Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Szukasz pracy, niekoniecznie w IT – parę wskazówek o CV i rozmowach kwalifikacyjnych

Wstęp

Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, w życiu każdego przychodzi chwila, gdy po zakończonej edukacji lub w trakcie jej trwania – zwyczajnie należy pójść do pracy. Życie jest bowiem brutalne i rachunki same się nie opłacą, powietrze nas nie wykarmi, a hobby czy inne przyjemności również wymagają zazwyczaj jakiegoś wkładu pieniężnego.

Ostatnimi czasy na tutejszym forum bądź na blogu pojawiały się wpisy dotyczące wskazówek w napisaniu CV bądź relacje z podjęcia pierwszej pracy. Nim jednak to nastąpi – należy napisać trzymające się ram CV oraz przejść etap rozmowy kwalifikacyjnej, a tak naprawdę im dalej w las tym bardziej okazuje się, że oba etapy mogą być pewnym wyższym rodzajem sztuki przetrwania.

Idąc tym tropem, postanowiłem opublikować parę wskazówek dotyczących znalezienia pracy, bazując na własnych przejściach. Nie chciałbym skupiać się w owej publikacji na zdobywaniu doświadczenia zawodowego jako takiego, lecz na samym etapie poszukiwania pracy i być może jak podbić swoje szanse choćby trochę.

W życiu odbyłem bądź co bądź naprawdę sporą ilość rozmów kwalifikacyjnych i w zasadzie nadal od czasu do czasu się na nie udaję nawet nie poszukując nowej pracy – stąd rzec mogę, iż umiejętność szybkiego znalezienia pracy w krytycznych sytuacjach jest bezcenna, a każda rozmowa kwalifikacyjna czegoś uczy, przy czym doskonalenie własnego CV jest w zasadzie procesem nieskończonym, gdyż zawsze znajdzie się coś, co można poprawić jeśli nie w kwestii samej zawartości to wyglądu całości.

Rozmów kwalifikacyjnych odbyłem w zasadzie tyle, iż parokrotnie zastanawiałem się nad publikacją e-booka poświęconego poszukiwaniu pracy. Dodatkowo zaprzęgając do tego internet, śmiało można podzielić się wrażeniami z rozmowy w sieci, dzięki czemu użytkownicy mogą wymieniać się informacjami i na tej podstawie w ogóle określić, czy warto wybrać się do danej firmy na spotkanie. Aktualnie jeśli tylko ktoś pyta się mnie o pomoc w zakresie rozmów kwalifikacyjnych, chętnie służę mu odpowiedzią z doświadczenia, gdyż te wydaje mi się, iż zdobyłem w tej materii całkiem spore. Czasy, gdy nasi rodzice oraz dziadkowie łapali jedną pracę i pracowali w ten sposób do emerytury - dawno minęły. Dziś czasy są szorstkie i umiejętność sprawnej zmiany pracy jest niestety wymagana, a poza tym – każda praca uczy czegoś nowego, więc zamykając się na amen w jednej pracy, możemy tak naprawdę potencjalnie ograniczać sobie progres zawodowy jeśli chodzi o nowe doświadczenia i umiejętności. Jeśli umiemy rzeczy tylko z zakresu A, możemy mieć problem znajdując pracę w zakresie B, a parokrotnie widziałem już problemy z adaptacją osób do nowej pracy, które przez wiele lat robiły to samo w jednej firmie.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż muszę zmieścić się tym samym w pewnych ramach tekstu aby wpis nie był zbyt długi, bo naprawdę jest o czym pisać, a chcę uniknąć efektu TL;DR. Z tego powodu pewne aspekty mogą być zwyczajnie pominięte lub bardzo ogólne i mam tego świadomość. Opisane są tu moje doświadczenia, jednak jak każdy mogę się mylić – doświadczenie jednak mówi mi, że nawet profesjonalne agencje pomagające w rekrutacjach mają spore niezgodności między sobą w udzielanych poradach, zatem nie ma rozwiązania idealnego. Ilu ludzi, tyle pomysłów.

Nim jednak zacznę, chciałbym przypomnieć o tajemnicy poliszynela – uważajmy na to, co piszemy w sieci bądź mediach społecznościowych. Rekruter bądź pracodawca z pewnością zechce prześwietlić nas przy pomocy Googla czy Facebooka (sprawdźcie swoje ustawienia wyświetlania dla osób spoza znajomych). Dlatego trzeba mieć na uwadze co się pisze i w internecie całkowicie pisać pod anonimowym nickiem, a jeśli wyrabiamy sobie wizerunek pod własnymi danymi, trzeba miarkować słowa. Z tego powodu w tym wpisie chciałbym powiedzieć więcej o pracodawcach chociażby, jednak nie mogę, gdyż mając moje CV przed nosem czy wchodząc na prywatne www, albo zwyczajnie kojarząc nicka i fakty między portalami gdzie się poruszam – można dotrzeć do moich danych osobowych, gdyż zazwyczaj pisuję komentarze w portalach pod własnym imieniem i nazwiskiem. Zatem jeśli powie się za dużo w internecie – może to działać niekorzystnie na nasz wizerunek, a internet nie zapomina niestety... Warto o tym pamiętać.

