Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Technologia informacyjna w edukacji

ColdZlot trwa w najlepsze, najwięksi blogowi wyjadacze zaoferowani spotkaniami na zamku, więc spróbuję swoich sił, gdy "konkurencja" zajęta. Temat nasunął mi się już początkiem roku, kiedy miałem przyjemność spotkać się z moją dobrą przyjaciółką która obecnie jest nauczycielką. Oczywiście naucza ona w jednej ze średnich szkół jakich w Polsce wiele przedmiotu szumnie nazywanego "Technologią Informacyjną". Czym jest ta cała technologia informacyjna? Według profesora Uniwersytetu Wrocławskiego Macieja M. Sysło TI to zespół środków, czyli urządzeń takich jak komputery i sieci komputerowe oraz narzędzi (w tym oprogramowania), jak również inne technologie, które służą wszechstronnemu posługiwaniu się informacją. TI obejmuje, więc swoim zakresem m . in .: informację, komputery, informatykę i komunikację. Wydaje mi się bardzo rzeczowa, jednak tym co mi się nie podoba w naszych szkołach, to uczenie posługiwania się komputerem (którym, żeby było zabawniej większość uczniów posługuje się lepiej niż niejeden z nauczycieli) a poszukiwania informacji przy jego użyciu.

Moje szybkie wnioski oparte zostały pamięcią o moich lekcjach technologii informacyjnej w szkole średniej. Pamiętam kiedy uczyliśmy się Worda. Najpierw kilka lekcji o tabulacjach, stylach, czcionkach, akapitach itp, żeby ostatecznie na sprawdzianie dostać wydrukowaną z Worda kartkę którą mieliśmy jak najwierniej w Word'zie odwzorować. Potem był Excel i oczywiście sumowanie, liczenie średniej, a w ramach sprawdzianu trzeba należało wykonać pseudo dziennik ocen kilku uczniów, wyliczyć im średnie ważone i zrobić kolorowanie średniej w zależności od wyniku. Nie pamiętam natomiast lekcji na których było wspomniane cokolwiek o wyszukiwaniu informacji, sposobach wykorzystania komputera do rozwiązania jakiegoś problemu, znalezienia miejsca gdzie mogę znaleźć jakąś pomoc. A uważam że to korzystanie z google, przeglądanie forów tematycznych, zasady tworzenia zapytań i standardy "zachowania" w internecie powinny znacznie przeważać w programie nauczania.

Zainteresowany głębszym poznaniem sposobu prowadzenia lekcji postanowiłem poszukać pierwszego lepszego programu nauczania. Pozwolę sobie zacytować kilka fragmentów:

Cele edukacyjne:
a) Wykształcenie umiejętności świadomego i sprawnego posługiwania się komputerem oraz narzędziami i metodami informatyki.
b) Przygotowanie do aktywnego funkcjonowania w tworzącym się społeczeństwie informacyjnym
Widać że celem nauczycieli tworzących ów program było uczenie obsługi komputera, a nie wyszukiwania informacji, natomiast podpunkt b) brzmi wyłącznie jako wypełniacz, bo skoro definiujemy cele to muszą być przynajmniej dwa!
Przebijając się dalej można znaleźć wiele rzeczy które zaczynają wzbudzać nadzieje że nie jest tak źle, w części Treści nauczania można znaleźć takie smaczki jak:
Instalacja, uruchamianie i zamykanie systemu Windows
Pierwsze słyszę żeby w szkole średniej uczono Instalacji systemu. Zaraz po tym jak uczniowie będę umieli już zainstalować system, zajmą się poważnym zagadnieniem jakim jest jego włączanie i wyłączanie.
Instalacja i obsługa urządzeń peryferyjnych
Niestety tutaj mam obawy że sprowadzi się to do podłączenia klawiatury i myszki pod USB.
Następnie przebijamy się w najobszerniejsze działy obsługi edytora tekstowego oraz tworzenia zaawansowanych dokumentów tekstowych, projektowanie prezentacji, obsługa obrazów (czyli prawdopodobnie Paint - jak dla mnie najgenialniejszy edytor grafiki dla inżyniera:-) ). Później przebijamy się przez Excela, umiejętności poruszania się po stronach internetowych i tutaj to czego nie wiem po co kogokolwiek jeszcze uczą... HTML!. Później bazy danych, a na końcu coś co tajemniczo zostało nazwane podstawy zarządzania informacją. Nie chcę sztucznie rozwlekać, dlatego polecam wam samym zapoznanie się z dokumentem który wziąłem na warsztat. Zdaje sobie sprawę że dokument jest z 2004 roku, ale po rozmowie z moją znajomą, niestety dzisiaj nauczanie tego przedmiotu ciągle powtarza te same schematy.

Czego brakuje?

