Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Postarzanie produktu, z nieco innej strony...

Na wstępie chciałem zaznaczyć, że mój wpis nie ma na celu bronienia któregokolwiek z producentów, jednocześnie nie pochwalam również praktyk związanych z postarzaniem produktu bo zdaje sobie sprawę że takie zjawisko istnieje i chyba nigdy nie doczekamy czasów kiedy ono zniknie. Więc po co ten wpis? Chciałem podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na ten temat, i spojrzeniem na temat z drugiej strony barykady. Bowiem nie wszystko co zepsuło się po 3 latach miało się po 3 latach zepsuć, a miało 3 lata wytrzymać. Niby to samo, a jednak nie do końca.

Spisek żarówkowy

Podejrzewam że większość czytelników wcześniej czy później natrafiła na film opisujący problem postarzania produktu na przykładzie spisku żarówkowego. Jeśli jednak nie, to polecam obejrzeć poniższe wideo przed przeczytaniem dalszej części mojego wpisu.

Obecnie pracuję w centrum technicznym jednej z dużych firm gdzie projektuję elektronikę. Projekty które realizujemy są to zamówienia na setki tysięcy sztuk zaprojektowanej i wyprodukowanej przez nas elektroniki która musi spełniać szereg specyficznych dla środowiska pracy wymagań. Jednym z nich jest wymaganie na minimalny czas jaki urządzenie ma działać bezawaryjnie. No właśnie, ma działać bezawaryjnie, a nie po jakim ma się popsuć.

Musimy pamiętać że producenci sprzętu to nie są organizacje charytatywne, głównym celem w produkcji i sprzedaży elektroniki są zyski. Każdy produkt natomiast można zaprojektować lepiej lub gorzej. Urządzenia mogą posiadać szereg dodatkowych układów służących do poprawienia niezawodności sprzętu, mogą zostać zrealizowane na lepszych, droższych elementach, lub elementach które przed wysłaniem do fabryki poddawane są specjalistycznym testom i selekcjonowanym w celu otrzymania części posiadających idealne właściwości. Aby to zobrazować zróbmy małą symulację na przykładzie telewizora produkowanego przez firmę X. Firma ta zamawia wszystkie elementy służące do produkcji urządzenia. Załóżmy że firma chce wyprodukować telewizor 40 calowy. Aby to zrealizować musi wybrać

  • Matrycę. Dostawca może dostarczyć matryce 40 cali o minimalnej deklarowanej przez producenta trwałości 5 lat, ale z zastrzeżeniem że na matrycy może w tym czasie pojawić się do 5 martwych pikseli (włącznie z nową matrycą). Może również dostarczać matryce pochodzące ze specjalnego sortu gdzie każda sztuka po wyprodukowaniu jest testowana pod każdym kątem, i tylko wybrane sztuki będą wysyłane. W tym przypadku producent gwarantuje że matryca będzie pracowała minimum 7 lat bez jakichkolwiek ubytków. Jednak koszt matrycy przetestowanej to 170% ceny matrycy ze standardowej produkcji.
  • Obwody zasilania. Producent może zastosować elementy spełniające wymagania na napięcia używane w urządzeniu, zrealizowane na częściach których producenci gwarantują trwałość 4 lata. Elementy dobrać optymalnie, tzn. tak, aby pracowały z maksymalną przewidzianą dla nich wydajnością. Może również wybrać produkty przewidziane do pracy z większą wydajnością, i eksploatować je na około 70% ich możliwości dzięki czemu elementy nie będą się tak szybko zużywać. Jednak mocniejsze części to o 30% większy koszt. Jednocześnie obwody zasilania mogą zostać zaprojektowane używając wielu dodatkowych układów filtrujących i monitorujących parametry zasilania aby zapobiegać szkodliwym impulsom w zasilaniu całej reszty telewizora. W tym wypadku koszt tych obwodów wzrośnie o kolejne 30%
  • Platforma multimedialna. W tym wypadku możliwości są ogromne, producent może zastosować procesory mocniejsze, słabsze, tak samo układy pamięci. W tym przypadku koszty elementów mogą wynieść kilkakrotnie więcej pieniędzy niż elementy podstawowe.
  • Pozostała elektronika zrealizowana w oparciu o najtańsze elementy pochodzące ze standardowej produkcji, bądź ze specjalnego procesu produkcyjnego gdzie przed wysłanie, elementy są testowane i sprawdzane pod kątem spełniania parametrów.

