Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ebooki Allegro, czyli…

Ebooki Allegro, czyli… żeby coś aż tak spier… to się chyba trzeba starać!
 
Ebooki Allegro: kolejny serwis Grupy Allegro, uruchomiony został kilka miesięcy temu, ale wtedy – odstraszony cenami i skromniutkim wyborem – zainteresowałem się nim tylko przelotnie. Jednak tym razem…
 
26.02.2013 rzuciła mi się w oczy reklama „Tydzień kultury w Citeam” a w niej pięćdziesięcioprocentowa zniżka na ebooki zakupione w serwisie Ebooki Allegro. Do zniżki uprawnia kupon (5,00 PLN) do kupienia na Citeam. Kupon można wykorzystać tylko raz, ale za to objąć nim dowolną liczbę książek. Z informacji systemu Citeam wynikało też, że możliwość zakupu kuponów kończy się za około cztery godziny. Pomyślałem, jak pewnie wielu naiwnych, że pięć złotych to nie majątek, więc… zaryzykuję. Była to też okazja by lepiej przyjrzeć się serwisowi Ebooki Allegro. Tak więc kupiłem kupon i spędziłem na Ebooki Allegro ze dwie godziny wybierając i lokując w „koszyku” książki, które chcę kupić. Samą transakcję zostawiłem sobie na następny dzień.
 
27.02.2013 rano okazało się, że „koszyk” mam pusty, a Citeam nadal sprzedaje promocyjne kupony i do końca akcji pozostało… prawie dwa dni. Roześmiałem się wesoło! Stary numer, opisywany w „Wywieranie wpływu na ludzi” Cialdiniego, a polegający na stwarzaniu pozorów, że już za chwilę okazja może minąć, przestanie być dostępna, ucieknie mi sprzed nosa. Oczywiście nie są to działania zabronione jakimkolwiek prawem, ale czy etyczne? Mniejsza z tym, chcę napisać o Ebookach Allegro, a nie o technikach, sposobach i metodach sprzedaży stosowanych przez Citeam.

 
Co mi się nie podoba w serwisie Ebooki Allegro:
 
1. Błędy techniczne, na przykład po wyświetleniu informacji „O ebooki.allegro.pl” nie ma możliwości jej wyłączyć. Inne to konieczność ponownego logowania się (login i hasło są takie same, jak na Allegro), bo przy przejściu z własnego konta na Allegro do serwisu Ebooki Allegro następuje chyba automatyczne wylogowanie.
Wspomniałem, że transakcję postanowiłem sfinalizować następnego dnia – okazało się, że przez noc z mojego „koszyka” zniknęły wszystkie zgromadzone tam pozycje. Dziwne to, bo zakupów dokonywałem po zalogowaniu się do serwisu, a więc nie jako anonim. Czemu wybrane pozycje nie zostały na moim koncie w Ebooki Allegro? W serwisie sprzedawane są elektroniczne wersje książek, nie ma więc obawy, że ich zabraknie albo, że trzymając je przez kilka godzin w „koszyku”, w jakiś sposób blokuję je innemu chętnemu.
Wyjątkowo uciążliwe jest to, że po kliknięciu książki, w celu zapoznania się z jej opisem, następuje natychmiast powrót do ekranu startowego serwisu; nie da się przeglądania zbiorów kontynuować, trzeba wszystko zaczynać od początku.
Pamiętam jednak, że serwis ma nadal status „beta”, więc zakładam, że tego typu czysto techniczne niedociągnięcia zostaną usunięte. Kiedyś.
 
2. Kwestie merytoryczne. Baaardzo skromna liczba oferowanych pozycji oraz ich jakość. Są to e-booki często droższe od wydań papierowych (ewentualnie mikroskopijnie, symbolicznie tańsze), takie, których prawa autorskie wygasły i przez inne serwisy (np. Virtualo) rozdawane są za darmo, wreszcie pozycje autorów kompletnie nikomu nieznanych (kim jest Jan Trzepacz, Paweł Zapendowski, Kamil Jaszczak czy Izabela Tokarek?) albo przynajmniej jeszcze nie.
Wysoce problematyczna klasyfikacja książek; „Sklepy cynamonowe” Bruno Schulza od biedy do klasyki zaliczyć by się może i dało, ale „Tesco jest wszędzie” Wojciecha Brzoski chyba jednak niekoniecznie.
Jeśli do tego dodać brak możliwości segregowania książek według cen, to okazuje się, że w chwili obecnej jest to przedsięwzięcie wysoce problematyczne i warte polecenia chyba tylko jako ciekawostka.
 