W mojej ocenie technologia informacyjna jest jednym z najważniejszych przedmiotów w kształceniu młodych ludzi do życia w dzisiejszym świecie. Powinna przygotować młodego człowieka do życia w cyfrowej rzeczywistości, umiejętność wykorzystania komputera w celu znalezienia informacji, komunikacji z innymi ludźmi, oszczędności własnego czasu, zwiększenia swojej efektywności. Według mnie na lekcjach uczniowie powinni poznać zasady na których działa internet, nauczyć się oceny wartości treści które znajduje, mieć świadomość jak informacje które podaje na facebooku mogą być użyte. Młodzi ludzie nie mają pojęcia jak formułować zapytania wpisywane w wyszukiwarce. Zamiast wpisać "przepis na jajecznicę" wpisują "jak zrobić jajecznicę?", i mimo że w tym prostym przypadku znajdą czego szukają, o tyle w trudniejszych zagadnieniach formułowanie zapytania (które de facto nie powinno być pytaniem) jest przydatną umiejętnością. Podobnie jest z poruszaniem się po forach internetowych, gdzie zakładają temat rozwiązany w 10krotnie w starszych wpisach, wystarczy tylko znaleźć, poczytać i przetestować tamto rozwiązani. Uważam że przydatną umiejętnością w zakresie szeroko rozumianych obrazów jest nauczenie czym jest pixel i co się dzieje w momentach przycinania, rozciągania, drukowania zdjęć z rozdzielczością i jednocześnie ich jakością. Co również jest jakąś umiejętnością przetwarzania informacji. Przecież człowiek który potrafi dotrzeć do potrzebnej mu informacji i odpowiednio ją wykorzystać, ma dużo lepsze perspektywy rozwoju w każdej jednej dziedzinie nauki.

Aby nie rozciągać przejdę do wniosków. Dzieci i Młodzież uczący się w szkole Technologii Informacyjnej nie wynoszą z tych lekcji nic poza umiejętnością obsługi pakietów biurowych i prostego korzystania z internetu na poziomie poczty internetowej i stron z nieśmiertelnym w szkołach HTMLem. Niestety w wielu przypadkach lekcje TI są okazją dla uczniów do przesiedzenia 45 minut na facebooku, bądź pogrania z kolegami w jakieś gry na sieci. Nierzadko również nauczyciele uczący tych przedmiotów mają wiedzę mniejszą niż większość uczniów w klasie. A w tych uczniach drzemie największy potencjał, gdyż umieją obsługiwać komputer, a trzeba ich nauczyć korzystania z komputera do wyszukiwania informacji która zawsze jest kluczem do rozwiązania każdego problemu. Może lekcje technologii informacyjnej powinien prowadzić ksiądz, i co lekcje powtarzać:

szukajcie, a znajdziecie
A na poważnie, liczę że wśród czytelników są nauczyciele tego przedmiotu, chciałbym dowiedzieć się jak wyglądają u nich lekcje TI, albo ich zdanie dlaczego w bardzo wielu przypadkach lekcje TI są prowadzone tak jak opisałem powyżej. 

oprogramowanie internet Office

Komentarze

0 nowych
sgj   10 #1 18.01.2014 21:49

@" i tutaj to czego nie wiem po co kogokolwiek jeszcze uczą... HTML!"

Zastanówmy się.. Może dlatego że internet to w pierwszej kolejności strony, a strony www to w 99,999% HTML?

@"Zamiast wpisać "przepis na jajecznicę" wpisują "jak zrobić jajecznicę?", i mimo że w tym prostym przypadku znajdą czego szukają, o tyle w trudniejszych zagadnieniach formułowanie zapytania (które de facto nie powinno być pytaniem) jest przydatną umiejętnością."

Zasadniczo to rozwój wyszukiwarek zmierza w kierunku obsługi języka naturalnego czyli właśnie zadaję pytanie, wyszukiwarka odpowiada wynikami.

takiktoś   10 #2 18.01.2014 21:58

Śmiej się, śmiej. Mnie na pierwszej lekcji przedmiotu zawodowego w technikum informatycznym tłumaczyli, co, jak i gdzie jest na pulpicie Windows jak 6-latkowi. Chociaż ostatnio to też nie było lepiej bo pokazywali nam Menadżer zadań Windows. Na dodatek nauczyciel uczący tych "smaczków" to inżynier rolnik. :D
Co do tego przedmiotu to niestety do tego się to tylko sprowadza. Obsługa Worda, poczty elektronicznej czy instalacja prostego programu(nawiasem mówiąc tłumaczenie nam krok po kroku instalowania programu zwyczajnym instalatorem przez wspomnianego wyżej nauczyciela zajęło ok 5-7 minut cennych 45 minut). Nauczyciele również nie lepsi, z tego co słyszałem czasem 13-latkowie wiedzą od nich więcej.

Pozdrawiam,
takiktoś.

Maniek_88   9 #3 18.01.2014 22:03

@sgj I sugerujesz że uczeń nauczony jak zrobić dokument htm z jednym tekstem i wstawionym obrazkiem w tabeli 2x1 sprawi że stanie się profesjonalnym webmasterem?

Przykład z zapytaniem specjalnie sprowadziłem do takiego prostego przykładu, w przypadku szukania czegoś dużo bardziej ambitnego trzeba to samo wpisywać na kilkanaście sposobów, szukając synonimów albo słów kluczy które do danego wyniku pośrednio mogą prowadzić. Niestety jak w wynikach nie znajdzie się odpowiedź na pytanie "Jak zrobić jajecznicę" to często uznawane jest to za fakt, że nie można znaleźć w internecie jak zrobić jajecznicę.

Frankfurterium   10 #4 18.01.2014 22:03

Już parę lat temu po necie krążyła poparta screenami anegdota, jak to ktoś totalnie nawalony wpisał do wyszukiwarki niezrozumiały dla normalnych ludzi zbitek liter, a Google poprawnie odgadł, że autorowi chodziło o "Gdzie w Warszawie zjeść kebaba o drugiej w nocy" i na pierwszej stronie umieścił kilka zadowalających wyników. Rozumienie języka naturalnego + wyszukiwanie semantyczne.

