r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Kowal zawinił, Cygana powieszą? Realizowany za 66 mln zł dolnośląski portal pod lupą NIK i CBA

Strona główna AktualnościBIZNES

Można by pomyśleć, że z budżetem ok. 66 milionów złotych zbudowanie internetowego portalu informacyjnego nie powinno stanowić dla nikogo problemu. A jednak nie – zamówiona w lipcu 2013 roku „Regionalna platforma informacyjna dla mieszkańców i samorządów Dolnego Śląska e-DolnySlask”, w założeniu mająca być całkowicie nowym portalem informacyjnym z najbardziej aktualnymi informacjami z Dolnego Śląska, nie tylko nie została ukończona na czas, ale wzbudziła zainteresowanie Najwyższej Izby Kontroli, a podobno też i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Wyjaśnijmy od razu, że nie jest prawdą, że ponad 65 mln złotych poszło po prostu na zrobienie serwisu, który prywatna firma zrobiłaby za kilkadziesiąt tysięcy. W cenie tej mieści się nie tylko infrastruktura sprzętowa i software'owa, ale też przygotowanie znaczącej ilości unikatowych treści, związanych z gospodarką i historią regionu, turystyką, ochroną zabytków, archeologią, geografią i ochroną środowiska. Wykonawca miał też przygotować ortofotomapę, czyli aktualną mapę Dolnego Śląska ze zdjęć lotniczych, wpisaną w osnowę geodezyjną i zintegrowaną z bazą wiedzy, tak by kliknięcie w dowolny obiekt mapy zwracało linki do powiązanych z nim treści. Do tego dochodzą wydatki na marketing (w tym system wideobannerów, instalowanych w różnych punktach dolnośląskich miast) i zatrudnienie 19 pracujących nad treściami portalu osób.

W tej sytuacji deklaracje w mediach, w tym mediach branżowych rozmaitych „specjalistów”, twierdzących, że są w stanie wykonać taki projekt za jedną setną budżetu, wydają się mocno na wyrost – tym bardziej, że większość wykonawców, którzy zgłosili się do przetargu, chciało sporo więcej niż ok. 65 mln złotych, które zaproponowała firma Qumak. Nie można też zapomnieć, że projekt był w 85% finansowany ze środków unijnych, a to nakłada obowiązek bardzo rygorystycznego dopilnowania realizacji tzw. wskaźników, na podstawie których rozliczane są pieniądze.

r   e   k   l   a   m   a

Problemem nie jest dziś już kwota, ale to, że Qumak przeliczył się ze swoimi możliwościami. Nowy serwis internetowy powinien ruszyć w połowie grudnia, ale nie udało się zdążyć na czas. Zarząd województwa dolnośląskiego otrzymał od firmy wniosek o przesunięcie otwarcia na koniec lutego, jednak z tego co wiadomo, odpowiedzialni za sprawę urzędnicy są sceptyczni co do możliwości ukończenia inwestycji. Jerzy Michalak z zarządu województwa, od początku sceptyczny wobec całej inicjatywy, podczas ostatniej sesji sejmiku, stwierdził, że dopóki nie zobaczy działającego portalu, to w zapewnienia wykonawcy nie uwierzy. Qumak już został ukarany za opóźnienia, kwotą ok. 65 tys. złotych, a wkrótce mają być nałożone kolejne kary.

Możliwe bowiem, że firma której sloganem jest przyszłość to technologie nie potrafiła zrozumieć, że teraźniejszość to umiejętność utrzymywania szczerych relacji z ludźmi. Nie technika (czy też, jak niektórzy mówią, „technologia”) zawiodła, ale relacje z podwykonawcami. Qumak powierzył przygotowanie bazy wiedzy i informacji o Dolnym Śląsku wrocławskiej firmie Data Techno Park. Jej zadaniem miało być m.in. przygotowanie opisów wydarzeń historycznych, sztuki cmentarnej, higieny w średniowieczu, walki o odzyskanie dóbr kultury ze Lwowa, malarstwa ściennego, muzyki organowej, grafiki i filmu.

Przygotowanie takiej bazy wiedzy wymaga zaangażowania wielu ekspertów – których po prostu nie było. Mimo że Data Techno Park za prace te miało otrzymać 20 mln złotych, szybko stało się jasne, że jest niewielu chętnych. Nikt też nie chciał dzielić się treściami za darmo. Muzea, które stworzyły sporym kosztem archiwa cyfrowych kopii swoich eksponatów, zawierające zdjęcia wysokiej rozdzielczości, trójwymiarowe panoramy czy filmy, otwarcie mówiły, że nie będą oddawać swoich zasobów przedsięwzięciu, które de facto mogłoby z nimi konkurować.

Na początku stycznia Qumak podziękował za dalszą współpracę Data Techno Parkowi, podobno ze względu na chęć zachowania bezpośredniego wpływu na powstającą zawartość platformy – jak twierdzi odpowiedzialny za komunikację p. Sebastian Krawczyk. Podwykonawca otrzymał jedynie część uzgodnionej kwoty, ok. 13,2 mln złotych. Jednocześnie podpisane miało być porozumienie, gwarantujące ciagłość prac nad projektem.

Dalsze opóźnienia oznaczają jednak, że pozyskane z Unii Europejskiej środki trzeba będzie zwrócić. Ryzyko zmarnowania milionów złotych publicznych pieniędzy zaalarmowało Najwyższą Izbę Kontroli. Violetta Matuszewska-Potempska, rzecznika wrocławskiej delegatury NIK, poinformowała że zbadana ma być zarówno prawidłowość przygotowania, realizacji oraz wdrożenia projektu e-DolnySlask przez Urząd Marszałkowski, jak i nadzór nad wszystkimi pracami. W urzędzie marszałkowskim mówi się też o zainteresowaniu sprawą ze strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Trudno tu więc winić samą firmę Qumak, chyba że o biznesową naiwność – podjęła się wyraźnie zadania ponad swoje siły. e-DolnySlask miał być portalem znacznie ambitniejszym w założeniach, niż analogiczne (i sporo tańsze) serwisy, które powstały w innych województwach, i już w samych założeniach obarczonym sporym ryzykiem. Jednym z założeń miała być np. pełna samowystarczalność finansowa portalu – już po pięciu latach przedsięwzięcie miało stać się rentowne, zarabiając na siebie np. dzięki emisji reklam. Każdy, kto zna polski rynek reklamy, zdaje sobie sprawę, jak nikłe są na to szanse.

Najbardziej więc boli, że nigdy tak naprawdę nie wyjaśniono, po co tworzyć tak kosztowny serwis, pod wieloma względami powielający informacje istniejące gdzie indziej. Jaką realną korzyść mielibyśmy mieć z tej superdokładnej ortofotomapy? Czemu w jednym miejscu mają być zgromadzone informacje o ochronie środowiska i walce o dobra kultury ze Lwowa? Problem, wbrew opiniom branżowych „ekspertów” nie leży w kwocie 66 mln złotych. Nie takie pieniądze potrafiły pochłonąć informatyczne projekty finansowane ze środków publicznych. Problem leży w tym, że publiczne pieniądze najwyraźniej wykorzystywane są do podbudowywania urzędniczego ego, pychy, że oto mamy coś tak innowacyjnego, czego nikt inny nie ma.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.