Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Orły i Rakiety

Sytuacja delikatnie wymknęła się z pod kontroli. Prezydent Bronisław Komorowski właśnie odebrał najważniejszy w swoim życiu telefon, niestety na jego reakcję było ewidentnie za późno. Zresztą nie była potrzebna. Dwa F-16 stacjonujące w Krzesinach wystartowały właściwie minutę po wykryciu nadlatujących z terenów Białorusi myśliwców Mig-21. Dopiero w powietrzu major Kraśnik, pilot jednej z polskich maszyn, dostał informację, iż sytuacja jest gorsza. Migi osłaniały cały szwadron bombowców strategicznych TU-22.

- Do jasnej cholery! – to wszystko, co zdołał wydukać z siebie major, po usłyszeniu komunikatu w radiu.

Jego przełożony miał większy problem. Wszystkie sprawne eFki posłał na wschód a tymczasem stacjonująca w Obwodzie Kalingradzkim flota bałtycka właśnie otworzyła ogień w naszym kierunku a nad głowami mieszkańców trójmiasta kołowały Su-27. W polskich rezerwach lotniczych zostały tylko stare Migi i… i to wszystko.

A Pan Prezydent? No tak, Pan Prezydent właśnie odebrał telefon z siedziby NATO - jako wsparcie, przeciw prawie 100 samolotom nieprzyjaciela Włosi podeślą nam dwa Eurofightery, o i od Norwegów dostaniemy dodatkową parę F-16.

Do tego, abyśmy nie poczuli się odrzuceni to Waszyngton właśnie wystosował odpowiednią notę do Putina – Obama jasno dał Władimirowi do zrozumienia, że nie podoba mu się atak na Polskę. O!

Absurd? Nie! Tak najprawdopodobniej wyglądałby atak na nasze Państwo i mam dla was dobrą nowinę (choć może to zła nowina) – możecie przeżyć go sami, zaopatrując się w niezwykle ciekawą grę planszową.

Recenzja gry planszowej Orły i Rakiety

OiR to strategiczna, planszowa, gra turowa, w której naszym zadaniem jest obrona Ojczyzny Mickiewicza przed najazdem sił rosyjsko-białoruskich. Nie ma co się jednak oszukiwać i autorzy gra też zdają sobie z tego sprawę – w takiej wojnie nie mielibyśmy najmniejszych szans. Dlatego Orły koncentrują się tylko na jednym aspekcie tej straszliwej i póki co hipotetycznej potyczki – lotnictwie. Dodatkowo nikt nie mówi, że gracz sterujący Polską ma wygrać. O nie. Jego jedyne zadanie to przetrwać. I tu tkwi cała zabawa. Przy silnie przeważających siłach wroga, marnych technicznych możliwościach i bez wsparcia naszych przyjacielskich państw wydaje się to absurdalne. Niemożliwe nawet! Jest to jednak wykonalne i chyba, dlatego właśnie, odparcie czerwonej fali sprawia tyle satysfakcji.

Zacznijmy jednak raz jeszcze – porządnie – od opisu sytuacji.

Gra przedstawia konflikt zbrojny, w którym rosyjsko-białoruskie siły postanowiły zaatakować Polskę. Zgodnie z tym przesłaniem duża, ładnie wykonana i sztywna mapa przedstawia nasz kraj podzielony na kilka stref strategicznych oraz pokazuje państwa ościenne (w tym i te wrogie).

Do dyspozycji dwóch graczy (zalecana liczba) oddane zostały papierowe kartoniki z wydrukowanymi nań samolotami, oraz trzy stosy kart:

- natarcie rosyjskie;

- karty polskie;

- karty NATO do wykorzystania przez gracza pod flagą biało-czerwoną;

Mamy też kostki i instrukcję w dwóch językach. Jest nieźle.

Esencja – czyli sama gra

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to fakt, iż Rosjanie mają 3x więcej lotnictwa. Oraz karty natarcia lądowego – czyli piechotę. I kartę floty Bałtyckiej. I cztery kierunki natarcia. Potem następuje kolejna konsternacja, gdy okazuje się, że samoloty wroga są silniejsze i jedynie stare dobre F-22 mogą z nimi jakoś rywalizować. Potem gracz grający Polską dowiaduje się, że te F-22 to dostanie tylko jako pomoc, gdy wyciągnie odpowiednia kartę z puli Pomocy NATO... na dodatek na jedną tylko turę. Właściwie jedyne, co można robić grając Polską to załamywać ręce.

