Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O tym jak stałem się ubraniosceptykiem

(Przy czytaniu polecam zapuścić w pętlę następujący kawałek: link do Blumenkranz - dlaczego, zrozumiecie jak skończycie)

Oj, niech tytuł was nie przeraża. Nie zamierzam paradować z nagim tyłkiem po ulicach Wrocławia. To była by przesada. Zresztą nie chodzi o ubrania zwykłe. Chodzi o te żywe. Zacznijmy jednak, jak zawsze w przypadku wpisów o sceptycyzmie od, na pierwszy rzut oka, kompletnie niezwiązanego z tematem spostrzeżenia.

Faszyzm

Zaczynamy z grubej rury, ale niestety nie da się inaczej. Otóż, można by wiele smutnych, ale i ciekawych rzeczy napisać o tej skrajnej formie tyranii nad ludźmi. Zawsze wiązała się ona mocno z modą. Zaskakujące, a jednak prawdziwe. Zamordyzm faszyzmu polegał między innymi na dyktowaniu ludziom schematów pracy, ideologii, wiary itp., ale wbrew pozorom pozwalano na ekspresje siebie poprzez różne formy.

Ubrania – „styl” – były zawsze pod okiem władców nie tylko niemieckich, ale również innych faszystowskich krajów. Na ten przykład we Włoszech od 1927 roku istniał komitet do walki z modą. Jego głównym zadaniem było co prawda sprawianie, aby dziewczynki nosiły dziewczęce ciuchy (spódniczki za kolano) a kobiety nie były za chude i zbyt blade, nie mniej w jakiś sposób odbił się na ubraniach tamtych lat. Tyle wymagań rządowych - z drugiej jednak strony, Mussolini zachęcał do ubierania się zgodnie z panującymi trendami i to takim najlepszymi. Dopiero w latach 35-38, gdy wojna się zbliżała coraz większymi krokami, zreformowano trochę to podejście na rzecz, powiedzmy, bardziej casualowego wyglądu. Nie mniej i to musiało wyglądać elegancko i budzić respekt, nie ważne czy kobieta wywodziła się ze średniej klasy, czy była robotnicą. Ba, jeszcze w 39 stworzono legendarny film „The Great Parade of the Female Forces”, który miał pokazać jak wspaniale wyglądają i ubierają się Włoszki. Choć to akurat było czysto propagandowa twórczość pozbawiona indywidualnego stylu...

O niemieckim faszyzmie ubraniowym natomiast można by pisać wiekami i nie jedną książkę już o tym popełniono – polecam odwiedzić bibliotekę. Gestapowskie mundury – choć nie jest to popularne i poprawnie polityczne stwierdzenie – są niezwykle szykowne i każdy o tym wie. A Niemki z tamtych czasów uchodziły (obok Francuzek), za najlepiej ubrane kobiety Europy.

Jedną z cech rozpoznawczych takiego stylu (faszystowskiego) były uniformy wynikające z mocnego zaangażowania militarnego reżimu. Chodzono w nich na co dzień i używano jako czegoś do rozpoznawania statusu społecznego.

Więc…?

Więc nikogo nie powinno dziwić uwielbienie Japończyków do mundurów po dziś dzień. Ten specyficzny naród poza wydaniem na świat Godzilli całkiem dobrze odnalazł się w faszystowskich zasadach ubraniowych, mimo iż nie wyglądało to tak jak w Europie, gdzie znani i niezwykle kreatywni projektanci tworzyli ubrania na potrzeby tych strasznych reżimów. Proste mundury japońskich żołnierzy oraz młodzieżowych grup wkradły się w kulturę oraz umysły Nippończyków na stałe i to tam mamy największa mekkę fanów szkolnych mundurków wliczając w to dziwne seksualne perwersje. Tak, spora grupa szkół znajdujących się w Japonii wymaga od uczniów odpowiedniego dress code, tak samo jak korporacje, oraz wiele zawodów, które u nas takich obostrzeń nie mają.

