Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cienie i blaski pracy w IT

Na wstępie zaznaczyć chciałbym, iż tekst ten nie jest żadną analizą tudzież poradnikiem. Są to wyłącznie moje luźne, subiektywne odczucia zestawione w paru akapitach :-)

Obserwując rzeczywistość wokół mnie oraz internet, zauważam stale rosnącą tendencję młodych ludzi, którzy chcą związać swoją przyszłość w ten czy inny sposób z branżą IT. Stąd wiele osób wybierających się do techników kierunkowych czy na studia informatyczne. Wielu ma wizję fajnej, dobrze płatnej pracy – praca przy komputerze, wygodny fotel i kawa, tak to można spędzać 8-12 godzin dziennie w pracy :-)

Niestety czasem troszkę mija się to z rzeczywistością i nie zawsze takie osoby wiedzą, na co się piszą ;-) Z moich prywatnych obserwacji, a więc dalekich od obiektywności wynika, że najczęściej do techników oraz na studia idą ludzie, którzy lepiej lub gorzej znają Windows, niektórzy aż wymieniali jakieś podzespoły, nieliczni mieli jakikolwiek kontakt z Linuksem (Linux? A co to? Jakaś gra?). Szczególnie w głowę zapadli mi uczniowie pierwszego roku w znanym mi technikum informatycznym – większość znalazła się tam tylko dlatego, że umieli poruszać się po Windows oraz go reinstalować, a dodatkowo wymiatać w Counter-Strike (z owymi umiejętnościami się nie kryli, stąd mogę je wymienić). Linuksa na całą klasę znała jedna osoba. Wielu z nich szybko przekonało się, iż pomylili się z wyborem, bo umieć poruszać się po Windows nie oznacza możliwości zostania informatykiem, a nauka Pascala czy administracji systemami przerosła ich, rozwiewając pierwotną wizję miłego fachu. Najgorzej miały osoby, które z takim nastawieniem do IT poszły na studia... ;-P Oczywiście aby nikogo nie urazić - w mniejszości co prawda, ale widywałem też osoby, które do technikum / na studia szły z odpowiednim zapleczem wiedzy oraz realistycznym podejściem do zawodu. Ogólnie jeśli mogę pozwolić sobie na uszczypliwość, to miałem okazję spotykać w większości studentów informatyki ze zbyt wybujałym ego (byli Jobsami i Gatesami, tylko ich Apple oraz Microsoft jakoś jeszcze nie powstały), uczniowie techników jakoś trzeźwiej stąpali po ziemi i wiedzieli co ich czeka ;-P

Aktualnie mam wrażenie, iż trwa nakręcenie młodych ludzi na zostanie programistą. Patrząc na obecne realia i trochę w przyszłość – wydaje się to uzasadnione. Tyle, że ponownie, sporo osób które spotkałem - przejechały się i ambicje przerosły ich możliwości. Chęć zostania zawodowym koderem / programistą to ciągła walka ze sobą, swoją cierpliwością (chyba najcięższa rzecz), stała edukacja. To nie jest jak pewnie niejeden myśli, że idzie się do pracy i pisze kod. Presja wyrobienia się w limitach czasowych, wiele sytuacji zagadkowych, obmyślanie jak coś zrobić, nadchodzący deadline a kod w rozsypce (pomijam konsekwencje niedopełnionego kontraktu z klientem). Pamiętam studenta, który chciał dorobić sobie w firmie gdzie pracowałem. Praca polegała na pisaniu kodu w PHP przy większym projekcie internetowym. Teoretycznie znał się na fachu, chłopak fajny w kontakcie – wysiadł jednak w produkcyjnych warunkach, kod w tak dużym projekcie okazał się zbyt zawiły, a młodzieńcze bunty chciały dokonać w wielu miejscach jego przebudowy (na co szefostwo patrzyło krzywym okiem). Ostatnio w internecie spotkałem komentarze zwykłych użytkowników na jednym z portali gamingowych, że bycie programistą to świetna praca, szczególnie przy projektowaniu gier, bo to takie fajne – przecież pisanie gier musi być cool. Jeśli zapytacie mnie - podzielam zdanie, że gamedev to jeden z cięższych kawałków chleba (nie mówimy o małych projektach Indie, ale dużych AAA na światowym szczeblu, łącznie z pisaniem autorskiego silnika). Informatyka to jednak nie tylko dłubanie w kodzie i zawalenie podzespołami po sufit, ale też marketing, specyfikacje projektów, dokumentacje itd. Najczęściej zdarza mi się spotykać osoby z aspiracjami technicznymi, które zapominają, że cykl życia kodu nie zaczyna się ani nie kończy na programiście – jest w tym pozostałym zakresie spore miejsce do popisu i osobiście spełniam się na tych innych polach ciesząc, że nie jestem administratorem czy programistą (tych mam w pracy za ścianą). Jeśli ktoś nie czuje się do końca z kwestiami technicznymi, warto spojrzeć nieco dalej i znaleźć swój kawałek tortu :-)

Generalnie rozłam pomiędzy wizją pracy w IT a rzeczywistością, można zastosować do każdego segmentu tego fachu – administrator musi być kopalnią wiedzy, grafik umieć operować na 2D i 3D, programiści poruszać najlepiej w paru językach, serwisanci stale być na bieżąco z nowinkami itd. Praca w IT nie jest siedzeniem na fotelu, będąc zrelaksowanym i kawą na biurku (no dobra, czasem tak jest :-] ).

