Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cywilizacja PD

Panem et circenses! Chleba i igrzysk! Domagało się rzymskie pospólstwo, skandując okrzyk poety Juwenalisa z Akwinum. Pobudki humanitarne niewielkie miały tu znaczenie – przecież podczas igrzysk ginęli niewolnicy i gladiatorzy – chodziło przede wszystkim o łagodzenie napięć społecznych oraz poprawę wizerunku i zwiększenie popularności fundatora igrzysk (rozdawanej żywności) na arenie politycznej.

Co zmieniło się od tamtych czasów do dziś? Ano, okazało się, że w Polsce z pierwszego z tych elementów spokojnie można zrezygnować, że wystarczy zastąpić go innym i nadal zachować status quo, czyli ukochany przez władzę, społeczny święty spokój. Oczywiście chleba nie da się zastąpić czymkolwiek, natomiast praktyka wykazała, że w roli zamiennika znakomicie sprawdzają się… zabawki. Zabawki dla dorosłych. I stąd tytuł: Cywilizacja Przedłużonego Dzieciństwa.

Po wielu latach przerwy obejrzałem niedawno wiadomości, nazywane kiedyś dziennikiem telewizyjnym. Wszystkie były ekscytujące (igrzyska), ale nie znalazłem ani jednej, która do czegokolwiek byłaby mi potrzebna.
Coraz częściej, bo już prawie co roku ogłaszane są w Polsce żałoby narodowe… O ile jednak donatorzy rzymskich igrzysk opłacali je z własnej kieszeni, to żałoby narodowe w Polsce władza ogłasza na koszt… podatników. O tym, że coś w tym temacie coraz wyraźniej jest nie w porządku, świadczyć może List Artysty w Żałobie.

Podgrzewające społeczne nastroje „gorące” tematy typu: aborcja, związki homoseksualne, kara śmierci, katastrofa smoleńska czy kolejna żałoba narodowa, ustawiczne podgrzewanie atmosfery wokół niejakiej pani Muchy, częste skandale w środowisku artystycznym itp., to przecież typowe zabiegi socjotechniczne dokonywane przez średniej klasy specjalistów wynajętych przez aktualnie rządzącą kamarylę w celu odwracania uwagi społeczeństwa od spraw naprawdę istotnych, czyli takich jak choćby haniebna reforma emerytalna, tragiczna sytuacja służby zdrowia, bezrobocie, obniżki cen leków, które okazały się podwyżkami, bandyckie stawki podatkowe, łupieżcze opłaty skarbowe oraz galopujące ubożenie społeczeństwa. „Komuna” skończyła się w tym kraju ponad dwadzieścia lat temu, a tu nadal brak jest jakichkolwiek mechanizmów odpowiedzialności politycznej (karnej zresztą też) dla tych… ,,wybrańców” narodu. Bo przecież wystarczy podsunąć następne „igrzyska”, kolejną zabawkę… Przykre tylko jest to, że tak wielu tak łatwo daje się nabierać na wiecznie te same chwyty.

Dziadek uważał, że mężczyzna w wieku 15-17 lat jest już na tyle dorosły, a przynajmniej dojrzały, że zabawkami bawić się już nie powinien. Chyba, że jest upośledzony umysłowo, niedorozwinięty. Do pewnego stopnia (bo bez tych chorób psychicznych) z dziadkiem się zgadzam i wyraźnie widać, że nie tylko ja… Czemu wyraźnie widać? Ludzie, którzy w swoim i społecznym mniemaniu nie robią nic złego, nie potrzebują wymyślać wyjaśnień i usprawiedliwień, nie czują potrzeby racjonalizowania swoich działań i zachowań. Gorzej, gdy zdają sobie sprawę, że niezupełnie są w porządku…

Najbardziej chyba znanym kiedyś, legendarnym już dzisiaj argumentem dorosłych, którzy nie chcieli albo nie potrafili rozstać się z zabawkami było: kolejka elektryczna jest dla mojego syna. Wprawdzie w chwili zakupu kolejki syn miał pięć miesięcy, ale dumnemu ojcu jakoś jednak udawało się wmówić samemu sobie, że on ją faktycznie kupił dla swojego dziecka. A że rozłożył i używał? No, cóż… trzeba przecież sprawdzić, czy działa.

Od tamtych czasów zabawki nobilitowano – wykorzystując ich stopień skomplikowania, zaawansowaną technologię i… cenę, na którą zwykle wielu z nas zupełnie nie stać*, jednak sposoby i metody samooszukiwania się pozostały w zasadzie bez zmian. O ile jednak tatusia z kolejką stosunkowo łatwo było zdemaskować, to weryfikacja stwierdzenia pracuję na komputerze nie jest już tak prosta, zwłaszcza dla kogoś, kto o komputerach wielkiego pojęcia nie ma.

Ile razy w życiu stwierdziłeś/łaś, że pracujesz na komputerze, podczas gdy w rzeczywistości z pracą nie miało to nic wspólnego, bo ani za to nie płacili, ani nikt nie wymagał? A kiedy ci to wytknięto, ile razy tłumaczyłeś, że babcia, ojciec, ciocia inaczej by nie zrozumieli? Czyżby?! Ile razy stać cię było na prawdę i prostą odpowiedź: bawię się?
W jaki sposób wmawiasz sobie (często także rodzinie), że potrzebujesz tabletu, smartfona, iPoda, iPhona? Że niezbędny ci jest nowy telefon, który oprócz telefonowania i esemesowania ma jeszcze 217 innych funkcji? Potrzebujesz? Jest niezbędny? To może sobie najpierw odpowiedz, do czego i dlaczego jest potrzebny i niezbędny?

Czy potrzebowałem myszy Logitech G300? Czy nie mogłem się obejść bez dysku SSD? Absolutnie nie! Sprawiłem sobie po prostu nowe zabawki. A czy ty potrafisz odróżnić zachcianki od realnych potrzeb? Jesteś już w stanie przestać oszukiwać siebie i innych? Bo to jest przecież dziecinada, która przedłużana w nieskończoność jest po prostu infantylna, niesmaczna i żałosna.

--
* Stwierdzenia stać mnie/ nie stać mnie mają zupełnie różne znaczenie w Polsce i krajach cywilizowanych. U nas stać mnie oznacza, że potrafię zgromadzić wymaganą kwotę, wyrywając ją z domowego budżetu i włączając w to pożyczki i kredyty bankowe oraz finansową pomoc bliższej i dalszej rodziny. U ludów cywilizowanych stać mnie, to znaczy, że dysponuję stosowną kwotą i mogę ja wydać na określony cel, bez jakiegokolwiek uszczerbku dla budżetu domowego mojej rodziny, czy najmniejszego ryzyka, choćby ryzyka chwilowego dyskomfortu, wynikającego z krótkotrwałej utraty płynności finansowej.

SERDECZNE ŻYCZENIA DLA WSZYSTKICH DOROSŁYCH MĘŻCZYZN! Dzień chłopaka, to innym razem... :-) 

inne

Komentarze

0 nowych
  #1 10.03.2012 11:35

Z jednej strony trudno się nie zgodzić a z drugiej... dopóki nie wpadamy w zakupoholizm i dopóki nasze nowe "zabawki" jednak jakieś zastosowanie mają, to czy naprawdę jest w tym coś złego?
Czy lepsze byłoby wyciągnięcie grosza i wpatrywanie się w niego z myślą: wydać, czy nie wydać, oto jest pytanie?

Moim zdaniem nie.
Czasy się zmieniają i chociaż nie jestem już dzieckiem, to od czasu do czasu coś co można nazwać zabawką kupuję. Dlaczego? Bo lubię tę tematykę (IT), bo interesuje mnie ona, bo to moje hobby. Nie będę "odludkiem", który będzie sobie tego wszystkiego żałował "bo nie wypada". Oczywiście statystyka, która w żadnym wypadku nie wyznacza nam normalności nie ma tu znaczenia - nie "instynkt stadny" ale moja własna opinia rzutuje na to co i kiedy kupuję.

Meszuge   16 #2 10.03.2012 11:42

@lukasamd


Słusznie prawisz... Bo najważniejsze w sumie jest to, by nie oszukiwać samego siebie i nie okradać rodziny wymyślając argumenty o rzekomych potrzebach i niby niezbędnych wydatkach.
Jeśli mam ochotę na zabawkę i stać mnie na nią (w europejskim znaczeniu tego słowa), to i w czym problem? Wolno mi... także się bawić. Bez względu na wiek. :-)

kamil_w   11 #3 10.03.2012 16:08

Ja wychodzę z założenia, że skoro do kupienia czegoś potrzebuję kredytu albo możliwości spłacania w systemie ratalnym, to tak naprawdę nie stać mnie na taką rzecz i jej po prostu nie kupuję. Nie kieruję się przy tym skąpstwem, lecz staram się myśleć racjonalnie. No właśnie - racjonalizm. Niektórzy mogą powiedzieć, że to chłodne rozumowanie i kalkulowanie jest objawem nieludzkiej bezduszności i braku serca. Może i faktycznie tak jest, jednak my - dorośli mężczyźni, a jednocześnie duże dzieci; my - tak bardzo kochający wszelkie gadżety i tak jesteśmy bardziej dojrzali niż kobiety (a przynajmniej przyłączająca ich większość), które nie bacząc na budżet domowy są w stanie wydać ostatni grosz na buty, które właśnie zobaczyły na wystawie.
Jeśli stać mnie na jakiś gadżet i wiem, że w choćby najmniejszym stopniu może on mi ułatwić życie (np. smartfon), to nie widzę nic przeciwko dokonaniu takiego zakupu. Jeśli noszę się z zamiarem kupna jakiegoś gadżetu, który pozwoli mi realizować swoje hobby (np. nowy obiektyw do aparatu) - również nie widzę w tym nic złego. Jednak nigdy w życiu nie zrozumiem i nie zaakceptuję bezmyślnego kupowania rzeczy o niskiej przydatności (34. para butów, bluzka, która do niczego nie pasuje, itp itd) zwłaszcza, gdy idą na to ostatnie pieniądze.