Pytanie, czy ubranie czyni człowieka, czy człowiek czyni ubranie pozostawiam na razie zawieszone w powietrzu, bo chce na dłuższą chwilę przeskoczyć do pewnej produkcji serialowej z Kraju Kwitnącej Wiśni i wymagam od was dużej dozy tolerancyjności, sporej wyobraźni i ostrożności. Obrazki i filmiki poniżej będą zawierały sporą dawkę odsłoniętych ciał i choć trudno w dzisiejszych czasach mówić o nagości, ale…

…przeglądanie tego artykułu w pracy może być lekko krępujące!

Ostrzegałem.

Kill la Kill

To serial animowany produkcji japońskiej. Odpowiedzialni za niego są byli pracownicy studia Gainax (jednego z najbardziej rozpoznawalnych twórców anime), którzy nie tylko spłodzili Tengen Toppa Gurren Lagan, ale również FLCL i Panty and Stocking. Znani są z czerpania motywów chrześcijańskich, buddystycznych, pogańskich i każdych innych możliwych. Nie przebierają też w środkach, gdy idzie o pokazanie scen drastycznych i niezwykle kontrowersyjnych. Oni tacy po prostu są.

Czym jest wspomniany Kill la Kill – w skrócie i bardzo po łebkach, to połączenie odrobinki Kill Billa, z historią o dojrzewaniu, wymieszaną z typowymi dla wyspiarzy nawiązaniami do własnej historii samurajskiej i faszystowskiej (o!).

To właśnie lekcją o tym ostatnim zaczyna się pierwszy odcinek, gdzie dosyć szybko ukazuje się nam ustrój pełnej tyranii panujący w szkole Honnouji oraz sposób w jaki każdy uczeń jest wtłaczany w ten organizm. Panująca nad szkołą siedemnastoletnia Kiryuin Satsuki jest na samej szczycie drabiny, a jej podwładni wciśnięci w trzy-, dwu- i jednogwiazdkowe mundurki rządzą tymi, którzy żadnych gwiazdek na mundurkach nie mają.

Główna bohaterka, Matoi Ryuuko, która szuka mordercy swojego ojca postanawia dołączyć do szkoły i szybko przeciwstawia się systemowi walcząc z pomocą swojego ubrania i „miecza” przypominającego jedną część nożyczek.

To Anime jest epickie (tzn. zapierające dech w piersiach, niesamowite, odjechane, czadowe, zajebiste) i polecam zapoznanie się z nim każdemu – choć zdaję sobie sprawę, że jego specyfika może odrzucić i znajda się tu tacy, co po prostu seriali animowanych z Japonii nie trawią.

Dążę jednak do czegoś, więc trzymajcie się, teraz będzie już tylko z górki.

Wspomniane już kilkugwiazdkowe uniformy nie są byle uniformami, ale ponieważ uszyto je częściowo z materiały nazwanego „żywym włóknem”, dają osobom je noszącym niesamowite (magiczne wręcz) możliwości. Jedno gwiazdkowe mundurki to 10% żywych włókien, dwugwiazdkowe to 20% i tak dalej. Na samym szczycie jest ubranie należące do głównej bohaterki oraz do jej rywalki – ubrania boskie = w pełni uszyte z żywych włókien.

Co ciekawe – i niezwykle erotyczne – ubrania w pełni uszyte z ożywionych nitek nie służą do zakrywania ciała, a do walki. Z tego powodu ciało, z którym są w symbiozie odkrywają prawie całkowicie. Choć pierwsze co przychodzi do głowy to legendarne już zbroje wojowniczek z gier RPG, które musza więcej odsłaniać niż zasłaniać, tutaj jest jakby trochę inaczej.

Przez kolejne ponad 20 odcinków dowiadujemy się: czym są żywe włókna, jaki jest cel ich istnienia, kto za wszystkim stoi, kto tak naprawdę zabił ojca Ryuuko i dlaczego w szkole Honnouji panuje, prawie że faszystowska, tyrania. Dowiadujemy się też dlaczego stroje w 100% uszyte z magicznej struktury odsłaniają więcej niż powinny. Główna bohaterka aby w pełni móc skorzystać z mocy (augmentacji) które udostępnia strój musi zaakceptować brak intymności – w pełni zaakceptować to, iż jej ciało jest wystawione na widok i wtedy, i tylko wtedy, będzie mogła walczyć na równi z główną rywalką, czyli Satsuki.