Aby jednak móc siedzieć za tym biurkiem i popijać kawę, należy tę pracę znaleźć. Tutaj zaczynają się pewne schody. W IT jest na szczęście o tyle prościej, że bycie lekarzem, geodetą czy psychologiem wymaga odpowiedniego wykształcenia. Chcąc pracować w informatyce - wystarczy wiedza poparta praktycznymi umiejętnościami. Mam znajomego, z którym kiedyś pracowałem - facet był chemikiem, a kod produkował aż miło :-) Dziś jest kierownikiem sekcji programistycznej w jednej z korporacji (powtórzę raz jeszcze, na papierze jest chemikiem). Miałem okazję współpracować też z firmami produkującymi oprogramowanie, których właściciele są samoukami bez studiów. Oczywiście nie namawiam tutaj do porzucenia uczelni – da się jednak w tym fachu zajść daleko bez niej, jeśli tylko posiada się wiedzę z przełożeniem na efekty. Tutaj właśnie odpadają Ci, dla których informatyka oznaczała dobre poruszanie się po Windows oraz wymiatanie w Counter-Strike. Dziś jest o tyle trudniej, że już po studiach wymaga się pewnego stażu i zakresu umiejętności, które odpowiadałyby dwóm stanowiskom pracy (a może i trzem?). Przyznam, że szkoda mi studentów, którzy odbębniają darmowe praktyki – oni zadowoleni, że mają co wpisać do CV i zdobywają doświadczenie, ale pracodawca tylko cieszy się i zaciera ręce, że ma tanią siłę roboczą (znane mi są przypadki firm, które filozofią praktykantów działają trwale – choć przez to ich projekty są przekrojem wielu studentów). Czasem ciężko jest zaliczyć szybki start – większość firm ma z góry określone wymagania, które nie zawsze można od razu spełnić. Bardzo cenne są wtedy firmy, które chcą inwestować w pracownika. Zazwyczaj są one małe - właściciele wiedzą, że nie mogą pozwolić sobie na kadrę samych wymiataczy, ale mają świadomość iż należy inwestować w pracownika dla dobra działalności. Zazwyczaj nie zarobi się tam kokosów, nie przejdzie drabinki kariery, ale za to zdobędzie doświadczenie, które będzie procentować przy szukaniu lepszej pracy.

Co myślę o IT? Że to fajny kawałek chleba, lecz ma swoje minusy. Rynek jest dynamiczny i stale należy się edukować – grafik znający tylko 2D ma pod górkę, dawny webmaster znający tylko HTML i CSS będzie mieć kłopot, programista znający tylko jeden język ogranicza pole manewru. Nie wystarczy opanować pewnego zakresu i na nim bazować - nie te czasy. Próg wejścia również jest wyższy – parcie na branżę jest tak mocne, że na rynku pracy stawia się teraz na specjalistów, aby odsiać na starcie CV od osób niepasujących do profilu kandydata. Nie brakuje koderów, grafików, serwisantów – dlatego też pensje w tym fachu poszły miejscowo w dół. Kandydatów jest wielu, dlatego nie dziwi przykładowo programista PHP zarabiający 1500zł netto za nienormowane godziny pracy (wyjście z założenia, że jest na rynku tyle osób, że zawsze znajdzie się ktoś za małe pieniądze).

Owszem – jest możliwe siedzenie za biurkiem i popijanie kawy, ale nie jest tak różowo jak może się wydawać. Stres, ciągłe balansowanie na granicy terminu projektu, niekończąca się edukacja, nasycenie rynku pracy. Należy mieć w tym fachu pewien zapał, bez niego się nie obędzie – ktoś, kto poszedł na informatykę bo tam są pieniądze, ale to go nie kręci i wolałby być rajdowcem...cóż, szybko taki ktoś się wypali. Z niewątpliwych plusów jeśli choć trochę czujemy temat, to taka praca daje sporo satysfakcji – jest wymagająca i ma kolce, niekoniecznie odpowiada pierwotnemu wyobrażeniu, czasem start jest troszkę utrudniony, ale to jeden z oryginalniejszych zawodów i warto poświęcić na niego swój czas, bo można osiągnąć tutaj naprawdę sporo. Kiedy projekt zostanie wykonany, a klient zadowolony – dla takich chwil warto pracować :-)

Spis mojego blogowania: klik

grafiki: demotywatory, cv-library, anthonyphamisat252, about-salary 

porady inne

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  19 #1 27.04.2015 15:28

Ja dodam od siebie, że jeśli dana osoba pasjonuje się daną dziedziną IT - to już jest to bodziec by nie poddawać się pomimo przeciwności losu i być wytrwałym w nauce. Prędko okaże się to dobrym sposobem na budowanie swojej kariery :-)

Błędnym jest założenie wysokich zarobków i niesamowicie lekkiej pracy na pierwszych stanowiskach pracy w branży. To są schodki, im więcej dajesz od siebie - czyli zdobywasz doświadczenie i kształtujesz umiejętności - tym więcej jesteś w stanie zarabiać. Warto także pielęgnować w sobie pasję do tego co robimy - to uprzyjemnia naszą pracę i zamienia to w coś na kształt hobby za które jeszcze nam płacą :D

Generalnie bardzo dobrą praktyką jest w wolnych chwilach, dokształcać się na własną rękę. Wszak dla samouków życie jest łatwiejsze :P

  #2 27.04.2015 15:51

Zgodzę się z kolegą :)
Masz rację :)

jarodebombel   7 #3 27.04.2015 15:55

Popisuję się pod twoim spisem wszytkimi konczynami. Praca w IT to nie jest już lekka robota. I nie ma już takiego jak kiedyś szacunku dla ludzi z tej branży. Spowszechniała.

