Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kto prawem autorskim wojuje… ten od pozwu ginie?

Wszyscy chyba przyzwyczailiśmy się już, że wielkie wytwórnie fonograficzne zaciągają użytkowników dzielących się plikami oraz strony slużące bezprawnemu rozpowszechnianiu plików objętych copyrightami do sądu. To, czego chyba nikt się nie spodziewał, to to, iż artyści wniosą pozew o dokładnie to samo przestępstwo przeciwko wytwórniom nagraniowym. Tak jednak się stało: Warner, Sony BMG, EMI i Universal muszą stawić czoła zarzutom wycenionym na 60 miliardów dolarów za szkody spowodowane masowym spiraceniem 300.000 ścieżek dźwiękowych.

Jak się coraz częściej ostatnio okazuje, wytwórnie nagraniowe mają delikatnie mówiąc podwójne standardy, jeżeli chodzi o rozumienie prawa autorskiego. Z jednej strony próbują wsadzić operatorów stron BitTorrent do więzienia i rujnować życie matek oraz studentów żądając setek tysięcy dolarów opłat, a z drugiej strony sprzedają CD zawierające muzykę, do której nie mają właściwych praw na rozpowszechnianie.

Wytwórnie mają zwyczaj używania utworów od szerokiej rzeszy artystów w celu stworzenia kompilacji na CD, bez uprzedniego zabezpieczenia odpowiednich praw. Po prostu używają nagrania a następnie zapisują jego nazwę na “liście rzeczy do zrobienia” żeby zająć się nim później. Ponieważ robią tak od lat osiemdziesiątych, lista nieopłaconych ścieżek (lub naruszeń copyrightów artystów) sięgnęła ogromnej liczby 300.000.

Jako jeden przykład z wielu można wymienić niedawne wydarzenie, kiedy to największy artysta Ameryki Łacińskiej, Alejandro Fernández wysłał policję do biura Sony Music w celu konfiskaty ponad 6000 płyt CD, których to wytwórnia odmówiła zwrotu.

Zmęczona już piractwem wytwórni, grupa artystów w Kanadzie złożyła pozew przeciwko wszystkim czterem wielkim wytwórniom połączonym z CRIA, odpowiednikiem RIAA w USA i ZAIKSu w Polsce. W listopadzie zeszłego roku, Warner Music, Sony BMG Music, EMI Music i Universal Music zostały pozwane za nielegalne użytkowanie tysięcy ścieżek i aktualnie sprawa jest nadal w toku.

Wytwórnie nagraniowe do dnia dzisiejszego już przyznały, że są winne co najmniej 50 milionów dolarów za naruszenie praw autorów, ale ta suma może urosnąć nawet do monstrualnego 60 miliardów dolarów. 

Komentarze

0 nowych
etam   10 #1 07.12.2009 19:29

Uważaj, bo pozwą Cię za nielegalne wykorzystanie ich loga. :P

Polecam obejrzenie filmu http://www.goodcopybadcopy.net/

Meszuge   16 #2 07.12.2009 19:37

Najbardziej mi się podoba to rujnowanie życia matek i studentów. Mogłeś jeszcze dodać, że karmiących matek. No i niewątpliwie zapomniałeś o starcach. Przecież wiadomo jest powszechnie, że matki, studenci i starcy nie są w stanie egzystować bez najnowszych nagrań i wręcz muszą je kraść.

TheBlackMan   7 #3 07.12.2009 19:38

@etam

[[[Polecam obejrzenie filmu http://www.goodcopybadcopy.net/]]]

Dzięki, już widziałem.

TheBlackMan   7 #4 07.12.2009 19:38

@Meszuge

[[[Najbardziej mi się podoba to rujnowanie życia matek i studentów]]]

To arkurat nie mój pomysł, tekst jest słowo w słowo tłumaczeniem z serwisu torrentfreak.com:

http://torrentfreak.com/record-labels-face-60-billion-damages-for-pirating-artis.../

TheBlackMan   7 #5 07.12.2009 19:39

PS.

Tzn. nie cały tekst jest tłumaczeniem, ale fragmenty. Między innymi ten o "matkach i studentach".

StawikPiast   11 #6 07.12.2009 20:00

coz jesli tak postepuja to beda placic. nikt nie powinien piracic, ani my odbiorcy koncowi ani wydawcy.

nintyfan   11 #7 07.12.2009 20:02

Kto myśliał, a może nadal myśli, że prawa autorskie służą artyście, był w błędzie.