A teraz moi drodzy zróbmy mały eksperyment i zamieńmy „żywe włókna” na smart ubiór. Zróbmy z mundurków jednogwiazdkowych smartfony. Z dwugwiazdkowych zróbmy smartwatche. A z trzy gwiazdkowych Google Glass.

Natomiast boskie ubrania – te w 100% uszyte z żywych włókien – powiedzmy, że to combo smartfonów, smartwatchów, smartglassów, oraz smartskarpetek, smartmajtek, smartguzików, smartbutów, smartkrawatów a nawet smartpieluch, bo czemu by nie!

Mądre media, urządzenia życia codziennego będące częścią naszej intymności wyposażone w wielordzeniowe procesory i dostęp do globalnej sieci to żywe włókna właśnie tej sieci uplecionej z nich samych.

Wracając jeszcze do Kill la Kill – bo, nie bez powodu ten serial przywołałem. Okazuje się nagle, że jest to bardzo ciekawe spostrzeżenie odnośnie tego jak tyrania firm produkujących smart wearable wywiera na nas wpływ i jak powinniśmy być ostrożni. Czy krzyczy aby zerwać z nowoczesną technologia i spalić wszystkie smartzegarki? Nie. Przypominam, iż główna bohaterka Ryuuko walczy z opresją za pomocą takich samych środków – takich samych smart ubrań. Niestety aby w pełni zaakceptować to i móc żyć w spokoju i symbiozie musi wyzbyć się wstydu i zaakceptować brak intymności.

Zupełnie jak my.

Edomondo, Facebook, Twitter, Instagram i tysiące innych aplikacji, których jedynym zadaniem jest nie tylko zbieranie naszych prywatnych informacji, ale też częściowe lub pełne udostępnianie ich naszym znajomy (a czasem nie tylko) są naszymi odpowiednikami odsłoniętych ciał z Kill la Kill i tylko ci, którzy wyzwolą się z zaklętego w naszych moralnych karkach wstydu mogą w pełni je wykorzystać. Oczywiście pozostaje pytanie, czy trzeba? Czy warto? Dostaniemy 100% nowych możliwości a stracimy coś co jest zakorzenione w naszych umysłach od kilkuset lat. Na takie pytania każdy powinien sam sobie odpowiedzieć, ale być może dało by się postawić kilka argumentów za i przeciw.

[…]

Tak więc, trochę inna beczka teraz

Czy ktoś z was kojarzy może, na ten przykład, zegarek jednej z popularnych marek (Samsung, Apple, LG, Sony) który nie ma wbudowanego czujnika tętna, liczenia kroków i możliwości pokazania spalonych kalorii? Bo ja nie. Okazuje się nagle, że aktywny tryb życia wciskany jest nam na siłę – niby przy okazji, ale jednak, nie mamy wyboru – musimy kupić urządzenie, które te czujniki ma.

Irytuje mnie to niezwykle – ten faszyzm consumer wearable. Oj, no i mleko się rozlało.

Jako idea polityczna, faszyzm opiera się na wielu filarach. Centralizacja zarządzania – czyli jedna osoba (jedno miejsce), które dyktuje warunki. Z analogią w przypadku smart devices nie ma problemu bo mamy trzech pretendentów do tytułu osi zła i chyba nawet nie trzeba ich wymieniać z nazwy. Policyjna represja i nadzór, do perfekcji opanowane przez Niemcy, Włochy i Japonie mają odzwierciedlenie w niejasnych i niewytłumaczalnych politykach i działaniach sklepów z aplikacjami. Kreowanie młodego narodu od najmłodszych lat aby był zafascynowany dyktaturą i ślepo jej posłuszny można zobrazować poprzez uzależnienie młodzieży i dzieci od serwisów internetowych dostępnych na urządzeniach smart i dostosowaniu samych urządzeń do ich potrzeb (smartfony dla dzieci anybody?).

Na końcu warto też zwrócić uwagę na obraz samego dyktatora – o ile w przypadku wielkiego M i wielkiego A takie kreatury istniały (i pilnuj mnie ręko moja, abym którego nazwał dyktatorem lub faszystą) to z dużym G trochę trudniej, bo choć dwie głowy główne istnieją, to nie są znane aż tak.

