Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Starcie - Kindle kontra Książka Papierowa

Odwieczne stracie tytanów czas wreszcie skończyć!

To jest finałowy moment wojny, która pochłonęła już tysiące istnień… i niezliczone wręcz kwoty pieniężne. Nadeszła pora rozstrzygnąć, co jest lepsze:

Kindle kontra Książka Papierowa

Najpierw trochę o książce papierowej – to bezapelacyjny lider, jeśli chodzi o zakłady. Ponad 80% osób* popiera ten nośnik pisma. Książka to coś więcej jednak niż tylko nośnik – to filozofia, to uczucia, to tysiąc lat tradycji. Trudno (poza kołem i skrótem klawiszowym Alt+Tab) znaleźć przedmiot, który wpłynął na kształtowanie się ludzkości bardziej niż książka. Już w średniowieczu kobiety leciały na ludzi czytających, a że niewielu ich było to byli bardziej nawet niż ustawieni. Nie o tym jednak miało być. Papier – główny składnik, jest preferowany z wielu powodów, o których można by długo prawić. Czy jednak nie nadeszła wreszcie pora, aby pozwolić mu pójść na zasłużoną emeryturę? Czy jutrzejszy dzień będzie dniem e-papieru?

Kindle to coś więcej niż tylko proste urządzenie elektroniczne – to jest już religia. Amazon, twórca Kindziolka, stworzył Boga nowej generacji młodych hipsterskich chuderlawców, którzy to są zbyt słabi by grać w piłkę z kolegami na podwórku, ale wystarczająco silni by nosić kilogram gadżetów pod ręką. Czy Kundel, hucznie ogłoszony następcą książki, wytrzyma bezpośrednie starcie ze swoim odwiecznym nemezis? Przekonajmy się w niezwykle epickiej bitwie o prym czytelników.

Pora rozpocząć konfrontację!

Runda 1 – Rozmiar

Książka Papierowa to bez wątpienia wagowy dostojnik. Możemy znaleźć takie perełki jak ogromne tysiącstronicowe encyklopedie, poradniki do Windowsa7 z wszystkimi tipsami i trickami rozprzestrzeniające się na kilkanaście tomów po pięćset stron każdy, legendarne opowieści ze Śródziemia czy też niewielkie fraszki, ledwie kilkustronicowe.

Aby z góry nie skazywać Książki Papierowej na przegraną postanowiłem wybrać trzy różne egzemplarze – w postaci takiej, jakiej możemy je spotkać w naturalnym, dzikim, środowisku.

Historia Powszechna Starożytność – Adama ZiółkowskiegoRozmiar doprawdy zatrważający - 1096 stron. Waga, ponad 2,5 kg. Rozmiarowo, ledwo zmieściła się do 5 litrowego garnka, w plecaku wystawała poza obręb, jedyne miejsce gdzie w pełni weszła, to była kobieca torebka. Jeśli myślisz o uczeniu się historii w autobusie, to dopóki nie jesteś kobietą, zainwestuj w torbę podróżną na kółkach.

The Hobbit – J.R.R. TolkienRozmiar niepowalający, ale jeszcze mobilny. Zmieszczenie do kieszeni odpada, chyba, że masz ogromne kieszenie - pozostaje więc tylko plecak lub kaptur (no chyba, że wolisz parasolki, wtedy tylko plecak). Waga znośna, dużo poniżej kilograma – nie wpłynie na niczyją wadę postawy.

Kanji, Kana na wesoło – Ken’ichiro WataunkiMniejsza niż 64 kartkowy zeszyt w kratkę, zmieści się wszędzie i można ja zawsze zabrać: autobus, pociąg, tramwaj, kibelek a nawet poczekalnia u dentysty, nic nie stoi na przeszkodzie aby japońskich znaczków uczyć się gdzie podpadnie.

Czas na rywala – jak z tym poradził sobie Kundel. Wgrałem nań 3 podobne książki. Oryginalny rozmiar urządzenia to 16 cm wysokości na 11 cm szerokości na 9 – ja pierdzielę – milimetrów grubości. Waga 170 gram. Mniejszy niż książeczka o Kanji.

Po wgraniu 3 książek wymiary oraz waga - bez zmian!

Kindle 1:0 Książki Papierowe

Podsumowanie pierwszej rundy:

Zwycięzca nie był taki oczywisty na pierwszy rzut oka. Co prawda Historia Powszechna zabiła nie jednego studenta, ale pozostałe książki wydawały się walczyć bardzo dzielnie. Kindle jednak nawet bez użycia damskiej torebki, do której zmieściły się wszystkie trzy papierowe książki, zdołał pomieścić identyczną zawartość merytoryczną. Strach pomyśleć jak wyglądałoby porównanie gdybym użył Encyklopedii Powszechnej PWN.

Runda 2 – Zapach

Jednym z wielu punktów niezwykle istotnych dla czytelników jest zapach – zapach świeżo wydrukowanej książki o poranku. Niczym bochenek chleba prosto z piekarni, albo pomarańcze pod choinką w święta, lub nawet odświeżacz cytrynowy w kibelku – zapach papieru i druku powoduje u ludzi miłe wspomnienia.

Jak z tym wszystkim poradzi sobie plastikowy produkt Amazonu?

Do starcia stanęła książka niezwykle ciekawego autora Patrika Suskinda pod, nomen omen, proroczym tytułem Pachnidło.