A… byłbym zapomniał. Wykorzystując mój pięciozłotowy kupon i pięćdziesięcioprocentowy rabat kupiłem sobie książkę (w formacie .mobi – dobrej jakości), za którą w innej księgarni oferującej e-booki zapłaciłbym tyle samo albo i trochę mniej.
 
 

 

internet hobby inne

Komentarze

0 nowych
gowain   18 #1 27.02.2013 12:21

"po wyświetleniu informacji „O ebooki.allegro.pl” nie ma możliwości jej wyłączyć" - to jest podstrona, więc wystarczy dać wstecz :)

A reszta, hmm... jakby nie było ciągle widnieje znaczek beta przy logo. Pewnie Allegro coś chciało, ale nie do końca wiedziało co - zrobili serwis, ale nie mają na niego pomysłu, a i ruch pewnie mały.

przemor25   14 #2 27.02.2013 13:35

"Tesco jest wszędzie" Wojciecha Brzoski? Te Ebooki Allegro to na razie wygląda jak skansen a nie sklep :)

pawelllek   6 #3 27.02.2013 13:41

Najdziwniejsze jest to że w takim Allegro pracuje bardzo dużo programistów. I nie radzą sobie z prostym serwisem ? Ja sam bym lepszy zrobił. Na 100%.

Autor edytował komentarz.
Monczkin   13 #4 27.02.2013 13:51

A...o ma to do siebie, że kaszani wszystko co może. Zajrzałem tam, zobaczyłem ofertę, ceny i stwierdziłem, że sobie kpiny z ludzi robią.

Frankfurterium   9 #5 27.02.2013 14:03

Usługa nie ma absolutnie niczego (poza znaną marką), co mogłoby przyciągnąć klienta. Przedsięwzięcie na pół gwizdka, bo "A nuż ktoś nie zajrzy do konkurencji i kupi drożej u nas".

Sama sytuacja polskiego rynku e-książki powoli się cywilizuje. Pojawiają się ciekawe promocje i usługi. Niestety celem jest posiadacz urządzenia z Androidem albo iOS-em, a nie dedykowanego czytnika...

Meszuge   15 #6 27.02.2013 14:35

@gowain

Polecenie „wstecz” cofa także stan półki.


@przemor25 pawelllek

Tak, macie rację. Ja może bym nie zaprogramował tego lepiej, ale za jakieś pieniądze zrobiłby to pewnie lepiej jakiś student.
Ile można utrzymywać skansen? Rozruch i testy wersji beta – kilka tygodni, ale tu już mowa o wielu miesiącach.


@Monczkin

Kiedyś to była całkiem niezła firma. I zabawy z licytacjami było sporo. Teraz to już tylko ociężale działający pasaż handlowy.


@Frankfurterium

Słusznie prawisz… Tylko dziwne jest to, że w takiej właśnie sytuacji rynkowej znana firma wali takie kocopoły.

gowain   18 #7 27.02.2013 14:52

@Frankfurterium pewnie znasz, ale i tak polecę, bo uważam, że Helion odwala dobrą robotę (jakby nie było nie bezinteresownie :P) http://www.ebookpoint.pl - promocje są, a target to także posiadacze czytników :)

Meszuge   15 #8 27.02.2013 15:05

@gowain

Dobry pomysł. :-)
To ja dorzucę jeszcze Virtualo: http://virtualo.pl/

  #9 27.02.2013 15:52

Jeszcze Woblink - https://woblink.com/ :)

Meszuge   15 #10 27.02.2013 17:15

Dzięki Mink, Dawajcie dalej. :-)

