r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Linuksowe oprogramowanie nie kończy się na repozytoriach: 10 narzędzi dla wymagających

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Problemy opiekunów poszczególnych linuksowych dystrybucji niewiele mają wspólnego z problemami typowych użytkowników desktopowych systemów. Kwestia wyboru demona inicjalizacji czy domyślnego systemu plików jest wtórna wobec dostępności pakietów biurowych, edytorów graficznych, menedżerów zdjęć czy gier. Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że wybór oprogramowania na Linuksie jest znacznie skromniejszy, niż na Windows – ale czy to znaczy, że w roku 2014 miłośnicy Pingwina wciąż są skazani na LibreOffice, GIMP-a czy Shotwella?

To dobrze znane, flagowe, opensource'owe oprogramowanie dostarczane jest niemal z każdą dystrybucją. Jeśli nawet standardowego linuksowego pakietu biurowego czy edytora graficznego nie będzie w obrazie nośnika instalacyjnego, to znajdziemy je w oficjalnych repozytoriach. Doprowadziło to do sytuacji, w której o ile komputery osobiste działające pod kontrolą Linuksa są znacznie bardziej zróżnicowane pod względem komponentów systemowych od Windows czy OS X, to pod względem uruchamianych na nich aplikacji są niemal identyczne.

Na dłuższą metę to nie jest dobry dla Linuksa stan rzeczy – nie ma co liczyć na to, że system ten zdobędzie większą popularność wśród zwykłych użytkowników, jeśli nie doczeka się bogatszej oferty oprogramowania od niezależnych producentów. A przebić się z takim oprogramowaniem nie jest łatwo: fragmentacja linuksowego desktopu, brak uniwersalnych mechanizmów dystrybucji i koszty testowania oprogramowania robią swoje. Do tego dochodzi obiegowa opinia, że użytkownicy Linuksa to albo socjaliści pokroju Richarda Stallmana, z natury wrodzy wszystkiemu, co nie ma otwartego kodu źródłowego, albo skąpcy, którzy nie zapłacą za oprogramowanie ani centa.

r   e   k   l   a   m   a

Nic więc dziwnego, że wiele komercyjnych inicjatyw zakończyło się klapą i porzuceniem przedsięwzięcia. Wystarczy wspomnieć np. pakiet biurowy WordPerfect Office, program do grafiki wektorowej Xara Xtreme czy multimedialny pakiet Nero Linux. Są jednak tacy, którzy się nie zrażają, mimo tych trudności wydają na Linuksa swoje aplikacje. Ich właśnie produktom poświęcamy ten krótki przegląd, pisany z myślą przede wszystkim o typowych użytkownikach. Pominiemy tu więc kosztujące tysiące dolarów pakiety CAD, profesjonalne narzędzia animacyjne czy pakiety do grafiki 3D (ich akurat na Linuksie nigdy nie brakowało), by przyjrzeć się bliżej temu, co jest przydatne osobom, które wykorzystują Linuksa w zastosowaniach bardziej „domowych”. Oto najciekawsza naszym zdaniem dziesiątka takich aplikacji (w porządku alfabetycznym):


Corel After Shot Pro 2

Ta wywoływarka zdjęć w formacie RAW, znana niegdyś pod nazwą Bibble Pro, została przejęta przez Corela. Nowy producent nie popsuł tego, co było dobre – wciąż mamy do dyspozycji wygodny menedżer fotografii, niedestrukcyjny mechanizm retuszowania i zestaw bardzo efektownych filtrów. Dostępność 64-bitowej wersji, wysoka stabilność pracy i wygodny interfejs użytkownika czynią tę aplikację wartą polecenia dla wszystkich tych użytkowników Linuksa, dla których opensource'owe wywoływarki, takie jak DarkTable czy digiKam są niewystarczające.

Zalety:

+ znaczne przyspieszenie pracy w 64-bitowej wersji
+ wysoka jakość odszumiania zdjęć
+ możliwość tworzenia obrazów HDR
+ wygodne przetwarzanie wsadowe

Wady:

- niezbyt efektywne wykorzystanie powierzchni ekranu
- mała liczba obsługiwanych formatów RAW (w porównaniu do np. Adobe Lightroom)
- skromna baza profili obiektywów do automatycznych poprawek aberracji optycznych i chromatycznych

Najnowsza wersja Corel After Shot Pro 2 kosztuje 79 dolarów. 30-dniową wersję próbną (pliki .deb i .rpm) pobrać można ze strony programu.