Producent musi znaleźć kompromis między ceną, wydajnością i niezawodnością urządzenia. Jeśli musi zapewnić minimum X lat działania urządzenia, dobierze elementy i zaprojektuje urządzenie tak aby minimum tyle wytrzymało, gdyż chcąc zrobić urządzenie które wytrzyma 2 albo 3X lat może zrobić urządzenie dwa razy droższe. Należy również pamiętać, że produkując sprzęt w milionach sztuk, oszczędność 1 dolara daje 1 mln dolarów zysków. I teraz z perspektywy konsumenta, czy gdybyście stali przed zakupem telewizora, mielibyście 2 telewizory przed sobą o wręcz identycznych parametrach i możliwościach, ale jeden byłby 2 razy droższy od drugiego to który byście wybrali? Ja osobiście stwierdziłbym że wezmę tańszy, bo nawet jak mi się za 3 lata zepsuje, to kupię kolejny, nowocześniejszy za 3 lata a te 2 telewizory które będą w sumie działały 6 lat wyniosą mnie tyle samo co jeden. A pamiętajmy że urządzenia zaprojektowane na minimum 3 lata równie dobrze mogą działać 10. Fakt jest też taki, że my sami coraz bardziej poszukujemy rzeczy nie tyle niezawodnych, co mających coraz więcej bajerów. I coraz rzadziej kupujemy nowe bo stare się zepsuło...

Osobiście wierzę że jeśli producenci mogą wpłynąć na niezawodność produktów bez podniesienia ich ceny, zrobią to, gdyż to wpłynie na postrzeganie marki przez klientów, co nie zmienia faktu że na pewno wiele z urządzeń które posiadamy są specjalnie zaprojektowane tak, aby popsuły się po pewnym czasie. Ale w moim mniemaniu działa to bardziej na niekorzyść producenta. Tak jak w powyższym filmiku sprawa drukarki. Sam posiadałem 2 drukarki HP, obie się dosyć szybko popsuły dlatego już od 6 lat korzystam z drukarki innej firmy z którą już podobnego problemu nie ma, a doradzając znajomym, stanowczo odradzam zakup sprzętu tej firmy (chociaż pewnie do dzisiaj mogło się dużo zmienić, i może jest dzisiaj dużo dobrego sprzętu, dawny niesmak pozostał ). 

sprzęt

Komentarze

0 nowych
gowain   18 #1 01.12.2013 17:35

Tak wszystko byłoby ok, gdy nie "Jednak koszt matrycy przetestowanej to 170% ceny matrycy ze standardowej produkcji" - a czy rzeczywisty koszt tej matrycy musi być 170% droższy? Czy to może też specjalne zagranie, żeby jednak wziąć ten tańszy? Nie sądzę, żeby koszt wyselekcjonowania matrycy podbijał cenę o 70%. Dostawcom cały produktów, jak i pojedynczych komponentów zależy, żeby brać te produkty/elementy, które się zepsują po tych dajmy na to 3 latach. Co się bardziej opłaca producentowi - sprzedać w ciągu 6 lat dwa telewizory po x cenie, czy jeden po x * 1,7 ? Inna sprawa, że klient pewnie nie wróci, ale przyjdą następni.

Maniek_88   9 #2 01.12.2013 17:51

Liczby orientacyjne, więc możliwe że przesadziłem. W niektórych przypadkach czasami testowanie elementu może pochłonąć więcej czasu niż jego wyprodukowanie. Testowanie każdej sztuki w partii produktów może obniżyć produkcję nawet o połowę, a jednocześnie część produktów może być odrzucona po ich przetestowaniu bo nie spełnia specjalnych wymagań klienta. Doliczając koszty testowania takie części mogą mieć nawet dwukrotnie większą cenę. W matrycy można wiele rzeczy przetestować, od jakości złożenia, przez równomierność podświetlenia, dewiacje wyświetlanych kolorów, jasność pikseli i wiele innych jeszcze testów których może nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Ja mogę dać przykład z produkcji diod LED. Wydawać by się mogło że ot, zwykłe świecidło. Parametry diody są opisywane poszczególnymi binami. Najciekawsze jest to że diody pochodzące z jednego procesu produkcyjnego, produkowane z tego samego materiału mogą mieć różną jasność świecenia i znaczne odchyłki kolorów w takich samych warunkach pomiarowych. Każda dioda po wyprodukowaniu jest testowana i zostaje określony jej bin koloru i bin jasności przy określonym prądzie. Ale przy binowaniu przy wyższym prądzie, diody mogą zostać już posortowane w zupełnie inny sposób gdyż mogą mieć różną charakterystykę jasności w funkcji prądu. Dodatkowo klient może sobie zażyczyć żeby diody dostarczane do produkcji były z jednego konkretnego binu jasności i koloru co oczywiście wpłynie na cenę gdyż klient kupuje diody stanowiące 10% produkcji, a dodatkowo życzy sobie żeby dostarczyć do każdej diody pełną charakterystykę jasności w funkcji prądu. Da się? Da, oczywiście. Tyle że cena pojedynczej diody może wzrosnąć kilkakrotnie.

