyć sztalugi i zagruntowane płótno, przygotować farby i malować, malować... malować - pokrzepiając się wybornym winem. A teraz co? Sztuka umiera. Kupi sobie taki jeden z drugim fotokamery i pójdzie w plener pstrykać bez wyczucia bezrefleksyjne pejzaże. A gdzie sztuka? Ja się pytam. Ta cała nowoczesność zabija prawdziwy artyzm działa - to jak u mistrza kuchni zamówić pajdę chleba ze smalcem. Ech ten świat schodzi na psy. Kończy się prawdziwa sztuka i artyzm.
Jak więc widzisz nie tylko nas, ludzi współczesnych trapią tego typu refleksje. Podejrzewam, że kolejny krok technologiczny spowoduje rozważania nad niechybnie umierającą sztuką robienia selfie i niejeden z łezką w oku wspomni: A za moich czasów... :)

Spioszek1985   11 #3 15.10.2015 02:36

Pamiętam jak kiedyś za czasów gdy wchodziły dopiero cyfrówki pożyczyłem aparat z rozdzielczością 1-2MPix i jaki byłem zafascynowany jak to wszystko działa.
A zdjęcia z starych klisz mam do dzisiaj w domu :).

Dimatheus   22 #4 15.10.2015 02:56

Hej,

Aż łezka się kręci od wspomnień. Sam też zaczynałem od półautomatu Fujifilm. Mając założony 24 czy 36 klatkowy negatyw Konici bardzo rozważnie naciskało się na spust migawki. I później czekało się, czy faktycznie zdjęcia wyjdą - czy ktoś nie wskoczył w kadr, czy się nie prześwietliło, czy nie zasłoniło się czegoś palcem. Do dziś mam w szafie kilkanaście albumów z odbitkami. A teraz? Można powiedzieć, że tonie się w tysiącach zdjęć wykonanych przy różnych okazjach. Najczęściej próba ich przejrzenia już na wstępie zniechęca: "Bo tyle tego jest, że szok!" :)

Niestety tendencja niszczenia artyzmu rozszerza się na kolejne dziedziny. To nie tylko fotografia. To też film czy muzyka. Kiedyś, by zaistnieć na scenie muzycznej, trzeba było mieć głos, umiejętności i nietuzinkowe teksty. Teraz sprzedaje się papkę w tandetnej oprawie, a o popularności decydują tyłki i cycki na teledysku czy koncercie. Ale nie ma się co załamywać. Trzeba uparcie robić swoje - trochę dystansu do innych każdemu się przyda. :)

@DjLeo - Tekst o samoanalizie mocno mnie rozwalił. :)

@Panna_Anna - Coś mam nieodparte wrażenie, że jesteś.... Moją Siostrą. Fajnie, że zaczęłaś tutaj pisać. Witamy wśród blogerów DP. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

januszek   19 #5 15.10.2015 06:17

Tryb P to już wyższa półka wtajemniczenia bo większość i tak używa AUTO ;P

Axles   17 #6 15.10.2015 08:27

Bardzo ciekawe Twoje spojrzenie na dzisiejsze problemy, bo jakby nie było jakieś to problemy są. Też swojego czasu irytowało mnie bardzo na FB z którego i tak prawie, że nie korzystam, jak co drugi znajomy dawał przytoczone przez ciebie przykłady zdjęć. Tak mnie to irytowało, że liczbę znajomych zredukowałem do 100. 100 osób które dużo bardziej ciekawe rzeczy udostepniają, warte przeczytania a większość chyba tam to osoby z DP :)
@Dimatheus zdecydowanie oglądanie zdjęć swojej pociechy za rok, dwa, czy więcej nie zniechęci o ile są to wartościowe, pamiątkowe zdjęcia, a nie milion cyknięć jak dziecko je :)

Rosward   10 #7 15.10.2015 08:35

Nie spieszyłbym się tak bardzo z potępianiem trybu P i używania flesza przy zdjęciach w plenerze. Tryb P bardzo dobrze się sprawdza, jeśli wiemy, co powinniśmy robić prawym kciukiem - istnieje coś takiego jak Program Shift, czyli dopasowywanie ustawień do potrzebnego czasu naświetlenia lub wartości przysłony. Jest to na pewno szybsze od posługiwania się trybem priorytetu A lub S. Z kolei flesz służy bardzo często do doświetlenia pierwszego planu i na ogół stosuje się go przy zmniejszonej sile światła - np. z korektą -1,7 (tzw. Magic Number Galena Rowella).
W sumie - sympatyczny wpis, ale jeśli chodzi o technikę robienia zdjęć, to mimo wszystko trochę bym się na Twoim miejscu poduczył.