C-dur   4 #4 10.03.2012 16:14

@Meszuge
"Bo najważniejsze w sumie jest to, by nie oszukiwać samego siebie i nie okradać rodziny wymyślając argumenty o rzekomych potrzebach i niby niezbędnych wydatkach."

Ale kto tak robi??? Ja nie znam nikogo takiego. Oczywiście mówię, o ludziach dorosłych, tych którzy są na swoim. Wśród utrzymywanych przez rodziców nastolatków pewnie znajdą się tacy ściemniacze, ale oni nie oszukują siebie, tylko świadomie naciągają rodziców. Założyłeś sobie a priori coś, co nie ma pokrycia w rzeczywistości i na tej podstawie budujesz cały wpis.

C-dur   4 #5 10.03.2012 16:21

Masę rzeczy w życiu robię WYŁĄCZNIE dla przyjemności (po to min. się żyje i zarabia). Zdaję sobie doskonale z tego sprawę, moja żona sobie z tego zdaje sprawę (w jej przypadku jest dokładnie tak samo), moje dziecko sobie sprawy z tego nie zdaje bo jest na etapie kiedy wszystko robi się dla zabawy. To za krytykowanej przez Ciebie komuny wmawiano ludziom, że sensem istnienia jest praca i to najlepiej dla idei i na 300% normy.

KyRol   18 #6 10.03.2012 16:43

Komuna się nie skończyła, nie żyjemy jeszcze w pełni demokratycznym kraju, myślę, że dzisiejsze dni w tym kraju lepiej nazywać post-PRL-em. Z resztą demokracja (patrząc na USA) brnie nie w tym kierunku co należy.

W dzisiejszej demokracji, zamiast ekspansji liberalizacji w rozsądnym wymiarze, daje się zaobserwować trend, który dąży do zapożyczeń z ustrojów o komunistycznym charakterze. Przykłady? SOPA/PIPA/ACTA i cholera wie co jeszcze...

Tak w ogól to temat taki mocno off-topicowy, nie mniej wydaj się być ciekawie i dobrze opisany.

C-dur   4 #7 10.03.2012 16:59

@kyrol

Komuna skończyła się w Polsce baaaardzo dawno temu (w czasach przodowników pracy itp.), o ile w ogóle kiedykolwiek była w Polsce wprowadzona. Rzeczywistość lat 70 nie miała już za wiele wspólnego z komunizmem (był to co najwyżej socjalizm), a w latach 80 niektóre zasady gospodarcze były bardziej liberalne niż dzisiaj (mniej koncesji, pozwoleń, papierków, biurokracji, odgórnych wytycznych itp).

Wpis, nie po raz pierwszy z resztą, przedstawia subiektywne przemyślenia autora, które serwuje nam on jako fakty. Taka metoda "twórcza". ;)

C-dur   4 #8 10.03.2012 17:13

Dodam jeszcze, że na Zachodzi termin "komunizm" był bardzo często używany nie w odniesieniu to konkretnego sytemu o konkretnych zasad lecz po prostu do strefy militarnych wpływów ZSRR. Ale to rzeczywiście za duży off-topic.

KyRol   18 #9 10.03.2012 17:20

@C-dur: socjalizm czy komuna, jak zwał tak zwał. Sednem mojego przekazu miał być fakt, że coś od czego chcemy się odwrócić jeszcze funkcjonuje (na wysokich stanowiskach funkcjonują ludzie opowiadający się za tamtym systemem lub/i wyznający tamten "nurt").

Chciałem jeszcze zwrócić uwagę na to, że coś od czego próbuje się uciekać, niebezpiecznie powraca jak bumerang w krajach, które ustanowiły podwaliny demokracji, stąd nawiązałem do liberalizacji. Teoretycznie demokracja jest nastawiona na liberalizację w przeciwieństwie do wcześniej funkcjonującego ustroju w naszym kraju.

LoliconSuspect   5 #10 10.03.2012 17:59

Termin dorosłość ma tylko sens jako wiek w którym otrzymuje określone prawa.
No, ale jeżeli mamy się bawić jakąs moralność to powiem tyle: dorosły nie musi sobie udowadniać dorosłości. Nie jest już dzieckiem, które niekiedy chce być na siły kolejno nastolatkiem/dorosłym/wstaw_inny_termin.

LoliconSuspect   5 #11 10.03.2012 18:00

Mówiąc inaczej. Autor wpisu to mentalnie dziecko, które chce dorosnąć.

KyRol   18 #12 10.03.2012 18:42

Nie podoba się mi fragment z dziadkiem:

"Dziadek uważał, że mężczyzna w wieku 15-17 lat jest już na tyle dorosły, a przynajmniej dojrzały, że zabawkami bawić się już nie powinien. Chyba, że jest upośledzony umysłowo, niedorozwinięty. Do pewnego stopnia (bo bez tych chorób psychicznych) z dziadkiem się zgadzam i wyraźnie widać, że nie tylko ja…"

Na blogu raczej mało kto podziela tu twoje zdanie. Bycie mężczyzną w pełnym wymiarze nie polega na tym, co napisałeś w tym cytacie. Żona każdego męża (przynajmniej w większości wypadków), powie, że w jej partnerze jest coś z dziecka, albo, że jej mężczyzna to duże dziecko.

Gdzieś to musi mieć swoją podstawę, skoro dorosłe kobiety to akceptują. Mi się wydaje, że bycie dorosłym, bycie mężem nie polega na tym, że z dnia na dzień staje się kimś poważnym, sztywnym z trumiennym poczuciem humoru...

Nie można być w życiu w 100% kimś, kto podchodzi do wszystkiego na serio ze śmiertelnie skupioną miną. To znaczy można być, tylko zadajmy sobie pytanie: która kobieta chciała by mieć związek z kimś takim?

Myślę, że w męskim wieku, o którym tu piszesz, w odróżnieniu od dziecka, w męskim światopoglądzie powinno dojść do zmian. Trzeba sobie obrać poważne cele i dążyć do nich, w ten oto "naturalny" sposób młodzieniec staje się z biegiem czasu mężczyzną. Życie samo w sobie jest stresujące. Ciężko zadbać o dobre samopoczucie bez zabawy. Dlaczego człowiek w sile wieku ma rezygnować z życia dożynek?

KyRol   18 #13 10.03.2012 19:08

"Bo to jest przecież dziecinada, która przedłużana w nieskończoność jest po prostu infantylna, niesmaczna i żałosna."

To o czym tu piszesz to żadna dziecinada. Zaniedbując rodzinę, czy jej podstawowe potrzeby na rzecz innych, mniej potrzebnych, bądź kompletnie niepotrzebnych dóbr (już nawet nie chodzi o "sprawy komputerowe" czy jakąkolwiek elektronikę) trzeba udać się do specjalisty puki nie jest za późno.

Jest to nałóg, a kto wie czy i nie choroba. Są terapeuci, którzy leczą uzależnionych od zakupów w sieci czy uzależnionych od internetu czy komputera. To o czym co napisałeś to zwykły -holizm.

KyRol   18 #14 10.03.2012 19:14

kurczę początek był bardzo fajny, spalona jest końcówka tego artykułu.

Meszuge   16 #15 10.03.2012 19:21

@C-dur

Ty naprawdę wierzysz, że to co opisuję nie ma pokrycia w rzeczywistości i w ogóle się nie zdarza?

@kyrol

Ja raczej nazywam ten ustrój feudalno-mafijnym.

@margo.net

Nie chodzi o zabawy ani zabawki, ale o przedłużone dzieciństwo. O typowo dziecinne przekonanie, że zabawki są priorytetem w życiu i podporządkowywanie tej idei całej reszty. O dziecinne przekonanie, że mi się należy, że mam prawo. O manipulowanie własnym umysłem i wmawianie sobie, że kolejna zabawka jest faktycznie potrzebna, a nawet niezbędna.

@kyrol
„Żona każdego męża (przynajmniej w większości wypadków), powie, że w jej partnerze jest coś z dziecka, albo, że jej mężczyzna to duże dziecko”.

Tak – w tym przypadku zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. :-)
Nieco mniej wesoły jest fakt rosnącej liczby związków, w których każde z partnerów próbuje drugiemu wskoczyć na kolanka z żądaniem „zaopiekuj się mną, spełnij moje potrzeby!”.

Tak, takie zachowania to jest dziecinada, bo to dzieci właśnie są egocentryczne i prezentują postawy roszczeniowe w naturalny sposób.

KyRol   18 #16 10.03.2012 19:46

@Meszuge: Nic nie napisałem o "kolankach", więc nie widzę tu związku z "dziecinadą".

KyRol   18 #17 10.03.2012 19:51

@Meszuge: poza tym, również każda kobieta (w większości wypadków) powie, że faceci to gazeciarze . Facet ma tę naturę, że jak nie będzie zabawiał się w budowanie sieci czy szperanie przy kompie to swoje miejsce znajdzie albo w piwnicy albo w garażu. To też jest w/g Ciebie dziecinada?

KyRol   18 #18 10.03.2012 19:53

gazeciarze = gadżeciarze.

C-dur   4 #19 10.03.2012 20:03

@meszuge

No właśnie problem w tym, że tu nie chodzi o to, w co ja wierzę, ani w co Ty wierzysz, lecz o fakty. Zwróciłem uwagę, że w swoim trzydziestopięcioletnim życiu nie spotkałem dorosłej (utrzymującej się samodzielnie) osoby, która by tak postępowała (a dorosłych osób spotkałem tysiące). Jeśli Ty takie spotkałeś, to uściślij gdzie i kim one są. A jeśli zamierzasz generalizować, to podaj linki lub zacytuj wyniki badań na ten temat, bo inaczej jest to kolejna literatura fantastyczna autorstwa Meszuge. No i zastanów się - wymagasz ode mnie, abym uwierzył w coś tylko dlatego, że Ty w to wierzysz i napisałeś, że tak jest? Wybacz, ale musiałbym być bardzo niedorosły żeby się łapać na Twoją egzaltowana publicystykę (bez przytoczonych źródeł, wyników badań, faktów) . Szczególnie, że w swoim życiu mam kompletnie odmienne doświadczenia.

