Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dlaczego Internet nie potrzebuje ACTA?

Co rusz politycy próbują majstrować przy Internecie, chociaż obsługa komputera przychodzi im z trudem.
Postaram się więc wykazać, czemu Internet w ogóle nie potrzebuje praw państwowych. Nigdy nie potrzebował, zupełnie dobrze funkcjonował od samego początku.

Otóż w Internecie jest już władza. Każda strona ma swojego administratora, a ów ustala zasady i posiada władzę absolutną by je wyegzekwować. To jak królestwa z monarchiami absolutnymi. Jedynie hakerzy, na wzór baśniowych czarnoksiężników, przewyższają administratorów-królów.
Jednak w odróżnieniu od realnego świata istnieje łatwość emigracji. Jak komuś nie podoba się jakaś strona i panujące w niej zasady, ma do wyboru ponad miliard innych stron, jeśli jednak nie znajdzie, to może stworzyć własną i samemu zostać dyktatorem. Do tego wystarczy kliknięcie myszki.

Więc Internet nie jest spójnym tworem, raczej potencjalnie nieskończonym zbiorem niezależnych królestw. A jak to bywa z nieskończonością, zawiera w sobie wszystko, zarówno pozytywne jak i negatywne.

Pierwsze próby kontroli Internetu odbywały się pod przykrywką rzekomej walki z pornografią dziecięcą. To nonsens, ze względu na samą naturę Internetu.
Pedofile nie mogą umieszczać swoich fotografii na najpopularniejszych stronach, bo te mają swoje regulaminy i administratorów o władzy absolutnej, ci z pewnością zablokują materiały i zawiadomią policję. Podobnie z innymi powszechnie dostępnymi stronami, za bardzo rzucają się w oczy i ktoś się zainteresuje. Więc pedofile muszą się ukrywać na prywatnych serwerach, o ograniczonym dostępie. Przypadkowi ludzie nie mają do nich dostępu. W dodatku paradoksalnie Internet ułatwia policji wnikanie do grup pedofilskich i ich rozpracowywanie.
Jak widać, problem z pedofilią sam się rozwiązuje, nie potrzeba do tego specjalistycznych uregulowań prawnych i prewencyjnej kontroli treści.

Jest też walka z pornografią w ogólności, rzekomo ze względu na dobro dzieci. Fakty jednak są takie, że jak dziecka jeszcze "to" nie interesuje, to w ogóle nie zwróci uwagi, a jak już zacznie interesować, żaden kaganiec nie pomoże. Jak nie z Internetu, to dowie się od kolegi na podwórku.
Jedynym wyjściem z sytuacji jest rzetelna edukacja, co już powinno być w szkole, ale często nie jest, ze względu na fanatyków religijnych. Bo to religie (i po części politycy) mają interes we wpajaniu fobii oraz poczucia winy, gdyż niezadowolony tłum łatwo kontrolować, wskazując im nieuchwytnego zastępczego wroga. To nie przypadek, że im bardziej religijny kraj, tym większa frustracja i agresja wśród jego mieszkańców.

Są strony różnych ekstremistów, ale te też nikomu nie zagrażają, gdyż łatwo znaleźć stronę o przeciwnych poglądach. To nie ulica, na której grupka kiboli wszystkim przeszkadza i może komuś fizycznie przylać, w Internecie do ucieczki przed jakąkolwiek treścią wystarczy jedno kliknięcie.

Ostatnio było coś o stalkingu. Ale przecież każdy program do komunikacji i większość telefonów komórkowych mają "czarną listę", wystarczy wrzucić na nią. Przez Internet nie można nikomu zrobić krzywdy, o ile ktoś sam sobie na to nie pozwoli. Wynika to z głównej cechy Internetu - wszyscy są równi, posiadają ten sam potencjał. W realnym świecie są mężczyźni i kobiety, biali i czarni, dorośli i dzieci, bogaci i biedni, silni i słabi, w Internecie tylko połączone ze sobą umysły.