Rozwinięcie

1. CV:

  • najważniejsze to nie przesadzać z umiejętnościami. Po co pisać dobrą znajomość Office, kiedy nie umie się stworzyć korespondencji seryjnej albo raportu z wykresem w Excelu? Mówienie o dobrym języku angielskim może mieć też test - np. rozmowa kwalifikacyjna po angielsku. Nie ma sensu podnosić sobie sztucznie kwalifikacji, bo to wyjdzie – jak nie na rozmowie to w pracy, a wtedy najemy się nieco wstydu a pracodawca dokona raz jeszcze weryfikacji przydatności naszej osoby...
  • pamiętaj o interliniach i wyrównaniach. Spójny tekst to podstawa. Przy okazji w miarę swojego wzroku i słownika edytora tekstu - pozbawiony ortografów. Czasem nie da się ich uniknąć, są nawet w tym tekście, każdy to rozumie - ale postarajmy się je ograniczyć
  • Twoje zdjęcie musi być schludne, jednak czasem można pozwolić sobie na odrobinę większą kreatywność niż „suche” zdjęcie uczelniane, które podawaliście do dokumentów. Wiele osób takie zdjęcie w CV umieszcza, zatem każde delikatne oraz pozytywne odstępstwo od tej niepisanej normy na pewno zostanie wychwycone przez osobę rekrutującą, bo to już jeden czynnik, jaki odróżnia Twoje CV od wielu innych
  • pracodawcy często podają swoje wersje klauzul zezwalających na przetwarzanie. Niestety jest tutaj spora samowolka i prawdę mówiąc w pewnym momencie miałem parę wersji CV, każda z inną klauzulą przetwarzania danych, gdyż co firma to inaczej przeredagowana klauzula. Było to męczące i przy masowym wysyłaniu CV można się zagubić. Zdecydowałem się mieć tylko jedną wersję CV ze zgodą na przetwarzanie danych opierając się na ustawie z dn. 29.08.97 r. o Ochronie danych Osobowych Dz. Ust. nr 133 poz. 883
  • pamiętaj o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych w procesie rekrutacji. Dopisz odpowiednią sentencję na końcu CV i listu motywacyjnego (on też uczestniczy w rekrutacji). W przeciwnym razie dokumenty nie będą przetwarzane, czyli z rekrutacji nici. Oczywistość? Jasne, jednak zadziwiająco wielu ludzi nie dopisuje wyrażenia zgody na przetwarzanie...
  • pozwól sobie na małe urozmaicenie CV. Logicznym jest, iż przez ręce i oczy rekrutera przechodzi zastraszająca ilość CV. Tak naprawdę CV nie są czytane – są wzrokowo skanowane i tak ocenia się przydatność kandydata. Klasyczne CV z czystym tekstem po prostu jest...zbyt klasyczne, zbyt typowe, nie wyróżnia się. Niektórzy tworząc CV zamiast tekstu oceniają swoje umiejętności na wykresach, robią je na kreatywność w postaci wycinanek itd. Jest to oczywiście dobre i takie CV rzeczywiście się wyróżnia, jednak nie można tu przesadzić. Tak naprawdę sztuka jest trudna i prosta zarazem – ma być inaczej, jednak nie można przesadzić – kostka dobrej czekolady smakuje wyśmienicie, ale parę tabliczek pod rząd jest już przeładowaniem słodkości
  • w miejscach gdzie zaczynasz sekcje (typu doświadczenie zawodowe, umiejętności itd), wstawiaj czaro-białe, półprzezroczyste grafiki. Odpowiednio dobrane do danej sekcji (np. pucharu czy medalu przy sekcji osiągnięć) sprawiają, iż CV wydaje się pełniejsze, żywsze, ma coś więcej niż zwykła biała kartka ze szpaltą tekstu. Osobiście mam w ten sposób urozmaicone CV, zdjęcia są czarno-białe i półprzezroczyste, bardzo fajnie wtapiają się w tło i ożywiają całość. W momencie, w którym ożywiłem swoje CV, od razu zauważyłem wzrost ilości telefonów z zaproszeniem na rozmowę - poważnie...
  • jeśli nie chcemy wstawiać żadnych grafik do CV - można w programie, w którym tworzymy życiorys wstawić delikatny efekt szumu na kartce. Oczywiście bez przesady z szumem. Nadaje to pewnej wizualnej szorstkości i już wizualnie odbiera się to inaczej niż tradycyjna, zwykła i gładka strona. Popatrzcie zresztą na tło bloga jakie dobrało Dobreprogramy - ono również nie jest gładkie, lecz ziarniste
  • można delikatnie zaokrąglić rogi naszego zdjęcia. Dzięki temu nie posiada kanciastych rogów i uwierzcie mi, że zdjęcie od razu wygląda inaczej
  • do punktowania listy użyjmy bulletów, co wygląda ładnie i odmiennie niż zlewające się myślniki. Wskazówkę tę wyniosłem z pewnej agencji reklamowej i przyznam, że mieli rację. Co prawda myślniki jako forma punktowania listy jest zgodna z zasadami naszego języka, jednak bullet wygląda po prostu ładniej i lepiej
  • życiorysy u rekrutera drukowane są hurtem, zatem można założyć iż w trosce o wydłużenie eksploatacji tuszu firmowego - drukowane są w skalach szarości aby go zaoszczędzić. Można mieć zatem zdjęcie w takich barwach od razu w CV. Dobre zdjęcie często na tym zyskuje, a skoro CV drukowane jest i tak czarno-białe przez pracodawcę, to tak czy siak będziemy dla niego „szarzy” :-)
  • starajmy się wstawić w miarę aktualne zdjęcie do CV - unikniemy zaskoczenia osoby rekrutującej, spowodowanego różnicą między nami obecnie, a nami ze zdjęcia
  • wysyłajcie CV hurtowo. Zauważyłem po wpisach na forum czy blogu, iż niektórzy wysłali CV w parę miejsc i czekali na odpowiedź, której czasami nigdy nie było. Błąd – wysyłajcie CV hurtowo, znajdźcie jakiś serwis pracy i filtrujcie wyniki pod swoje kryteria, zapiszcie się w owych serwisach do newsletterów ogłoszeń, abyście każdego dnia mieli nowości z interesującego zakresu na skrzynce, nie czekajcie specjalnie na odzew. Wiadomo, że na XY waszych aplikacji odpowie tylko parę firm, zatem nie ma co się ograniczać. Warto też wejść w Google, poszukać ciekawych firm oraz wysłać tam dokumenty aplikacyjne niezależnie czy szukali pracowników, czy nie. W ten sposób też można znaleźć pracę – nie zawsze taką metodą odpowie dużo firm, jednak możemy mile się zaskoczyć
  • musicie wiedzieć, jakiej pracy tak naprawdę szukacie. Szkoda czasu aby wysyłać życiorys gdzieś, gdzie tak naprawdę wiecie, że nie chcecie pracować, albo że i tak zwolnicie się po tygodniu, bo nie lubicie danego typu pracy (dla jednych to magazyny, dla drugich call center itd). Szkoda czasu na wysłanie w takie miejsca, szkoda czasu na taką rozmowę bo sami wiecie już na starcie, że nie chcecie tam pracować. Co innego, gdy sytuacja zmusza do takiej pracy, jednak to nieco inna historia
  • zależnie od źródła mówią one, aby CV trzymać w ryzach 2 stron (+ 1 strona na list motywacyjny). Czasem jest to problematyczne, gdyż sam w pewnym momencie musiałem skrócić CV z trzech stron do dwóch i rodzi się wtedy dylemat co usunąć nie zaniżając siebie w CV. Niemniej warto się skondensować i stworzyć CV nieco uniwersalne – aplikując bowiem do pracy fizycznej, to CV "doktora fizyki z habilitacją" nie będzie miało sporego wzięcia, bo pracodawca weźmie raczej Pana Mietka spod sklepu (z różnych przyczyn, od obeznania z robotą po płacę). Zależnie gdzie aplikujemy, warto dostosować CV pod profil firmy, jednak wiem sam po sobie, iż miałem parę wersji CV i nie było to wygodne (pod pracę fizyczną oraz umysłową i z różnymi klauzulami). Mając CV w miarę uniwersalne - wystarczy zmienić szybko parę linijek i jest CV pod konkretny typ pracy