  #11 27.02.2013 17:53

To mamy oczywiście http://www.publio.pl/index.html i http://www.nexto.pl/ . Ja osobiście najczęściej korzystam z Woblinka - jest dla mnie najwygodniejszy, ma stałe promocje (Środowa ZaDyszka, czyli e-book za przysłowiowe 10 zł), część wydawnictw na wyłączność.
Oraz dla tych, którzy nie lubią przepłacać - wyszukiwarka e-booków stworzona przez swiatczytnikow.pl, uwzględniająca także ceny promocyjne. http://ebooki.swiatczytnikow.pl/szukaj/

  #12 27.02.2013 20:05

Sklep to oczywiście totalna porażka i nikomu nie polecam.
Z tą promocją to do kogo masz pretensje? Jak się bezmyślnie ulega reklamom to takie efekty.
Jak zanim kupiłem kupon, przejrzałem ofertę, również zauważyłem fatalny interfejs, ale znalazłem kilka fajnych książek za atrakcyjną (50%) cenę i jestem zadowolony, ale więcej już tam nic nie kupię. Ciekawa akcja dla potrafiących myśleć czytelników.
Skoro dla Ciebie nie było nic ciekawego to po co żeś kupował kupon? Sklep był wcześniej zablokowany i nie mogłeś zobaczyć co kupujesz? Trochę to żałosne.

Sklepów nie brakuje, również z ciekawymi ofertami i promocjami. Zamiast narzekania na swoją bezmyślność proponuję używać czasem mózgu.

WODZU   16 #13 27.02.2013 20:10

"...rzuciła mi się w oczy reklama „Tydzień kultury w Citeam” a w niej pięćdziesięcioprocentowa zniżka na ebooki zakupione w serwisie Ebooki Allegro"

:D Jak dziś pamiętam promocję w Citeam, w której za 100zł można było kupić bon (niektórzy nie wiedzą co to, więc wyjaśniam - voucher), uprawniający do zakupu helikoptera zabawki za 200, a nie za 400zł. Problem w tym, że ta zabawka w większości sklepów internetowych dostępna była w granicach 100zł. Tak więc w promocji Citeam można było kupić za suma sumarum 300zł zabawkę, za którą normalnie zapłaciłoby się 100zł. To się nazywa pomysł na interes :) Nigdy nie korzystałem z zakupów grupowych, ale od tej pory postanowiłem tego nawet nie próbować :)

Frankfurterium   9 #14 27.02.2013 20:41

To ja może zostawię link do miejsca, gdzie zapisano masę odnośników do _legalnych_ polskich, anglojęzycznych i nie tylko opowiadań i powieści fantasy i SF (głównie).

http://zaginionyalmanach.blogspot.com/p/darmowa-fantastyka.html

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #15 27.02.2013 21:45

Miejmy nadzieje, że w przyszłości Allegro poprawi te błędy. Przecież patrząc na cały serwis to tandety (raczej) tam się nie robi. Choć ta nowa odsłona też mi jakoś nie pasuje.

Autor edytował komentarz.
  #16 27.02.2013 22:12

Dzięki kolego Frankfurterium za Garego do opowiadań SF. Świetna sprawa.

Meszuge   15 #17 28.02.2013 07:55

@Frankfurterium

Dzięki! :-) Jakbyś znalazł jeszcze inne takie strony i zbiory... :-)


@WODZU

Takie "okazje" w Citeam też widywałem. Tym razem nie było tak źle - 5,00 PLN kupon i zniżka 50% na dowolną liczbę książek. Gdybym tych książek chciał kupić dużo, byłaby to znacząca różnica. Ale ceny książek (e-booków) na Ebooki Allegro to już nie wina Citeam.


@Shaki81 (moderator bloga)

Albo poprawią albo zrezygnują z pomysłu. Bardzo wątpię, żeby w tej chwili był to interes opłacalny. Widzę ciekawą książkę na Ebooki Allegro, sprawdzam jej cenę, szukam takiej książki (już papierowej) na Allegro, znajduję, okazuje się ona o 30% tańsza, więc...

Nowa odsłona jest paskudna i chyba dostosowana do telefonów i interfejsu Windows 8.

  #18 28.02.2013 12:48

Na http://swiatczytnikow.pl/ są codzienne promocje i dosyć fajna wyszukiwarka/porównywarka cen ebooków.
Warto zajrzeć przed zakupami.