@LoliconSuspect
"Autor wpisu to mentalnie dziecko, które chce dorosnąć."

Na dodatek jest (błędnie) przekonany, że na świecie jest masa takich samych osobników.

Meszuge   16 #20 10.03.2012 20:18

@C-dur

Uderz w stół, a nożyce się odezwą, co? :-)
Co masz C-dur? Smartfon i tablet? Może jeszcze iPoda?

Meszuge   16 #21 10.03.2012 20:19

@kyrol

Ale ja pisałem. O związkach, w których oboje są niedojrzali emocjonalnie. :-)

C-dur   4 #22 10.03.2012 21:08

@Meszuge
"Uderz w stół, a nożyce się odezwą, co? :-)
Co masz C-dur? Smartfon i tablet? Może jeszcze iPoda?"

Nie. Dwa laptopy Acera: półtoraroczny i sześcioletni (oba z najtańszej półki). Stary kineskopowy telewizor. No i Nikona d5000 (żadna rewelacja z gadżeciarskiego punktu widzenia). :)

Jak zwykle stosujesz swoją metodę czyli "naplotłem co mi ślina na język przyniosła, ale to wy mi musicie udowodnić, że to nieprawda". Przerabialiśmy to w przypadku Twego "dzieła" o internetowych znajomościach. Wtedy też pisałeś o nożycach co się odzywają, a okazało się, że to ja nie mam ani jednego znajomego na DP, a Ty masz kilkunastu. :)

Życzę powodzenia w udowadnianiu sobie, że nie jesteś dzieciakiem. Trafne spostrzeżenie LoliconSuspect można rozszerzyć na cała Twoją "publicystykę". Ty zawsze udowadniasz sobie samemu, że nie jesteś taki jaki w rzeczywistości jesteś lub że jesteś taki jakim chciałbyś być (a jakim nie jesteś). Skoro Ci to pomaga, to czemu nie? :)

Meszuge   16 #23 10.03.2012 21:15

Pewnie w czymś pomaga, natomiast obawiam się, że Tobie nie pomoże już nic. :-(

C-dur   4 #24 10.03.2012 21:32

Ech, Meszuge. Nawet nie potrafisz bronić swojego wpisu czymś innym niż personalne wstawki. Ja Ci w komentarzu z 20:03 napisałem na czym polegają słabości Twojego wpisu. Twojego wpisu, a nie Ciebie. Oczywiście mogłem to "uargumentować" tekstami o tym, że jesteś nałogowym onanistą, któremu nic już nie pomoże, a swoje teksty piszesz w tych krótkich przebłyskach świadomości, które pojawiają się pomiędzy wielotygodniowymi stanami kompletnego upojenia alkoholem. Tylko po co? Przecież to byłyby kompletnie bezwartościowe i nieuzasadnione personalne wstawki, które nic nie wnoszą do tematu. Dziwi mnie dlaczego tak się w nich (i różnych dziwnych insynuacjach) lubujesz. Może dlatego, że nie lubisz rozmawiać o faktach, wiedzy, merytorycznych przykładach, sprawdzonych informacjach. Ty uwielbiasz gadać o innych. Oczywiście w taki sposób, z którego wynika, że jesteś od nich lepszy, bardziej doświadczony i wtajemniczony. Tylko komu tak naprawdę jest to potrzebne?

  #26 10.03.2012 21:58

Cywilizacja Przedłużonego Dzieciństwa - genialne określenie, nawet ta sprawa z ACTA, po części to niestety obnaża. Jak podwyższane były podatki, jak zmieniano prawo dotyczące realnego życia, "młodzi dorośli" nie protestowali. Jednak gdy władza wzięła się za internet - zabawkę nr 1, miejsce masowej ucieczki od rzeczywistości nagle wielkie oburzenie.

Wg mnie wygląda to następująco, większość "młodych dorosłych" odpuszcza sobie rzeczywistość, uciekli w pewnego rodzaju matrixa i mam wrażenie, że o to chodziło autorowi.

Nie chodzi o to ze ludzie się bawią ale że internet, komórki zastępują ludziom rodzinę, całe życie.
W jakim wieku teraz zakłada się rodziny? Ile przeciętna rodzina ma dzieci? Ile małżeństw rozpada się bo zabawa jest ważniejsza? Ile kobiet narzeka, że nie można znaleźć poważnego faceta?
Ilu dorosłych żyje w stylu PRACA -> GRY -> Sen ->Praca -> i tak w koło?

I proszę bez tekstów ile teraz kosztuje dziecko, moja babcia potrafiła utrzymać młode dzieci zaraz po wojnie, gdy jak wspomina nic nie było i o wszystko trzeba było walczyć. Właśnie walczyć, młode pokolenie widać już w realu tego nie potrafi. Miejmy nadzieję że sprawa ACTA uzmysłowi młodym dorosłym, że w prawdziwym życiu także można coś zdziałać i nie tylko gdy chodzi o internet. Że można walczyć i wygrywać.

Przykład ojca bawiącego się kolejką jest raczej nietrafiony, jasne puści ją kilka razy ale nie będzie spędzał każdego popołudnia przy kolejce. Bardziej pasuje tu przykład gier komputerowych, facebooka, chatów internetowych itp.

Czasy nie są takie same, używki/gry itp stały się bardziej powszechne, praktycznie chodzą za nami. Kiedyś mogłeś się napić, przeczytać książkę lub przespać z dziewczyną a i to miało konsekwencje, teraz masz gry, filmy, seriale, facebooki i to ciągle w swojej kieszeni w swoim smartfonie/tablecie. Ludzkość po części zaczyna przypominać zombie, konsumujące coraz i coraz to więcej. Wg mnie jest to ogromne zagrożenie ciągle nie zdiagnozowane, szczególnie że gry typu MMORPG dają uczucie robienia czegoś, zdobywania choć jest to tylko iluzja i to nie ucząca niczego - to nie szachy.

imeehow   5 #27 10.03.2012 23:15

To ja powiem tak: "Czym się różni mężczyzna od chłopca? - Ceną zabawek!" Nie od dziś wiadomo, że największym rynkiem zbytu dla gier komputerowych i konsol są mężczyźni w wieku 30-40 (lub coś około). Zresztą czymże jest dziecko, jeśli nie zabawką dla rodziców? Zresztą zabawa nie musi być od razu równoznaczna z ogłupianiem i czymś bezproduktywnym. Hobby to przecież zabawa, a wiele ciekawych projektów zaczynało jako hobby i przekształciło się w coś "na poważnie". Socjalizm... no niestety pokutuje przekonanie, że o wartości człowieka świadczy jego praca (każdy jest "ludziem pracy") zamiast tego co go zajmuje w wolnym czasie i co stanowi jego pasję. Praca powinna być tylko środkiem do pozyskania zasobów na realizację pasji (ideałem byłoby to połączyć, ale to się udaje niewielu).

KyRol   18 #28 10.03.2012 23:16

@Meszuge: Nie odpisałeś mi na komentarz z 19.51. Twoje wtrącenie o dziecinadzie w takim razie jest całkowicie pozbawione sensu w odniesieniu do mojego komentarza. Widzę, że i moja wymiana poglądów wskoczyła na taki sam tor, jak i rzeczowe argumenty użytkownika C-Dur:

"twoja prawda jest twoja, a jak nie moja to twoja i w gruncie rzeczy nawet jeśli nie masz racji, to twoja prawda jest bardziej twojsza niż mojsza"

Nie pamiętam skąd ten cytat, ale jest mocno na miejscu, bo jesteś toporny na jakkolwiek rzeczowe argumenty, stąd pozwolę na zaprzestanie nabijania komentarzy w tym wpisie.

KyRol   18 #29 10.03.2012 23:29

@imeehow: Nie masz racji. Gry są elementem rozrywkowym, tak samo jak takim kiedyś były radio i telewizja. Jest to forma nowej rozrywki, której nie rozumieją osoby starsze i tyle. Nie wiem skąd teza, że gry są tworzone wyłącznie z myślą o dzieciach i młodzieży.

Gry, tak jak radio czy telewizja to forma konsumpcji. Nie oszukujmy się, oba wynalazki to złodzieje czasu. Myślę, że sztuka, rozrywka i hobby to całkiem trzy odmienne formy aktywności, które koniecznie należy od siebie odróżniać. Mylę się? Spójrz na Japonię, zobacz jaka średnia wieku "populacji" graczy. Europa to trzeci świat pod względem tego rodzaju rozrywki.

Niestety często jest tak, że się tego nie rozróżnia albo wrzuca do jednego worka. Pamiętam jak ktoś zorganizował w naszym mieście zawody dla grup rapowych/hip-hopowych polegające na rymowanym obrażaniu/rzucaniu obelg w stosunku do siebie. Nazwano to sztuką. Może i sztuką jest rymować z miejsca na poczekaniu, ale nie należy tego nazywać sztuką gdyż jest to bardziej forma niskiej jakości rozrywki.

KyRol   18 #30 11.03.2012 00:05

@imeehow: "Zresztą czymże jest dziecko, jeśli nie zabawką dla rodziców"

O zgrozo, Bóg Cię opuścił czy jak? Dziecko może być pociechą, uciechą, ale nie zabawką. Do takich wniosków dochodzą tylko ludzie chorzy psychicznie... Dziecko to masa obowiązków, poświęceń i wyrzeczeń. Wychowanie dziecka w żaden sposób nie jest sielanką... Wszystkie satysfakcje i radości rodziców są oczekiwanym efektem ubocznym w wychowaniu młodego człeka, ale chyba nie ma zbyt wielu rodziców takich na tym świecie, którzy decydując się na dziecko, widzą w nim nową "zabawkę" czy "gadżet"...

KyRol   18 #31 11.03.2012 00:12

@C-dur: zawijajmy żagle, to miejsce nie jest dla nas...