2. List motywacyjny

Tutaj krótko:

  • wielu uważa, że List Motywacyjny to takie słodkie pitu pitu, które z obowiązku doczepiane jest do CV. Coś w tym jest, jednak nadal jest częścią życiorysu i warto o niego również zadbać
  • Należy napisać krótko dlaczego my, nasze mocne cechy i co firma zyska na Twojej osobie. Przykładowo mamy spore doświadczenie w danej materii poparte sukcesami, realizujemy założony cel do końca a firma zyska pracownika silnie czującego się w branży, co przełoży się na lepszą rozpoznawalność marki i zmotywowaniu pozostałych pracowników do jeszcze większej efektywności. Parę zdań, ale mocnych i chwytliwych. Po prostu każdy z HR powie, że LM to najbardziej przewidywalna i oklepana część. Sprawmy aby było nieco inaczej, choćby troszeczkę
  • List Motywacyjny ma zachęcać, zatem możemy poeksperymentować z jego formą. Ma on zmotywować do wyboru nas jako potencjalnego pracownika, zatem podobnie jak z CV, można nadać mu inną formę. Przykładowo szukamy pracy w informatyce, zatem czemu nie zrobić listu, na którym jest przykładowo grafika monitora, a na monitorze treść listu motywacyjnego? Rozumiecie – trochę kreatywności się tu przyda :-) Osobiście tego typu odmienną konwencję przyjąłem we własnym LM i parokrotnie zdarzało mi się słyszeć od rekruterów, iż List przyciągnął szczególnie ich uwagę. Warto nad tym pomyśleć

3. Rozmowa Kwalifikacyjna

Hmm...trochę już tekstu napisałem – mam nadzieję, iż nie jest go jeszcze za dużo, ponieważ to mój ulubiony etap, gdzie mógłbym napisać sporo. Można zaliczyć tu niekorzystne gafy, ale dla równowagi powiem też, iż pracodawcy tak samo popełniają masę faux pas przy okazji rozmów. Warto tu pamiętać o ważnej zasadzie: "nie będziesz miał drugiej szansy na zrobienie pierwszego, dobrego wrażenia".