Najpierw mieliśmy tzw. "piracanie" utworów objętych CC przez ZAIKS(żądał opłat za słuchanie utworów, o których nawet nie miał pojęcia i nie kiwnął przy nich palcem).

Później były pozwy przeciwko całkiem niewinnym osobom(w tym babciom, które na oczy nie widziały komputera, osobom nieżyjącym w chwilii domniemanego popełnienia przestępstwa, osobom nieposiadającym konta wymaganego na danym wortalu - mimo to na żadanie odpowiednich organizacji skrupuratnie założyły konto, by przyznać się do winy) przez RIAA i podobne. Mało to. MPIA oficjalnie przed sądem amerykańskim zadeklarowała, iż powinno wystarczyć ich słowo, by sąd oskarżonego skazał.

Obenie niby chronienie interesów artystów coraz bardziej przypomina cenzurę. Mało tego - wytwórnie fonograficznie tak zagrały na artystach, że sprzedały ich dzieła, bez zezwolenia samych artystów firmie Google, by Google mogło udostępnić je w internecie. Wcześniej te same wytwórnie okłamywały artystów, że w internecie nie da się zarobić, bo każdy ich będzie mógł okraść.

Mógłbym się rozpisywać, lecz pewnie zajęło by mi to paronastostronnicową publikację. Tak czy inaczej - podobnym organizacjom nie wolno wierzyć. Te firmy walczą o to, by tylnymi drzwiami wprowadzono komunizm. Pojęcia własność intelektualna(jeszcze takie coś na świecie nie istnieje) i własność materialna są antagonistyczne w stosunku do siebie. Własność intelektualna, to jednak dokładne odwzorowanie tego, co byśmy kiedyś nazwali komunizmem(brak własności prywatnej, zezwolenie na tworzenie trustów i monopolii, cenzura, zwalczanie przez jakiś organ ludzi niepodobnych słuchać wielkich korporacji, itd. ).

nintyfan   11 #8 07.12.2009 20:05

Ciekawe czy utwory opublikowane bez zgody artystów również zostaną w pewnym dniu przekazane Google. W końcu orzeczono, iż jeżeli artysta sam nie zgłosi sprzeciwu(nikt nie musi go informować, że ma do tego prawo/powinien), to jego utwory automatycznie zostaną opublikowane przez Google.

W sumie, to wymieszałem dwie różne rzeczy(literaturę i muzykę). Proszę jednak zwrócić uwage, że kiedyś wydawcy muzyki też zapragną odsprzedać ją do Google.

nintyfan   11 #9 07.12.2009 20:07

@Meszuge | 07.12.2009 19:37 : Wytwórnie fonograficzne wiele razy pozywały studentów, mimo iż nie uczestniczyli oni w żadnym nielegalnym procederze. Jeden koleś z USA na uczelni w USA obszedł błąd w Windows 2000, zapobiegając ciągłemu wieszaniu się komputerów. Najzabawniejsze jest to, iż nie został pozwany przez Microsoft, lecz za jedną z tych organizacji. Jak taką działalność chciałbyś nazwać, jak nie sku*****twem?

nintyfan   11 #10 07.12.2009 20:08

@nintyfan | 07.12.2009 20:07 : To oczywiście zwyczajne żerowanie na ludziach.

Meszuge   16 #11 07.12.2009 20:24

@nintyfan

Jeśli nie robili niczego niezgodnego z prawem, to o co byli pozywani?

TheBlackMan   7 #12 07.12.2009 20:32

@Meszuge

[[[Jeśli nie robili niczego niezgodnego z prawem, to o co byli pozywani?]]]

POZEW nie oznacza WINY. Pozew oznacza pozew.

Ja też mogę pozwać cię o to, że wywołałeś II wojnę światową. Skoro cię już pozwałem, to na pewno jesteś winny.

Meszuge   16 #13 07.12.2009 21:01

@TheBlackMan

"Ja też mogę pozwać cię o to, że wywołałeś II wojnę światową".

Oczywiście, że możesz. Tyle tylko, że ja nawet o tym nie będę wiedział. Bo nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że pozew składa się do prokuratury, albo sądu (zależy od popełnionego przestępstwa), i to sąd lub prokuratura decyduje, czy faktycznie miało miejsce naruszenie obowiązującej normy prawnej. Twój pozew zostałby oddalony zanim ja bym się o nim dowiedział.

