Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mój sposób na KDE w Linux Mint Debian Edition

Linux Mint Debian Edition (LMDE), to najnowsze dzieło teamu pod dowództwem Clementa Lefebvre, a pierwsze pogłoski o tej dystrybucji pojawiły się niemalże rok temu. Premierowe wydanie, natomiast, ujrzało światło dzienne we wrześniu 2010 roku.

Sam Mint jest jedną z najczęściej instalowanych dystrybucji Linuksa i według distrowach.com, zajmuje obecnie drugą lokatę (w cyklu półrocznym) wśród stu najpopularniejszych distr, ustępując miejsca jedynie Ubuntu. Nawet pobieżne obserwacje i krótka analiza tego rankingu, pozwalają dostrzec, że ten znaczny wzrost zainteresowania Mintem nastąpił wraz z pojawieniem się w rodzinie „Miętusów” najmłodszego jej członka, czyli LMDE.

Przeciwnie do głównego wydania Minta (opartego na *buntu), LMDE wydawane jest wyłącznie w wersji z GNOME i, jak na razie, nic nie wskazuje, by miały pojawić się inne wersje (z KDE, Fluxboksem, czy XFCE), tak, jak ma to miejsce w przypadku „linii głównej”. Niemniej jednak, pełna zgodność z Debianem daje możliwość instalacji praktycznie dowolnego środowiska graficznego, czy menadżera okien, spośród dostępnych w jego repozytoriach.

KDE jest jednym z najbardziej złożonych i rozbudowanych środowisk graficznych. Z jednej strony, przekłada się to na jego potężną funkcjonalność, choć, z drugiej – pociąga za sobą nieco większe zużycie zasobów komputera, niż w przypadku, na przykład, Fluxboksa, czy XFCE. Jednakże to, co otrzymujemy w zamian, jest, naprawdę, warte poświęcenia dodatkowych megabajtów RAM-u, czy większej, o kilka dziesiątych procenta, zajętości procesora. I nie chodzi tu, jedynie o „błyskotki” i „fajerwerki”, ale przede wszystkim, o wszechstronność i zaawansowane możliwości użytkowe. Zresztą, zwłaszcza od wersji 4.4, KDE działa bardzo płynnie i sprawia wrażenie znacznie zoptymalizowanego.

W przypadku większości dystrybucji Linuksa nie jest wielka sztuką zainstalowanie kolejnej warstwy graficznej, a pewnej, niedużej fatygi wymaga, jedynie, de-instalacja „niechcianego” menadżera okien, czy środowiska graficznego. Jak sobie z tym poradzić w LMDE? Jak zamienić domyślnie zainstalowane GNOME na KDE?

Według twórców, Linux Mint Debian Edition jest maksymalnie, jak tylko możliwe, zgodny ze swoim odpowiednikiem, opartym na Ubuntu i wyposażonym w GNOME. Stąd, zapewne, instalacja LMDE nie umożliwia żadnego wyboru pakietów, które miałyby znaleźć się na dysku twardym.

Decydując się na uruchomienie KDE w LMDE, w pierwszej kolejności zdecydować należy, jakie jego składniki mają zostać zainstalowane. Repozytoria Debiana dają możliwość wyboru gotowych zestawów oprogramowania (tzw. meta-pakietów), które zawierają określone elementy tego środowiska graficznego. Głównym meta-pakietem, odpowiedzialnym za uruchomienie KDE, jest kde-plasma-desktop (lub kde-plasma-netbook), który instaluje, „jądro” środowiska, czyli tzw. Plazmę (KDE Plasma Desktop), menadżer wyświetlania (K Display Manager – kdm) oraz minimalny zestaw aplikacji KDE SC. Pozostałe meta-pakiety obejmują różną ilość dodatkowych programów, składających się na KDE Software Compilation. I tak: kde-full to KDE Plasma Desktop wraz z kompletnym środowiskiem KDE SC; kde-standard – KDE Plasma Desktop i kdebase, czyli podstawowe aplikacje KDE SC.

Jak zainstalować KDE w LMDE?