Pharun   8 #8 15.10.2015 08:36

Pod pewnymi aspektami masz rację - sztuk fotografii z technicznego punktu widzenia stała się dużo prostsza bo można na bieżąco oglądac i korygować swoją pracę, ale tak jak zostało wyżej wspomniane - nie martw się gimbusami. Prawdziwy fotograf zawsze będzie w cenie - nie zależnie czy jako reporter (znam jednego - robi kapitalne zdjęcia pejzażowe, natury, miast a także obskakuje imprezy miejskie i ładnie z tego żyje) czy jako fotograf okolicznościowy (tutaj również znam dziewczynę którą z żoną znaleźliśmy w ogłoszeniu jak szukaliśmy fotografa ślubnego - zrobiła nam sesję narzeczeńską, ślubną, plenerową, brzuszkową jak żona była w ciąży i teraz zastanawiamy się nad sesją po urodzeniu córki). Mimo że mam w domu dobry aparat to nie byłbym w stanie zrobić takich zdjęć jak ona. Obie osoby wspomniane przeze mnie "czują to coś". Oni widzą jak powinno wyglądać zdjęcie, potrafią tak ustawić jego parametry i tak poprowadzić modeli żeby stworzyć małe dzieło sztuki, a potem ewentualne mankamenty dopoprawić na komputerze. Tak wiem że to nie to co kiedyś gdzie był strzał aparatu i się czekało na efekty, ale czy tak naprawdę to było lepsze? Czekanie tylko po to żeby się okazało że zdjęcia wyszły źle? Że ruszone? Naświetlone? A drugi raz po kilka zdjęć do Paryża przecież nie pojedziemy? Wesela drugi raz nie będzie? Co najwyżej zawodowi fotografowie mogą jeszcze raz zrobić sesję dla modelek czy coś ale to są już dodatkowe koszta. Technologia w skali ogólnej ma nam pomagać i ułatwiać a także stawać się bardziej powszechną. Tak było kiedyś z czytaniem i książkami które z kościołów i uniwersytetów trafiły pod strzechy, potem z muzyką, radiem czy telewizją. 20 lat temu nawet internet był dobrem ograniczonym a teraz jest powszechnym i tak samo jest z fotografią. Zawodowiec od amatorów zawsze się wyróżni, zawsze będzie lepszy, zawsze uchwyci to czego nie dali rady zauważyć inni, ale czy to znaczy że amator nie może sobie w gimnazjum zrobić zdjęcia z koleżankami w kibelku robiąc "dziubek"? Zrobił zdjęcie więc nazwał się fotografem - ok, prowadzę samochód więc jestem kierowcą, ale czy mogę się równać z tymi na Rajdzie Dakar czy F1?

Kaworu   13 #9 15.10.2015 09:18

"nie ma już chyba różnicy czy jest to aparat Canon 5D Mark III czy aparat w telefonie"

No jak focisz dziubkoselfie to róznicy nie ma, ale http://kaw.sajuuk.eu/dp/IMG_2116.jpg tego telefonem nie zrobisz, chociaż trudne do zrobienia nie jest. ;)

"Może i bardziej się przykładaliśmy do zrobienia zdjęcia, aniżeli jak teraz, "

Z drugiej strony, czytałem kiedyś wspomnienia pro fotografa i była tam tama uwaga, że jak były analogi to potrafili zrobić 800 klapnięć i wybrać z tego bodaj dwa ujęcia...

"gdy robimy setki zdjęć z których większość jest takich samych..."

... także najwyraźniej średni zjadacz chleba pod tym względem stał się bardziej pro. :D

"profesjonalnego fotografa [...] i najlepiej jeszcze z włączoną praktycznie do każdego zdjęcia – nawet w plenerze – a mianowicie wewnętrzną lampą błyskową"

Jest tu male zaprzeczenie, im bardziej pro aparat, tym bardziej nie ma wbudowanej lampy. Juz nie mówiąc o tym, że w plenerze, nawet słonecznym to lampa błyskowa się przydaje do zmniejszania kontrastu.

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #10 15.10.2015 10:20

@Kaworu: Zdjęcie błyskawicy to loteria. Trzeba strzelać serię i wybrać po fakcie. Zamiast jednak używać jednej szybkostrzelnej lustrzanki można użyć na ten przykład 100 komórek tak ze sobą zsynchronizowanych aby po naciśnięciu "start" wyszła seria 100 kolejnych zdjęć... ;)
ps. co do lampy w słoneczny dzień - to podstawa... ;)

Autor edytował komentarz.
  #11 15.10.2015 10:24

Cyt. "Ile jest jeszcze fotografii w fotografii?" - a rzuć Waćpanna okiem choćby tutaj: https://stuckincustoms.smugmug.com/ - wydaje się, że całkiem sporo, hm?

Cyt. "Nie wydaje mi się, że teraz jakaś osoba byłaby na tyle zdeterminowana, by stać przez obiektywem z dzióbkiem przez 8 godzin, chyba że była by bardzo zawzięta." Cóż, mnie się nie wydaje, żebyś Waćpanna podróżowała obecnie dyliżansem, choćbyś nie wiem jak była zawzięta. Nawet przez godzinę. Dajmy na to do Chorwacji na wakacje. Tempus fugit, hm?