  #5 19.01.2014 11:56

Chociaż sam nauczycielem nie jestem to zgodnie z prośbą na końcu wpisu przedstawie Ci z czym miałem do czynienia: szkoła podstawowa - porażka paint, wordpad, MŚ word, dwie panie nauczające przedmiotu "informatyka" sprawiały wrażenie przerażonych pracownią z klientami na XP i serverem 2003 z AD jaką otrzymały z środków unijnych. Gimnazjum - Word, Excel, PowerPoint, HTML, tworzenie katalogów i formatowanie dyskietki :) Chociaż prowadzący te zajęcia pan bez wątpienia miał jakąś wiedzę to z jej przekazywaniem było ciezko. W końcu technikum - pakiet biurowy, GIMP i to wszystko. Co do poziomu nauczycieli owszem zgadzam się że umiejetnosci sporej czesci kończy się na MS Office. Windows Server, sieci albo programowanie to dla nich czarna magia, a co z tymi którzy mogli by nauczyć czegos więcej? Z rozmowy z jednym z nich dowiedzialem się w czym problem: nowa podstawa programowa owszem zakłada więcej zajęć odnośnie wyszukiwania w Internecie, edycji video a nawet korzystania z chmury ale informatyki/technologii informacyjnej jest przewidziana tylko 1 godzina tygodniowo w 1 klasie szkoły sredniej. Mając tak mało czasu nie można zrobić wszystkiego. Dla porównania religii są 2 godziny tygodniowo przez cały 12 lub 13 letni cykl kształcenia.

xomo_pl   21 #6 19.01.2014 12:06

Polska szkoła marnuje potencjał tego przedmiotu- z jednej strony kadra, która często sama umie mniej od tych, których ma nauczać, z drugiej debilny program nauczania... i jak ma być dobrze?

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #7 19.01.2014 12:15

Jasne, nauczyciele do bani, program nauczania do d... a biedni idealnie uczniowie jak zwykle poszkodowani.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #8 19.01.2014 12:15

Jasne, nauczyciele do bani, program nauczania do d... a biedni idealnie uczniowie jak zwykle poszkodowani.

Ronald_MacDonald   5 #9 19.01.2014 12:35

@Shaki81, uczniowie to druga strona medalu :) Po zmianie nauczyciela w podstawówce (poprzedni robił 15 minut Painta a potem uczniowie grali) na takiego wykorzystującego większość czasu na pakiet biurowy większość uczniów była wyraźnie niezadowolona. W gimnazjum na lekcjach z HTML sporo osób zgubiło się na ramkach w HTMLu i też było narzekanie. W końcu w technikum (technik informatyk) duża część klasy bardzo ochoczo oddawała się rozgrywkom od DSJ i Wormsów poprzez NFSy i na Skyrimie czy BF3 skończywszy, nauczyciel też zadowolony bo klasa w miarę cicho a on miał spokój.

Jim1961   7 #10 19.01.2014 12:45

Niestety, ale podjęty przez autora temat nie dotyczy tylko przedmiotu TI. Właściwie to chyba wszystkie przedmioty w szkole - przynajmniej te co ja miałem - mają kiepski program nauczania i jeszcze gorsze metody nauczania. O nauczycielach nie ma co pisać, bo jak w każdym zawodzie znajdą się Ci z powołaniem, jak i Ci którzy nie powinni mieć w ogóle kontaktu z dziećmi/młodzieżą (wiem, szeroki zakres obrałem).

Z mojej perspektywy za czasów szkoły średniej, TI mnie ciekawiła, bo wtedy o komputerach nie wiedziałem prawie nic. Teraz wiem, że czas zajęć - prowadzonych przez matematyczkę - był czasem straconym. Analogicznie język polski, nienawidziłem czytania i analizowania lektur/wierszy/poematów, a teraz przez mój czytnik przewijają się przynajmniej 3 książki miesięcznie - pozycje tematycznie nie tylko z branży IT. Nigdy nie lubiłem pisać długich wypracowań, a wynik na ustnej miałem najlepszy tegoż dnia :) I tak mógłbym opisać każdy przedmiot ...

P.S.
no może religia była ok, ale tam akurat ksiądz był z powołania ;)

  #11 19.01.2014 13:16

Proszę nie obrażać nauczycieli. Sam jestem (jeszcze młodym) nauczycielem i naginam strasznie program, o którym mowa w artykule, bo bym nie wyrobił z nudów:
- wszystkie komputery w pracowniach pracują pod kontrolą systemu Arch Linux / Linux Mint, młodzież ma okazję poznać co innego niż WORD/PAINT/WINDOWS. Wiele osób (w tym dziewczyny) przychodzą ze swoimi laptopikami, żeby im ten system szerzej pokazać i zainstalować.
- do zajęć dodaje swoje własne tematyki np. telefonie komórkową 2G/3G/4G (dużo osób nie wie co to znaczy, że mu się wyświetla ikonka 3G w smarfonie, a ciągle mnie o to pytają...)
- w technikum z informatykami stawiamy zaawansowane serwery na CentOS i Debianie z macierzami RAID.
- mógłbym wymieniać jeszcze dużo, ale po co? 80% przychodzących do szkoły średniej ludzi to na prawdę do niczego nie będzie się w przyszłości nadawać (tylko do walenia głupot na FB). O gimnazjum nie wspomnę, bo tam na lekcjach to prawdziwa patologia... Zapraszam kiedyś do mnie na zajęcia... Na prawdę przestaję wierzyć w to, że to "pokolenie" kiedyś będzie normalnie pracować (na nasze emerytury)...
Jak coś chcecie więcej wiedzieć to pytajcie.