Opisane poniżej operacje przeprowadzono na 64-bitowej wersji dystrybucji Linux Mint Debian Edition, różniącej się od oryginalnego wydania tym, że domyślne repozytoria Debiana testing, zmieniono na unstable (wszystkie, opisywane modyfikacje można przeprowadzić także na 32-bitowym LMDE, zarówno z repozytoriów testing, jak i unstable). Schemat działania przedstawiał się następująco:

* podstawowa instalacja KDE; * minimalna, wstępna konfiguracja nowego środowiska; * de-instalacja GNOME; * instalacja dodatkowego oprogramowania (w tym kilka programów z GNOME); * końcowa (pełna) konfiguracja i przygotowanie KDE do pracy;

Przyjęcie takiej kolejności umożliwiło doinstalowania, usuniętych wcześniej automatycznie, elementów GNOME, wymaganych przez instalowane programy tego środowiska.

Pierwszą czynnością, jaką trzeba wykonać, poza, oczywiście, uruchomieniem połączenia z internetem, aktualizacją systemu, jeszcze z GNOME „na pokładzie” (wcześniej zmiana repozytoriów na unstable) i zresetowaniem systemu, jest instalacja Plazmy i odpowiedniego zestawu programów KDE SC. Ze względu na to, że jestem zwolennikiem niedublowania oprogramowania (jeden program do jednej czynności), mam kilka swoich ulubionych programów, które mogłyby być niekiedy dublowane (np. kopete i kadu) oraz dlatego, że nie korzystam z pewnych „dobrodziejstw technologicznych”, bo – po prostu – mnie nie interesują lub, wręcz, ich nie lubię (np. oprogramowanie do obsługi, tzw., serwisów społecznościowych są mi całkowicie zbędne, gdyż nie korzystam z takowych), jako pierwsze, wykonałem:

aptitude install kde-plasma-desktop

Wybór tego pakietu spowodował konieczność „dociągnięcia z sieci” sporej ilości dodatkowych pakietów. W trakcie ich instalacji, zostałem zapytany, czy chcę, by system uruchamiał kdm, czy gdm oraz zaproponował kilka pomniejszych zmian (dla przykładu, nową wersję pliku /etc/issue). Kolejny krok, jeszcze przed resetem, to instalacja menadżera sieci, a więc, w moim przypadku:

aptitude install network-manager-kde

Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie zainstalować wicd-kde, ale ostatecznie, wybór padł na network-managera (wraz kilkoma dodatkowymi pakietami, w tym, między innymi, kdewalletmanagerem). Nadeszła, wreszcie, pora na restart systemu oraz pierwszy test nowego środowiska graficznego.

Po ponownym uruchomieniu LMDE, przeprowadzeniu wstępnej konfiguracji KDE (np., automatycznego logowania) i ustawieniu połączenia z internetem, przystąpiłem do kolejnego punktu, czyli de-instalacji GNOME. Wbrew pozorom, jest to, powiedzmy, „nieco zakręcone”. Z tego, co mi wiadomo, nie istnieje żaden meta-pakiet, obejmujący całość GNOME, a ręczne usuwanie poszczególnych pakietów, nie jest, ani łatwe, ani przyjemne. Najrozsądniejszym wyjściem z sytuacji, jest wykonanie:

aptitude purge liborbit2

Wykonanie tej komendy, skutkuje wyświetleniem pokaźnej listy pakietów, które, dzięki systemowi zależności, także zostaną usunięte. Niestety, z drugiej strony, wywołuje kilka konfliktów, ze względu na powiązania między pakietami. Cóż, system zależności nie jest i nigdy nie był doskonały... Dodatkową kwestię stanowi to, że w przypadku aptitude purge, część pakietów, mimo że są przeznaczone do usunięcia, tak naprawdę nie znikają całkowicie z systemu.

Przykładowo, wykonanie:

aptitude purge vlc-data

daje w efekcie:

Następujące działania rozwiążą problemy z zależnościami: Usunięcie następujących pakietów: 1) vlc Zaakceptować rozwiązanie?

jednakże, nawet po „zaakceptowaniu rozwiązania” i jego zatwierdzeniu, w tym wypadku vlc, nie zostanie całkowicie usunięte z systemu:

aptitude search vlc

wyrzuci na ekran:

c libvlc5 - multimedia player and streamer library c libvlccore4 - base library for VLC and its modules c vlc - Odtwarzacz plików multimedialnych i serwer strumieni p vlc-data - Pliki wspólne do VLC p vlc-dbg - Symbole debugowania do vlc p vlc-nox - Odtwarzacz multimediów i strumieni (bez obsługi X-ów)

Takie pakiety trzeba usunąć ręcznie:

aptitude purge vlc libvlc5 libvlccore4

Wracając do kwestii de-instalacji GNOME: po zatwierdzeniu usunięcia liborbit2, najlepiej jest zaznaczyć wszystkie nazwy pakietów sugerowanych do de-instalacji oraz tych, co do których pojawiły się konflikty z uwagi na zależności i dodatkowe, ręczne ich usunięcie (poprzez, choćby, niewielki skrypt). Po tych czynnościach pozostaje jeszcze pozbycie się innych, niepotrzebnych, pakietów, które należą do GNOME, na przykład, przy pomocy, zapytania menadżera pakietów (synaptic i/lub aptitude / apt-get):

aptitude search gnome aptitude search mint

Warto, także przejrzeć menu KDE, by znaleźć kilka „obcych”, niechcianych programów.