Meszuge   16 #32 11.03.2012 06:15

@C-dur

Musiałeś pisać o tej masturbacji? Musiałeś? Teraz wszyscy się dowiedzą i będą ze mnie śmiać. :-(

Tu nie chodzi o personalne wstawki, ale o zrozumienie postawy. Wieczny malkontent, przypierniczający się do wszystkiego Smerf Maruda, to może być zabawne w bajce, ale w życiu jest nużące i odstręcza. Próbowałem zrozumieć Twoje wieczne krytykowanie wszystkiego, wieczne czepianie się i możliwości były dwie: albo bronisz swoich zabawek, albo jesteś sfrustrowany ich niedoborem. Ot i cała filozofia.


@kyrol

Odpisałem Ci, ale nic nie poradzę na to, że tej odpowiedzi Ty nie rozumiesz. To jest kontynuacja, rozwinięcie, ciąg dalszy niedojrzałych postaw egocentrycznych.

  #33 11.03.2012 10:03

@Meszuge
Śledzę blogi regularnie i zgadzam się z C-dur.. nie potrafisz się wybronić, odreagowujesz atakami personalnymi. Nie tędy droga "publicysto"..

C-dur   4 #34 11.03.2012 10:41

Meszuge, polecam żebyś przejrzał sobie swoje blogowe wpisy. Zobaczysz ile "optymizmu" z nich bije. Cywilizacja się kończy. Panuje etyczny chaos i powszechna utrata tożsamości. Ludzie się w tym wszystkim pogubili, nic już nie rozumieją, oszukują samych siebie, okradają własne rodziny, są samotni, bo dali się złapać w sieci portali społecznościowych. Do tego ustrój feudalno-mafijny (jak go nazywasz) odbiera im ostatni promyk słońca.* Ale to niby ja jestem Smerf Maruda. :)

Meszuge, zważywszy na tematykę i ton Twoich wpisów, polemika z nimi to wyraz optymizmu i głębokiej wiary w ludzi. :)

* Na szczęście Meszuge to wszystko widzi i niesie "oświaty kaganek". :)

Meszuge   16 #35 11.03.2012 10:49

@C-dur

Masz rację. Chcesz mieć rację - to masz rację. A ja święty spokój. :-)

KyRol   18 #36 11.03.2012 12:32

@Meszuge: Twój świat, twoje kredki. Nie zabieram Ci tego i z tego powodu więcej niczego nie skomentuję. Tak w ogóle wpadłeś na to aby policzyć ile % komentujących przyznało Ci rację? Może po takiej analizie wyciągniesz jakieś wnioski?

imeehow   5 #37 11.03.2012 12:41

@kyrol "Gry są elementem rozrywkowym, tak samo jak takim kiedyś były radio i telewizja." Niby tak, ale przy odpowiedniej selekcji materiału może się okazać, że w TV zobaczysz pouczający/inspirujący film dokumentalny, a z gry podszkolisz angielski czy myślenie strategiczne.
Wg Ciebie np. fotografia to sztuka, rozrywka czy hobby? Wg mnie "to zależy" i jedno nie wyklucza dwóch pozostałych.
Dzieci... wg mnie często pary decydują się na posiadanie dziecka z pobudek "społecznych": bo wszyscy znajomi mają, a bo będziemy mogli kupować takie słitaśne ubranka, a bo mąż często wyjeżdża w delegacje i żona chce mieć w domu "kawałek męża". Motywem raczej nie jest chęć zabezpieczenia sobie starości i przedłużenia gatunku.

KyRol   18 #38 11.03.2012 13:23

@imeehow: wrzucasz wszystko do jednego worka. Nie wszyscy rodzice decydują się na dziecko ze względu na jakieś reperkusje społeczne, tak samo z tą fotografią: może to być samo hobby, może to być sztuka, a może być to zarówno hobby i sztuka. Nie pisałem o tym, że jedno przeczy drugiemu, tylko pisałem trzeba umieć to rozróżnić.

Meszuge wrzucił też wszystko do jednego worka. Z tego wpisu idzie wywnioskować, że wszyscy posiadacze smartfonów i tabletów to dzieci, tak samo jak wszyscy gadżeciarze. Jest to niesprawiedliwe podejście czy ocena ludzi, z tego względu, że żadne urządzenie czy nawet zabawka nie jest w stanie zrobić z nikogo doktora czy nawet ostatecznego idioty.

Posiadanie takiego gadżetu nikogo nie zrobi też ani młodszym ani starszym, bo czy posiadając kolekcję młotków w szafce ktoś stał się przez to mężczyzną? Ba z mojej perspektywy posiadanie i używanie takiego urządzenia nie

Zdarzają się przypadki hobbystów w dorosłym wieku, którzy zbierają np. resoraki z jakiejś kolekcji. I co, taki ktoś też jest niedojrzałym dzieckiem? To, że zbiera resoraki robi z takiego człowieka zidiociałego kretyna?

Zaraz dostanę w odpowiedzi, że większość facetów w jego wieku nie zajmuje się czymś takim. Ale jaki wniosek z tego? Żaden. Jak wspomniałem kolekcja młotków małego dziecka nie zrobi z niego mężczyzny.

C-dur   4 #39 11.03.2012 15:02

@Meszuge
"A ja święty spokój. :-)"

Tak, tak. I dlatego regularnie nam tu wieszczysz rozpad cywilizacji, zanik tożsamości, upadek człowieka, rozpacz i zagładę. :)

Druedain   14 #40 11.03.2012 15:11

Wiele się nie różnisz od ludzi kierujących się w życiu dogmatami :) Oni też mają rację bo mają racją i oni też są zabetonowani w swoich piaskownicach, odporni na próby zachwiania ich systemem wartości.

Pozdrawiam!

:)

Meszuge   16 #41 11.03.2012 17:25

@ margo.net

No, dobra… spróbujmy w takim razie od początku.
Małe dzieci są egoistyczne i egocentryczne w naturalny sposób. Zgadza się?
W trakcie procesu wychowania i pod warunkiem, że ma dorosłych, normalnych rodziców, dziecko uczy się, że nie wystarczy rozedrzeć japy, żeby każda zachcianka została spełniona. Rzeczywiste potrzeby owszem, tak, ale zachcianki i widzimisię – nie. Dziecko uczone jest też odróżniać realne potrzeby od egoistycznych zachcianek. Dzięki temu dziecko buduje swoją duchowość, świat wartości i priorytetów. Mam nadzieję, że do tego momentu wszystko jest jasne.

W Cywilizacji Przedłużonego Dzieciństwa ten proces jest zaburzony. Oczywiście w dużej mierze jest to konsekwencją zachowań i postaw rodziców, ale nie o szukanie winnych teraz chodzi. Ludzie pozornie dorośli, a przynajmniej z dowodem w kieszeni, którym nikt w dzieciństwie nie pomógł wypracować własnego systemu wartości, gubią się w świecie priorytetów i w wielu lat np. 24 nadal żyją stosownie do priorytetów z piątego roku życia, czyli „ja chcę”. Nie liczy się wspólne dobro grupy, na przykład rodziny, nie liczą się realne możliwości tejże rodziny… jedynym priorytetem jest: JA CHCĘ.
Są to ludzie, którzy nie rozpoznają różnicy pomiędzy swoim „ja chcę”, a „ja potrzebuję”.

Małe dziecko może pewne rzeczy próbować wymusić płaczem, ale z biegiem czasu ta metoda okazuje się, że to coraz rzadziej działa, więc obmyśla nowe, bardziej skuteczne techniki, sposoby i metody. Zrozumiałe?
Najbardziej efektywną metodą jest kłamstwo. Wystarczy przekonać resztę rodziny, że ja naprawdę niezbędnie potrzebuję tego, co w rzeczywistości jedynie chcę i oni uwierzą, bo czemu niby nie mieliby wierzyć zapewnieniom „dorosłego” człowieka i zgodzą się, bym część pieniędzy z domowego budżetu na ten swój cel przeznaczył.
Jednak nie da się zatrzymać w rozwoju na poziomie pięciolatka w każdym aspekcie i na każdej płaszczyźnie. Facet lat 24, choćby częścią świadomości i nie do końca, ale jednak czasem zdaje sobie sprawę, że coś tu nie gra. I żeby nie odczuwać przykrych uczuć (wstyd, wyrzuty sumienia, poczucie winy), tworzy kolejną „nakładkę”, czyli wmawia sam sobie, że dana rzecz jest mu faktycznie niezbędna. Już nie innym, a sobie. Jeśli potrafi zrobić to skutecznie, to w tym miejscu zaczyna się tragedia charakteropatii…

Kobiety rzadko mają tak potężne parcie na zabawki elektroniczne (tablety, smartfony, iPody itd.), dlatego może bardziej zrozumiały dla kobiet jest przykład z butami czy torebkami, choć nie do końca, bo to jednak nie jest zabawka.

C-dur   4 #42 11.03.2012 17:52

@Meszuge

Ale masz coś na poparcie swoich słów? Coś co potwierdzi tezę, że opisywany przez Ciebie proces rzeczywiście zachodzi i nie jest tylko i wyłącznie wykalkulowanym przez Ciebie tworem? Że "Ludzie pozornie dorośli, a przynajmniej z dowodem w kieszeni, którym nikt w dzieciństwie nie pomógł wypracować własnego systemu wartości, gubią się w świecie priorytetów i w wielu lat np. 24 nadal żyją stosownie do priorytetów z piątego roku życia"? Że "Facet lat 24, choćby częścią świadomości i nie do końca, ale jednak czasem zdaje sobie sprawę, że coś tu nie gra. I żeby nie odczuwać przykrych uczuć (wstyd, wyrzuty sumienia, poczucie winy), tworzy kolejną „nakładkę”, czyli wmawia sam sobie, że dana rzecz jest mu faktycznie niezbędna. Już nie innym, a sobie"?

Nie obraź się, ale takich tez można sobie stawiać miliony. Tyle że dopóki nie zostaną one przez coś potwierdzone, dopóty nie mają ABSOLUTNIE ŻADNEJ WARTOŚCI. Nie ma sensu żebyś się powtarzał. Ludzie doskonale rozumieją co napisałeś. Tyle że chcieliby coś na potwierdzenie tych teorii.

C-dur   4 #43 11.03.2012 17:55

Szczególnie, że dookoła siebie absolutnie takich przypadków i takiego procesu nie widzą.