Tak jak wspomniałem obrońca naszej Ojczyzny ma do dyspozycji pulę kart z pomocą NATO oraz pulę kart akcji polskich. Te drugie to perełki – ataki kamikadze, pułapki radarowe, heroiczne natarcia, suczki… coś co sprawi, że szanse rosną drastycznie w górę. Natomiast karty NATO – pominę milczeniem. Grając – zrozumiecie.

Tyle w kwestii tego co jest fizycznie dostarczone, ale jak z miodem płynącym z rozgrywki?

Tu jest różnie. W pierwszej kolejności – jeśli nie straszne wam ideologiczne tłamszenie naszego kraju – granie Rosją nie jest wyzwaniem, ale dostarcza sporą dawkę frajdy. Głównie z powodu gnębienia przeciwnika. Zasiadając za sterami czerwonej gwiazdy mamy właściwie wygraną w kieszeni i dużo czasu na relaks...

Jeśli zechcemy obronić naszą Ojczyznę i sprawić by nad Wisłą nie latały obce myśliwce, czeka nas nie lada wyzwanie. Dopiero ta strona konfliktu otwiera przed nami frustrację i ogrom frajdy, jaki płynie z momentu gdy udaje się odeprzeć przeważające siły wroga. Wygrana w grze – nie w wojnie – jest możliwa, ale okupiona będzie wielkimi stratami, ogromnym poświęceniem i nie lada główkowaniem. Oczywiście w grze liczy się też szczęście – rzut kostką i karty pomocnicze potrafią drastycznie zmienić wygląd tury na korzyść jednej ze stron. Jednak poleganie na nich jest bardzo ryzykowne.

Szybko okazuje się, że gra jest dosyć wtórna – niestety, scenariusz jest jeden – totalny lotniczy atak Rosji i Białorusi. To, jak go wykona gracz może ulec zmianie, ale schemat jest praktycznie zawsze jednakowy.

Zamiana ról po pierwszej bitwie jest jak najbardziej wskazana a i dwu, czy też trzykrotna zabawa polskimi siłami może być wciąż ekscytująca. Niestety powrót do gry okazuje się trudny – w końcu już wszystko widzieliśmy, wszystko zdobyliśmy, wyciąganie kart NATO też już nie sprawia tyle frajdy, co za pierwszym razem – prędzej wprowadza w depresję.
Na plus jednak zaliczyć trzeba to, iż bardzo szybko można przeszkolić kogoś w zasadach gry i grać prawie z każdym.

Polecam czy nie?

Gra jest ładna i solidnie wykonana. Daje ogromną frajdę podczas gry Polską. Łatwa w nauce i szybka w opanowaniu. Zalecana dla dwóch graczy (reszta powinna się przyglądać z boku i śmiać). Cena niestety odstrasza – około 135zł. Jeśli jednak lubicie zabawy niekomputerowe - raczej warto.

Plusy: jakość, plansza, ubaw;

Minusy: jeden scenariusz, cena;

 

gry

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  20 #1 02.04.2015 09:32

wstęp zacny :-)

A co do gry, to imho jak na takie możliwości to nie ta cena... ;)

MaXDemage   18 #2 02.04.2015 10:00

@GBM: Dokładnie, gdyby było o połowę tańsza...

Chociaż wtedy pewnie nie była by tak ładna.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #3 02.04.2015 10:12

@MaXDemage: A no właśnie ;-)

MaXDemage   18 #4 02.04.2015 10:20

@GBM: Ale robimy zrzutę na HZ2015, kupujemy i ubaw po pachy przy piwku. ;]

GBM MODERATOR BLOGA  20 #5 02.04.2015 10:26

@MaXDemage: Zobaczymy co czas pokaże i czy fabuła z gry do HotZlotu, nie zwiększy prawdopodobieństwa swojego bytu w świecie rzeczywistym :D

lordjahu   20 #6 02.04.2015 10:36

@MaXDemage: przypomnij się przed HZ bo mam dojścia do zniżek :)

pocolog   12 #7 02.04.2015 11:27

Fajnie że ktoś opisuje planszówki i to jeszcze w taki sposób. Kiedy kolejna? ;)

MaXDemage   18 #8 02.04.2015 11:33

@pocolog: Zależy. Chwilowo seria tworzona przez Xyrcon obumarła. Więc pozwoliłem sobie - chamsko i bez ostrzeżenia - wbić się w tę nisze.

Miałem na tapecie jeszcze ewentualnie state51, neuro-hex i parę innych tytułów, które toczą się gdzieś po mieszkaniu.

pocolog   12 #9 02.04.2015 11:39

@MaXDemage: Zamawiam recenzje Neuroshimy ;) Zastanawiałem się ostatnio czy nie kupić sobie tego klasyka, ale ostatecznie stanęło na Runewars.