Ostatnie dwa zadania: instalacja dodatkowego oprogramowania i końcowa konfiguracja KDE, są, relatywnie, proste i zależą od upodobań konkretnego użytkownika. Stąd, nie ma sensu dokładniejsze ich opisywanie. 

Komentarze

0 nowych
webnull   9 #1 06.02.2011 10:20

Zero obrazków i formatowania? Koleś - nikt tego nie przeczyta.

blind-oln   8 #2 06.02.2011 12:49

Ja przeczytałem całość. :)

Zamiast aptitude purge można spróbować aptitude purge --purge. Co prawda nie usunie to tych pakietów, które nie zostały usunięte poprzednim poleceniem, ale zaprowadzi trochę większy porządek w systemie usuwając pliki konfiguracyjne pozostałe po odinstalowanych aplikacjach. Gdy usuwasz pakiet liborbit2 poleceniem purge to usunie tylko pliki konfiguracyjne liborbit2, jeśli takie w ogóle istniały. Jeśli zastosujesz purge --purge, to usuniesz pliki konfiguracyjne liborbit2 oraz pliki konfiguracyjne wszystkich pakietów, które liborbit2 za sobą pociągnie.

Poza tym, zamiast ręcznie szukać pakietów, które jeszcze przydałoby się usunąć, można użyć polecenia dpkg -l | less, które wyświetli nam listę wszystkich zainstalowanych pakietów w systemie. Na jej podstawie można sobie łatwo zrobić listę dodatkowych pakietów do usunięcia.

Ogólnie wpis fajny, chociaż dziwi mnie taka polityka twórców LMDE, w której nie mamy wyboru jakie środowisko graficzne zainstalować i czy w ogóle je instalować. Wydawać by się mogło, że skoro jest to dystrybucja oparta na Debianie, to będzie dawać nieco więcej wolności przy wyborze oprogramowania. :)

  #3 06.02.2011 15:05

Liczy się treść, nie stylistyka, kto ci pisze na styl, pisze się na treść

Ludvick   7 #4 07.02.2011 08:10

@webnull
Jak to nie ma formatowania? Tekst ładnie wyjustowany, podtytuł wytłuszczony, od znacznika [ code ] aż się roi... a fotki? nie chciałem, żeby ten wpis sprawiał wrażenie "patrzcie, jaki pięknie wygląda mój Mint-Debian po instalacji KDE". :)

@blind-oln
"(...) hociaż dziwi mnie taka polityka twórców LMDE, w której nie mamy wyboru jakie środowisko graficzne zainstalować i czy w ogóle je instalować. Wydawać by się mogło, że skoro jest to dystrybucja oparta na Debianie, to będzie dawać nieco więcej wolności przy wyborze oprogramowania. :)"

Mnie również bardzo dziwi takie podejście, zwłaszcza, że główne wydanie Minta jest dostęone w "kilku smakach"...

@Sławekn
Otóż to! Nie "szata [graficzna]" zdobi wpis... :)

  #5 07.02.2011 11:50

To ja mam takie pytanie czym różni się Mint z KDE o Debiana z KDE. Z tego co rozumiem to wszystkie "ficzery" pisane przez ekipę Clementa Lefebvre są pod Gnome więc instalując KDE pozbywamy się ich.

quadro555   7 #6 07.02.2011 11:57

Szczerze mówiąc liczyłem na więcej i bardziej łopatologiczne wyjaśnienie. Którą wersję będziemy mieli po instalacji KDE ? Jakie konkretne repozytorium dla KDE 4.5.5 lub 4.6.0 ?
No i czy nie można działać poprzez nakładkę na apta(synaptic)?
Chętnie poczytam drugą część tego artykułu ;).
Akurat ja po doinstalowaniu KDE do LMDE i ustawieniu kdm mam bardzo powoli działający system. Jeszcze nie wziąłem się za usuwanie Gnome , może to pomoże?