Test organoleptyczny – czyli nosem – wykazał, iż książka już nie pachnie od kilku lat niczym, z wyjątkiem… właściwie to niczym.

Tymczasem po drugiej strony barykady, odpowiednio przygotowany Kindle, nie widać zapewne tego na pierwszy rzut oka aparatu fotograficznego, ale został on wypsikany specjalnym sprayem o zapachu książki (http://smellofbooks.com/aromas/classic-musty-smell/ za jedynie $9.99!).

Czytając Pachnidło Suskinda na Kindlu doznałem niesamowitego odczucia, tak jakbym siedział w ogromnej bibliotece wypełnionej po sam sufit starym książkami, spoglądającymi na mnie nieśmiało. Każda z nich szeptała mi cichutko do ucha: „przeczytaj mnie, przeczytaj!”. Wystarczyło wykonać kilka kliknięć i stawało się to realne – przesuwałem kolekcje szukając tej jednej, która w tej chwili miała umilić mi czas, tak jakbym przechadzał się pomiędzy wysokimi olchowymi półkami. A to wszystko wykonałem nie ruszając się z krzesła.

Kindle 2:0 Książki Papierowe

Podsumowanie drugiej rundy:

Książki może i ładnie pachną, ale Kindle również może tak pachnieć, wpływając dużo mocniej na wyobraźnie. Dla osób, których jedynym argumentem był zapach – przegraliście!

Runda 3 – Dotyk

Osobiście uwielbiam ten moment gdy do rąk mych trafia porządne skórzane etui… delektuje się też obudową mojego telefonu, który nie jest czystym plastikiem a czymś pomiędzy gumą a matą antypoślizgową. Potrafię więc zrozumieć potrzebę fizycznego kontaktu z lekturą - sprawdźmy więc, jak bronią się rywalizujące se sobą media.

Książka papierowa, cóż jak sama nazwa wskazuje, w dotyku przypomina papier. Oczywiście tutaj często doznania zależą od kosztów. Bowiem im wyższy koszt tym lepszy papier – co oczywiste. Nie mniej znam wiele osób, które preferują ten szary, z recyklingu. Muszę im nawet trochę racji przyznać – jest on szorstki, ale przyjemny w dotyku. Jeśli na dodatek jest dostatecznie gruby, przewracanie stron to czysta przyjemność. Aczkolwiek, jak już wspomniałem, wszystko zależy od tego ile pieniędzy wydaliśmy na dany tytuł.

Natomiast stojący po drugiej stronie barykady Kindle to plastik. Bo bliższym zbadaniu okazuje się być to plastik nawet dobrej jakości, nie mniej wciąż sztuczny. Choć miły w dotyku, to śliski. Więc ni to grzeje ni ziębi. W momencie gdy wydawało się, iż runda zostanie przypisana w całości książce papierowej, objawiło mi się coś niezwykłego. Urządzenie Amazonu można ubrać w dowolne etui, zaczynając od zwykłego bawełnianego, kończąc na skórze z krokodyla. Operację taką można by wykonać na każdej naszej papierowej książce, ale biorąc pod uwagę ile czytamy, mogłoby się to okazać zbyt drogie. Tymczasem w przypadku Kundelka jest to jednokrotny zakup i już możemy bezczelnie smyrać nasz czytnik, tak jakby był naszym pet-aligatorem. Uczucie – bezcenne.

PS. Poza tym, czytnik zawsze można owinąć kartką wyrwaną z książki… tymczasem książki nie owiniemy plastikiem wyrwanym z Kindla. Chyba.

Kindle 3:0 Książki Papierowe

Podsumowanie trzeciej rundy:

Prawie przyznałem punkt książce papierowej – zostałem zwodzony do samego końca wspomnieniem miłego w dotyku papieru kredowego – na szczęście skóra krokodyla oczyściła mój umysł i pozwoliła przejrzeć na oczy.

Runda 4 - Przyjemność czytania

Dlaczego ten punkt nie jest punktem numer jeden, tudzież ostatnim i najważniejszym, pozostawiam drodzy czytelnicy bez odpowiedzi. Zobaczmy jednak jak najważniejsza funkcjonalność obu mediów im wychodzi.

Książka papierowa to pewien niezmienny od setek lat standard. Okładka, kartki, tekst, strona tytułowa, rozdziały, zakończenie. Konstrukcja prosta jak najprostszy cep. Obsługa również nie wymaga inteligencji Einsteina. Bierzemy kartkę do reki i przewracamy. Przyjemność? Jeśli lektura jest dobra – wyśmienita. Gorzej, jeśli niechcący zamkniemy książkę i nie zapamiętamy strony, na której byliśmy. Ponownie jej odnalezienie – praktycznie niemożliwe. Używa się co prawda do tego „softu” zewnętrznego w postaci zakładki, ale potrafi ona wypaść. Rodzi to frustracje i marnuje sporo naszego czasu, zwłaszcza jeśli akurat w danym momencie nam się śpieszy.

