Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Excel saga

Praca – to marzenie większości z nas. Ok., może przesadziłem – właściwie to mocno przesadziłem. Nikt z nas nie marzy „tak o”, o pracy. Raczej liczymy na cudowną pracę, wyśmienitą pracę, dobrze płatną pracę lub niezwykle prostą pracę. Nie mniej cześć z nas w jakiś sposób marzy o etacie (przynajmniej lepszym niż ma teraz)…

Tyle nabazgroliłem o tym słówku na literę „p” a przydałoby się napisać, dlaczego? Pracuje i pracowałem osobiście w wielu miejscach i z wieloma rzeczami się stykałem. Kilka lat doświadczeń pozwalają mi wysnuć pewną tezę, którą z grubsza będę starał się udowodnić tu i teraz.

95% aktywnych zawodowo Polaków nie umie obsługiwać podstawowych narzędzi biurowych!

Doprecyzuję tę tezę trochę, bo to może okazać się istotne – przez „podstawowe narzędzia biurowe” mam na myśli pakiet Office (obojętnie czy MS Office czy Open Office), a przez „nie umie obsługiwać” rozumiem: NIE UMIE DO JASNEJ CH**** OBSŁUGIWAĆ! Ufff, wybaczcie uniesienie.

Najpierw proste ustalenia

Pakiet Office (narzędzia biurowe, pakiety biurowe, programy biurowe) to dla mnie zarówno MS Office jak i Open Office, Libre Office czy inne Notes a jeśli będę miał coś innego na myśli, to nie omieszkam o tym wspomnieć.

Dlaczego uważam Pakiet Office za podstawowe narzędzie biurowe? – bo nim jest. Mamy 2012 rok, XXI wiek, erę komputeryzacji i właściwie wszystko co robimy powstaje, jest przetwarzane lub w pewnym momencie ląduje na komputerze. Sprawy załatwiamy wysyłając maile, numery telefonów znajdujemy na stornie internetowej, produkty kupujemy w sklepach e-commerce. W związku z tym większość dokumentów powstaje na komputerach – właściwie to nie widziałem aby jakiekolwiek ważne i mniej ważne dokumenty, poza krótkimi, szybkimi umowami, były pisane odręcznie. Listy, ustalenia, zapytania oraz inne formularze są generowane za pomocą mniej lub bardziej skomplikowanych programów.

W przeciętnym biurze, na przeciętnym stanowisku istnieje pewna „dowolność”. Pomijając kasę w supermarkecie, czy warsztat samochodowy prędzej czy później będziemy musieli otworzyć jakiś dokument, coś w nim napisać, coś wydrukować. W skrajnym wypadku dostaniemy tabelkę w arkuszu kalkulacyjnym, którą musimy wypełnić naszymi uwagami. Tu zaczynają się schody. Zaobserwowałem, że dopóki zadanie jest proste: otwórz plik, wprowadź dane w odpowiednie miejsce – to tak zwana „większość osób” sobie radzi.

Nie daj jednak boże, poprosić kogoś o pogrubienie tekstu, wyrównanie do prawej, wstawienie automatycznej numeracji stron, czy coś tak strasznego jak wyśrodkowanie w pionie i poziomie całej kolumny. Tym ostatnim to chyba powinno się więźniów karać, tak okrutne to tortury…

No i dobrze, rozumiem: w szkole nie uczyli, nie każdego stać, nie każdy ma komputer, nie każdy umie na komputerze u siebie w domu zainstalować – ja jestem w stanie to wszystko zrozumieć! Tylko po jaką cholerę w każdym CV, które w całym swoim życiu widziałem wszędzie jest napisane: „znajomość Office”? Znajomość tego jak otworzyć i wpisać literki?

To jednak moje frustracje – przejdźmy do konkretnych konkretów.

Poważny problem numer 1: ludzie nagminnie kłamią w CV odnośnie znajomości Pakietów Office

Ponieważ ostatnio brałem udział bierny w rekrutacjach różnego rodzaju, miałem wgląd w niesamowite Curicula. W każdym, co do jednego była wypisana dobra, zaawansowana lub wręcz genialna znajomość któregoś z pakietów biurowych – ba, nawet Lotus był wymieniony. Rzeczywistość okazała się jednak brutalnie smutna – poziom rozeznania zatrudnionych osób w nawet najprostszych funkcjach Calca okazał się tak tragicznie niski, że płakać się chciało.

Aby mieć więcej materiału źródłowego postanowiłem zrobić coś szalonego – odsunąć się, będzie trochę eksperymentowania!

Umieściłem 3 różne ogłoszenia na serwisie Gumtree skierowane do 3 różnych środowisk:
- pracownik biurowy (ogólnie)
- informatyk (ogólnie)
- młodszy kierownik sprzedaży

Wymieniłem kilka popularnych rzeczy, trochę skopiowałem, trochę podkradłem, dopisałem komunikatywność, otwartość, radzenie sobie ze stresem i na samym końcu dopisałem:

„Bardzo ważne, dobra znajomość MS Office lub Libre Office”
Zwracam, szczególną uwagę na to, iż celowo zamieniłem Open na Libre, chcąc zobaczyć jak bardzo zostaną CVki dostosowane do wymogów mych. Puściłem więc ogłoszenia tak spreparowane w świat i czekałem…

Plan był prosty – ludzie się zgłoszą, ja do nich zadzwonię, przedstawię się, krótko opisze czym się zajmuje firma i zapytam wprost, jak oceniają swoją znajomość pakietów biurowych. Po usłyszeniu odpowiedzi będę próbował uzyskać informację o tym jak czują się w sortowaniu zawansowanym po trzech-czterech kryteriach, filtrowaniu po wielu warunkach i jak dobrze znają formuły gdyż częścią ich pracy będzie niezwykle ważna dla firmy analiza dokumentów raportowych wysyłanych przez poszczególnych pracowników.

Czego się spodziewałem: uczciwości – liczyłem, że gdy padną konkretne sformułowania, niezwykle skomplikowane, część osób wykruszy się ze swojego stwierdzenia o dobrej znajomości Officów.

Co się stało w rzeczywistości?

Dygresja: Z etycznego i moralnego punktu widzenia, trochę było mi głupio, iż eksperymentuje na ludziach bez ich wiedzy na dodatek w tak wrażliwym temacie jak szukanie pracy. Potem jednak mi przeszło – w końcu to wszystko dla nauki!

Wyniki rekrutacji

I. Pisemne deklaracje:
1. Wszyscy co do jednej osoby zgłosili dobrą lub bardzo dobrą znajomość MS Office.
2. Nikt nie ocenił swojej znajomości MS Office na niską lub poniżej wymaganej.
3. 55% zainteresowanych zgłosiło minimum dobrą znajomość Libre (!) Office.
4. Z tego około 11% - tylko informatycy – zarzekali się że znają ten pakiet biurowy na wylot i korzystają z niego na co dzień.
5. 20% zainteresowanych zgłosiło minimum dobrą znajomość Open Office.
6. Pozostałe 25% osób nie miało wypisanego ani OO ani LO.

II. Deklaracje słowne:
1. Wszyscy co do jednej osoby zgłosili dobrą lub bardzo dobrą znajomość MS Office zarzekając się, że umieją wszystko łącznie z filtrowaniem, sortowaniem i tworzeniem reguł.
2. 53% osób zadeklarowało znajomość filtrowania, sortowania i tworzenia reguł w LO.
3. Pozostałe 47% osób przyznało się, że miało kontakt z Libre Office tylko przez chwilę w poprzedniej pracy / u dziewczyny / w kawiarence internetowej / w szkole / widziało w telewizji.
Pierwsze wnioski nie były złe. Z tych rozmów wynikało, że szansa na trafienie osoby potrafiącej obsługiwać pakiety programów biurowych jest naprawdę dobra nawet w przypadku alternatyw do MS Office.

Ale..

Zawsze musi być jakieś przysłowiowe „ale” – w tym wypadku była to ostatnia część każdej rozmowy, w której opisywałem perypetie firmy związane z poprzednim pracownikiem, który chwalił się w samym CV ogromną wiedzą a nie potrafił wyśrodkować tekstu w pionie. Dodawałem też dramatyczne opisy naszej walki, smutnych powikłań i kosztów szkolenia, które osoby musiały ponieść – ponownie wiem, iż było to bardzo nie fair i wywierałem w ten sposób presje. Nie mniej it’s all for science. Efekt?

Pełną gotowość do wykazania swojej wiedzy w spotkaniu rekrutacyjnym na dzień następny wykazało jedynie 6,25% osób – słownie: CZTERY. Nie zgadniecie na jakie stanowisko aplikowali?

Wniosek ostateczny – zapewne błędy i zbyt pochopny z racji małej próbki, oraz mojej presji – 69% osób kłamało w swoim CV odnośnie dobrej znajomość Libre Office. Ile procent kłamało w sprawie dobrej znajomości MS Office? Ciężko powiedzieć.

Co z tym fantem zrobić, moi drodzy – tutaj nie mam żadnego fajnego i magicznego rozwiązania. Niestety ludzie będą zawsze pisać bzdury w swoich Cefałkach, aby tylko się przypodobać i „a nuż się uda”. To, że potem ta osoba jest pracownikiem niezdolnym do wykonywania swoich obowiązków, to już całkiem osobna historia. Zresztą kto by się tym przejmował, prawda? Urzędy pracy wysyłające setki tysięcy swoich podopiecznych na szkolenia z obsługi komputera? Tylko czy ktoś tłumaczy tym ludziom na szkoleniach, że to nie jest tylko dodatek – to często będzie ich główne i jedyne narzędzie pracy w urzędach, małych biurach, firmach. To taka sama wiedza jak ta odnośnie kierowania wózkiem widłowym. Nie mniej szkolenia komputerowe są jakby gorsze, mniej istotne. Dopóki nie zmieni się pokolenie i Ci którzy urodzili się już z komputerem i Internetem u boku nie zaczną być w kwiecie wieku dopóty Office będzie tylko li dodatkiem i czymś co nie jest w żaden sposób istotne… w końcu to tylko program do pisania dokumentów.