xomo_pl   20 #3 01.12.2013 17:53

oczywiście trudno nie przyznać racji producentom-każdy chce zarobić a jeśli zrobią za trwały sprzęt to klient długo nie wróci (w większości) bo stary mu działa. Ale z drugiej strony jest przecież ryzyko, że jeśli się zepsuje "dość szybko" to klient też nie wróci bo stwierdzi, że woli to samo od firmy, która zrobi to lepiej.
Osobiście uważam, że jeśli kupujemy produkt "klasy premium" np. jeden z droższych w swojej klasie tv czyś innego to producent powinien żądając dużej ceny za nie, dać także odpowiednią jakość. Moim zdaniem to chore, że np, ktoś kupi tv za 5000 a ten np ledwo 2 lata podziała i koniec- awaria.

gowain   18 #4 01.12.2013 18:04

@Maniek_88 tyle, że w takim razie fabryki są źle zorganizowane skoro 90% produktów wychodzi słabej jakości, a 10% dobrej...

Vanshei   14 #5 01.12.2013 18:05

tylko pytanie skąd klient ma wiedzieć że ta wyższa cena faktycznie idzie w parze z tą wyższą jakością ?

  #6 01.12.2013 18:12

Nie ma żadnej gwarancji że kupując droższy sprzęt będzie zrobiony z lepszego materiału. Ja też pracuję w dużej korporacji jako serwisant, która produkuję sprzęt na całym świecie. I nie ma znaczenie czy kupić sprzęt za 500zł czy za 5000zł to i tak jest zrobiony z tych samych materiałów.

marcinw2   3 #7 01.12.2013 18:14

@Maniek_88 - przez firmę X wprowadzany jest na rynek produkt Y, cena jest duża, później ktoś inny zaczyna produkować produkt podobny, więc firma X musi troszkę "zoptymalizować" koszty produkcji, może i obniżyć cenę, i tak w końcu dane produkty są kiepskie.... Ale nie.... nie można dawać zbyt niskiej ceny, prawda ? No nie można, bo firma musi wyjść na swoje, bo technologia musi się zwrócić....

Tak się dzieje w wielu wypadkach, gdy producentów za dużo i produkuje się nie na zamówienie... I tak mamy np. LCDki z kiepskim podświetleniem (trzeba oszczędzić) i półmatem (no bo przecież porządna powłoka by kosztowała 1 USD więcej). I narzekanie, że zalegają w sklepach.... I mamy notki jedynie z kiepskimi dźwiękówkami (bo przecież nie można dać opcji typu zapłać więcej ze lepsze....), itd. itd.

adam01   5 #8 01.12.2013 19:35

Dobry artykuł i ciekawy film. Ale moim zdaniem dziwne, że nie zwrócono uwagi, że za "szybszym psuciem" się urządzeń stoją globalne interesy gigantycznych korporacji. Szkoda, że nie podjęto tematu ile % zwiększyła się produkcja i sprzedaż urządzeń "planowanie postarzanych". No, ale zdaję sobie sprawę, że ciężko byłoby takie dane zrobić. Na dobrą sprawę możemy się jedynie domyślać pewnych rzeczy... .

