Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kraj, który jest sto lat przed nami...

Chihiro (lat 27) mieszka od urodzenia w Tokyo – jednym z największych miast na świecie. Uwielbia podróże, teatr i wszystko co można nazwać sztuką. Pracuje jednak w służbie zdrowia i wciąż szuka męża. Tym co odróżnią ją od innych kobiet w jej wieku jest to, że ma smartfona w Windows Phone. Z naszej – polskiej – perspektywy i faktu iż piszę to w 2014 roku wydaje się być to nie tylko mało zaskakujące, ale wręcz normalne. Microsoft urósł i stał się trzecią potęgą w segmencie mobilnych systemów operacyjnych. No może taką mini potęgą. System spod znaku okienek można lubić lub nie, ale używanie go nie jest w żaden sposób haniebne na naszych terenach. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie.

Czemu więc sytuacja Chihiro jest przez mnie tak pieczołowicie owijana w bawełnę. Bo nie dość, że jest to Windows Phone 7.8 to, na dodatek jest chyba jedyną osoba z takim telefonem w mieście. A i pozwólcie, że zacytuje sam siebie, sprzed dosłownie kilku linii…

„Chihiro (lat 27) mieszka od urodzenia w Tokyo – jednym z największych miast na świecie.

Kraj, który jest sto lat przed nami…

... to nie jest jednak Japonia.

Bo w kwestii technologicznej można powiedzieć, iż zbytnio nie odstają od tego co mamy u nas. Smartfony w Kraju Kwitnącej Wiśni to nowość równie duża co u nas. Dopiero Apple i ich cudowne iPhony (i to gdzieś w okolicach 3wersji) wprowadziły Japończyków w świat inteligentnych telefonów. Nie, to nie jest żart.

Wiem, iż gdzieś w tyle waszych głów macie obraz niezwykle zaawansowanych telefonów komórkowych i innych urządzeń rodem z przyszłości, których Japończycy używają na co dzień. Jesteście jednak w drobnym błędzie, by nie powiedzieć dużym.

Zacznijmy od tego, że cały kraj pozbawiony jest aktualnie sieci GSM (2G) – struktura komórkowa opiera się jedynie na wyższych technologiach, czyli od 3G UMTS w górę poprzez 3G CDMA do LTE1. Wypas – wszystko praktycznie dzięki temu, że 2G próbowano wprowadzić zanim jeszcze pozostałe kraje rozkręciły się z 1G.

A gdy my już nabraliśmy ochoty na wypasioną telefonię w lepszym standardzie (czyli właśnie popularne GSM) kraj kwitnącej wiśni zaczął wprowadzać 3G. I tak – w tamtym okresie można było powiedzieć, że są sto lat przed nami. Choć dokładniej to chodziło o 10-15 lat.

Jednym z ciekawszych efektów tego był brak SMSów, które znamy w naszym kraju. Krótkie tekstowe wiadomości, istniały owszem na tejże odludnej wyspie, ale w całkowicie odmiennej formie. Od wieków bowiem korzystano z e-maili. Wzięło się to stąd i od samego początku zainwestowano w porządną sieć a w telefonach umożliwiono dostęp do Internetu. Każdy telefon posiadał swoją własną skrzynkę mailową podpiętą pod numer telefonu (coś jak za dawnych czasów w Erze) i to właśnie ta skrzynka pełniła role ichniego systemu szybkich wiadomości.

Oczywiście sama usługa bliźniaczo podobna do SMS działa, ale tylko w obrębie pojedynczych operatorów. To tak jakby w Polsce można było wysyłać krótkie wiadomości tylko z Playa do Playa, lub z T-Mobile do T-Mobile.

E-Mailem jednak samym, żyć się nie da – i tu pojawia się kolejna ciekawostka, którą trudno zaobserwować gdzieś indziej na świecie. Rozkwit aplikacji do komunikacji i to jeszcze w erze przed smartfonowej. Japonia nie była by sobą, o ile można ją tak uosobić, gdyby nie wpadła na pokręcony sposób realizacji. Jedną z moich ulubionych wersji programów do komunikacji między telefonami jest produkt firmy Furyu. Ta ognyś niewielka korporacja tworząca tak bardzo egzotyczne w naszym kraju budki do robienia zdjęć, połączyła to razem z komunikatorem i żerując na kulturze „Kawaii” i przeświadczeniu młodych japonek, że najlepiej wychodzi się na zdjęciach w grupie i że te zdjęcia można potem przesłać innej grupie: zarobiła krocie. Wraz z przypływem nowych technologii rozrastało się też portfolio usług – aplikacje na iOS, Androida, wersje z nalepkami. Ot, taki ichni Instagram, tylko że z budkami i lepszą obsługa katakany.