Cyt. "A ilość naszych zdjęć ograniczała się do jakże magicznej liczy 24 lub 36." Na DigitalPhotography Review parę lat temu była opublikowana relacja jednego z fotografów National Geographic, który jeszcze parę lat wcześniej w czasie swojej pierwszej wyprawy w Himalaje i przy okazji pierwszej sesji fotograficznej dla tego pisma zrobił ponad 1000 zdjęć - wszystko na 36 klatkowych kliszach - i wszystkie te klisze woził w termosach, żeby im się, broń Boże, nic nie stało. Kiedy przeglądnięto jego dorobek pod kątem publikacji w kolejnym wydaniu magazynu, edytor przyznał, że początkowo obawiał się, że z tak małej ilości zdjęć nie uda się wybrać tych kilkunastu wystarczająco dobrych... A co by było, gdyby ograniczył się do "jakże magicznej liczby 24 lub 36"? Ograniczenia są najczęściej w naszych głowach. A głowy są po to, żeby wymyślały technologię, która te ograniczenia usuwa...

Cyt. "W sumie po dzióbka nadeszła pora na „paróweczki”, czyli zdjęcia Naszych nóg w miejscu, w którym aktualnie się znajdujemy i koniecznie wrzucamy je na fecebooku, żeby Nasi znajomi doskonale wiedzieli, gdzie jesteśmy oczywiście jeśli Bóg pomoże dali jak najwięcej lajków." A czy Waćpanna porachowałaś, ile czasu zajmuje zrobienie autoportretu na tle Taj Mahal albo Łysej Góry a ile czasu napisanie na klawiaturze ekranowej "Właśniem wlazł na Górę Łysą, dyszę jak koń w zaprzęgu, pot mi gały zalewa, ale nic to - uściski i obłapieńce!", hm? Nie licząc obawy, że przy pisaniu wystąpić może znaczne opóźnienie związane z koniecznością weryfikacji ortograficznej pisaniny, żeby potem pół miasta nie miało uciechy z "Gury"?

Cyt. "(...) ich pochylenie wraz z telefonem wskazywało na robienie zdjęcia tego co zostanie za chwile przez nich skonsumowane." Jak wyżej. Ile czasu zajmie Ci opisanie tego co masz na talerzu? Zwłaszcza kiedy jesteś w obcym kraju, a nawet w swoim z trudem odróżniasz pora od marchewki?

Koniec końców - płytko. Oj, płytko i jakby z animozji nutą... Może tak ciut mniej spastycznie wypadałoby na świat wokół popatrzeć?

Ukłony,

Kaworu   13 #12 15.10.2015 10:30

@januszek: No trzeba mieć szczęście, owszem, ale z tą serią to bym nie przesadzał, ja tam na burzę to koło 20 zdjęć zrobię i większość piorunów nałapię. Ale to i tak tylko przykład. ;)

http://kaw.sajuuk.eu/dp/IMG_1835.jpg

Tego też nie zrobisz komórką. ;)

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #13 15.10.2015 10:44

@Kaworu: Starszy kompakt z filtrem podczerwonym + długi czas ekspozycji? ;)
ps. http://www.eigenimaging.com/online-store/smartphone-filter-clip-on

Autor edytował komentarz.
Kaworu   13 #14 15.10.2015 10:48

@januszek: Ale kompakt to nie komórka. :D Znaczy, komórką pewnie i tez by się dało robić różne rzeczy, tylko jak dasz filtr IR przed taki aparat, to czas naświetlania pójdzie tak wysoko, że może i zdjęcie da się zrobić, ale z takim szumem, że łoooho. O bardzo utrudnionym post-procesie z uwagi na brak RAWów nie mówiąc. ;)

bystryy   10 #15 15.10.2015 10:58

Trochę czego innego się spodziewałem klikając na ten wpis... Myślałem, że będzie o zaniku fotografii jako obrazu rzeczywistości, o "fotoszopowaniu", czyi de facto o wypieraniu obrazów prawdziwych przez fotomontaże, o powrocie do ery "wiecznie młodych faraonów". Ludzie bez pryszczy/piegów/skaz ;)

januszek   19 #16 15.10.2015 11:05

@Kaworu: Istnieją telefony z możliwością kontroli czasu naświetlania, które zapisują rawy. Np Lumia 1020 :)

Kaworu   13 #17 15.10.2015 11:07

@januszek: A to dużo zmienia przy tej wielkości matrycy, jak wytniesz 90-95% światła? ;)

wojski   7 #18 15.10.2015 11:17

@Kaworu Zarówno pierwsze jak i drugie zdjęcie można zrobić komórką - oczywiście nie jest to tak proste jak w przypadku lustrzanki (zwłaszcza jak ma ktoś opcję zdejmowania filtra IR - kiedyś Sigma miała taką puszkę a wcześniej były dobre filmy czułe na IR) Wymaga to jednak ingerencji w matrycę (zdjęcie filtra IR) lub dożego szczęścia (trafienie w błysk).

Moim zdaniem nie tutaj spoczywa ciężar tekstu. Bo nie ważne czym a ważne jak. Kiedyś na tych zdjęciach byliśmy z przyjaciółmi, rodziną i szanowaliśmy te 36 klatek, bo jak wiadomo najlepsze ujęcie zawsze było na 37 :) Zastanawialiśmy się jak można pokazać to co nas zaciekawiło, bo ilość "strzałów" była dużo bardziej ograniczona.

