Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ł(OEM)em po talerzach

Nie tak dawno Pangrys opisywał swoje doświadczenia związane z wymianą dysku talerzowego na krzemowy. Również posiadam nie najmłodszy sprzęt i skuszony końcową opinią wyżej wymienionego, postanowiłem więc, że stary twardziel przejdzie na emeryturę pomostową (czyli będzie robił za magazyn), a jego miejsce zajmie kwarcowy następca. Pozostało tylko pytanie: Co wybrać?

To ma być dysk na miarę naszych możliwości

W związku z tym, że mój laptop (HP 8530p) dysponuje tylko magistralą SATA w drugiej wersji, nie było sensu pchać się w najwydajniejszą półkę, a i nagrywarka czas jakiś temu odeszła do krainy wiecznych łowów, służąc już tylko za balast. Zakupiłem zatokę do zainstalowania dodatkowego dysku zamiast napędu optycznego i rozpocząłem poszukiwania odpowiedniego krzemiaka. Po przebrnięciu morza liter i opłynięciu wielu mielizn opinii, doszedłem do następujących wniosków: wystarczy mi dysk o pojemności 128 GB, a jego konstrukcja musi być oparta o kości MLC. Niby wymagania małe, ale…

Niezwykle pożądana litera

Dzisiaj na rynku królują dyski oparte na kościach TLC (tańsze i mniej trwałe). Znalezienie czegoś w niskiej cenie, co zawierałoby w sobie kostki MLC nie jest zadaniem prostym (są chwalegne wyjątki). Oczywiście są takowe w sprzedaży, ale cena nie kusi. Punktem odniesienia stał się Transcend SSD370, którego początkowo zamierzałem nabyć, ale chyba gdzieś we mnie siedzi taki mały Szkot i ciągle krzyczy: „Za drogie!”. Nic to, szukamy dalej. Wtedy uderzyła mnie z głuchym łoskotem myśl taka, że może gdzieś tam jest jakiś odpowiednik wersji droższych. Bo często tak jest, iż duża firma tworzy (kupuje) firmę mniejszą o innej nazwie (czyli tzw. córkę) i sprzedaje ten sam produkt w dwóch wersjach. Jeden na rynek detaliczny (tym zajmuje się spółka-córka) w ładnym opakowaniu z dodatkami, a drugi jest kierowany dla odbiorców hurtowych, firm trzecich itp. To są tzw. wersje OEM, które mogą, ale nie muszą, być lekko zubożone w stosunku do wersji przeznaczonych na rynek konsumencki. Postanowiłem poszukać właśnie takiej wersji. Naświetlając sprawę szerzej, śpieszę z wyjaśnieniem. Z grubsza rzecz biorąc jest tak: Samsung robi wszystko pod jednym szyldem (tylko naklejki są brzydsze), Crucial to własność Microna, SanDiska połknął Western Digital, Toshiba włada OCZ, zaś LiteOn chodzi pod rękę z Plextorem. Pomieszanie z poplątaniem niczym w "Modzie na sukces".

Poszukiwania po dyskbudach

Na przeróżnych aukcjach i w sklepach internetowych można spotkać dyski, które zostały wymontowane z nowych zestawów lub laptopów. Ich ceny są nawet o 30% niższe od modeli budżetowych przeznaczonych na rynek konsumencki. Trzeba tylko dobrze rozeznać się z jakimi modelem mamy do czynienia. Na większości naklejek jest informacja nie tylko o modelu, ale także widnieje data produkcji. Założyłem sobie, iż nie będę brał pod uwagę dysków z datą produkcji powyżej 12 miesięcy. Po upływie kilku mgnień wiosny moją uwagę przykuł LiteOn sygnowany przez HP. Szybki wywiad środowiskowy pozwolił ustalić, iż jest to najprawdopodobniej wersja OEM wersji S900 (który z kolei jest Plextorem M6S). Kości MLC 19 nm (synchroniczne od Toshiby) są, pojemność taka, jak trzeba i wszystkim zarządza kontroler Marvella (czterokanałowy, uznawany za więcej niż przyzwoity). Krótko mówiąc jest solidnie, ale bez szaleństw. O wyglądzie nie ma co pisać, jaki koń jest każdy widzi.

