r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Kto moderuje Facebooka?

Strona główna Aktualności

Do ciekawych faktów na temat moderacji na Facebooku dotarł irlandzki Independent. W połączeniu z raportem Gawkera z minionego miesiąca, tekst ten daje ciekawy obraz moderacji i moderatorów pracujących z treściami zamieszczonymi przez użytkowników serwisu społecznościowego. Ludzie ci mają dostęp do sporej części bazy danych Facebooka, a nawet nie są przez niego zatrudnieni.

Gawker zwrócił uwagę na to, że do moderacji Facebook często wynajmuje firmy zewnętrzne z Maroka czy Indii, gdzie pracownicy zarabiają około 1 dolara dziennie. Kwestia płacy nie jest tutaj jednak istotna, bo 1 dolar dziennie to standard w wielu krajach. Chodzi o sam fakt, że do przeglądania zdjęć zgłoszonych do moderacji wynajmowana jest tania firma z Azji lub Afryki. Pracownicy na tych kontynentach mają zajmować się skargami użytkowników dotyczących wykorzystania materiałów objętych prawami autorskimi, przez treści łamiące regulamin Facebooka aż do rozstrzygania spraw dotyczących obraźliwych komentarzy.

O ile dostęp do zgłoszonych treści jest niezbędny do pracy moderatora i nic tu nie powinno dziwić, o tyle rozwiązanie sprawy przez Facebooka wzbudza podejrzenia. Według Independent, moderator nie tylko będzie widział materiał, który ma ocenić, ale również nazwisko osoby, która go opublikowała, jak również oznaczone na zdjęciach osoby i dane użytkownika, który zgłosił materiał. Facebook temu zaprzeczył, ale reporterzy informują, że widzieli stosowne zrzuty ekranu. Dodatkowo moderatorzy nie mają żadnych ograniczeń przy powielaniu materiałów albo robieniu zrzutów ekranu (dzięki czemu właśnie The Telegraph dowiedział się o sposobie pracy moderatorów).

r   e   k   l   a   m   a

Wnioski łatwo wyciągnąć. Jeśli Independent się nie myli i materiały, które otrzymał od byłego moderatora są prawdziwe, moderator Facebooka może udostępnić zdjęcie gdzieś w Sieci, a przy odrobinie szczęścia również odnaleźć znajdujące się na nim osoby. Wyjątkowo pechowe przypadki mogą stać się ofiarami wyśmiewania, może nawet szantażu, jak zaznaczył Graham Cluley z firmy Sophos.

Pozostaje trzymać się jednej z podstawowych zasad istnienia w Internecie — jeśli nie chcesz, żeby coś trafiło w niepowołane ręce, to tego nie publikuj! Odnosi się to nie tylko do Facebooka.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.