Powiedzenie, że jeden obraz jest wart tysiąca słów się trochę zdeaktualizowało... Teraz łatwiej znaleźć tysiąc obrazów które można określić jednym słowem :)

Kaworu   13 #19 15.10.2015 11:22

@wojski: Mimo wszystko, nie da się*.

* - gdzie "nie da się" oznacza "ani to względnie proste, ani nawet jeśli się uda to efekt nie będzie dobrej jakości". Oczywiście, że da się przyciąć żywopłot śledziem, ale no, ile tych śledzi trzeba zużyć i jaki będzie tego efekt końcowy.

wojski   7 #20 15.10.2015 11:29

@Kaworu Może nie wyraźnie podkreśliłem, że da się oznacza, że jest to możliwe, ale nie oznacza, że sensowne/uzasadnione itp itd. Nie ma fizycznych ograniczeń, tak jak z tym Twoim śledziem, jest to po prostu bez sensu.

Jednak to nie aparat robi zdjęcie a osoba go obsługująca, a marketing wmawia nam, że kamera zrobi nam lepsze zdjęcie. Lepsze zdjęcie zrobi człowiek, który za nią stoi. Wiele nagrodzonych zdjęć również w prestiżowych konkursach było zrobionych sprzętem, którego wstydziłby się nie jeden fotoamator.

Np widziałem świetny reportaż z Iraku zrobiony w całości iphonem. I nikt z oglądających nie powiedziałby, że to telefon był narzędziem fotografa.

Autor edytował komentarz.
zyrol81   9 #21 15.10.2015 12:13

Oj tak, masz rację. Miałem kiedyś kolegę, który kupił sobie lustrzankę za pieniądze jakie widzimy tylko w filmach sensacyjnych. Problem polegał na tym, że mimo iż używał ustawień manualnych to... ustawił sobie je z poradnika w internecie i nigdy nie zmieniał. Na tych samych ustawieniach robił w pomieszczeniach i w plenerze, w zimie i lecie, kotom, ludziom i budynkom. I się dziwił czasem dlaczego jedne zdjęcia wychodzą ok, a inne nie. Mało tego, koleś uważał się za wyśmienitego fotografa.
Przy obecnej dostępności aparatów i urządzeń fotografujących za fotografa uważa się 3/4 ludzkości. Tymczasem ich zdjęcia to 3-4 rodzaje tych które wymieniłaś (selfie, żarcie, nogi...). No, ale o czym tu mówić, jak połowa uważa że ma bardzo dobry aparat w swoim telefonie, a wyznacznikiem jakości jest teraz rozdzielczość.
Mój aparat kosztował około 2,5tyś. Zrobiłem tysiące zdjęć zanim nauczyłem się w ogóle ustawiać kadr. Drugie 1000 aby nauczyć się obsługiwać przysłonę i migawkę i kolejne 1000 zanim nauczyłem się obsługiwać aparat. Zdjęcia robię w trybie manualnym, wszystko ustawiam ręcznie. Czasem zrobienie jednej fotki to około 10-15 minut ustawiania i próbowania. A i tak uważam, że moje zdjęcia są co najwyżej bardzo średnie. Minie jeszcze parę tysięcy zdjęć pewnie zanim będę zadowolony ze swoich wypocin. Choć osobiście uważam, że to nie zasługa aparatu, a moja. Potrafię zrobić dobre zdjęcie telefonem (czyli aparatem zbudowanym z części po rozbitych statkach kosmicznych i używanych deskach klozetowych) i potrafię zrobić zdjęcie aparatem kosztującym więcej niż moje mieszkanie. Zawsze uważałem, że to nie aparat, a człowiek robi zdjęcia. I nauczyłem się, że nie ma znaczenia jaki aparat mamy - każdym da sie zrobić bardzo dobre zdjęcie.

O tak... kliszówki... to była magia, to był czar. Jechało się na wakacje i miało tą świadomość, że można zrobić tylko 60zdjęć. Kasa uciułana na 2 klisze i w drogę. Potem czekało się miesiąc, czy dwa na wywołanie i obejrzenie. Teraz można zobaczyć zdjęcie w kilka sekund po zrobienia. A to nie to samo. :)

Kaworu   13 #22 15.10.2015 12:56

@wojski: Fotograf robi zdjęcia, nie aparat - prawda, ale do tego też jest ale, ale znacznie fajniej/lepiej/wygodniej się te zdjęcia robi jak sprzęt, który posiadasz cię nie ogranicza.

stasinek   11 #23 15.10.2015 13:32

"Chyba najbardziej śmieszy sytuacja, gdy spotykam "profesjonalnego" fotografa z lustrzanką najnowszej generacji z pół metrowych obiektywem robiąc zdjęcia w trybie P (prosty, podstawowy, prymitywny!?) i najlepiej jeszcze z włączoną praktycznie do każdego zdjęcia – nawet w plenerze – a mianowicie wewnętrzną lampą błyskową."