Z drugiej strony barykady - Kindle to jednak całkiem inne podejście do czytania. Wymaga ono od nas choć troszkę inteligencji – gdyż obsługa systemu do najbanalniejszych nie należy. Jednak, gdy już zakupimy książki i pojawią się one nam magicznie na ekranie głównym, dalsze posługiwanie się czytnikiem jest wręcz orgazmistycznie proste. Na uwagę zasługuje fakt, że produkt zaprojektowany jest dla Amerykanów, więc przeciętny Polak powinien sobie poradzić.
Zamiast przewracać strony wystarczy tylko lekko kliknąć kciukiem przycisk umiejscowiony w najbardziej optymalnym miejscu. Nie trzeba już nawet odrywać ręki od tej „książki” i z zapartym tchem można śledzić losy dowolnych bohaterów. Jakby tego było mało, w mgnieniu oka możemy zwiększyć rozmiar liter – co w przypadku książki papierowej jest absolutnie niemożliwe.

Ważnym aspektem uprzyjemniającym czytanie na Kundlu są wbudowane słowniki – wystarczy zaznaczyć dane słowo, aby pojawiły się informacje o nim: tłumaczenie lub link do wikipedii. Dzięki temu możemy jeszcze łatwiej i szybciej pochłaniać kolejne tomy Harrego Pottera.

Wisienką na torcie ekstazy jest oczywiście fakt, iż urządzenie automatycznie zapamiętuje ostatnią czytaną stronę, nawet jak wybrało się inna książkę, lub odłożyło Kundla na trzy miesiące do szuflady.

Kindle 4:0 Książki Papierowe

Podsumowanie czwartej rundy:

Choć banalna budowa książki wydaje się być atutem w tej rundzie, to jednak liczne udogodnienia, która do czytania wprowadza Kindle sprawiają, że przyjemność na tym drugim jest znacznie większa. Aż chce się czytać. Amazon bezkonkurencyjnie wygrywa z tysiącletnią tradycją.

Runda 5 - Lans

Dla wielu ludzi, to co czytają inni jest wyznacznikiem statusu społecznego i umiejscowienia w hierarchii finansowej. Jest to więc istotny punkt konfrontacji, o którym nie mogliśmy tak sobie zapomnieć. Pokazywanie innym naszych preferencji książkowych może zapewnić nam uznanie a nawet miłość – często słyszy się o parach, które zeszły się tylko dlatego, że oboje czytali historie o pewnej niemrawej parze gdzie on był błyszczącym wampirem, a ona rozmemłana kluską.

Książka papierowa to niesamowite medium lansu – nie tylko można stworzyć z jej pomocą w swoim domu niesamowitą biblioteczkę, na widok której kobietom będą miękły kolana. Można, np. jadąc autobusem, wyciągnąć takiego Umberto Eco i udawać, że jest się niezwykle wyrafinowanym znawcą prozy. Chodzi oczywiście o okładkę – nieoderwany element każdej książki drukowanej na papierze - po niej każdy z daleka może poznać to w czym aktualnie się zaczytujemy. Im bardziej rozpoznawalna tym większy lans. Proste.

Jak sytuacja ma się w przypadku Kindle? Tu jest oczywiście gorzej – bo nikt nie widzi okładki poza osobą, która bezpośrednia zaglądałaby nam przez ramie. No i mamy przysłowiowy ZONK. Właściciele Kundla równie dobrze mogą czytać sagę Zmierzchu a wszyscy i tak będą tylko widzieć urządzenie. Ma to oczywiście swoje zalety – możemy czytać w tramwaju pełnym ludzie np. o tym jak przeciwdziałać prostacie.

Runda dla książki papierowej? Nie do końca, pozostaje bowiem aspekt gadżetowego lansu. Kindle to wciąż urządzenie relatywnie trudno dostępne i drogie. 500zł za naprawdę niewielki kawałeczek, niepodświetlanego plastiku, który nawet nie uruchamia Angry Birdsów, to często jest kwota nie do przełknięcia dla przeciętnego Kowalskiego, który średnio rocznie kupuje jedną książkę za 25 zł.

Widząc kogoś z produktem Amazonu wiemy od razu, iż jest to osoba obyta w temacie, zaradna, sprytna, oczytana i niezwykle inteligentna. Czytaj: +10 do szpanu. Książka papierowa, nieważne jaka, nie zadziała w taki sposób, bo wciąż jest li tylko książką.

Kindle 5:1 Książki Papierowe

Podsumowanie piątej rundy:

Remis – trudno było wybrać jednoznacznego zwycięzcę tej rundy, z racji tego, iż każde medium miało swoje plusy, ale żaden z nich nie przeważył. To co konkretnie wybierzemy, kundelka, czy ładne okładki, zależy już li tylko wyłącznie od tego, komu chcemy zaimponować.

Runda 6 – Szkodliwość dla zdrowia

Jest XXI wiek i jak nigdy dotąd, nasze zdrowie staje się dla nas równie istotne, co nasze pieniądze. Marnujemy setki tysięcy złotych aby jeździć do SPA, chodzimy prywatnie do lekarzy, apteki są na każdym rogu, z telewizji gromy lecą o odpowiednim odżywaniu – jednym słowem jesteśmy w szczytowym punkcie manii zdrowotnej.
W jaki sposób książka (dowolna) może wpłynąć na to jak się czujemy i czy będziemy zdrowi – cóż sposobów jest mnóstwo. Zaczynając od tego, że po prostu można przeczytać odpowiednia lekturę o tym jak dożyć stu lat, kończąc na omijaniu legendarnego czytania pod kołdrą z latarką.