Teraz dochodzi rzekoma walka z piractwem.
Twierdzenie, że nie ograniczy to wolności słowa, jest kłamstwem lub brakiem wyobraźni. Pierwsze co robi policja kiedy złapie "podejrzanego", to sprawdzenie jego komputera, a nuż coś się znajdzie i dorzuci się kolejny zarzut do aktu oskarżenia. Nawet jeśli policja się pomyli i inne zarzuty się nie potwierdzą, to nadal będzie "sukces", bo złapali pirata. Wiadomo jak wygląda sprawa piractwa w Rosji, ale ich rząd okazał się wyjątkowo praworządny kiedy przyszło sprawdzić komputery organizacji opozycyjnej.

Prawa autorskie niech sobie obowiązują w realnym świecie, ale nie w Internecie! Tutaj są zupełnie inne zasady. Zamiast uparcie trzymać się starego, trzeba iść do przodu.
Pisarz Paul Coelho wypowiedział się w tej kwestii - został milionerem, głównie dzięki internetowemu piractwu jego książek, gdyż mogły dotrzeć do potencjalnych czytelników (np. w Rosji), a ci potem zaczęli kupować papierowe.
Jest też odwrotna sytuacja - wielu blogerów wydało książki, zawierające przedruki zawartości ich blogów. Fani mieli w formie elektronicznej, ale woleli mieć też to w ładnej oprawie.
Piractwo gier komputerowych stało się poważną plagą, zagrażającą przemysłowi. Ale ten też sobie poradził, zaczął wypuszczać internetowe dema swoich nowych gier, a pełne wersje wymagają platformy typu Steam.
Piractwo programów było plagą. Ale problem sam się rozwiązał, gdyż w biurach lepiej takich nie instalować, bo zawsze znajdzie się "życzliwy" [były] pracownik i doniesie komu trzeba. Microsoft wymyślił aktywację, Apple iOS, Android oraz Ubuntu poszły w inną stronę - założyły własne sklepy.
Internet Explorer został udostępniony za darmo, co wykończyło Netscape. Opera też w owym czasie była płatna, ostatnio jest za darmo i jakoś firma zarabia na siebie.
Teraz biadolą twórcy filmów. Jednak ostatnio główne zyski przynoszą seriale emitowane w płatnej telewizji, więc odcinki w Internecie pojawią się dopiero jakiś czas po emisji. Inne filmy, jeśli da się je wyemitować przez telewizję, to także da się przez Internet. Są już pierwsze takie przedsięwzięcia - albo płaci się niewielki abonament, albo ogląda reklamy. Megaupload zamknęli, ale w Hollywood nie skojarzyli, że sami mogą zarabiać w podobny sposób, udostępniając własne filmy.
Drobny problem mają wydawcy muzyki, ci faktycznie odnotowali spadek dochodów. Ale też dzięki Jamendo niezależni artyści mogą docierać do potencjalnych fanów. Na pewno da się coś wymyślić także wobec muzyków głównego nurtu. Możliwości jest sporo - dodatki do płyt, dołączone kupony ze zniżkami na koncerty, autografy itp.

Świat się zmienia, próby powstrzymywania tego nie mogą się udać, jedynie wszystkim zaszkodzą. Jedne potęgi upadają, rodzą się nowe. Naturalna kolej rzeczy. 

internet

Komentarze

0 nowych
soanvig   9 #1 27.01.2012 17:51

ACTA jest bez sensu. Dlaczego? Nie kupowałem oryginałów przed ACTA, bo nie miałem pieniędzy. Weszło ACTA - a pieniędzy nie mam nadal. Więc na pewno twórcom to nie pomoże. Każdy człowiek gdyby miał dużo kasy to wolałby mieć oryginał, ale cóż... Jak chcą pomóc w walce z piractwem niech lepiej zwiększą płace :D

gowain   18 #2 27.01.2012 18:12

Oj jaki masz piękny internet, wszystko pięknie ładnie... a nie sądzisz, że tak właśnie sporo rzeczy jest poukładane, bo obowiązuje prawo?