Chciałbym aby powyższe rozwiązanie było faktycznie prawdziwe, ale problem numer dwa rozwija nawet te mrzonki.

Poważny problem numer 2: Brak nauczania o Pakietach Office w szkole

Niestety problem ten nie istnieje sam z siebie - problem ten sami generujemy. Szybkie zerknięcie na podstawę programową pokazuje, iż każde dziecko (student, dorosła osoba) wychodzące od kilku lat ze szkoły powinno umieć obsługiwać Worda lub Writera w stopniu dobrym. Praktyka pokazuje, iż nikt tego nie potrafi.

W podstawie programowej, o której już kiedyś tam pisałem (o tu) uwzględniono nie tylko naukę obsługi pakietów biurowych w stopniu wystarczającym do podstawowych prac biurowych, przewidziano również, iż nauczanie będzie się odbywać na dowolnym pakiecie – gdyż nie jest istotne to jak obsługiwać jeden konkretny program, a filozofia.

Dygresja: Przypominam aby nie mylić podstawy programowej z programem nauczania.

Każda osoba dobrze znająca pakiet MS Office potrafi w skończonym czasie wykonać to samo w pakiecie Open Office i vice versa. Nie rozumiem więc problemu w przełączaniu się między programami (które z zasady działają podobnie). Nie mniej ciągle słyszę to samo – tego nie ma tu, tamtego nie ma tam. Wydawało by się, że problem rośnie wraz z nowymi wersjami pakietów biurowych, krótki test jednak weryfikuje moje zdanie na ten temat. Wstążka nie usuwa funkcji, nie zmienia ich ikonek i nie rewiduje ich nazw – ona je tylko logicznie grupuje i przesuwa. Skąd więc taka ignorancja w kwestii obsługi pakietów Office?

Wydaje mi się, że wiem – jeśli się mylę, poprawcie mnie. Na lekcjach informatyki, na których i tak niczego innego nie uczą jak tworzenia dokumentów, rysowania w paint i robienia krzykliwych prezentacji, nikt nie mówi po co tak naprawdę się to robi. Nikt nie zadaje sobie trudu wytłumaczeniu dzieciakom (niekoniecznie tym młodym, wystarczyłoby tym w liceum), że nie uczą się obsługi komputera, tylko uczą się obsługi urządzeń, na których pewnego dnia będą pracować, za pomocą których będą zarabiać na życie. Niby świat gdzieś już zaszedł – można oddawać prace domowe przez emaila, można zostawiać je na pendrivach, ale brak świadomości powoduje, że uczniowie myślą, iż to tylko takie wydziwianie. Ot, bo można. Nie „można” – już w tym momencie absolutnie TRZEBA!

Teraz trochę z innej beczki

Istnieje mylne przeświadczenie, że na informatyce powinniśmy uczyć budowy komputera, języków programowania, tworzenia stron – ale po co to przeciętnemu uczniowi? Tak, wiem, drodzy czytelnicy: wy byście chcieli, ale popatrzcie na to z odrobiną dystansu, proszę was. Komu to się przyda? Kasi która zostanie fryzjerem, Zosi która będzie pracowała w callcenter, Michałowi który będzie obsługiwał betoniarkę, czy Damianowi który pójdzie do policji.

Powinniśmy w kółko tłuc te pie**** Wordy i Writery, aż do znudzenia, aż wreszcie ktoś zrozumie: ten program jest ważny – trzy z wyżej wymienionych osób zetkną się w pracy z obsługą tych pakietów. Powinniśmy kazać pracować w Power Point, aż wreszcie każde dziecko zrozumie, że używa się dużych liter, że każdy slajd się numeruje, że prezentacja ma tytuł i zakończenie.

A w beczce chodzi o to, że matura to bzdura…

W tym roku wycofano się z wykonywania „felernej” prezentacji na maturze – powodów było wiele. Sądzę, że większość tych powodów było prezentacjami kupionymi za 50 zł na allegro. Rozwiązano problem po polsku – likwidując, zamiast zastanowić się jak to zmienić, ale kto by się tam słuchał marnego blagera ;D

Czy powinna wrócić? – tak! Czy powinna być w takiej formie jak była? – nie! Co należało by zmienić? – wszystko. Rozpocznijmy od tego, że w większości szkół wybierało się temat i na tym kończyła się przygoda nauczycieli z prezentacjami. Nie mam im tego za złe – poloniści po prostu są polonistami, a nie specjalistami od nauczania obsługi narzędzi biurowych. Uczniowie jednak jeszcze długo przed wyborem tematu i długo po wyborze powinni mieć zajęcia, na których było by wyjaśnione jak technicznie ugryźć sprawę. Jak dobrać tło, jaką zastosować czcionkę, czego kategorycznie nie robić, z czym mogą mieć problemy, w jakich programach mogą robić prezentację! Co ciekawe – szkoła ma za zadanie udostępnić dziecku (choć maturzysta to już nie dziecko ;p) komputer z odpowiednim do jego prezentacji oprogramowaniem. Tak, serio. Pod warunkiem, że zostanie to wcześniej zgłoszone, ale mimo wszystko taki obowiązek istnieje. O tym jednak się nie mówi i często milcząco przechodzi się nad faktem, że musi być: „tak i tak i koniec”. Tymczasem istnieją naprawdę ciekawe alternatywy jak Prezi (http://prezi.com/), które pozwalają popuścić wodzę fantazji na niesamowitym poziomie.

Nie ukrywam, iż sam zapoznałem się na dobre z robieniem profesjonalnych prezentacji dopiero na studiach. Doceniam jednak fakt, że mogłem poznać tak banalne tajniki tej sztuki – nie przydają mi się one codziennie, lecz nie raz już były w użyciu – np. opiekując się konferencjami, wygłaszając przemowy itp . Zresztą, są to pewne uniwersalne informacje, o których każdy powinien wiedzieć.

Wracając do szkół

Patrząc na to co jest powyżej, wydaje się, iż wypisałem proste metody rozwiązania problemu informatyki w szkole. Nic bardziej mylnego. Sytuacja jest dużo bardziej złożona i błahe wytrychy po prostu nie istnieją. Liczba godzin jest w sam raz, rozkład materiału też. Świadomości ludzkiej ponownie nie jesteśmy stanie zmienić z dnia na dzień. Systematyczne wprowadzanie do każdej dziedziny życia komputerów jest jednak nieuniknione i przyniesie w dalszej perspektywie skutki.

Pierwszą naprawdę ciekawą grupą, będzie ta młodzież która wychowała się już ze smartfonami i konsolami w ręku. Mają oni teraz po 10-12 lat i na rynku pracy pojawią się dopiero za dekadę, ale nie mogę się już doczekać tego momentu – ich własna ciekawość oraz zdolność do obsługi urządzeń multimedialno-internetowych jest na tyle wysoka, iż adaptacja wynikająca z tej wiedzy może okazać się niezwykle przydatna w obsłudze dowolnych przyszłościowych programów biurowych. Zwłaszcza jeśli będą one zmieniały się na wzór serwisów społecznościowych.

Aktualna młodzież oraz Ci, którzy startują do swoich pierwszych prac są niestety spisaniu już na straty i tylko mocna terapia szokowa jest w stanie im pomóc (czyli przyjęcie do pracy, gdzie są odpowiednie wymogi i są one rygorystycznie przestrzegane). Wspominana przez mnie kiedyś dawno temu kampania społeczna uświadamiająca prawdziwą rolę komputerów w naszym życiu tez by się przydała. Na pewno nie była by ona prowodyrem diametralnych zmian, ale sporo poprawiłaby nasze relacje.

Na końcu pamiętajmy: wraz z technologią musi iść nasze jej zrozumienie.

Ostateczna prośba

Pozwólmy technologii przeć do przodu i weźmy pod uwagę to, że zawsze są pewne zalety jak i wady, których nie można w prosty sposób porównać. Być może dzisiejszy nastolatek jest głupszy bo nie wie w którym dniu była bitwa pod Grunwaldem, ale w zamian zna wszystkie serwisy z muzyką online. Czy to źle? Nie, ja w jego wieku wiedziałem zamiast tego gdzie są wszystkie trzepaki w mieście i też nie miałem pojęcia, w którym to roku odbyła się ta nasza wiekopomna bitwa.  

oprogramowanie internet inne

Komentarze

0 nowych
tfl   8 #1 15.09.2012 09:30

Max? Ktos przejal konto Maxa?

MaXDemage   17 #2 15.09.2012 09:35

Nope ;>

gowain   18 #3 15.09.2012 09:57

Od dawna się nosiłem z takim wpisem, bo zjawisko kłamania w CV na temat obsługi pakietów biurowych jest nagminne... dodam, że kilka lat temu, znajoma pytała mnie czy wpisywać sobie Accessa do CV, bo ona nie wie czy to zna... no ludzie. A obsługa Worda i Excela na poziomie podstawowym też pozostawia wiele do życzenia. Za moich czasów w liceum uczyło się dosa, prostego htmla w notatniku, a dopiero na poziomie rozszerzonym Excela - jakiś debilizm.

Wpis powinien być manifestem opublikowanym w prasie i na portalach internetowych :P Śmieszne, ale prawdziwe.

Autor edytował komentarz.
artymienek   6 #4 15.09.2012 10:24

Przerażasz mnie .... i weź się nie załam trafiając na takiego sadystę jak ty ;)

To co wymieniłeś w wymaganiach miałem na studiach, ale czy wszystko bym wykonał? nie pamiętam jak się robiło te sortowania oraz ustawienia po warunkach, choć było to dość proste (google mym przyjacielem). Odnośnie obsługi programu tekstowego to aż się zastanawiam czy sobie jaj nie robisz? Pogrubianie, wyśrodkowanie, akapity, numerowanie, spis treści automatyczny (jakoś nigdy mi nie wychodzi :P) to wszystko wykorzystuje przy pisaniu pracy magisterskiej, więc raczej po studiach powinno się to umieć - oczywiście jak ktoś nie kupił pracy. Znajomość arkusza? kurde bez tego bym umarł przy tych wszystkich obliczeniach oraz ilości danych jaką czasami dostawałem na zajęciach.

