r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Jabłka bez AirPortów – Apple rezygnuje z prac nad swoimi routerami

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Apple się kurczy. Nie tak dawno firma z Cupertino zrezygnowała z produkcji własnych monitorów, od dawna nie pokazuje niczego interesującego w desktopowym formacie, a teraz dowiadujemy się, że wychodzi z segmentu routerów. W obecnej ofercie firmy znajdziemy trzy urządzenia tego typu – AirPort Express, AirPort Extreme oraz AirPort Time Capsule. Anonimowe źródła Bloomberga donoszą, że nie będą one miały następców – zespół inżynierów je opracowujących został rozwiązany. Czy niezależni producenci będą w stanie wypełnić tę lukę w rynku? Czy najwierniejsi klienci Apple’a, ci którzy muszą na wszystkim mieć Jabłko, nie poczują się przez swoją ukochaną firmę zlekceważeni?

AirPort Express zadebiutował w 2004 roku. Model pierwszej generacji jak na swoje czasy nie był złym urządzeniem. Zapewniał punkt dostępowy Wi-Fi 802.11 b/g, złącze ethernetowe 100 Mb/s, oraz co wówczas rzadko spotykane, złącze USB dla drukarki. Do tego miał coś bardzo niespotykanego, a mianowicie wyjście audio (do strumieniowania muzyki z iTunes na głośniki podłączone do routera). Siłą urządzenia były jednak nie tyle parametry sieciowe, co poziom integracji z całym systemem operacyjnym i niezła jakość dźwięku. Kolejny model z 2008 roku przyniósł wsparcie dla Wi-Fi 802.11n (1. generacji) i możliwość działania jako mostek Wi-Fi – Ethernet, zaś w 2012 roku zadebiutował model odświeżony wizualnie, ze wsparciem dla pasma 5 GHz w 802.11n i aż dwoma portami ethernetowymi 100 Mb/s. Ten model sprzedawany jest do dziś, w cenie jedynie 479 złotych.

Jednocześnie Apple rozwijało drugą, bardziej „profesjonalną” linię routerów, Airport Extreme. Jej pierwszy przedstawiciel pojawił się na rynku już w 2003 roku, kolejne generacje otrzymywały rozszerzone możliwości punktu dostępowego. Od serii Express różniły się przede wszystkim możliwością wykorzystania jako dyski sieciowe, po podłączeniu pamięci masowej przez USB. Za szybkie to nie było, ale dzięki wbudowanemu serwerowi plików obsługującemu protokół AFP, dobrze działało z Makami. Ostatnie urządzenie z tej serii, Airport Extreme 6. generacji, pojawił się na rynku w 2013 roku i przyniósł wreszcie wsparcie dla Wi-Fi 802.11ac. Ten elegancki biały klocek z trzema portami gigabitowego Ethernetu Apple sprzedaje do dziś za jedyne 949 złotych.

r   e   k   l   a   m   a

Trzecim i ostatnim produktem z tego segmentu jest AirPort Time Capsule, będący w praktyce AirPortem Extreme z wbudowanym dyskiem twardym. Od samego wprowadzenia tego urządzenia na rynek w 2008 roku, Apple przedstawia je jako „urządzenie do kopii zapasowych”, pomyślane do wykorzystania z narzędziem Time Machine, które trafiło do Mac OS-a X 10.5 Leopard jako całkiem wygodna aplikacja backupowa. Najnowszą wersję AirPortu Time Capsule, wprowadzoną na rynek w 2013 roku, możemy kupić w dwóch wersjach, z dyskiem 2 TB (jedyne 1399 zł ) oraz 3 TB (jedyne 1899 zł).

Mierne parametry techniczne, ładne wzornictwo, szokujące ceny – i to wszystko wrzucone do kategorii Inne Produkty. Z ostatniego sprawozdania finansowego firmy możemy się dowiedzieć, że razem te wszystkie AirPorty, w połączeniu ze smartzegarkami Apple Watch i przystawkami telewizyjnymi Apple TV, były odpowiedzialne w 2016 roku za sprzedaż na poziomie 11,1 mld dolarów, to jest ok. 5% całości sprzedaży Apple’a. Czy dla Tima Cooka było to zbyt mało, czy uznał routery za produkt niszowy, zbędny, za mało magiczny?

Nawet jeśli tak, jeśli Apple nie miało pomysłu na swoje urządzenia sieciowe, to najwyraźniej nie rozumiało, że tu specjalnego pomysłu mieć nie trzeba. Wystarczyło na bieżąco z rozwojem techniki sieciowej oferować odświeżane generacje sprzętu, który będzie dobrze spinał „ekosystem” sprzętu Apple’a – gwarantował, że te wszystkie modne urządzenia będą pracowały najlepiej jak się tylko da, chronione przed zagrożeniami z Sieci. Nie ma co się spodziewać, że inni znani producenci routerów rzucą się na robienie porównywalnych produktów, które będą równie dobrze współpracowały z macOS-em, iOS-em czy tvOS-em. Kto wie, może w pewnym momencie użytkownicy słabiej klejącego się ze sobą sprzętu Apple’a pomyślą, by w przyszłości kupić sobie tańszego i potężniejszego NAS-a, a do niego laptopa z Windowsem i smartfon z Androidem?

Niestety coraz bardziej widać, że Tim Cook trwoni tylko dziedzictwo Steve’a Jobsa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.