command-dos   17 #9 01.12.2013 19:56

Producenci mogliby brać przykład z renomowanych firm robiących narzędzia. Patrzcie na Stanley'a. Gdybym miał teraz kupić śrubokręt, to tylko Stanley'a - widać opłaca się, bo istnieją do dziś, a ich narzędzia są prawie nieśmiertelne - jak to jest? Podobnie ma się sprawa z narzędziami od Black&Decker - te pomarańczowe to proffesional, praktycznie nieśmiertelne. Widać firma chciała pójść na kompromis i zaczęli robić (chyba zielone) dla ludu, dla kogoś, kto nie używa narzędzia zbyt często. Oczywiście te są tańsze, ale żadna firma używająca narzędzia na codzień nawet nie popatrzy na taką serię, bo z założenia są one mniej trwałe.
Co do sprzętu elektronicznego, to chyba nie da się tak rozgraniczyć. Często sprzęt w firmach nie jest wykorzystywany w takim stopniu, jak w domach (gry prędzej wyeksploatują sprzęt, jak pakiet office'a). Dziś jest taka sytuacja, że nawet nie wiem co ludziom polecać. Kiedyś, np. dyski seagate'a były ok, teraz to loteria - dotyczy to właściwie większości renomowanych marek: toshiba, hp, samsung, asus. Z obserwacji widzę, że jeśli chodzi o sprzęt, to dell się jeszcze trzyma, sony, może panasonic, (mile zaskakuje lenovo i acer w stosunku cena/jakość) ale tu trzeba trochę więcej grosza przeznaczyć, więc jakaś zależność chyba jest... Dziś coś w tym temacie już pisałem tu: http://www.dobreprogramy.pl/command-dos/Skladamy-ASUSa-F5,49664.html#komentarz_1...

adam01   5 #10 01.12.2013 20:02

A propos drukarek to niestety, ale wszystko w drukarkach ma "liczniczki ograniczające działanie" np. tonery do większości laserowych drukarek HP ograniczają ilość wydruku do 2000 stron i niezależnie od tego czy drukujesz pełno formatowe zdjęcia A4 czy faktury (zużywające małą ilość tuszu). Wiem bo sam miałem drukarkę HP Color LaserJet (kosztowała 1680zł) w biurze i dziwnym trafem jak już wydrukowałem te 2000 stron to musiałem wymienić wszystkie 4 tonery (3 kolorowe i 1 czarny), po mimo tego że drukarka w biurze drukowała praktycznie tylko faktury z małym niebieskim logo i czarno białe dokumenty - tekst. Tak więc jak przyszło mi wymienić 4 tonery każdy za około 300zł (1200zł) doszedłem do wniosku że kolorowe logo na fakturach mi nie potrzebne :) i teraz drukuje na Laserowej monochromatycznej, gdzie jedynie od czasu do czasu kupuje regenerowane kartridże, żeby nie przepłacać :)

W atramentowych drukarkach EPSONA (nie wiem czy we wszystkich, ale w większości) jest faktycznie chip ograniczający ilość wydrukowanych stron do chyba 5000 (tak żeby po 2-3 latach domowego używania trzeba było kupić nową).

ArturP   5 #11 01.12.2013 20:17

"Ja osobiście stwierdziłbym że wezmę tańszy, bo nawet jak mi się za 3 lata zepsuje, to kupię kolejny, nowocześniejszy za 3 lata a te 2 telewizory które będą w sumie działały 6 lat wyniosą mnie tyle samo co jeden. A pamiętajmy że urządzenia zaprojektowane na minimum 3 lata równie dobrze mogą działać 10. Fakt jest też taki, że my sami coraz bardziej poszukujemy rzeczy nie tyle niezawodnych, co mających coraz więcej bajerów. I coraz rzadziej kupujemy nowe bo stare się zepsuło..."

Ja mam w domu tv które ma coś koło 10 lat i pewnie będzie stało do puki nie padnie.
Chciałbym zobaczyć jaką sondę "czy dopłacił byś za wersję premium danego sprzętu o zwiększonej trwałości"

Vanshei   14 #12 01.12.2013 20:19

@adam01 w Canonie też jest licznik do 5000 i koniec,co prawda w swoim (ip1500) udało mi się go zresetować ale i tak po kilku kolejnych wydrukach wywalało komunikat brak zainstalowanej głowicy i drukarka do śmieci

adam01   5 #13 01.12.2013 20:27

@ArturP a co z ograniczeniem wydruku drukarek? Tu nie chodzi o zastosowanie lepszych podzespołów, tylko o odgórnie ograniczoną liczbę wydrukowanych stron przez chipy!