Teraz ciekawe jest to iż bez problemu mogę pisać w LO gdyż nie oddaje się pracy w tym nieszczęsnym .doc tylko w .pdf co mnie bardzo ucieszyło.

Odnośnie różnicy między pakietami to czasami ciężko coś znaleźć w Office 2010 jak człowiek cały czas pracuje na LO, niektóre opcje to bez googla są ciężkie do odnalezienia . Tragedią to będzie dopiero nowy Office ze swoimi kolorami, które skutecznie męczą oczy przy dłuższym siedzeniu, ale podstawowe rzeczy wykonuje się tak samo, więc to raczej nie chęć do czegoś nowego może być powodem trudności.

Poruszyłem bardzo fajny temat! +++

  #5 15.09.2012 11:55

Microsoft ma bardzo rozbudowaną bazę wiedzy, jak się czegoś nie potrafi to odpowiednie zapytanie w szukajce (Google) i mamy odpowiedź w 10s (najczęściej wyniki z witryny Office MSu) :]

No ale właśnie, umiejętność sformułowania zapytania w wyszukiwarce to inna sprawa.

Autor edytował komentarz.
Frankfurterium   9 #6 15.09.2012 12:01

Tak naprawdę trzeba się choć trochę znać na arkuszu kalkulacyjnym, żeby w ogóle mieć pojęcie, jak ogromna przepaść dzieli "normalnego użytkownika" od choćby "dobrej" znajomości narzędzia. To cholerstwo jest po prostu "możliwościowo" ogromne... Z drugiej strony są "Panie Halinki", które pracują w firmie od 30 lat i do każdej tabelki potrzebują informatyka, bo przecież wszystko, co z komputerami, to robota tych dziwolągów...

Z prezentacjami miałem podobnie. Wielkie było zdziwienie, kiedy pewien doktor zaprosił na poprawkę jakąś większą część roku, bo zaserwowane prezentacje nie mieściły się w absolutnie żadnych standardach. Teraz patrzę na nie i łapię się za głowę. Człowiek głupi myśli, jaki jest mądry; człowiek mądrzejszy widzi, jaka przepaść go od mądrości oddziela.


No i po tytule spodziewałem się opisu przygód agentek ACROSS :P

Autor edytował komentarz.
Ave5   8 #7 15.09.2012 12:07

"ludzie nagminnie kłamią w CV odnośnie znajomości Pakietów Office"

Żeby tylko o tym, po prostu obowiązuje zasada "wymagają A, kiedyś widziałem tę nazwę w telewizji, to umiem". Raz zasiadałem w komisji rekrutacyjnej z celem testowania znajomości języka angielskiego u kandydatów, pogrom i masakra, a z samych CV wychodziło że poligloci pierwsza klasa...

kamil_w   10 #8 15.09.2012 13:26

Pytanie tylko co masz na myśli pisząc "tworzenie reguł" w odniesieniu do pakietu biurowego. Chodzi co o:
- filtrowanie wiadomości w programie pocztowym (Outlook),
- tworzenie reguł w zadaniach Solvera?
- tworzenie reguł w makrach w Visual Basicu?
- tworzenie reguł poprawności danych w danym polu arkusza kalkulacyjnego.

Swoją drogą bardzo się cieszę z tego, że ludzie nie potrafią obsługiwać pakietów biurowych. W poprzednim miesiącu, po pracy dorabiałem na formatowaniu tekstu w pracach naukowych (przeważnie licencjackich). Żeby szło mi to szybciej stworzyłem sobie odpowiednie makra. Wyszło na to, że każdą pracę poprawiałem maksymalnie 30 min. Koszt poprawienia jednej pracy wyceniłem na 50zł. Zarobek: 100zł/h. A prac trochę było, więc stan mojego konta bankowego wzrósł o całkiem niezłą sumkę. :D

meron11   3 #9 15.09.2012 13:43

Sądzę że w szkole powinni uczyć edytora tekstu i arkusza kalkulacyjnego, a nie WORDA i Excela, bo to jest wiazanie do microsoft...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #10 15.09.2012 17:46

Niestety ludzie, aby otrzymać pracę kłamią i to nagminne. A że nasz rynek pracy jest jaki jest to nic tego nie zmieni. Wracając jeszcze do szkół, u nas uczy się tylko Worda i Excela, nie wspominając o Outlook'u, to jak ludzie mają znać inne rozwiązania.
Jakoś tak nie po "Maxowemu" napisane :)

AdrianSasquatch   8 #11 15.09.2012 18:19

U mnie w LO na profilu mat-fiz-inf z poczatku chyba 2 miesiace bawilismy sie Excelem, a potem juz tylko Dev C++ Teraz w 3 klasie przechodzimy na Accessa i bazy danych.

W gimnazjum natomiast z poczatku troche power pointa, a potem nawet wlasne strony w html-u majstrowalismy. W sumie to z tej edukacji nic nie pamietam, ale jakos tego nie zaluje- jak bedzie trzeba sie czegos dowiedziec, to google mi nie straszne :)

A co do problemu wyedukowania to w mojej szkole prawie kazdy nauczyciel, niezaleznie od wieku, komputerem poslugiwac sie umie i z przygotowywaniem prezentacji na zajecia nikt problemow nie ma.
Gorzej z pedagogiem, ktory ma problemy z pogrubieniem czy wysrodkowaniem tekstu, a jako osoba zajmujaca sie tworzeniem wnioskow stypendialnych i innymi tego typu sprawami, powinien sie na tym lepiej znac.

Autor edytował komentarz.
Kpc21   9 #12 15.09.2012 19:23

"Nie mam im tego za złe – poloniści po prostu są polonistami, a nie specjalistami od nauczania obsługi narzędzi biurowych. Uczniowie jednak jeszcze długo przed wyborem tematu i długo po wyborze powinni mieć zajęcia, na których było by wyjaśnione jak technicznie ugryźć sprawę. Jak dobrać tło, jaką zastosować czcionkę, czego kategorycznie nie robić, z czym mogą mieć problemy, w jakich programach mogą robić prezentację!"
A od kiedy to prezentacja maturalna obowiązkowo musi być wykonana w formie multimedialnej?
Od tego, jak dobrać tło itd. jest informatyka, a nie język polski. Polonista powinien pomagać uczniowi pod względem merytorycznym. I na tym koniec.

AdrianSasquatch   8 #13 15.09.2012 19:43

@Kcp21
Moim zdaniem polonista powinien przede wszystkim wpoic uczniowi, jak przedstawic swoj temat i jak sie wypowiadac, aby dobrze wypasc, a w to zalicza sie takze przygotowanie dobrej prezentacji. Ten temat powinien byc takze omawiany na Podstawach Przedsiebiorczosci.
Kwestie merytoryczne powinny ograniczac sie do sprawdzania i ew. korygowania jego wyborow wzgledem tematu czy ksiazek i na naprowadzeniu go na odpowiedni tor.

Autor edytował komentarz.
  #14 15.09.2012 21:18

Zamiast nauki określonego typu programów powinno się dawać wskazówki jak radzić sobie z problemami i jak wyszukiwać rozwiązania - wtedy nie ma problemu w żadnym programie - czy to jest World czy linuksowy terminal. Ale najpierw trzeba wiedzieć z czym ma się problem i przelać to do wyszukiwarki.

"Od tego, jak dobrać tło itd. jest informatyka"
Plastyka. Albo multimedia i grafika (ale to mają chyba tylko technika).

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #15 15.09.2012 22:51

Ja w ogóle nie wiem co to za mania, żeby w programie nauczania informatyki uczyć htmla, albo jakiegoś języka programowania! Przecież na co to komu w podstawowym wymiarze. Pakietów biurowych uczyć - i to nie na zasadzie ogólnej, tylko na konkretnych programach. Trochę MS Office'a, trochę Libre. Bo taki co się uczył Libre przyjdzie i powie, że on nie umie, bo jego uczyli inaczej. Ucieczki od uczenia na konkretnych przykładach nie ma.

januszek   18 #16 16.09.2012 17:14

Co byś powiedział, drogi Maxie, gdybyś w CV przeczytał: "Wstążka mnie irytuje. Kiedy korzystam z Excela zamiast z Calc-a to przeklinam bezgłośnie ten wynalazek" - zdałbym od razu? ;)

Kpc21   9 #17 16.09.2012 21:54

"Plastyka."
Której w liceum nie ma, zostaje więc informatyka. Ewentualnie WOK.

Przy czym informatyką tego nazwać nie można - informatyka to nie obsługa komputera z punktu widzenia ZU. W starej podstawie programowej w szkołach ponadgimnazjalnych funkcjonowało to pod nazwą technologia informacyjna i tak powinno być (również w podstawówkach i gimnazjach). Tymczasem w tej chwili ujednolicili nazewnictwo i obsługa Worda to też informatyka. Wyjątek to... klasy I-III podstawówki, gdzie są "zajęcia komputerowe".

Albo po prostu włączyć ten materiał do programu nauczania techniki, zwiększając odpowiednio liczbę godzin. I przez ten rok czy dwa technika byłaby prowadzona w pracowni komputerowej. Po co przeciętnemu Kowalskiemu pismo techniczne? W codziennym życiu się nie przyda, a na studiach, z tego co się orientuję, używa się programów komputerowych. Dawniej program nauczania techniki obejmował np. prawidłową obsługę urządzeń gospodarstwa domowego. I tak powinno być. Do dziś, z umiejętności które przydają się w codziennym życiu, z programu nauczania tego przedmiotu pozostały chyba tylko przepisy ruchu drogowego.