W kompakcie Canon A560 jedyna możliwość wymuszenia migawki 1/60 to użycie trybu lampy. Ten problem ma również kompakt Canon S3IS który robi paradoksalnie gorsze fotki niż wiekowo bliźniacza małpka. W przypadku niedoboru światła nawet w trybie manualnym Tv wydłuża czas naświetlania i robi poprostu kiepskie foto w ruchu. W praktyce lepsza jest niedoświetlona niż niedoświetlona i rozmazana. Szum można zniwelować ale rozmazania ruchu nie poprawi nawet Photoshop.
Lustrzanki Canona zgodnie z opisami seria w serie używają podobnego procesora obrazu(a zatem firmware) ident w ident jak to z małpek.
Generacja generacją ale jak znam rozwój sprzętu wcale nie jest idealnie jakby się to mogło wydawać po marketingu. Masz lustro, okej, żadnym kompaktem nie uzyska się tej głębi ostrości, widać gołym okiem. Ale prosze, nie oceniaj człowieka po pozorach bo chyba zaczynasz gwiazdorzyć?

Swoją drogą gdzieś już czytałem podobne narzekanie na pospulstwo.. Instagrama że zabiera prace fotografom bo ludzie nie chcą już żeby im obrobić fotki w Photoshopie i sami pozorują "artyzm"?!? Nie ma co się bać "pospulstwa" które foci co popadnie bo fotograf z dobrym okiem i pomysłem na biznes zawsze znajdzie robote. Jeśli nie robieniu fotek to chociaż kompozycji na robienie fotek poświęcając mniej czasu i pieniędzy niż poprzednicy w XXw. Fotka to nie tylko sprzęt a sprzęt to głównie narzędzie wyrazu. Być w odpowiednim miejscu i czasie. wiedzieć co fotografować żeby się nie zagrzebać w stosie. Można focić co popadnie narobić gigabajtów fotek których nikt nawet nie zobaczy?!

Czas, czas, czas, możliwości techniczne wcale nie rozwiązują tego problemu, człowiek żyje krótko, a czas umyka. Każdy by chciał zachować chwile, wielu próbuje chwile ale to niemożliwe. Niezależnie od sprzętu i metod nie wystarczy czasu i umiejętności żeby wyszło coś z sensem. Jeśli dla Ciebie sensem jest robienie, pewnego rodzaju doznanie, hobby - super. Co to ma obchodzić kogokolwiek, jak inni ludzie wykorzystują swój czas? W jaki sposób robią fotki, czy biegają nago z siusiorem.. focąc pożywienie, wszystko niech robią byle nie obcinali innym głów i tyle.

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #24 15.10.2015 14:29

@Kaworu: Pozwolę sobie na polemikę :) Otóż nie ma aparatu do wszystkiego. Każde urządzenie fotograficzne ma jakieś ograniczenia.

Kaworu   13 #25 15.10.2015 14:38

@januszek: A gdzie tu jest polemika? ;)

januszek   19 #26 15.10.2015 15:05

@Kaworu: Rozpędziłem się... ;)

Magnis   8 #27 15.10.2015 15:50

"robiąc zdjęcia w trybie P (prosty, podstawowy, prymitywny!?)"
W trybie automatyki programowalnej to pół biedy, gorzej jakby korzystał z AUTO.

Ja jednak dalej uważam, że fotografia to sztuka. Mam znajomych fotografów i ostatnio sam też wciągnąłem się w fotografię. Widzę dzięki temu, że potrzeba lat doświadczenia i tysięcy naświetlonych klatek, aby robić dobre zdjęcia. Po ilości lajków na fb widzę też, że prawdziwie dobre zdjęcia są dalej doceniane. To co dzieje się wśród tych dzióbków i tak dalej to mnie nie rusza. Ja próbuję dołączyć do kategorii prawdziwie dobrych zdjęć, ale przeglądając fora, galeria i portale fotograficzne widzę jak wiele mi jeszcze do tego daleko. I to jest w tym dobre, że dzióbki i samojebki nie wypchnęły prawdziwej fotografii, a stworzyły osobną kategorię, którą ludzie zainteresowani prawdziwą sztuką mogą olać.

WODZU   17 #28 15.10.2015 17:09

januszek: Pozwolę sobie na polemikę :)
Kaworu: A gdzie tu jest polemika? ;)
januszek: Rozpędziłem się... ;)

@Kaworu: No jak tak mogłeś podciąć Januszkowi rozbieg tuż przed progiem? ;)

Kaworu   13 #29 15.10.2015 17:26

@WODZU: Przepraszam, kajam się, obiecuję się na przyszłość kłócić nawet jak mam takie samo zdanie? ;D

sr57be45   5 #30 15.10.2015 19:09

Żyjemy w czasach w których każdy jest fotografem, jeśli tylko ma aparat i czasem stwierdzam, że nie ma już chyba różnicy czy jest to aparat Canon 5D Mark III czy aparat w telefonie.

Komórka jest lepsza gdy nagle pojawi się unikalny układ chmur i światła. Jeden ruch z kieszeni i zachowany obraz.
-

Żyjemy w świecie w którym każdy jest fotografem, a jeśli nie to bardzo łatwo może siebie „mianować” tym oto tytułem, który z roku na rok ma w sobie coraz mniej jakiejkolwiek wartości.