Takich serwisów w KKW jest dużo więcej i większość może się poszczycić ilością użytkowników sięgającą w 5-7 milionów na dzień dobry. Ku zadziwieniu wielu analityków, w dobie smartfonów owe serwisy nie zostały zastąpione ich iOSowymi odpowiednikami - miejsce znalazło się dla wszystkich a wspomniana wcześniej firma Furyu potrafiła sprytnie przenieść się na nowy grunt i wciąż zachęcać użytkowników do korzystania z ich usług, wprowadzając takie udogodnienia jak np. łączenie się z ulicznymi budkami do robienia zdjęć z poziomu aplikacji w smarcie.

Lecz nie tylko psytrykaniem selfów kultura Japońska żyje…

Rzeczą, która zawsze zaskoczy wszystkich maniaków nowych technologii jest to, jak dawno temu telewizja cyfrowa była dostępna w telefonach Japończyków. Odbierano ją od lat i wielokrotnie się przydała – np. podczas tsunami i trzęsień ziemi – a sami mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni nie wyobrażają sobie swoich podręcznych komunikatorów międzyludzkich bez tej „podstawowej” wręcz funkcjonalności. A wszystko za sprawą wprowadzanej niedawno w Polsce telewizji cyfrowej i to nawet na wspomnianych już kilkukrotnie tutaj starych jak świat feature phonach.

Ahhh feature phone - to hasło, które w ustach geeka komputerowego brzmi jak obelga, nabiera innego znaczenia w Japonii. Feature phony pochodzące z tzw. ery Galapagos miały wszystko to, co wymieniłem powyżej i wiele, wieeeele więcej. Nie miały jednak systemów operacyjnych ze znanych nam smartfonów. Aparaty fotograficzne, których rozdzielczości szły w dziesiątki megapixeli zanim Galaxy S2 wszedł na rynek. Możliwość oglądania telewizji, przeglądanie Internetu, kolorowe podświetlenia, podwójne ekrany 5 calowe, odporność na wodę, specjalne aplikacje bankowe – jednym słowem wszystko to, co teraz mamy w swoich smart apkach, oni mieli na swoich feature phonach i do tego przystosowane do ich (z naszej perspektywy) pokracznego języka.

Jedną z cech charakterystycznych, które nie przyjęły się praktycznie nigdzie indziej tak jak w kraju Kwitnącej Wiśni, to tzw. clam shelle, czyli telefony z klapką. Oj, ale przez klapkę mam na myśli taką, która otwiera się na wszystkie strony, odchyla na wszystkie kąty i jeszcze może przekręcić, aby była panoramiczna i łatwo się oglądało na niej telewizję. Popularność clamów wynikała właśnie z wygody – duże ekrany, duża klawiatura, z pomocą której łatwo się wprowadzało katakanę i hiraganę, żyć nie umierać. A jak już coś jest popularne, to wiadomo, że będzie ulepszane do granic bólu. Panasonic, NEC i Sharp tworzyli na rynek Japoński jedne z ładniejszych i bardziej funkcjonalnych telefonów z klapką, jakie w życiu widziałem i wszelkie Nokie, Samsungi i Motorole chowały się i chowają się wciąż. Tam to się po prostu opłacało.

Do dnia dzisiejszego – mimo wielkiej popularności smartfonów – Japończycy nagminnie kupują clam shelle i produkują je na pęczki. Choć tutaj trzeba trochę poszerzyć grono odbiorców i doprecyzować, że wszystkie azjatyckie państwa produkują je na pęczki i to właśnie w tamtych rejonach produkuje się pierwsze klapkowe produkty stojące systemem Android. Ot ciekawostka.

Nastały jednak czasy iPhona i wiele się nie zmieniło. Sęk w tym, że zanim kraj Kwitnącej Wiśni wskoczył na wagon smartfonów minęło trochę czasu. Powodów było mnóstwo – zaczynając od różnic w sieci, kończąc na prozaicznym braku klapki w produkcie Appla, a tego przeciętny Japończyk znieść nie mógł. Sytuacja zaczęła się zmieniać powolutku wraz z nowymi iPhonami i pojawiającymi się bardziej zaawansowanymi telefonami z klapka i z Androidem – a kiedy już nastąpiło przelanie się szali, wszystko poszło jak z płatka.

… i ten moment przespała firma z Redmond. Poważnym problemem jest późne pojawienie się mobilnego systemu Windows, podczas gdy Japonia chciała koniecznie jak najszybciej odbić się od pozostałych i przeskoczyć ponownie do przodu. Tak jak to było z 3G. To zaowocowało wprowadzeniem ciekawych rozwiązań do Sieci (jak np. hot spoty WiFi) – które jednak nie były obsługiwane przez nowy system Microsoftu („Only iOs Or Android”). To doprowadziło do sytuacji gdzie WP8 nie miało nawet najmniejszej możliwości by wejść na rynek i trochę namieszać.