Podstawy algorytmiki powinny być - by zainteresować uczniów programowaniem. I na tym koniec.

januszek   18 #18 17.09.2012 08:40

Kpc21: Nie, nie, nie! Podstawy algorytmiki wykładane WSZYSTKIM jednych zainteresują programowaniem a innych śmiertelnie od niego odrzucą. W dzisiejszych czasach jest za dużo rzeczy do ogarnięcia więc nie można WSZYSTKICH uczyć WSZYSTKIEGO. Dlatego gdzieś na początku edukacji trzeba postawić filtr, który będzie dzielił uczniów na pewne grupy pod kontem ich INDYWIDUALNYCH zainteresowań, predyspozycji i talentów. Wtedy jednych powinno uczyć się podstaw rytmiki, drugich rysunku, trzecich algorytmów, czwartych poezji etc.

Vidivarius   13 #19 17.09.2012 14:02

@MaXDemage
Bardzo nietresujący wpis, ale muszę z Tobą nieco popolemizować, mimo że w większości się z Tobą zgadzam.

Ad. " ...kłamią w CV"
To jest częściowo winą samych pracodawców. Cóż ma napisać taki człek jak w ogłoszeniu wymaga się: 2 fakultetów, 5 lat doświadczenia zawodowego, jakichś tam szkoleń, 3 języków? Na takie oferty padają takie zakłamane odpowiedzi. Głupie pytanie - głupia odpowiedź.
Przecież chodzi o to aby przedrzeć się przez pierwszą selekcję.
To taka wzajemna gra, jak w zalotach i miłości. On gra najdzielniejszego na dzielni, a ona najcnotliwszą. Po ślubie następuje "wyłożenie kart na stół" i proza życia.

Ad. „Bardzo ważne, dobra znajomość MS Office lub Libre Office”
Jak widzisz, sam nie sprecyzowałeś w ogłoszeniu o co Ci właściwie chodzi, pomimo iż wiedziałeś, że zamierzasz testować kandydatów pod kontem excela. No bo cóż to znaczy "dobra znajomość MS Office" - tzn. czego? Rozpiętość programów w tym pakiecie jest dość szeroka. Od formatowanie tekstów, przez ich skład, prezentację treści po bazy danych. No i weź się domyśl czego będą od ciebie człowieku wymagać. Aby się tego dowiedzieć trzeba przejść pierwszą selekcję, czyli "mistrzowsko obsługiwać MS Office" - ot co.

Ad. Nauczanie w szkole.
Wyniki nauczania informatyki są kiepskie, ale czego się spodziewać, gdy informatyki uczy "nieinformatyk" tylko np. pani od przyrody po kursie doszkalającym. Albo pan co przez całe życie uczył ZPT*. Często informatyka jest traktowana po macoszemu i z pewnym pobłażaniem, ot taka tam kolejna religia.
Słusznie pokładasz nadzieję na zmianę w młodszym pokoleniu. Oni po prostu będą znać wartość tej wiedzy, rozumieć jej potrzebę - tym samym docenią ję w procesie nauczania.

@gowain
"Ja w ogóle nie wiem co to za mania, żeby w programie nauczania informatyki uczyć htmla, albo jakiegoś języka programowania"
Ja natomiast uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie. Dzieci, młodzież w miarę bezboleśnie otrą się o zagadnienie. A najważniejsze jest to, że języki programowania wymagają stosowania logiki w sposób bezwarunkowy (działa albo nie). Zatem najważniejsze co z tych zajęć wyniosą to nie tworzenie stron, ale właśnie umiejętność logicznego myślenia. Niestety większość społeczeństwa ma z tym wielkie problemy.

@januszek
"Dlatego gdzieś na początku edukacji trzeba postawić filtr, który będzie dzielił uczniów na pewne grupy pod kontem ich INDYWIDUALNYCH zainteresowań, predyspozycji i talentów."
Nie przesadzał bym z tym "na początku edukacji". Nie chcemy przecież tworzyć robotów wąsko wyspecjalizowanych a zarazem kompletnych ignorantów w szeroko pojętej ogólnej wiedzy. Tak się dzieje w Chinach. Nie da się zaplanować życia młodego człowieka na poziomie podstawówki, czy gimnazjum. Poza tym wąskie specjalizacje (tylko i wyłącznie) nie zdają dziś zbytniego egzaminu na rynku pracy. Elastyczność i dodatkowe umiejętności. Wąsko się specjalizować można wybierając kierunek studiów, ewentualnie wybierając technikum. A i tak nie ma gwarancji, że przez całe życie to będzie się robić.

* Dla niezorientowanych, za komuny ZPT to Zajęcia praktyczno-techniczne - zbijanie karmników dla ptaszków, robienie tabliczek "Nie depcz trawników" i takie tam.

Autor edytował komentarz.
drobok   13 #20 17.09.2012 14:25

Taki podział imo jest zły. Bowiem np chcąc se iść na 2 (biorąc pod uwagę specjalizację np w ti), biorę np aplikację internetowe i systemy (oc programowania brak, bo za mało zainteresowanych ...). Oczywiście nie mam takiej możliwości bo wszystko jest robione jednocześnie. A to, że zrobiwszy zadanie szybciej od innych, mógłbym się uczyć czego innego nikogo nie interesuje :)

Po prostu poziom ludzi jest za niski. Przed pójściem np do technikum / na studia. Powinno się zdawać jakiś egzamin weryfikujący czy rzeczywiście się tam nadajesz. Bo potem taki student nie umie napisać prostego programu, a do ti idzie się by pograć na lekcjach. I weź potem coś się tam naucz. A potem taki cep ci zda maturę lepiej od ciebie (po co ci ona w ogóle ...) i zajmie kierunek wiedzącemu więcej teraz, niż taki delikwent po studiach.

To, że ktoś nie miał pc'ta od urodzenia nie oznacza że jest głupi. A to, że go ma że ogarnia wszystko. Przykłady masz tutaj na portalu :P

Szkoła jest bez sensu :)

A co do prezentacji maturalnej, najgorsza rzecz jaka może być. Tematu nie mogę zrobić takiego jak bym chciał np IT, nie zrobie jej o jakiejś książce która mnie w ogóle nie interesuje. Lepiej wziąć kartkę z niej powtórzyć se parę razy i mieć spokój :P

Wbrew pozorom, prezentacja maturalna, nie wymaga prezentacji na pc :)

//edit

A co do samego cv, dla jednych dobra znajomość to formatowanie tekstu, a dla drugich pisanie makr :)
Ja znam office na poziomie dobrym (chodź dla większości jest to poziom boski), ale openoffice ogarniam ledwo (np makra bym na niego nie napisał z marszu (google wie lepiej :P)). Co teraz ? Pracodawca weźmie takiego kretyna, co napisze że zna to i to na dobrym (bo zna oba).

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #21 17.09.2012 14:27

@Vidivarius: Ok ;) Co to jest "Allel"? ;)

MaXDemage   17 #22 17.09.2012 14:33

@januszek:
"Co byś powiedział, drogi Maxie, gdybyś w CV przeczytał: "Wstążka mnie irytuje. Kiedy korzystam z Excela zamiast z Calc-a to przeklinam bezgłośnie ten wynalazek" - zdałbym od razu? ;)"

Nie. Wyrzuciłbym twoje CV za okno po tym jakbym je spalił i... a tak serio. Skontaktowałbym się z Tobą bo byłeś szczery i butny. Lubie szczerość.

"Nie, nie, nie! Podstawy algorytmiki wykładane WSZYSTKIM jednych zainteresują programowaniem a innych śmiertelnie od niego odrzucą."

Ale popełniasz ten sam błąd co ja - co rozumiesz przez pojęcie _podstawy_. Bo np proste uczenie programowania żółwika jest wg mnie potrzebne. Jeśli coś się dzieje to zrób to - warunki, pętle i inne rzeczy są w pewnym stopniu potrzebne każdemu. Na poziomie teoretyczno-logicznym ofkors.

Podstawy bardzo podstawowe jeżyka HTML również powinny być przedstawione w okolicach gimnazjum i tu ponownie powinno być jasno wytłumaczone dlaczego. Nie dlatego, że dzieciaki będą tworzyć sweet blogi o swoich fociach, ale dlatego, że logika zamykania tagów i istnienia kontenerów okazuje się być przydatna nawet w trakcie pracy na edytorze WYSIWG. Czyli np podczas podmienia danych na stronie firmowej.

Aczkolwiek zgadzam się z resztą Twej tezy januszku odnośnie uczenia indywiudalnego. Odnośnie szkoł specjalizowanych, techników, zawodówek o tym, że jednych powinno się uczyć plastyki a innych programowania.

@Vidivarius
Wiem, że pracodawcy też przesadzają - każdy wymaga pięciu lat doświadczenia a chce płacić studentowi marne grosze. Oj zdaje sobie z tego sprawę. Nie mniej udawanie w uparte że coś się umie gdy się tego nie umie jest złe i już.
Co do mojego błędu w kwestii napisania _dobra znajomość office_ to fakt, nie sprecyzowałem. Co ciekawe kilku informatyków wypunktowało mi brak precyzji. Ciężko tu znaleźć dobre optimum. Wypisać wszystko co może być robione, a jak pominę niechcąco korespondencje seryjną i potem będę chciał aby pracownik to zrobił, to usłyszę: "ale tego miałam nie umieć, więc nie umiem". Niby racja, ale...

"Często informatyka jest traktowana po macoszemu i z pewnym pobłażaniem, ot taka tam kolejna religia."

Piękny cytat. Se go gdzieś zapiszę.

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #23 17.09.2012 16:46

Przepraszam, że nie przeczytałem całego blogu, obiecuję, że nadrobię to w weekend.