KyRol   18 #44 11.03.2012 18:01

"Kobiety rzadko mają tak potężne parcie na zabawki elektroniczne (tablety, smartfony, iPody itd.), dlatego może bardziej zrozumiały dla kobiet jest przykład z butami czy torebkami, choć nie do końca, bo to jednak nie jest zabawka."

To żeś Panie wystrzelił...

  #45 11.03.2012 18:17

@Meszuge
rozumiem, że ten wpis jest odreagowaniem na ciężkie dzieciństwo? bo tak to odbieram.. a poza tym - skąd możesz wiedzieć czego chcą kobiety? to, że rygorystycznie traktujesz swoją żonę czy kochankę, nie oznacza, że nie ma ona tego typu zachcianek
totalnie się gubisz i nie potrafisz przyjąc krytyki, smutne:(

Meszuge   16 #46 11.03.2012 18:22

@kyrol

To Ty nie wiesz, że mózg kobiety i mężczyzny się różni? Zobacz to:
http://www.youtube.com/watch?v=O-XqmpgaKNs&feature=related




@C-dur
"Ludzie doskonale rozumieją co napisałeś".

Rozumiem w takim razie, że margo.net nie zaliczasz do ludzi... przykre. :-(

C-dur   4 #47 11.03.2012 18:28

@kyrol

A czego się spodziewałeś? Mieszanie rzeczy kompletnie ze sobą nie związanych, to także domena autora wpisu (i jest w tym naprawdę niezły).

Buty, torebki i ogólnie strojenie się ma źródło w potrzebie bycia atrakcyjnym seksualnie, a to jest atrybut dorosłości i nie ma absolutnie nic wspólnego z dzieciństwem. Mało tego - tutaj zachodzi proces odwrotny. Dzieci naśladują pod tym względem dorosłych (choć nie zdają sobie do końca sprawy co tak naprawdę naśladują). Wychodzi na to, że Meszuge zarzuca dorosłym zachowywanie się jak dzieci, które naśladują dorosłych. Brawo.

Potrzeba bycia atrakcyjnym seksualnie nie jest obca także mężczyznom, tyle, że w tym przypadku urodzie fizycznej towarzyszą siła i pieniądze, których obecność można manifestować np. poprzez... posiadanie gadżetów. Generalnie gazeciarstwo można podciągnąć pod rywalizację, rywalizację, która pojawia się w okresie dojrzewania i nie ma nic w spólnego z dzieciństwem (nie należy jej mylić z nieumiejętnością dzielenia się jaka często charakteryzuje małe dzieci).

C-dur   4 #48 11.03.2012 18:31

PO CO to napisałeś. I jaki jest cel tego wpisu. To zupełnie inne sprawy.

[sorry, kliknęło mi się]

C-dur   4 #49 11.03.2012 18:34

No i oczywiście (podobnie jak ja) nie rozumie, co ten wpis ma wspólnego z rzeczywistością.

C-dur   4 #50 11.03.2012 18:41

@margo.net

Po co się tłumaczysz? On nie odpuści. To jest jego metoda. Jak mu postawisz sensowny, uargumentowany zarzut to odpisze coś w stylu "Nic nie zrozumiałaś" albo "Skąd w Tobie tyle frustracji i jadu, że mnie atakujesz?".

Widać z Twoich wpisów, że doskonale rozumiesz co on napisał, tylko (podobnie jak inni) pytasz skąd się to wzięło i jak się ma do rzeczywistości. To on nie rozumie lub nie chce przyjąć do wiadomości, że ludzie nie potrzebują objaśnienia jego wywodów, a jedynie czegoś konkretnego na poparcie postawionych absurdalnych tez.

Pozdrawiam! :)

tfl   8 #51 11.03.2012 18:50

Ja gram w gry, ojciec zaczytywal sie w kryminalach, dziadek organizowal "klub gwarek", rodzice babci od strony mamy polowali na lisy. Kto wie, co robili ich rodzice by uzyskac satysfakcje (pojecie z zakresu socjologii). Nie bardzo rozumiem (swiadom wlasnych wad i zalet) co jest zlego w tym, ze ja gram, on czytal, on organizowal, oni polowali...

A co do samego wpisu... z jednej strony zal oswieconego na rzeczywistosc, z drugiej strony raczej nieintersujaca wariacja na temat wspolczesnych sposobow pozyskiwania satysfakcji.

C-dur   4 #52 11.03.2012 19:08

@Linux user (niezalogowany)
"Jednak gdy władza wzięła się za internet - zabawkę nr 1..."

Internet przestał być zabawką już dawno. Sprowadzanie sieci wyłącznie do jej funkcji rozrywkowej jest niepoważne. Internet nie jest również miejscem "masowej ucieczki od rzeczywistości". Jest częścią rzeczywistości, przenika się z nią i łączy w większym stopniu niż np twórczość artystyczna czy rozrywkowa (książki, filmy, TV itp.). Nikt jednak nie nazywa miłośników książek zdziecinniałymi (bo przecież to dzieciom się książeczki-bajeczki czyta przed snem). O ile mi wiadomo, Meszuge też czyta sporo. I co? Oznacza to, że jest zdziecinniały i żyje w świecie bajek?

@Linux user (niezalogowany)
"Ile małżeństw rozpada się bo zabawa jest ważniejsza?"

No ile?

@Linux user (niezalogowany)
"Ile kobiet narzeka, że nie można znaleźć poważnego faceta?"

No ile?

@Linux user (niezalogowany)
"Ilu dorosłych żyje w stylu PRACA -> GRY -> Sen ->Praca -> i tak w koło?"

No ilu? Podasz coś na poparcie czy jesteś kolejnym teoretykiem, który coś sobie wymyślił i jest przekonany, że tak jest?

Jestem siedem lat po ślubie. Wiadomo - są lepsze momenty i gorsze. Na razie moje małżeństwo się nie rozpada, ale jeśli miałoby tak się stać (odpukuję!), to potrzeba zabawy i gadżetów jest zdecydowanie najmniej prawdopodobnym powodem. Bardziej bym się obawiał rzeczy takich jak: przesadne oczekiwania wobec siebie nawzajem, nieumiejętność wspierania się i rozumienia w trudnych sytuacjach życiowych, znudzenie, postępująca z czasem rozbieżność charakterów, zauroczenie kimś innym. To są prawdziwe powody dla których ludzie się rozstają. Dorośli to wiedzą. To tylko dzieciuchom się może wydawać, że małżeństwa się rozpadają przez potrzebę posiadania gadżetów. Litości. :)

Meszuge   16 #53 11.03.2012 19:14

@margo.net

To ja nie rozumiem pytania o ideę wpisu. :-( Jaką znowu ideę? :-(

„Od zawsze” interesuje mnie wpływ jaki wywiera zaawansowana technologia na ludzi i… odwrotnie. Jak zmienia się świadomość, potrzeby, postawy i sposób myślenia ludzi, którzy dysponują sprzętem, który ich pradziadkowie uznaliby za cud. Tak – cud.

Rower, piłka, dubeltówka, gra w szachy, książki… to wszystko, ja się da zauważyć (przynajmniej niektórym) nie stanowi praktycznie żadnego skoku technologicznego. Komputer – tak. Internet – tak. Przenośny komputer z mobilnym dostępem do Internetu – tak.

Rozwój był tak szybki, że u niektórych osobników wywołał pewne zaburzenie, pomieszanie. Zabrakło gdzieś możliwości prawidłowego rozpoznawania, co jest realną potrzebą, a co jedynie zachcianką i pragnieniem posiadania kolejnej zabawki.

BLACKBERRY P9981 PORSCHE kosztuje 6,5 -7,0 tysięcy złotych. Za te pieniądze 4-osobowa rodzina jedzie na całkiem przyzwoite wczasy. Może nie na Maltę, może nie do najdroższego hotelu, ale… przyzwoite.
I ludzie kupują te telefony. Podpowiedz mi proszę, w jaki sposób przekonać rodzinę, że właśnie taki telefon jest nam potrzebny?



@Linux user

Jednak ktoś rozumie, o czym piszę…

C-dur   4 #54 11.03.2012 19:32

@Meszuge

Ale dlaczego zakładasz konieczność przekonywania rodziny? :) Przecież są ludzie, których spokojnie stać na jedno i drugie.

Poza tym - to nie ma nic wspólnego z dzieciństwem. Gadżeciarstwo jest częścią rywalizacji, która pojawia się w wieku dojrzewania jako oznaka zbliżającej się dorosłości i potrzeby bycia atrakcyjnym. Mojego czteroletniego syna naprawdę nie obchodzi jaka firma wyprodukowała zabawkę, którą mu kupiłem, czy chodzi w markowych ciuchach i ile kosztował plecak, który dostał w prezencie. Oczywiście, że płacze i wymusza gdy czegoś chce, ale to trwa jakieś... trzy minuty. Meszuge, miałeś kiedyś do czynienia z dziećmi? :)

@Meszuge
"Jednak ktoś rozumie, o czym piszę…"

Szkoda tylko, że ten ktoś pisze anonimowo. ;)

gowain   19 #55 11.03.2012 19:37

@Meszuge... "Rozwój był tak szybki, że u niektórych osobników wywołał pewne zaburzenie" - ale, u których, bo ja osobiście nikogo takiego nie znam, to są jednostki, pojedyncze osoby. Jak ktoś kupuje telefon za 7000zł, to znaczy, że go stać i tyle - nie wyliczaj nikomu pieniędzy, bo to kogoś indywidualna sprawa... no chyba, że masz żal, że to "on" kupił, a nie Ty... ale wtedy to wyłania się zjawisko zwane zazdrością... może o to w tym wpisie chodzi...

C-dur   4 #56 11.03.2012 19:37

Tak naprawdę, to od lat obserwujemy proces odwrotny tzn. "udoroślenia" dzieci. Coraz bardziej agresywne kampanie marketingowe skierowane do nich a także zmiana w ogólnym podejściu i postrzeganiu dzieci powoduje, że coraz wcześniej zaczynają się one zachowywać jak dorośli. Coraz wcześniej ważna jest dla nich marka ciuchów czy cena telefonu. Coraz wcześniej zaczynają przejmować styl bycia dorosłych.