Co ciekawe, z obserwacji w moim środowisku, mogę powiedzieć, że "człowieka pracującego z komputerami, robiącymi coś tam" ceni się/poważa mniej niż magazyniera/robotnika budowlanego/handlowca?

Głównie dlatego, że na co dnia pracy informatyka nie widać, a panów pracujących w zawodach dających dla innych efekt widoczny - tak.

Cóż, taka specyfika.

A co do wyboru szkoły średniej/uczelni - winni są też temu trochę rodzice. Nie rozmawiają z dziećmi, mało interesują się ich zainteresowaniami... Później mamy kwiatki, że mamusia chwali się, że "synek biegle zna się na komputeirach" a to biegle ogranicza się do instalacji pirackiej wersji gry...

corrtez   11 #4 27.04.2015 16:21

@Jusko Masz racje, polal bym Ci ale po kablu sie nie da ;)
No cóz jak kazda praca ma swoje minusy. Ale my to lubimy i tu mamy przewage.
Ja bym dodal jeszcze jedna ceche: cierpliwosc do userów jesli pracuje sie na pierwszej linii :)

MaXDemage   17 #5 27.04.2015 16:56

Dobry wpis ;D

Jeśli miałbym wymienić jedną wadę branży IT i pracy w niej to wypisałbym:
- podawanie w internetach średnik zarobków w branży IT ;p

To jest chyba problem nr jeden, który generuje resztę problemów. Acz niestety jest to historia na osobny wpis.

kaisuj   10 #6 27.04.2015 17:09

Dobry wpis. Niestety łatwo nic nie ma. Warto chyba jeszcze dodać, że wielu programistów cierpi na stosunkowo szybkie wypalenie zawodowe. Słyszałem przypadki, że już po 2 latach ludziom programowanie przestaje przynosić radość i staje się przykrą codziennością. Umieją to robić, więc robią, żeby zarabiać pieniądze, ale mają tego szczerze dosyć.

mikolaj_s   13 #7 27.04.2015 18:23

Szkoda tylko, że tyle młodych ludzi nie ma świadomości na czym polega praca w IT i pcha się do techników, nie mając ku temu ani predyspozycji, ani prawdziwych chęci. A ponoć stopień bezrobocia ludzi po technikach informatycznych jest jednym z najwyższych w Polsce.

LamConcept   4 #8 27.04.2015 18:31

Większość młodych ludzi nie ma pojęcia jak wygląda praca na jakimkolwiek stanowisku w jakiejkolwiek branży.
Tak samo jest z osobami już aktywnymi na rynku pracy - wielu z nich nie ma pojęcia jak wygląda praca w innych branżach niż ich. Bo niby skąd mają wiedzieć.

A wszystko sprowadza się do beznadziejnego systemu edukacji narodowej, który jest nieelastyczny i przestarzały. Mając JEDEN program nauczania DLA WSZYSTKICH dzieci w Polsce, czemu się dziwić, że wielu nie jest w stanie stwierdzić do czego się nadaje. I stąd są te błędne wybory dalszej edukacji tj studia humanistyczne (niby dla każdego) lub techniczne i informatyczne (dla kumających matematykę w stopniu ponadprzeciętnym) - tak niestety wygląda ścieżka i wybory młodych ludzi.

A wszystkiemu winna jest państwowa zacofana edukacja.

Kpc21   9 #9 27.04.2015 19:40

"Na webmasterkę jest obecnie popyt" -> Ale chyba nie na ludzi umiejących napisać tyle co na ilustracji - ze zwróceniem szczególnej uwagi na parametr BGCOLOR...

maew   7 #10 27.04.2015 20:49

Dobry wpis. Nie rozumiem tego parcia społecznego na bycie programistą. Skończy się tak samo jak z parciem na biotechnologię kiedyś - czyli kolejkami pod UP. Poza tym naprawdę mało osób nadaje się na bycie programistą czy do IT w ogóle. Podobnie nie każdy nadaje się na bycie lekarzem. Swoją drogą żałuję, że nie zostałem lekarzem :(

A już w ogóle nie rozumiem po co ktoś idzie na studia dzisiaj (oprócz medycyny, chemii i innych tego typu kierunków). Jestem z pokolenia, gdzie niemalże KAŻDY coś tam studiował bo było okropne parcie na studia. Te wszystkie prywatne szkółki europeistyki, zarządzania i marketingu itp. co wyrastały jak grzyby po deszczu a teraz są zamykane, tylu ludzi zmarnowało czas na studiach...

Informatyków "z przypadku" też znam od groma.