Adra   3 #12 19.01.2014 13:31

Niestety TI za moich czasów to były kpiny i nie sądzę, żeby dużo się w tym zakresie zmieniło. Nic przydatnego nie było poruszanie - jak choćby głupie korzystanie z klienta pocztowego, instalacja systemu, formatowanie dysku, instalacja sterowników. Nic o bezpieczeństwie, nic o polityce prywatności, nic o różnych systemach, defragmentacji itd, itp.
Za to był Word (który wg mnie mógł być pominięty jeśli uczniów by faktycznie uczono wyszukiwania informacji, bo wszystko łatwo w internecie można było znaleźć) i "projektowanie stron" www w Notatniku. Były zajęcia dodatkowe z "programowania" w bardzo "modnym" TurboPascalu, które polegały na tym, że 2 godziny faktycznie pani "informatyczka" coś o tym TP mówiła, a potem to było tylko "róbcie co chcecie".

Na studiach też lepiej nie było - Excel, Word i trochę PowerPoint-a i to koniec. Żeby nie było - oczywiście w Excelu nie przedstawiono nam takich "niszowych" funkcji jak "wyszukaj pionowo" czy tabele przestawne.
Ale i tak byłem szczęśliwy, ponieważ w odróżnieniu od lat wcześniejszych na mojej uczelni, ominął mnie egzamin teoretyczny z informatyki, gdzie ludzie musieli pisać o historii www czy podawać definicję bazy danych

xomo_pl   21 #13 19.01.2014 13:48

@Shaki_81 kadra jak kadra, czasem ktoś trafi na kogoś z powołaniem ale program jest daremny i tego nikt nie podważy:
szkoła podstawowa: wprowadzenie + trochę worda
gimnazjum- word excel i power point+ trochę HTMLa
szkoła średnia- word excel, power point + czasem trafią się podstawy Accessa (pomijam tu przedmioty kierunkowe na profilach informatycznych w szkołach średnich) + HTML...

do tego zwykle na kierunkach humanistycznych na studiach też jest przynajmniej semestr TI.... i co się tam wałkuje? a no power pointa oczywiście :D
Owszem, uczniowie też często chcą iść na łatwiznę ale to nie wynika z niczego- skoro od najmłodszych lat nikt ich nie uczył na TI niczego konkretnego*+ trafi na jednostkę średnio ogarniającą komputery to nic dziwnego, że uczniowie się cieszą, że odwalą prezentację i mają z głowy.

na TI omawianie pakietów biurowych powinno się kończyć w gimnazjum, potem powinny być przykładowo:
- instalowanie, konfigurowanie systemów
- ciekawe zastosowania google (np jako przelicznika walut czy pogodynka ) etc
itd itp

Frankfurterium   10 #14 19.01.2014 15:12

IMO po kursie/przedmiocie osobnik powinien:

- umieć użyć procesora tekstu do sformatowania podania
- programu od prezentacji do, odkrywcze, sklecenia prezentacji (przy czym większość zajęć powinna dotyczyć nie obsługi programu, a zasad tworzenia dobrych prezentacji - na sucho albo przy tablicy)
- arkusza kalkulacyjnego do zsumowania listy zakupów (i wiedzieć (tylko wiedzieć), że to potężne narzędzie, którym po odrobinie nauki można czynić cuda)
- wysłać maila
- znać podstawy efektywnego wyszukiwania informacji w Internetach (2-3 zajęcia)
- znać podstawowe niebezpieczeństwa użytkowania internetu (duuużo zajęć)

To wszystko chyba już istnieje w programie nauczania. Wystarczy podejść do tego poważnie i nie zlecać nauki świetliczance ani pani pedagog. Niestety znam nauczycieli jednego z gimnazjów i nie nastraja mnie to optymistycznie (TI nauczają zwyczajni komputerowi analfabeci...) :-/


Tak czy siak - z TI robi się trochę jak z motoryzacją. Kiedyś mniej lub bardziej poważne naprawy wykonywało się samodzielnie. Dzisiaj samochody są dużo bardziej skomplikowane w konstrukcji i dużo prostsze w obsłudze. Prawie każdy korzysta z usług serwisu albo mechanika.

Kpc21   9 #15 19.01.2014 16:43

Wydaje mi się, że umiejętność prawidłowej obsługi edytora tekstu (a przede wszystkim - jego formatowania), czy też prawidłowej *kompozycji* prezentacji multimedialnych to ważne umiejętności. Choć przyznam, że mimo tego, że Word na TI w liceum był wałkowany dość długo, a prawidłowa konstrukcja prezentacji multimedialnej była zagadnieniem dogłębnie poruszanym również na lekcjach WOK-u, i tak zdarzały się przypadki, że prezentacja prezentowana przez uczniów na lekcji zawierała całe strony tekstu, z czytaniem którego przy jednoczesnym słuchaniu osób prowadzących prezentację nie można było nadążyć, a i wiele osób próbowało oddać konspekt prezentacji maturalnej sformatowany "na odwal" - to, gdzie w tekście powinna znaleźć się spacja, a gdzie nie, nie miało żadnego znaczenia.

