r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Już za chwilę Build 2016. Czego się spodziewamy dziś po Microsofcie?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Półtorej godziny pozostało do rozpoczęcia w San Francisco kolejnej konferencji Build, traktowanej przez Microsoft i przez media jako miejsce przedstawienia przełomowych planów związanych z rozwojem oprogramowania z Redmond. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że w ciągu tych trzech dni nic tak wielkiego z perspektywy zwykłego użytkownika produktów Microsoftu się nie pojawi. Będziemy oczywiście regularnie raportować i komentować zapowiedzi z tej imprezy, a póki co zapraszamy do zapoznania się z naszymi przewidywaniami.

Jak do tej pory Microsoft nie przedstawił nawet pełnej agendy Build 2016, można jednak sądzić, że nie będzie inaczej, niż w poprzednich latach. Pierwszy dzień poświęcony najgłośniejszym sprawom, temu co porywa tłumy – najpewniej będą to nowości w Windowsie, zmiany w Xboksie, inicjatywy związane z Internetem Rzeczy i Wspomaganą Rzeczywistością. Nie powinno zabraknąć też informacji o usługach online Microsoftu, pakiecie Office i szeroko rozumianych chmurach obliczeniowych.

Drugi dzień przeznaczony ma być przede wszystkim dla deweloperów, sesje dotyczyć będą najpewniej inicjatyw związanych z .NET frameworkiem, Visual Studio i Windows Azure. Dzień trzeci to już przede wszystkim pomniejsze, specjalistyczne sesje, które większość dzienikarzy stara się już omijać.

r   e   k   l   a   m   a

Okienka zamknięte na przeszłość

Jaki by nie był szczegółowy harmonogram, pewne rzeczy na tegorocznym Build są niemal pewne. Kilka dni temu Rich Turner, starszy menedżer Windowsa, zaćwierkał na Twitterze, że nowe funkcje Windowsa 10 sprawią, że ludzie „oszaleją” (ang. freak out), gdy je zobaczą… a chwilę później swojego tweeta skasował. Podobnie zrobił Scott Hanselman, pisząc o funkcjach, które „wszystko zmienią” – i również wszystko usuwając. Takie igranie z ciekawością użytkowników jest niczym innym, jak tylko marketingową grą, bo powiedzmy sobie szczerze, kto i jak miałby oszaleć z powodu jakiejś funkcji w systemie operacyjnym?

Realnie możemy spodziewać się Windowsa 10 Redstone, przynoszącego kolejne poprawki interfejsu, w szczególności zmiany w kafelkach, które uczynią je bardziej responsywnymi, reagującymi na powiadomienia w aplikacjach. Mówi się też o powrocie pierścieniowych menu kontekstowych, wygodnych szczególnie dla użytkowników piórek – Windows 10 udostępnić ma programistom nowy RadialController, przypominający rozwiązania w aplikacji OneNote. Centrum akcji otrzymać by zaś miało interaktywne karty, na podobieństwo tych, które Google stosuje w swoim Now, jak również filtry pozwalające oczyścić ten element interfejsu z nadmiaru informacji.

Ulepszenia pojawić się mogą też w zestawie oprogramowania systemowego, w szczególności aplikacji do zdjęć, która wzbogacona zostanie o automatyczne tagowanie i wyszukiwarkę obsługującą twarze i lokalizacje. Cyfrowa asystentka Cortana zyskałaby nowe umiejętności, m.in. odczytywania powiadomień czy otrzymywanych SMS-ów.

Pojawić by się miały też nowe aplikacje uniwersalne (Universal Windows Platform), dopełniające Skype i OneDrive, działające więc nie tylko na desktopie, ale też na konsoli Xbox i mobilnych „okienkach”. Mimo jednolitego kodu, wszystkie one powinny lepiej dopasowywać się teraz do kontekstu uruchomienia. Czy jednak przyniesie to większe zainteresowanie programistów platformą, której „uniwersalność” nie obejmuje nawet Windowsa 7 – wciąż najpopularniejszego systemu operacyjnego świata?