Autor edytował komentarz.
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #11 27.04.2015 22:38

Samo życie.

A bo myśmy Panowie posraną działkę sobie wybrali.
Aby utrzymać się na rynku całe życie trzeba się uczyć, a młodych adeptów naszej sztuki to przeraża...

Jusko   12 #12 28.04.2015 00:08

Dziękuję za komentarze - jak widać, nie jestem odosobniony w poglądach ;-)

@GBM #1: Czasami niektórzy bujają w obłokach z pensjami na starcie, to prawda. Niektórzy odlatują aż za bardzo - kiedyś rozmawiałem z chłopakiem wprost po studiach. Stwierdził on, że nie po to robił studia aby marnie pracować lub co gorsza, kalać się pracą fizyczną (i zrobi wszystko aby nie musiał). Niby każdy z nas chciałby dobrze zarabiać, ale drwienie z robotników i wychwalanie samego siebie, bo "jam jest absolwent studiów" - widać jestem zbyt skromny, aby to zrozumieć.

@iFanboy #2: Przynajmniej ktoś się zgadza ;-)

@jarodebombel #3: Przyznam, że status informatyka spowszedniał przez lata. Jeszcze w roku 2000, przynajmniej w mojej okolicy, informatyk miał wzięcie (a nie było ich wielu). Dla każdego taka persona była nie lada szychą - dobry informatyk był w cenie, szczególnie jeśli mógł być jednocześnie firmowym programistą i administratorem. Dziś jest ich tylu, że to zawód jak każdy - jesteś informatykiem? Emmm...aha. No to trzaśniemy trudną rekrutację, coby oddzielić ziarno od plew. Może to znak czasów - dziś komputery i nie tylko są niezbędnikiem jak pralka czy lodówka.

@corrtez #4: Może kiedyś będzie okazja spotkać się na Hot Zlocie ;-) Choć niestety mam co do nich pecha, bo co roku musi mnie coś przyblokować :-/ Miałem okazję pracować na helpdesku oprogramowania tu i tam - na szczęście jako doczepny w razie zwiększenia ilości zgłoszeń, a nie na pełnym stanowisku. Generalnie rozumiem tok myślenia ZU, ale osobiście nie miałbym cierpliwości na dłuższą metę :-(

@MaXDemage #5: Wyróżnienie od Ciebie, to prawdziwa przyjemność :-) Szczerze? Ja o zarobkach dowiaduję się od osób trzecich z różnych firm, bo zawsze tam gdzie pracuję to temat tabu. Ogólnie w Poznaniu trzeba być dobrym w te klocki, aby mieć adekwatną wypłatę - to miasto studenckie, więc i wypłaty adekwatne dla studenta (spora część rynku i to niekoniecznie IT, jest ustawiona pod nich).

@kaisuj #6: Podobno średnia pracownika IT w jednej firmie, wynosi około 2 lat. Wiele zależy od człowieka, ale da się zrozumieć fluktuacje kadrowe w tym fachu. Często programiści których znam, piszą poza pracą coś zupełnie innego niż w ciągu godzin roboczych - po to, aby uniknąć rutyny i zajmować się projektami, które bardziej ich przyciągają. Rynek pracy jest też sprzeczny i z jednej strony dobrze zmieniać pracę aby podnosić kwalifikacje (ryzyko uznania za skoczka), a z drugiej jak pracuje się za długo w jednej firmie to potem nowy pracodawca krzywo patrzy (bo może nie chciałeś się rozwijać i celowo trzymałeś ciepłą posadkę).

@mikolaj_s #7: wiele zależy od technikum. Teoretycznie jest tam wszystko co potrzebne - szczypta programowania, baz danych, administracji systemami itd. Niestety trzeba być ambitnym, bo wszystko jest nieco po łebkach, aby mogło zmieścić się w programie (więc trzeba douczyć się poza szkołą). Niestety tak czy siak jest ciężko, bo nawet jeśli technik spełni wymagania ogłoszenia pracy z nadmiarem, to kierowane one są w 9 na 10 przypadków do ludzi po studiach. Jeśli rekruter nie rozumie IT, to odstrzeli takiego technika tylko dlatego, że nie ma wykształcenia wyższego, kierunkowego. Na szczęście często zdarza się, że mimo mimo braku studiów ktoś dostrzega, że liczą się umiejętności a nie papierek. Samych ogłoszeń stricte dla techników, jest jednak mało - na lekarstwo.

@LamConcept #8: Być może masz rację, ale nie widzę w obecnej chwili indywidualnego toku w szkołach państwowych. Jedyne co widzę w wyobraźni to chaos. Nie dlatego, że to zły pomysł, bo wyciąganie indywidualnych zdolności danej osoby pozwoli lepiej ją ukierunkować. Po prostu wprowadzenie czegoś takiego w naszym kraju, byłoby z początku katastrofą. Obecny system edukacji jest skostniałym kolosem i ciężko cokolwiek tu ruszyć, aby nie posypał się jak domek z kart.