Problem w tym, że z umiejętnościami nauczycieli w tej kwestii bywa różnie (choć u nas akurat nie było to problemem), poza tym kwestie takie jak prawidłowe poruszanie się w Internecie, czy też kwestie związane z bezpieczeństwem są umiejętnościami równie ważnymi, a mimo tego często są pomijane.

Generalnie u mnie wyglądało to tak:

* Szkoła podstawowa
- w V klasie było trochę pisania w... WordPadzie (to była stara pracownia na Windowsie 98 i jeśli dobrze pamiętam, MS Office w ogóle tam nie było, tylko MS Works - z którego jednak i tak nie korzystaliśmy) i rysowania w Paincie
- z VI klasy (i nowej pracowni) pamiętam jakieś podstawy posługiwania się Internetem (zadania z wyszukiwania informacji i... zakładanie skrzynki mailowej na GMailu, swoją drogą to był chyba pierwszy rok jak GMail nie wymagał zaproszenia by założyć tam konto), po czym... podstawy HTML-a (po co to w podstawówce, nie mam pojęcia)

* Gimnazjum
- zaczęliśmy oczywiście od Painta (jak mogłoby być inaczej), tyle że nieco bardziej zaawansowanego (efekty typu cienie czy tekst "3D" - do czego potrzeba odrobiny kreatywności), później standard - Word, Excel, HTML (choć nadal był to sam HTML bez CSS-a, a za to z przestarzałymi tagami formatującymi tekst), Access i - co ciekawe - podstawy algorytmiki, a chyba i jedna lekcja z programowania

* LO - tutaj to był mat-inf, a więc mieliśmy podział na technologię informacyjną i informatykę:
- TI było tylko w pierwszej klasie, a polegało na bardziej już zaawansowanej obsłudze Worda, jak i Excela, a także prawidłowej kompozycji prezentacji multimedialnych
- Informatyka - tutaj program był znacznie szerszy, jednak przyznam że mimo wszystko z tego przedmiotu niewiele wyniosłem - obejmował on: algorytmikę (w tym klasyczne algorytmy jak różnego rodzaju sortowanie - choć prawdę mówiąc nic z tego nie zapamiętałem), podstawy podstaw programowania w C++ (do tablic), grafikę wektorową i rastrową (mordęga), już nieco bardziej zaawansowany HTML z podstawami CSS oraz sieci komputerowe - z czego wiele dowiedzieć się nie było można, ale przynajmniej pozaciskało się kilka RJ-ek.

* Studia - jestem na pierwszym roku kierunku takiego jak elektronika i telekomunikacja, a więc z informatyką związanego bardzo mocno. I na pierwszym (kończącym się już) semestrze mamy przedmiot taki jak "podstawy informatyki". Składa się on z wykładu oraz z laborek dwojakiego rodzaju:
- Wykład - najpierw było dość sporo programowania w C (jeśli programowaniem można nazwać pokazywanie listingów na prezentacji PowerPointa), w tym parę klasycznych algorytmów (binary power, sortowanie bąbelkowe, quicksort), a skończyliśmy podstawami architektury PC, z uwzględnieniem współczesnych technologii (przy czym dość ciekawie wyglądały schematy procesora Intel Core i7 na prezentacji, która patrząc po designie, pamiętała z pewnością czasy PowerPointa 97 - ale ważne że sama prezentacja, mimo że ma swoje lata, jest aktualizowana przez wykładowcę). Wykłady były jednak generalnie prowadzone w dość nudny - nawet porównując z innymi przedmiotami - sposób.
- Laborki z programowania - co tu dużo mówić - polegały po prostu na programowaniu w C. Przerobiliśmy tablice, skończyliśmy w zasadzie na funkcjach z uwzględnieniem rekurencji i implementacji paru klasycznych algorytmów, jak wieża Hanoi czy kilka algorytmów sortowania. W drugim semestrze tematyka ma być kontynuowana na przedmiocie takim jak "algorytmy i struktury danych".
- Laborki z oprogramowania użytkowego (w ramach dokładnie tego samego przedmiotu) - to coś w rodzaju TI w LO. Na początku był Word i Excel (bądź Writer i Calc - do wyboru) - przyznam że miejscami na poziomie mniej zaawansowanym niż w liceum, jednak trzeba to było umieć dobrze, bo na zaliczeniu było bardzo mało czasu. Następnie makra w MS Office bądź LibreOffice, a obecnie zajmujemy się grafiką wektorową.

Co nie podobało mi się na przedmiotach takich jak informatyka i TI w liceum i nie podoba mi się zbytnio na laborkach z informatyki na studiach? To, że prowadzący w zasadzie nic nie tłumaczą. Dostaje się instrukcję w PDF-ie (albo w przypadku programowania na studiach - mało zrozumiały dla osoby która z programowaniem wcześniej nie miała do czynienia wykład, który przez laborki i tak często jest wyprzedzany) i trzeba sobie z tym samemu radzić. Wprawdzie można zawsze poprosić nauczyciela/prowadzącego laborki o pomoc, jednak to nie to samo, co gdyby on wszystko wytłumaczył od początku do końca.

mikolaj_s   14 #16 19.01.2014 18:17

@Maniek_88:
"a przygotować młodego człowieka do życia w cyfrowej rzeczywistości, umiejętność wykorzystania komputera w celu znalezienia informacji, komunikacji z innymi ludźmi, oszczędności własnego czasu, zwiększenia swojej efektywności."