  • nie spóźniamy się. Wyrobiłem sobie nawyk, aby przyjść 5 minut przed czasem. Nie jest to ani za wcześnie, ani za późno. Przy okazji pokazaliśmy, że potrafimy być w porę. Czasem zdarzy się korek, zepsute auto w trasie czy autobus - siła rzeczy. Dlatego zawsze dobieram czas tak, aby być pod miejscem rekrutacji ok. 30 minut przed rozmową, taka rezerwa czasowa gdyby coś w trasie poszło nie tak, a przez pozostały czas do rozmowy można pozwiedzać okolicę
  • nie zawsze garnitur jest wymagany na rozmowę. U osób młodszych zauważam, iż chadzają oni obowiązkowo w garniaku na rozmowy, bo trzeba być oficjalnym. Niekoniecznie – owszem, gdybym miał pokazać się na rozmowie do pracy jako np. przedstawiciel finansowy, to pewnie przyszedłbym w garniturze bo zazwyczaj w tym stroju pracują i jest to część ich dress codu. Niemniej osobiście chadzam w dość ładnych ubraniach sprawiających iż wyglądam porządnie, schludnie i ładnie na rozmowie – tyle wystarczy. Nazwałem to sobie stylem kościelnym – czyli nie w garniturze, ale i tak szykownie. Dorzuciłbym tu też czyste buty
  • rozmowa kwalifikacyjna to jak sama nazwa wskazuje - rozmowa. Jest to oczywiście część obycia z tematem, kwestia tremy itd, ale rozmowa to też dyskusja, zatem rozmawiajmy z pracodawcą i sami ciągnijmy trochę rozmowę. Osobiście rozmawiam z pracodawcą, podaję swoje argumenty. Nie siedźmy cicho i tylko odpowiadajmy na pytania – rozmawiajmy. Pracodawca bardziej nas wtedy zapamięta niż takiego milczka odzywającego się wyłącznie wtedy, kiedy trzeba odpowiedzieć na pytanie
  • jeśli mamy tremę, to przed wyjściem na rozmowę stańmy przed lustrem i powiedzmy sami do siebie parokrotnie coś, co nas motywuje. Pamiętacie słynne „Jesteś zwycięzcą!”? Zatem możecie się śmiać, ale przed trudną rozmową stawałem przed lustrem i mówiłem parokrotnie do siebie, że jestem zwycięzcą i dostanę tę pracę. Szczerze? Dziwnym trafem zawsze dostawałem po czymś takim pracę w firmie, do której szedłem na rozmowę. Oczekując też na spotkanie i będąc pewnym doświadczenia na stanowisku na które aplikowałem, mówiłem sobie w myślach również, że to ja rozdaję tu karty bo wiem co umiem, zatem dostanę tę pracę bo wiem co mam w głowie i jak to wykorzystać. Proste triki, ale na mnie działające - może warto spróbować?
  • trudne pytania w stylu ile chciałoby się zarabiać, dlaczego akurat do danej firmy aplikowaliśmy, co wniesiemy do firmy itd. Tak naprawdę większość z Was wie dlaczego pracuje, i nie zawsze odpowiedzią jest „dla spełnienia zawodowego”, czyż nie? No ale właśnie, ile chciałbym zarabiać... Na pewno nie zarobi się tyle, ile powinno, to wiadomo :-) Niemniej znam stawki w danym fachu, znam teren, wiem jakich zarobków się spodziewać, zatem podajemy naszą kwotę - nie za niską, ale też nie z kosmosu, sami musimy wyczuć kondycję firmy. Podawanie niskich stawek czy uciekanie od odpowiedzi zostanie zauważone, a spotkać się to może po prostu z płacą niezadowalającą (w końcu nie negocjowaliśmy). Dlaczego chcę tutaj pracować? Praca pozwoli mi jeszcze bardziej udoskonalić swoje umiejętności, które będą użyteczne dla firmy i podniosą standardy. Pytania te są podchwytliwe, czasem myślimy jedno ale słodzimy drugim, jednak nie należy dać się na nich zagiąć. Rzekłbym, że są one celowe, ponieważ pracodawca wie doskonale na jakie stanowisko zatrudnia, a więc wie jakie sam daje płace i dlaczego dane stanowisko w firmie jest potrzebne. Rozmowa to małe przedstawienie, zatem trzeba się nauczyć w nim odnajdywać
  • przygotujmy się, szczególnie w firmach IT lecz nie tylko, iż rozmowa będzie czymś więcej. Zdarza się, że zamiast suchej rozmowy, magluje się kandydata testami. Bądźmy na to przygotowani, aby nie dać się stresowi. Niejednokrotnie przychodziło mi składać różne skomplikowane układanki 3D z wielu elementów (np. kule) czy rozwiązywać testy dotyczące znajomości działania biznesu oraz odpowiedzialności działów i współpracy między nimi. Chodzi o to, byście nie byli zaskoczeni. Testy takie to domena firm IT, jednak i handlowcy mogą być takiemu poddani
  • mówi się, aby nie uciekać wzrokiem od pracodawcy. Jest w tym trochę racji - jeśli będziemy świdrować go wzrokiem, będzie to wyglądać nieco...niepokojąco. Jeśli nie chcemy spoglądać pracodawcy prosto w oczy, poleca się kierować wzrok pomiędzy oczy i podnieść go nieco powyżej (metoda na tzw. trójkąt). Wygląda to wtedy tak, jakbyśmy patrzyli w oczy, choć tak naprawdę patrzymy troszkę wyżej

Zakończenie

Cóż, chyba tekst jest już nieco długi, zatem pora kończyć. Pominąłem tu sporo kwestii, niektóre skróciłem do minimum, jednak wszystko to celowo w trosce o miejsce – blog to blog, czyli miejsce skondensowanych wpisów, które nie mogą być zbyt długie, a jeśli są to wielu odpada przed końcem.

Mam nadzieję, że jakakolwiek wskazówka Wam się do czegoś przyda. Nie są one niczym odkrywczym, ale czasem bywają pomocne. Być może jeśli chcielibyście, zsumowałbym kolejne niuanse i opublikował z czasem drugą część.

Zwyczajnie określiłbym, że etap poszukiwania pracy jest trudniejszy niż sama praca, gdyż musimy wyprzedzić tu wiele innych osób, które również wybierają się na dane stanowisko, w konkretnej firmie. Niemniej istnieją jak widać proste triki, które pomagają podbić notowania kandydata.