Na pewno jednak większa liczba uniwersalnych aplikacji zwiększy wartość Xboksa One. Konsola Microsoftu stanie się dla wielu ciekawszym wyborem niż PlayStation 4, znacznie bardziej ograniczone pod względem dostępnego oprogramowania firm trzecich.

Wreszcie wypada wspomnieć o rozszerzeniach do przeglądarki Microsoft Edge. Mimo entuzjastycznych zapowiedzi Microsoftu do tej pory nie zdołała ona znaleźć większego uznania ani wśród użytkowników, ani wśród niezależnych deweloperów. Mówi się, że firma z Redmond chce temu zaradzić, przedstawiając narzędzie do szybkiego przenoszenia rozszerzeń z Google Chrome.

Mobilny obowiązek

Windows 10 na smartfonach to dla Microsoftu konieczność, nawet jeśli popularność tej platformy jest znikoma. Możemy się spodziewać, że to co zostanie powiedziane, wpisze się w szerszy kontekst Redstone, ale te też powinniśmy zobaczyć urządzenia z tym systemem spoza Redmond: najbardziej obiecujący wśród nich jest HP Elite x3 na bazie Snapdragona 820, będący wielkim powrotem HP na rynek biznesowych urządzeń mobilnych.

Pamiętajmy też o pracy nad mostkami do przenoszenia oprogramowania z popularniejszych platform, takich jak iOS (Project Islandwood), jak również kupieniem przez Microsoft firmy Xamarin, od lat dostarczającej rozwiązań do budowy wieloplatformowych aplikacji, a widać, że ze swojego mobilnego systemu Redmond nie zrezygnuje, nawet jeśli miałby na zawsze pozostać tylko numerem 3. na świecie, utrzymywanym jako dopełnienie całej platformy Windows.

Przyszłość: wspomagana rzeczywistość

Tak jak Windows jest wciąż tylko Windowsem, jak bardzo dynamiczne i interaktywne jego kafelki by nie były, tak jasne jest, że Hololens, gogle wspomaganej rzeczywistości Microsoftu, to coś naprawdę niezwykłego. W tym tygodniu pierwsze egzemplarze mają trafić do niezależnych programistów – i można spodziewać się, że na tegorocznym Build pokazane zostaną nie tylko dema, ale też pierwsze rzeczywiste aplikacje czy gry (ktoś tu mówił o Minecrafcie?).

Zapewne też zobaczymy, jak wyglądać będą mogły wersje konsumenckie tych ciekawych urządzeń. Miejmy nadzieję, że nie będą kosztowały 3 tys. dolarów, tak jak to jest w wypadku wersji deweloperskiej. Od powodzenia HoloLensów zależy przyjęcie się tej klasy sprzętu na rynku. Pod względem software'owym Microsoft przygotował się do tego bardzo dobrze – w sprzedawanym od dzisiaj zestawie znajduje się pakiet HoloStudio, pozwalający na budowę środowisk 3D w skali 1:1, jak również „holograficzna” wersja Skype, dzięki której wideokonferencje zaczną wyglądać jak z filmów science-fiction.

Chmury i biura w chmurach

Sądząc po tym, co ostatnio działo się na blogach Microsoftu, równie ważny jak Windows i HoloLens ma być pakiet biurowy Office . Zapewne zobaczymy, co przyszło z zakupienia aplikacji kalendarzowej Sunrise, listy zadań Wunderlist i klawiatury SwiftKey – powinny one odegrać jakąś rolę w mobilnych wersjach pakietu biurowego, i to na wszystkich wspieranych platformach, na czele z Androidem.

Mówi się też o radykalnym zwrocie w stronę chmury, nawet do tego stopnia, że Microsoft miałby stać się sam masowym dostawcą usług tego typu. To oczywiście plotka, ale pamiętajmy, że wciąż to chmura Amazonu jest numerem 1. na świecie i poza grupą partnerów Microsoftu i deweloperów związanych z tą firmą, Azure nigdy nie zyskało większej popularności. Może czas to zmienić, szczególnie że na Azure wreszcie działa już dobrze Linux?

Przypuszczenia przypuszczeniami – a jak to będzie faktycznie, dowiemy się już niebawem. Zapraszamy do śledzenia naszej relacji z Build 2016.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.