Skutkiem takich właśnie podstaw jest naprawdę zwichrowany rynek mobilny, gdzie Microsoft nie istnieje kompletnie – jedynie stare telefony z Windowsem 7.5 (tak, 7.5!) są dostępne i praktycznie przez nikogo nieużywane a Windows Phone 8 ma 0 procent rynku. ZERO. Gdzie Blackberry i ich super usługi to pełna abstrakcja (0.1 procenta rynku) a z wyjątkiem nowych telefonów od Sony i Samsunga, reszta kraju wciąż kupuje Andoridy 2.3. Sporo wybija się tu iPhone, który dzięki ostrej polityce Apple i zaszczytem bycia pierwszym zaskarbił sobie grono stałych wielbicieli, którzy są na bieżąco z nowościami. To jednak jest niewielka grupa – spora cześć użytkowników telefonów z pod marki nadgryzionego jabłuszka wciąż korzysta z 3GSów.

Wszystko oczywiście ulega pewnym zmianom – jak co roku Microsoft obiecuje wielką ofensywę. Pojawiają się coraz to nowsze iPhony a stare są coraz tańsze. Wreszcie rodzime Sony oraz inne mniejsze firmy [1] produkujące telefony, również zaczynają systematycznie przechodzić na Andka4. Więc może coś się zmieni…

Niestety jest jeszcze drugie dno problemu…

Telefon to dla Japończyka coś więcej niż tylko urządzenie do dzwonienia – w sytuacji, gdy nie może skorzystać z pewnych usług, telefon przestaje być funkcjonalny. Usług tych natomiast w Kraju Kwitnącej Wiśni jest sporo – a powodem tego jest to, co zostało wspomniane w poprzednim zdaniu:

Telefon to coś więcej.

Japończycy, gdy nie są w pracy to albo śpią, albo podróżują miejską komunikacją. Chcąc wykorzystać ten czas jak najlepiej w trakcie przemieszczania się metrem, autobusem lub czymś innym, starają się robić wiele rzeczy - wcześniej było to czytanie książek i komiksów. Odkąd powstały japońskie feature phony można było oglądać telewizję, czatować, uczyć się, zarządzać firmą, a nawet czytać książki i komiksy w wersji cyfrowej. Smartfony nie zmieniły tego, stały się naturalnym przedłużeniem takiej sytuacji – to co my teraz doświadczamy w kwestii przywiązania do inteligentnego urządzenia Japończycy już mają za sobą.

A teraz wyobraźcie sobie, że próbujecie wykorzystać telefon, który po prostu nie współpracuje z tym wszystkim i macie już ogromny problem egzystencjalny murowany.

Ucieszyć się można trochę, że wcale nie jesteśmy w tyle - jeśli chodzi o technologię - za legendarnym krajem elektroniką płynącym. Jednak to smutek powinien nas ogarniać, bo wraz z dorośnięciem do tego poziomu nie byliśmy w stanie wytworzyć sobie pewnych cech wykorzystywania telefonów, które wciąż wprowadzają ochy i achy gdy się o nich słyszy. W czym jesteśmy więc gorsi jeśli chodzi o korzystanie ze smartfonów?

Różnica leży głównie w społecznej akceptacji, a raczej nie akceptacji pewnych zachowań. Jeśli wejdziesz do Japońskiego autobusu rozmawiając przez telefon komórkowy, to nie tylko kierowca Cię upomni, ale też nie ruszy z miejsca dopóki nie skończysz rozmowę, przez co wszyscy w środku się spóźnią. I to pod warunkiem, że otworzy ci najpierw drzwi, widząc że rozmawiasz. Tak – rozmowa przez telefon komórkowy w Japonii jest obwarowana kilkoma zasadami. Po pierwsze: to Twoja rozmowa, i inni nie chcą jej słyszeć, więc nie powinieneś ich zmuszać do słuchania jej. Po drugie: rozmowa nie powinna utrudniać innym osobom ich egzystencji. To dotyczy się też oczywiście muzyki, ale to chyba oczywiste.

Próżne kobiety jeżdżące o 6 rano polską komunikacją miejską i obwieszczające wszystkim współpasażerom włącznie z psiapsiółką po drugiej stronie telefonu, że właśnie zerwały ze swoim facetem łatwego życia na wyspie by nie miały.

To oczywiście wierzchołek góry lodowej – wymiana numerów (tak jak wymiana wizytówek) jest pewnym symbolem, spoglądanie na telefon podczas rozmowy z drugą osobą jest niezwykle nietaktowne a o zasadach w restauracji to już lepiej nie mówić – dzwonienie jedynie w kibelku to jedno z wyjść.

Jak już wspomniałem – szkoda trochę, że z tak ogromnej puli zachowań mobilnych przejęliśmy od Japończyków tylko te ciągłe spoglądanie w ekran smartfona w komunikacji miejskiej. Szkoda również, że wpłynie to na nowe pokolenie garbatych ludzi ;)

Mam nadziej, że pamiętacie Chihiro z początku artykułu - naszą koleżankę z Tokyo. Jedną z rzeczy, która zaskakuje mnie zawsze w komunikacji z nią jest to, jak szybko odpisuje na e-maile. Nie ważne czy akurat jest w domu i ogląda telewizję, czy jest w drodze do pracy, czy też na kolacji ze znajomymi. Z wyjątkiem godzin spędzonych w szpitalu, gdzie pracuje, można ją złapać wszędzie i zawsze. Nie przeszkadza jej to, że nie ma nowego Windows Phone, a jej kolegom i koleżankom nie przeszkadza, że 80% ich nowoczesnych smartfonów to stary iPhone lub Andorid 2.3 [2]. Ten kraj już tak ma.