  #10 02.04.2015 11:57

Za sprawą wstępu przypomniała mi się "Stalowa Kurtyna" Wolffa...

  #11 02.04.2015 12:52

HA HA HA 10/10. Wstęp b.dobry i chyba w realiach PL prawdziwy :(

  #12 02.04.2015 13:09

POwinno być:
towarzysz płezydent ze strachu wlazł POd krzesło - chyba, że POmyli się to na krzesło

DeePdIVEr   5 #13 02.04.2015 13:09

Nie miałem jeszcze "w rękach" tej gry. Ale to jakiś horror z życia wzięty. Pamiętam z historii "czerwoną falę bolszewicką" z lat dwudziestych ubiegłego wieku. I także, że Polska miała wtedy "Wodza". Nie był to temat do dowcipkowania biorąc realną groźbę! Napisałeś, że instrukcja jest w dwóch językach. Domyślam się, że jednym z nich jest język polski. Czy rosyjski to ten drugi?
Bo jeśli nie, to może twórcy tej horrorynki realu powinni pójść dalej i dołączyć instrukcję w języku rosyjskim.
Niech dzieci, młodzież i dorośli Rosji i Białorusi też mają frajdę!
Zapewne wzmocni to ich morale. I nie będą oponować na propagandę "podboju burżuazyjnej Polski".
Historia lubi się powtarzać i ktoś "mądry inaczej" stoi za wydaniem tej gry.
Ubaw po pachy.

Pamiętajcie tylko, że pomimo podobnego scenariusza klęski dla Polski i braku zewsząd pomocy- daliśmy "łupnia" bolszewikom!

A gdzie są teraz ci krzykacze przeciwni budowie "Tarczy rakietowej"? Się pytam!
Śpiewali: "Stary niedźwiedź mocno śpi!".
Pora dośpiewać znany ciąg dalszy: "Jak się zbudzi, to nas zje!".
I najwyższa pora przeciwko temu coś zrobić, a nie robić kasę na takich horrorkach. Czyżby już nie było w co pograć? A wojna ukraińsko-rosyjska?

Autor edytował komentarz.
DexterI9000   10 #14 02.04.2015 13:22

Za*****ty wstep, niestety przy tekscie wlasciwym sobie darowalem. ;)

SinTom   8 #15 02.04.2015 13:28

F16 nie startuje w minutę :-) Pozdrawiam.

  #16 02.04.2015 13:30

@DexterI9000 - ja tak samo ;)

widzę, że propaganda działa pełną parą, planszówka o obronie Polski...

januszek   19 #17 02.04.2015 13:54

@DeePdIVEr: Co konkretnie masz na myśli pisząc o podobnym scenariuszu klęski?

Songokuu   14 #18 02.04.2015 14:26

Ale ile to ma portów USB albo czy jeśli nie ma to czy chociaż przez Bluetooth podłączyć mysz i klawiaturę da radę to mogłeś się wysilić i napisać.

Już nie wspomnę, że o baterii nawet nie wspomniałeś a chciałbym wiedzieć czy jak to się weźmie do plecaka na wyjazd to idzie zagrać tylko raz czy może dwa.

Eh, Max się kończy. Starość nie radość.

Autor edytował komentarz.
Songokuu   14 #19 02.04.2015 14:28

A. Teraz widzę, że to przecież z kartonu jest.
Tylko czego to nie ma tagu #Karton ?

eimi REDAKCJA  17 #20 02.04.2015 15:42

@DeePdIVEr: historia jest kiepską nauczycielką, porównania z wojną polsko-bolszewicką nie mają sensu o tyle, że w tamtych czasach poziom techniki nie był takim mnożnikiem sił jak dzisiaj.

DeePdIVEr   5 #21 02.04.2015 16:05

@januszek:
Nie na darmo słynną zwycięska bitwę z bolszewikami pod Warszawą nazwano "Cudem nad Wisłą". A miało być już wszystko stracone. I Polska jako młody kraj i jako ostatnia brama "na zachód".

"januszek"- to nie ja mam na myśli, to "żywa" wciąż i nieodległa historia. W tej planszówce także jako Polacy stoimy od początku "Na straconej pozycji!".

Odpowiadam z szacunku, ale się czepiasz. To historia i fakty.