Pięknie napisane, ale równie pięknie brzmi podstawa programowa. Jak to jednak wprowadzić w praktyce? Nie mów, że na informatyce nie uczysz się wyszukiwać w sieci. Bo chociażby robiąc prezentację wyszukujesz informacje do nie w sieci.
To czego nauczą się uczniowie w dużym stopniu zależy na jakiego nauczyciela trafią. A że umiejętności w IT są w cenie, a zawód nauczyciela nie tak płatny jak w zawodzie IT to i nauczycieli o odpowiednich umiejętnościach brakuje. Druga strona medalu to większość uczniów, która absolutnie nie interesuje się żeby czegoś się nauczyć. Chcą tylko pograć lub posiedzieć na facebooku. Większość należy do typu co chwile pytających: po co mi to? Ty najwyraźniej też, skoro nie rozumiesz, że internet opiera się na HTML ;) Pamiętaj, że na informatyce siedzą różni uczniowie, jedni będą zawsze używać tylko facebooka i jego następców i im się pewnie i tak do niczego nie przyda ów HTML. Ale inni mogą robić coś więcej i dlatego warto jednak uczyć tego HTML.

Nauka obsługi pakietów biurowych musi być częścią informatyki, choć nie powinna być jedyną treścią. Do tego kwestia czasu. Obecnie mamy 1h tygodniowo, co się da zrobić w takim czasie? Jedynie liznąć co nieco.

" Instalacja, uruchamianie i zamykanie systemu Windows Instalacja i obsługa urządzeń peryferyjnych"

Instalacja systemu może być co najwyżej pokazana lub omówiona. Instalacja urządzeń peryferyjnych raczej tak samo. Wyobrażasz sobie, że uczniowie dostaną konta administratora na komputerach? Albo będą sami instalować system na komputerach, które inni uczniowie mają za godzinę używać? Takie rzeczy to tylko w technikum pod warunkiem że mają na to przeznaczony specjalnie sprzęt.
Zresztą nie ma tego w podstawie IT w LO, pewnie twórcy programu chcieli się popisać i dali ciała.

"Młodzi ludzie nie mają pojęcia jak formułować zapytania wpisywane w wyszukiwarce."
Niektórzy są odporni na wiedzę, zawsze tak było i będzie. Ludzi na siłę nie wyedukujesz, a zachęta nie działa na wszystkich. Poza tym to stwierdzenie jest typową generalizacją, są też tacy którzy radzą sobie całkiem nieźle.

  #17 19.01.2014 18:34

@mikolaj_s
"Instalacja systemu może być co najwyżej pokazana lub omówiona."
Skąd taki pogląd, co stoi na przeszkodzie aby przeprowadzić taką instalację w praktyce?
Słyszałeś o maszynach wirtualnych, bardzo przydatne narzędzie używane zarówno podczas lekcji jak i (zwykle w innych celach) w środowiskach produkcyjnych.

Ronald_MacDonald   5 #18 19.01.2014 18:42

@mikolaj_s Instalacje systemów u mnie (technik informatyk) przeprowadzaliśmy na wirtualnych maszynach, fakt faktem że na single-core i 1GB RAM idzie to bardzo topornie ale jest do zrobienia nawet bez dodatkowych maszyn

Over   9 #19 19.01.2014 18:59

Brakuje wykwalifikowanych nauczycieli w tym kraju, a to co było paręnaście lat temu w sposobie nauczanie nie wiele się zmieniło...

sr57be45   5 #20 19.01.2014 20:38

Poza wymienionym już pakietem MS kiedyś w XX w. uczono jeszcze podstaw DOS ;) co było przydatne gdy 98__ odmówił dalszej pracy.

Nie było opcji włóż płytę i dalej dalej ;)

mikolaj_s   14 #21 19.01.2014 21:16

@sdj (niezalogowany):
"Słyszałeś o maszynach wirtualnych, bardzo przydatne narzędzie używane zarówno podczas lekcji jak i (zwykle w innych celach) w środowiskach produkcyjnych."

A nie trzeba mieć do tego uprawnień administratora? Na Ubuntu muszę w virtualboxie uruchomić go przez sudo.
Druga sprawa, że trzeba mieć do tego wystarczająco mocną maszynę, a w szkołach różnie bywa. I pewnie trzeba by nauczycieli przeszkolić jak to zrobić.

  #22 19.01.2014 21:34

@mikolaj_s
Widocznie afrykański debian rządzi się swoimi prawami.

"I pewnie trzeba by nauczycieli przeszkolić jak to zrobić."
Chyba żartujesz, jeżeli nauczyciel technologii informacyjnej nie wie lub nie potrafi znaleźć informacji jak używać maszyny wirtualnej to nie powinien uczyć tego przedmiotu.

Jim1961   7 #23 19.01.2014 22:01

@mikolaj_s:
O to właśnie chodzi, żeby TI nie uczył pedagog, matematyk czy rolnik, a osoba wykwalifikowana, której nie trzeba tłumaczyć co to wirtualizacja.