Do boju stanie więc książka pseudo-medyczna. Przeczytanie i zrozumienie książki, a także wprowadzenia do swojego życia uwag w niej zawartych jest możliwe bez względu na medium. Czyli tu bezpunktowy remis.

Nie inaczej to wygląda w przypadku wpływu tejże książki na nasz wzrok – zarówno Kindle, jak i papierowy odpowiednik, czytany pod kołdrą wymaga doświetlenia, tym samym psując nasze oczy. E-papier, sam z siebie nie świeci, co jest jedna z głównych jego zalet i bez zewnętrznego źródła nie da się na nim nic przeczytać.

Jednak powracając do rundy pierwszej, pamiętamy o wagowej wyższości elektronicznych książek na Kindle. Nosząc wszystkie medyczne książki papierowe z naszej biblioteczki na pewno nabawimy się bólów kręgosłupa. Tymczasem wrzucając je na czytnik e-booków wciąż nosimy tyle samo… 170 gramów! Rewolucja!

Kindle 6:1 Książki Papierowe

Podsumowanie szóstej rundy:

Rzutem na taśmę wygrywa Kindle, wykorzystując jeden z e swoich atutów z pierwszej rundy. Niewielka waga nie wpłynie w żaden sposób na kręgosłup osoby, która kupi produkt firmy Amazon. Gorzej już z oczyma, ale to samo będą mieli miłośnicy prozy drukowanej.

Runda 7 – Wpływ na globalną gospodarkę

W erze kryzysu, jakiego do tej pory nasi przodkowie nie zaznali (B-Smart w KFC po 5,50!) trzeba dbać o globalną gospodarkę w każdy możliwy sposób. Ile miejsc pracy generuje książka zwykła, a ile Kundle?

Książka to pisarz, redaktor, korektor, skład – ważne prace i dobrze płatne. W branży jest mnóstwo każdego zawodu i wbicie się na rynek jest trudne, nie mniej im więcej osób czyta, tym więcej jest miejsc pracy, bo potrzeba większej ilości różnych tematycznie książek. Czytanie, nie zależnie od platformy, powinno zmniejszać bezrobocie w kraju i zagranicą.

Jednak w przypadku książki papierowej dochodzi aspekt drukowania – tysiące pras, techników, mechaników, producentów tuszu, maszyn i serwisantów straci prace w momencie, gdy wygra e-papier. Czy nasza gospodarka to wytrzyma? Trudno powiedzieć, może się przekwalifikują, może nie. Patrząc na to w ten sposób, trzeba wspierać papier zwykły i drukować ile wlezie. Ale czy na pewno?

Aby rozstrzygnąć tę rundę, będziemy musieli polecieć na chwile do Chin, gdzie jest składany produkt Amazonu. Tysiące małych chińskich rączek, pracuje bez najmniejszej przerwy, 24 godziny na dobę, aby każdy mógł sobie kupić e-czytnik. Teraz wyobraźcie sobie, że nagle przestają oni produkować Kindle. Fabryki, stoją, ludzie nie mają co jeść bo firmy nie dostają pieniędzy za produkty, masowy głód – miliardy osób w opałach. Czy tego właśnie chcesz drogi czytelniku książek papierowych? Czy chcesz mieć na rękach krew miliardów niewinnych chińczyków?

Starcie wygrywa bezpardonowo Kundel.

Kindle 7:1 Książki Papierowe

Podsumowanie siódmej rundy:

Możecie mówić co chcecie, ale kilkutysięczne bezrobocie, kontra kilkumilionowy masowy głód… wybieram to pierwsze. No i dodatkowo nikt nie będzie wycinał lasów. O!

Runda 8 – Starcie ostateczne – Test Prousta

Na obu mediach (książka papierowa, czytnik) przeczytałem prozę Prousta .

Na obu nie zrozumiałem.

Remis.

Kindle 8:2 Książki Papierowe

Podsumowanie siódmej rundy:

Ani Kindle, ani zwykła książka nie zrobiła ze mnie elokwentnego znawcę francuskiej prozy. Czyli, żadnych bonusów do inteligencji, oraz czułości na piękno. Jeśli chcesz być inteligentniejszym – sugeruje inne sposoby.

Wynik ostateczny 8:2 dla Kindla!

Tym samym mamy zwycięzcę w postaci urządzenia firmy Amazon.

Wybaczcie, ale dostałem informacje, iż w konfrontacje wdarł się pewien mały błąd...

Otóż zwrócono mi pilnie uwagę, iż w powyższej walce nie uwzględniono ważnego aspektu każdego miłośnika książek, nie ważne czy prawdziwych czy też elektronicznych. Potrzeba czytania w wannie pełnej wody. Jako, że pomysł na tę rundę podsunięto mi dosłownie pięć minut przed publikacją, nie jestem w stanie przeprowadzić dokładnych testów - jednak, śmiem twierdzić, iż moja praktyczna wiedza o elektronice i papierze pozwala mi przewidzieć zwycięzce takowej dziewiątej rundy.

Woda jako naturalny wróg wszelkich gadżetów (z wyjątkiem tych działających w wodzie) wciąż skutecznie zapobiega czytaniu e-książek w wannie. Papier natomiast, jak każdy dobrze wie, wyschnie i będzie wciąż działał. Jego stan znacząco się pogorszy, ale będziemy mogli coś z niego odczytać. O ile tusz się nie zmyje.