C-dur   4 #57 11.03.2012 19:38

To jest proces dokładnie odwrotny do tego, który opisuje autor wpisu. Zapytam jeszcze raz - Meszuge, miałeś kiedyś do czynienia z dziećmi? :)

LoliconSuspect   5 #58 11.03.2012 19:42

@Meszuge
To było już wspomniane, ale potwórzę. Daj jakieś badania, bo na chwilę obecną to śmiesznie to wszystko wygląda. Stawiasz tezę, a reszta ma ci udowadniać, że się mylisz.

Jakie priorytety powinien mieć ten twój przykładowy dwudziestoczterolatek i dlatego ty stawiasz się tu w roli wyroczni?
Swoją drogą buty i torebki to nie zabawki? Analogicznie telefony i komputer w takim razie. Wszystko zależy od zastosowania i użytkownika. Dziecko żebrające o iphona (żeby można było szpanować), a kobitka kupujące metkowe bootki za 700 zł to moralnie żadna różnica.
Dodatkowo filmik z youtube? Serio, co to ma być? Może się tam nawet wypowiadać wiecznie żywy towarzysz Lenin, ale tak się nie dyskutuje. Jak masz coś co powiedzania to pisz to tutaj.

"Rozwój był tak szybki, że u niektórych osobników wywołał pewne zaburzenie, pomieszanie"
Dane, badania, cokolwiek. Proszę. Ładnie.

"Podpowiedz mi proszę, w jaki sposób przekonać rodzinę, że właśnie taki telefon jest nam potrzebny?"
1. Dana osoba ma kasę = nie musi nikogo pytać.
2. Nie ma kasy, ma tylko część = prosi partnera/partnerkę/kogoś innego/bank o pomoc, ludzi lubią sobie coś kupić, jeżeli druga połowa ma ochotę to wspomóć to czemu nie? Jeżeli możemy sfinsować to z pomocą banku to ponownie nie ma problemu.
3. Kradzież pieniędzy, krętactwo, kupowanie na (niespłacalny) kredyt =...no, ale to przecież patalogia, a nie norma!

Dopóki są pieniądze na elementarne potrzeby i nikt nie cierpi to sprawa jest moralnie czysta.
Co cię tak obchodzi co inni robią ze swoimi zasobami finansowymi? Socjalista czy co?

@C-dur
"Buty, torebki i ogólnie strojenie się ma źródło w potrzebie bycia atrakcyjnym seksualnie, a to jest atrybut dorosłości i nie ma absolutnie nic wspólnego z dzieciństwem."
W dzisiejszych czasach to by oznaczało już gimnazjum, a może nawet podstawówkę. Na etapie gimnazjum nie ma mowy już o naśladownictwie.

Meszuge   16 #59 11.03.2012 19:49

@C-dur
„To jest proces dokładnie odwrotny do tego, który opisuje autor wpisu”.

A mógłbyś – tak jak tego wymagasz ode mnie – podać wyniki stosownych badań i źródło, z którego zaczerpnąłeś tę informację? Bo jeśli nie, to z przykrością zawiadamiam, że coś Ci się roi. Fantazjujesz. Swoje przekonania bierzesz za fakty.




@LoliconSuspect
„Daj jakieś badania, bo na chwilę obecną to śmiesznie to wszystko wygląda. Stawiasz tezę, a reszta ma ci udowadniać, że się mylisz”.

Jak wyżej +…

Stawiam tezę i ani Ciebie, ani Smerfa Marudę tu nie zapraszałem. A zwłaszcza nie zapraszałem do udowadniania komukolwiek czegokolwiek. Sami się tu produkujecie bez żadnej zachęty z mojej strony, realizując tylko jakieś swoje pokrętne potrzeby.

Meszuge   16 #60 11.03.2012 19:51

Z dziećmi do czynienia miałem. :-)

gowain   19 #61 11.03.2012 19:56

@Meszuge... "Stawiam tezę i ani Ciebie, ani Smerfa Marudę tu nie zapraszałem" - hehe to powinien być wystarczający powód, żeby takie wpisy nie pojawiały się na głównej, ale to tylko moje zdanie. Pisząc bloga i nie blokując do niego dostępu jakimiś hasłami, logowaniami zapraszasz tak na prawdę wszystkich. Żądasz badań od C-dura, a sam od początku nie przedstawiasz żadnego.Co prawda jak chwilę by się poszukało to idę o piwo, że znalazło by się sporo artykułów na potwierdzenie tezy C-dura...

"Sami się tu produkujecie bez żadnej zachęty z mojej strony, realizując tylko jakieś swoje pokrętne potrzeby." - Niestety chyba nie rozumiesz czym jest blog... sam wpis z absurdalnymi tezami i uogólnieniami jest zachętą do dyskusji. A Ty zamiast się obrażać na cały świat broń się, ale nie osobistymi wycieczkami tylko prawdziwymi argumentami... o ile takie są.

C-dur   4 #62 11.03.2012 20:05

@Meszuge

Nie mógłbym, bo:

1. Ty tego nie zrobiłeś do tej pory (a jakby nie był zacząłeś tę dyskusję, więc wypadałoby).
2. Jest to coś co widać dookoła na co dzień (nastolatki w markowych ciuchach, makijażach, z komórkami, kandydaci do wpadki w wieku lat 12). Ale jeśli po tym komentarzu inni użytkownicy napiszą, że takiego zjawiska absolutnie nie widzą, to postaram się znaleźć coś na poparcie lub (UWAGA!)... zrewiduję swoje stanowisko i przyznam, iż być może zbyt pochopnie własne doświadczenia rozciągnąłem na całą rzeczywistość. Zrobisz to samo?

C-dur   4 #63 11.03.2012 20:17

I jeszcze jedno. Kiedy myślę o przyszłości swojego dziecka, to nie boję się, że długo pozostanie dzieckiem. Boję się, że zbyt wcześnie zapragnie być dorosłym i pomyśli, że już nim jest. Podobne niepokoje odczuwają inni (znajomi mi) rodzice.

MaRa   8 #64 11.03.2012 20:21

Część ludzi walczy o przetrwanie, więc zabawki to dla nich coś abstrakcyjnego, niepraktycznego (taka mentalność chłopa pańszczyźnianego). Ale też jest część ludzi, którym dobrze się powodzi. Więc dlaczego mieliby sobie żałować, uprawiać jakieś umartwianie się?
Kiedy zaspokoi się najbardziej podstawowe potrzeby (woda, żywność, mieszkanie), to pojawia się potrzeba czegoś więcej, samorealizacji. To niezupełnie jest zabawa, owe rzekome zabawki dostarczają bodźców zmysłowych, te bodźce powodują zmiany połączeń między neuronami w mózgu i poszerzanie się świadomości. Głupi film czy gra - pozornie rozrywka, jednak pozwala przeżyć zdarzenia, których zazwyczaj ludzie nie doświadczają na co dzień, a to powoduje poszerzanie się percepcji, rozwój mózgu.
Od monotonnych prac są automaty, mózg nie jest po to, by je zastępować, ale by tworzyć coś nowego.

C-dur   4 #65 11.03.2012 20:22

Innymi słowy - to co obecnie mamy to cywilizacja ZWD (zbyt wczesnej dorosłości). To by było tyle. Dziękuję wszystkim za uwagę i pozdrawiam. :)

MaRa   8 #66 11.03.2012 20:24

@C-dur - jakby mieli w szkole wychowanie seksualne z prawdziwego zdarzenia, to by nie zaliczali wpadek.

LoliconSuspect   5 #67 11.03.2012 20:24

@Meszuge
Rozumiem, w takim razie nie będę marnował na ciebie już więcej czasu. Szkoda, że ty marnujesz czas swój pisząc ten wpis i czas innych, którzy zakładali, że twój tekst miał służyć czemuś więcej niż tylko zgadzaniu się z tobą.
Natomiast masz rację, chciałem tu zrealizować swoją potrzebę. Konkretniej chodziło o dyskusję, która o ile o jest prowadzona na odpowiednio cywilizowanym (albo głupim w zależności od nastroju ;)) poziomie może być świetną rozrywką.
Z mojej strony koniec dyskusji z tobą skoro tak sprawiasz sprawę. Jakkolwiek pozwolę sobie na dyskusję z innymi użytkownikami, jeżeli coś ciekawego napiszą.
@margo.net
Sprawa ACTA uzmysłowiła tylko jedno. Masa ludzi to matoły, którzy nie są zainteresowani jak się sprawa ma. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że muszą się wypowiedzieć.
Ilu ludzi o poglądach anty ACTA przeczytało chociaż sam dokument nie mówiąc o posiadania już jakiejkolwiek wiedzy prawniczej? Ilu przeczytało interpretację, interpretacji made by anon? Ja to naprawdę chciałbym wiedzieć. Niestety dyskusje internetowe (i pewien przypadek w realu) pokazały mi, że ludzie nie potrafią przedstawić żadnych konkretów przeciw. Oczywiście moje obserwacje nie są reprezentatywne. :) Wielu ludzi ma mentalność owiec, które potrzebują pasterza. A to, że pasterz czasem prowadzi w kierunku urwiska zamiast upragnionego pastwiska...

LoliconSuspect   5 #68 11.03.2012 20:25

@MaRa
Bądźmy realistami. Głupiego żadnego edukacja nie zmieni.

MaRa   8 #69 11.03.2012 20:27

@C-dur - kilkaset lat temu średnia długość życia nie przekraczała trzydziestki, małżeństwa zawierano w wieku 12 lat, w wieku 15 lat uczestniczono w bitwach, więc raczej dorosłość się opóźnia.

MaRa   8 #70 11.03.2012 20:28

@LoliconSuspect - głupota to raczej wynik edukacji, która służy w zasadzie niszczeniu kreatywności, indywidualnego potencjału.

C-dur   4 #71 11.03.2012 20:30

@MaRa
"jakby mieli w szkole wychowanie seksualne z prawdziwego zdarzenia, to by nie zaliczali wpadek."