Czy kiedyś przed kupnem aparatu fotograficznego konieczne było pokazanie dyplomu ukończenia z wyróżnieniem ukończenia specjalnego kursu, życiorys, i dodatkowego potwierdzenia w formie surowego egzaminu w ASP ? Tak każdy jest fotografem robi zdjęcia nawet oczami i zapisuje je w pamięci dożywotnio :) !
-

O tym, że spopularyzowanie technologii często powoduje spadek wartości dla Nas samych!?
Tak spadek wartości zamówień, do tego kończący się stabilizować wyż demograficzny to być może problem.
-

To były czasy, w których nie istniało zapytanie „pokaż, jak wyszłam!?
A po wywołaniu nie było takich pytań ?
-

ale staram się wypracować w sobie odczucie jakbym robiła zdjęcia na kliszy,

Kup najmniejszą kartę pamięci do tego starą/wolną aby filmowanie i tryb seryjny był utrudniony oraz jeżeli chcesz się tak ograniczać zmień dysk na najmniejszy dostępny pod sata lub ata.
Albo nie pozbywaj się analoga i nadal bądź w "artystycznej" formie ;)
-

Zabierało się kliszę do fotografa, wybieraliśmy rodzaj papieru, format i z numerem zlecenia wracaliśmy do domu, by za kilka dni móc zjawić się ponownie w zakładzie fotograficznym, by wreszcie obejrzeć efekty Naszej pracy.

Dziś wysyła się pliki do drukarni cyfrowej i odbiera format A4 lub SRA3 i też jest niewiadoma jak wyjdzie ;) choć maszyna zwykle daje powtarzalny efekt.
-

Chyba najbardziej śmieszy sytuacja, gdy spotykam "profesjonalnego" fotografa z lustrzanką najnowszej generacji z pół metrowych obiektywem robiąc zdjęcia w trybie P
A może bardziej przejmuje się tym co robi a nie ciągłą zmianą ustawień "profesjonalnych ustawień" ?
-

Chyba na każdym forum fotocyfrowym pojawia taki wpis i teraz na dp nadszedł czas narzekania i biadolenia czy jak to dyplomatycznie opisać "refleksji" o dzisiejszym świecie.



@stasinek
zanstaluj CHDK w A560 i masz tryb M ale bez podglądu zmian na żywo.

@januszek jak piorun dobrze wejdzie w czas migawki to nie trzeba potem gładzić papieru ściernego na zdjęciu. Tylko efektywność łapania z skryptem CHDK to 30s z około minuty, ale to już cechy canona.
http://strzelamzdjecia.cba.pl/index.php?/category/187


Postęp
Z obserwacji po ostatnim wyjeździe:
Małpki wymierają w Bieszczadach, nie ma bananów ;) na szyjach albo lustra albo komórki w rękach.

Autor edytował komentarz.
Berion   14 #31 15.10.2015 19:14

Nie dostrzegam problemu. Są ludzie, którzy robią mnóstwo bezwartościowych zdjęć, są też tacy co robią je po Bożemu. Jest ich mało, ale coś przedstawiają. Nawet nie chodzi o te masy impotentów intelektualnych, które wykrzywiają facjaty do lustra czy pstrykaczy prowiantu, ani nawet Panią Jadzię z warzywniaka która po prostu robi dużo zdjęć a to pieska, a to kwiatka, a to rodziny na imieninach - bo przecież wystarczy tylko wcisnąć guzik i już.

I to nie jest problemem. Jak tak lubią i nie szkoda im czasu to nic nam do tego.

Autor edytował komentarz.
En_der   9 #32 15.10.2015 20:30

Fotografia - to zupełnie dziedzina bez przydzłości. Kiedyś, to i owszem- śluby, komunnie, itp. Teraz przyszłość to smykałka do aparatu ale spawalniczego- jedyną gwarancją sukcesu. I zarobku na chleb. No jak już mus, to jedynie foto kobiecego aktu ale tylko robiony tym pięknym, a nie Ziutom, którym wydydaje się, że są boskie. A tak naprawdę są bose z kupą bzdur w głowie i garbem kompleksów, które musi dźwigać ich mąż - do końca życia lub związku.

prap   3 #33 16.10.2015 03:17

Pani kochana, bo kiedyś to wszystko było lepsze, w tych starych, dobrych czasach. I schody były niższe, i ludzie głośniej mówili. A żeby opublikować biadolący wpis w internecie to, pani kochana, ile się trzeba było narobić. Nie to co teraz.

Oczywiście nie jestem przeciwnikiem Internetu, a jedynie jego "nieodpowiednie wykorzystanie"

I znowu wpis z kłującymi w oczy błędami na głównej. Eh.


"A fejsa omijam szerokim łukiem jak tylko mogę. Za dużo tam obłudy, hipokryzji i egocentryzmu."
Tam są ci sami ludzie co "w realu", stężenie obłudy, hipokryzji i egocentryzmu się w związku z tym nie zmienia. Z resztą fejs to tylko narzędzie, nic więcej. Sam z siebie nie jest ani dobry ani zły.