[…]

Adnotacja 1 - Przez mniejszych producentów mam na myśli Sharpa, Panasonic, NEC, Fujitsu ale także operatorów, na potrzeby których tworzone są telefony, czyli np. DoCoMo, który ma chyba coś koło 50% rynku... i sprzedaje kilkadziesiąt milinów telefonów rocznie. Ot, mniejsi producenci ;)

Adnotacja 2 - Ta liczba jest oczywistą przesadą. Pod koniec 2013 roku już połowa smartfonów z Androidem miała wersję 4.0 lub większą. Sęk w tym, że Android to zaledwie 1/3 rynku.
 

urządzenia mobilne inne

Komentarze

0 nowych
Berion   13 #1 23.04.2014 19:36

Ciekawy wpis.

Oj jak mnie to też drażni. Pójdę o krok dalej, drażnią mnie nawet wszelkie głośne rozmowy bez telefonów. Kiedyś, kiedyś to też był u nas nietakt.

Magnis   8 #2 23.04.2014 19:50

Nigdy nie przepadałem za tym zachwytem KKW. Ten wpis dał mi trochę inne spojrzenie na tamtą kulturę. I może nie zachwycać się nią, ale podziwiać owszem. Świetny wpis, zupełnie inne spojrzenie na Japonię i rynek mobilny.

corrtez   11 #3 23.04.2014 19:52

Podobaja mi sie obyczje zwiazane z elefonami w Japnii. Reszta swiata moze sie od nich uczyc :)

eimi REDAKCJA  16 #4 23.04.2014 20:13

Aż dziw, że pominąłeś niezwykle istotny aspekt japońskiej rewolucji mobilnej - japońskie porn :D
Świetny wpis, dałem na główną portalu. Dziękuję.

MaXDemage   17 #5 23.04.2014 20:21

@eimi - w sumie masz trochę racji z tym porno, ale jakoś tak mi umknęło bo (udaję) że mnie to nie kręci ;p ale warto odnotować tutaj - nawet z pamięci, bez przygotowania, że rozwój aparatów fotograficznych w feature phonach to głównie po to by robić po kryjomu lepsze zdjęcia majtek współpasażerek w komunikacji miejskiej.

eimi REDAKCJA  16 #6 23.04.2014 20:53

@MaXDamage: naprawdę tak udajesz? Czemu? :) Japońskie porno jest zadziwiającym światem. Dziwne formy cenzury prowadzą do dziwnych transgresji.

xomo_pl   20 #7 23.04.2014 20:53

@MaxDemage uwielbiam teksty o KKW :D

a co do treści to o ile 'smartfony' (w formie europejskiej) pojawiły się tam późno tak ich tradycyjne telefony (z naszego punktu widzenia-czyli bez dotyku etc) miały masę ciekawych funkcji. Pamiętam jak w wiadomościach jakiś lata temu było info o wideo-rozmowach przez sieć komórkową gdy europa się "cieszyła" dopiero z kolorowych ekranów w komórkach. Pokazywali wtedy japończyków z telefonem w ręku mówiących do osoby po drugiej stronie. A lata później zawitało to do europy. Niestety na krótko bo niedługo po tym (jakieś 3 lata) wszedł android i skończyła się możliwość skorzystania z wideo rozmowy po sieci komórkowej....

Alladynek   7 #8 23.04.2014 21:01

Być może źle gdzieś o tym przeczytałem, ale to chyba z takiej właśnie przyczyny został wprowadzony odgłos aparatu w smartfonie, którego nie da się wyłączyć?

  #9 23.04.2014 21:14

@Alladynek, tak.

MaXDemage   17 #10 23.04.2014 21:48

@eimi
Udaję, aby nie wyjść na zboczeńca. Bo niestety o japońskim porno, hentaii, echi i tentaclach wiem stanowczo za dużo jak na normalnego człowieka.

DexterI9000   9 #11 23.04.2014 22:08

Skoro juz jestesmy w temacie to wytlumaczcie mi po co oni zawsze cenzuruja miejsca intymne i dlaczego kazda kobita podczas seksu zachowuje sie jakby jej najwieksza krzywde wyrzadzano, podczas gdy partnerem jest koles z 10cio centymetrowym osprzetem?

wonsik   6 #12 23.04.2014 22:24

@MaxDemage, nie wiem co dziwniejsze, to że wiem o czym mówisz, czy to, że dyskusja o tym toczy się na portalu o jednak innej tematyce.