Co to za problem zcrackować grę / program? żadna aktywacja jest nie potrzebna. A to, że Coelho wybrał taką drogę, nie oznacza, że wszyscy muszą i nie argumentuj znowu, że Ci co ściągnęli, to też kupili, bo zapewne są w mniejszości. Seriale przynoszą główne zyski? Poproszę o źródło tej informacji...

Otaq   3 #3 27.01.2012 21:04

@gowain
"Ci co ściągnęli, to też kupili, bo zapewne są w mniejszości"

Nie byłbym tego taki pewien:
http://obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/

dominikc   5 #4 27.01.2012 21:08

"Pisarz Paul Coelho wypowiedział się w tej kwestii - został milionerem, głównie dzięki internetowemu piractwu jego książek, gdyż mogły dotrzeć do potencjalnych czytelników (np. w Rosji), a ci potem zaczęli kupować papierowe."
To jest przykład "dobrego piractwa" - użytkownicy nie chcą kupić "kota w worku", ale później decydują się na zakup. Nie ma w tym nic złego, problem jest gdy wytwórnie źle kalkulują straty nie mając pewności czy klient kupiłby produkt.

Świetnym sposobem na zwalczanie piractwa jest sklep z aplikacjami - np. Steam lub App Store - tutaj często można kupić programy na promocjach za symboliczne pieniądze. Lepiej sprzedać więcej sztuk za mniejsze kwoty (nie mówię tutaj o specjalistycznym oprogramowaniu, ale o programach i grach).

Co do filmów i seriali - tutaj producenci powoli "dorastają" i dostrzegają zalety VOD i innych sposobów dystrybucji.

Mantarak   3 #5 27.01.2012 21:19

"Są strony różnych ekstremistów, ale te też nikomu nie zagrażają...."
Jakbyś się znalazł na liście osób publikowanej na stronie RedWatch to inaczej byś mówił.
Takich 'kwiatków" w tym wpisie jest dużo więcej. Za dużo myślenia "etykietkami". Powielasz popularne, płytkie opinie.
Sorry, ale wpis mi się nie podoba.

Inventer89   5 #6 27.01.2012 21:58

Jak gry będą tanie, to mniej ludzi będzie je ściągało. Przykład? Wiedźmin 2. Edycja kolekcjonerska na PC była wypasiona jak żadna inna gra. Na Xbox będzie po 130 zł bodajże - na konsolę gdzie gry są 2 razy droższe. Warto też zobaczyć ile ludzi kupiło Office 2007 gdy był zaledwie po 200 zł. zamiast wcześniejszych 500. Jeśli ceny będą niższe to więcej ludzi będzie kupowało gry/filmy/muzykę, choć jest też jeszcze świadomość "mam internet, to mogę wszystko" i tu potrzeba lat do ucywilizowania.

TomTar   7 #7 27.01.2012 22:18

Weźcie mnie ludzie nie rozśmieszajcie. W Polsce przecież program kosztujący 20 zł spiracą. Większość ma taką mentalność.
Jeżeli chcę mieć nowość, zarówno jakiegoś sprzętu lub filmu, muzyki muszę pogodzić się z ceną kosmiczną ponieważ na początku każda nowość kupę kasy kosztuje. Nie stać mnie na kupno filmu dzień po wejściu na rynek to idę do kina i oglądam. I na pewno nie kradnę. A jeżeli za wszelką cenę chcę mieć ten film w moim zbiorze to idę i kupuję za dużo większą kasę.
Nie wiem o co tyle szumu. W dupie mam całą Actę, dla mnie ważniejsze jest to ile kosztuje mnie życie, rachunki i paliwo. A to czy będzie Acta czy nie lata mi.

gowain   18 #8 27.01.2012 22:33

@Otaq zapraszam do zapoznania się z całym raportem, a nie tylko z opracowaniem na potrzeby mediów. M.in. znajdziesz tam takie sformułowanie: "Aktywni internauci okazali się być GRUPĄ WYJĄTKOWO KULTURALNĄ – np. 89% tej grupy deklaruje, że w minionym roku przeczytało książkę." - czyli wystarczyło przeczytać jedną książkę (z ankiety wynika, że to mógł być podręcznik, poradnik lub publikacja naukowa). Jeżeli na tej podstawie wysnuwa się wniosek, że grupa jest WYJĄTKOWO KULTURALNA to już się rodzi obraz całego raportu, który wygląda jakby był robiony pod z góry założoną tezę.