Ja jestem za tym, aby MS Office był odrazu na komputerze z Windows, aby był dodawany wraz z systemem. Niestety tak się nie da, bo zaraz UE zaczęłaby wytaczać sprawy za monopol, co jest dla mnie chore. Większość działań UE mocno utrudnia życie zwykłemu użytkownikowi komputera.

Vidivarius   13 #24 17.09.2012 16:49

@januszek
Ok ;) Co to jest "Allel"? ;)

Coś z genotypem?? Ale o co chodzi? :) bo nie nadążam chyba. Czy o tą wiedzę ogólną, którą wywołałem? Bo jeśli tak to akurat to jest już raczej wiedza dość szczegółowa - może się mylę.
Ja jestem humanistą (o kurczę co ja tu robię :) ) i dla mnie wiedza ogólna to np. wiedzieć że:
- temperatura wrzenia jest zależna od ciśnienia
- tarcie jest zależne od wielkości powierzchni
- co to jest energia kinetyczna i potencjalna
- wzory na pola figur, objętość brył
- homo sapiens neandertalensis to nie przodek homo sapiens sapiens
- ludzie na ziemi nie walczyli o przetrwanie z dinozaurami ;)
- jaka jest różnica między filipiką a Filipinką (nawet politycy mają z tym problem)
- na jakich filarach zbudowana jest kultura zachodu (europejska)
- etc.
Wiedzą szczegółową natomiast będzie przykładowo umiejętność wyliczania wytrzymałości kratownic

@MaXDemage
"Piękny cytat. Se go gdzieś zapiszę."
Proszę uprzejmie :)
Oczywiście zgadzam się z Tobą, że pisanie nieprawdy w CV "jest złe i już". Niezależnie jednak od naszych ocen zjawisko takie istnieje, a ja staram się dociec przyczyn tego stanu rzeczy. Gdybym był pracodawcą to tak nierzetelne osoby wpisywał bym na swoją czarna listę aby wiedzieć kogo w przyszłości nie zatrudniać.
Jeśli chodzi o precyzję w Twoim ogłoszeniu. Nie musisz przecież pisać całego zakresu obowiązków. Ogłoszenie to nie załącznik do umowy o pracę. Wystarczyło by (moim skromnym zdaniem) napisać, że wymagasz wysokiej biegłości w obsłudze Excela i dodać kilka przykładowych zadań, z naciskiem na słowo "przykładowe".

Autor edytował komentarz.
revcorey   6 #25 17.09.2012 17:10

Kiedyś starałem się o jeden staż. Gość się mnie spytał czemu tak mało w CV, powiedziałem że stawiam na uczciwość(jak się okazało oni nie tzn. to była praca na wy****** studenta, bogu dzięki że mnie odrzucili), chociaż czy ja wiem wymienienie wielu programów dla inżyniera to mało? wymagania z kosmosu. Chociaż ja stworzyłem dwie grupy oprogramowania obsługa dobra i podstawowa.

Autor edytował komentarz.
W_tym_temaciE   5 #26 17.09.2012 17:33

Czy tylko mnie zaczynasz przerażać ^^ ?
Zaczynasz pisać poważne wpisy... troll (pisałeś zresztą kiedyś o tym, jaki masz plan na największy trolling w historii dp) :P
"Pierwszą naprawdę ciekawą grupą, będzie ta młodzież która wychowała się już ze smartfonami i konsolami w ręku. Mają oni teraz po 10-12 lat i na rynku pracy pojawią się dopiero za dekadę, ale nie mogę się już doczekać tego momentu – ich własna ciekawość oraz zdolność do obsługi urządzeń multimedialno-internetowych jest na tyle wysoka, iż adaptacja wynikająca z tej wiedzy może okazać się niezwykle przydatna w obsłudze dowolnych przyszłościowych programów biurowych. Zwłaszcza jeśli będą one zmieniały się na wzór serwisów społecznościowych."
1. Nie zgodzę się.
Te programy, zakładają nauczanie od pierwszej klasy podstawówki.
Niech od pierwszej do trzeciej, uczą uczniów włączania komputera, Painta, Office'a, Worda, Excela, Powerpointa.
Ale w 5 i 6 da się spokojnie przerobić rzeczy takie jak podstawy budowy komputera, podstawy budowy np. nośników danych, jak złożyć komputer i jak go rozłożyć.
W 1 i 2 gim można nawet opornych, nauczyć podstaw pisania stron w html + css, a w trzeciej php.
Idzie taki do liceum, co dalej?
Powtórka z pakietów biurowych, zwłaszcza Excela/Calc'a (bo wiedza z matematyki jest znacznie większa) na poziomie średnio-zaawansowanym. Można też zaprezentować pobieżnie Linuxa, Wolne Oprogramowanie, lub - jeżeli szkoła promuje open source - zamknięte, Winzgrozę, Office'a itd.
Da się? Da.
Chociaż z drugiej strony... płace dla webmasterów są i tak dość niskie, a wtedy by doszło "syn szefa napisze stronę".
2. Zapomniałeś o jednym, towarzyszu narzekania - znaczna część pokolenia które się teraz wychowuje, pisze na forach "kompóter mi nie dziala PLISSSS POMÓRZCIE!!!!11 HELP".
I to pokolenie, siedzi cały czas na fejsbuczku i innych badziewiach zamiast uczyć się podstaw obsługi komputera.
Ale spójrzcie na to z innej strony - cofamy się do średniowiecza.
Niedługo webmasterzy, serwisanci, programiści i inne rozgarnięte w informatyce osoby, będą mogły dorabiać, przygotowując dokumenty w Wordzie, Excelu itd. :-]
Poprawka - już tak jest (dopiero po napisaniu przeczytałem komentarze) ^^

  #27 17.09.2012 19:24

Kurcze, piszecie tyle mądrych rzeczy a mi się nie chce tego czytać bo za długie...

Over   9 #28 17.09.2012 19:35

Masz Dużo racji a wpis jak najbardziej na miejscu..
Polska oswiata stoi na poziomie 18 wiecznym uczysz sie wszystkiego a ja np chciałbym sie uczyc w danej dziedzinie np na profilu informatycznym po co mi wiedza z zakresu geografi polskiego i innych podobnych bzdur..
ale niestety niektórzy zmuszeni sa.
pamietam mnie w szkole uczono painta to bylo w podstawowce potem dalej worksa i troszke worda i to na tyle a reszta ... niebyło czasu bądz w programie nauczania nie było....
(sorki za literówki)

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #29 17.09.2012 19:56

@W_tym_temaciE
"Niech od pierwszej do trzeciej, uczą uczniów włączania komputera, Painta, Office'a, Worda, Excela, Powerpointa." - dzieciom w tym wieku jest potrzebna nauka przez zabawę, a nie Word i Excel - nie popadajmy w jakieś absurdy.
"da się spokojnie przerobić rzeczy takie jak podstawy budowy komputera, podstawy budowy np. nośników danych, jak złożyć komputer i jak go rozłożyć. " - po co dzieciakowi w podstawówce podstawy budowy komputera? Po co ma się uczyć go składać i rozkładać? Uczmy podstawowej obsługi komputera + pakiety biurowe, ale wtedy kiedy będą one przydatne - czyli jak dla mnie, najwcześniej pierwsze klasy gimnazjum - wcześniej nie ma sensu.

@MaxDemage "Nie dlatego, że dzieciaki będą tworzyć sweet blogi o swoich fociach, ale dlatego, że logika zamykania tagów i istnienia kontenerów okazuje się być przydatna nawet w trakcie pracy na edytorze WYSIWG. Czyli np podczas podmienia danych na stronie firmowej. " - Dalej będę twierdził, że na nic uczniowi znajomość htmla i istnienia kontenerów. Patrzysz trochę przez pryzmat siebie i swojej pracy. 95% ludzi nie korzysta z tego i nie skorzysta nigdy. Po za tym kontenery na stronach www zazwyczaj nie są tak logiczne jakby się mogło wydawać :) Nie róbmy z każdego specjalistę od wszystkiego, a znajomość podstaw htmla, wg mnie już wkracza w ten obszar. Trzeba zasiać ziarenko, a jeżeli ktoś będzie na tyle ciekawy to pójdzie dalej w tym kierunku, natomiast osoby niezainteresowane nie będą się przez to męczyły i pójdą w inną stronę. Kluczem do sukcesu jest edukowanie ekspertów z danych, wąskich dziedzin, nie próba nauczenia wszystkich wszystkiego.

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #30 17.09.2012 20:40

Co to powyższych wpisów o edukacji.

Uważam, że w szkołach powinni uczyć praktycznego korzystania z komputera. Nauka jakich kolwiek języków programowania w gimnazjum, czy liceum nie informatycznym, czy też technikum jest dla mnie bezsensu. Co najwyżej 1-2 lekcje tylko jako ciekawostka. Nauczać się powinno korzystania z podstawowych funkcji systemu, jak zainstalować antywirusa, co to jest program antywirusowy, jak aktualizować system i aplikacje, jak dbać o wydajność systemu, podstaw pakietu MS Office. Można by też wprowadzić GIMPa w formie zabawy z plikami graficznymi. Na pewno nie uczyć obsługi Corela czy Photoshopa, bo po co takie programy przeciętnemu użytkownikowi. Wprowadzić cokolwiek o sprzęcie komputerowym, trochę informacji pomocnych w doborze komputera i pokazać jak radzić sobie z najprostszymi błędami w systemie. Linux chyba tylko jako ciekawostka, jak widzę powyższe wpisy i ubolewania o braku Linuxa to mi się odechciewa dalej czytać. Niech nauczą młodzież podstaw korzystania z komputera, bo niestety, ale nawet w obecnych czasach wiele ma z tym problem, a nie tylko robienia prezentacji w PowerPaint.

januszek   18 #31 17.09.2012 21:14

@Scorpions.B: Moim zdaniem, od "podstaw pakietu MS Office" dużo bardziej sprawdzi się: "edytor tekstu w praktyce", "arkusz kalkulacyjny na matmie", "kopiowanie i wklejanie z użyciem notatnika", "dlaczego lepiej korzystać z anglojęzycznej wiki", "internet przyjacielem ucznia", "co to jest prezentacja", "wyszukiwarka bez tajemnic", "przeglądarka oknem na Sieć" etc ;)

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #32 17.09.2012 22:29

@januszek
O właśnie. Świetny pomysł ;)

TomTar   7 #33 17.09.2012 22:42

Wydaje mi się że zaawansowane posługiwanie się Excelem to pojęcie względne ponieważ dla każdego zaawansowana obsługa excela oznacza co innego. A jak autor pójdzie ze swoim CV w którym napisze że zna Excela w stopniu zaawansowanym, a rekrutujący zapytają go o funkcje o których nie słyszał to co? Też skłamie?
No chyba że zna go w pełni.

januszek   18 #34 18.09.2012 05:42

@TomTar: "Nie znam tej funkcji ale wiem gdzie szukać, F1 i czytam..." ;)

LoliconSuspect   4 #35 18.09.2012 06:26

@Vidivarius
"wymaga się: 2 fakultetów, 5 lat doświadczenia zawodowego, jakichś tam szkoleń, 3 języków"
No sorry kolego, ale znajomość pakietu biurowego to żadne wydziwianie ze strony pracodawcy, szczególnie gdy mowa o pracowniku biurowym.
Nikt tu nie ma wymaga (płatnego) certyfikatu Microsoft Office Specialist.