Ludvick   7 #7 07.02.2011 13:05

@quadro555
"Szczerze mówiąc liczyłem na więcej i bardziej łopatologiczne wyjaśnienie. Którą wersję będziemy mieli po instalacji KDE ? Jakie konkretne repozytorium dla KDE 4.5.5 lub 4.6.0 ?"
Więcej i bardziej łopatologicznie? Byłem przekonany (i nadal jestem), że wpis jest bardzo "łopatologiczny" - zwróć uwagę, że masz i wyjaśnienia (co? i po co?), i "gotowce" do wklejenia w konsolę...

Co do wersji KDE - zainstaluje się ta, która - w momencie instalacji - będzie dostępna (na dzień dzisiejszy to jest 4.4.5, ale powoli odmrażane są repozytoria Debiana, więc za czas jakiś będzie pewnie 4.5.x / 4.6.x) -> pisałem, że korzystam z repozytoriów unstable (choć, oryginalnie, LMDE korzysta z testing).

"No i czy nie można działać poprzez nakładkę na apta(synaptic)?"
Teoretycznie jest to możliwe, ale byłoby to bardziej pracochłonne i, w konsekwencji, wymagałoby większego nakładu pracy i pochłonęło zdecydowanie więcej czasu - zwróć uwagę, że po usunięciu liborbit2, w systemie pozostaje całe mnóstwo pakietów należących do GNOME ("niedokładne" usuwanie plików przez aptitude; vide: przykład z vlc) - najprościej jest zaznaczyć nazwy tych pakietów, które, rzekomo, aptitude chce usunąć i ponowne ich usunięcie przy pomocy, np. skryptu, który ponownie "przemieli" system i usunie te pakiety, które pozostały po "pierwszym razie". Być może to, co zaproponował @blind-oln (aptitude purge --purge liborbit2) dałoby lepsze efekty, ale jeszcze tego nie próbowałem.

"Akurat ja po doinstalowaniu KDE do LMDE i ustawieniu kdm mam bardzo powoli działający system. Jeszcze nie wziąłem się za usuwanie Gnome , może to pomoże?"
Czy usunięcie GNOME pomoże - nie wiem. U mnie było tak, że pierwotnie LMDE (z GNOME) działał bardzo szybko; później, po instalacji KDE, od razu przystąpiłem do usuwania GNOME, więc, ani nie przeprowadzałem żadnych testów (na pierwszy rzut oka, system nie zwolnił), ani - nawet przez moment - nie zastanawiałem się nad tym. Być może jest to zależne od tego, jaką "wersję KDE" wybrałeś: kde-full, kde-standard, czy tylko kde-plasma-desktop + ręczne doinstalowanie interesujących Cię programów, albo, czy nie skusiłeś się na repozytoria eksperymantalne z KDE w wersji, bodaj, 4.5.x...

"Chętnie poczytam drugą część tego artykułu ;)."
Szczerze powiem, że nie przewidywałem drugiej części, choć po Twoim komentarzu, być może powstanie "dwójka", przy czym, nie będzie to kontynuacja, a raczej coś w stylu, informacji uzupełniających.

quadro555   7 #8 07.02.2011 13:56

@Ludvick
[quote]sudo apt-get install kde[/quote]
wpisałem i zainstalowało się środowisko , niestety muli strasznie i dlatego pisałem o bardziej "łopatologiczny" opis ;)
Lubię bardzo środowisko KDE i dlatego pomyślałem sobie o duecie Debiana i w/w środowiska. Niestety ale moje każde podejście do dokładania KDE do Gnome kończyło się porażką (tak było na ubuntu zanim nie zainstalowałem Kubuntu).Zaś szans na wydanie LMDE z KDE jako domyślnym środowiskiem chyba nie doczekam.Jeżeli będziesz kontynuował wpis na blogu to podaj, proszę repo dla KDE 4.6.

Ludvick   7 #9 07.02.2011 15:04

@Anonim
"czym różni się Mint z KDE o Debiana z KDE"
To jest bardzo dobre pytanie. Poza tym, że dystrybucje te różnić się będą motywem graficznym, różny będzie wynik cat /etc/issue i pewnie jeszcze kilka innych "drobiazgów", to - generalnie - większych różnic chyba nie ma...
Dlaczego wybrałem, więc, LMDE, a nie "czystego" Debiana z KDE?
Przede wszystkim (!), LMDE działa u mnie zdecydowanie żwawiej i sprawniej, niż Debian: po instalacji Debiana z livecd, mój laptop sprawiał wrażenie, jakby nie działał "na 100%"; być może był to efekt różnic w konfiguracji, ale skoro ta "Miętowa" lepiej się sprawdza, to po cóż "robić sobie problemy" - tak, przy okazji, w LMDE domyślnie ustawione i włączone jest PulseAudio, z czym musiałbym "walczyć" w przypadku Debiana.

