r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Ile można zarobić na sprzedawaniu MySQL? Oracle nie ma już żadnych zahamowań

Strona główna Aktualności

Nie ma się co oszukiwać: MySQL, wciąż najpopularniejsza na świecie baza danych do zastosowań webowych, niemal od początku była rozwijana z myślą o zarabianiu pieniędzy, mimo że od początku towarzyszyła jej wolna licencja GPL. Tak było za czasów firmy MySQL AB, tak było za czasów Sun Microsystems, tak jest dziś, za czasów Oracle. W tamtych latach, zanim Larry Ellison położył na MySQL-u swoje ręce, nikt nie narzekał: choć baza była dochodowym projektem (jej właściciele zarabiali na płatnym wsparciu dla wolnego oprogramowania), nikt nie czuł się pokrzywdzony, bazę przedstawiono często jako jeden ze sztandarowych przykładów sukcesu Wolnego Oprogramowania.

Oracle jednak nie było niczym innym, jak wielką korporacją, której jedynym celem jest maksymalizacja zysku. W czasach, gdy jej zasięg ograniczał się wyłącznie do biznesowego oprogramowania dla innych wielkich korporacji, nikomu raczej nie było żal firm z listy Top500, wydających miliony na swoje wdrożenia OracleDB czy Siebel CRM-a. Przejęcie Sun Microsystems gwałtownie zmieniło sprawę — w ręce korporacji wpadły projekty bliskie sercom geeków, całej społeczności OpenSource: Java, OpenSolaris, OpenOffice.org, VirtualBox, czy wreszcie, last but not least, MySQL właśnie. Szybko okazało się, że pożycie szefa Oracle'a z opensource'owymi deweloperami nie będzie tak udane, jak pożycie tego genialnego playboya z jego pięknymi kobietami.

W zeszłym tygodniu, podczas Oracle OpenWeek, mieliśmy okazję zobaczyć, jak daleko MySQL odeszło od tego, czym było kiedyś. Przedstawiona tam wersja MySQL Release Candidate 5.6 wzbudziła podziw listą nowości z zakresu skalowalności, bezpieczeństwa, kopii zapasowych czy wysokiej dostępności. Lecz mimo tego, że MySQL udostępniane jest wciąż na wolnej licencji GPL, i wydawać by się mogło, że wszystkie możliwości tej bazy dostępne by miały być dla każdego, to jednak niemal wszystkie ważne atrakcje wersji 5.6 są tylko dla płacących niemało klientów Oracle'a, którzy wybrali za skromne 40 tys. zł MySQL Enterprise Edition, wersję wzbogaconą o zamknięte, własnościowe moduły, w których upchnięto praktycznie wszystkie nowości, jakie ostatnio MySQL-owi przybyły.

r   e   k   l   a   m   a

Efekt tak prowadzonej polityki da się już odczuć — może nie jest tak radykalnie, jak w wypadku OpenOffice.org, w wypadku którego doszło do otwartego buntu społeczności i powstania LibreOffice — ale deweloperzy już szurają nogami. Jedni oglądają się za rozwiązaniami ze szkoły NoSQL, takimi jak MongoDB czy Cassandra, którym popularność przyniosły wielkie serwisy webowe, inni zauważają, że stare dobre PostgreSQL nie jest już takim ślamazarnym słoniem jak kiedyś, a oprócz niezłej szybkości oferuje w pełnym wymiarze procedury składowane, zaawansowane wyzwalacze, czy widoki, których w MySQL długo nie było, a i dziś są dość okrojone.

Ten spadek zainteresowania widać w trendach Google'a, widać go też w badaniach rynkowych 451 Research Group. Zdaniem analityków tej ostatniej, do 2017 roku MySQL stracić ma ponad 25% procent rynku. Ma to dla webdeweloperów odczuwalne konsekwencje: LAMP z MySQL-em niekoniecznie będzie standardowym środowiskiem hostingowym. Autor tej notki odczuł to na własnej skórze, gdy po latach bawienia się tylko MySQL-em jako bazą, w nowej pracy musiał „na gwałt” zapoznać się bliżej z PostgreSQL-em (i żałuje tylko, że wcześniej tego nie zrobił).

Jakie to jednak będzie miało konsekwencje dla samego Oracle'a? Jasne jest, że bez społeczności, opensource'owe projekty nie istnieją. Czy takie zagrania przeciwko niej to po prostu element długofalowej strategii Ellisona, w której MySQL miałoby być docelowo zastąpione jakąś tańszą odmianą OracleDB? Biznesowi klienci firmy, uwiązani umowami, słono płacący za bezpieczeństwo, jakie daje kupowanie od uznanego dostawcy, i tak wezmą wszystko to, co im informatyczny gigant przedstawi. Gorzej dla tych wszystkich, którzy swoje małe i większe biznesy, szczególnie hostingowe, pobudowali wokół opensource'owej wersji MySQL-a. Będą musieli wcześniej czy później rozejrzeć się za alternatywami. Jedną z najciekawszych jest MariaDB, którą niedawno udało się autorowi tej notki w produkcyjnym środowisku zastąpić MySQL-a 5.5, zyskując spore, ponad 20-procentowe przyspieszenie działania całej aplikacji.

A Larry Ellison niech sprzedaje MySQL dalej, póki może — życzymy mu kolejnych jachtów i innych ładnych zabawek.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.