Bridge Linux: Instalacja – część III

Niniejszy tekst jest kontynuacją wpisu: Bridge Linux: Instalacja – część II

W dwu poprzednich częściach wpisu przygotowaliśmy komputer do instalacji: ustawiliśmy strefę czasową, bieżącą datę i czas; utworzyliśmy także odpowiedni układ partycji na dysku twardym. Najwyższa, zatem, pora zainstalować wreszcie Bridge'a...

Instalujemy!

W menu głównym, do którego powróci instalator, wybieramy kolejną, trzecią pozycję:

3. Install system (instalacja systemu)

Bridge Linux: Instalacja – część II

Niniejszy tekst jest kontynuacją wpisu: Bridge Linux: Instalacja – część I

Tak poza tematem...

Drogi Czytelniku!

Masz oto przed sobą drugą – nie licząc wprowadzenia – część wpisu o instalacji Bridge Linuksa, który zdecydowałem się kontynuować, zachęcony wyjątkowo gorącym przyjęciem poprzedniej jego części: większości odebrało mowę :) i jedynie Nazir50 zareagował odwrotnie niż wszyscy, choć nie ma w tym, właściwie, niczego nadzwyczajnego, jako że osobnik ten zwykł lansować zgoła odrębne postawy i zachowania niż ogół...

Powróćmy, jednak, do sedna...

Po ustawieniu strefy czasowej, daty i czasu, program instalacyjny powróci do głównego menu, a nam pozostanie przejść do kolejnej opcji:

2. Disk(s) preparation (przygotowanie dysku/dysków)

Bridge Linux: Instalacja – część I

Niniejszy tekst jest kontynuacją wpisu: Bridge Linux: Instalacja – wprowadzenie

Program instalacyjny

Interfejs instalatora Bridge'a zbudowano w oparciu o curses i dlatego, wszystkimi czynnościami instalacyjnymi zarządza się za pomocą klawiatury. „Przyciski” okien dialogowych przełączamy klawiszami kierunkowymi / lub klawiszem i zatwierdzamy klawiszem ; natomiast, pomiędzy wyświetlanymi w tych oknach opcjami, poruszamy się za pomocą klawiszy / . Zdarzą się również i takie sytuacje, kiedy niezbędne będzie użycie innych klawiszy, ale jest to, chyba, bardziej niż oczywiste.

Instalacja właściwa

Skoro znamy już sposób działania programu instalacyjnego, możemy przystąpić do konkretów.

Poszczególne etapy procesu instalacyjnego należy wykonywać według kolejności, w jakiej są wyświetlone.

Bridge Linux: Instalacja – wprowadzenie

Zgodnie z obietnicą, złożoną w poprzednim wpisie Bridge Linux, czyli Arch z "ludzką twarzą", przedstawiam mini-przewodnik instalacji systemu operacyjnego Bridge Linux. Prezentuje on, zarówno przygotowanie nośnika instalacyjnego, jak i całość procesu instalacji, omawiając, krok po kroku, wszystkie jego elementy: od uruchomienia wersji live, do pierwszego startu zainstalowanego systemu. Ważniejsze i bardziej złożone czynności postaram się dokładnie wyjaśnić i szczegółowo omówić, a opis zilustrują, ponadto, stosowne zrzuty ekranu.

Na potrzeby niniejszego wpisu przeprowadzono instalację systemu: Bridge Linux 2012.4 KDE, w wersji 32 bit (i686) na wirtualnym dysku twardym o pojemności 20 GB, przy użyciu programu VirtualBox w wersji 4.1.12 OSE, rev. 77245, działającego na 64-bitowej wersji systemu operacyjnego Bridge Linux 2012.4.

Z uwagi na to, że stanowiący bazę dla niniejszego przewodnika, materiał jest bardzo obszerny (zwłaszcza w zakresie grafiki), wpis został podzielony na kilka części.

Bridge Linux, czyli Arch z „ludzką twarzą”.

Tytułem wstępu.

Może nieco na fali rosnącej ostatnio popularności Arch Linuksa (odnoszę wrażenie, że sporo osób sięga po tę właśnie dystrybucję), podjąłem próbę „postawienia” 64-bitowej wersji tego systemu ze środowiskiem KDE.