KyRol   17 #14 01.12.2013 20:29

No ja z tą trwałością zahaczę jeszcze jeden temat - segment rynku korporacyjnego, gdzie wszystko musi być na tip-top. Ba, mało, że na tip-top, to musi spełniać szereg wytycznych od BHP zaczynając aż po jakieś wewnętrzne wytyczne.

Pytam, jak to jest, że dysk twardy z serii dla plebsu (ten z masowej produkcji), rozłożył mi się w pierwszy (!!) dzień zakupu? Wystarczyło, że go podłączyłem i miałem 3 badsectory, po tygodniu miałem ich z 10. Czy jakiekolwiek korpo by sobie pozwoliło na taki dysk do serwerowni? Oczywiście, że nie. To samo z desktopowymi kompami czy laptopami. Kupisz z serii dla plebsu - nie licz na to, że podziała 3 lata, jak podziała, to wypada się klepnąć w łopatkę.

Mnie jako klienta, który sięga do własnego portfela nie bawi rosyjska ruletka, a do tej zabawy przystąpiły masowo wszystkie markety z elektroniką konsumencką mówiąc ładnie, dla plebsu - mówiąc kolokwialnie.

Na dzień dzisiejszy wolę kupić nawet pięcioletniego kompa czy dysk z dystrybucji dla korpozjada niźli dla plebsu. Mnie nie stać na utraty danych, nie mam też nerwów do grzebania co chwilę w sprzęcie.

Moim zdaniem postarzanie jest świadome i celowe, kto daje temu przyzwolenie - jego sprawa. Ja się w to nie bawię.

gowain   18 #15 01.12.2013 20:30

@ArturP UE chciała chyba wprowadzić oznaczenia na produktach, jaką producent przewiduje żywotność, nie gwarancję, ale żywotność. Znając życie lobbyści zajęli się już tym "głupim" pomysłem...

fiesta   14 #16 01.12.2013 20:30

A gdzie w tym wszystkim ochrona środowiska??

Złom elektroniczny i elektryczny nas wręcz zalewa. Producenci powinni być obciążani kosztami utylizacji ich świadomie starzonych produktów.

command-dos   17 #17 01.12.2013 20:39

@fiesta dobrze prawi, polać mu! :)

gowain   18 #18 01.12.2013 20:40

@fiesta, command-dos ale jest taka opłata już w cenie urządzenia. Nazywa się to KGO - Koszt Gospodarowania Odpadami.

enedil   9 #19 01.12.2013 21:09

@gowain Tylko, że tę opłatę płacimy my, a nie producenci.

gowain   18 #20 01.12.2013 21:15

@enedil każdą opłatę w gruncie rzeczy zawsze płaci odbiorca końcowy - gdyby miał płacić producent, to raz - przerzuciłby i tak koszt na klienta, a dwa kombinowałby jak oszukać system. A tak? Masz w cenie, nic nie oszukasz. Wg mnie lepsze rozwiązanie.

command-dos   17 #21 01.12.2013 22:47

@gowain - 1,80zł za komputer? http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_07/221b0b6965ad2c1b65773d786c711162.pdf - tyle jest warte środowisko, dzięki któremu komputer został wytworzony, a potem zutylizowany (czyt. częściowo wyrzucony do gleby)?

Pamiętajmy, że zużyty laptop to chyba jeden z najbardziej złożonych śmieci, jakie wytwarzamy. Recycling tego jest niesamowicie trudny - jasne, są firmy co zarabiają na odzysku srebra, miedzi, ale co dalej dzieje się z całą, mniej dochodową, resztą (baterie, lampy podświetlające, plastiki, matryce)? 1,8 to zdecydowanie śmiech na sali, a nie żadna opłata środowiskowa...

Na dodatek KE pokazała, jak dba o nasze środowisko (przynajmniej) dwukrotnie: zakaz używania ołowiu do stopów lutowniczych i energooszczędne świetlówki (nie mylić z ekologicznymi). Tu zakazują ołowiu, a zaraz rekomendują rtęć. Efekt? Kosztem kapki ołowiu mamy góry śmieci elektronicznych (nieopłacalna naprawa notorycznie padających układów BGA), bo lutowanie jest teraz mniej elastyczne. A o świetlówkach nie chce mi się gadać...

gowain   18 #22 01.12.2013 22:51

@command-dos ale oprócz tej opłaty, wszystkie sprzęty elektroniczne kupione na firmę, muszą być zdane do punktów recyklingów. Nie można sobie wyrzucić np. zepsutego kompa do śmieci. Musisz go tak jakby "wyrejestrować". Więc z tym "wyrzucaniem do gleby" to nie do końca tak jest.