Co do "Mintowych ficzerów": GNOME, jak dla mnie, jest zbyt "mroczny" i dlatego preferuję "bardziej kolorowe KDE" (być może to jakiś uraz z dzieciństwa, spowodowany zbyt "czarno-białymi" zabawkami?) - stąd, jeśli "Drużyna Lefebvre'a" skupia się na "dopieszczeniu" LMDE ze środowiskiem graficznym, które mi nie odpowiada, nie mam ani krzty żalu, że tracę całą tę "Mintowość". Najlepszym rozwiązaniem byłby LMDE z KDE i wszystkimi "ficzerami", jakie posiada Mint, oparty na Ubuntu (co ciekawe, jest wersja z KDE).

@quadro555
Po pierwsze: preferuję aptitude w miejsce apt-get, gdyż lepiej "obsługuje" zależności (rzuć okiem na wpis: nigdzie nie użyłem apt-get);
Po drugie: we wpisie podaję informacje o poszczególnych meta-pakietach, zawierających "różne ilości" składników KDE: Ty wybrałeś "najbardziej wypasiony" i, całkiem możliwe, że stąd Twoje problemy z prędkością działania komputera. Czy, naprawdę, korzystasz z absolutnie wszystkich elementów KDE? Jeśli masz czas i chęci, spróbuj jeszcze raz "postawić" LMDE i wykonaj wszystkie czynności dokładnie, jak to opisuję. Zasadnicza różnica polega na tym, że ja zainstalowałem kde-plasma-desktop ("serce" środowiska KDE), a z pozostałych aplikacji tylko te, z których korzystam, np. kadu, zamiast standardowego w KDE, kopete.
Po trzecie: KDE w wersji > 4.4.5 jest, jak na razie w repozytorium eksperymentalnym, czyli niewiele ma wspólnego ze stabilnością; wynika to, głównie, z faktu, że do 5.02.2011 repozytoria Debiana były zamrożone, w związku z pracami nad Debianem 6.0 i żadne nowe pakiety nie były, ani dokładane, anie, tym bardziej, testowane. W internecie możesz znaleźć informacje, jak zainstalować KDE z experimental, ale szczerze odradzam - LMDE nie działa szybciej i sprawniej, o ile to, co uzyskałem, w ogóle można nazwać działaniem (ciągłe crashe i wysypywanie się systemu z byle powodu) - zresztą, użytkownicy Debiana w 99.9% odradzają mieszanie repozytoriów.

quadro555   7 #10 07.02.2011 21:39

@Ludvick
Właśnie pobieram Mint KDE i jeżeli będzie to to działało otb to dam sobie wolne jeżeli chodzi o LMDE .

Ludvick   7 #11 07.02.2011 22:21

@quadro555
Sądzę, że nie będzie problemów z "tradycyjnym" Mintem - w końcu KDE jest tam "od nowego". Co do LMDE - ma tę przewagę nad "zwykłym Miętusem", że jest dystrybucją ciągłą, a więc nie potrzeba, ani re-instalować systemu, ani przeprowadzać "wielkiego upgrade". Wcześniej używałem Mandrivy PowerPack (w końcu 60 euro za dwa wydania, to nie majątek), ale "wrzucanie" nowej wersji i jednoczesna modlitwa o to, by nic się nie "wysypało", nie było komfortowe. Dlatego zacząłem poszukiwać czegoś nowego (przy okazji, chciałem przejść na 64 bity) - znalazłem LMDE i - poza tym, że domyślnie było GNOME - reszta, jak najbardziej mi pasowała: wersja 64-bit, ciągłość, pakiety *.deb. Niemniej, życzę sukcesów z Mintem KDE.

PS. Na jakim procesorze uruchamiasz Linuksa: 32- czy 64-bitowym? Zauważyłem, że na procesorze 64-bitowym Linux 64-bit sprawia wrażenie jakby "bardziej dopasowanego", tzn. wygląda, jakby działał trochę płynniej (w porównani z systemem 32-bit na procesorze 64-btowym).