Meszuge   15 #19 28.02.2013 14:36

I Cyfrowa Kultura... :-)

arlid   14 #20 28.02.2013 17:07

Wszystko ciekawe, ale co wybiorę? E-booka za 20zł, czy książkę "normalną" za 24-26zł? Czy warto za te 5-10zł niszczyć oczy czytając z "elektronicznego" papieru? Fakt, jest postęp, możemy takich elektronicznych książek zabrać na raz i 100, ale czy tę setkę przeczytamy np. w pociągu? Przecież i tak nie damy rady czytać dwóch naraz :)

przemo_li   11 #21 28.02.2013 19:53

Że mało znany autor to już wina Allegro xD
A może Ci mało znani autorzy mają się iść pochlastać żyletkami z rozpaczy bo wielmożny Meszuge ich nie zna :P

Daj spokój, każdy zaczyna. (A polscy wydawcy są twardymi negocjatorami jeśli chodzi o ebooki i "bogata" oferta to praca na lata.. :( )

Za to Ebooki MUSZĄ być droższe. Vat 8% vs 23% robi swoje ...

W końcu sprzedaż papierowej książki to tylko sprzedaż.
Sprzedaż ebooka to już jednak usługa. (Według KE..)

To jest też powód dla którego ebooki nie cieszą się aż taką popularnością jak w USA :(

MinkDragon   6 #22 28.02.2013 21:13

@ arlid - uwierz, ekran z dobrym, elektronicznym papierem daje taki sam komfort czytania, jak zwykły papier, Serio. Dwa, mogę w dowolnym momencie przeskoczyć sobie na inną książkę, jeśli ta wybrana wcześniej jednak mi się nie spodoba. Choć ja też należę do osób, które czytają kilka książek na raz i nie mają z tym problemu. Trzy - jeśli kiedyś będziesz tłukł się pociągiem na Ukrainę, to przeczytasz nie tylko jedną książkę, a trzy nawet. Sprawdziłam na sobie. :)

  #23 28.02.2013 21:16

@arlid
Widziałeś ty kiedyś na oczy jakiś normalny (e-ink) czytnik? Takich bzdur dawno nie czytałem.

@przemo_li
"Za to Ebooki MUSZĄ być droższe. Vat 8% vs 23% robi swoje ..."
Ty tak na serio? Zdajesz sobie sprawę z kosztów druku, transportu, magazynowania i całej logistyki w przypadku drukowanych książek?

VAT ma o wiele mniejszy wpływ na cene ebooka niż żądza łatwego zysku dystrybutorów.

Meszuge   15 #24 28.02.2013 21:34

@arlid

Jeśli różnica ma wynosić 20% to ja też mam to w nosie. Moim zdaniem e-booki nie powinny osiągać ceny wyższej, niż 33% ceny książki drukowanej.


@przemo_li

Mało znany autor, debiut – niska cena, ale przede wszystkim – rzetelna informacja sprzedawcy, że jest to debiut.


@MinkDragon

Albo i lepszy… ten komfort.

Czasem czytam 2-3 książki w tym samym czasie, zwłaszcza gdy jedna z nich jest trudną pozycją naukową (popularno-naukową). I tak na przykład czytałem „Odmiany doświadczenia religijnego” Williama Jamesa (cykl wykładów edynburskich) i Mary Roach „Sztywniak: Osobliwe życie nieboszczyków”.

Frankfurterium   9 #25 28.02.2013 22:32

@arlid
"Cześć, nazywam się arlid i jestem ignorantem, ale i tak się wypowiem"

Przed takimi osądami racz, proszę, zapoznać się z jakimś technicznym tekstem o e-papierze i o tym, co różni go od LCD.

Sam e-papier (w sensie E-ink) jest dla wzroku równie neutralny jak papier. To kawałek plastiku i kapsułki wypełnione tuszem. Nic tam nie świeci (chyba że fundniemy sobie bajerancki model z podświetleniem - polecam :p), więc nic nie męczy narządów wzrokowych bardziej niż normalna książka. Co więcej, tekst na e-papierze potrafi być wyraźniejszy niż w przedpotopowych tomiszczach z wyblakłym tuszem na pożółkłym papierze.