"Ja natomiast uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie. Dzieci, młodzież w miarę bezboleśnie otrą się o zagadnienie. A najważniejsze jest to, że języki programowania wymagają stosowania logiki w sposób bezwarunkowy (działa albo nie). Zatem najważniejsze co z tych zajęć wyniosą to nie tworzenie stron, ale właśnie umiejętność logicznego myślenia. Niestety większość społeczeństwa ma z tym wielkie problemy."

Nie najgorsze liceum. Klasa z rozszerzeniem mat-fiz-inf. Cytując znajomego "Nikt nie rozumie tego gówna.". Zresztą sam przyznajesz, że większość ma problemy.
Nauczyć raczej się nikt nauczy. Co najwyżej ci coś umieją wykorzystają swoje umiejętności.

@W_tym_temaciE |
"Zapomniałeś o jednym, towarzyszu narzekania - znaczna część pokolenia które się teraz wychowuje, pisze na forach "kompóter mi nie dziala PLISSSS POMÓRZCIE!!!!11 HELP".
I to pokolenie, siedzi cały czas na fejsbuczku i innych badziewiach zamiast uczyć się podstaw obsługi komputera. "
Nic nadzwyczajnego. Ludzie inteligentni/mądrzy/doskonale wyszkoleni to zawsze mniejszość.
Oni znają podstawy obsługi komputera. Oczywiście według innej definicji niż twoja. Od problemów są serwisanci/pomoc telefoniczna/fora internetowe/obeznani znajomi.

Autor edytował komentarz.
LoliconSuspect   4 #36 18.09.2012 06:39

Tak swoją drogą MaXDemage czy tytuł tego wpisu to celowe nawiązanie do anime Excel Saga? :D

MaXDemage   17 #37 18.09.2012 07:37

@TomTar
Sytuacja miała miejsce u mnie na prawdę w kwestii Windows Server 2003. W CV napisałem iż znam podstawy, na rekrutacji zostałem zapytany o kilka rzeczy i całkiem szczerze przyznałem, że tego i tego nie wiem, ale jestem w ciągu 5 minut (na miejscu, pod presją) w stanie się zorientować co to jest i jak skonfigurować gdyż mam solidne podstawy obsługi samego Windows oraz konfiguracji sieci. Zostałem przyjęty. Raz: za szczerość. Dwa: że potrafię sobie poradzić gdy czegoś nie wiem.
Wiem, że nieadekwatne - ale w wypadku Excela powiedziałbym podobnie, a czas zmniejszył do 15 sekund. Pomoc Microsoftu w pakietach Office jest naprawdę dobra.

@LoliconSuspect
Tak, celowe, aczkolwiek bez większego powodu, ot, fanaberia.

TomTar   7 #38 18.09.2012 08:02

Są ludzie co boją się przyznać, że czegoś nie wiedzą, a są też ludzie którzy są butni i uważają że umieją nie wiadomo co. A w rzeczywistości mało wiedzą.
Poza tym są rekrutujący, którym jak powiesz że nie znam tej funkcji, ale szybko się dowiem i sobie poradzę od razu Cię skreślą. I chyba dlatego ludzie kłamią w CV.
Ale owszem zgadzam się. Warto mówić prawdę.

FaUst   11 #39 18.09.2012 08:32

Ja ludziom którzy powinni z definicji znać więcej niż podstawy Excela(np księgowość) a dzwonią z prośbą o wyjustowanie zadaję pytanie czy mieli w CV wpisaną umiejętność obsługi pakietu (MS) Office. Jeśli potwierdzają każe wykreślić i czekam na wizytę kierownika, bo ktoś zadzwonił ze skargą na chamskiego informatyka ;)

Dimatheus   21 #40 18.09.2012 08:50

Hej,

Rozwaliłeś mnie, Max, tym wpisem. Aczkolwiek zgadzam się z nim w 100%. Na niektórych stanowiskach - szczególnie tych kierowniczych i strategicznych z punktu widzenia biznesu - nie powinno zatrudniać się ludzi, którzy nie mają podstawowych umiejętności obsługi na przykład Excel. Naprawdę *** bierze, gdy dzwoni do mnie jakiś menadżer TM, i prosi, by coś w raporcie zmienić. "Co tu zmieniać - pytam - przecież wystarczy przesunąć kolumnę w tabeli przestawnej bądź po prostu zejść do szczegółów." Ot, cała filozofia. Później zamiast raportu składającego się z jednej tabeli pivot'owej powstają kolubryny złożone z kilkunastu zakładek - bo w każdej dane prezentowane są nieco inaczej - bądź konieczne jest pisanie makr, które odpowiednio przestawiają tabelę. Ileż czasu można by zaoszczędzić tylko na tym, gdyby odbiorca finalny widział o Excel'u nieco więcej...

Co do przyjmowania pracowników i weryfikowania ich możliwości zaawansowanego użytkowania pakietu biurowego, sprawa jest dość prosta. W jednym z etapów wystarczy zrobić praktyczny test z umiejętności Excel'a. Robimy kilka poleceń, dajemy 5 - 10 minut i tyle. Wszystko ładnie i pięknie wychodzi. Przyznam szczerze, że i ja od takiego testu zaczynałem. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

Vidivarius   13 #41 18.09.2012 09:12

@FaUst
" No sorry kolego, ale znajomość pakietu biurowego to żadne wydziwianie ze strony pracodawcy, szczególnie gdy mowa o pracowniku biurowym. "
Zdaje się, że zostałem niezrozumiany. Nie zarzucam nikomu, że wymaga od potencjalnego pracownika znajomości Offica. Piszę tylko w kontekście kłamstw w CV, że często absurdalne wymagania skutkują równie absurdalnymi "kompetencjami" jakimi chwalą się poszukujący pracy, ot co. Szukający pracy zrobią wszystko aby dostrzeżono ich CV wśród setek innych i aby przeszli przez pierwsze sito rekrutacji. Stąd kłamstwa. Tak ja to widzę.

" Zresztą sam przyznajesz, że większość ma problemy. "
Tu również nie zostałem zrozumiany. Nie piszę, że "większość ma problemy z HTMLem" tylko z logicznym myśleniem. Logiki nie da się nauczyć przez zakuwanie formułek. Trzeba ćwiczyć, a dobrym materiałem ćwiczebnym są właśnie języki programowania gdyż wyłapują bezwzględnie każdy błąd. Podkreślam - nie chodzi o to aby nauczyli się pisać strony, a o to aby wyrobili w sobie zasady i reżim logicznego rozumowania.

@MaXDemage
" Dwa: że potrafię sobie poradzić gdy czegoś nie wiem. "
To właśnie jest często niedoceniana przez pracodawców kompetencja - umiejętność rozwiązywania problemów. Wiedza jest ważna ale bez umiejętności jej zastosowania w praktyce nic nie znaczy.
Tu przypomina mi się żart, który krąży wśród studentów historii.
Co musi wiedzieć magister - musi świetnie znać dzieje świata.
Co musi wiedzieć doktor - musi świetnie znać epokę w której się specjalizuje.
Co musi wiedzieć profesor - gdzie może znaleźć magistrów i doktorów.

januszek   18 #42 18.09.2012 09:28

@Dimatheus: W rzeczywistości kierownicy i strategiczni managerowie od wszystkiego mają ludzi ;) Nie jest dla mnie niczym dziwnym, kiedy taki pisze odpowiedź na maila odręcznie na wyświechtanej kartce a potem przekazuje sekretarce/informatykowi do przepisania na klawiaturze... ;P

MarcinO_86   2 #43 18.09.2012 16:09

@MaXDemage
A może mając już mały research pomyślisz o własnym bizniesie - szkolenia z pakietów biurowych albo szkolenia jak pisać prawdę w CV:)

Lost World   6 #44 18.09.2012 16:29

Pakiet Office, a co to takiego?

\documentclass[a4paper,12pt,final]{mwart}
\begin{document}
\LaTeX waszym przyjacielem
\end{document}

Awika   1 #45 18.09.2012 17:01

Poziom informatyki w szkole zależy od nauczycieli i nastawienia uczniów. Kilkanaście lat temu kiedy zaczynałam podstawówke to video w szkole było luksusem , wtedy komputer w domu był rzadkoscią. Wtedy wszystko było nowe i ciekawe.
W gimnazjum trafiłam na nauczycieli z prawdziwego zdarzenia, Excel, Power Point , Word-- zadania dostawaliśmy te same co na uczeniach wyższych, a w ostatniej klasie były zadania na 15 minut, nie za łatwe czasem trzeba bylo napisać w htmlu stronę z tabelka i kilkoma hiperłączami, sporo osób przez to się zniechęciło do informatyki.
A w liceum juz nie mialam takiego szczęścia, pani z przewalifikowania i rok zabawy na Macach które były innowacją w programie. Po prostu strata czasu. Trochę Accessa i tu byl wielki konflikt, bo sie oburzyliśmy ,że nie będziemy kupować, żeby odrobic zadanie. Zrobiłam to samo w OO Base, czym była zdziwiona, że to wogle się da.
Ale jak to moze się zmienić jeśli nauczyciel nie widzi róznicy między konwersją a kompresją?

