Cywilizacja PD

Panem et circenses! Chleba i igrzysk! Domagało się rzymskie pospólstwo, skandując okrzyk poety Juwenalisa z Akwinum. Pobudki humanitarne niewielkie miały tu znaczenie – przecież podczas igrzysk ginęli niewolnicy i gladiatorzy – chodziło przede wszystkim o łagodzenie napięć społecznych oraz poprawę wizerunku i zwiększenie popularności fundatora igrzysk (rozdawanej żywności) na arenie politycznej.

Co zmieniło się od tamtych czasów do dziś? Ano, okazało się, że w Polsce z pierwszego z tych elementów spokojnie można zrezygnować, że wystarczy zastąpić go innym i nadal zachować status quo, czyli ukochany przez władzę, społeczny święty spokój. Oczywiście chleba nie da się zastąpić czymkolwiek, natomiast praktyka wykazała, że w roli zamiennika znakomicie sprawdzają się… zabawki. Zabawki dla dorosłych. I stąd tytuł: Cywilizacja Przedłużonego Dzieciństwa.

Po wielu latach przerwy obejrzałem niedawno wiadomości, nazywane kiedyś dziennikiem telewizyjnym. Wszystkie były ekscytujące (igrzyska), ale nie znalazłem ani jednej, która do czegokolwiek byłaby mi potrzebna.

Moralność - pojęcie nieznane

Kupiłem PC Format numer 4/2012. Kupiłem tylko i wyłącznie dlatego, że na widocznej niżej okładce przeczytałem informację, że na dołączonej do pisma płycie znajduje się pełna wersja programu CyberGhost. W praktyce okazało się, że:

1. Aktywacja programu możliwa jest tylko od 5 marca do 1 kwietnia br.
2. Aktywowany program można używać zaledwie przez… 6 miesięcy.

W związku z tym zastanawiam się, czy przy takich ograniczeniach można mówić o PEŁNEJ wersji? Jeśli tak, to mam dla redakcji PC Format propozycję: w następnym numerze można oferować pełną (pełną według informacji na okładce, ale w rzeczywistości dziesięciodniową) wersję programu Norton 360 v.5, a w wydaniu sierpniowym, również pełną (czyli trzydziestodniową ), wersję pakietu MS Office 2010. Jestem pewien, że sprzedaż pisma wyraźnie wzrośnie.

Czy żałosny proceder uprawiany przez PC Format jest oszustwem, czyli występkiem opisanym w art. 286 k.k.? Myślę, że nie. Jestem przekonany, że redakcja na pewno się co do tego upewniła i ze swoimi prawnikami konsultowała.

Dysk SSD - po prostu...

Naczytałem się i nasłuchałem (między innymi na HotZlocie) o dyskach SSD i wreszcie (chyba mi odbiło!) postanowiłem zaryzykować i samemu przekonać się, czy jest to gra warta świeczki.

Nie uważałem i nie uważam, żeby przy tych cenach sens miało kupowanie dysków SSD o dużej pojemności tylko po to, by gromadzić na nich zbiory multimediów – do tego celu znakomicie nadaje się zwykły HDD. Szukałem więc dysku SSD z przeznaczeniem na dysk systemowy, o pojemności nie mniejszej niż 50 GB i w rozsądnej (czyli do 300 złotych) cenie.

Ostatecznie zdecydowałem się i kupiłem dysk SSD OCZ Vertex plus 60GB.

Spodziewałem się, że w komplecie dostanę niezbędny adapter ale niestety… Tak więc adapter/sanki do HDD i SSD 2,5''-> 3,5'' (firmy DELOCK), za kilkanaście złotych, musiałem dokupić osobno. Zapasowy, czerwony kabelek SATA na szczęście miałem w pudle z komputerowymi rupieciami, bo w komplecie też go nie było.

Instalacja okazała się zupełnie prosta i komputer (2 letni Intel Core 2 Duo 3,16GHz, 4GB RAM) bez żadnych fochów wykrył nowy dysk.

Wielka draka na Allegro

27.02.2012 miała miejsce kolejna poważna awaria serwisu aukcyjnego Allegro. Ale… czy rzeczywiście jeszcze aukcyjnego? Przykład pierwszy z brzegu: Delikatesy – Herbaty; Kup teraz – 142 strony z ofertami, Licytacje – 1 strona.