@przemo_li
"Za to Ebooki MUSZĄ być droższe. Vat 8% vs 23% robi swoje ..."

Ok, niech będzie VAT. Ale wiesz, ile-dziesiąt procent ceny tradycyjnej książki pochłania druk i dystrybucja, które w przypadku e-booka praktycznie nie występują?

Autor edytował komentarz.
MaXDemage   17 #26 28.02.2013 22:39

@ Meszuge

Dokładnie, w sytuacji, gdy czyta się pozycję naukową (może ogólnie rzecz biorąc, niefabularyzowaną), w pewnym momencie po prostu trzeba pewnej odskoczni, żeby samemu odpocząć. Dobrze piszący badacz (tzn. taki, który pisze przystępnym językiem, nie tylko ciekawy pod względem prezentowanej teorii) nie zdarza się zbyt często.

przemo_li   11 #27 01.03.2013 15:09

@bastardo
Skład ebooka też kosztuje (tak samo jak papierowej książki). Utrzymanie serwerów też kosztuje. Utrzymanie ekipy IT utrzymujących te serwery też kosztuje. Utrzymanie ekipy programistów utrzymujących internetowy sklep też kosztuje. + haracz większego vat'u który dodaje do wszystkiego swój ciężar.

Pytanie ale tak na serio. Skąd się bierze przekonanie że przejście z formy papierowej na elektroniczną TO TYLKO REDUKCJA KOSZTÓW?

przemo_li   11 #28 01.03.2013 15:10

@Meszuge
W "zwykłych" księgarniach nie spotkałem się z takim rozróżnieniem..

  #29 01.03.2013 16:54

@przemo_li
Jak nie masz o czymś zielonego pojęcia to lepiej się w tym temacie nie wypowiadaj.
Unikniesz w ten sposób kompromitacji.

Meszuge   15 #30 01.03.2013 19:00

@przemo_li

A skąd przekonanie, że w sklepach internetowych jest albo powinno być taniej? Bo mają mniejsze koszty, bo nie muszą płacić wynagrodzeń i różnych zusów personelowi, bo nie płacą za wynajem lokalu, bo „firma” często mieści się u właściciela w domu i może on ją obsłużyć sam, z doraźną pomocą członków rodziny itd.

1. Autor pisze książkę – drukuje ją na własnej domowej drukarce i wysyła do wydawcy. Wydawca decyduje się ją wydać, więc uruchamia redaktora i korektora. Po korekcie autorskiej książka trafia do drukarni (powierzchnia, maszyny, specjaliści i ich ZUS, papier). Z drukarni setki albo tysiące egzemplarzy przewożone są do magazynu wydawcy. Z magazynu (powierzchnia, ludzie i ich ZUS, urządzenia) wydawcy książki sukcesywnie trafiają do księgarń (powierzchnia, sprzedawcy i ich ZUS, sprzęt, transport, kierowcy i ich ZUS).

2. Autor pisze książkę i wysyła ją do wydawcy w formie elektronicznej. Wydawca decyduje się ją wydać, więc uruchamia redaktora i korektora. Po korekcie autorskiej (wszystko dzieje się elektronicznie i kolejne wersje przesyłane są przez Internet) książka trafia do informatyka wydawnictwa, który robi z niej pdf (na przykład) i umieszcza na serwerze wydawcy. Stąd już sprzedawana jest właściwie automatycznie przez oprogramowanie wydawcy.

Specjalnie pominąłem kwestię grafika od okładek, żeby nie komplikować, jego wynagrodzenie i ZUS mogą być takie same, ale nie trzeba chyba dodawać, że elektroniczna wersja okładki mniej kosztuje niż drukowana, papierowa.

MaXDemage   17 #31 01.03.2013 22:05

@Meszugę
Muszę Cię trochę zasmucić. Jako osoba pracująca nad składem i mająca kontakty z osobami z wydawnictw mogę powiedzieć jak to w skrócie wygląda.

Koszt składu, nie ważne czy książki elektronicznej, czy też papierowej jest liczony w tysiącach złotych. Im bardziej skomplikowana książka, tym ceny rosną szybciej w górę. Serio. I to tylko skład.