@Kpc21 #9: Ano, dzisiejsza webmasterka trzeba przyznać ma swoje wymogi - należy znać każdą z popularnych technologii, umieć się po niej poruszać i znać wybrane frameworki. Dobrze też, jeśli dane ogłoszenie dla webmastera kończy się tylko na webmasterce, bo im więcej obowiązków w ramach jednego stanowiska, tym lepiej ;-P W swoim czasie obskakiwałem 3 stanowiska w jednym i był to hardcore - bazowe stanowisko było dopięte na ile mogło, ale pozostałe na pół gwizdka i zawsze coś było "na wczoraj" :-/

@maew #10: Informatyka jest popularna, a programista to bardzo oblegany zawód. Tyle, że już bije się na alarm - mamy samych mgr.inż, programistów, humanistów, a piec chleba nie ma komu... Nie, abym był uszczypliwy, ale czuć deficyt w podstawowych zawodach. Deficyt taki, że jak bum cyk cyk - dobry hydraulik czy wykończeniowiec czasem zarabia więcej, niż szeregowy pracownik IT. Czasem sam się śmieję, że mogłem pójść do zawodówki, bo nie miałbym kłopotów z pracą (i przez śmiech gdzieś tam wiem, że to prawda).

@Shaki81 #11: Gdybym mógł wybrać raz jeszcze, to poszedłbym znów "w komputery". Z tym, że spełniam się w zarządzaniu projektami jak obecnie. Próbowałem dłubać w sprzęcie, coś tam z adminki, starałem się dziergać kod. Żadna z tych rzeczy nie kręciła mnie jednak długodystansowo. Za to lubię całą otoczkę - admini dbają o infrastrukturę, programiści piszą kod, inni jak ja startują całą pracę i koordynują, jeszcze inni dbają o PR. Fajna sprawa - poczucie, że Twoja praca ma znaczenie i dzieje się w jakimś celu.

Autor edytował komentarz.
TomaszK-Poz   8 #13 28.04.2015 00:27

@Shaki81: Nie trzeba, można zostać programistą COBOL :-D

wojski   7 #14 28.04.2015 10:39

Do pracy w tzw IT wystarczy umiejętność myślenia przyczyna-skutek i umiejętność ciągłego przyswajania informacji, bo tutaj trzeba się uczyć każdego dnia :)

Zulowski   8 #15 28.04.2015 16:45

Jak już zawód programisty mi się przesyci, i będzie nas za dużo, to otworzę sobie swoją firmę i zatrudnię tych - co mnie wygryźli ;)

  #16 28.04.2015 23:56

W Technikum istniało coś takiego jak Specjalizacja (6 godzin tygodniowo przez 2 lata), i tam nauczyciel tworzył plan nauczania. Teraz zlikwidowano Specjalizację, Programowanie i praktycznie w technikum nie ma programowania. Nauka administracji systemami polega w większości na ślepym podążaniu za opisanym krok po kroku zadaniem.

command-dos   17 #17 29.04.2015 06:58

Panowie, nic dodać, nic ująć :) już dziś widzę, jak na mnie patrzą: "to jest ten od dokładania papieru" - jestem ciekaw ilu tak sobie pomyślało. Trzeba myśleć o jakichś podstawowych potrzebach, bo ze stawki informatyka niewiele się będzie wyciągać, chyba że jest się wybitnym w temacie... czasem mam ochotę przekwalifikować się na hydraulika właśnie ;)

funbooster   8 #18 29.04.2015 11:54

Cóż chcesz do IT to się kurde nie poddawaj. Ja po 4 latach technikum dałem sobie spokój, już nie mam cierpliwości do tego wszystkiego, więc pozostaje bilecik do UK ;)

smieszek07   3 #19 29.04.2015 21:39

Dobry wpis , przyjemnie się czyta , masz sporo racji z pomyłką zawodu .
Z technikum niestety też , wiele osób uważa się za infromatyka , ale nie koniecznie nim jest . Mało jest osób , które robią coś ponad podstawę (czyt. we wlasnym zakresie) .

Jusko   12 #20 01.05.2015 01:42

@smieszek07 #19: Dziękuję i polecam się na przyszłość :-)

smieszek07   3 #21 01.05.2015 10:49

@Jusko: Wybacz , że cię tak zapytam ,czy ty do pracy poszedłeś od razu po technikum , czy w trakcie studiów ? . I czy nie bałeś się , że braknie ci umięjętności ?

Jusko   12 #22 01.05.2015 15:03

@smieszek07 #21: Wiesz, ja akurat po szkole średniej nie traciłem czasu i od razu załapałem jakąś tam pracę. Z tym, że wiadomo - chyba każdy na początku kariery zawodowej zaczyna od tego co jest, a nie co by chciał :-)

Aczkolwiek próbowałem coś tam mimo wszystko wpisywać w CV - testowałem w swoim czasie jako jedyny OpenOffice PL x64 dla Linuksa, to w jakimś projekcie OpenSource stworzyłem spolszczenie czy instalator, lubiłem też wtedy dłubać z grafiką i miałem pewne portfolio, tak samo przez parę lat prowadziłem bloga i miał jakąś poczytność. W jakimś stopniu mi to pomogło, ponieważ powierzenie pisania dokumentacji było dzięki zaprawieniu w blogowaniu, grzebanie z grafiką pomagało przygotowywać makiety dla klientów etc. Niektórzy pracodawcy nie omieszkali naprawdę przeczytać mojego CV i powierzyć mi zadania z niego wynikające (a to z kolei wiedzie do wniosku, że gdybym tych dodatkowych rzeczy nie robił i nie wpisał do CV, to miałbym tyły).