Co do swoich umiejetności napisałabym : średniozaawansowany w MS Office jak i w OO, Ale w OO jedynie dzieki temu, że byłam uparta by nie instalować MS Office ;)

LoliconSuspect   4 #46 18.09.2012 17:41

@Vidivarius
Nie nauczą się. Programowanie wywołuje obrzydzenie w typowym uczniu.

  #47 18.09.2012 20:36

Fajnie by było jakbyś zbadał znajomość języków bo mam wrażenie że wszyscy w CV piszą że znają :) zwłaszcza angielski

patryk9200   8 #48 18.09.2012 21:52

Muszę się zgodzić z wszystkim co napisałeś, dokładnie odzwierciedla rynek pracy i szkolnictwo.
Odnośnie szkół, to jestem zdania, że podstawa programowa jest ok, ale sposób nauki, to jakaś pomyłka. Wiele lat temu za czasów gimnazjum miałem Logo. Na koniec 3 klasy napisałem komunikator LAN na 6 z infy (C# .NET), a nauczycielka która mnie uczyła informatyki była po kursie miesięcznym, bladego pojęcia nie miała co jak działa i dla czego, to negowała moje algorytmy. Jej pomysły i "wizje" były często nierealne, głupie wręcz śmieszne. Weź się naucz cokolwiek od takiej osoby :P
btw. Kiedyś do niej przyszedłem (zajmuję się do dzisiaj po mimo upływu tylu lat stroną tego gimnazjum) żae mi wylewa, że nie da się zalogować na komputerach. Wiedziałem, że wszystkie ma w domenie, sprawdziłem- zalogować się nie da, pytam się- a serwer włączony? a ona na to- a po co, przecież nie jest potrzebny... :-D
W ogóle na zajęciach zadania były nudne (np. żółw miał zatoczyć koło, kwadrat etc. ileż można). W szkołach jak uczą to uczą o niczym, klepią ustami a każdy patrzy na nauczycieli jak na świętą krowę i nie ma pojęcia o czym mówi bo dawno się wyłączył lub zajął czymś interesującym. Nie potrafią zainteresować tematem uczniów. Ja w logo zrobił bym np. jakąś przestrzeń publiczną z zabudowaniami, gdzieś by była toaleta, a żółwie kilku drużyn uczniów by miały do niej dojść.Na drodze były by przeszkody (taki pacman w mieście, a raczej jego spora odmiana ;D) Nie ważna jest droga jaką idzie tylko cel. Która grupa pierwsza, to jakaś 5 czy 6-tka by była :P Uczniowie by się świetnie bawili a na pewno by wynieśli sporo wiedzy, nie tylko z zakresu rysowania figur geometrycznych. Tak samo inne zajęcia np. fizyka i astronomia- mogli by wychodzić i przez nawet mały teleskop w jakąś nocną wycieczkę gwiazdy oglądać, poznawać gwiazdozbiory etc. z przyrody- wyjście do lasu i tam uczenie się rozpoznawać drzew, grzybów ptaków etc. a nie z obrazka. Potem gimnazjalista wie, co je przykładowo sokół, gdzie żyje, jakie osiąga wymiary, ale w naturze nie rozpozna....

Autor edytował komentarz.
W_tym_temaciE   5 #49 18.09.2012 22:49

@MaXDemege
Pozwolę sobie na lekki ot - oglądasz anime i kucykI?
Większość fanów anime, dostaje szału, jak o My Litttle Pony słyszy ^^
@Overclocker
"Polska oswiata stoi na poziomie 18 wiecznym uczysz sie wszystkiego a ja np chciałbym sie uczyc w danej dziedzinie np na profilu informatycznym po co mi wiedza z zakresu geografi polskiego i innych podobnych bzdur.."
Z "polskiego" to by Ci się akurat przydało trochę wiedzy.
@LoliconSuspect
"Oni znają podstawy obsługi komputera. Oczywiście według innej definicji niż twoja. Od problemów są serwisanci/pomoc telefoniczna/fora internetowe/obeznani znajomi."
Tu nie chodzi o ich wiedzę, a o coś innego.
Ja zawsze byłem chętny i nadal jestem, do pomagania znajomym, jak wykazują tym jakieś zainteresowanie, to pomogę, ew. powiem co i jak, jak to ich interesuje, jak nie - nie interesuje ich to, nie chcą znać, ja też nie chcę czasami słyszeć o tym, jakie są konkretnie gatunki mangi, anime itd.
Tu chodzi o fakt, że jest podklejony temat "Wzory tematów do działu", "Zanim cokolwiek napiszesz" - czy podobny.
Ale ludzie i tak napiszą "PLS pomurzcie komp mi sie laguje :(((((((( !!!!!! HELP".
Tu chodzi o lenistwo i głupotę.
Szkoda tylko, że moderatorzy nie dają za takie coś z miejsca dwóch dni urlopu i wyrzucenia tematu do kosza...
Jakby ktoś na pięciu forach nie dostał pomocy, to może by mu się chciało przeczytać regulamin i wzorce.
No, ale to w zasadzie decyzja ludzi "z góry" - właścicieli portalów, czasopism itd.

Vidivarius   13 #50 18.09.2012 22:52

@LoliconSuspect
" Nie nauczą się. Programowanie wywołuje obrzydzenie w typowym uczniu. "
Nie zaprzeczę. Wynika to raczej z faktu, iż ludzie są z reguły leniwi i nie chce im się myśleć, wysilić mózgownicy itp., a szkoła wzmacnia to lenistwo umysłowe zamiast je wyplenić. Stąd mamy tyle matołów.
Ze swojego doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że w moim pokoleniu było duże zainteresowanie tego typu sprawami. Bawiliśmy się w szkole średniej na zajęciach programowaniem w BASIC-u na ZX Spectrum i nikt nie kwękał. Może było to wynikiem powiewu nowości i świeżości.
W każdym razie w społeczeństwie i w systemie edukacji jest milcząca zgoda na niechlujstwo umysłowe już od najmłodszych lat. A potem trafiają na studia stada baranów - głupi i bezmyślni (chodzi też o instynkt stadny).

Autor edytował komentarz.
soanvig   9 #51 19.09.2012 00:16

Teraz dzieciaki są leniwe. Bardzo leniwe. Najlepszy przykład? Fizyka. Nie da się rozwiązać gotowym wzorem? Nie do zrobienia. Oczywiście wystarczy w ogóle zacząć liczyć, to wszystko samo wychodzi. Ale "nie do zrobienia". Jak mnie to denerwuje! Na Wikipedii nie ma? Nie istnieje. Ale to tylko dlatego, że Wikipedia jest zazwyczaj pierwszą stroną na wynikach wyszukiwania w Googlach. Bo otworzenie drugiej to za duży wysiłek, w końcu na Wiki nie było. Wysilenie tej małej części mózgu odpowiedzialnej za logikę byłoby zbyt dużym wysiłkiem, żeby nauczyć programowania to "nowe" pokolenie (około '97+). I tylko ci co tego sami chcą - sami się tego nauczą. I dlatego taki materiał nauczania jest bez sensu. Szkoła zabija zainteresowania. I koniec końców, mamy takich matołów, co nie umieją sami decyzji podjąć. Czyim celem jest ogłupienie społeczeństwa?

wojtasinski   2 #52 19.09.2012 08:29

Od roku chcę zmienić pracę i już wiem dlaczego byłem tylko na 3 rozmowach kwalifikacyjnych. I to w firmach, które nie pochodzą z naszego kraju i nie mają "naszych" rekruterów. Bo gdy widzę, że wymaganiami można obdzielić 3 wysokiej klasy specjalistów z 10letnim doświadczeniem, to już widać, że coś jest nie tak. Gdy wymaga się jeszcze bycia absolwentem i daje 2500zł na rękę to wiadomo, że coś jest nie tak.
Swoją drogą kosmiczne wymagania to nie jedyny grzech pracodawców. Dla mnie kluczowy jest brak widełek potencjalnych zarobków - oraz brak jakiejkolwiek informacji przy pierwszej rozmowie telefonicznej. Dlaczego to taka tajemnica, chyba dlatego, że nikt nie chciałby zmieniać środowiska jeśli nie jest to niezbędne.
Do tego brak jakichkolwiek informacji o przebiegu rekrutacji. Wypadałoby chociaż zadzwonić i podziękować za poświęcony na rekrutację czas i grzecznie poinformować, że jednak
nasze drogi się nie zejdą".

kamil_w   10 #53 19.09.2012 15:57

LoliconSuspect napisał:
"Nie nauczą się. Programowanie wywołuje obrzydzenie w typowym uczniu."

Zależy od nauczyciela. W technikum miałem nauczyciela, który przez kilka lekcji pokazywał jak w Basicu zrobić grę. I tak oto uczyliśmy się podczas zabawy. Wiele zależy od nauczyciela.