@DexterI9000, o ile wiem to jakaś dziwna ich cenzura. Dokładnie gdzieś w internecie jest to wytłumaczone. Natomiast co do płci pięknej w tych produkcjach:
1 zasada internetu -nigdy nie zrozumiesz japończyków.
Więc pewnie jakiś fetysz, albo coś w ten deseń.

danyll   7 #13 23.04.2014 22:37

"Takich serwisów w KKW jest dużo więcej i większość może się poszczyć" - posikałem się ze śmiechu :)))

lynx44   10 #14 23.04.2014 22:43

@DexterI9000
Cenzurują bo takie przepisy, ale nikt się tym raczej nie przejmuje bo normą w hentai jest zwyczajne przekreślenie męskiego sprzętu cienkim czarnym paskiem który kompletnie nic nie zasłania co jest w pewien sposób zabawne. Co do tego czemu krzyczą to sam nie wiem, albo udają (co nie było by wcale takie dziwne patrząc co się w takich japońskich produkcjach dzieje), albo tak serio brzmi zadowolona japońska kobieta :).

Mk13   15 #15 23.04.2014 23:20

Wreszcie w potoku bezwartościowych RSSów jakiś ciekawy i przyciągający uwagę wpis. Jak widzę dziesiąty wpis typu "jakie Ubuntu zainstalować po Windows XP" to mam odruch wymiotny. Dzięki Max za choć chwilowe jego pohamowanie ;)

Kazawar   2 #16 23.04.2014 23:27

Zarabiać można krocie a nie krocia.

takiktoś   10 #17 23.04.2014 23:37

Yyyy...

1. Wolę nie wchodzić w dyskusje o hentai, ecchi itd. bo nie mam wymaganej nomenklatury(liczby obejrzanych filmów), żeby się wypowiadać. Mangi i anime mam za dość. O Naruto mogę gadać godzinami na przykład. :-)

2. Nie przeczytałem wpisu w 100% niestety. Oczy się kleją, domagają snu a ja tu o Japończykach czytam, a co tam! Stwierdzam jednogłośnie, że wpis jest... interesujący. :) Szczerze mówiąc można z tego obszernego wpisu(dla mnie to obszerne a Lalkę miałem czytać, tia...) dowiedzieć się wielu ciekawych(o ile takiego przeciętnego czytelnika interesują takie rzeczy) informacji. Byłem nieświadomy ale zostałem oświecony i z nową wiedzą mogę pójść jutro do szkoły popisać się przed kolegami...

Dziękuje Ci mistrzu[1] MaXDemage[2]!

3. ...
...Zboczeńcy! (musiałem, przepraszam!)

[1] - z małej, toż to japoński mistrz!

[2] - oczywiście w połowie pisania tego nicku musiałem przewinąć rolką myszki na samą górę aby sprawdzić kombinację wielkich i małych liczb...

Pozdrawiam!

sr57be45   5 #18 24.04.2014 00:05

Gdyby nie okupacja Radziecka to nie wiadomo kto byłby za kim o sto lat ;)

Virruil   5 #19 24.04.2014 00:06

Niezwykle interesujący wpis, pozytywnie się wyróżniający. Chciałoby się więcej! Wszystkim zainteresowanych Japonią polecam relację z podróży do Tokio blogera Krzysztofa Gonciarza: https://www.youtube.com/playlist?list=PLRIPPC8uohcfY8HeCHPR2ZBSLtjvOIijC

  #20 24.04.2014 00:37

to nie do końca tak... w klasie wyższej na spotkaniach nie rozmawia się i podczas pertraktacji... natomiast w klasie niższej wprowadzono "z powodu jej nerwowsci i niestabilnych zachowan" ograniczenia zachowawcze... wykazac tam, ze ma sie kilka fakultetow glownie technicznych skończonych w tym jeden przeciwny do pozostałych, wysoka inteligencje i interpretacje logiczna udokumentowana dokumentacyjnie, do tego wysoka stabilność psychiczna bez nerwowych zachowan oraz brak uzaleznien od srodkow destabilizujących... każdy z klasy niższej pochyli się nizej od ciebie i masz inne prawa, a jak jeszcze ma się do tego tzw. szanowana rodzine to można praktycznie wszystko, o ile robi się cos z glowa... to nie polska, gdzie zul z nerwica ma większe prawa od tych co pracowali nad sobą...

normanek   4 #21 24.04.2014 02:01

Ciekawy artykuł. Zwłaszcza po moim doświadczeniu z Japonią. Zauważyłem, że Japończycy bardzo lubią czytać na telefonach. Wyjaśniło się przy okazji, dlaczego używają obudów z klapkami, które budzą zdziwienie Krakusów patrzących na "Japończyków krakowskich" - tak się najwygodniej trzyma telefon podczas długiego czytania.

"Japończycy, gdy nie są w pracy to albo śpią, albo podróżują miejską komunikacją."