Suplement poza wpisem głównym - o gafach pracodawców podczas rekrutacji

Na zakończenie wstawię link do filmiku, który nagrałem już jakiś czas temu. Nie znam się za bardzo na montażu wideo, słowa gubią czasem "ą" i jest nieco sztywno, a sam filmik trwa około 40 minut, jednak na bazie doświadczeń własnych zgromadziłem przemyślenia dotyczące tego, gdzie pracodawca popełnia właśnie błędy związane z rekrutacją. Tak – pracodawcy również święci nie są, ale pozwala nam to też wyciągnąć jakieś wnioski dotyczące tego, gdzie przyszłoby nam potencjalnie pracować. W sumie miał być to wstęp do szerszej serii podcastów – być może coś jeszcze z tego wyniknie. Jeśli przymkniecie uszy na łamaną momentami polszczyznę, da się słuchać - niektóre rzeczy słyszy się u siebie dopiero po przesłuchaniu takich nagrań. Jestem ich świadom, także nie musicie mi ich wytykać w komentarzach, jeśli mielibyście taką ochotę :-)

Spis mojego blogowania: klik

grafiki: infopraca, infopraca, lerablog, studyinuk 

porady inne

Komentarze

0 nowych
wobes   4 #1 28.09.2014 20:38

W wielu firmach, zwłaszcza tych mniejszych, stosowana jest metoda: kierownictwo pyta się pracowników: macie kogoś znającego się dobrze na tym i na tym, kogo możecie polecić? W takich firmach nadesłane CV w zasadzie od razu lądują w niszczarce. Większość moich kolegów z czasów studiów, którzy założyli po studiach firmy, preferuje tylko taki sposób zdobywania pracowników. Dopiero, gdy nikt nie ma nikogo do zaproponowania, dają ogłoszenia, że szukają pracowników.

Autor edytował komentarz.
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #2 28.09.2014 20:43

Bardzo fajny wpis. Niby to wszystko jest jasne, ale warto sobie o pewnych rzeczach przypomnieć. Dobra robota.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #3 28.09.2014 21:32

Dobry wpis. A dla mnie chyba na czasie, bo u mnie w szpitalu szykują się duże zmiany i być może trzeba będzie rozejrzeć się za czymś nowym.
Dzięki,

wobes   4 #4 28.09.2014 21:40

@Shaki81: Musisz tam zostać, bo Twoja seria szpitalnych wpisów jest akurat jedną z ciekawszych.

Over   9 #5 28.09.2014 22:22

@wobes: To standard bo wiadomo że jak ktoś przychodzi z polecenia to osoba polecająca nie może najeść się wstydu za tą osobę więc z góry musi wiedzieć że kandydat się sprawdzi...

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #6 28.09.2014 22:59

@wobes: Wprost przeciwnie, niech idzie tam gdzie mu lepiej. Seria serią, Shaki nie umiera, nie będzie o szpitalu będzie o innych rzeczach. Lepiej żeby się czuł lepiej.

  #7 29.09.2014 00:54

Omg który pracodawca patrzy na zaokrąglone rogi zdjęcia? Wpis bzdurny i wprowadza w błąd.

Jusko   13 #8 29.09.2014 01:48

@wobes #1: To prawda, sam znam przypadki firm gdzieś tam z otoczenia, które nie rekrutują normalnymi metodami, tylko zawsze przyszedł ktoś z ulicy bądź został polecony i tym sposobem pozyskiwali pracownika. Dlatego właśnie nie zawsze należy liczyć na cud i ogłoszenie pracy, lecz wybrać sobie firmy z otoczenia i aplikować tam czy kogoś szukają bądź nie. Niejednokrotnie zdarzało się, iż ktoś odezwał się do mnie w ten sposób co prawda po czasie, ale jednak. Panuje też czasami opinia, że firmy uważające się bardzo dobre nie rekrutują ludzi z ulicy, tylko wyłącznie przez polecenia.

@DjLeo #2: Dziękuję :-)

@Shaki81 #3: Mam nadzieję, że zmieni się tyle, że dostaniesz podwyżkę, gdyż seria szpitalna niejednokrotnie zaskakuje, z czym przychodzi się mierzyć :-)

@Over #5: Dlatego właśnie jest to troszkę śliska forma. Osobiście tylko raz kogoś poleciłem, a tak kiedy wiem o jakieś rekrutacji, to podrzucam tylko anonimowy cynk temu znajomemu czy owemu, że może warto posłać CV.

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #9 29.09.2014 01:53

@Anonim (niezalogowany) #7: Wiesz, tak naprawdę można ciągnąć ten temat dalej, że czasem pracodawca nie zna nawet Twojego CV do momentu, aż nie prowadzi z Tobą rozmowy kwalifikacyjnej. Rektuter i tak nie czyta od deski do deski CV, nie ma na to czasu - on patrzy szybko na wygląd i zakres informacji. Wygląd przyciągnie najszybciej niestety, a takich tradycyjnych CV bez wyrazu to dziennie w dużej firmie może napłynąć śmiało i setka+, zatem priorytet dostaną te zapadające w pamięć. Chyba tylko bardzo małe firmy mają czas czytać każde przychodzące CV, bo nie mają czasu na setki rozmów i chcą dobrze wyselekcjonować kandydatów. Niestety, ale tak to wygląda od kulis - Ty chcesz na szybko pracę z prozaicznych powodów, a HR ma swoje zabawki więc i tak przetasuje sprawę po swojemu.

