r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Ile jest wart jeden artykuł w Internecie?

Strona główna Aktualności

Jak się okazuje, jedna publikacja może być sporo warta, na przykład jeden miliard euro. Na tyle wycenił swoją pracę znany prawnik i dziennikarz Piotr "Vagla" Waglowski, którego tekst został przedrukowany przez państwowy Obserwator Konstytucyjny.

Często można usłyszeć, że prawo autorskie jest niedoskonałe i nie zabezpiecza interesów twórcy przed kradzieżą. A co się stanie w przypadku, gdy to na stronie jednego z najwazniejszych organów Państwa pojawi się artykuł przedrukowany z innego serwisu? Do ciekawego eksperymentu prawnego może dojść już wkrótce. Dlaczego? Ponieważ Obserwator Konstytucyjny jest serwisem prowadzonym przez Biuro Trybunału Konstytucyjnego. Vagla już w 2008 roku wycenił każdy swój jeden artykuł na miliard euro, zabronił również dalszego rozpowszechniania swoich treści.

Sporny artykuł pojawił się na stronie Obserwatora w sekcji Debaty, zniknął jednak z serwisu gdy o naruszeniu prawa autorskiego zrobiło się głośno. Według Piotra Waglowskiego artykuł został zmodyfikowany, usunięto z niego wszystkie odniesienia do poprzednich jego publikacji. Co więc mówi na ten temat ustawia o prawie autorskim?

r   e   k   l   a   m   a

Ustawa pozwala autorowi domagać się „[...] zapłaty sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu [...]”. Tak więc Biuro Trybunału Konstytucyjnego ma kłopot, bo zgodnie z cennikiem, internetowy dziennikarz w momencie publikacji utworu na stronach TK wyceniał swoje prace na miliard euro. Oznacza to, że może domagać się odszkodowania w wysokości 3 mld euro, co przy dzisiejszym kursie europejskiej waluty daje nieco ponad 12 miliardów złotych - tak wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 2004 roku, na który powołuje się Piotr Waglowski.

Jak napisał w swoim serwisie, negocjacje pomiędzy nim a TK jeszcze trwają. „Znalazłem nawet formę, w której Trybunał Konstytucyjny (wydawca serwisu) mógłby mi naprawić wyrządzoną szkodę. Zaproponowałem mianowicie, że w ramach takiego odszkodowania przyjmę publikację Trybunału Konstytucyjnego na temat dobra wspólnego (Marek Piechowiak, "Dobro wspólne jako fundament polskiego porządku konstytucyjnego", Monografie Konstytucyjne nr 2, Warszawa 2012) wartą 3 miliardy euro, ponieważ z autografami wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego.”

Wygląda na to, że ktoś w Trybunale Konstytucyjnym będzie miał kłopoty, ale największe może mieć Skarb Państwa, któremu przyjdzie zmierzyć się z ewentualnym wyrokiem sądu. Skoro artyści sami ustalają kwoty za jakie sprzedają swoją muzykę, i od których liczone są grzywny to czemu odbierać by takie prawo dziennikarzom internetowym? Trudno będzie wyjść z twarzą urzędnikom Trybunału (bądź co bądź) Konstytucyjnego.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.