W związku z tym, że jestem osobnikiem raczej wygodnickim, zacząłem od Chakry. Jednakże, „specyficzne” podejście jej twórców do aplikacji GTK (korzystam z kilku, a nie wszystko jest w Bundles) zadecydowało o pożegnaniu tej dystrybucji. Pozostał, więc, „czysty” Arch..., ale i tutaj coś mi nie pasowało, choć, być może, wynikało to z popełnionych przeze mnie błędów w trakcie instalacji lub nieznajomości samego Archa.

Tak, czy owak, wróciłem do Sabayona, ale – jak się później okazało – nie na długo...

Przeglądając, bowiem, na stronie distrowatch.com dystrybucje oczekujące na dodanie do głównej listy (waiting list), trafiłem na prawdziwą perełkę: BRIDGE LINUX.

Czy to koniec hegemonii Ubuntu?

Umarł Król, niech żyje Król!

W dniu dzisiejszym, na stronie distrowatch.com, podstawowa lista dystrybucji Linuksa (ujęcie półroczne) zmieniła lidera i jest nim obecnie: Linux Mint.
Ubuntu, natomiast - po niesamowicie długim prowadzeniu wśród najpopularniejszych dystr - musi zadowolić się drugą lokatą, przynajmniej przez jakiś czas... Może dzień...? Tydzień...? Miesiąc...? A może od dziś, będzie to stała tendencja...?

Wyznaczniki sukcesu.

Co takiego zrobił Mint Team, że to ich dystrybucja stała się pogromcą Ubuntu?
Wydaje się, że nic szczególnego, poza konsekwentną pracą nad swoim produktem, jego stabilnością i atrakcyjnością.
Pewien wpływ, niewątpliwie, miały także inne czynniki: wydanie Linux Mint Debian Edition (obecnie, już w dwóch "smakach" - Gnome i Xfce), czy pozostawienie Gnome 2 we wszystkich wersjach Minta (Gnome w wersji trzeciej nie znajduje, jak na razie, szerokiego grona sympatyków).
Nie bez znaczenia jest również sytuacja w stajni vice-lidera, Ubuntu.

Mój sposób na KDE w Linux Mint Debian Edition

Linux Mint Debian Edition (LMDE), to najnowsze dzieło teamu pod dowództwem Clementa Lefebvre, a pierwsze pogłoski o tej dystrybucji pojawiły się niemalże rok temu. Premierowe wydanie, natomiast, ujrzało światło dzienne we wrześniu 2010 roku.

Sam Mint jest jedną z najczęściej instalowanych dystrybucji Linuksa i według distrowach.com, zajmuje obecnie drugą lokatę (w cyklu półrocznym) wśród stu najpopularniejszych distr, ustępując miejsca jedynie Ubuntu. Nawet pobieżne obserwacje i krótka analiza tego rankingu, pozwalają dostrzec, że ten znaczny wzrost zainteresowania Mintem nastąpił wraz z pojawieniem się w rodzinie „Miętusów” najmłodszego jej członka, czyli LMDE.

Przeciwnie do głównego wydania Minta (opartego na *buntu), LMDE wydawane jest wyłącznie w wersji z GNOME i, jak na razie, nic nie wskazuje, by miały pojawić się inne wersje (z KDE, Fluxboksem, czy XFCE), tak, jak ma to miejsce w przypadku „linii głównej”.

Jak to jest z tymi linuksami?

Na początek powiem, że moim głównym i jedynym systemem operacyjnym jest obecnie Mandriva 2010, wybrana zresztą, niejako, podświadomie... W okolicach, bowiem, maja 2007 roku, gdy po raz ostatni na moim twardym dysku gościł system z Redmond, a ja chcąc dowiedzieć się, który z bogatej oferty linuksów jest dla mnie najwłaściwszy, odpowiedziałem na kilka pytań w swoistym quizie na stronie www.jakilinux.org. Wyszło, z niego że to właśnie Mandriva jest tym, czego szukam w "świecie pingwina" (a właściwie, w "świecie pingwina i antylopy gnu"). I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że licznie przeprowadzane przeze mnie testy innych dystrybucji, kończyły się powrotem na "łono mandarynki".