Krzem kontra magnes

Po instalacji systemu i wszystkich potrzebnych (dobrych) programów przyszedł czas na testy. Dla porównania wykonałem je również w moim starym talerzowcu (Western Digital Scorpio Black: 320 GB, 7200 obr/min, 16 MB cache, SATA 300). Jak widać porównanie będzie do wcale nie najwolniejszego dysku. Tutaj mała dygresja. Nie wiedzieć czemu dysk ten działa w trybie SATA 150, co nie jest wielkim zmartwieniem, gdyż nie ma on takich osiągów, aby wykorzystać pełnie jego możliwości.
Wyniki nie pozostawiają złudzeń. Jest szybciej w każdym aspekcie. Komfort pracy poprawił się znacznie. Jeśli ktoś będzie wymieniał jeszcze wolniejszą konstrukcję (5400 obr/min, 8 MB cache), to przyrost prędkości będzie jeszcze większy. Oczywiście jest też ciszej na dwójnasób. Sam dysk jest bezgłośny, jak również wydziela mniej ciepła, powodując rzadsze korzystanie z wentylatorów. Tutaj należy wspomnieć o pewnej niedogodności oemowych sprzętów. Często (również w moim przypadku) posiadają one sterowniki (oprogramowanie) instalowane i wydawane przez końcowego sprzedawcę (w moim przypadku HP) i trzeba czekać na uaktualnienia, mimo iż do odpowiedników są już dawno dostępne (sytuacja podobna, jak przy sterownikach graficznych do laptopów Vaio). W związku z tym mogą zdarzać się różne ”dziwne” sytuacje. U mnie, na przykład, programy diagnostyczne pokazują dziwne wskazania temperatury, choć rzeczywistość jest inna (zbadane organoleptycznie). Ważne jednak, że prawidłowo działa licznik włączeń i godzin pracy.

Ryzyk fizyk dla oszczędnych

Na koniec warto wspomnieć o kilku sprawach związanych z kupnem oemowych sprzętów. Przede wszystkim nie posiadają one gwarancji konsumenckiej (jedynie sprzedawca może udzielić gwarancji własnej), więc w momencie, kiedy cena nie jest zbyt konkurencyjna, w stosunku do nowego produktu sklepowego, to raczej zakup nie jest opłacalny. Oczywiście, jeśli mówimy o sprzętach porównywalnych parametrycznie. Druga sprawa to data produkcji. Często nie można tego zweryfikować (brak odpowiednich nalepek z oznaczeniami), ale w przypadku większości dysków nie ma tego problemu. Kolejna sprawa (jeśli kupujemy dysk używany), to sprawdzenie jego przebiegu. Ilość włączeń i łączny czas działania daje pojęcie, jak dysk był używany. Jeśli ktoś nie ma większych oporów lub bardzo ogranicza go budżet, to tego typu rozwiązanie jest jak najbardziej do przyjęcia (koszt zakupu w moim przypadku, ok.130 zł z wysyłką). Tym bardziej, że kupno nowego dysku SSD, którego konstrukcja oparta jest na kościach MLC i sensownym kontrolerze, cenowo atrakcyjnego, nie jest wcale takie proste.

Źródła zdjęć:

  • www.cadalyst.com
  • www.anandtech.com
  • www.ebay.com

 

sprzęt

Komentarze

0 nowych
takijeden.ninja   6 #1 17.09.2016 14:00

Ostatnie zdanie to jest taki zbiór życzeń, że jeszcze możesz dopisać do niego zapas wody mineralnej na rok. ;-)
Do 100 zł więcej kupujesz dysk jaki wymieniłeś z gwarancją na 3 lub 5 lat spełniający wszystko co napisałeś, poza ceną.

Ja bym takiego dysku OEM nie kupił, tym bardziej że miałem przeboje z Plextorem M6S. Pierwszy zmarł po 2 miesiącach na skutek wadliwego fabrycznego firmware. Drugi z wymiany przyszedł z tym samym firmware, więc musiałem go dźwignąć do nowszej wersji zaraz po wyjęciu z pudełka. Tu ciekawostka, po felernym fabrycznym firmware, Plextor wypuścił jego dwie aktualizacje. Czemu dwie? - bo pierwsza poprawka również uszkadzała nośnik. Niefajnie. Odpukać w niemalowane, nic się teraz złego nie dzieje.

Pytanie jak jest z aktualizacjami w nośnikach OEM - czy pasują te od Plextora, czy LiteOn ma jakieś swoje?

mkspoker   7 #2 17.09.2016 14:51

@takijeden.ninja:
1) Problemy, o których piszesz miały miejsce niemal rok wcześniej, niż pojawił się w/w LiteOn S900. Trzeba założyć, że wnioski zostały wysnute, a błędy poprawione;
2) Mógłbym dołożyć i z 300 zł więcej, kto bogatemu zabroni? Rzeczywistość jest taka, a nie inna. Masz pieniądze, to płać więcej, miej gwarancję, kabelek, ładniejszą obudowę i co tam jeszcze z dobrodziejstwem inwentarza dają. Ja (i wielu innych) muszę liczyć każdą złotówkę i czasami kalkulować ryzyko. Oszczędziłem 1/3 pierwotnego budżetu, a na razie wszystko działa (odpukać) jak należy;
3) Jak napisałem sprzęt aktualizuje sprzedawca (czyli HP w moim przypadku). Jest to mankament, jak wspominałem, ale doświadczenie nauczyło mnie, że odbiorca sprzętów OEM narzuca pewne warunki trwałości kupowanego sprzętu, a implemantacja własnego oprogramowania też (między innymi) ma temu służyć. Zazwyczaj poświęca się osiągi (np.: oemowe karty graficzne miały tańsze chłodzenie i nieznacznie obniżone parametry);