Co to za problem RAZ uruchomić maszynę przez prowadzącego (z prawami admina), a potem niech hulają przez 45 minut do woli. Nawet instalując XPka przy kolejnych restartach tego sudo już nie musisz wpisywać ... a jak ktoś zamknie sobie boxa przed dzwonkiem, Pała za aktywności na lekcji :D

Z reszta instalację może pokazać prowadzący, na rzutniku. Jak kogoś zainteresuje, to sobie potem w domku odpali, ale przynajmniej "już to widział".

  #24 19.01.2014 22:33

Przedmiot "technologia informacyjne" funkcjonuje pod tą nazwą już tylko w technikum uzupełniającym dla dorosłych. W szkole średniej i zasadniczej szkole zawodowej przedmiot związany z TI nazywa się teraz "informatyka". Wcześniej (do 2011/2012?) nauka informatyki w szkołach ponadgimnazjalnych trwała 2 lata (1 godzina w tygodniu), teraz trwa rok (1 godzina w tygodniu). Nie wiem, jak to wygląda w LO. Nauka może trwać dwa lata, jeśli uczeń wybiera poziom rozszerzony. W technikum 1 godzina ma sens, bo i tak istnieją przedmioty zawodowe, które realizują zaawansowany program nauczania zawodu w powiązaniu z TI. Tam gdzie tych przedmiotów nie ma, nic ponad przysłowiowe tabelki w Wordzie nie da się zrobić. A kompetencje nauczycieli? To zupełnie inna para kaloszy.

Songokuu   14 #25 19.01.2014 22:36

Dobry temat. Niestety teraz się szerzej nie wypowiem bo Swype mi się skończył a PC ma chwilowe przejściowe...

  #26 20.01.2014 08:31

Ludzie, nie macie pojęcia o czym piszecie. Musielibyście wejść w ten dziwny świat "nauczycielstwa", żeby trochę zobaczyć, że to nie jest do końca tak jak piszecie:
1. Od 2012 roku jest nowa podstawa programowa, w średniej szkole jest już tylko 1 godzina INFORMATYKI. Nie ma już przedmiotu Technologia Informacyjna. Najwięcej informatyki jest teraz o zgrozo... w podstawówce! Niestety tam właśnie na PIERWSZYM etapie edukacyjnym uczą nauczyciele, którzy pokończyli kursy komputerowe (bo nikt normalny nie pójdzie uczyć do podstawówki), i tam właśnie dzieciaki robią co chcą z nauczycielami ponieważ w 99% rządzi Windows.
2. Jeżeli chodzi o Technika Informatyka, tutaj po reformie jest trochę lepiej, ponieważ WRESZCIE zniesiono największą głupotę - czyli egzamin techniczny z WINDOWS. Teraz zadania praktyczne mają być tworzone tak aby to UCZEŃ wybierał jaki system chce naprawiać/konfigurować na egzaminie. Wielu już zaraziłem Linuksem, ba... niektórzy to nawet z BSD chcieli zaszaleć.
3. Uczę w gimnazjum i technikum (pisałem o tym w poście wyżej), nie była to do końca super decyzja. Niestety teraz gdy się ma już rodzinę, tak łatwo pracy nie zmienię od tak. Jednak od czasu do czasu chodzę na rozmowy kwalifikacyjne do jakiejś normalnej pracy. Chętnie bym się z Wami pozamieniał na jakiś tydzień/miesiąc. Gwarantuje, że człowiek po takim czasie traci wiarę w ludzi i to pomimo tego, że moje szkoły do melin nie należą.
4. Dzisiaj liczy się tylko REALIZACJA GODZIN, nie ma standardów egzaminacyjnych (na plus dla ucznia), dlatego też to co robię na LEKCJACH to moja sprawa, ważne, żebym zrealizował materiał (a mogę go zrealizować szybciej), a potem pokazuje uczniom to czego oni oczekują.
5. Jestem jednym z nielicznych nauczycieli w okolicy (wiem, bo na wielu spotkaniach to widzę), który nie jest wkopany w bagno, że wszędzie musi być WINDOWS + PŁATNY ANTYWIRUS + MS OFFICE. Gdybyście widzieli ile tygodniowo SPAMU szkoła dostaje z propozycjami WINDOWS + ŚWIETNY ANTYWIRUS, za grube pieniądze. Gdy im odpisuje, że szkoła wdrożyła oprogramowanie OPEN SOURCE to traktują mnie jak dziwoląga!
6. Wszystkie zajęcia prowadzę na Linux + LibreOffice + VirtualBox + Gimp + Geany, dla niektórych to szok, że jest coś INNEGO niż MS WINDOWS i MS OFFICE... Ktoś może zarzucić, że to daremne programy - tak ale dla takiego dzieciaka, którym w średniej szkole jako jeden z nielicznych pokazuje np. style + automatykę, to i tak za dużo...
7. Dyskusja na temat kompetencji nauczycieli JEST BEZCELOWA. 75% nauczycieli przedmiotów informatycznych uczy ich tylko dlatego, że: pokończyli studia podyplomowe aby się ratować w danej szkole, bo ICH przedmiot już nie zapewnia etatu. MŁODZIEŻ NA TYM CIERPI... Gwarantuje, że lekcje informatyki to jeszcze niebo (ze względu na zajęcia w grupach), a co mają powiedzieć pozostali nauczyciele? Ale kto normalny dzisiaj idzie uczyć do szkoły za taką kasę i użera się z tym powiększającym społecznym dnem?

mikolaj_s   14 #27 20.01.2014 16:50

@sdj: "Chyba żartujesz, jeżeli nauczyciel technologii informacyjnej nie wie lub nie potrafi znaleźć informacji jak używać maszyny wirtualnej to nie powinien uczyć tego przedmiotu."