Na przykład w Szkocji mają świetną edukację na ten temat (na każdym kroku). Do tego darmowe środki antykoncepcyjne różnego rodzaju. Automaty z gumkami w wielu miejscach. I wpadek jest tam... najwięcej w Europie. Ale wyjdź wieczorem w weekend na miasto. Najlepiej do jakiegoś fast-fooda (bo do pubów i klubów się nastolatków nie wpuszcza). Zrozumiesz o czym mówię.

C-dur   4 #72 11.03.2012 20:37

@MaRa

Te małżeństwa w wieku lat 12 to wszystkie były z wyboru i miłości, nie? A bitwy? Akurat nie ma wojny, ale widziałem dwunastolatków w takich akcjach na ulicy, że myślę, że i w czasie wojny by nie zawiedli. Tylko widzisz, zależy z jakiego powodu się pewne rzeczy robi.

Meszuge   16 #73 11.03.2012 20:46

@gowain

Kompletnie nie kumasz. Blog nie służy do dyskusji i polemik – od tego są fora dyskusyjne i webziny. Zobacz sobie, ile komentarzy jest na moim oficjalnym blogu: gekados.info.
Ja nie przedstawiam dowodów, C-dur nie przedstawia, ale… to ja muszę, a on nie. Pocieszny jesteś… Powtórzę jednak raz jeszcze, może wreszcie pojmiesz – blogi nie służą do udowadniania. Nikomu i niczego.


@margo.net

Co mnie skłoniło? Takie pytanie rozumiem. :-) najpierw to kilkudniowa obserwacja dorosłych dzieci trzech zaprzyjaźnionych małżeństw. A jako, że coś mi się rzuciło w oczy, zacząłem problemowi przypatrywać się szerzej, niż tylko pięć sztuk dwudziestoparolatków. Poczytałem fora, pooglądałem przynajmniej z tysiąc aukcji na Allegro. Obserwowałem kto i jakie pytania zadaje na temat sprzętu „wypasionego” do absurdu. I… wyszło mi, co wyszło. :-)

W Twoim otoczeniu jest inaczej i ja Ci wierzę. W moim – chciałem napisać, że też, ale to nie byłaby prawda. Już rozmawiałem z dwoma znajomymi, u których widziałem sprzęt, który, jak się domyślam, znacznie przekracza ich możliwości finansowe, ale przede wszystkim potrzeby. Jeśli kumpel prosi, żeby nic nie mówić żonie, bo smartfon nie jest służbowy, jak jej powiedział, to chyba o to właśnie chodzi.



@MaRa

A kto mówi o umartwianiu się? Mowa jest o pomieszaniu „chcę” z „potrzebuję”, o myleniu zachcianek z realnymi potrzebami.


@LoliconSuspect
„Sprawa ACTA uzmysłowiła tylko jedno. Masa ludzi to matoły, którzy nie są zainteresowani jak się sprawa ma. To nie ma znaczenia”.

Ale to Ty tak uważasz. Ty! To nie jest żadna prawda obiektywna, a jedynie Twoje przekonania na ten temat.
Na takim poziomie rzeczywiście dyskutował nie będę, bo szkoda mojego czasu.


@margo.net

Szlachta? Dobrze, bardzo dobrze… W każdym razie w dobrym kierunku. To teraz pytanie: jak Ci się wydaje, ilu masz w otoczeniu ludzi, których stan posiadania w porównaniu do reszty jest taki, jak 300 lat temu magnata do chłopa?
Albo prościej – bogaczy na zabawki stać, a tych, których nie stać, wmawiają sobie i innym, że są im one POTRZEBNE.

LoliconSuspect   5 #74 11.03.2012 20:56

@Meszuge
Miał być koniec, ale trudno...pozwolę sobie na sprostowanie...i coś jeszcze. ;)
Po pierwsze, moje stwierdziłem to niezbyt konkretnej "masy" ludzi, a nie wszystkich.
Dwa: "Oczywiście moje obserwacje nie są reprezentatywne." - ja
Trzy: Poziom życia jest wyższy niż 300 lat temu.
Cztery: Dzisiejszy magnat kupuje coś klasy samochód za > 100 000 zł co rok może dwa, a nie jakiegoś ipada, dwie karty graficzne czy coś tym stylu. Na to drugie może sobie pozwolić dobrze zarabiający chłop, a ty do tego pijesz. Oczywiście biedacy to inna sprawa, oni nie kupują.

C-dur   4 #75 11.03.2012 21:00

@Meszuge
"Poczytałem fora, pooglądałem przynajmniej z tysiąc aukcji na Allegro. Obserwowałem kto i jakie pytania zadaje na temat sprzętu „wypasionego” do absurdu. I… wyszło mi, co wyszło"

Pytanie za sto punktów. Co jest głupsze - kupowanie sobie gadżetów czy takie obserwowanie Allegro (oczywiście, tylko jeśli ktoś w tę historię uwierzył)? ;)

@Meszuge
"Jeśli kumpel prosi, żeby nic nie mówić żonie, bo smartfon nie jest służbowy, jak jej powiedział, to chyba o to właśnie chodzi."

Wzruszające. :) To jest pewnie wymyślone na poczekaniu, ale mimo wszystko jakbyś od takiego tekstu zaczął (że chodzi o jakichś tam Twoich kumpli), to nie byłoby zupełnie inaczej.

@Meszuge
"... a tych, których nie stać, wmawiają sobie i innym, że są im one POTRZEBNE."

Nie wmawiają. Niektórym po prostu są one potrzebne jako element rywalizacji, imponowania innym. To nie ma nic wspólnego z dzieciństwem.

@margo.net

Sorry, ale czy Ty nie widzisz, że on Cię traktuje jak idiotkę, która nic nie kuma i którą trzeba prowadzić za rączkę do zrozumienia tych "mądrości"? :)

C-dur   4 #76 11.03.2012 21:02

miało być "...to byłoby zupełnie inaczej". ;)

Meszuge   16 #77 11.03.2012 21:02

@LoliconSuspect


Problem właśnie w tym, że bidni kupują rzeczy, na które tak naprawdę ich nie stać. :-(
Nie, nie mam tu na myśli nędzarzy. Mam na myśli ludzi, którzy zarabiają na rodzinę 3800 złotych netto i kupują synalkowi tablet za 2500, bo im wmówił, że to potrzebne na studia i jak nie będzie miał, to go wywalą. Więc rodzice biorą kredyt na bandyckich warunkach i kupują...

Meszuge   16 #78 11.03.2012 21:04

@C-dur
"Nie wmawiają. Niektórym po prostu są one potrzebne jako element rywalizacji, imponowania innym".


Tak! Masz rację. :-)

C-dur   4 #79 11.03.2012 21:06

@Meszuge

Tyle, że TO NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z DZIECIŃSTWEM, nędzny manipulatorze. :)

C-dur   4 #80 11.03.2012 21:11

@Meszuge
"Mam na myśli ludzi, którzy zarabiają na rodzinę 3800 złotych netto i kupują synalkowi tablet za 2500, bo im wmówił, że to potrzebne na studia i jak nie będzie miał, to go wywalą. Więc rodzice biorą kredyt na bandyckich warunkach i kupują..."

To nie ma nic wspólnego z Twoim wpisem. Naciąganie rodziców oczywiście jest faktem (jest wyrachowane i nie ma nic wspólnego z dzieciństwem) , ale Ty piszesz o czymś innym (zapomniałeś?). :)

Meszuge   16 #81 11.03.2012 21:12

Właściwie powinienem Ci pogratulować C-dur – pierwszy osiągnąłeś metę i własnymi słowami potwierdziłeś fakt, że niektórzy dorośli ludzie nie rozróżniają zachcianek od realnie istniejących, poważnych potrzeb. :-)

LoliconSuspect   5 #82 11.03.2012 21:17

@Meszuge
1. Za głupotę się płaci.
2. Skoro istnieje możliwość naciągnięcia rodziców to należy skorzystać. Tu darujmy sobie moralność, względem innych obowiązujące pierwszy punkt.
3. Jeżeli spłacą to nie ma problemu, jeżeli nie to ponownie przypominam o punkcie pierwszym.

Meszuge   16 #83 11.03.2012 21:27

C-dur miejsce pierwsze LoliconSuspect miejsce drugie!


Dodam tylko, że LoliconSuspect za, cytuję:
„1. Za głupotę się płaci.
2. Skoro istnieje możliwość naciągnięcia rodziców to należy skorzystać”.


Bravo! :-)

LoliconSuspect   5 #84 11.03.2012 21:29

Czyli nie można jednak liczyć na cywilizowaną dyskusję...
Na śmieszną też niestety nie. :(

C-dur   4 #85 11.03.2012 21:32

Możesz zacytować, w którym miejscu? Ja jedynie napisałem, że dla niektórych (o widzę, że w końcu też zacząłeś używać tego słowa) rywalizacja jest właśnie realnie istniejącą potrzebą (szczególnie w wieku dojrzewania i nieco później). Sam pewnie przez to przechodziłeś, tylko nie pamiętasz (no chyba, że byłeś podwórkową pierdołą, ale tacy też by chcieli być "cool"). :) Oczywiście podtrzymuję, że odnosi się to wyłącznie do osób będących wciąż na utrzymaniu rodziców lub singli i nigdy nie spotkałem osoby na swoim, z własną rodziną (żona, dzieci), która by w taki sposób postępowała (gratuluję kumpli, nawet jeśli zostali wymyśleni na poczekaniu :)). No i napisałem także, że nie ma to absolutnie nic wspólnego z dzieciństwem. Powtarzam, bo nie łapiesz, choć było to napisane najprościej i najbardziej wprost jak się tylko da. :)

Metę osiągnąłem już dawno (a teraz robię rundy wokół stadionu - też mam dużo wolnego czasu i, chwilowo oczywiście, zajmuję się badaniem niespełnionych publicystów internetowych), kiedy Ci napisałem, że Twoja teoria Przedłużonego Dzieciństwa to bzdura oparta na absurdalnych wyssanych z palca założeniach i nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. :)

C-dur   4 #86 11.03.2012 21:42

@LoliconSuspect
"Czyli nie można jednak liczyć na cywilizowaną dyskusję..."

