r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Internauci coraz lepiej radzą sobie z ripowaniem YouTube. A kto zapłaci za muzykę?

Strona główna AktualnościINTERNET

Już wcale nie torrenty z muzyką w MP3 (czy nawet FLAC) stanową problem dla Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego (IFPI). To branżowe stowarzyszenie ujawniło nowe, zatrważające zagrożenie, które może poważnie zaszkodzić muzyce w erze internetowych usług streamingowych. Mówiąc w skrócie – młodzi ludzie są zbyt sprytni.

Okazuje się, że już 49% internautów w wieku od 16 do 24 lat korzysta z narzędzi służących do nielegalnego kopiowania muzyki z serwisów streamingowych. Problem dotyczy przede wszystkim YouTube, które mimochodem wyrosło na najpopularniejszy na świecie serwis muzyczny: z badań firmy Ipsos wynika, że spośród ponad 1,3 mld korzystających z niego użytkowników, 81% słucha za jego pomocą muzyki.

Stawia to YouTube daleko przed innymi serwisami streamingowymi, takimi jak Spotify, Tidal czy Apple Music. I choć przedstawiciele należącego do Google serwisu odrzucają wyniki badań Ipsosa, utrzymując że średnio użytkownik YouTube słucha około godziny muzyki miesięcznie, znacznie mniej niż w wypadku specjalizowanych serwisów, to branża muzyczna wie swoje. Szefowa IFPI, Frances Moore, twierdzi, że YouTube aby nie płacić należytych wynagrodzeń twórcom ukrywa się za prawami bezpiecznej przystani, które nigdy nie zostały zaprojektowane dla usług muzycznych. Jak wyjaśnia, z Apple Music wytwórnie muzyczne otrzymały w 2015 roku około 2 mld dolarów, tymczasem z YouTube i jemu podobnych serwisów raptem 634 mln dolarów.

r   e   k   l   a   m   a

To, że YouTube nie dość płaci, nie jest jednak w tym wszystkim najgorsze. Najgorsze jest to, że YouTube jest zbyt duże i zbyt ważne, by się z niego wycofać, a co więcej, sprawia, że nikt nie musi płacić. Dla coraz większej grupy internautów nie stanowi już żadnego problemu zgranie muzyki ze strumienia audio-wideo w tym serwisie. Nie ma znaczenia, czy chodzi o muzykę nielegalnie wgraną do YouTube, czy też oficjalnie tam opublikowaną. Użytkownicy korzystając z ripperów coraz częściej zamieniają podobające im się utwory na pliki MP3, by później użyć ich w smartfonie czy samochodowym odtwarzaczu.

Z badań Ipsosa wynika, że popularność tej praktyki w ciągu ostatniego roku wzrosła o 41%, przynajmniej wśród tego grona najmłodszych użytkowników. Wpływa na to łatwość korzystania z takich serwisów jak YouTube-MP3.com czy TubeNinja.net. Nie trzeba konfigurować rozszerzeń do przeglądarek, instalować w systemie bibliotek ffmpeg, wystarczy podać URL i po kilku chwilach dostajemy gotowe MP3. Oficjalnie YouTube walczy z tymi serwisami, Google blokuje w swoim sklepie rozszerzenia pozwalające na pobieranie muzyki z serwisów streamingowych, ale jak widać, to walka z wiatrakami. Narzędzia do ripowania muzyki z serwisów streamingowych są na wyciągnięcie ręki – nie tylko dla YouTube, ale też dla takich serwisów jak Soundcloud, Vimeo czy Mixcloud.

Wśród tych wszystkich złych dla branży muzycznej wieści pociesza tylko to, że pani Frances Moore prawdopodobnie nigdy nie widziała serwisu Vkontakte (VK.com), który jest dziś prawdopodobnie najlepszym źródłem nielicencjonowanej muzyki. Nie tylko serwis ułatwia znalezienie tego, co chcielibyśmy posłuchać, ale oferuje też wygodny odtwarzacz muzyki w tle oraz mechanizmy zarządzania listami odtwarzania i współdzielenia ich ze znajomymi. Pobranie zaś strumienia muzyki na dysk sprowadza się do zainstalowania rozszerzenia do przeglądarki i kliknięcia przycisku przy nazwie utworu – tu nawet nikt nie udaje, że próbuje walczyć z piractwem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.