To idź pracować do szkoły, w taki sposób zrobisz coś pożytecznego dla społeczeństwa, bo narzekaniem na poziom wiedzy nauczycieli IT nic nie zmienisz ;)

"Co to za problem RAZ uruchomić maszynę przez prowadzącego (z prawami admina), a "

A uczniów najpierw należałoby wyprosić z sali, żeby nie widzieli hasła ;)
Z rzutnikiem jak najbardziej dobry pomysł, chociaż nic nie może się równać z samodzielnie przeprowadzoną instalacją, ale każdy może sobie eksperymentować w domu na własnym sprzęcie.

Maniek_88   9 #28 20.01.2014 22:07

Czytając wasze komentarze można faktycznie ocenić czemu jest tak a nie inaczej. Dobrzy informatycy pracują w dobrych firmach, a nie chcą pracować w szkole. Może i w tym jest problem że tych przedmiotów uczą ludzie którzy sami się go nauczyli z jakichś podręczników. Cieszy natomiast fakt że są nauczyciele którzy starają się przekazać wiedzę która ma się jakoś do rzeczywistości.

Drugim wnioskiem jest też to że taka jest teraz młodzież że ich to nie da się niczego nauczyć. Wydaje mi sie że trochę wchodzimy w błędne koło, nauczyciele nie widzą sensu się starać bo uczniowie zlewają materiał, a uczniowie zlewają materiał bo nikt nie stara im się go w sposób jasny przedstawić. Ja uważam że dobrze poprowadzone zajęcia mogły by wciągnąć uczniów, praca nad np instalacją i konfiguracją systemu daje efekt z którego mogą być dumni, i będą mogli powiedzieć że sami sobie z tym poradzili. A co do realizacji, wirtualizacja na prawdę nie jest jakimś trudnym zagadnieniem żeby nauczyciele nie mogli robić zajęć na takich maszynach, które jak coś pójdzie źle wystarczy skasować i podstawić nowe, świeże.

Jednej ze stron musi się chcieć, i nie liczyłbym że akurat będą to uczniowie, więc...

Dziękuję za wiele obszernych opisów waszych zajęć TI/Informatykli. Widać ze w wielu przypadkach moje opisy pokryły się z rzeczywistością. Cieszy również fakt że znaleźli się Ci co mieli lekcje na poziomie, i Ci którym się chce dbać o poziom tych zajęć. Chwała wam za to!

  #29 24.04.2014 22:59

Studia:
Powiedźcież drodzy forumowicze czego można nauczyć na studiach z programowania w ciągu 14 x 90 minut zajęć z programowania w semestrze (6 wykładów + 8 ćwiczeń + tydzień ostatni egzaminy). Do tego dochodzą jeszcze projekty na których studentów widzę w pierwszym i ostatnim tygodniu (dostali temat i przyjdą go zaliczyć). Nie mówię o nielicznych, którzy przychodzą bo ich to interesuje i programowanie tak ja i u mnie to ich pasja. Reszta to 4 x Z.
Technikum:
Programowanie wg uczniów trudne, nudne i trzeba coś samemu od siebie dać. Czas (10 godzin programowania tygodniowo w cyklu czteroletnim stara podstawa, w nowej podobnie lecz rozbite na trzy przedmioty). Mam 3 klasy 30 osobowe w których wyłowiłem po 5 uczniów interesujących się programowaniem. Reszta patrzy jak pod IDE ukryć jakąś gierkę. Kolejnym błędem jest przekonanie, za jak nauczył się czegoś we wrześniu to nie musi już tego pamiętać dwa miesiące później, bo to zdał i dostał z tego ocenę (tę tezę podtrzymują również rodzice a co gorsza wychowawcy klas do których się czasem skarżą). To że jest to niezbędne do zrozumienia dalszej partii materiału już do nich nie dociera (znowu kartkówka z tego samego - fajnie kolejna pała). Ci którzy osiągnęli jakiś sukces zawodowy zawdzięczają to w głównej mierze sobie (swojej samodzielnej pracy). Ja ich tylko nakierowałem na to co ich może zainteresować (dałem wędkę) i pokazałem drogę jak to osiągnąć.
Dopóki szkoła nie będzie uczyła samodzielności, myślenia i odpowiedzialności (nie kombinowania i użalania się nad uczniem) szkoły będą opuszczać rzesze potencjalnych bezrobotnych. Braki z gimnazjów niestety trzeba nadrobić w technikum lub liceum i to nie w ramach normalnych lekcji lecz w ramach tej "godziny karcianej". Po raz kolejny w programie Pakiet Biurowy ... . I kolejny tragiczny mit "... puszczajmy wszystko co się rusza bo nie będzie kogo uczyć u nikt nam nie wypłaci pensji ...". To ostatnie dotyczy również Uczelni Wyższych