Poza tym, zależy gdzie mierzysz. Do pracy fizycznej lepiej dać proste CV gdzie nie przechwalasz się wiedzą - nie ma tutaj miejsca na jakąkolwiek filozofię oraz raczej nie jest wskazana. Jeśli celujesz jednak wyżej, to niestety musisz z CV'ką bardziej się postarać - może być to dla niektórych śmieszne i nieżyciowe jak dla Ciebie, ale niestety tak często bywa. W tym chodzi również o względy estetyczne - to czy zdjęcie jest prostokątne, czy ma choćby minimalnie zaokrąglone rogi Twojej fotki dla samej estetyki - jest widoczne, a CV przestaje być "wyciosane", więc oko przyjemniej je przyjmuje.

Dodatkowo, jeśli celujesz na kreatywne stanowiska gdzie trzeba wykazać się pomysłowością, to CV musi się wyróżniać. Chcesz wiedzieć jak wyglądają kreatywne CV? Nie, zaokrąglone rogi to nic. Zajrzyj tutaj: http://i2.wp.com/theultralinx.com/wp-content/uploads/2014/02/20-creative-cv-resu...

Prosty przykład - chcąc zostać np. grafikiem to jak myślisz, wygra CV z linku powyżej, czy klasycznie wyciosane, z czarnym tekstem w formie wypunkowanej listy bez wyrazu? O to chodzi właśnie w całej zabawie.

Ba - nowoczesności nie koniec, coraz częściej wideo CV zaczyna być atrakcyjną formą aplikacji (założenie tej idei: pracodawca oszczędza czas, bo decyduje się po zobaczeniu 30 sekundowego klipu z auto prezentacją, czy chce w ogóle zaprosić daną osobę, ponieważ widzi ją w akcji, a nie na kartce z tekstem). Przebij to :-)

Rekrutacja to czasem szopka do odegrania - im wyżej tym większa ;-)

Autor edytował komentarz.
mikolaj_s   14 #10 29.09.2014 07:46

@wobes: Długo musiałbym się zastanawiać, żeby upewnić się, że mogę kogoś polecić.

@Jusko Najlepiej być pasjonatem w swojej dziedzine i łaskawie pozwolić się zatrudnić jakieś firmie. :-)

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #11 29.09.2014 08:36

O ile dobrze zrozumiałem intencje autora to opisał co należy robić aby wiecznie pracy szukać ;)

Jusko   13 #12 29.09.2014 12:57

@januszek #11: Nie do końca, ale nie ma też co czarować rzeczywistości - czasem z różnych powodów trzeba zmienić pracę, a niektórzy i do 2-3 razy w roku ;-) Szczególnie młodzi ludzie w tym przodują i nie ma co się dziwić - znaleźć pracę nie jest trudno, ale znaleźć dobrą pracę to już sztuka.

Przykłady z życia:

- mój Poznań jest miastem typowo studenckim, gdzie rynek pracy jest silnie ukierunkowany na taniego studenta z minimalną krajową. Nie jesteś studentem i chcesz coś normalnego? No to poziom się podnosi, a prawda jest taka, że na parę firm krzaków tylko ograniczona ilość jest przyszłościowa. Niejednokrotnie nosiłem się z zamiarem wylistowania "lewych" firm, bo jest tego zatrzęsienie - niestety nie mam obrony na konsekwencje prawne, bo niejednemu krzakowi by się to nie spodobało

- młody człowiek aby coś w życiu osiągnąć musi wiecznie szukać coraz wyższych pensji. Z okolic powyżej minimalnej krajowej to niestety, ale do końca życia niczego się nie osiągnie, zatem zjawisko szukania pracy z coraz wyższą pensją jest jakby wpisane w pierwsze lata aktywności zawodowej. Z czasem pojawi się przecież partner życiowy, kwestie własnego lokum, rodzina. Bez aktywnego poszukiwania czegoś lepszego - no nie da rady. Rozmawiałem kiedyś z jedną osobą HR w Poznaniu - podobno średnia wartościowego pracownika w dobrej firmie wynosi 2 lata (potem wie już na tyle, że zazwyczaj zakłada własną działalność lub szuka dalej o stopień wyżej)

- Ci, którzy są troszkę odważniejsi i mają parcie, to zakładają własne działalności. Wtedy kończy się problem szukania pracy :-) Oczywiście działalność to róża, która ma kolce (i to sporo), ale z głową prowadzona pozwala wyrwać się z tego wariactwa pracodawców :-) Przy okazji wciągając się w wariactwo naszej biurokracji ;-)

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #13 29.09.2014 13:03

Może trzeba z innymi studentkami i studentami spółdzielnię pracy otworzyć? Zamiast grać w tą grę pt: "piszemy profesjonalne CV", których i tak chyba już nikt dokładnie nie czyta... ;)

Jusko   13 #14 29.09.2014 13:06

@januszek #13: Nie - nie jestem studentem, zatem nie mam powodu, aby otwierać z nimi spółdzielnię :-)

Poza tym - sam parokrotnie byłem osobą od selekcjonowania nadsyłanych CV i przesłuchiwania kandydatów i wiem, że gdyby selekcjonować CV tylko kryteriami wizualnymi, to wielu po prostu musi odpaść na starcie. CV nie jest dokładnie czytane, ale musi sprawić, żeby rekruter zechciał coś z nim zrobić, a nie odłożyć na stos odrzuconych ;-) Jeśli już przyciągnie uwagę, no to reszta zależy od kwalifikacji. A czytanie CV raczej założyłbym, że im bardziej odpowiedzialne stanowisko tym bardziej przeczytane - wiadomo, że do McDonalds nikt raczej ich nie czyta, ale na odpowiedzialne stanowisko bankowe jak najbardziej.