Redakcja, korekta - to nie jest 200 zł. Fakt, zapewne są miejsca i osoby, które zrobią redakcję i korektę za przysłowiową kanapkę studencką. Ale to nie wygląda tak w wydawnictwach i firmach.
Eskalacja nie na granic jeśli ma się do czynienia np z książkami specjalistycznymi, gdzie specjaliście do recenzji i korekty biorą za swoją robotę kwoty liczone w dziesiątkach tysięcy złoty. Rekord o którym słyszałem to rachunek na 17 tysięcy za samą redaktorkę. Ogarniasz to ? Wiesz ile książek trzeba sprzedać aby to spłacić? Oczywiście to był skrajny przypadek, ale zaskoczeniem dla nas powinno być to, że w branży nikogo ta kwota nie zaskoczyła.

Oczywiście może moja wizja jest spaczona z racji tego, ze mam kontakt ze specyficznymi wydawnictwami i nie jest to proza problemów codziennych w rodzaju 50 twarzy greja. Może stąd te kwoty... może stąd książki specjalistyczne kosztują dwa razy więcej.

I nie ma tu różnicy czy książka idzie do druku czy do e-papieru. Koszty są astronomiczne i chyba nikt sobie z tego nie zdaje sprawy. A wasze - nie tylko Twoje Meszuge - wymagania odnośnie tego by ebooki były zaledwie 1/3 ceną ksiązki papierowej są dla mnie lekko absurdalne.

I to co ktoś już wspomniał - koszty serwerów, koszty infrastruktury, koszty informatyków. Ziarnko do zairnka i zbierze się tego niezłe poletko.

W moim mniemaniu ebook powinien kosztować minimalnie 50% ceny papierowej i nigdy nie więcej niż 70% ceny papierowej. Patrząc na to z tej perspektywy, że gdy papier kosztuje np 40 zł, to kwota od 20 zł to 30 zł za nowy ebook powinna być ok.

PS. Koszty magazynowania są najmniejszymi kosztami w naszym wydawnictwie. Tak samo jak przewożenia całych palet książek... druk, ten trochę kosztuje, ale należy pamiętać że przy ogromnej skali ta kwota dosyć mocno maleje.

PS2. Sztuką nie jest wydać książkę. Sztuka jest zarobić na książce, która jeszcze nie istnieje, sprzedając tysiące egzemplarzy a potem ogłosić upadłość i jej nie wydać. ;D

PS3. Początek pisany na tablecie, ale cholera skończyłem na laptopie... ;/

Frankfurterium   9 #32 01.03.2013 22:20

Utrzymanie serwerów i ludzi? Ilu wydawców samemu sprzedaje swoje e-książki, a ile po prostu zrzuca to na internetowe księgarnie (wcześniej obracające żywymi tomiszczami)? Te już mają swoich informatyków i swoją infrastrukturę, a e-książki zajmują na tyle niewiele miejsca i są towarem na tyle mało chodliwym, że obejdzie się raczej bez drastycznej rozbudowy.

Autor edytował komentarz.
  #33 01.03.2013 23:43

@MaXDemage
To co piszesz to jakaś kpina z innych czytelników. Ale rozumiem, pracujesz w wydawnictwie to co innego byś miał napisać. Książki po 100 PLN - by żyło się lepiej - Tobie ;)

Mieszkam na Zachodzie i tu wszystkie koszty (szczególnie DTP i druku) są wielokrotnie wyższe niż w Polsce, a ostateczne ceny są jednak i tak niższe. Tym bardziej ebooki. Kuriozum? Tylko nie pisz, że to sprawka studentów za kanapkę.

Koszty druku i całej logistyki nie są pomijalne tak jak sugerujesz bo to realna praca masy ludzi co swoje kosztuje.
Poza tym cały skład/łamanie (poza korektą) w przypadku ebooków jest mało istotny bo to właśnie dotyczy druku. No chyba, że pisząc o ebookach masz na myśli roboczy postscript/pdf, ale to całkowicie błędne założenie. Fakt, że cały proces wydawania ebooków jest od d. strony, ale to wina takich właśnie cwaniaczków w wydawnictwach, którzy wolą napisać, że "musi kosztować i basta".

