r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Intel kończy z możliwością podkręcania zwykłych procesorów Core i5/i7

Strona główna Aktualności

Kończą się czasy, gdy można było kupić procesor za kilkaset złotych – i w prosty sposób podkręcić go tak, że dorównywał szybkością procesorowi wartemu dwukrotnie więcej. Kończą się przynajmniej dla zwolenników procesorów Intela. Gdy Chipzilla ogłosiła zintegrowanie modułu VRM z procesorami Haswell, podejrzewano, że doprowadzi to do ograniczenia swobody overclockerów, za sprawą wyższego TDP w CPU nowej generacji. I stało się: nie podkręcimy już nowych standardowych Core i5/i7 Haswell, tak jak można było to robić z Sandy Bridge i Ivy Bridge, zwiększając mnożniki Turbo Boost.

Taki amatorski overclocking dla zwykłych Core i5 i i7 był stosowany całkiem często: dzięki niemu można było uzyskać dodatkowo około 400 MHz, a dodatkowe ciepło nie stanowiło problemu nawet dla standardowego intelowskiego coolera. Jak jednak poinformował Intel, z tym już koniec. Procesory pozbawione literki „K” w nazwie są adresowane na rynek biznesowy i konsumencki, gdzie overclockingu generalnie się nie praktykuje. Wszystkie mnożniki w tych procesorach zostały zablokowane.

Oczywiście, jeśli ktoś chce wyciągnąć z Haswella tyle, ile się da, to jak w dawnych czasach weźmie CPU z linii K, w której mnożniki są całkowicie odblokowane. Pierwsze testy potwierdzają jednak, że za wiele się w ten sposób nie wyciągnie – flagowy i7 4770K, dla którego Turbo ustawione jest domyślnie na 3,9 GHz, zachowuje się stabilnie do 4,5 GHz (oczywiście trzeba mieć do tego profesjonalny cooler). W dodatku ceny procesorów z linii K też są wyższe, średnio o 20-30 dolarów.

To jednak nie koniec niespodzianek. Jeśli ktoś się zdecyduje na kupienie Haswella z linii K, płacąc dodatkowo za możliwość podkręcania i porządne chłodzenie, to dostanie czip pozbawiony kilku atrakcji ze standardowych wersji CPU, istotnych szczególnie przy wirtualizacji. Nie ma w nim rozszerzeń TSX (Transactional Synchronization Extensions), pozwalających na przyspieszenie działania korzystającego z wielu wątków oprogramowania, usunięto też mechanizm wirtualizacji VT-d, oraz system zdalnego monitoringu dla serwisantów vPro.

O ile TSX nie jest jeszcze powszechnie stosowany (prawdopodobnie znajdzie wsparcie w przyszłych wersjach jądra Linuksa i biblioteki glibc), a overclockerom vPro do niczego raczej się nie przyda, to w kwestii wirtualizacji sytuacja jest już trochę bardziej problematyczna: VT-d pozwala maszynom wirtualnym na bezpośredni dostęp do szyny I/O, z ominięciem hiperwizora. Technologia ta wykorzystywana jest przez hiperwizory bare-iron (czyli Xen, ESXi czy Hyper-V), uruchamiane zwykle na serwerach, do których nie wstawia się podkręcanych procesorów, ale nie tylko – wielu deweloperów wykorzystuje je budując testowe środowiska wirtualizacyjne na swoich PC. Szczególnie dotkliwe będzie to dla tych, którzy pracują z Hyper-V, wymagającym VT-d.

Większość użytkowników, podkręcających swoje procesory z myślą o graniu czy szybkim transkodowaniu mediów oczywiście nie odczuje tych cięć Intela. Czy jednak na tym Intel skończy? Teraz, nie czując już presji ze strony AMD, Chipzilla będzie mogła pozwolić sobie na dalsze dzielenie rynku procesorów zgodnie z własnymi planami biznesowymi, wykluczającymi zastosowania niezgodne z tym, co ustalili jej menedżerowie.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.