Co nie neguje mojej teorii… a, bo to tylko teoria, moi drodzy. I do tego mocno naciągana. [1]

Nie mniej, podobnie jak w przypadku faszyzmu, który ekonomicznie w dłuższej perspektywie działania jest kapitalizmem, tak i okazuje się, że kapitalizm w pewnej perspektywie, patrząc przez pryzmat ogromnych korporacji, jest faszyzmem – polecam lekturę wycinków z leciwej już książki Daniela Guérin z 1938 roku: Faszyzm i wielki biznes.

Podsumujmy – mamy piękny wolny rynek kapitalistyczny mądrych urządzeń gdzie możesz kupić dowolne urządzenie smart, pod warunkiem, że będzie ono należało do wielkiej trójki i komunikowało się z ich centralnym zarządem.

No i jakby kończąc tę część, zabieramy się za piękne i stylistyczne smartubrania tworzone przez nie tylko Hugo Boss, ale przez równie zacnych projektantów z całego świata. Bo nawet produkt globalny (konsumpcyjny, zwykły, robotniczy) musi być designerski - patrz pierwszy akapit tego tekstu. Oczywiście wciąż czekamy na nową wersję „The Great Parade…”, ale pojawienie się iWatcha na okładce Vogue można by uznać za głównego pretendenta na ową nową wersję, choć raptem tylko przez walkower.

[…]

A co z przytoczonym Kill la Killem i moim ubraniosceptyzmem. Przyglądając się rynkowi smart rozwiązań przez pryzmat wiedzy odnośnie faszyzmu i całkiem zabawnego serialu animowanego dochodzę do wniosku, że żyjemy w czasach, gdzie nie mamy wyboru i jeśli chcemy walczyć ze światem Internetu Rzeczy, musimy do tego świata się podpiąć. Wykorzystać wszystkie możliwości i profity mądrych urządzeń aby ostatecznie obrócić ostrze nożyczek w kierunku tyranii dużych korporacji. Oczywiście przy okazji musimy pozbyć się prywatności – tak jak wszyscy inni, ale na swoich zasadach i w pełni świadomie.

W innym wypadku – próbując zachować swoją prywatność, swój niewielki kawałek życia nie możemy stawić czoła przyszłości.

Ubraniosceptyzm ma więc dwojakie znaczenie – dotyczy zarówno odsłonięcia wszystkich swoich kart na własnych zasadach aby móc przezwyciężyć żywe włókna – ale oznacza również negatywne nastawienie do mądrych ciuchów, które szufladkowane są przez reżimy Osi Zła.

… i tym ekshibicjonistycznym i mocno kontrowersyjnym komentarzem kończę.

Podpisano – honorowy członek Plaży Nudystów.

Zachęcam do dalszej lektury oraz obejrzenia wymienionej tutaj produkcji studia Trigger.

[1] - I tutaj mała dygresja się należy. W rzeczywistości nie jestem zwolennikiem teorii, iż faszyzm = kapitalizm, która istnieje wbrew pozorom, od bardzo bardzo dawna. Podobieństwa wynikającego z tego, iż pewne ideologie zawierają te same składowe (często znane już z czasów starożytnych) nie są i nigdy nie były wyznacznikiem tego, że są one sobie równe. Należy pamiętać, iż utopijny faszyzm i utopijny kapitalizm nie istnieją i tylko dlatego można w niewielkim stopniu dokonać jakichkolwiek porównań. Faszyzm, był jest i będzie wg mnie chorą ideologią, która z doświadczenia całego świata jest skazana na bardzo szybką porażkę.

Piszę to na wszelki wypadek, gdyby ktoś źle zrozumiał wpis i myślał, że posiadam totalitarne ciągotki - choć z drugiej strony, tekst jest długi i pewnie połowa nawet tu nie dojdzie ;p  

inne

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #1 18.01.2015 17:39

Zabrzmi perwersyjnie, ale ja doszedłem... ;)

Teraz tak, wszystko niby ok, ale skąd to twoje przeświadczenie, że to smart i te wszystkie technologie są tworzone przeciwko nam? Czy smartfon jest aż tak wielkim złem? Nożyce odwrócić można zawsze, tylko w jakim celu? Walki z korporacjami?