Prawda jest taka, że najwięcej z ceny ebooka wycinają sobie pośrednicy. Niestety w Polsce jest to złodziejska marża. Zresztą nie tylko w tym przypadku.

PS Argument z kosztami serwerów to jak splunięcie na średnio rozgarniętego osobnika.

PPS Bardzo słaba ta Twoja manipulacja z wykorzystaniem kosztów wydawnictw specjalistycznych.

Meszuge   15 #34 02.03.2013 08:26

@MaXDemage

Nie chodzi mi o to, że pewne koszty są wysokie – i tu i tu (w obu przypadkach pisałem o redakcji i korekcie). Chodzi o to, że niektórych kosztów w przypadku e-booków w ogóle nie ma.

Czemu firmy światowe lokują swoją produkcję w Chinach? Ze względu na koszty osobowe – niskie płace, niewielki koszt robocizny itp. Chyba nie będziesz się upierał, że koszty osobowe dystrybucji książki papierowej i e-booka są takie same, prawda? Setki księgarń i tysiące ludzi w nich pracujących!

Ty masz kontakt z osobami z wydawnictw, a ja całymi latami prowadziłem księgarnie – różne, z naukowo-techniczną włącznie. Mamy zupełnie inny punkt widzenia po prostu. :-)

jaredj   9 #35 04.03.2013 11:26

Również się zgodzę, że koszty utrzymania infrastruktury serwerowej nie jest pomijalny, ale biorą się za to zwykle firmy już posiadające taką. W takim wypadku sprzedaż ebooków jest po prostu rozwinięciem działalności i odciążeniem kosztu prowadzenia podstawowej.
I jaka jest w zasadzie różnica w procesie powstania ebooka i książki papierowej?
Jest skład - tu i tu.
Potem już zupełnie inne procesy - druk, pakowanie, składowanie, dystrybucja, w końcu sprzedaż w setkach lub tysiącach księgarń i również przez internet.
A ebook? Nie ma druku, składowania, pakowania, dystrybucji - jest za to download na serwer sprzedażowy, wstawienie pozycji do menu, sprzedaż - w jednej księgarni.

Trudno obiektywnie porównać koszty sprzedania jednej książki papierowej i jednej elektronicznej bo ceny usług w różnych miejscach są bardzo różne.

@bastardo - ceny książek na tzw zachodzie wcale nie są takie niskie. Na pewno nie niższe niż w Polsce. Ceny oscylują w granicach od ok L5 wzwyż - np. biografia Jobsa ok L20, ceny książek informatycznych - od L8 - L30 i więcej.
Ile kosztują teraz książki w PL? Ciężko coś znaleźć za 10zł a w takiej cenie informatyka w ogóle się nie sprzedaje.

Druga sprawa dotycząca ebooków to nowa oferta abonamentowa. Nie wiem jak jest na "zachodzie", czy są takie oferty ale weźmy pod uwagę PL - płacimy określoną kwotę co miesiąc i czytamy ile wlezie. Ale to jest właśnie abonament na czytanie - nie na książki. Nie stają się naszą własnością. Ale też i odniesienie do tego w cenie abonamentu jest. Tylko to trochę śliska sprawa. Jeśli ktoś ma pamięć fotograficzną - świetnie, będzie pamiętał te treści doskonale. Jeśli nie - ma problem. Czy może zrobić sobie zrzuty ekranu? Jak np. ksero stron książki. Do własnego wykorzystania oczywiście.

Więc jak to jest z ebookami? Opłaca się robić abonament, wypożyczając ebooki w niskiej cenie ale sprzedawać je prawie tak drogo jak książkę? A może zyskujemy, w tym drugim przypadku, prawo do odsprzedaży? To też jest ciekawa sprawa.

Co do aledrogo - już napisałem - ja firma sama sobie podkłada kłodę pod nogi. Ten sklep to sposób na powiedzenie, że próbowaliśmy ale nie wyszło. A przy okazji może kilku łosi się załapie na ceny z kosmosu.