  #23 01.12.2013 22:58

Brakuje jeszcze informacji o dyrektywie ROHS zabraniającej stosowania ołowiu w spoiwach lutowniczych. Jedyne wyjątki to sprzęt wojskowy i medyczny.

command-dos   17 #24 01.12.2013 22:58

@gowain - ale tak naprawdę, to nie wiemy co dzieje się z tymi odpadami - byćmoże jadą do Afryki, jako sprzęt używany, jak na filmie... Co dalej dzieje się ze wszystkimi częściami, ile energii i pracy idzie w rozłożenie, odseparowanie produktów nadających się do ponownego użycia? Za 1,80 to pójdzie energii na wystawinie kwitka przyjęcia sprzętu do recyclingu, a gdzie reszta? ;)

  #25 01.12.2013 23:01

@command-dos
Rtęci w świetlówkach jest niewiele, a spadek zużycia energii naprawdę spory.
Na razie niestety nie ma ekonomicznej alternatywy dla świetlówek, diody wciąż są bardzo drogie, przynajmniej te o dobrych parametrach.

  #26 02.12.2013 00:22

Wszystko jest produkowane tak,aby po 3 do 5 lat się zepsuć,zrobili by pralkę na 30 lat,ale to się nie opłaca,odpady idą do biednych krajów,gdzie nikt nie zawraca sobie głowy ochroną środowiska.Afryka -Ghana,Mozambik,Kamerun,Republika Kongo,Indie,tam biedacy żyjący za 1-2 USD dziennie odzyskują metale z dzikich wysypisk,pamiętajcie że tam rządy są skorumpowane,w skutek tego nie mają czystej wody

andgird   5 #27 02.12.2013 01:43

Po pierwsze - wszystkie ceny, czy to za nową technologię, czy za jakąś leciwą, są tylko szacowane, czyli producent da sobie możliwość "szybkiego" zwrócenia.sobie kosztów badań i wprowadzania na rynek przez narzucenie kosmicznej marży lub będzie opóźniał wprowadzenie nowych technologii, by wycyckać do cna starą.
Po drugie - jak już koledzy wcześniej stwierdzili, z takim podejściem tylko zaśmiecamy sobie środowisko i marnujemy zasoby naszej planety, które wieczne nie są. Innymi słowy surowiec, który w normalnej i zdrowej cywilizacji starczyłby na 1000 lat, my wykończymy po 100-150 latach. Mało mądre podejście. Tym bardziej, że uszkodzony kondensator, może być powodem wywalenia całego urządzenia - a przepraszam - zutylizowania, gdyż naprawa określana jest jako nieopłacalna. Albo koszt półproduktu użytego w urządzeniu przekracza koszt samego sprzętu lub koszt jego wymiany to 75% ceny całego sprzętu, np matryca w tv... lub moja golarka elektryczna, która kosztowała 100 pln, a głowica do niej kosztuje 150 pln. W takim przypadku nie opłaca się kupować i wymieniać zużytej części skoro taniej można mieć cały produkt. I co z tego, że golarka, jako całość, ma możliwość dalszego użytkowania, skoro nieopłacalna robi się jego rekonwalescencja.
Nikt nie chce przyznać się do tego, że stworzyliśmy bardzo nieekonomiczną gospodarkę.

stasinek   10 #28 02.12.2013 11:59

Życie wiecznego podrywacza to 90% czasu onego na podrywaniu i nie zostaje wiele na pozostałe zainteresowania lub wejście na kolejny etap. Zycie wiecznego kupującego laptopa, drukarke, samochód pozostaje wiecznym poszukiwaniem gadżetów. Gadżeciaż nic więcej w życiu nie potrzebuje.
Ja do nich nie naleze i wole niepsujące się urządzenia mogąc energie skupiać na czymś innym niż wieczne poszukiwanie nowego telefonu, laptopa itd.