Umiejętności zawsze brakuje - niejednokrotnie w pracy stykasz się z zadaniami, które na dany moment przerastają Twoje umiejętności. Przykładowo mnie do nauki HTML skłoniło zaktualizowanie pomocy podręcznej softu firmowego, a całość była formatowana tagami. Podobnie z DirectAdminem, certyfikatami SSL i tym podobnymi sprawami, podciągnąć musiałem się na szybko jako zastępczy helpdesk. Tak samo ze sporządzaniem specyfikacji, wycen itp. Uczysz się tak naprawdę dopiero w pracy - ćwiczenia na sucho w domu są tylko teorią jeśli ktoś tak robi, ale praktyka dopiero w pracy. Ostatecznie i tak okazało się, że w IT pociąga mnie zupełnie inna działka niż sprzęt, adminka czy programowanie, ale tego też dowiedziałem się dopiero w pracy i nie miałem o tym wcześniej pojęcia :-)

Autor edytował komentarz.
Quest-88   15 #23 01.05.2015 16:13

@Jusko:

>testowałem w swoim czasie jako jedyny OpenOffice PL x64 dla Linuksa

To byłeś Ty? ;-) Czy to były czasy Sun OpenOffice.org? Bo pamiętam, że mieliśmy testy zgodności z dokumentami z narodowymi znakami diakrytycznymi i zawsze czekaliśmy, aż wszyscy wolontariusze zrobią swoją pracę. W przypadku zdania testów, dawaliśmy zgodę na publikację polskich kompilacji.

Jusko   12 #24 01.05.2015 16:17

@Quest-88 #23: Tak, to byłem ja - czasy pod wodzą Sun :-) Potem pakiet przejęło Oracle, lista dyskusyjna chyba się posypała i tyle wiem ;-P Nie wiedziałem, że też tam byłeś, albo po prostu nie pamiętam :-)

Autor edytował komentarz.
smieszek07   3 #25 01.05.2015 16:35

@Jusko:
Dziękuje ci ,za odpowiedź , pisałem to dlatego , że mam pewne wątpliwości .
Otóż poszedłem na studia , ale po 1szym semestrze z kawałkiem mam już dość .
Więdzę zdobywam głównie we własnym zakresie ,choć trochę ze studiów .
I tak mnie zastanawia czy jest sens kontynuować to czy iść do pracy i zderzyć się z rzeczywistością . Początkowo miałem zacięcie do baz danych , ale potem systemy mnie wciągnęły .

Jusko   12 #26 01.05.2015 16:48

@smieszek07 #25: Z rynkiem pracy jest ten kłopot, że nawet na najzwyklejszy helpdesk chcieliby najlepiej po studiach kierunkowych. Wiesz, często jest to po prostu sztuczne zawyżenie, coby odsiać ludzi.

Niemniej jeśli Ty (i CV) nadrabiasz to umiejętnościami, to tak czy siak rekruter zadzwoni, nawet jeśli ktoś nie ma studiów. W środowisku branżowym, widuję tak naprawdę programistów w większej liczbie bez studiów, niż je posiadających. Jeśli chodzi o administratorów dużych infrastruktur w korporacjach, to tu większość jakich znam ma studia (ale i taki był wymóg korpo, po prostu nie schodzili poniżej pewnego pułapu pracowników).

Niektórzy studia polecają i mówią, że pewnych schematów myślowych nie wyrobisz sobie na własny rachunek, ale nie jestem w stanie się ustosunkować - są w branży ludzie ze studiami i bez.

Może warto przenieść się na zaoczne, jeśli jest taka możliwość? Studiowałbyś i pracował jednocześnie (choć to niełatwe). W moim przypadku miałem szczęście trafić w swoim czasie na małą firmę, która dała mi taką turbo ilość wiedzy i doświadczenia, że żadna sucha nauka tyle mi nie dała. Po prostu wiedza praktyczna, bez suchej teorii (przy okazji angielski też podciągnąłem dzięki klientom zagranicznym). Dopiero to pomogło mi wystartować wyżej, bo miałem jakiś zasięg wiedzy oraz umiejętności. Myślę, że najlepiej zastanowić się w jaki segment fachu chce się iść i jak to popchnąć. Choć co mnie kręci, dowiedziałem się tak naprawdę dopiero w pracy :-)

Autor edytował komentarz.
smieszek07   3 #27 01.05.2015 17:13

@Jusko:
No niby tak , ale w przypadku studiów zaocznych będę w ciągłym biegu .
Dodatkowo bez wypoczynku , bo 5 dni praca ,a 2 nauka.