No nie mów, że miałeś taką nadzieję? :)

@LoliconSuspect
"Na śmieszną też niestety nie. :("

Ja wiem... Czasami można się z niego pośmiać, ale fakt - bez rewelacji. ;) Ale ostrzegam - on tak może bez końca (przy okazji parę razy sam sobie zaprzeczy, a potem się tego wyprze i powie, że masz 1 miejsce bo Ty to powiedziałeś) i to już faktycznie nie jest śmieszne. :(

Meszuge   16 #87 11.03.2012 21:43

@C-dur

Tak, tacy też by chcieli. Prawie wszyscy by chcieli, ale nie wszyscy swoje "chcę" (zachcianka)przetwarzają w mózgu na "jest mi niezbędnie, muszę to mieć" (potrzeba).

To się cieszę, że się obaj dobrze bawimy. Lubię obserwować zwycięzców. :-)

C-dur   4 #88 11.03.2012 21:51

@Meszuge
"Tak, tacy też by chcieli. Prawie wszyscy by chcieli, ale nie wszyscy swoje "chcę" (zachcianka)przetwarzają w mózgu na "jest mi niezbędnie, muszę to mieć" (potrzeba)."

Gratuluję Meszuge - właśnie własnymi słowami zgodziłeś się ze mną. :) Oczywiście, że prawie wszyscy by chcieli. Nie wszyscy natomiast (zapomniałeś tylko uściślić, że jest to jakieś 99,99% ogółu) przetwarzają "chcę" na "jest mi niezbędne". No i po co było się kłócić? :) Ale pierwsze i drugie miejsca na podium zajęte. Niestety, otrzymujesz tylko brązowy medal. :)

Meszuge   16 #89 11.03.2012 21:57

Dziewczyny lubią brąz... :-)

C-dur   4 #90 11.03.2012 22:04

No, to może w końcu coś wyrwiesz. ;) Ale wiesz - we własnej "hali" brązowy medal to jednak jest porażka. Jako przegrany przestałeś być interesującym obiektem do moich badań. Jednakowoż dziękuję za współpracę.

Meszuge   16 #91 11.03.2012 22:35

@C-dur

Ta... Kiedyś będę starszym panem; mądrym, doświadczonym, pogodnym i życzliwym. Ale chyba jeszcze nie pora na takie wybryki.

kamil_w   11 #92 11.03.2012 23:37

margo.net napisała:
"Internet na pewno pokazuje eskalację głupoty, bo każdy burak może się dorwać do klawiatury, ale to nie oznacza, że tych buraków jest od czasów Internetu diametralnie więcej."

Głupich zawsze było więcej niż mądrych. Problem w przypadku Internetu jest taki, że dzięki temu medium, jak to nazwałaś takich ludzi - buraki mogą szerzyć swoje "mondrości" (wiem, że tam ma być ą) na szerszą skalę. Młodzież czyta wypowiedzi takich mętów umysłowych, ogląda głupie filmiki, czyta chamskie cytaty. W efekcie ta podatna umysłowo grupa ludzi przyswaja jakąś część ten zamieszczonej w Internecie głupoty. Biorąc to pod uwagę jestem skłonny stwierdzić, że Internet jednak przyczynia się w pewnym stopniu do zwiększenia liczby ludzi głupich.

Meszuge   16 #93 12.03.2012 06:13

@kamil_w

Ciekawa teza – że głupich jest więcej niż mądrych. Też tak uważam i pewnie dlatego zupełnie nie dziwi mnie kompletna klapa – jeśli chodzi o efekty – systemu demokratycznego w Polsce. Jeśli większość jest mało rozgarnięta, że tak powiem delikatnie, to i trudno się dziwić wynikom władzy większości.

Nie wiem, czy dostęp do Internetu zwiększa liczbę głupców, ale na pewno pogłębia przepaść między głupimi, a mądrymi. Dzięki Internetowi mądrzy stają się mądrzejsi.
Internet wymusza naukę dokonywania wyborów, a głupcy z reguły nie chcą być do niczego zmuszani, podejmować wysiłku, weryfikować…

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #94 12.03.2012 07:55

Temat świetny. Prawisz kolego 100% rację, ale co to ma wspólnego z IT? Rzuciłeś przykład dysku czy myszki. Ale wg mnie ten temat ma "szersze dno"

LoliconSuspect   5 #95 12.03.2012 09:02

@margo.net
Kiedyś słało się dzieciaki do szybów górniczych i nikt specjalnie nie narzekał na stracone dzieciństwo. :P
W ubogich krajach do dzisiaj w sumie dzieci kończą w podobnych sytuacjach.
Zresztą koncept ochrony dzieci w ramach obecnych kryteriów wtedy nie istniał.

LoliconSuspect   5 #96 12.03.2012 09:59

@margo.net
Oj, nie traktuj tego "nikt nie narzekał" tak poważnie. Ludzie byli, są i będą wykorzystywani. Jeżeli dzieciak nie jest słany do pracy to znaczy, że jest upośledzony fizycznie i/lub psychicznie albo po prostu rodzina nie odczuwa na tyle wielkiej biedy żeby słać go do pracy. To nie jest żadne cofanie się do feudałów. W zależności od sytuacji w danych regionie to jest to sytuacja, która ma miejsce dziś i będzie też mieć miejsce jutro. :)

Meszuge   16 #97 12.03.2012 14:18

@margo.net
„Ja jednak nie uznałabym takich ludzi za poważnych i dojrzałych”.

Ja też nie. :-)

„…ale nadal się będę upierać, że to nie większość”.

Też jestem przekonany, że nie większość. :-)


Telewizor za 3000 to przykład z zupełnie innej bajki. W moich rozważaniach chodzi o sprzęt raczej osobisty, używany przez jedną osobę – to po pierwsze, a po drugie, telewizor to zwykle zakup wspólny – rodzina go uzgadnia, porozumiewa się, także co do sposobów finansowania.

  #98 12.03.2012 23:47

Jestem częstym biernym czytelnikiem waszych blogów.
Prowadzona dyskusja jest tu bardzo ciekawa.
Ale ciężko się zwami nie zgodzić.
Prawda leży po środku.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałem Meszuge. To co on opisuje w łatwy sposób\ można odnieść do tego co się dzieje w Grecji. Żyjąc ponad stan wpakowali się w kłopoty.
Ale jeśli się mylę wyprowadźcie mnie z błędu.

Co do dzieci. Jeśli nie są uczone żeby coś mieć to trzeba coś od siebie dać. To spotykając się z rzeczywistości nieźle mogą się rozczarować.

Meszuge   16 #99 13.03.2012 14:07

@Stanki (niezalogowany)

Czyżby efekty mody na tzw. bezstresowe wychowanie? :-)
A może wiara w reklamy, którymi karmione jest już drugie pokolenie: JESTEŚ TEGO WARTA! TO CI SIĘ NALEŻY! SPRAW SOBIE ODROBINĘ LUKSUSU!

:-) :-) :-)

Pan Łukasz   6 #100 15.01.2013 17:24

A tom się dzisiaj ciekawej rzeczy dowiedział.

[[[Podgrzewające społeczne nastroje „gorące” tematy typu: aborcja, [...] kara śmierci, [...] to przecież typowe zabiegi socjotechniczne dokonywane przez średniej klasy specjalistów wynajętych przez aktualnie rządzącą kamarylę w celu odwracania uwagi społeczeństwa od spraw naprawdę istotnych, czyli takich jak choćby haniebna reforma emerytalna, tragiczna sytuacja służby zdrowia, bezrobocie, obniżki cen leków, które okazały się podwyżkami, bandyckie stawki podatkowe, łupieżcze opłaty skarbowe oraz galopujące ubożenie społeczeństwa.]]]

Zabijanie ludzi jak widać nie jest wystarczająco ważnym tematem, aby nim się zajmować. To nie jest pilny i palący problem, że wszystkie państwa, w tym RP, to państwa zbrodnicze dopuszczające zabijanie ludzi, w tym poprzez aborcję i karę śmierci. Ciekawe jak byś śpiewał, gdybyś żył w III Rzeszy. Czy podobnie traktowałbyś problem zabijania ludzi w obozach koncentracyjnych?

Brutalna prawda jest taka, że ze wszystkich tematów, które zostały przez ciebie przewciwstawione m.in. aborcji i karze śmierci, jedynie problem służby zdrowia jest równie ważny, co problem aborcji i kary śmierci. Reszta tych problemów to bzdury w porównaniu do zabijania ludzi i utrudniania im dostępu do pomocy medycznej.

Prawa Człowieka to reżim, który musi być bezwzględnie wypełniony. Prawa Człowieka zakazują aborcji i kary śmierci. Tu ( http://www.dobreprogramy.pl/lucas__/Kaspersky-Rescue-Disk-czyli-jak-Linux-z-KDE-... ) znajduje się wytłumaczenie, dlaczego aborcja jest zakazana. Wyłuskaj z komentarzy te spośród moich, które tego dotyczą. I naucz się Praw Człowieka. Jeśli można zabijać ludzi, to chrzanić emerytury i podatki, i tak nie ma wtedy po co żyć.

To, że media, zajmując się aborcją, i tak propagują łamanie Praw Człowieka, dopuszczając ją, jest osobnym problemem względem samej istotności kwestii aborcji.

Autor edytował komentarz.
Meszuge   16 #101 15.01.2013 18:08

@Pan Łukasz

Myślę, że powinieneś się dowiedzieć jeszcze bardzo wielu rzeczy...

Pan Łukasz   6 #102 15.01.2013 19:57

@ Meszuge
Racz mnie oświecić.

  #103 19.01.2013 11:58

No to teraz się wygłupię ;) Myślałem, że skoro to jest portal o oprogramowaniu, komputerach itp. to treści zamieszane na blogu będą również tego dotyczyły. Widocznie się pomyliłem ;)

Meszuge   16 #104 27.02.2013 15:50

@THX

Nierealistyczne oczekiwania rodzą rozczarowania, zawody i żal...