Nie ma czegoś takiego jak dobry pirat - no chyba, że w bajkach... To tak jakbyście coś komuś ukradli, po korzystali z tego trochę, stwierdzili, że jest ok i kupili dla siebie to samo... totalna bzdura. Chcesz zobaczyć czy książka jest ok - wypożycz ją sobie w bibliotece, przeczytaj fragment w Empiku, z muzyką tak samo... a że ludzie są leniwi to wolą piracić i ładnie siebie nazywać "dobrymi piratami" albo "osobą wyjątkowo kulturalną"...

  #9 27.01.2012 22:35

Zgadzam się z TomTar'em, gry nowe są tylko drogie - ale możemy wziąć CDAction i mamy 3 gry za 20zł, 20zł nieraz na ulicy leży ...

Fervi

gowain   18 #10 27.01.2012 22:42

Nieraz można poczekać 3 miesiące i kupić na Allegro za pół ceny... Ale rasowy pirat musi mieć wszystko już, teraz i za darmo...

dominikc   5 #11 27.01.2012 23:25

@gowain
Tu chodzi mi raczej o to, że nie zawsze można coś przetestować. Masz trochę racji, nie jest to 100% dobre, ale lepiej kupić i być zadowolonym ze świetnego produktu niż żałować :)
Na wykopie był dobry przykład: http://www.wykop.pl/link/1021647/do-czego-prowadzi-piractwo-czyli-dlaczego-nie-c.../

gowain   18 #12 27.01.2012 23:41

Czytałem, ale to są wyjątki... znam ludzi, którym spodoba się jedna piosenka w radiu danego zespołu, a już ściągają całą płytę, bez zamiaru kupna jej. I tak robi większość piratów, a tylko nie liczni kupują oryginały.

Inventer89   5 #13 28.01.2012 00:31

Ja się pochwalę, że ściągnąłem kiedyś 2 płyty pewnego zespołu. Piosenki na tyle mi się spodobały, że kupiłem oryginały tych płyt, pozostałe które później wydali też kupiłem + pojechałem na ich koncert (bilet ponad 100 zł). Ale pewnie jestem ewenementem pod tym względem.

  #14 28.01.2012 00:31

"Prawa autorskie niech sobie obowiązują w realnym świecie, ale nie w Internecie!"

Internet i Real nie są światami rozłącznymi bo użytkownik jakby nie kombinował przebywa fizycznie w realu i realnie(a nie wirtualnie) użytkuje piracone materiały. Muzyka/gra spiracona jest na dysku tak samo realna jak zakupiona i zrzucona. Internet jest częścią świata realnego a nie jakimś osobnym światem i nic tu nie pomogą semantyczne wybiegi. Trochę logiki.

Niech sobie nierozumiani artyści i pisarze grafomani robią co im się podoba, ale twórca ma prawo wybrać formę dystrybucji. Jeśli wybiera udostępnianie za darmo, jego wola. Ale jeśli woli inna drogę z pomocą wydawcy itp to należy to uszanować a tych którzy zasady takowej dystrybucji lamią - karać.

Nie jestem za ACTA bo jest za mało precyzyjna jak na mój gust, ale te socjalistyczne bajania o zniesieniu praw autorskich to tylko kolejne, bezmyślne ekstremum.


@gowain

Podobne mam doświadczenia, większość moich znajomych niestety ma ledwie kilka oryginalnych albumów(albo i wcale) z kolei na dyskach całe partycje piraconego materiału.

