r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Koniec z anonimowością w Internecie?

Strona główna Aktualności

Na dość nowatorski i jednocześnie ryzykowny pomysł mający na celu ograniczenie anonimowości Internautów w Sieci, wpadły władze Australii. W związku ze zbliżającymi się wyborami w jednym ze stanów tego kraju zdelegalizowano możliwość anonimowego wyrażania opinii o kandydatach biorących udział w wyborach. Zakaz ten dotyczy zarówno wypowiedzi publikowanych w Internecie jak i prasie drukowanej czy telewizji.

Nowe prawo zostało opublikowane na oficjalnej stronie stanu Australii Południowej. W jednym z rozdziałów (strona 89, punkt 116) czytamy, że każdy komentarz musi zawierać takie informacje jak imię i nazwisko oraz adres (z zastrzeżeniem, że nie może być to jedynie kod pocztowy) osoby biorącej odpowiedzialność za publikację.

Na zdecydowane słowa krytyki nie trzeba było długo czekać. Myślę, że każdy ma prawo wyrażać własne opinie i nie być pociągniętym do odpowiedzialności za wszystko co mówi. Nie znaczy to jednak, że Internauci mają prawo wypisywać co chcą, a potem chować się za kurtyną anonimowości. Muszę jednak przyznać, że jest to kolejna głupia próba regulacji Sieci, która nie przyniesie żadnego efektu - stwierdził Peter Black, prawnik z Queensland University of Technology.

r   e   k   l   a   m   a

Podobnego zdania są również eksperci od zabezpieczeń, w tym Paul Ducklin z Sophos. Jego zdaniem wprowadzone obostrzenia mogą być w bardzo prosty sposób ominięte (poprzez zamieszczanie opinii na witrynach hostowanych poza granicami Australii). Ponadto istnieje bardzo duże ryzyko, że informacje publikowane w ten sposób w Internecie mogą zostać wykorzystane przez przestępców.

Trudno oczywiście nie zgodzić się ze stanowiskiem ekspertów, jednak trzeba również przyznać, że inicjatywa władz Australii Południowej ma swoje dobre strony. Bardzo często w Internecie natrafić można na wiele informacji, które oczerniają osoby publiczne znane ze świata polityki czy chociażby sportu. Niekiedy wypowiedzi te nie mają żadnego związku z rzeczywistością, a ich autorzy nie dysponują żadnymi dowodami świadczącymi o ich prawdziwości. Zapewne to właśnie z takim przysłowiowym „obrzucaniem się błotem” chcieli walczyć ustawodawcy. Każdy musi jednak ocenić sam, czy pomysł jest słuszny.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.