Samo ładne CV pracy nie da - zgodzę się, ale w morzu klonów zwiększy szansę na wyłowienie. Jak to mówią - sama ładna miska jeść nie da, coś też umieć trzeba ;-)

Autor edytował komentarz.
  #15 29.09.2014 14:18

Odnośnie własnego doświadczenia mogę powiedzieć że CV powinno zawierać się na jednej stronie, pracodawcy zwykle nie chcą już czytać kolejnej strony. To jest właśnie pierwsza rzecz do nauki w biznesie, nikt nie lubi jak jest owijanie w bawełnę...
I najważniejszą rzeczą to jeżeli nie mamy doświadczenia w danej branży to nie oczekujmy "wysokiego" wynagrodzenia. Bardzo często bywało i bywa że pracodawca zatrudni na 3 m-c aby sprawdzić pracownika czy się nada, czy nie. Ale zwykle osoby po studniach mają zbyt wysokie żądania w stosunku do pracodawców a potem jest jak jest.
Także piszę to z własnego doświadczenia bo kiedyś szukałem pracy a dziś sam jestem pracodawcą.

  #16 29.09.2014 14:20

@Anonim (niezalogowany): #7 to smutna prawda... są też takie CV które nie posiadają zdjęcia... te u mnie od razu lecą do niszczarki.

  #17 29.09.2014 14:29

@Jusko: naprawde czasami to nie wiem czy piszesz to z własnego doświadczenia czy lubisz pisać bzdury ... Bo właśnie te bzdury jak czytam utwierdzają mnie że szukanie pracy u ciebie jest ciężkim kawałkiem chleba. Wcale nie potrzeba mieć "kreatywnego" CV ze zdjęciem z zaokrąglonymi rogami żeby otrzymać pracę... Właśnie szopki to odstawiają ludzie z takimi CV, ile to się sam osłuchałem tych bzdur... Facebook i inne "nowoczesne media" ogłupiają ich do reszty ... a potem tylko wszędzie publikują jak to ciężko im i że nie ma dla nich pracy ...

  #18 29.09.2014 14:35

Ja dwa razy chodziłem po rozmowach kwalifikacyjnych do IT - jesteś dobry to Cię biorą, tutaj nie liczą się kontakty a umiejętności.

Rekrutowałem też pracowników do swojej firmy, jak chcesz aplikować to spełniaj co najmniej 1/3 wymagań. Nie bój się pytać, pokaż że umiesz myśleć resztę zweryfikuje rekruter.
Mi najwięcej o rekrutowanej osobie mówiły pytania z życia, pomysły na rozwiązanie realnego problemu.

Jusko   13 #19 29.09.2014 15:04

@tizzy (niezalogowany) #17: Ano pewnie, że nie trzeba mieć "kreatywnego" CV, żeby otrzymać pracę :-) Kwestia tego, gdzie się aplikuje. Osobiście nie wysłałbym CV jak ozdoby świąteczne tam, gdzie nie jest to wymagane, bo to bez sensu. Ba - nie jestem zwolennikiem bardzo kreatywnego CV, gdyż dla mnie to przerost formy na treścią. Ale za to schludnie zrobione CV z przyjemnym detalem - jak najbardziej.

Na pracę też nie narzekam ;-) Choć przyznam też, że dość intensywnie zajmuję się okolicami marketingu produktów IT i wszystkimi kwestiami jakie dzieją się, nim całość trafi do programisty (mam też oczywiście sprawy bardziej przyziemne typu dokumentacje projektu itd). Także tu trzeba ruszyć czasem mózgownicę w trochę abstrakcyjny sposób, stąd mam inny sposób patrzenia niż np. ktoś kto szuka pracy przy grzebaniu w sprzęcie bądź programowaniu maszyn, bo tu liczą się inne cechy. Facebook nie ma tu nic do rzeczy gdyż uważam, że Facebook jak każda moda - dziś jest, a jutro podziela los MySpace, więc osobiście nie rusza mnie social media.

Gdybym był pracodawcą co zatrudnia na magazynach, to kreatywne CV nie jest tu dobre. Gdybym zatrudniał na stanowiska powiązane z pomysłowością, no to sytuacja wygląda nieco inaczej. Nikt przecież nie będzie się rzucał z CV jak w komentarzu #9 do pracy, która nie celuje w takie aspekty. Proste, prawda? :-)

Co do samego faktu ilości pracy w naszym kraju i biadolenia na nią - uważam, że praca jako taka jest i co parę dni można iść nawet do innej (mówię ogólnie - od stanowisk pucybuta po prezesów). Raczej pytanie jest inne - jak daleko można ujechać na zazwyczaj oferowanych stawkach. Bo generalnie pracy nie brakuje, ale z tymi kwotami to się człowiek niczego przez całe życie nie dorobi. Myślę, że to jest źródło narzekań.

Autor edytował komentarz.
bystryy   10 #20 29.09.2014 15:16

@tizzy (niezalogowany): "są też takie CV które nie posiadają zdjęcia... te u mnie od razu lecą do niszczarki."

Modelki zatrudniasz?

Jusko   13 #21 29.09.2014 15:20

@zielart (niezalogowany) #18: Amen :-)

Autor edytował komentarz.
  #22 29.09.2014 19:20

Przychodzi do szefa asystentka i pokazuje ogromną teczkę C.V. kandydatów do pracy. Mówi:
– Zrobiłam wstępną selekcję, ale jest ich nadal bardzo dużo. Szef bierze do ręki dokumenty, odmierza połowę i wyrzuca je do kosza. Zaskoczona asystentka pyta:
– Co pan robi, przecież oni wszyscy spełniają pana wymagania?
Ten odpowiada:
– Zgadza się, ale my nie potrzebujemy pechowców.