I

  #15 28.01.2012 00:51

acta nie weszlo

xomo_pl   20 #16 28.01.2012 00:57

niestety wielkie wytwórnie nie idą z duchem czasu, lecz zatrzymały się mniej więcej w połowie lat 90 XX wieku kiedy to jedyny możliwy obrót dobrami kultury to były sklepy i fizyczne nośniki. Świat poszedł jednak do przodu, mało kto potrzebuje cd z muzyką bo i tak słuchamy jej z ipodów albo na komputerze.
Wytwórnie jednak nadal uważają za najlepszy model dystrybucji oparty o nośniki co nie jest już ani wygodne i ma swoich fanów głównie u ludzi w wieku średnim i wyższym.
Młodsi chcą mieć multimedia bez chodzenia po sklepach, bez trzymania szaf płyt cd z muzyką, którą i tak zripowali na pc/ipoda czy filmów na płytach, które obejrzą raz czy 2/rok. Cyfrowa dystrybucja to jest to co ludzie chcą. Wytwórnie już nie ale dzięki internetowi potrzeby rynku zaspokajają inni (nie do końca legalnie ale wygodnie).
Świetnym przykładem na zacofanie wytwórni jest czas jaki był potrzebny apple do uruchomienia sklepu itunes store (nie w pl, tylko w USA czy innych krajach), początkowo wytwórnie nie chciały o tym nawet słyszeć..
Ale model dystrybucji apple też jeszcze nie jest tym co chcą ludzie- zamiast płacić za konkretny utwór, ludzie chcą taniego, nielimitowanego dostępu do wszystkich zasobów poprzez internet- kiedy chcemy to oglądamy film a jak chcemy to słuchamy sobie muzyki. To zapewnia nam tylko póki co tzw "piractwo"...

  #17 28.01.2012 08:39

gowain
| 27.01.2012 22:42
Nieraz można poczekać 3 miesiące i kupić na Allegro za pół ceny... Ale rasowy pirat musi mieć wszystko już, teraz i za darmo...
==========

z punktu widzenia producenta jesteś piratem (nie ma ale) - bo zmniejszyłeś zyski producentowi kupując "używany produkt" - widzisz to nie chodzi o to co NAM się wydaje, ale o to czego chcieli by producenci (nawet nie twórcy) - a ci chcą TWOJEJ kasy najlepiej dwa razy, albo i więcej
i jeszcze jedna sprawa o grach "to że kupujemy później taniej" w reedycji itd to też zmniejsza zyski producenta - i pora się zastanowić nad jedną rzeczą - skoro głównym argumentem niektórych "nie stać mnie na ferrari, nie kradnę, jeżdżę fiatem" - ferrari za 10 lat ba nawet za 1000 lat nie wypuści reedycji albo nie wznowi serii testa rossai i dalej nie będą w cenie fiata - bo to inna bajka - nie da się tego powielić bez realnych kosztów - bo wyprodukowanie 1 kosztuje mniej w 100% niż dwóch. Niech artysta albo producent nagra (jak w przypadku samochodu poniesie koszta) od nowa wszystko jeszcze raz i to sprzeda - obraz namalowany i sklonowany w 100% aparatem, wydrukowany będzie i JEST tylko KOPIĄ - i to jest definicja kopii - realnych strat producenta nie ma nie było i nie będzie. Artystom i producentom w dup* się poprzewracało bo to traktują jako org. każdą kopię (gdzie praktycznie koszta wytworzenia 10 czy 100000000 są takie same)i siedzi jeden z drugim i generują "straty" wg a dziś tyle straciliśmy a jutro tyle stracimy........ stracicie panowie jak ludzie ukradną fizycznie waszą płytę ze sklepu - jakieś 0.2centy a nie zarobicie 4$ (jak ktoś wylicza inaczej straty to niech mi to da na piśmie to będzie mi płacić do końca życia za swoją głupotę, albo wiarę, że jest inaczej)