Alternatywa rozłączna trochę koliduje z prawdą, ponieważ Japończycy, gdy nie robią czegoś konkretnego, co wymaga ich zaangażowania, zawsze przechodzą w tryb stand-by. Nigdy wcześniej i potem nie widziałem ludzi tak szybko zasypiających, czy to w pociągu, busie lub w parku na ławce.

"nie jesteśmy w tyle - jeśli chodzi o technologię - za legendarnym krajem elektroniką płynącym"

Jesteśmy w tyle. iPhone'y znajdziesz nawet w Gwinei Bissau i wcale nie oznacza to, że technologicznie są podobni do nas, co dopiero Stanów, czy Japonii, czy Korei Południowej... ;]

"Jeśli wejdziesz do Japońskiego autobusu rozmawiając przez telefon komórkowy, to nie tylko kierowca Cię upomni, ale też nie ruszy z miejsca dopóki nie skończysz rozmowę, przez co wszyscy w środku się spóźnią"

Oj - nieprawda. Jest to wielki nietakt, ale w tak zaludnionym kraju nietrudno spotkać buraka (powiedzmy 1/1000), a to by oznaczało, że spora część komunikacji publicznej by się opóźniła. A tak nie jest. Nie raz byłem świadkiem rozmowy telefonicznej w pociągu i tylko współpasażerowie patrzyli krzywo. Raz (powtarzam: RAZ) konduktor poprosił delikatnie o zakończenie rozmowy.

Wróciłbym jeszcze do Korei Południowej. To tam teraz wprowadza się, moim zdaniem, ciekawsze nowinki technologiczne. Dajmy na to produkt, który obserwuję od paru lat - baterię wodną z ultradźwiękowym natryskiem (z pamięci, więc mogę się mylić: chyba 2 MHz), który myje bez detergentów.

DeliVeriuS   8 #22 24.04.2014 02:25

Ja używam SleepBot'a to chyba coś znaczy :D

MaXDemage   17 #23 24.04.2014 07:34

Za wyłapanie błędów dzięki - postaram się poprawić.

@takiktoś
AD [2] Ah, przyzwyczaiłem się, że mało kto potrafi mój nick poprawnie (a raczej niepoprawnie) napisać ;)

@sr57be45
To jest trochę dyskusyjne i sądzę, że bliższe prawdy było stwierdzenie: gdyby nie okupacja amerykańska na wyspie, to nie wiadomo kto byłby za kim o te sto lat ;)

@normanek
"Alternatywa rozłączna trochę koliduje z prawdą, ponieważ Japończycy, gdy nie robią czegoś konkretnego, co wymaga ich zaangażowania, zawsze przechodzą w tryb stand-by. Nigdy wcześniej i potem nie widziałem ludzi tak szybko zasypiających, czy to w pociągu, busie lub w parku na ławce."

A fakt, zapomniałem o wariancie trzecim, czyli śpią w komunikacji. ;p

"Jesteśmy w tyle. iPhone'y znajdziesz nawet w Gwinei Bissau i wcale nie oznacza to, że technologicznie są podobni do nas, co dopiero Stanów, czy Japonii, czy Korei Południowej... "

Może trochę w takim razie uściślę myśl - chodzi o technologie użytkowe. Bo to, że ogólnie jesteśmy zacofani względem tego kraju, to inna bajka. To nie tak, że tam mają technologię kosmiczną z przyszłości, każda rzecz dostępna w J. jest do uzyskania i u nas (zakupienia/załatwienia/ogarnięcia). Nie lubię bardzo tego mitu jakoby w Japonii latali poduszkowcami do pracy i roboty służyły ludziom... choć właściwie to... nieważne. ;p

" Nie raz byłem świadkiem rozmowy telefonicznej w pociągu i tylko współpasażerowie patrzyli krzywo. Raz (powtarzam: RAZ) konduktor poprosił delikatnie o zakończenie rozmowy. "

Mówisz o rejonie bliżej centrum, czy aglomeracji? O metrze (pociągu) czy o autobusach lokalnych? Nie mniej masz sporo racji, że zawsze znajdzie się burak i że przesadzam z tym nie ruszeniem. Acz ja swoją wiedzę opieram na przekazach ustnych i pisemnych różnych znajomych. ;)

kilijanek   8 #24 24.04.2014 07:42

@MaxDemage: Wybacz, za dużo wiesz nie tylko Ty jeden. Każdy kto miał styczność z kulturą Japonii (nie mówię tu o oglądaniu porno), takową wiedzę prędzej, czy później pozyska. Wpis rewelacyjny :)

@lynx44: Ma to związek z podejściem do tych kwestii całego społeczeństwa KKW. Takie zachowania obecne są u nich od bardzo dawna. Japończycy czerpią sporo z własnej historii i dostosowują swoją codzienność do kultury, na której wyrośli. W Europie jest odwrotnie - by nadążyć nad zmieniającym się światem, to my zmieniamy siebie, własne wartości itp.
Japonia nie zmieniła się jakoś bardzo kulturowo od lat 20 XX wieku.