Tak więc, z bólem, bo z bólem - ale przyznaje punkt dla książki papierowej. Tym samym...

Wynik absolutnie ostateczny 8:3 dla Kindla!

Podsumowanie meczu, przysłowiowa puenta:
Gdy samochody przejmowały rolę koni, ludzie pewnie mówili sobie: „Ale koń to żywe zwierze, tyle uczuć, relacji, inny w dotyku, inny zapach, inny lans, zdrowszy. Bezduszna maszyna nigdy go nie zastąpi.”

Dzisiaj prawie każdy może poruszać się na tysiące kilometrów dzięki samochodom. Odwiedzać inne kraje, zarabiać na życie, zdążyć na maturę…

Czy e-czytnik sprawie, że ludzie zaczną więcej czytać? Nie dziś, nie jutro…

* Dane wzięte z kosmosu

 

sprzęt inne

Komentarze

0 nowych
Ave5   8 #1 05.05.2012 11:49

"Strach pomyśleć jak wyglądałoby porównanie gdybym użył Encyklopedii Powszechnej PWN"

Zastąpiłbym PWN Wielką Encyklopedią Radziecką w 65 tomach :]

4lpha   10 #2 05.05.2012 12:36

Pierwsze zdjęcie - rzygam tęczą.

Frankfurterium   10 #3 05.05.2012 12:55

Szacun za pełne wydanie GitS-a.

kamil_w   11 #4 05.05.2012 12:56

"Na obu mediach (książka papierowa, czytnik) przeczytałem prozę Prousta .
Na obu nie zrozumiałem.
Remis."

Niezłe. ^^

przemor25   14 #5 05.05.2012 12:57

Na razie książka papierowa bije ebooki. Nie znalazłem jeszcze żadnej książki Tolkiena w wersji na ebooka :) Czyżbyś był fanem Tolkiena? :)

  #6 05.05.2012 13:03

Brakuje jeszcze jednego kryterium. Dostępność tytułów.
Sam zastanawiam się nad czytnikiem, ale z tego co widzę, z dostępnością jest dosyć kiepsko...

januszek   19 #7 05.05.2012 13:17

O ja! o Ty! Classic Musty Scent ;)

  #8 05.05.2012 13:17

To zależy od tego, czy czytasz jedynie po polsku, czy angielsku. Bo jeśli czytasz po angielsku, to masz do dyspozycji masę księgarni (Amazon, Barnes&Noble etc...) z potężnym wręcz wyborem książek, natomiast fakt, muszę przyznać, że w polskich księgarniach jest z tym wciąż problem. Na szczęście się powoli poprawiają. :)

przemor25   14 #9 05.05.2012 13:18

Co do rundy szóstej to bym się spierał. Oko szybciej się meczy od ebooku niż od papierowej książki. Więc tu mimo wszystko powinien być remis.

Druedain   14 #10 05.05.2012 13:27

Hyhy, jestem chyba jedyną osobą na tym portalu, która w ogóle nie czuje „bluesa” Twoich wpisów… Cóż, zawsze to jakaś egzotyka dla reszty :P

kamil_w   11 #11 05.05.2012 13:29

@przemor25
Pewny jesteś? Miałeś w rękach czytnik z e-inkiem? Z doświadczenia wiem, że światło słoneczne od książki się odbija, a e-ink je absorbuje w pewnym stopniu, tak więc mniej razi w oczy, a co za tym idzie - mniej je męczy.

przemor25   14 #12 05.05.2012 13:33

No i ta dostepność o której już wspomniał @lukasamd. W tej konkurencji papier kilkunastokrotnie bije na głowę ebooki. Na przykład na stronie empik.com jest 25 razy więcej książek papierowych niż ebooków. Na wiele pozycji nie wiem kiedy się doczekam (czy się w ogóle doczekam?). Wygoda na pewno jest po stronie ebooków. Odchodzą na przykład koszty transportu więc pozycje obcojęzyczne są tańsze niż papierowe. Oczywiście nasz rząd musiał wałka zrobić i uznał ebooki jako usługę objętą 23% VATem a papier 5% jako nośnik fizyczny.

ifun   3 #13 05.05.2012 13:43

przemor25 - musiałeś słabo szukać.

Co do rundy 7 i wpływu na globalną gospodarkę, to wydaję mi się, że Chińczycy całkiem nieźle radzili sobie przed produkcją Kindla, a książki papierowe produkowane są w każdym państwie. ;)

oprych   13 #14 05.05.2012 13:45

Dobry tekst :)

Mam tylko uwagę do: "Najpierw trochę o książce papierowej – to bezapelacyjny lider, jeśli chodzi o zakłady. Ponad 80% osób* popiera ten nośnik pisma"
Te dane z kosmosu jak sam napisałeś już trochę nieaktualne :P Amazon już teraz sprzedaje więcej e-książek, niż papierowych :)

A ja nie mam akurat Kindla, tylko Pockebooka i uwielbiam go, ale akurat CAŁĄ kolekcję Świata Dysku mam w papierze, dużo lepiej to wygląda na półkach :P

przemor25   14 #15 05.05.2012 13:51

@kamil_w
Rzeczywiście, masz rację. Trochę zagmatwałem tamtym komentarzem. Sugerowałem się opinią kolegi. Okazało się, że ma ten tani czytnik Trekstor z Empik-u, który nie posiada wyświetlacza E-ink tylko TFT. Btw do tej pory myślałem że wszystkie czytniki na rynku mają wzorem Kindle wyswietlacze E-ink. Okazuje się, że Empik robi klientów w wałka sprzedając czytniki na których nie można długo czytać. Tak więc odwołuję swoje zdanie z [[05.05.2012 13:18]] :)

przemor25   14 #16 05.05.2012 13:57

@ifun
Mi chodzi o wersję specjalnie przygotowaną na ebooka a nie sztuczne konwersje na PDF jakie można łatwo i szybko ściągnąć z neta.