DeePdIVEr   5 #22 02.04.2015 16:14

@eimi: A jednak się z Tobą nie zgodzę. Wtedy także naszą chlubą była armia.
Siła ognia zawsze się liczyła. Ówczesne czołgi, samoloty, artyleria. To była "inaczej" wyposażona armia, lecz podobny poziom uzbrojenia reprezentowały wszystkie ówczesne kraje.
Nie było rakiet, atomówek, dronów... Ale wyścig zbrojeń trwał. Bo trwa od zarania dziejów. Kto więcej , szybciej, celniej, mocniej...
Nie ma co porównywać, ale tak było, jest i będzie. Bo taka jest natura ludzka.

Reasumując, poziom techniki (już od mieczy z brązu i żelaza) zawsze był mnożnikiem sił. I poważnym argumentem dla występujących z pozycji siły.

Aha, i jeszcze jedno. Historię uważam za dobrą nauczycielkę, jedynie ludzie są słabymi, niesubordynowanymi uczniami. Na dodatek historia "Lubi się powtarzać" bo mamy "krótka pamięć". Jako Rasa Ludzka.
A ponoć uczymy się na błędach.

Autor edytował komentarz.
msnet   19 #23 02.04.2015 16:35

@MaXDemage: do tego początku przydało by się rozwinięcie i zakończenie :)

  #24 02.04.2015 17:45

@DeePdIVEr: To żaden był cud - To głupota Stalina, jako jednego z dowódców czerwonoarmiejców doprowadziła ich do sromotnej klęski.

MaXDemage   18 #25 02.04.2015 19:17

@DeePdIVEr: Przyznaję, nie za bardzo wiem co Tobie odpowiedzieć. Jeśli widzisz problem w tym, iż gra ta przedstawia hipotetyczny atak obcych Państw na Polskę, czy przeszkadzają też Tobie wszelkiego rodzaju gry strategiczne gdzie można hipotetycznie zaatakować amerykańcami Rosję i ją podbić?

januszek   19 #26 02.04.2015 20:00

@DeePdIVEr: Przegraliśmy tamtą wojnę. Przegraliśmy bo nie osiągnęliśmy zakładanych celów. Nasza ówczesna armia nie była chlubą tylko jedną wielką prowizorką posklejaną z oficerów służących wcześniej w armiach trzech zaborców, Legionów oraz poborowych i ochotników. Co nie dziwi skoro ta wojna zaczęła się kilka miesięcy po tym jak odzyskaliśmy niepodległość... To, że wygraliśmy Bitwę Warszawską nie było żadnym cudem. Ilość sił po obu stronach była w miarę wyrównana (niektórzy badacze sugerują, że mieliśmy przewagę). W mojej opinii zadecydowały dwie sprawy: złamanie szyfrów i błędy popełnione przez bolszewików. Co ciekawe, mieliśmy przewagę w powietrzu co umożliwiało używanie lotnictwa. W ciągu całej bitwy bombowce wykonały ok 150 lotów bojowych i w sumie zrzuciły ok 2 tony bomb. I tu trzeba uruchomić wyobraźnię: na jednego F16 dziś można podwiesić od 5 do ponad 9 ton uzbrojenia... To powinno obrazować jak dziś sytuacja jest inna :)

mordzio   15 #27 02.04.2015 21:45

Bez bolda wpis ewidentnie traci na wartości ;)

marrrysin   6 #28 03.04.2015 02:08

z pod?

  #29 03.04.2015 03:27

1) Flota Bałtycka - oba człony nazwy piszemy z dużych liter! Możemy ją lekceważyć, możemy się jej bać, ale nazwa własna to nazwa własna.
2) Ojczyzna Mickiewicza - hm... Zgodnie ze scenariuszem to takowa akurat Polskę atakuje :-D Nowogródek to urocze miasteczko z uroczym muzeum wieszcza Adama - i leży na Białorusi, a spory o to, czyim był wieszczem "bardziej" toczą też jej mieszkańcy - z Litwinami ;-)

Tobi74   5 #30 03.04.2015 08:39

co do wstępu to polecam "Noteka 2015" Lewandowskiego (tu całkiem niezła recenzja: http://charliethelibrarian.com/konrad-t-lewandowski-noteka-2015/)

co do gry, jak dla mnie za bardzo realistyczny scenariusz, nie jetem pewien czy grając stroną polską miał bym frajdę czy raczej przetarł bym oczy i dowiedział bym się że tak właśnie to może wyglądać i to jak dobrze wyjdzie.

  #31 03.04.2015 23:47

Nie ma jak dobry symulator lotniczy, można samemu Lock On

  #32 04.04.2015 14:36
  #33 10.04.2015 23:53

Kołowanie to jazda samolotu na kołach po płycie lotniska.