Kupować i sprzedawać na Allegro zacząłem na początku 2004 roku. Jako, że robiłem to dość często, na bieżąco obserwowałem, jak serwis się rozwija, staje coraz lepszy, coraz bezpieczniejszy, coraz bardziej przyjazny. Komuś jednak ten naturalny rozwój wydał się chyba zbyt powolny, za mało spektakularny, więc od ponad roku w serwisie wprowadzane są bardzo poważne zmiany.
Przykład Europy Zachodniej i Sowietów wykazał już wyraźnie, że w rozwoju lepiej jednak sprawdza się ewolucja, niż rewolucja, ale jeśli nawet rewolucyjne zmiany nie są złe, to tylko pod warunkiem, że są uzasadnione. W przypadku Allegro było i jest z tym… różnie.

Nie uważam się za komputerowego kretyna, przypominam też, że korzystam z Allegro na bieżąco od lat, więc jeśli mnie jego obsługa zaczyna sprawiać niewielki problem, to z niedzielnymi allegrowiczami może być gorzej.

Jedna przeglądarka – która?

Zastanawiałem się ostatnio, czy możliwe jest posiadanie w systemie jednej tylko przeglądarki, a jeżeli tak, to która by to miała być? Oczywiście mam na myśli użytkowników nieco bardziej rozgarniętych, niż moja ciocia, która nawet nie wie, jaką przeglądarką się posługuje i której zdolność do korzystania, na przykład ze Skype, polega na realizacji instrukcji zapisanej na kartce:
a) kliknąć dwa razy na obrazek telefonu (taką ikonę jej wykombinowałem dla Skype),
b) kliknąć dwa razy na napis „Zdzisław” (obok jego zdjęcia) i jak się zgłosi – mówić.

A jak wygląda to u mnie?
Był taki czas, w którym namiętnie pisałem strony internetowe – wtedy niezbędne było podglądanie wyników pracy w 4-5 przynajmniej przeglądarkach. Ale pisanie stron interesuje mnie już coraz mniej, a może i wcale – ograniczam się tylko do modyfikowania treści już istniejących oraz prowadzenia bloga – a i przeglądarki w sposób jako tako zbliżony wyświetlają strony www, więc…

I tak doszedłem do wniosku, że po reinstalacji systemu, nie będę już potrzebował czterech czy pięciu przeglądarek i chętnie ograniczyłbym się do jednej.

Lubię Operę!

Tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie – głosi stara prawda ludowa, a ja lubię Operę, bo mi się podoba.
Jestem dziwakiem (ostatecznie nick zobowiązuje) – w odróżnieniu od większości Polaków czytam wszelkie instrukcje obsługi i podręczniki, dzięki którym mogę się dowiedzieć, w jaki sposób mam zrobić dobrze to, co chcę, albo muszę, zrobić. Lubię też konfigurować, dostosowywać do swoich potrzeb, modyfikować, ale tych, którzy w tym momencie zechcieliby spytać mnie, czemu w takim razie nie zainteresuję się bliżej Linuksem informuję, że jest jednak pewna różnica pomiędzy hobby, czy nawet nieszkodliwym dziwactwem, a patologią i opętaniem, a więc… Opera – tak, Linuksy – nie.

Wygląd Opery to kwestia skórki, a że są ich pewnie tysiące, to i każdy coś stosownego dla siebie znaleźć może. Moja ulubiona wygląda tak:

I dalej nie mogę pojąć, czemu skórek nie ma do IE i czemu nadal Microsoft uważa za najładniejszy kolor bladoniebieskoglutowy, ale mniejsza z tym.

O Operze często mówi się i pisze, że jest lekka i szybka. Dają się też słyszeć głosy, że obrasta w jakieś dziwne, nikomu do niczego niepotrzebne moduły.

HTML 5 – i żyli sobie długo i szczęśliwie…

Moim niezwykle skromnym zdaniem 5 nie było i nie jest lekiem na całe zło, podobnie jak X. XHTML miało być cudownym rozwiązaniem wszystkich bolączek Internetu, webmasterów, internautów itp. Tak się nie stało. Prawdopodobnie burza w szklance wody w przypadku HTML 5, potrwa nieco dłużej, ale na jakieś cuda (oczekiwane, prorokowane, wymarzone) raczej bym nie liczył. HTML 5 nie zawiera już żadnych elementów prezentacyjnych – zła wiadomość dla tych, którzy jeszcze nie opanowali tajników kaskadowych arkuszy stylów (Cascading Style Sheets, CSS).

