r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Licencja na wirusa

Strona główna Aktualności

Autorzy wirusa Zeus dołączyli do niego licencję. Jest to fakt z jednej strony zabawny, z drugiej pokazuje w jaką stronę podąża szkodliwe oprogramowanie.

W myśl EULA (End User License Agreement) użytkownik ma prawo do infekowania tak dużej ilości komputerów jak tylko chce. Nie może jednak dystrybuować tego szkodliwego oprogramowania w celach komercyjnych. Nie ma też prawa analizować działania programu ani używać go do sterowania botnetami innymi niż kontrolowanymi przez Zeusa. Zabronione jest też wysyłanie wirusa firmom antywirusowym. Nabywca jest też zobowiązany do kupowania przyszłych wersji tego produktu. Ponieważ oczywiście twórcom wirusa trudno będzie pozwać do sądu kogoś kto złamie licencję, wymyślono sankcje polegające na zabraniu wsparcia technicznego i wysłaniu wirusa producentom antywirusów.

Dołączanie EULA do szkodliwego oprogramowania to znak czasów. Wirusów nie tworzy się już dla zabawy czy też z czystej złośliwości. Pisanie wirusów stało się działalnością komercyjną, podobnie jak tworzenie innych typów aplikacji. W przeszłość odeszły wirusy formatujące dysk, zjadające literki czy wyświetlające śmieszne komunikaty. Teraz służą one do wykradania poufnych danych, w tym numerów kart kredytowych czy też tworzenia botnetów, nieraz bardzo dużych, w których tysiące komputerów wysyłają spam lub dokonują ataków DDoS. Tworzenie wirusów jest dochodowe i licencja ma zapewnić utrzymywanie się dochodów na odpowiednim poziomie. A można sobie wyobrazić, że już niedługo pojawią się pirackie kopie wirusów.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.