Tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie – głosi stara prawda ludowa, a ja lubię Operę, bo mi się podoba.
Jestem dziwakiem (ostatecznie nick zobowiązuje) – w odróżnieniu od większości Polaków czytam wszelkie instrukcje obsługi i podręczniki, dzięki którym mogę się dowiedzieć, w jaki sposób mam zrobić dobrze to, co chcę, albo muszę, zrobić. Lubię też konfigurować, dostosowywać do swoich potrzeb, modyfikować, ale tych, którzy w tym momencie zechcieliby spytać mnie, czemu w takim razie nie zainteresuję się bliżej Linuksem informuję, że jest jednak pewna różnica pomiędzy hobby, czy nawet nieszkodliwym dziwactwem, a patologią i opętaniem, a więc… Opera – tak, Linuksy – nie.
Wygląd Opery to kwestia skórki, a że są ich pewnie tysiące, to i każdy coś stosownego dla siebie znaleźć może. Moja ulubiona wygląda tak:
I dalej nie mogę pojąć, czemu skórek nie ma do IE i czemu nadal Microsoft uważa za najładniejszy kolor bladoniebieskoglutowy, ale mniejsza z tym.
O Operze często mówi się i pisze, że jest lekka i szybka. Dają się też słyszeć głosy, że obrasta w jakieś dziwne, nikomu do niczego niepotrzebne moduły.