MaXDemage   18 #17 05.05.2012 14:27

@Ave5 - tego mogłaby nawet damska torebka nie pomieścić.

@Frankfurterium - nie do końca pełne. Dwa tomy po polsku (1 i 1,5) a tom 2 po japońsku.

@przemor25 - Nie ja w mym domu jestem fanem Tolkien, ale doceniam "miszcza". :D
Co do e-inka, to Kindle jako, że ma ekran pearl (jeden z lepszych e-inków) wygląda praktycznie jak książka wydrukowana na szarym papierze. Rewelacja.
Ultratani eczytnik od empiku to osobna historia na wpis, który być może kiedyś popełnię. W skrócie to kicha, ale potrzebna polskiemu społeczeństwu.

LotR w wersji angielskiej w kindle store jest raptem za 50zł... wszystkie trzy części.

@Druedain - zasmucę Cie. Nie jesteś jedyny. Ale spoko, po prostu nie jesteś moim targetem :D

@Oprych - asz, czytełem gdzies to, że Amazon sprzedaje więcej e-książek, ale zapomniałem o tym.

kwpolska   6 #18 05.05.2012 14:59

jezu chryste, analogowe kucyki są okropne...
-- brony. /) (\

qasx   6 #19 05.05.2012 15:12

Czyli w skrócie, kup czytnik, jeśli dużo czytasz, ale pamiętaj, że nie znajdziesz tam (przynajmniej na razie - w Polsce) wszystkiego.
Sam tekst rzeczywiście na poziomie kolorowych koników, prześlizguje się tylko nad tematem, nie włączając do gry cięższych argumentów.

mktos   10 #20 05.05.2012 15:48

Z wanną nie przesadzajmy, mam tylko kilka książek utopionych w ciągu życia. Choćby i dziś czytałem Kindle w wannie pełnej wody - potrzeba tylko nieco ostrożności i wszystko będzie dobrze.

Lans lansem, ale no kurczę moja półka ze stojącymi książkami jakoś wygląda lepiej niż leżący na półce niżej samotny Kindle...

Verard   3 #21 05.05.2012 16:52

Kanji :) Piękny koszmar języka japońskiego.

  #22 05.05.2012 17:57

Podsumowanie siódmej rundy: - powinno być "ósmej". masz dwukrotnie podsumowanie siódmej.
Nikt z komentujących nie zauważył?

kokko   2 #23 05.05.2012 18:01

Jestem wyznawcą kindla od kilku tygodni (do zakupu przyczyniły się w dużej mierze wpisy w DP) i faktycznie to staje się religią. Kilka faktów z mojego doświadczenia:

- JUŻ więcej czytam
- książki tańsze i przede wszystkim szybciej się je zdobywa
- wyszukiwanie fraz wiele szybsze i wygodniejsze.
- genialne w plener czy podróże. Ile to razy wcześniej wiatr mi przewracał strony i za każdym razem go przeklinałem. Koniec z tym, teraz wiatr jest cudowny.

Poza tym proces produkcyjny ( autor -> drukarz -> dystrybucja-> odbiorca ) jest wiele skrócony więc i tańszy. Jak by nie było e-ink tworzy przyszłość. Dodam, że jestem pragmatykiem, więc wszystkie tradycyjne oblicza książki drukowanej jak zapach, dotyk czy waga mnie nie obchodzą.

  #24 05.05.2012 19:06

@MaXDemage
Jak zawsze, wyborne wpisy. Kindle jest bardzo dobrym czytnikiem ebooków.

Virooz   3 #25 05.05.2012 19:40

@Verard
Nie nazwałbym kanji koszmarem. Raczej piękną esencją...

@Frankfurterium
Mnie bardziej zaskoczyło - zważywszy na widoczne na zdjęciach raczej tematyczne ułożenie książek na półkach - bliskie sąsiedztwo "Odysei" do wspomnianego tytułu. Jakoś nie widzę dużego związku między nimi. ;)

@MaXDemage
Od dawna czytam twoje wpisy i teraz już wiem, dlaczego tak mi się podobają. Obecność "Galerii złamanych piór na półce mówi wszystko". :)

A teraz na temat... Niestety zabrakło mi jednej rundy, którą wydaje mi się, że wygrałyby książki papierowe. Otóż trudno mi sobie wyobrazić, w jaki sposób można polecić znajomym szczególnie warte przeczytania tytuły. Sam nie jestem posiadaczem żadnego czytnika, więc obracam się jedynie w kręgach 'tradycyjnych', więc jeśli się mylę, to prosiłbym o naprostowanie na prawidłową stronę Mocy. Jeśli trafię na jakąś pozycję, którą się przyjemnie czyta, to nie mam żadnych problemów z pożyczeniem jej moim znajomym, którzy mają podobne do mnie upodobania (o ile uda mi się ją donieść, jeśli ma duże gabaryty). Jakoś nie widzę jednak możliwości, żeby po zakupieniu książki na Kindle'a przekazać ją razem z całym czytnikiem znajomemu - oczywiście nie z powodu braku zaufania, ale po prostu wtedy samemu bym się nudził. :)

januszek   19 #26 05.05.2012 20:18

@Virooz: Zgaduję, że technicznie to wygląda mniej więcej tak, że podłączasz czytnik do komputera, uruchamiasz Calibre a na koniec wysyłasz znajomemu książkę mailem ;)