Jusko   12 #28 01.05.2015 17:33

@smieszek07 #27: To jest właśnie ten minus. Sam ganiałem na różne rzeczy weekendami czy po pracy i wiem, że to hardcore. Mój znajomy podobnie pracuje a weekendami naucza w szkole i też widzę po nim, że może paść czasem na twarz. Oczywiście da się wszystko, mam znajomych którzy ciągle się edukują tym sposobem, choć na pewno nie jest szczególnie wygodne. Aktualnie sam zastanawiam się i patrzę po kursach, co weekendowego mogę znaleźć :-)

Jeśli studia naprawdę nie podchodzą, wyłącznie się męczysz, to nie to - warto przemyśleć sprawę. Fakt, że głupi papierek po studiach ułatwia rekrutację - to z pewnością jest plus. Na pewno nie traktuj studiów jak wyrocznię wiedzy - praca dopiero Cię wyszkoli :-)

Generalnie jako student i tak będziesz musiał odbębniać gdzieś praktyki czy zdobywać szlify, więc trochę rynek pracy zdążysz poznać. Może nawet gdzieś się wkręcisz na ćwierć etatu czy coś w ten deseń :-) Mam znajomych, którzy w studenckich czasach do południa uczelnia, potem zasuwali do pracy powiązanej z zawodem, a na służbowym laptopie w międzyczasie robili jeszcze komuś za pieniądze projekty zaliczeniowe :-)

Autor edytował komentarz.
smieszek07   3 #29 01.05.2015 18:05

@Jusko:
Dzięki wielkie :)

Jusko   12 #30 01.05.2015 22:48

@smieszek07 #29: Spoko - nie ma kłopotu :-) Zamieściłem też jakiś czas temu na blogu wpis poświęcony CV - jeśli byłbyś zainteresowany, możesz rzucić kiedyś okiem. Być może, acz niekoniecznie, znajdziesz tam coś dla siebie :-)

Autor edytował komentarz.
smieszek07   3 #31 09.05.2015 17:43

@Jusko:
Witaj ponownie, chciałbym ciebie o coś zapytać , znalazłem taką ofertę :
http://gazetapraca.pl/ogl/2110465/p%C5%82atny+sta%C5%BC+letni-+administrator+sys...
I mam do ciebie takie , pytanie czy warto na to aplikować .
Minimalne wymagania raczej spełniam , choć się mogę przejechać .
I moje drugie pytanie , czytałem ten twój poradnik na temat listu i cv , ale mam problemy czy jakoś inaczej pisać to gdy aplikuje na staż czy skorzystać z gotowego wzoru ?

Jusko   12 #32 09.05.2015 20:07

@smieszek07 #31: Jeśli to staż, to warto aplikować tam, gdzie zdobędzie się doświadczenie. Wydaje się, że tam czegoś byś się dowiedział i nauczył. Przy okazji znana marka, a i staż płatny - jakiś grosz wpadnie. Nawet, jeśli nie czujesz się pewnie - to i tak rozmowa jest od pewnej weryfikacji, a gdybyś się dostał, to umiejętności zwiększysz siłą rzeczy (lwią część różnych rzeczy, nauczyłem się dopiero w pracy). To staż - niczym nie ryzykujesz, a możesz zyskać :-)

Forma jakiej użyjesz jest dowolna, byle z głową - najważniejsze, aby znajdowały się kluczowe informacje o Tobie i umiejętnościach. Wydaje mi się, że na staż nie dają wysokich progów, więc będzie dobre też typowe CV. Co innego stanowiska kreatywne - tam czasem warto pomyśleć nad nietypową formą.

Autor edytował komentarz.
smieszek07   3 #33 09.05.2015 20:23

@Jusko: Czy w liście motywacyjnym muszę jakoś sporo rzeczy pisać , bo tak naprawdę nie wiem jak to ugryźć ? .

Jusko   12 #34 10.05.2015 02:14

@smieszek07 #33: Poradników generalnie nie brakuje, choćby ten: https://interviewme.pl/blog/jak-napisac-list-motywacyjny-do-firmy

Nie musisz pisać w LM sporo rzeczy - im więcej tym mniejsza szansa, że zostanie przeczytany, lub zaciekawienie opadnie nim skończy się tekst.

Druga sprawa - warto wymyślić swoją treść. List Motywacyjny to niestety najbardziej oklepana i schematyczna rzecz, z jaką spotyka się osoba przeglądająca CV. Dlatego warto nieco się tu wysilić. Musisz być po prostu zauważony w setkach innych życiorysów (bo przy rekrutacji jest ich czasami tyle).

List motywujący w skrócie - parę zdań, które mają przekonać pracodawcę do Ciebie. To identycznie jak odpowiadanie przy rozmowie kwalifikacyjnej na pytanie: "dlaczego powinien Pan pracować w naszej firmie?" lub "jakie korzyści będą z zatrudnienia Pana?". Odpowiedź to właśnie sedno listu motywacyjnego, a potem opakowanie tego w parę zdań.

Swoje CV i LM przemodelujesz jeszcze wiele razy, zatem nie podchodź do tego tak, że napiszesz od razu wersję ostateczną ;-)

Autor edytował komentarz.
drunkula   7 #35 11.05.2015 11:35

@Jusko: uwielbiam rozmówki z serii "dlaczego powinien Pan pracować w naszej firmie?". Zazwyczaj inicjowane przez HRowca po socjologii, który za pomocą wyuczonego klucza ocenia przydatność dla firmy.

Jeszcze lepsze pytanie to: "Co Pana skłoniło do zaaplikowania akurat do nas?"
... czasami miałem ochotę odpowiedzieć że sterta rachunków ze spółdzielni, gazowni, stoenu, isp, itd. - trochę nie wypada, ale pytanie jest IMHO po prostu kretyńskie.
Ogólnie rozmówki "technicznych" z "humanistami" zazwyczaj są niezrozumiałe - pierwsi myślą binarnie, drudzy dorabiają do tego odcienie szarości.