I można zadać pytania
1) dlaczego nie ma programu wymiany zniszczonych i używanych płyt DVD/CD (ba dlaczego w ogóle dalej stosuje się ten jak do tej pory najgorszy pod względem niezawodności nośnik) (dla twojego DOBRA bo przecież masz już odtwarzacz za 20zł i nie możesz ponieść kosztów)
2) dlaczego na płytach bezprawnie jest opis "nie do odsprzedaży" (gry już z konta sprzedać nie możesz w ogóle i tutaj jest to już zgodnie z prawem) (dla twojego dobra przecież nie chcesz kupić używki)
3) do samochodu książki obrazu możesz wstawić wszystko co nie zagraża twojemu życiu - w przypadku konsol niedługo posiadanie śrubokrętu w domu będzie wg czegokolwiek karane (dla twojego dobra skaleczysz się)
4) dlaczego nie mogę kupić podróbki opisanej jako podróbka ? (pieniądze z opisem falsyfikat mogę) - patenty nie są po to by chronić korporacje były robione po to by dać zarobić człowiekowi z ulicy by ci mieli równe szanse - przyniosło to kuriozum kiedy każda firma posiada patent na pierdzenie w każdą stronę i każda z inna kończyną. Mam głęboko gdzieś czy kupię akumulator do kamery za 20zł czy za 200zł - jak jeden będzie opisany jako zamiennik a drugi org. to mój wybór I NA TYM POLEGA WOLNOŚĆ a nie ściganie każdego bo "jesteśmy firmą, w sumie jesteśmy fajni i nam się należy" - dwa akumulatorki AA - zawsze po wsze czasy będę kupować ENELOPY SANYO bo jakiej jakości potrzeba - będę chciał syf 10x tańszy bo air wicka w kiblu mogę kupić jakieś ENELOPYSY SANJO - mi to nie przeszkadza jeśli jest to opisane moja sprawa, druga sprawa "bateria do kamery" na allegro kosztowała 150zł z opisem sprzedającego org. ta sama bateria na ebay od chińczyka opisana jest "produkt posiada napis org. jednak jest producenta innego niż org." - moim zdaniem 2 przypadek to jest uczciwość a 1 cwaniactwo z którym trzeba walczyć

Osoby broniące "artystów", producentów mają już zjechane postrzeganie świata - tracą czas na bronienie KOGOŚ, kto na nich zarabia - przepraszam za wyrażenie przypomina mi to "wiernego murzyna albo chłopa pańszczyźnianego" - pan bije pan zły, pan chce ode mnie kasy ale pan dobry bo jest i ma ładny dom. Oburzenie moje to oburzenie osoby, której zabierają wybór i wolność - co ja z nią zrobię niech będzie moim problemem a nie firmy A lub B.

A co do artystów wszelkiej maści (w Polsce jest dwóch takich jeden w nazywa się H. a drugi W. - jak słucham i czytam tych dwóch to aż mi się niedobrze robi - prawie jak po 2tygodniwoym sfermentowanym serze - chcieli by napisać jakiś utwór i mieć na swoje wnuki z tego - prawda jest jednak taka, że jak nie mają kasy to nie z winny piratów tylko z powodu tego, że są kiepscy i nikt ich nie słucha - widać promocja zrobiła na tyle papki, że ktoś "raczył" ściągnąć ich utwór albo płytę (pewnie między kawą a papierosem), ale płyta była na tyle kiepska, że nawet nie chciałoby im się iść do sklepu po nią by kupić i np podarować komuś na prezent (a przecież jak kogoś stać to nie nagrywa piratów tylko daje org. bo lekko szybciej przebiega proces). Dobry artysta to jak uliczny grajek - jak gra dobrze dostanie ode mnie złotówkę na piwo obojętnie co gra - jak gra tragicznie to mu nie pomoże nic (on też mógłby się skarżyć na piratów przecież nie zarobił - a to, że mu się wydaje.......)

