r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Izba skarbowa: bloger bez prawa odliczeń, bo zarabia nie na blogu, lecz na reklamach

Strona główna AktualnościBIZNES

Izba Skarbowa w Bydgoszczy zdeptała marzenia wielu blogerów o przedsiębiorczości. Wielu przecież myślało o uruchomieniu bloga, który będzie zarabiać na sponsorowanych publikacjach czy choćby wyświetlaniu reklam. Decydując się na założenie działalności gospodarczej, otwiera to w teorii drogę do wpisania wielu wydatków do kosztów uzyskania przychodu, i w konsekwencji oddania fiskusowi mniejszej ilości pieniędzy. Nie mówmy jednak za szybko hop – zdaniem fiskusa bloger nie może odpisać prawie niczego. No może wydatki na reklamę swojego własnego bloga…

Autor pewnego bloga, dotyczącego prawnych aspektów działania stron internetowych, wpadł na pomysł, aby uruchomić również bloga „lajfstajlowego”. Nie mając pewności, co w tej sytuacji może odpisać od przychodu swojej firmy, zwrócił się z zapytaniem o to do izby skarbowej. W swoim wniosku zauważył, że ten nowy blog będzie oznaczał dla niego nowe wydatki, bezpośrednio wiążące się z kosztami stworzenia treści. Chciałby móc więc wciągnąć w koszty podróże, bilety do kina, naukę języków (gdyż chce też bloga po angielsku prowadzić), jak również wydatki bardziej zwyczajne, tj. koszt komputera, oprogramowania czy sprzętu fotograficznego.

Model biznesowy bloga niczym się tu nie wyróżniał – ot zarabianie na reklamach (w tym z Google AdSense), artykułach sponsorowanych i płatnych recenzjach. Wnioskując o wykładnię, autor zasugerował więc, że wspomniane wyżej wydatki powinny być wliczane do kosztów uzyskania przychodu – istnieje bowiem związek między przychodem, a poniesionymi na jego uzyskanie nakładami. Co więcej, jego zdaniem wspomniane pozycje nie znajdują się na liście kosztów niestanowiących kosztów uzyskania przychodów w świetle obowiązującego prawa podatkowego.

r   e   k   l   a   m   a

Izba Skarbowa w Bydgoszczy w swojej interpretacji (sygnatura ITPB1/4511-408/16/MR) nie zgodziła się z takim wnioskowaniem, a przedstawione uzasadnienie brzmi naprawdę osobliwie. Urzędnicy słusznie zauważają, że nie wystarczy, aby wydatek nie został zaliczony do listy kosztów, które nie stanowią kosztów uzyskania przychodu, aby można go było odpisać od przychodu. Słusznie też zauważają, że konieczne jest, aby podatnik wykazał związek między poniesionym wydatkiem a przychodem.

Jednak z jakiegoś powodu urzędnicy uznali, że takiego związku w złożonym przez podatnika wniosku o interpretację po prostu nie ma. Nie widzą oni związku między wydatkiem na podróż czy bilety do kina, a przychodem uzyskanym z bloga, ponieważ zarabia się nie z tytułu pisaniu treści na swój blog, lecz z tytułu „dzierżawy strony internetowej, na której umieszczane są reklamy”. Z tego też powodu wydatki związane z prowadzeniem bloga nie mogą stanowić kosztów uzyskania przychodu z działalności gospodarczej, ponieważ w tym wypadku tą działalnością jest udostępnianie powierzchni reklamowej.

Trudno powiedzieć, co w tej sytuacji zostaje zrobić podatnikowi – jako że interpretacje indywidualne nie mają formy postanowienia, to nie ma jak złożyć na nie zażalenia. Wnioskodawca może co najwyżej wnieść skargę do sądu administracyjnego, jeśli jego zdaniem przy wydawaniu interpretacji naruszono prawo. Czy tu naruszono prawo? Zdrowy rozsądek naruszono na pewno, ale raczej nie jest on chroniony prawnie. Być może najrozsądniej byłoby w tej sytuacji zarejestrować działalność gospodarczą gdzieś za granicą, w kraju o bardziej przyjaznej dla podatników wykładni prawa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.