HTML 5 ma być kompatybilny wstecz, co oznacza, że ujednolicone zostaną wreszcie sposoby i metody wyświetlania stron zawierających błędy. Oczywiście przez przeglądarki, które w pełni HTML 5 obsługiwać będą. Bo z czasem pewnie okaże się, że obsługują wszystkie, ale nie do końca, albo trochę po swojemu. Rozliczne problemy z porozumieniem producentów wiodących przeglądarek, np. odnośnie HTML 5 Canvas, a dokładniej użycia i zastosowania tych samych kodeków, dają pewien przedsmak tego, co nas czeka.

Trudna sztuka komunikacji

Ktoś tam, gdzieś tam, zapytał, czy czymś tam czuję się urażony, a dzięki temu zrozumiałem, że różnice sięgają daleko głębiej, niż mi się wydawało. Przypomniałem też sobie spektakl teatralny, który oglądałem kiedyś w towarzystwie pewnego obcokrajowca, który po polsku nie rozumiał ani jednego słowa – obaj widzieliśmy to samo, obaj słyszeliśmy to samo, ale…

Ale od początku. Komunikacja nie jest – wbrew pozorom – umiejętnością wygłaszania komunikatów, ale zdolnością do przekazywania i odbierania informacji w bezpośrednim kontakcie z drugą osobą. I jest to stosunkowo proste pod warunkiem, że osoby te są dojrzałe. Rzecz jasna nie chodzi tu o wiek metrykalny, lecz o wyzbycie się cech i postaw typowo dziecinnych, a zwłaszcza egocentryzmu. Egocentryk to człowiek oceniający wszystko z własnego punktu widzenia. Egocentrykami małe dzieci są w sposób naturalny i niejako automatycznie.

Firefox, czyli… Czarne jest białe! A jeśli w to nie wierzysz…

Pamiętam obrazek, który kiedyś, dawno temu widziałem na demotach, opatrzony podpisem: Islam. Jesteśmy religią pełną miłości i spokoju. Jeśli w to nie wierzy... . Tylko czemu przypomniał mi się on teraz, kiedy chciałem napisać o przeglądarce?

Pojawiła się nowa wersja przeglądarki Mozilli, opatrzona numerem 9.0. Oczywiście lepsza, szybsza, bardziej wydajna, z poprawkami, bla, bla, bla, a więc postanowiłem wypróbować. I po raz drugi czuję się, jak człowiek, którego traktują jak idiotę, próbując wmówić mu, że czarne jest białe. Po raz drugi, bo pierwszy raz miał miejsce dość dawno temu – pewien wyznawca starał się mnie przekonać, że Windows XP, który zajmował na moim dysku (razem z pakietem Office) ok. 1,5 GB jest dużo większy, niż jakiś Linux, który po instalacji zajmował 5,4 GB. I nie chodziło bynajmniej o jądro systemu.

A wracając do Firefoxa, to może warto zapytać: jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Bo pleść androny można sobie do upadłego, ale wyniki pomiarów (pamięć i procesor) wyglądają jak niżej.

TuneUp Utilities – najlepszy z najlepszych

Hasło „komputer” zawsze kojarzyło mi się z czymś logicznym, sensownie zorganizowanym i uporządkowanym. Kiedy jednak dostałem swój pierwszy PC (czasy Windows 95 i 98) przekonałem się, jak bardzo się myliłem. Okazało się, że pliki, które wyobrażałem sobie poukładane równiutko, jak książki w bibliotece, przypominają raczej garść błota, którą ktoś z całej siły cisnął o mur, czyli rozpryski w każdą możliwą stronę. Tak to było po instalacji, bo z czasem, na skutek normalnego użytkowania komputera, było coraz gorzej.

Stosunkowo szybko zorientowałem się też, że nie zawsze pasują mi rozwiązania Microsoftu i czasem chcę mieć coś inaczej, po swojemu. Wtedy zacząłem używać Tweak UI – niewielkiego narzędzia, które jest także częścią zastawu Microsoft Power Toys.

Z czasem zmieniałem maszyny na coraz lepsze i nowocześniejsze, rosły też moje wymagania i potrzeby dostosowywania, usprawniania, sprzątania i optymalizowania systemu Windows.