kilijanek   8 #25 24.04.2014 07:54

@MaXDemage:
" gdyby nie okupacja amerykańska na wyspie, to nie wiadomo kto byłby za kim o te sto lat ;) "
Fakt, przegrana Japonii w II wojnie światowej i restrykcje jakie narzucono pokonanemu Imperium, miały znaczący wpływ na rozwój Japonii. Przede wszystkim, brak armii wymusił zmianę w społeczeństwie, które kultywowało tradycje militarne. Ludzie, którzy dla kraju i cesarza byli w stanie poświęcić wiele, przekierowali swoje wysiłki w rozwój gospodarczy kraju.
Przez pierwsze 10-20 lat po wojnie, Japonia kojarzyła się z tandetą i podróbkami technologii amerykańskiej. Zmiana kierunku - z imperium militarnego na budowanie potęgi gospodarczej - spowodowały naprawdę ładny rozwój kraju, co widać dziś ;)

Tak przy okazji, to Polska mogła przebić USA w produkcji układów scalonych. Polska kopia (reverse engineering) kilku układów m.in. Intela była od nich lepsza. Polskie układy były często lepiej zoptymalizowane, obsługiwały więcej pamięci, niż układy pochodzące z USA (i kopiującego je ZSRR - tym to się baaaardzo nie podobało, że Polska robi coś lepiej). Więc może byśmy nie wyprzedzili innych największych potęg gospodarczych, ale... kto wie? Może bylibyśmy w czołówce?

januszek   18 #26 24.04.2014 08:40

Clam shell z windows phone? Chcem ;)

MaXDemage   17 #27 24.04.2014 09:00

@januszek
"Clam shell z windows phone?"
Uuuuuu - spełnienie marzeń.

  #28 24.04.2014 09:12

Kolejny pseudoautor, który myśli, że historia Windows Phone zaczyna się od 7.5 a pierwszym smartfonem był Android...

kubefix   4 #29 24.04.2014 11:08

z pod i spod (pierwszy akapit) http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=395

  #30 24.04.2014 12:36

NIE WIEM CZY TO JEST PRAWDA CO TU PISZE W TYCH WYPOCINACH MAM DO CZYNIENIA NA CODZIEN Z JAPONSKIMI STUDENTAMI I NIE WIDZE NICZEGO PODOBNEGO JAK MOWIA TE WYPOCINY WRECZ ODWROTNIE SA NOWOCZESNI MAJA KUPE KASY I OBRACAJA NAJPLEPSZYMI SMARTFONAMI I AJFONAMI.

soanvig   9 #31 24.04.2014 12:45

@MaXDemage
przynajmniej wreszcie "dimejdż" jest poprawnym sposobem przeczytania ^^

moh   6 #32 24.04.2014 12:51

Nareszcie dowiedzialem sie czemu tam kroluja maile zamiast SMSow, dzieki.

gulczkwas11   5 #33 24.04.2014 12:52

Skoro WP nie istenieje w japonii to też ciężko oczekiwać japońskich gier na tę platformę :(

Shinjiru   4 #34 24.04.2014 16:22

To jest żałosne, że ktoś gada, że zna dużo mang i anime a pierwsze o czym wspomina to naruto które obecnie obok blicza jest po prostu tak debilny, że dziwi mnie, że debilizm kisiela i tite ludzie uważają za geniusz...

normanek   4 #35 24.04.2014 16:28

"To nie tak, że tam mają technologię kosmiczną z przyszłości, każda rzecz dostępna w J. jest do uzyskania i u nas (zakupienia/załatwienia/ogarnięcia)"

Tak, jak pisałem, wszędzie da się coś załatwić. Kwestia jest tego, jak powszechne to będzie. Znam parę osób, które mają washlety Toto (japoński) lub Coway'a (koreański). W skali ogólnopolskiej jest to jednak poniżej poziomu błędu statystycznego. Japońska mentalność jednak spowodowała, że początkowo szwajcarski patent zdominował ponad połowę rynku na początku ubiegłej dekady. Mniej niże dekadę po wprowadzeniu modeli znanych nam dzisiaj, są one w ponad połowie gospodarstw japońskich. Myślę w tych kategoriach podobnie, dlatego rozumiem Japończyków. Sam jestem takim "pragmatycznym gadżeciarzem". Taki sposób myślenia powoduje szybkie przestawienie się na nowe technologie, jeśli widzi się dla nich przydatne zastosowanie pod względem własnej osoby, i brak pogoni za duperelami (czyli: po co wymieniać, kiedy stare działa, dopóki nowe nie przedstawi jakiejś wartości dodanej, która czyniłaby wymianę opłacalną). Stąd też w hotelach z '98, widać washlety z '98. Podobnie w domach. Co innego, oczywiście, widać na ulicach Tokio, gdzie mamy kolorowe dzieci, jak w niemal każdej metropolii na tej planecie, które nie liczą się zbytnio z pieniędzmi zarobionymi przez rodziców...