Ogólna konkluzja jest taka, że nie wiem tak do końca co chciałeś przekazać w tym wpisie. Nie odczytałem z niego jasnego przekazu. Moda, faszyzm, żywe włókna, zaciśnięte na łonie majtki w filmach anime, etc.. Dużo wątków... Poza tym mieszanie realu ze światem fikcji, no cóż tym bardziej można się zakręcić. Wpis fajny, trochę zagmatwany, ale fajny ;)

Aha dodam, że ta surowa moda o jakiej wspomniałeś ma wciąż wielu zwolenników. Zapewne gdyby nie takie a inne historyczne wydarzenia, możliwe, że była by w Europie jednym z wiodących nurtów.

Autor edytował komentarz.
marqs37   10 #2 18.01.2015 17:53

Nawet bym nie wpadł, żeby to anime porównać do smart ubioru. Mimo to tekst ciekawy i podzielam twój sceptycyzm.

MaXDemage   17 #3 18.01.2015 17:55

I widzisz, nie chodzi o to czy są złe, czy nie.

To musimy sami zdecydować.

Chodzi tylko o to, że aby walczyć z tym pseudofaszyzmem smart ciuchów i pełnym wyzbyciem się intymności należy wg mnie stać się właśnie kimś takim kto jest gotów sam pozbyć się tego.

Autor edytował komentarz.
eimi REDAKCJA  16 #4 18.01.2015 18:59

Kłaniam się w pas, wpis Twój jest prześwietny.
Kill la Kill jeszcze nie oglądałem, na razie utkwiłem w Knights of Sidonia :).

  #5 18.01.2015 19:39

No ale przecież, był parę dni temu art o google glass i o tym jak do niektórych restaruracji nie wpuszczano z nimi, więc to dowód na to,że jednak ludzie wcale tego aż tak bardzo nie chcą,

xomo_pl   20 #6 18.01.2015 19:43

świetny wpis... ale muszę się odnieść do

" niemieckim faszyzmie ubraniowym "
w Niemczech nie było żadnego faszyzmu a nazizm jak już - o faszyzmie w Niemczech to mówili jedynie komuniści z ZSRR żeby jakoś odróżnić swoją ideologię od nazistowskiej ;)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #7 18.01.2015 19:47

Mistrzowski wpis :) Też nie jestem zwolennikiem Internetu Rzeczy i podzielam twe obawy.

MaXDemage   17 #8 18.01.2015 20:20

@eimi: Sidonia to wg mnie i paru moich znajomych jeden z lepszych tytułów ostatnich lat. Odmienny od Killa la Kill, ale bardzo bardzo dobry.

@xomo_pl: No i zaczynamy.

Nazizm wywodzi się z faszyzmu to raz. Po dwa, w Niemczach był faszyzm w okresie zaraz po pierwszej wojnie i dopiero Hitler, który uznał, że faszystowskie włochy nie potrafią ogarnąć tej niesamowitej ideologii, doprowadził do przemiany w niemiecką wersję tej tyranii. Nieco innej, ale grunt ten sam. Tak więc, opierając się na pomocy udzielonej przez mą małżonkę, która skończyła "historię" śmiem twierdzić, iż użyłem lekkiego skrótu myślowego ;p

@wszyscy - dziękuje za miłe słowa ;)

Semtex   17 #9 18.01.2015 20:24

@eimi: Tytuł tej mangi skojarzył mi się z https://www.youtube.com/watch?v=G_sBOsh-vyI , który jest całkiem solidnym kawałkiem ;) Teledysk też jest mocny.