L. S.   6 #23 29.09.2014 22:43

Ciekawy wpis. Niedługo mnie czeka właśnie akcja zmiany pracy z możliwym przebranżowieniem, po 9ciu latach w jednej firmie. Warto sobie przypomnieć takie podstawy.

L. S.   6 #24 29.09.2014 22:45

@tizzy (niezalogowany): Dokładnie. Przesada w stronę ozdobników też jest niepotrzebna.

command-dos   18 #25 30.09.2014 11:32

Firma telekomunikacyjna, stos przeglądanych podań o pracę. Wchodzi prezes:
- i co? wyselekcjonowaliście już?
- jeszcze nie, tyle tego jest...
Prezes popatrzył na kupkę podań, wziął z niej połowę i wrzucił do kosza, mówiąc:
- pośpieszcie się, nie ma czasu!
- panie prezesie, tam mogli być jacyś wartościowi ludzie!
- pechowców nie przyjmujemy... ;)

aaaa, @dendrytus2 - uprzedziłeś mnie, a nie czytałem wcześniej komentarzy :)

Autor edytował komentarz.
revcorey   7 #26 01.10.2014 20:19

Właśnie mnie to zawsze rozwalało jak wielu młodych(ja też jestem młody) przychodziło na rozmowy jak na kolokwium, pod garniturem. To jest błąd! W automatyce(mówimy o projektowaniu i programowaniu na poziomie nie utrzymaniu ruchu) ludzie są po prostu luźni i to jest zły omen jak ktoś wpada w garniturze na rozmowę.

" jeśli będziemy świdrować go wzrokiem, będzie to wyglądać nieco...niepokojąco."
To jest moim zdaniem zły wniosek. Zawszę patrzę w oczy przy negocjacjach, rozmowie o pracę czy przy ścinaniu się z jakimiś typami. Po prostu udowodniono że taka postawa daje przewagę rozmówcy, co więcej nigdy a przenigdy nie wolno zapominać o uśmiechu! Choćby na was rzygali.

Najgorsza dla fachowca jest rozmowa z HR-owcami. Ja przyznam sam nie wiem jak do końca rozmawiać z tymi ludźmi(raz się spotkałem z tym że po prostu techniczny gość nie mógł przyjść to takiego typa wysłali), trzeba złapać z nimi kontakt, ale to i tak dyletanci na których szkoda czasu.

tridex   5 #27 02.10.2014 14:29

Jak na moje doświadczenia z poszukiwaniem pracy wpis jest średni. Kiedyś pracując fizycznie na produkcji, posiadając spore umiejętności informatyczne, napisałem ciekawe ogłoszenie na OLX, poszukując "godnego pracodawcy" w branży IT. To pracodawca miał się o mnie postarać - takie było założenie. Wystarczyło wykazać się kreatywnością i pewnością siebie, a tego samego dnia dostałem telefon z Warszawy, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Następnego dnia dostałem telefon z okolicznej firmy, 2 godz. później miałem rozmowę kwalifikacyjną, gdzie pokazałem jaki to jestem "zajebisty" i od przyszłego tygodnia już pracowałem :)

Ostatnio dążąc do m.in. lepszych zarobków, pomyślałem o zmianie zawodu i udało mi się dostać na rozmowę kwalifikacyjną do Kolei Wielkopolskich, co jest dla mnie wielkim sukcesem. Było na prawdę ciężko się przebić przez setki kandydatów. Ponoć napisałem świetny list motywacyjny i pytano mnie, gdzie uczą tak pisać ;) Jednak kreatywność, pewność siebie, motywacja, silna wola są siłą przebicia w poszukiwaniu pracy.

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #28 02.10.2014 14:36

@tridex #27:

"Jednak kreatywność, pewność siebie, motywacja, silna wola są siłą przebicia w poszukiwaniu pracy."

To prawda :-) Choć pewnie to przyjdzie z czasem i doświadczeniem myślę. Ja dopiero zrobiłem się w miarę pewny siebie po pierwszym poważnym stanowisku i kiedy moje CV mówiło już choćby troszeczkę za mnie. Po prostu coś już wiedziałem i miałem świadomość, że już wiem co mogę robić, a nie odbijać się tylko od ścian.

Jest wiele czynników, dla każdego może to wyglądać inaczej. W mniejszych miejscowościach czy nie tak silnie rozwiniętych, to prawdę mówiąc rządzi to, żeby w ogóle mieć jakąś pracę i tu pracodawcy kolorowych CV raczej nie tolerują - proste CV a czasem bez i tyle. Tu niestety ogłoszenia na OLX nic nie dadzą, bo...OLX mniejszych miasteczek nie obejmuje, a źródłem jedynym ogłoszeń jest pośredniak lub rubryczka w lokalnej gazecie ;-) Tak w każdym razie nadal wygląda to w mojej rodzinnej miejscowości, na granicy Wielkopolski z Dolnośląskim.

W większych miastach natomiast jest więcej firm a czasem co jedna, to większa szopka. Wiesz, niby nic złego, ale szukasz pracy bo musisz coś znaleźć i kasy ubywa a nie przybywa, a tu czasem konkursy na stanowisko, parę etapów rekrutacji, później szkolenia na drugim końcu polski w centrali, a potem jeszcze parę dni testowych, i tak z rekrutacji w jednej firmie robi się czasem parę tygodni.

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #29 02.10.2014 14:43

@revcorey #26: Znaczy, może tak - naturalnie utrzymywać wzrok na pracodawcy tak, ale już świdrować wzrokiem lub być wlepionym w twarz pracodawcy może wyglądać niepokojąco :-)

Autor edytował komentarz.