r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Kody QR ułatwią usuwanie błędów z jądra Linuksa

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Kody QR kojarzą się przede wszystkim z reklamami adresowanymi do właścicieli urządzeń mobilnych. Skaner w smartfonie pozwala raz-dwa rozkodować mozaikę biało-czarnych kwadracików, przekształcając ją np. w URL do przeglądarki. Kody QR mogą mieć jednak więcej zastosowań, a jednym z ciekawszych jest zaproponowane przez deweloperów Linuksa. Chcą, by w ten sposób przedstawiać awarie systemu, tzw. kernel panic (lub oops, ich łagodniejsze postacie, gdy system wciąż jest w stanie dalej działać).

Przykłady takich linuksowych oops możecie zobaczyć pod adresem http://oops.kernel.org/oops. Nie ma co udawać – dla przeciętnego użytkownika Pingwina są one praktycznie nieczytelne, choć dla deweloperów jądra niosą mnóstwo informacji. Informacja ta w większości wypadków przepada, mało kto potrafi posługiwać się debuggerem czy wykorzystywać terminale podłączone do PC przez port szeregowy. Sama architektura PC/x86 sprawia, że bez stosowania specjalistycznych narzędzi zapisanie zrzutów kernel panic nie jest tak łatwe, jak np. na maszynach SPARC z Solarisem, które po awarii mogą przechować zawartość pamięci, a po restarcie zapisać ją na dysku. W najlepszym razie pozostaje liczyć na to, że informacje o oopsach trafią do loga /var/log/kern.log – ale i to dla przeciętnego użytkownika nie jest wcale jasne.

Rozwiązanie dyskutowane obecnie na łamach listy dyskusyjnej linux-kernel może bardzo uprościć proces zbierania informacji o linuksowych awariach. Zrzut informacji o błędzie kodowany byłby do obrazka QR, który użytkownik mógłby zeskanować za pomocą swojego smartfonu czy tabletu, zapisać go i przesłać deweloperom. Rozważane są dwa podejścia: albo kodować w ten sposób cały oops, albo też przekierowywać użytkownika do URL z informacją o błędzie na stronach kernel.org.

r   e   k   l   a   m   a

To pierwsze podejście wygląda na bardziej elastyczne, choć zarazem trudniejsze. Kody QR mogą przechować do 4 tys. znaków, ale wiele czytników ma już problemy z odkodowaniem krótszych ciągów. Problem ten można oczywiście rozwiązać za pomocą kompresji gzip. Drugie rozwiązanie, z generowaniem gotowego URL-a, miałoby tę zaletę, że można by było połączyć je ze zautomatyzowanym zgłaszaniem typowych błędów.

Kiedy ten mechanizm miałby pojawić się w Linuksie, jeszcze nie wiadomo. Na pewno nie będzie go w jądrze 3.15, dla którego zamknięcie okresu akceptacji łatek jest już coraz bliższe, ale niewykluczone, że pojawi się ono już w 3.16. Jak takie kodowanie wyglądałoby w praktyce, możecie zobaczyć pod adresem http://levex.fedorapeople.org/kernel/qr/.

Co prawda nie wiadomo na razie, jak rozwiązać problem z Richardem Stallmanem, który nie ma telefonu komórkowego, przez co nie będzie skanował kodów QR, ale wydaje się, że to krok w dobrym kierunku. Nie zaszkodziłoby, gdyby rozwiązanie to podpatrzył Microsoft, który w Windows 8 całkowicie przerobił Niebieski Ekran Śmierci, czyniąc z niego niezbyt wartościową planszę, na której widać przede wszystkim emotikonę smutku.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.