Gitara od 4:13 jest rewelacyjna :)

Autor edytował komentarz.
byron_wolf   9 #10 18.01.2015 20:41

Doskonały wpis.

xomo_pl   20 #11 18.01.2015 21:08

@MaXDemage: tak nazizm się wywodzi z faszyzmu bez wątpienia ale ciężko jednak mówić o tym, że w Niemczech był faszyzm jako taki nawet po pierwszej wojnie światowej jako, że powstała tam stosunkowo szybko republika weimarska, która jakby nie było do czasu objęcia władzy przez Adolfa Hitlera była demokracją.
Ten jak to określiłeś skrót myślowy to częsty błąd, szczególnie spotykany u wykładowców akademicjich, którzy swoją edukację pobierali jeśli nie w PRL to w NRD, które to właśnie aby pokazać, że socjalizm nie jest tym czym był narodowy socjalizm w 3Rzeszy wprowadzili termin "faszyści" na określenie 3Rzeszy i ogólnie całego zachodu...

Viliae   8 #12 18.01.2015 23:13

Czyli podsumowując:
"To nie szata czyni szympansa, tylko szympans szatę" - Tytus de Zoo :D

Co do uwag o dress code: Sam uczęszczałem do technikum gdzie wymagano stosownego ubioru (gangol dla chłopaków, kiecka dla dziewcząt) w odpowiednim kolorze (koszula niebieska lub biała). I co by tej szkole nie powiedzieć, wyszło to nam na dobre, tak więc abstrahując od samego "dress code'u", to nie o ubrania chodziło lecz o pewien wzorzec zachowań. Wzorzec, który ludzie inteligentni (pasywni inteligenci nie istnieją) mogą wykorzystać w wielu dziedzinach życia.

Całą tą wypowiedź podsumuję innym klasykiem (cytat):
"Dyscyplina, dyscyplina to podstawa wychowania" - Pan Kleks w Kosmosie

Ryan   15 #13 19.01.2015 00:11

Nowożytne chińskie bajeczki do mnie nie trafiają. Ale widzę co chcesz przekazać: przytyłeś ostatnio i obwiniasz za to konieczność stania w opozycji do aktywnego, zdrowego mainstreamu. Na dodatek przerażają Cię rosnące koszty życia i popularyzacja drogiej, smart-elektroniki. Nie dziwię się, nie dziwię. ;)

Dobra, zbijam się tylko. :D W tym całym zachłyśnięciu zautomatyzowanym wszystkim - od ubrań, przez dom, po dotychczas prosty jak konstrukcja cepa sprzęt - brakuje jakiegoś "hjuman tacz", żeby można było całą tę elektronikę uznać za własną. No i jakości produktu: nie tylko od strony fizycznej, ale i jakości oprogramowania. Nie chcę, by ktoś obcy sterował światłem w moim domu. Ale to nadejdzie. Jedynie nie za kilka lat, jak wieszczą niektórzy, a jeśli odpowiednio wiele pokoleń natnie się na problemy związane z obecnym, bezrefleksyjnym podejściem do elektroniki.

Wracam do oglądania zapętlonego Me!Me!Me! ;D

djfoxer   17 #14 19.01.2015 00:12

Przypomnę tylko, że Hugo Boss był ściśle związany z nazistami i szył mundury dla SS i Hitlerjugend.

A same wciskanie zdrowego trybu życia w różne smart-rzeczy jest wg mnie b.dobrym trendem. W obecnym świecie, gdzie dominuje brak ruchu, otyłość, niezdrowe jedzenie itp., tworzenie mody na bycie fit jest czymś pozytywnym. Jeśli do poprawy naszego zdrowia mają przysłużyć się smart-rzeczy - jestem na tak. Nie ma musu publikacji każdego kilometra na Endo czy Fb :)

  #15 19.01.2015 01:30

Trochę mnie to podejście bawi. Jeśli ktoś Cie szuka, a Ty za specjalnie się nie ukrywasz(nawet jeśli nie używasz portali społecznościowych) to i tak Cie znajdzie. Osobiście używam smartphona z jednego powodu, zwykły telefon z funkcją dzwonienia i smsowania jest dla mnie bezużyteczny. Uważam że ludzie którzy używają smart*, robią to ponieważ ułatwia im to życie. Kto normalny kupi opaskę mierzącą tętno i kroki jeśli nie rusza się z domu. Promowanie zdrowego życia jest dużym plusem, i dobrze że nastała moda na to.