TheBlackMan   7 #14 07.12.2009 21:12

@Meszuge

[[[Oczywiście, że możesz. Tyle tylko, że ja nawet o tym nie będę wiedział. Bo nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że pozew składa się do prokuratury, albo sądu (zależy od popełnionego przestępstwa), i to sąd lub prokuratura decyduje, czy faktycznie miało miejsce naruszenie obowiązującej normy prawnej. Twój pozew zostałby oddalony zanim ja bym się o nim dowiedział.]]]

Jakie to ma znacznie w kontekście tego, że pozew nie oznacza winy ?

RIAA zdarzało się oskarżać o piracenie nawet ludzi, którzy komputera w domu nie mieli.

MaRa   8 #15 07.12.2009 21:27

Jakie 50 milionów dolarów? Wedle jakiej stawki? Przecież prawo USA wyraźnie mówi, o jakie odszkodowania można się ubiegać. 50 milionów to wychodzi za albumy jednego wykonawcy, tyle ile dziewczynki chore na białaczkę musiałyby zapłacić, gdyby rozpowszechniały.
I jeszcze przydałby się wniosek do Komisji Europejskiej o odcięcie od internetu. Raz na zawsze.

MaRa   8 #16 07.12.2009 21:44

@Meszuge -
pozew cywilny nie ma związku z naruszeniem jakiegokolwiek kodeksu. Wedle prawa cywilnego na całym świecie, jeśli JAKIEKOLWIEK czyjeś działania, nawet nieumyślne, doprowadziły do strat w majątku lub utraty wpływów, to można się ubiegać o odszkodowanie.

Natomiast TYLKO złamanie prawa karnego umożliwia wniesienie oskarżenia przez prokuraturę, ale z prawa karnego nie można zasądzić odszkodowania, tylko karę grzywny na rzecz państwa, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności. Czasem są rozstrzygane sprawa karna i cywilna w jednym postępowaniu, ale to nie jest reguła.

Jak szeroko jest rozumiane prawo cywilne, to może podam fikcyjny przykład: pijak przechodził w niedozwolonym miejscu i spowodował kolizję samochodową, w wyniku której Mercedes wart pół miliona został skasowany. Właściciel Mercedesa może uzyskać odszkodowanie od ubezpieczyciela, ALBO może pozwać sprawcę i domagać się od niego pieniędzy za samochód. Albo ubezpieczyciel, który wypłacił odszkodowanie, może sam pozwać sprawcę.
Niezależnie od tego pijak może dostać mandat, powiedzmy 500zł od policjanta, albo do 5 tysięcy zł od sądu.

Albo hydraulik źle dokręcił zawór, mieszkanie zostało zalane. Ubezpieczyciel potulnie wypłaca odszkodowanie właścicielowi, ale prosi o dane hydraulika, następnie pozywa jego o zwrot pieniędzy za szkodę.

Albo ktoś spowodował wypadek, potrącił pieszego, pieszy zmarł. Był jedynym żywicielem rodziny, więc jego żona pozywa o odszkodowanie i sprawca musi jej wypłacać rentę.

Kodeks cywilny nieco zawiera wiele szczegółowych postanowień, np. dotyczących publicznego znieważania i innych. Ale zasada ogólna jest taka. W odróżnieniu od prawa karnego, cywilne można interpretować rozszerzająco, na podobne przypadki.

MaRa   8 #17 07.12.2009 21:56

Aha, nie można oddalić pozwu cywilnego. I pozwany musi o nim wiedzieć, sąd go powiadamia listownie o sprawie i jej terminie.
Sprawa cywilna nie jest o złamanie prawa, można nawet pozwać sąsiada za taką głupotę jak spisek z kosmitami albo diabłem w celu sprowadzenia suszy i utratę plonów. Sąd spokojnie wysłucha argumentów obydwu stron, wyda werdykt o przyznaniu odszkodowania lub nie, na koniec każe zapłacić za koszty postępowania - domyślnie stronę wnoszącą pozew, albo która przegrała sprawę, choć tylko jeśli był o to wniosek.