"Kiedyś, by zaistnieć na scenie muzycznej, trzeba było mieć głos, umiejętności i nietuzinkowe teksty."

Zamiast "i" powinno być "lub", a do tego lista powinna być trochę dłuższa, choć w sumie nie wiem o jakim kiedyś kolega pisze. Niemniej na przykład niedługo przed epoką dup i cycków była era punk rocka, gdzie ani głos ani umiejętności nie były jakoś szczególnie potrzebne.

"Teraz sprzedaje się papkę w tandetnej oprawie"
Nie to co w starych dobrych czasach, gdy chłop na polu nucił symfonie Beethovena. A nie, chyba coś pomyliłem.


Obecnie powstaje mnóstwo fantastycznej muzyki. Do tego cały czas dostępna jest klasyka, i to dla nawet najszarszego szaraczka. Tak więc, nie, kiedyś nie było lepiej.


Widzę, że się tu większość jakaś sentymenalna zrobiła dzisiaj. No cóż, młodości nikt nam nie wróci, ale jak ktoś bardzo potrzebuje, to zawsze może sobie robić max 36 zdjęć na wyjeździe. Kto broni?

Dimatheus   22 #34 16.10.2015 05:53

Hej,

@prap - "Zamiast "i" powinno być "lub", a do tego lista powinna być trochę dłuższa, choć w sumie nie wiem o jakim kiedyś kolega pisze."

Nie, nie, nie. Właśnie miał być spójnik "i", gdyż chodzi o jednoczesne spełnienie wszystkich warunków. Oczywiście, że lista mogłaby być wiele dłuższa - ale przecież nie o tym był ten wywód?

"Nie to co w starych dobrych czasach, gdy chłop na polu nucił symfonie Beethovena. A nie, chyba coś pomyliłem."

Chodzi o to, co serwowane jest jako te największe hity naszych czasów.

Pozdrawiam,
Dimatheus

prap   3 #35 16.10.2015 09:06

@Dimatheus:
Ja wiem co kolega napisał i co miał na myśli. Po prostu się z tym nie zgadzam. Przed epoką dup i cycków był punk rock który też szokował z założenia, tyle że czymś innym. Beatlesi też swego czasu szokowali ówczesnych tradycjonalistów. To był zawsze ważny element imidżu gdy do zabawy włączali się artyści. Czy to muzycy, czy pisarze, czy malarze. Cóż, nastały czasy gdy szokuje się przez pornografizację.

Talent to jedno. Popularność rzadko zdobywało się samym talentem.

t-m-z   9 #36 16.10.2015 10:02

Cóż w tych czasach każdy kto kupi lustrzankę już uważa się za fotografa i zasypuje wszystkie portale gównorobami, psuedo HDR`ami rażącymi w oczy i całą masą syfu.

Inni zaś uważają, że fotograf to zdjęcia powinien najlepiej robić za darmo, bo co to mu szkodzi cyknąć kilka fotek, to go nic nie kosztuje.

Dlatego zacząłem fotografować do szuflady, bo ani z tego zarobku ani przyjemności gdy kradną Twoje prace i wklejają na tysiące stron.

Kaworu   13 #37 16.10.2015 10:34

@t-m-z: Watermarki i użycie tego kradziejostwa jako formy reklamy?

prap   3 #38 16.10.2015 10:49

Kurcze. Naprawdę tak wam przeszkadza, że ludzie kupują sobie drogie zabawki i robią z nimi coś innego niż wy byście chcieli by robili?

  #39 16.10.2015 15:18

Nie stresujmy się. Narzekania na łatwość fotografowania i spadek jakości są o tyle nieuzasadnione ze nie ma obowiązku tego oglądać. Sa fotoportale gdzie można obejrzeć b. przyzwoite fotki.
Np. http://www.fotocommunity.de/
W zasadzie zgadzam się z autorką ale nie przejmuję sytuacją.
Pozdrawiam.
Opty

t-m-z   9 #40 16.10.2015 15:47

@Kaworu: Tak, to też się zdarzyło.
Nie mam sił nawet z czymś takim walczyć.
Choć jakbym się zebrał z pozwami to z 20 tysięcy by wpadło :p

  #41 16.10.2015 19:05

@Dimatheus: Dało się mieć 38 (a czasem i 39) zamiast 36, ale aparat należało ładować w ciemni (w zasadzie tylko ułożyć film, ulokować kasetę i zamknąć tylną ściankę, samo zaczepienie końcówki można było zrobić przy świetle). Nie zawsze kształt "rozbiegówki" pozwalał na takie manewry.

Najlepsze było fotografowanie na materiale odwracalnym (E6) - świadomość, że *nic* nie będzie się dało poprawić później. Wywoływaniem zajmowały się nieliczne zakłady w kraju; film trzeba było do nich wysłać i czekać kilka tygodni na wynik.

Pozdrawiam!
JS

Dimatheus   22 #42 17.10.2015 07:30

Hej,

@prap: "Talent to jedno. Popularność rzadko zdobywało się samym talentem."

Brutalne to i smutne, ale prawdziwe.