  #18 28.01.2012 08:45
  #19 28.01.2012 14:54

"Co rusz politycy próbują majstrować przy Internecie, chociaż obsługa komputera przychodzi im z trudem."
Uważam inaczej. To co politycy majstrują ze służbami przy sieci, a o czym się mówi to tylko to co im nie wyszło, wierzchołek góry lodowej :) Co do muzyki na licencji CC z tego co czytałem niegdyś sam ZAIKS dziwnie ją interpretował chcąc $ w imię "domniemania przyszłościowej zmiany woli artysty". Cóż, tematu do końca nie badałem. Jeśli twórca chce coś mi dać za darmo to uważam, że strona trzecia nie ma prawa się bulwersować. :) Obecnie może wygląda to już lepiej :)

http://www.jamendo.com/pl/forums/discussion/210/1/
http://webhosting.pl/ZAiKS.piratem.O.tym.jak.probowano.zrobic.zamach.na.licencje...

"Są strony różnych ekstremistów, ale te też nikomu nie zagrażają," I tu pozwolę sobie się nie zgodzić. Wystarczy spojrzeć na strony ruchem AntyActa jak zaszkodziły rządowi :) Treść jaką witryna przekazuje są jak słowa. A od słów jak może wiesz, zaczyna się bardzo wiele.

Otaq   3 #20 28.01.2012 15:09

@gowain
Z tymi ludźmi "wyjątkowo kulturalnymi" chodziło raczej (można wywnioskować z reszty raportu i tego na czym się skupiał) o ludzi wyjątkowo zainteresowanych dobrami kultury. A przeczytanie jednej książki rocznie (lol) zakwalifikowało aktywnych internautów do tej grupy głównie dlatego, że większość Polaków nie czyta ŻADNEJ książki rocznie (co jest żenujące prawdę mówiąc).

W każdym razie wnioskiem raportu jest to, że ściągają ci, którzy się interesują. I ci sami ludzie później kupują. Ci, którzy się kulturą nie interesują ani nie ściągają, ani nie kupują.

MaRa   7 #21 28.01.2012 17:53

Co do piractwa. Ja mówiłem o absolutnej wolności W INTERNECIE, a nie poza nim (!). Co powinno być dozwolone w Internecie, niekoniecznie musi być dozwolone w świecie rzeczywistym, jest różnica, i to zasadnicza. Jeśli ktoś zainstaluje sobie piracki program, to już nie jest działanie wewnątrz Internetu.
@Mantarak - to obowiązuje w obydwie strony, bo wtedy ja też mógłbym opublikować listę osób należących do RedWatch. Albo stworzyć stronę obalającą lub wyśmiewającą ich argumenty. Internet nie jest obiektywnym źródłem informacji, poszczególne strony mają różną wiarygodność i nie można o tym zapominać. Ktoś naprawdę głupi bierze na poważnie coś, co jest gdzieś tam anonimowo opublikowane.
@teraaisa (niezalogowany) - Jest różnica pomiędzy rzeczywistością a Internetem. W Internecie nie ma ograniczeń. Nie ma tam ludzi, tylko ich odwzorowania, a każdy może być kim chce, np. za chwilę mogę zostać 20-letnią blondynką nimfomanką. To świat wyobraźni. Ale w ostatnich latach zaczęli używać ludzie bez wyobraźni i dystansu, to ich przeraża, więc próbują na siłę dopasować Internet do swojej archaicznej wąskiej percepcji.

MaRa   7 #22 28.01.2012 18:19

Czyli Internet można sobie wyobrazić jako jedną wielką grę komputerową (zresztą z początku mówiono o "rzeczywistości wirtualnej", nawet w latach dziewięćdziesiątych zaczęły powstawać strony 3D, np. standard VRML). Stosowanie przepisów jest absurdalne - które przepisy stosować, a które nie? Czy stosować przepisy kodeksu drogowego za przekroczenie prędkości na wirtualnym torze wyścigowym? Czy zastosować przepis o próbie morderstwa za poszatkowanie wirtualnej postaci mieczem? Więc czemu stosować przepis o prawie autorskim?
Jeszcze raz zastrzegam, że mówię o działaniach WEWNĄTRZ Internetu! Jeśli ktoś przekopiuje piracki plik na odtwarzacz MP3, załaduje na czytnik piracką książkę lub zainstaluje na komputerze piracki program, to już nie jest działanie wewnątrz Internetu.
Cała tragedia Internetu polega na pomyleniu go z rzeczywistością, a rzeczywistość ma obiektywne ograniczenia, choćby wynikające z praw fizyki.