@eimi nie polecam oglądać Sidonia no Kishi, nie wiem dlaczego ale dużo przyjemniej się czyta mangę.

tatus_se   3 #16 19.01.2015 03:18

dobry tekst zawsze sie doczyta do konca, bardzo fajny wpis

  #17 19.01.2015 04:19

Dość oryginalne.

lordjahu   19 #18 19.01.2015 07:46

@eimi: To obacz bo jest ostro pogięty, nawet o niebo bardziej niż Tengen Toppa Gurren Lagann :)

januszek   18 #19 19.01.2015 08:45

@djfoxer: Truciznę czyni dawka... Inaczej mówiąc: każda substancja może być toksyczna, jeśli jest jej odpowiednia ilość. Dla H2O np, jest to jakieś 16 litrów - tyle wystarczy wypić, aby dorosły facet (80 kg) padł martwy... ;)

MaXDemage   17 #20 19.01.2015 09:25

@Ryan:
"Ale widzę co chcesz przekazać: przytyłeś ostatnio i obwiniasz za to konieczność stania w opozycji do aktywnego, zdrowego mainstreamu. Na dodatek przerażają Cię rosnące koszty życia i popularyzacja drogiej, smart-elektroniki. Nie dziwię się, nie dziwię. ;) "

Tak. Przytyłem, wyłysiałem, i te koszty życia... ;D

@xomo_pl Pozwolisz, że zanim zanim odpowiem na Twój komentarz to się przygotuje ;)

pcmasterrace   8 #21 19.01.2015 09:33

Po zobaczeniu samego tytułu wpisu pierwszą moją myślą było Kill la Kill :) Pewnie dlatego, że całkiem niedawno je oglądałem i oceniłem 10/10.

Ale screena mógłbyś zmienić, ta różowa blondyneczka z 2 ostrzami to spoiler D:

rael.org   4 #22 20.01.2015 15:06

Kapitalizm też jest skazany na upadek, i to w najbliższym czasie, perspektywa gdzieś pomiędzy kilka miesięcy a 20 lat.
Bo po prostu nie jest zgodny z naturą człowieka i ludzie coraz częściej to zauważają. Początkowo pozwalał na rozwój, ale ostatnio ten rozwój hamuje. Angażuje ludzi w głupie wyścigi szczurów dla samego ścigania się.

W_tym_temaciE   5 #23 04.03.2015 17:35

@MaXDemage "Nie mniej, podobnie jak w przypadku faszyzmu, który ekonomicznie w dłuższej perspektywie działania jest kapitalizmem"
Faszyzm jest ekonomicznie kapitalizmem?
Na litość boską, rozumiem że w anime teorii ekonomii nie wykładają, ale... co do cholery wspólnego ma faszyzm z kapitalizmem i jak niby centralne planowanie w dłuższej perspektywie działania jest zdecentralizowaną ludzką inicjatywą?
"kapitalizm w pewnej perspektywie, patrząc przez pryzmat ogromnych korporacji, jest faszyzmem"
Ale ogromne korporacje nie mają nic wspólnego z kapitalizmem i wolnym rynkiem!
Korporacyjna rzeczywistość USA jest wynikiem ogromnych dotacji państwa w sektorze transportu (promowanie centralizowanego wytwarzania daleko od konsumenta, zamiast decentralizowanego wytwarzania niedaleko niego) oraz monopolu intelektualnego, którego ichniejszy rząd udzielał i udziela nadal, więc jak można oceniać kapitalizm przez pryzmat czegoś co jest wynikiem etatyzm i interwencji państwowej?
Polecam poczytać Carsona.
@rael.org
Obozy koncentracyjne nazistów, faszystów, komunistów i innych socjalistów za to były zgodne z ludzką naturą? Nie ma kapitalizmu, więc nie może upaść. Co najwyżej jakiś wypaczony przez państwową interwencję i banki centralne twór nazywany przez hipisów kapitalizmem.
Jeżeli uważasz za nieludzkie pokojowe, oparte na dobrowolnej współpracy dążenie do poprawy swojego bytu, wiążące się z poprawą bytu innych ludzi za "złe" i "niezgodne z ludzką naturą", cóż...

Autor edytował komentarz.