Guitar Pro

Ten program powinien zainteresować wszystkich muzyków. Początkowo proste narzędzie do edycji tabulatur gitarowych, z czasem stał się rozbudowanym narzędziem, radzącym sobie ze standardową notacją muzyczną na pięciolinii. Zapewnia dziś m.in. wielościeżkowy edytor, edytor akordów obsługę skal, tuner cyfrowy, metronom i odliczanie.

Zalety:

+ łatwe narzędzia transkrypcyjne
+ rozbudowana biblioteka akordów i skal
+ przyjemny, wygodny interfejsu

Wady:

- czasem program potrafi się „przywiesić”
- brak języka polskiego

Pełna wersja Guitar Pro kosztuje 60 euro. Wersję próbną (konieczna rejestracja) znaleźć można na stronie producenta.


Lightworks Pro

Zaawansowany nieliniowy edytor wideo został w tym roku wydany też na Linuksa. Pozwala na importowanie, eksportowanie i renderowanie w tle, daje dostęp do bogatej biblioteki efektów specjalnych, ułatwia edycję klipów nagrywanych z wielu kamer jednocześnie i zapewnia wsparcie dla ekranów o wysokiej rozdzielczości. Interfejs jest bardzo intuicyjny – jeśli ktoś pracował z innymi programami tego typu, nie powinien mieć najmniejszych problemów z jego opanowaniem. Producent zadbał o pełną lokalizację aplikacji – dostępny jest też język polski.

Zainteresowani używaniem Lightworksa mają do dyspozycji kilka opcji: darmowa wersja (z ograniczeniem rozdzielczości eksportowanych klipów do 720p i wyłączonymi niektórymi funkcjami), abonament (8 dolarów miesięcznie lub 80 dolarów rocznie) lub pełna licencja, w cenie 280 dolarów.

Zalety:

+ wygodny interfejs użytkownika
+ wsparcie dla trybu multicam
+ bogaty zestaw filtrów wideo

Wady:

- wysokie wymagania sprzętowe (bez Core i7 i mocnej karty graficznej nie warto programu uruchamiać)
- skromna liczba efektów audio

Pogram pobrać można ze strony producenta (wersje .deb i .rpm).


LightZone

Niezwykłe narzędzie dla fotografów, wykorzystujące zaawansowane algorytmy do pracy z oświetleniem sceny. Zamiast przebijać się przez mało intuicyjne histogramy i bawić krzywymi, w łatwy sposób można modyfikować wybrane fragmenty obrazu i retuszować niedoskonałości z wykorzystaniem nieograniczonej liczby warstw korekcyjnych. Program radzi sobie z większością formatów RAW.

Do 2011 roku było to narzędzie komercyjne, kosztujące 99 dolarów. Później projekt umarł – ale dzięki staraniom społeczności udało się go wskrzesić. Dostępną obecnie wersję 4.0 można pobrać za darmo. W praktyce nie różni się ona niczym od ostatniej wersji komercyjnej (nie licząc drobnych poprawek i porządkowania kodu), trwają jednak prace nad wersją 5.0, która przyniesie już więcej zmian.

Zalety:

+ unikatowy model pracy z oświetleniem
+ wygodny interfejs użytkownika
+ otwarta licencja BSD

Wady:

- spore wymagania sprzętowe – lepiej mieć pod ręką jakieś i7

Pełną wersję programu pobrać można (po zarejestrowaniu się) ze strony projektu.


Pixeluvo

Szybki i lekki edytor graficzny dla wszystkich amatorów fotografii, pozwala na kadrowanie, rysowanie, korektę kolorów, stosowanie licznych filtrów i efektów, a także warstw i masek. Kilkoma kliknięciami można naprawić perspektywę, usunąć rozmaite defekty skóry czy poprawić oświetlenie sceny – wszystko w ramach całkiem dobrze przemyślanego interfejsu. Ostatnia wersja programu przyniosła długo oczekiwane wsparcie dla przetwarzania formatów RAW.

Zalety:

+ wygodny interfejs
+ współpraca z tabletami graficznymi
+ niewielkie wymogi sprzętowe

Wady:

- brak menedżera zdjęć
- skromna liczba obsługiwanych formatów RAW

Próbną, 30-dniową wersję (pliki .deb i .rpm, w wersji 32- i 64-bitowej) pobrać można ze strony producenta. Pełna wersja kosztuje 34 dolary.


1 2 następna
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.