MaRa   8 #18 07.12.2009 22:24

Aha, w prawie cywilnym nie chodzi o orzekanie, czy ktoś jest winny czy niewinny, ale o rozstrzyganie sporów majątkowych, czasem dotyczy też dóbr osobistych (np. prawo do dobrego wizerunku). Sąd cywilny nie orzeka o winie i karze.
Często takie spory są, choćby o gruszę rosnącą na granicy pomiędzy posiadłościami, o wynagrodzenie za źle wykonaną pracę, o spadek, o drogę dojazdową do nieruchomości, prowadzącą przez teren sąsiada (jeśli nieruchomość nie ma możliwości doprowadzenia drogi dojazdowej, sąsiad powinien umożliwić dojazd przez swoją działkę), o nowy samochód który okazał się powypadkowy, jest tego multum.

foreste   15 #19 07.12.2009 22:58

Teraz tylko czekać na pozwy przeciwko naszemu big pirate (zaiks) :D

vcsprogrammer   2 #20 08.12.2009 07:06

A ja proponuję poprosić tych artystów, żeby zarządzili, że część odszkodowania ma być przekazana na rzecz TPB :p

vcsprogrammer   2 #21 08.12.2009 07:07

na przykład oczywiście, żeby nie było, że wspieram jeden serwis...

Marvel90   3 #22 08.12.2009 13:37

Dlatego też jestem za serwisami typu MySpace i Jamendo.
Sam piosenkarzem być nie zamierzam ale jakby mi się zdarzyło kiedyś nagrać własną piosenkę to dla jednej MP3 nie będę się wciągał w żadne bagno.

Marvel90   3 #23 08.12.2009 13:38

P.S. To jest taki kraj jak "kKanada"?? :)

corrtez   12 #24 08.12.2009 16:11

I fajnie by bylo jak by jeszcze wygrali té sprawe i puscili z torbami te tzw. "wielkie wytwórnie" i reszte tych zlodziei.
Bo to jest chory system. Wytwórnie napastujá ludzi którzy sciágneli 20 mp3 z netu o 10mln $ a z kazdego dolara zarobionego na tej piosence artysta dostaje 9 centów. I oni smiá jeszcze mówic ze dbajá o interesy tych ze artystów...

ptasior   8 #25 08.12.2009 16:44

Kiedyś słyszałem gdzieś wypowiedź pewnego artysty (nie pamiętam nazwy, nawet nie jestem pewny gdzie to leciało ale o ile się nie mylę to na antenia Trójki), że gdyby nie wymiana plików przez internet to duża część artystów nie miała by szansy zaistnieć, lub byłoby to o wiele trudniejsze. Ludzie często ściągając pliki po przesłuchaniu (w przypadku mp3) kupują oryginały, czym wspierają artystów. Czasami ściągając jakieś składanki odkrywają nowych ciekawych artystów.

  #26 08.12.2009 21:32

@ptasior | 08.12.2009 16:44 : To, co popularne w sieciach P2P staje się popularne na rynku. Dawno już zauważono tę zależność. Konsumenci jednak korzystający z P2P ściągają masowo, więc mają lepiej wyrobione gusta(trudniej do nich trafić). Jest to przeciwieństwo do obecnie promowanych artystów(czyli: ma się tylko sprzedać, musi być odgrzane, itd.).

Marvel90   3 #27 11.12.2009 18:26

Zgadzam się z z Ptasiorem.
Wbrem pozorom to piraci nakręcają biznes.

Nowy artysta - nie ma piractwa - nikt nie pozna - nikt nie kupi/nie przyjdzie na koncert itp - artysta da sobie spokój ;)

  #28 22.12.2009 19:56

ps. mylicie sie, tu nie chodzi o artystów bo artysci i tak sie promuja poprzez p2p itp. a o to ze riia na tym traci bo artysta jest bardziej niezalezny :] a to daje cien ryzyka na to ze po kontrakcie zlaozy swoaj walsna strone z mp3, i bedzie opychal a caly dochod 100% dla siebie a nie tak jak do tej pory ria 60% artysta 40% z tego 40% menadzer 15% bo wiadomo ktos go musi wprowadzi w elite riaa.. to smieszne ale prawdziwe pozdrawiam

  #29 02.01.2010 16:13

Jeśli ktoś z tym nie zrobi szybko porządku to będziemy żyć w patologii.

Musi być duża presja społeczna aby to przeprowadzić. Patrzcie co się u nas dzieje złote blachy i te klimaty.