Jeszcze odnośnie infrastruktury telefonicznej. Przyznam, że nie znam się na pełnych możliwościach poszczególnych standardów telefonii komórkowej, jednak pomimo tego, iż widziałem tam same WiMAX oraz G3 i LTE, to moje SMSy dochodziły. Możliwe, że problem tkwi w pojemności pojedynczej wiadomości.

Słyszałem też, że te sieci przy dużych prędkościach przestają działać (może to mit - mógłbym sprawdzić, choć musiałbym tak odwlekać odpowiedź w nieskończoność, bo przy moich skłonnościach do abstrahowania, zaraz coś bym dodał i znowu sprawdzał), dlatego zastanawia mnie, skąd w Shinkansenach dostęp do internetu.

Pytałeś o region, który miałem okazję poznać. Była to duża część Honsiu oraz cała Okinawa (mam na myśli wyspę główną, ale jakieś pomniejsze też się trafiły, jednak to jest nieistotne z punktu widzenia infrastruktury elektronicznej, choć zrobiła na mnie wrażenie bezludna wyspa na Pacyfiku, sporo kilometrów od większej wyspy, ale z wodą bieżącą; istotne jest to, że mentalnością Okinawa to nie Japonia ;]). Możliwe, że gdzieś faktycznie społeczeństwo trzyma się w ryzach i najmniejsze przewinienie eskaluje do problemu większej komórki, jak pasażerowie pojedynczego autobusu, lecz ja takiego miejsca nie doświadczyłem, bądź przynajmniej nie byłem tego świadomy. A byłem na Honsiu w małych górskich pipidówach, nadmorskich pipidówach i dużych miastach.

I jeszcze: tym razem o klachaniu przez telefon. W japońskim, bardzo konserwatywnym społeczeństwie, nie wywleka się na forum problemów osobistych. Można być gościem rodziny podczas kryzysu stulecia, gwarantującego rychły rozwód, ale doświadczyć największej sielanki ever.

Myślę, że w rozważaniach na temat pewnych kultur brakuje głębszego zastanowienia nad łańcuchem przyczynowo-skutkowym. Bo jeśli pewna kultura osobista gdzieś istnieje, to nie uda nam się jej tak łatwo przeszczepić w formie imperatywnej, jeżeli w miejscu jej oryginalnego pochodzenia jest ona konsekwencją głębiej ukrytej różnicy.

Druedain   13 #36 25.04.2014 10:03

Ha, cóż za fajny wpis!

Dzięki! :)

Druedain   13 #37 25.04.2014 10:03

Ha, cóż za fajny wpis!

Dzięki! :)

  #38 26.04.2014 11:25

Temat ciekawy ale słaby język, słaba składnia. Przez to ciężko się czytało.

Mk13   15 #39 27.04.2014 19:38

@klont to może sam cos napiszesz zamiast biadolić z niezalogowanego anonima?

  #40 27.05.2014 03:18

dzieki za info, pocieszylo mnie to troche . mam androida 2.3 zakupionego w 2013 i poki co nie chce mi sie go wymieniac .

  #41 27.05.2014 11:07

spoko tekst , wszedzie ta krytyka a ja mam androida 2.3 i wypas.

MaRa   7 #42 27.05.2014 13:47

W Japonii nie było 2G/GSM, bo oni mieli swój własny system telefonii komórkowej, nie występujący w żadnym innym państwie na świecie. Ich telefony nie działały nigdzie indziej, a inne telefony u nich. To było podyktowane m.in. innymi dostępnymi częstotliwościami, u nich nawet radioodbiorniki FM działają na innych częstotliwościach.
Dopiero gdy wprowadzili europejski system 3G/UMTS, to zaczęło jakoś działać, ale nie do końca, ich system ma jakieś różnice techniczne do których telefon musi być przystosowany i nie wszystkie telefony UMTS u nich działają. Np. Nokia działała, choć ta marka raczej była niedostępna w Japonii.

Podobnie w USA, tamtejsze systemy komórkowe są inne niż europejskie, gdy wprowadzili 2G/GSM to na innych częstotliwościach i trochę czasu minęło zanim pojawiły się telefony działające w systemie europejskim i amerykańskim. Ale po dziś dzień raczej żaden telefon europejski nie obsługuje CDMA - ich wersji sieci 3G (nawet nie ma karty SIM). Europejskie 3G Amerykanie też zastosowali, jednak ze zmianami i na innych częstotliwościach niż w Europie.
Amerykańskie systemy działają też w innych częściach obydwu Ameryk.

  #43 23.07.2015 10:22

bardzo fajny wpis choć technologie zaawansowane są mi obce i przyznam się że pewnych rzeczy nie rozumiem to fajnie jest poczytać o tak odmiennej kulturze jak japońska . Może to dobrze że się różnimy bo jaki to byłby świat gdybyśmy byli wszyscy Japończykami i na telefonach świat się nie kończy (przynajmniej mój )