Bzdurą jest że to lepiej dla gospodarki jeśli coś się psuje, to tylko sposób na kręcenie się w kółko ludzi z wystarczająco bujną wyobrażnią by poszukiwać nowości ale ograniczoną wyobraźnią żeby gadżety wykorzystać do czegoś innego niż poszukiwanie kolejnych gadżetów.(zakupomania)

Ile kasy i zasobów zostawałoby na bardziej ambitne projekty i bardziej wysubliomowane potrzeby. Np. ile środków pochłania wysyłanie czegokolwiek w przestrzen kosmiczną...
Gdyby ludzie dysponowali urządzeniami działającymi przez lata..nie mieli by wciąż z nimi zmartwień mogąc myśleć o czymś nowym. Musze kupić nową kuchenke mikrofalową bo się popsuła nie stać mnie na zmywarke..muszę znowu zmienić samochód nie stać mnie na skuter albo...mini samolocik...
Gadżeciarze chomiki vs ludzie korzystający z życia. Ci drudzy wolą niezawodność.
Zamiast siedzieć czytając recenzje żyją używając gadżetów rozwijając siebie i tworząc coś nowego.
Wieczne zmiany romów, zmiany sprzętu to kręcenie się w kółko.
Choroba wieku dziecięcego.

FaUst   11 #29 02.12.2013 13:14

Od razu przypomniała mi się opowieść serwisanta naprawiającego monitory. Dziwnym trafem w wielu monitorach kondensatory są montowane w pobliżu radiatorów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt że są to kondensatory nieprzystosowane do pracy w wysokich temperaturach (różnica w cenie niewielka, zwłaszcza w skali masowej produkcji monitorów). Właśnie awaria tychże kondensatorów jest jednym z najczęstszych powodów dla których monitory chwilę po zakończeniu gwarancji trafiają na "śmietnik".

Podobną historię (razem z instrukcją wymiany kondensatorów) można znaleźć na majsterkowo.pl które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że znajomy nie wymyśla bajek ;)

gowain   18 #30 02.12.2013 13:33

@sdj - alternatywą i to już dobrą, i nie tak drogą są żarówki LED - 5W świecące jak 40-50W, już za 16-20zł. Do tego poczytaj sobie co należy zrobić jak Ci się stłucze świetlówka energooszczędna... ogólnie prawie kwarantanne trzeba wprowadzić w pokoju :)

gowain   18 #31 02.12.2013 13:36

@stasinek
Zauważ, że firmach produkujących sprzęt elektroniczny, sprzęt AGD itp pracują setki tysięcy ludzi na całym świecie. Gdyby sprzęt się nie psuł, ludzie straciliby pracę, bo firmy by zbankrutowały :) Jakiś sens to ma - to nie żadne usprawiedliwienie, ale jak tak trzeźwo na to popatrzeć, to tak to wygląda.

januszek   18 #32 02.12.2013 19:25

Kiedy czytam o takich poglądach, które w uproszczeniu sprowadzają się do "a kiedyś to robili porządny sprzęt, teraz to się wszystko psuje" to się zastanawiam czy żyjemy w tym samym Wszechświecie?

Owszem, pierwsze automatyczne pralki Polar potrafiły pracować przez 20 lat. Pamiętam jednak doskonale, że psuły się często. Bywało i tak, że więcej czasu trzeba było poświęcić na naprawy niż na pranie. Ogólnie przez te 2 dekady ilość zużytych części zamiennych wystarczyła by na 4 nowe pralki :) Telewizory? Do dziś pamiętam ile razy psuł się nasz Rubin (kilka razy podpalając przy tym firanki). Samochody? O... taki Fiat 600D wymagał od swojego właściciela wysokich umiejętności mechanicznych i w zasadzie co tydzień trzeba było pod niego włazić. Posiadacze Maluchów potrafili wozić ze sobą zestawy do podręcznego remontu silnika, który przy pewnej wprawie można było przeprowadzić w przydrożnym rowie. Dziś ludzie nie potrafią wymienić żarówki... ;P

ps. Problemy związane z "reballingiem" dotyczą układów BGA i jest to dużo bardziej złożony problem niż brak ołowiu w cynie...

pps. Za cenę jednej rozetkowej drukarki Robotron, której używałem w czasach PRL (i też nie była bezawaryjna) dziś mógłbym kupić kilka (jeśli nie kilkanaście) drukarek HP ;P

  #33 02.12.2013 20:13

@januszek, tylko, że "kiedyś" w wielu przypadkach było coś właśnie łatwiej naprawić.
Jakiś czas temu w elektrowni Bełchatów rozmawiałem z człowiekiem zajmującym się silnikami. Mówił, że na 12 blokach (budowanych w latach 70.) w razie awarii któregoś z silników po prostu przychodzi jeden albo kilku pracowników, rozkręcają, naprawiają i po problemie. Jak po kilku miesiącach testów nowego bloku (ostatecznie uruchomionego w 2011) zepsuła się jedna z maszyn, miejscowi nie byli w stanie nic zrobić i trzeba było wzywać serwis producenta, z tego co pamiętam Alstomu.