Jaro070   16 #3 17.09.2016 19:41

"kupno nowego dysku SSD, którego konstrukcja oparta jest na kościach MLC i sensownym kontrolerze, cenowo atrakcyjnego"

ADATA SP920 128 GB - 195 zł
Kontroler 8-kanałowy Marvell i kostki Micron 20nm MLC
Goodram Iridium Pro 240 GB - 285 zł
Kontroler 8-kanałowy Phison S10 i kostki Toshiba 19nm MLC

Da się :)

  #4 17.09.2016 21:04

Strasznie kiepskie te wyniki... Nawet do 400 MB/s się nie zbliżyły...

muska96   9 #5 17.09.2016 21:58

Ja też miałem z tym spory dylemat, ale ostatecznie kupiłem Intela 535 128GB - ma kości MLC, ale posiada też nieszczęsny kontroler SandForce, który był uważany za wadliwy, ale Intel napisał dla niego swój własny firmware, więc nie ma już z tym problemów. No i kosztował mnie mniej niż 200zł

@Jaro070 Szkoda, że nie napisałeś tego komentarza ~3 miesiące wcześniej - nie musiałbym marnować kilku godzin na wybór dysku.

mkspoker   7 #6 17.09.2016 23:58

@Jaro070: A kto twierdzi, że się nie da? Pytanie drugie: jak długo będą dostępne?

foreste   15 #7 18.09.2016 02:53

Widze ze expertów mamy na blogu od SSD :), to zapytam czy http://www.x-kom.pl/p/242819-dysk-ssd-sandisk-240gb-25-sata-ssd-plus.html warto brać pod system i programy ?. naco zwracac uwage przy zakupie ssd ?

mkspoker   7 #8 18.09.2016 08:34

@foreste: Lepiej dołożyć parę złotych i jak pisał Jaro070, zdecydować się na Iridiuma Pro. W tym SanDisku siedzą już kości TLC, a wydajność nie zachwyca (http://www.tweaktown.com/reviews/7726/sandisk-ssd-plus-z410-sata-iii-review/inde...).

Autor edytował komentarz w dniu: 18.09.2016 08:38
SystemError   4 #9 18.09.2016 09:09

"Tutaj mała dygresja. Nie wiedzieć czemu dysk ten działa w trybie SATA 150, co nie jest wielkim zmartwieniem, gdyż nie ma on takich osiągów, aby wykorzystać pełnie jego możliwości."

To przeważnie wynika z tego, że istnieje zworka ustawiająca na wolniejszy tryb. Trzeba tę zworkę wyp... i wtedy będzie SATA300.

mkspoker   7 #10 18.09.2016 09:49

@SystemError: Coś ci się kolego chyba pomyliło. Zworki (jeśli są) w laptopowych dyskach od dawna służą do czegoś innego.

takijeden.ninja   6 #11 18.09.2016 10:29

@mkspoker: Tak jak wspomniał @SystemError zworki w dyskach 2,5" mogą służyć do zmiany trybu pracy dysku. Ja tak miałem w jednym starym SSD Patriota i w jednym talerzu też.

Zworki dla trybu master/slave pożegnaliśmy wraz kontrolerami SATA, teraz to albo wybór trybu pracy albo ograniczenie powierzchni dysku lub jeszcze coś z czym się nie spotkałem.

Autor edytował komentarz w dniu: 18.09.2016 10:29
SystemError   4 #12 18.09.2016 12:48

@mkspoker: "Coś ci się kolego chyba pomyliło."

Nope. Taka zworka to potwierdzone info. Była ona w moim desktopowym dysku HDD SATA. Nawet etykietka na dysku o tym informowała.

mkspoker   7 #13 19.09.2016 07:31

@SystemError: W laptopowych dyskach zworki (jak są) służą raczej do celów serwisowych (lub innych spraw nie związanych ze zmianą parametrów dysku). Chyba, że dysk jest jakiś leciwy.

Pudel89   8 #14 19.09.2016 20:58

50 stopni na SSD? O ile to nie błąd to długo takie SSD nie pociągnie :)

  #15 20.09.2016 15:15

@takijeden.ninja: nie SATA tylko PATA