EnterBioS   2 #54 20.09.2012 01:16

Wypowiadają się wszyscy na forum związanym z światem IT że tak, jak najbardziej powinniśmy uczyć obsługi komputera i pakietów biurowych. Trzeba niestety też spojrzeć na na drugą stronę medalu bo teraz forum innej branży się pisze że trzeba koniecznie od następnego roku od przedszkola wprowadzić podstawy elektryki, elektrotechniki, medycyny wyższej i obowiązkowo zwiększyć nakład na interpretacje poezji. Każdy ciągnie do swojej branży i wiele osób po prostu nie potrafi zrozumieć że kogoś może to nie interesować, ani algorytmika, ani html ani pogrubianie tekstu w libre office. Wiele osób się też do tego nie nadaje i choćby nie wiem jak im to tłumaczyć nie zrozumieją, bez obrazy dla nich samych. Nas studiach miałem koleżankę której programowanie z żadnej strony nie wchodziło do głowy, ale jak się okazało mówi płynnie w 7 językach obcych. Nie przesadzajmy też że pakiety biurowe są jakimś skomplikowanym oprogramowaniem i trzeba go uczyć od żłobka żeby ktoś to zrozumiał, litości. Jeśli ktoś ma odrobinę oleju w głowie to znajdzie sobie potrzebne informacje.

Odnośnie kłamania w CV to wcale nie powiedziane że ktokolwiek kłamał. Pojęcie dobra znajomość pakietów biurowych jest tak względne jak uroda czy gust, każdy interpretuje po swojemu. Autor wpisu jak rozumiem zna owe pakiety biurowe doskonale, na wylot i w swoim cv ma wpisaną znajomość owych pakietów, świetnie się składa szukamy eksperta od formatu doc do pracy przy tworzeniu oprogramowania do automatycznej generacji dokumentów wordowych, zaaplikujesz?

Następna kwestia, wychowałem się z konsola w ręku. Nie mam 10 ani 12 lat, nie przechodziłem żadnej terapii szokowej, na co dzień tworzę, rozwijam i zabezpieczam oprogramowanie dla niemieckich banków i tak, uczyli mnie w liceum programowania i algorytmiki. Próbowali też pakietów office ale to bardziej ja uczyłem ich niż oni mnie, bo jak już pisałem nie ma nic trudnego w pakietach biurowych - jest tylko jakiegoś rodzaju niechęć do przyswojenia banalnej technologi a bynajmniej banalnej dla nas, ludzi związanych z IT.

Wracając do kwestii CV, próbowałeś kiedyś analizować oferty pracy? Tak idiotyczne rzeczy jak można w nich znaleźć to chyba zasługuje na cały osobny blog a nie tylko wpis. Mam wrażanie że osoby piszące te oferty nie podają tam własnych wymagań tylko jakaś pani Jadzia kopiuje fragmenty z innych ofert. Skoro można znaleźć oferty pokroju:
Zezwolę na pracę i zgodzę się za namowami kandydata nie wypłacać wynagrodzenia,
wymagania - 14 lat (po co zatrudniać kogoś starego?), 25lat doświadczenia na podobnym stanowisku, habilitacja z dziedziny oraz chęć pracy 26h tygodniowo + standardowo umiejętność pracy w zespole itp. itd. Oczywiście trochę tutaj hiperbolizuje ale jestem pewien że tego typu oferty maja wpływ na późniejsze aplikacje. Jak człowiek widzi że nie spełnia wymagań żadnej oferty to kłamie w cv w strachu że nie znajdzie pracy, a jeśli nie skłamie i wyśle szczerze wypełnioną aplikacje to odpadnie na pierwszej selekcji z tymi którzy skłamali :) koło się napędza. Zbyt pochopne jest wyciągnięcie wniosku że wina leży po stronie edukacji i braku nauczania pakietów biurowych.

Matag   5 #55 20.09.2012 01:30

Zgadza się, że ludzie kłamią w CV - szczególnie w temacie znajomości arkuszy kalkulacyjnych i edytorów tekstowych. Najlepsi są Ci, którzy piszą np. o bardzo dobrej znajomości Worda, a jak ogląda się CV, to aż oczy bolą - szczególnie jak widzi się w dokumencie w trybie edycji zamiast ustawionego tabulatora i jednej eleganckiej strzałeczki, ich dziesiątki. W moim przypadku wygląd CV jest niestety pierwszym etapem selekcji - o wzrok trzeba dbać :)

  #56 20.09.2012 09:58

Popraw interpunkcje i pisownie rozlaczna i laczna, autorze, bo nie brzmisz powaznie robiac takie bledy.

Jesli chodzi o merytoryczna strone twojego posta, to musze przyznac, ze uwazam za karygodne i niedopuszczalne umieszczanie fikcyjnych ofert pracy w internecie i odnosze niejasne wrazenie, ze na takie postepowanie - mowiac kolokwialnie - "jest paragraf'.
Twoje postepowanie wynikalo zapewne z faktu, iz sam masz aktualnie prace, jednak ludziom, ktorzy jej nie maja, a ktorzy byli do tego egzaminowani przez ciebie zdecydowanie nie bylo do smiechu, bo nie dosc, ze pracy nie dostali, to jeszcze zostali WYKORZYSTANI, co jest absolutnie niedopuszczalne, nieetyczne, niemoralne i niezdrowe.
Zaden eksperyment nie uzasadnia takiego wykorzystywania ludzi bez ich zgody.

Z generalnym wnioskiem artykulu nalezy sie zgodzic, choc nie jest on jakas szczegolnie oswiecona obserwacja, bo taka sytuacja ma miejsce od wielu lat. Dodam jednak, ze swoja niepelna znajomoscia jezyka polskiego sam wpisujesz sie, autorze, w ten nurt. Jest to bledne, zamkniete kolo wymagan pracodawcow, ktorzy do prostych czynnosci wymagaja wyksztalcenia wyzszego kierunkowego "bo tak sie przyjelo", i pracownikow, ktorzy naginaja swoje umiejetnosci "byle tylko sie dostac, bo takie wysokie wymagania postawili pracodawcy, wiec cos trzeba zrobic". Dopoki obydwie strony nie zmadrzeja, dopoty bedzie problem. Pracodawcy sami utworzyli mit wyzszego wyksztalcenia faworyzujac je, przez co wielu znakomitych specjalistow z wyksztalceniem kierunkowym np policealnym zostaje odstawiona na boczny tor nie dlatego, ze "nie zna sie" na swoim fachu, lecz z uwagi na nieadekwatnie wysrubowane wymogi formalne. Obserwuje to codziennie. Najistotniejsza po stronie pracownikow - i nierzadko studentow - wina jest to, ze kieruja sie w wyborze studiow narzuconymi schematami, ktore kaza im myslec o studiach wylacznie w kategoriach pracy zawodowej. Owszem, czesc kierunkow jest nastawiona na taka sciezke, ale glownie dlatego, ze ksztalca w kierunkach zawodowych. Zdecydowana wiekszosc to po prostu studia wyzsze dla pasjonatow i przyszlych naukowcow [a przynajmniej tak bylo od czasow sredniowiecza - powstania uniwersytetow], jak i pozniej. Ba! same politechniki tak zaczynaly, jednak mariaz z rynkami i pracodawcami [firmami] zniszczyl te rownowage, przez co cierpia i pracodawcy [zalew ludzi po studiach] i pracownicy [niemoznosc uzyskania pracy nawet po studiach].

MaXDemage   17 #57 20.09.2012 11:34

@PanPik
Jak wrócę do domu, to poczytam dokładnie to co napisałeś i podyskutuje z Tobą.

Teraz zwracam tylko uwagę, iż internet jest super zabawnym miejscem. Oczywiście za błędy przepraszam, tekst przeszedł tylko jednokrotną korektę osoby drugiej i kilkukrotną moją własną. Wbrew pozorom wiem, iż to jest mało. Ale...

... uwielbiam gdy ktoś wytyka mi błędy pisząc bez polskich znaków diaktrycznych. Uwielbiam ;D
Wiem: lenistwo, brak polskiej klawiatury, brak czegoś, jakieś wytłumaczenie mieć będziesz - zapewne nawet całkiem dobre. Nie mniej, przyznaj sam - to jest lekko absurdalne, wręcz zakrawające na umieszczenie w "teatrzyku zielonej gęsi". :]

  #58 20.09.2012 23:28

Znaki są diakrytyczne, a nie diaktryczne (chociaż wszyscy tak mówią),
a w ogóle to pewnie miałeś na myśli litery diakrytyzowane
http://pl.wikipedia.org/wiki/Znaki_diakrytyczne

przemor25   14 #59 22.09.2012 08:04

@mp_exe
"Znaki są diakrytyczne, a nie diaktryczne (chociaż wszyscy tak mówią),
a w ogóle to pewnie miałeś na myśli litery diakrytyzowane"
Wow... czego to się człowiek dowie przy porannej kawie przed pracą (:

Dimatheus   21 #60 26.09.2012 09:21

Hej,

@ januszek - "W rzeczywistości kierownicy i strategiczni managerowie od wszystkiego mają ludzi ;)"

Może i tak - ale posiadanie ludzi od wszystkiego nie zwalnia z konieczności myślenia i pokazywania swojego poziomu intelektualnego. Menadżer ma za zadanie zarządzać, a nie świecić tylko wyglądem wśród biznesowych partnerów. Inaczej wygląda to nieco jak wybory miss piękności - ładne opakowanie pustego mózgu. :P

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #61 27.09.2012 18:16

W sumie komentarzy nie czytam... ale zakładam iż mam do czynienia z profesjonalistami! (:
Mam problem z LO: jak skopiować zawartość n-komórek z zachowaniem formatowania do innej, przykład:
zawartość A1 italic, zawarość B1 bold, w C1 chcę uzyskać italic & bold
???

  #62 12.04.2013 13:22

Bardzo dobry artykuł, ale....
Partykułę "by" z osobowymi formami czasowników piszemy, jak? RAZEM! Już mam dość filmów z napisami, w których są błędy. Ktoś napisze "znalazł się krytyk, sam takich napisów do filmu nie zrobi tylko żeruje na pracy innych". Moi drodzy, robię inne rzeczy i staram się je wykonywać z dużą rzetelnością i starannością.
O tym też wypadałoby pamiętać, a Word tutaj nie pomoże.