Inventer89   6 #27 05.05.2012 20:36

Sprey wygrywa z rzeczywistym zapachem książki? to tak jakby świeczka o zapachu kawy wygrywała z kawą, no proszę Cię... Tak samo z dotykiem. Przyjemność czytania... tu może być różnie, ja wolę książki, gdzie można szybko zajrzeć na spis treści, przekartkować wracając do fragmentu i ułamek sekundy potem wrócić do ostatniej strony czytania.

"Teraz wyobraźcie sobie, że nagle przestają oni produkować Kindle. Fabryki, stoją, ludzie nie mają co jeść bo firmy nie dostają pieniędzy za produkty, masowy głód – miliardy osób w opałach. Czy tego właśnie chcesz drogi czytelniku książek papierowych? Czy chcesz mieć na rękach krew miliardów niewinnych chińczyków?"

No to mnie rozwaliło - czyli popierasz wykorzystywanie ludzi? Wolisz wspierać chińską gospodarkę, zamiast polskiej? Jeśłi książki nie będą produkowane (drukowane) w Polsce, to Polacy będa umierać z głodu. Czy chcesz mieć na rękach krew miliionów niewinnych Polaków? Swoich rodaków?

Ile ci zapłacili za ten wpis?

Wbrew pozorom im więcej się wycina drzew, tym więcej się sadzi nowych drzew.

  #28 05.05.2012 21:21

@Virooz
Jako właścicielka prezentowanych na zdjęciach książek, muszę nadmienić, że książki są raczej uporządkowane według wielkości, potem serii, na końcu dopiero według tematyki. :-)

Chocimir   2 #29 05.05.2012 21:37

Świetny wpis, jak zwykle zresztą. Ten rodzaj humoru lubię. A może by tak zanieść treść bloga do drukarni? ;)

MaXDemage   18 #30 05.05.2012 23:38

@Virooz na zdjęciu tego nie widać, ale za Odyseją jest "Ciała i Dusze" - historia o tym jak zmuszano Żydówki do prostytucji w Ameryce. Mega combos.
W skrócie - książki są w układzie wysokościowym - nie tematycznym. W porównaniu do filmów Disneya, które są w układzie chronologicznym ;p i komiksów, które są cholera wie w jakim układzie.

Virooz   3 #31 06.05.2012 01:03

@januszek
No rzeczywiście jest to jakieś rozwiązanie. Jednak biorąc pod uwagę wzmożone ostatnio próby walki o przestrzeganie praw autorskich, czy nie grozi to wizytą miłych panów z FBI, a co najmniej rodzimego Rutkowskiego? Chociaż w sumie niewiele się to różni od przekazania dokładnie tej samej treści na kartkach. W obu przypadkach mamy do czynienia z rozpowszechnianiem.

@MaXDemage
Fakt, nie pomyślałem o takim sposobie układania. A combo rzeczywiście przednie. :)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #32 06.05.2012 14:34

Ot i Max zacząłeś kolejną wojnę o wyższości jednego na drugim - Ty to wiesz ja włożyć kij do mrowiska.
Jak zwykle wpis na Twoim świetnym poziomie.

MichałT   4 #33 06.05.2012 15:58

Dla mnie to porównianie jest co najmniej idiotyczne... Jeszcze bardziej idiotyczny jest wniosek... Prawdziwy miłośnik książek zawsze pozostanie przy papierze. Papierowa książka bije na głowe jakieś elektroniczne bzdury właśnie dzięki klimatowi jaki daje jej czytanie. Ja próbowałem bawić się w e-booki - dla mnie taka lektura była po prostu męcząca. Jestem przeciwnikiem elektronicznych śmieci typu kindle i e-booków czytanych na czymkolwiek... Samo kindle jeszcze w tej kwestii jakoś próbuje dawać radę bo ma specjalny wyświetlacz ale czytanie z netbooka czy tabletu to masakra... Papier rządzi!!!

radekcz   1 #34 06.05.2012 16:31

Troszkę niesprawiedliwe porównanie. Autor jest stronniczy - zachwycony nową technologią. Na plus dla książek powinno być co najmniej 3 pkt.

Runda 2 – Zapach - książkę można także poperfumować... a nowy Kindle także ma swój oryginalny zapach, który wietrzeje i po pewnym czasie nic nie czuć. W przeciwieństwie do do Kindle książki jednak mają zapach bardzo różnorodny (chyba zależny od papieru, farb drukarskich i wieku). Jeśli autor wysiliłby się troszkę to stwierdziłby że jednak książkom papierowym należy się punk. Myślę, że powonienie już nie takie jak za młodu :-)

Runda 3 – Dotyk - tu także plus dla zwykłych książek. W Kindle skazani jesteśmy na to samo a co książka to inna faktura papieru itp.