Pozdrawiam,
Dimatheus

Dimatheus   22 #43 17.10.2015 18:17

Hej,

@ Anonim (niezalogowany) - Tak. A w niektórych aparatach to działało jeszcze inaczej, bo film najpierw cały nawijał się na rolkę, a dopiero później przesuwał w przeciwną stronę. Plus z tego był taki, że naświetlone zdjęcia były bezpieczne w kasetce w sytuacji, gdy ktoś nieuważnie otworzył komorę w aparacie. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

Ladyhawke   5 #44 17.10.2015 22:17

@Kaworu, ale chociaż "parówki" masz na zdjęciu ??

@Rosward, a co ty zrobisz z tą wbudowaną lampą, nawet skorygowaną o -1,7, skoro czas synchronizacji masz 1/180. No chyba, ze jest pochmurno.

@Panna_Anna, no faktycznie brakuje trochę w tym wpisie o poprawianiu zdjęć w programach graficznych (znaczy jpg) przez co czasem wychodza takie potworki z obwódkami. Natomiast poruszany przez kogoś pomysł wpisu o poprawianiu fotoszopem, to temat na zupełnie inny wpis.

Z drugiej strony cyfryzacja jednak ułatwiła nam dostęp do sprzętu, możemy robić więcej zdjęć, problem polega na tym, gdy mamy do nich stosunek "wow, ma 8GB zdjęć z wakacji". Ja trzymam się zasady, że wybieram najlepsze i gdy z tygodniowego wyjazdu przywożę 500 zdjęć, zostawiam 100-150. Oczywiście kadry mają się nie powtarzać. Do pokazywania na fejsie wybieram jakieś 30. Więcej ludzi nudzi. Po jakimś czasie, raz do roku, przeglądam cały rok i wybieram zdjęcia do wydruku do albumu - z całego roku jakieś 50 zdjęć.

@januszek Gorzej jak ktoś używa A, bo myśli, że to Auto.

Kaworu   13 #45 18.10.2015 10:49

@Ladyhawke: Może zaćmienie poranne, ale "wat?".

Ladyhawke   5 #46 18.10.2015 14:45

No we wpisie było o parówkach i takowe zdjęcie nam zaprezentowałeś. 2 parówki na tle ładnego widoku. Niestety emotikon uśmiechu został jakoś dziwnie skonwertowany na pytajniki.

edelmann   12 #47 18.10.2015 21:56

@Kaworu: Bez jaj, zapewniam Cię że moim LG G4 z naświetlaniem do 27 sekund i jasnym obiektywem zrobisz jak najbardziej. Oczywiście bez statywu się nie obejdzie.

Autor edytował komentarz.
Kaworu   13 #48 18.10.2015 22:19

@edelmann: Zapewniać możesz, uwierzę jak zobaczę i będzie podobnej jakości. A poza tym mówimy o IR czy błyskawicach?

Autor edytował komentarz.
Rosward   10 #49 22.10.2015 10:42

@Ladyhawke: Trochę zwłoki w odpowiedzi, przepraszam. Czy mógłbyś (mogłabyś) mi powiedzieć, jak doszedłeś (doszłaś), że mam synchronizację 1/180? Mam akurat 1/250, jak to w Nikonach, a do tego AutoISO i możliwość zredukowania przysłony. To w zupełności wystarczy do stosowania techniki fill-flash.
Zwróć przy tym uwagę, że techniki tej nie stosuje się bez potrzeby - chodzi o to, żeby doświetlić coś, co jest w cieniu i co przy naświetleniu wg światłomierza jest niedoświetlone lub zbyt kontrastowe.
Wreszcie: przepraszam, ale warto trochę się dokształcić z fotografii. Surowa selekcja fotek z karty to nie to, o co chodzi. Chodzi o to, żeby zrobić świadomie mniej zdjęć i nie bardzo mieć co usuwać.

Efamon   1 #50 28.10.2015 13:40

Wszędobylskie komórkowe aparaty zdjęciowe nie sprawią, że fotografia zaniknie. Będzie tylko mniej widoczna. Dlatego też nie nazywajmy całego tego zdjęciowego pstrykania - fotografią, bo to tylko ubliża tej sztuce. Tym bardziej, że nasz język umożliwia prosty sposób na podział pomiędzy fotografowaniem, a robieniem zdjęć :) .

Ladyhawke   5 #51 06.11.2015 06:48

@Rosward, a co za różnica, czy 1/180 czy 1/250, skoro w słoneczny dzień potrzebujesz dopalić lampą przy czasie 1/2000 lub krócej.
Wierz mi, jestem bardzo dokształcona ?? Chodziło mi raczej o to, że mimo wszystko i tak jeszcze odrzucam zdjęcia, bo robiąc zdjęcie, wydaje mi się, że będzie fajny temat, ale potem oglądając na monitorze stwierdzam, ze nie ma na nim nic ciekawego.
Niestety im więcej wiem o fotografowaniu, tym mniej chce mi się robić zdjęcia i nad tym ubolewam, ze utraciłam tę radość z dostrzegania różnych szczegółów i robienia im zdjęć. Teraz mam niestety podejscie "po co tachać tyle klamotów"...