r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Magic Leap: miksowana rzeczywistość ma sprawić, że pozbędziemy się wyświetlaczy

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Od dnia, w którym świat po raz pierwszy usłyszał coś o Magic Leap minęły już ponad dwa lata. Przez te dwa lata nie zobaczyliśmy nawet prototypu tego podobno przełomowego systemu rzeczywistości wspomaganej, wszystko co dostaliśmy to raptem kilka szkiców z wniosków patentowych. Nie przeszkodziło to rozwijającej go firmie zebrać ponad 4,5 mld dolarów w kolejnych rundach finansowania, opowiadając inwestorom o zupełnie nowego rodzaju kontekstowym komputerze. Wreszcie jednak coś w tej sprawie ma się zmienić. Szef Magic Leap, Rony Abovitz udzielił wywiadu Forbesowi, w którym zapowiada rychłą premierę czegoś, co uczyni nasz świat o wiele ciekawszym.

Do tej pory jedynie garstka osób widziała technologię opracowaną przez Magic Leap – a większość z tych, którzy widzieli, najpewniej nawet nie rozumie, jak to działa. Ci, którzy widzieli i rozumieją, podpisali tyle umów o zachowaniu poufności, że nie mogą nic powiedzieć poza ogólnikami. To jednak wystarczyło, by do firmy spłynęly szalone pieniądze. To już nie startup, lecz generator najdziwniejszych plotek. Mówiło się w Dolinie Krzemowej o projektorach hologramów, laserach, a nawet o wielkiej maszynie, która przekształca samą rzeczywistość. W świecie, w którym miliarderzy wynajmują naukowców, by ci znaleźli sposób na ucieczkę z symulacji, jaką rzeczywistość miałaby być, to chyba nie jest nic dziwnego.

W wywiadzie udzielonym przez Rony Abovitza padły deklaracje mniej fantastyczne, ale nie mniej przełomowe. Już ponad miliard dolarów wydanych zostało na opracowanie prototypu okularów miksowanej rzeczywistości, które mogą wstrząsnąć całym rynkiem elektroniki, a w szczególności wartym 120 mld dolarów rynkiem wyświetlaczy. Wyświetlaczem stanie się bowiem całe pole widzenia użytkownika.

r   e   k   l   a   m   a

Po co to nowe określenie, miksowana rzeczywistość? Abovitz mówi tak: wirtualna rzeczywistość może zabrać cię do innego miejsca. Wspomagana rzeczywistość może sprawić, że w twoim pokoju pojawi się Pokemon. Miksowana rzeczywistość pozostawia cię tam, gdzie jesteś, a jednocześnie ożywia tego Pokemona: obiekt zmiksowanej rzeczywistości jest świadom swojego otoczenia, może uwzględniać obecność fizycznych obiektów (np. chowając się za sofą), a nawet wchodzić z nimi w interakcje (gasząc światła w pokoju inteligentnego domu).

Żadnych projektorów hologramów tu więc nie ma, po prostu gogle, które w finalnej wersji mają być nie większe niż okulary przeciwsłoneczne. Wbudowane w nie projektory rzutują obraz bezpośrednio na siatkówkę poprzez system optyczny wbudowany w warstwę półprzezroczystego szkła. Jednocześnie system sensorów gromadzi informacje o otoczeniu, tworząc przestrzenną mapę, śledząc ruch gałek ocznych i obserwując dłonie użytkownika.

Jedną z demonstracji możliwości Magic Leap jest „wirtualny interaktywny człowiek” – postać naturalnych rozmiarów, podobno zaskakująco realistyczna. Może być cyfrowym asystentem, który przyjmie od użytkownika wiadomość i zaniesie ją do odbiorcy, kładąc na jego iluzyjnym biurku w miksowanej rzeczywistości. Cały świat jako biurko – to jedna z wizji Magic Leap. Abovitz nie mówił nic o oczywistym zastosowaniu cyfrowych asystentek w pornografii, ale biorąc pod uwagę, co ludzie mówią do Siri czy Cortany, nikogo chyba nie zdziwi, że erotyczna rozrywka stanie się jednym z wiodących zastosowań tej technologii, podobnie jak wszelkiego rodzaju gry FPS.

W ciągu najbliższych 18 miesięcy okulary Magic Leap miałyby trafić do masowej produkcji. Ruszy ona na Florydzie, firma nie chce się nigdzie przenosić, ceniąc sobie klimat dyskrecji, niemożliwy w rozplotkowanej Dolinie Krzemowej. Cena ma być przystępna, to nie jest produkt luksusowy, jak to określił Abovitz.

Dziennikarz Forbesa został wyraźnie zaczarowany możliwościami pokazanej mu technologii, jednak na sprawę warto spojrzeć z szerszej perspektywy. Trzeba pamiętać, że gogle „miksowanej rzeczywistości” już są na rynku – to Microsoft HoloLens (które też przecież nic wspólnego z hologramami nie mają). I o ile możliwości Magic Leap mogą wcale nie być przesadzone, to jednak trzeba pamiętać, że nie jest to pierwszy niesamowity projekt, który miał zrewolucjonizować świat – i był obsypywany przez fundusze inwestycyjne pieniędzmi. Można tu wspomnieć o Segwayu, który miał zrewolucjonizować transport, a stał się tylko ciekawostką turystyczną.

Lepszym jednak przykładem będzie firma Theranos, w którą inwestorzy, nakręceni przed media sceny startupowej pokroju TechCruncha, wepchnęli setki milionów dolarów, w nadziei, że zaowocuje to pojawieniem się prostych w użyciu narzędzi diagnostycznych, które z kropli krwi z palca będą mogły ocenić stan zdrowia pacjenta. Jeszcze w 2015 roku firma otrzymała tytuł Bioscience Company of the Year, wyceniano ją na 9 miliardów dolarów. Wszystko jednak posypało jak domek z kart – obecnie firma jest objęta federalnym śledztwem za wprowadzanie inwestorów i urzędników państwowych w błąd, coraz więcej wskazuje na to, że założycielka firmy, Elizabeth Holmes, po prostu wszystkich oszukała, manipulując danymi laboratoryjnymi i fałszując wyniki eksperymentów.

Oczywiście niczego tu nie sugerujemy – być może faktycznie Magic Leap sprawi, że wyrzucimy monitory do kosza, ale ta nadmierna tajemniczość, tak różna od otwartości z jaką Microsoft prezentuje swoje HoloLens, każe zastanawiać się, czy aby na pewno ktoś tu kogoś nie zwodzi?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.