PS Jest gdzieś opis resetowania liczników w drukarkach, o których pisali @adam01 i @Vanshei?

command-dos   17 #34 02.12.2013 20:56

@januszek - bo nasi wpadli na postarzanie produktów niechcący i dlatego maluchy, polary i inne twory PRL'u waliły się na pniu - że tak powiem. Wystarczy zerknąć za naszą zachodnią granicę w tamtych czasach i tak: kumpel do nie tak dawna (może do dziś, bo dawno go nie widziałem) odpalał i jeździł wartburgiem, jeszcze kilka lat wstecz naprawiałem babci ukręcony kabel od DDRowskiego miksera, na portalach aukcyjnych do dziś można podziwiać produkcję z tamtych lat: http://tablica.pl/oferta/zamrazarka-ddr-w-pelni-sprawna-ID3qsK5.html, a ja pewnie do dziś bawiłbym się zasilaczem z DDRów, gdybym tak się z nim za łebka nie obchodził (fajny był, bo miał zabezpieczenie przeciwzwarciowe ;) ) - o, taki: http://s17.postimg.org/arg4b10e7/PHOTO_20130306_134314.jpg ;)

  #35 04.12.2013 10:46

A ja mam jeszcze sprawne 2 "żarówki energooszczędne" marki Philips. Każda waży tyle co 10 nowych, ale świecą już od ok.27-28 lat. I nie były oszczędzane. Np. kilkanaście lat pracy w kurniku, gdzie zimą robiły kurom "dyskotekę" po kilka kilkanaście godzin (zależnie od temperatury). Obecnie świecą w garażu, a że tam jest cieplej, startują bezproblemowo. Cóż, na tamte czasy kosztowały majątek...

Maxi_S   4 #36 05.12.2013 11:03

Planowanie "życia" produktu to wcale nie nowość naszych czasów. Legenda głosi, że stare radzieckie lodówki "Mińsk" miały agregaty obliczane na 50 lat pracy. Nie dziwi to, gdyż dzisiaj nierzadko spotyka się te właśnie modele pracujące w "budżetówce", na działkach czy nawet domach, a liczą sobie po ok. 30 lat. Powodem dzisiejszej "złej" jakości jest "żyłowanie" procesu technologicznego do granicy błędu, a ponieważ postęp odbywa się co dnia, więc wiele technologii cierpi na "choroby wieku dziecięcego". Dodatkowo bzdurne wymogi nakładane przez urzędników, którzy często nie potrafiliby odnaleźć się w jakiejkolwiek technologii - nawet uprawy szczypiorku w doniczce - powodują wręcz nakładanie się błędów. A elektronika? Lutownicze stopy bezołowiowe - podobno przez ołów upadł Rzym - ale jeden z drugim eurospecjalista chyba nigdy w muzeum nie był i nie widział cynowych naczyń, więc nie zrozumie w swoim ograniczeniu dlaczego akurat ołów z cyną a nie srebro. W kwestii "ekologicznych" źródeł światła polecam jeszcze "Bulb fiction" (do obejrzenia na YT), gdzie powtarza się część faktów ze "Spisku żrówkowego", ale pokazana jest również "utylizacja" świetlówkowych elektrośmieci.

januszek   18 #37 05.12.2013 21:08

@MKjanek32: Masz rację: łatwiej było naprawić... :) Sęk w tym, że to "łatwiej" to nie była wcale prosta sprawa. Ot, był jakiś powód do tego aby fabrykę Polar we Wrocku otoczyć podwójnym płotem z drutu kolczastego po między którymi chodziły patrole z psami... ;P

  #38 07.10.2014 10:25

@KyRol: generalnie robię podobnie, a jak elektronikę nową to z USA lub UK bo polska jest rynkiem europejskim klasy B tu trafia to co na rynek A nie puszą.