Runda 4 - Przyjemność czytania - nie wyobrażam sobie czytać np. "Przesunąć horyzont" Wojciechowskiej w wersji na Kindle... wiem, wiem jest iPad... ale wątpię aby to wytrzymały moje oczy, pomijam portfel :-)

Wynik ostateczny powinien być 7:6 (oczywiście 7 dla Kindle).

PS: Też posiadam Kindle (DX) ;-)

xomo_pl   21 #35 07.05.2012 00:19

ja tam wolę już od dawna elektroniczne książki: nie bez powodu napisałem "elektroniczne książki"- kindle i podobnych nie mam i mieć nie zamierzam bo aż tyle nie czytam by to miało sens większy. Zamiast kupować/wypożyczać książki drukowane wolę znaleźć taką w pdf czy innym podobnym formacie i w zależności od chęci przeczytać z ekranu laptopa albo tabletu. Wiem... wiem... oczy się psują od tego i w ogóle ale co poradzić... tak mi wygodniej.

  #36 07.05.2012 09:00

Właściwie czytanie straciło sens, kiedy napisałeś, że "to religia". Ale nie o tym chciałem. Zrobiono już odpowiednie badania, jak zwykle w USA. Wynik: człowiek nie przyswaja wiedzy z czytnika tak jak z papierowej książki. Jest niestety dużo gorzej. Na razie nie są znane przyczyny, ale spekuluje się na ten temat. Czytałem o tym chyba w "Wiedza i życie".

Karach   3 #37 07.05.2012 09:23

Zdjęcie 1 i 6 nadają Twojemu wpisowi ten delikatny, ledwie wyczuwalny aspekt "20% cooler". :D

Zaś sam tekst znakomicie nadaje się na poprawę humoru w deszczowy poniedziałkowy poranek (w pracy :P ).

Co do aspektu gospodarczego - dochodzi także zużycie papieru. Czytając ebook oszczędzamy lasy, ale i tym samym zmniejszamy zapotrzebowanie na pracę... drwali. :P Różnie można na to patrzyć. ;)

Jedna uwaga: równie dobrze można by zgeneralizować ten tekst nie tylko do Kindla, ale do dowolnego czytnika ebooków. Sam ostatnio nabyłem onyxowego Booxa i wszystkie argumenty można z powodzeniem zastosować także i do niego. ;)

Axles   17 #38 07.05.2012 10:55

Ciekawy wpis, bardzo mi się spodobał zwłaszcza, że planuję zakup czytnika dla żony na urodzinki pod koniec maja :) Czy mogę poprosić kogoś o kontakt, najlepiej mailowy (lub jakiś czat na gmailu :), aby dopytać się to i owo bo konkretnie nie znam się na tym, a czas goni.
Pozdrawiam

  #39 07.05.2012 11:22

Proszę o poprawki w akapicie dotyczącym czytania w wannie. Jako osoba czytająca w tych trudnych warunkach od półtorej dekady zawsze wybieram e-booki w łazience. Dlaczego?
Po pierwsze waga - z zasady książki są cięższe a nawet te lżejsze trzyma się mniej wygodnie niż czytnik. Pamiętajcie, że ksiązkę (w dowolnej postaci) wypadałoby trzymać nad wodą i trudno w wannie oprzeć rękę na czymkolwiek.
Po drugie obsługa jedną ręką. Szalenie ważny czynnik - w sytuacji kiedy wytarcie do stanu całkowicie suchego zamoczonej uprzednio ręki jest bardzo trudne w zaparowanej łazience z wilgotnym ręcznikiem obługa czytania jedną ręką umożliwia swobodne obsługiwanie armatury, gąbeczki, mydła itp drugą ręką. Przy drugiej ręce wolnej można zająć szereg niedostepnych bez tej ręki pozycji w wannie. Sprawa na tyle ważka, że nawet książki papierowe obsługuję jedną ręką - zarówno trzymanie nad wodą jak i obracanie kartek. Spróbujcie tak kiedyś przez godzinę :)
Po trzecie kontakt z wodą. Czytałem ebooki na przeróżnych urządzeniach i zdażało mi się nawet parę razy lekko zamoczyć telefon czy iPada. Na szczęście nic się nie stało. Tego samego nie mogę powiedzieć o książce papierowej która mi wpadła do wody - suszenie każdej strony osobno zajęło mi 3 godziny. Dla mnie osobiście remis - czytnik o niebo wygodniejszy ale ryzyko także większe.
Ostatnia kwestia to możliwość syntezy głosu. Od dawna tylko w ten sposób czytam ebooki przez słuchawki bezprzewodowe lub głośniki. W Kindle taka możliwość została zablokowana po protestach wydawców a i Apple przestał się chwalić, że iOS ma syntezę darmową na pokładzie. Czy to na iPadzie w wannie czy w samochodzie czy na mieście - dla mnie audiobooki to przyszłość czytelnictwa.

MaXDemage   18 #40 07.05.2012 18:07

@jarekt_ - Weź człowieku nie podsuwaj tak zgubnych pomysłów mej lepszej połowie, bo zacznie chodzić do wanny z kindlem... a ja będę się o niego bał. I o nią też - jeszcze ją prund kopnie. Więc udajmy, że twego komentarza nie było... ok?

  #41 19.05.2012 13:14

Kindlem się nie podetrzesz, kiedy zabraknie papieru. :-)