r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komunikator Allo i rozmowy kontrolowane: ceną inteligencji była prywatność

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Komunikatora Allo wciąż nie ma oficjalnie w polskim Google Play (możecie go pobrać z naszej bazy, w postaci plików APK) ale już oficjalnie wiemy, że wiele osób będzie jednak wolało pozostać przy komunikatorach takich jak Telegram. Powód jest prosty: Google nie będzie chroniło prywatności. Uznało, że efektywna praca Asystenta jest ważniejsza, niż porządne szyfrowanie.

Przedstawiając Allo na swojej konferencji I/O, Google zapewniało, że to wielki krok naprzód w kwestii prywatności. Służyć jej miał nie tylko mechanizm szyfrowania end-to-end w trybie incognito, ale też efemeryczność danych – miały one być przechowywane na serwerach usługi tylko tyle, ile to konieczne, a następnie być nieodwracalnie kasowane.

Po oficjalnym debiucie firma z Mountain View wycofała się z tych zapewnień. Owszem, normalne rozmowy będą szyfrowane, ale po stronie serwera, by ochronić jedynie przed przechwyceniem ich przez stronę trzecią. Samo Google będzie miało do nich pełen dostęp. Co więcej, będą na serwerach przechowywane dowolnie długo. Asystent Google potrzebuje bowiem karmić się informacją, będzie tym lepszy, im więcej pozna – więc w imię jego sprawności zdecydowano się na odejście od początkowych założeń.

r   e   k   l   a   m   a

Wiadomości przesyłane w trybie incognito są wciąż szyfrowane end-to-end, ale jako że Google nie udostępniło kodu swojej aplikacji niezależnym audytorom, trudno wziąć te deklaracje za dobrą monetę, tym bardziej że rezygnacja z pierwotnych założeń co do ochrony prywatności jest dla firmy bardzo wygodna. Wiadomości przesłane przez Allo i logi z komunikacją będą bowiem łatwo dostępne dla organów ścigania, o ile uzyskają nakaz sądowy.

Dzięki temu, Google nie będzie miało problemów w krajach, w których usługi zapewniające prywatność mogą zostać zdelegalizowane. Tak np. było z WhatsAppem w Brazylii, gdzie w lipcu sąd nakazał wyłączenie komunikatora, ponieważ jego operator nie chciał – bo nie mógł – wydać treści komunikacji pomiędzy podejrzanymi w trwającym śledztwie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.