MaRa   7 #23 28.01.2012 19:47

Jeśli chodzi o włamania, jak ostatnio na stronę Premiera - to było włamanie na serwer hostujący tą stronę, a nie do sieci rządowej.
Czy ogólniej, kwestie bezpieczeństwa informatycznego i cyberwojny. Otóż wewnętrzne sieci informatyczne rządowe i korporacyjne to nie Internet. Nawet nie powinno być do tego dostępu z Internetu. W praktyce Internet owszem, technicznie może służyć za medium do połączenia z tymi wewnętrznymi sieciami, jak każde inne medium, w tym modem telefoniczny i połączenie bezpośrednie lub radiowe (np. radiotelefony TETRA używane przez służby rządowe). Ale część łącza internetowego jest szyfrowana, jako tzw. wirtualna sieć prywatna.
Ja mówię o absolutnej wolności w samym Internecie. W miejscu, gdzie kończy się Internet, kończyłaby się też wolność.

MaRa   7 #24 28.01.2012 20:09

Przykładowo, podczas logowania na konto bankowe pojawiałoby się ostrzeżenie: "W tym miejscu kończy się Internet i zaczyna wewnętrzny system informatyczny banku. Wszelkie działania podlegają pod przepisy państwowe". Ważne jest jasne wytyczenie granic Internetu, wewnątrz których jest rzeczywistość wirtualna, strefa nie podlegająca przepisom państwowym. Bo nie każda sieć komputerowa to Internet, wewnętrzne sieci nie są Internetem, ośrodki naukowe korzystają z zupełnie niezależnego Internetu 2, od kilkudziesięciu lat jest też sieć pakietowa X.25 łącząca banki i instytucje.

  #25 29.01.2012 00:01

Jeśli potwierdzi się info z sieci o wyrażeniu zapotrzebowania MSWiA na oprogramowanie do łamania TORa, dostępu do dysków userów ineta oraz archiwizowaie profili FB według algorytmu(us) :) to śmiem twierdzić - co wyraziłem już innym poście- nadejdzie czas gdy każdy LAN bez dostępu do ineta - czyli odporniejszy na inwigilizację- będzie musiał mieć państwową zgodę na istnienie. Wrócą czasy rozprowadzania "materiałów" na nośnikach :) a tym samym przystopuje zapotrzebowanie na wypasione PC. Ludziska będą woleli do samych gier mieć ukierunkowane konsole i byle jaki pc do podstawowych zadań w sieci :) Jak już mowa o legalności - przunajmniej z moje strony- to co powiedzą na to obońcy praw autorskich, o mykach producentów, o stosowaniu laserów w konsolach oblicoznych na 1,5/2/lata i wymuszaniu kupno droższych przejściówek różniących się jedynie szerokością umożiwiających podłaczenie odpowiedniego kabla :) Niektórzy pewnie zrozumieją o co chodzi :) Czy to jest w porządku?

Woowas   3 #26 30.01.2012 12:01

Jak można utożsamiać pornografię z edukacją seksualną?!

Albo taki kwiatek:
"Bo to religie (i po części politycy) mają interes we wpajaniu fobii oraz poczucia winy, gdyż niezadowolony tłum łatwo kontrolować, wskazując im nieuchwytnego zastępczego wroga. To nie przypadek, że im bardziej religijny kraj, tym większa frustracja i agresja wśród jego mieszkańców."


Żenujący wpis.

  #27 30.01.2012 15:44
  #28 07.02.2012 19:42

ACTA - JESTEM ZA !!!! DOŚĆ JAWNEGO OKRADANIA !!!!! STAWIAM NA JAWNOŚĆ W SIECI !!! DOŚĆ HAKERÓW I INNYCH ZAKOMPLEKSIONYCH ŁOBUZÓW!!!!!