Jusko   12 #36 11.05.2015 15:52

@drunkula #35: Ogólnie odbyłem w swoim życiu naprawdę sporo rozmów kwalifikacyjnych, większość z nich pomyślnych i mógłbym sporo powiedzieć - niekoniecznie dobrych rzeczy. Niestety dla bezpieczeństwa muszę trzymać usta na kłódkę - kto wie, czy ktoś nie powiąże kiedyś takich wypowiedzi ze mną :-/ Ostatecznie teraz internet wpływa na życie realne - w tym na pracę...

Najgorsze są rozmowy deprecjonujące. Jest typ rozmowy kwalifikacyjnej, która celowo ma wyprowadzać Cię z równowagi, a rekruter obserwuje jak radzisz sobie w złości i stresie. Miałem kiedyś takie, ale pierwszą wspominam najbardziej - osoba rekrutująca była bardzo uszczypliwa, miała uwagi do kariery, CV, życia, żadna argumentacja nie była dobra, cv zostało odwrócone w stronę blatu biurka i zdjęcie profilowe skomentowane negatywnie. Praktycznie musiałeś się cały czas bronić przed atakami. Rozmowa trwała ponad godzinę, a kiedy wyszedłem to miałem dość "buraka", który mnie przesłuchiwał - powiedziałem sobie, że nawet jak będą mnie chcieć to nie podejmę tam pracy. Dopiero później czytając książkę o HR natrafiłem na typy rozmów i zorientowałem się, że na takiej ustawianej rozmowie byłem.

Rozmowy kwalifikacyjne to taka scena na której należy się odnaleźć, a potem naginać je pod siebie.

Autor edytował komentarz.
  #37 11.05.2015 16:42

Zgadzam się w pełni z Drunkulą odnośnie debilnych pytań w stylu "co pana skłoniło aby wysłać do nas aplikację?". A te porady na interviewme to IMHO brednie. Kandydat powinien przede wszystkim mieć odpowiednie kwalifikacje i umiejętności do pracy na danym stanowisku, a nie umieć pisać piękne i ciekawe listy motywacyjne w celu połechtania ego (czy czegoś tam innego) rekrutera z działu HR. Czasem ciężko mi się oprzeć wrażeniu, że te kretyńskie pytania wymyślają, bo nie mają nic innego do roboty. A najlepszym testem dla kandydatów na stanowisko informatyka powien być test praktyczny. Ale praktyczny na komputerze (zdiagnozowanie problemu, naprawa, itp.) a nie bezsensowny test na kartce i pytania w stylu na "jakim porcie nasłuchuje MySQL"? Głowa to nie śmietnik i nie każdy ma super pamięć, żeby wszystko spamiętać (w szczególności w administrowaniu systemami - mnóśtwo różnych programów, poleceń, a do każdego polecenia pełno opcji, przełączników, itp.) a jak ktoś kuma bazę, to na komputerze jest w stanie sprawdzić to w 5 sekund.

Jusko   12 #38 11.05.2015 19:49

@anty HR-owiec (niezalogowany) #37:

- "(...) A te porady na interviewme to IMHO brednie. Kandydat powinien przede wszystkim mieć odpowiednie kwalifikacje i umiejętności do pracy na danym stanowisku, a nie umieć pisać piękne i ciekawe listy motywacyjne w celu połechtania ego (czy czegoś tam innego) rekrutera z działu HR."

Myślę, że przyda się jedno i drugie ;-) HR-owcy są różni - jeden faktycznie patrzy na twarde kompetencje, inny z kolei na ładne CV, nigdy nie wiesz na jakiego trafisz. Wszystko zależy gdzie się aplikuje - biała kartka z czarnym tekstem średnio już pasuje np. do grafika kreatywnego (a przynajmniej niektórzy tak uważają). Z kolei startując na admina, trzeba mieć kompetencje a nie ładną kartkę.

Dobrze, że nie przyjęły się patenty jakie próbowano wepchnąć na rynek jakieś 2-3 lata temu, czyli Video-CV. W niektórych pośredniakach stawiali nawet stanowiska do nagrywania. W skrócie - nagrywałeś przez ~30 sekund swoją prezentację i pracodawca na tej podstawie decydował: zapraszać na rozmowę, bądź nie :-)

Przy etapie zmiany pracy to nie jej szukanie jest najgorsze, ale rozmowy właśnie :-/ Ogólnie rozmowy to czasem mały teatrzyk - cóż poradzić.

Autor edytował komentarz.
smieszek07   3 #39 11.05.2015 21:23

@Jusko:
Może to trochę złe miejsce na to , ale cóż zaryzykuje , przyszykowałem ten list , ale nie wiem czy w dobrą stronę idę . Sam pisałeś , że masz doświadczenie z tego więc , chcę ciebie zapytać co o tej treści sądzisz .
https://www.dropbox.com/s/if1an8obfa04v5a/list.txt?dl=0

Jusko   12 #40 11.05.2015 22:35

@smieszek07 #39: W moim profilu znajdziesz kontakt - odezwij się, coś się da zrobić ;-)

Autor edytował komentarz.