Meszuge   15 #36 04.03.2013 12:12

@jaredj

E-booki opłaca się sprzedawać, ale... pod warunkiem, że się je sprzedaje. Stara handlowa prawda mówi, że towar jest wart tyle, ile klient zechce za niego zapłacić. Kalkulacje i wyliczanki sprzedawcy/producenta nie interesują klienta i... nie muszą.

I tu właśnie pojawia się element zaskoczenia: jak to jest, że wiele artykułów spożywczych jest tańszych w Londynie, niż w Grodzisku Mazowieckim? Przykłady można mnożyć - także w drugą stronę.

jaredj   9 #37 04.03.2013 14:19

Oczywiście, że klienta nie interesuje koszt sprzedaży tylko to czy stać go na zakup ebooka. Ale my tu się zastanawiamy dlaczego ceny ebooków są jakie są i czy aby dystrybutorzy nie próbują napychać sobie kieszeni utrzymując te same, albo minimalnie niższe, ceny, przy okazji zgarniając całą różnicę między zyskiem z papierowej i elektronicznej książki. My się zastanawiamy czy to jest usprawiedliwione.

Nie znam cen londyńskich i nie znam grodziskich ale przypuszczam, że masz rację - niektóre rzeczy mogą być tańsze tutaj.
Choćby samochody. Są tańsze i to już zakrawa moim zdaniem na cud gospodarczy, że Polaków stać na kupno droższego samochodu w PL, zarabiając 1/4 tego co w UK.

Meszuge   15 #38 04.03.2013 15:09

"Stać mnie" - to też pojęcie zupełnie inaczej rozumiane u nas i... w krajach cywilizowanych. :-)

kijan   2 #39 09.03.2013 19:45

Jako ciekawostkę chciałbym zwrócić uwagę, na uruchomiony ostatnio serwis który specjalizuje się w porównywaniu cen e-booków :)

http://upolujebooka.pl - serwis ma opcję powiadamiania na e-mail o promocjach, a jak skorzystacie z rejestracji poprzez facebooka, macie dostęp do kodów rabatowych nawet na 50% :) i to bez płacenia za to 5 zł :)

  #40 01.09.2013 11:20

eh, mistrzowie promocji, nie wiem jak to bylo kiedys ale w ostatnich dniach na ebooki.allegro.pl byly dwie duze promocje (odpowiednio WAB -50%, Czarna Owca -60%) i jak ktos wczesniej wydal te smieszne 5 zl na dodatkowa znizke 50% (chyba tylko na allegro promocje lączą się) to mógł sobie naładować czytnik ogromną ilością bardzo dobrych książek za śmieszne grosze. Trzeba po prostu wiedziec kiedy kupowac.

  #41 08.03.2015 11:42

@Meszuge: Gdy są to tłumaczenia -- procent dla wydawcy zagranicznego (właściciela praw do tytułu) jest dwu- trzykrotnie większy przy ebookach niż przy wersji papierowej. I dla polskich pośredników -- hurtowni internetowych też procent od ebooków jest duży. Druk papierowej wersji to bywa zaledwie kilka do kilkunastu procent ceny książki papierowej...
i te 23% vat...
Z ceny 40 zł po odjęciu vat zostaje albo 32,52, albo 38,09 zł

http://wgospodarce.pl/opinie/18143-dlaczego-e-booki-sa-takie-drogie

  #42 08.03.2015 11:43

@Meszuge: Gdy są to tłumaczenia -- procent dla wydawcy zagranicznego (właściciela praw do tytułu) jest dwu- trzykrotnie większy przy ebookach niż przy wersji papierowej. I dla polskich pośredników -- hurtowni internetowych też procent od ebooków jest duży. Druk papierowej wersji to bywa zaledwie kilka do kilkunastu procent ceny książki papierowej...
i te 23% vat...
Z ceny 40 zł po odjęciu vat zostaje albo 32,52, albo 38,09 zł

http://wgospodarce.pl/opinie/18143-dlaczego-e-booki-sa-takie-drogie

Meszuge   15 #43 08.03.2015 15:17

@Anonim (niezalogowany): I tak oto udowodniliśmy, dlaczego to się nie da zrobić... w Polsce, bo w wielu innych krajach jakoś się da.